Porażka z 2011 podglebiem przyszłego sukcesu SLD?

Kategorie: Polityka

Tagi: , , , , , ,

wieczor sld

Świat sztuki, mediów i szeroko rozumianej kultury z coraz większa atencją pochyla się nad ideami doktrynalnie lewicowymi. Główny nurt życia publicznego Europy i Polski bez poważniejszych zastrzeżeń widzi słuszność obrony wartości takich jak ochrona granic wolności i swobód obywatelskich, a kulturowa płodność znienawidzonych przez prawicę umysłów stanowi najlepsze potwierdzenie takiego stanu rzeczy. Z trudem zdobywana przez polskie społeczeństwo europejska progresywność, wyrażana chociażby coraz mocniejszym stopniem ukonstytuowania poprawności politycznej, tworzy dobry grunt do oparcia się o oświeceniowe wartości wolności, równości i solidarności. Mimo to sytuacja współczesnej lewicy instytucjonalnej, czy to na skutek niedostatków organizacyjnych, czy tez uszczuplenia zasobu osób o lewicowym światopoglądzie gotowych do stricte partyjnej działalności, cierpi na chroniczną nieudolność.

 

Od 2001 roku rezultaty wyborcze ugrupowań lewicowych w Polsce, poprzez niemożność osiągnięcia zdrowej, europejskiej równowagi poparcia nurtów lewicy i prawicy, znacznie wydłużają dystans potrzebny do zbudowania nowoczesnego społeczeństwa obywatelskiego. I choć konserwatywne otoczenie nie sprzyja lewicowej aktywności, to wyniki wyborcze lat 90-tych pozwalają domniemywać, iż istnieje w Polsce spora grupa wyborców gotowych poprzeć model państwa opiekuńczego i neutralnego światopoglądowo, których głosy pozwoliłyby na otarcie się o możliwość samodzielnego rządzenia.

 

Przyczyną obecnego stanu rzeczy jest jednak przede wszystkim postępująca demobilizacja wyborców, której źródła należy upatrywać w niefrasobliwości lewicowych pryncypałów. Działania kierownictwa instytucjonalnej lewicy, często chybione – jak choćby pakt gospodarczy SLD z Bussines Center Club i współpraca z prof. Gomułką w charakterze eksperta gospodarczego SLD – dowodziły braku pewności w wyznawanej przez siebie wiary w sensowność socjaldemokratycznej drogi. Popełnione błędy nie są jednak nie do naprawienia, zaś fakt wejścia w wiek wyborczy pokolenia osób urodzonych po 1989 roku pozwala twierdzić, ze zapotrzebowanie na silne, lewicowe ugrupowanie zbudowane na kanwie istniejących już struktur, będzie rosło. Młodzi ludzie są nie tylko bardziej wolnościowi w zakresie spraw obyczajowych, ale także – ze względu na fakt, iż często dotknięci są problemem bezrobocia lub zatrudnienia na umowy śmieciowe – skłonni są zaakceptować model państwa opartego o doktrynę walfere state, w którym obciążenia podatkowe są wyższe. Jednocyfrowy wynik SLD w ostatnich wyborach parlamentarnych to najlepszy bodziec do tego, by obecne rozdrobienie lewicowych wyborców stało się twórczym przyczynkiem do metamorfozy na polskiej scenie politycznej. Zdarzenie to należy zapamiętać jako lekcję przypominającą o braku sensowności w działaniach sprowadzających się do oddalania od lewicowego rdzenia.

 

Jako człowiek przywiązany do europejskich wartości i skandynawskiego modelu państwa nie widzę powodów, by zwijać sztandary; przeciwnie: słabe wyniki są najmocniejszą determinantą do tego, by uszyć partie na miarę marzeń milionów młodych Polaków, która, nie bojącej się ubiegać o interesy grup uciskanych (pracowników przemysłowych, mieszkańców Polski B, mniejszości seksualne czy osoby zdystansowane wobec bogoojczyźnianej martyrologii). Potrzebny jest nowy garnitur lewicy; bez zaciskania pasa, zaś na miarę naszych marzeń i ambicji. I wierze, ze dzięki chwalebnej roli lewicy w ostatnim dwudziestoleciu, nie wolnej od błędów, lecz potwierdzonej uczestnictwem w dziejowych wydarzeniach (jak akcesja do UE czy wzorowy niemal sposób transformacji ustrojowej), możliwe jest to w obecnym porządku partyjnym. Kolejne głosowania Sejmowe i propozycje ustaw zgłaszane przez Sojusz Lewicy Demokratycznej dowodzą, iż lekcja ta została odrobiona. SLD nie boi się mówić o potrzebie ustanowienia antyspekulacyjnego podatku od transakcji kapitałowych, poniesieniu minimalnego wynagrodzenia za pracę, przywrócenia trzeciej stawki podatku PIT czy nowelizacji ustawy o świadczeniach socjalnych. I w ten sposób nabywa wiarygodności, zwłaszcza, że nikt, prócz SLD, nie może na scenie politycznej póki co aspirować do miana partii lewicowej: wystarczy zajrzeć w statystyki sejmowych głosowań. Sojusz to socjaldemokratyczny projekt przyszłości, choć do miana „partii lewicowych marzeń” musi jeszcze dorosnąć.

Komentarze (4):

  1. Jarek Wojtas

    Panie Aleksandrze, chyba coś z edytorem tekstu nawaliło: „… słabe wyniki są najmocniejszą determinantą do tego, by uszyć partie na miarę marzeń milionów młodych Polaków, która, nie bojąc się ubiegać o interesy grup uciskanych (pracowników przemysłowych, mieszkańców Polski B, mniejszości seksualne czy osoby zdystansowane wobec bogoojczyźnianej martyrologii). ”

    Ps. Wydaje mi się, że jedyna szansa dla SLD to dalszy kurs na obronę zdobyczy PRL. Mobilizowanie i konsolidacja ludzi, którzy odnieśli sukces osobisty w tamtych czasach. Zdobyli wykształcenie, przenieśli się do miast. Pokolenia powojennego. Moje pokolenie, urodzonych w czasie wyżu demograficznego SLD jako lewicy nie kupi. Dla mnie sojusz = likwidacja stołówek szkolnych, zniżek na pkp, lansowanie podatku liniowego, awantura iracka, wprowadzenie umów śmieciowych przez prof. Hausnera. Czysty neoliberalizm. SLD powinien tworzyć partię dumnego postsocjalizmu. I szukać koalicjanta poza PO, bo obecny kurs może okazać się dla nich samobójczy. Pozdrawiam.

  2. Jarek Wojtas

    Owszem, jednak został człowiek symbol, twarz polskiego neoliberalizmu w wersji hard. Moim zdaniem głównym piewcą tej doktryny w Polsce, oczywiście poza prof. Balcerowiczem, był premier Leszek Miller. Aktualny przewodniczący SLD. Szanuję go za dokonania w zakresie negocjacji akcesyjnych, za to jakim był liderem opozycji w latach 97-01, ale to co zrobił później ma wymiar symboliczny. Dziś brakuje nam historycznej perspektywy, wciąż brakuje dystansu umożliwiającego oddzielenie faktów od ich interpretacji, jednak wydaje mi się, że za 20-30 lat, o zamykaniu barów mlecznych i stołówek, ograniczaniu możliwości korzystania z transportu publicznego czy likwidacji funduszu alimentacyjnego będzie się piało tak, jako o prywatyzacji źródeł wody w RPA czy wywłaszczaniu rolników w Chiapas. Socjaldemokraci za 30 lat będą definiować w ten sposób pojęcie barbarzyństwa. Tak mi się wydaje.

  3. Krystian Wierzbicki

    Napieralski jako przewodniczący popełniał błędy (wspomniane pakt gospodarczy z Bussines Center Club i współpraca z prof. Gomułką jako ekspertem gospodarczym) i nie zamierzam z niego robić wzoru ideowego socjaldemokraty. Aczkolwiek w porównaniu z Millerem jego wiarygodność była i tak stukrotnie większa.

    Nie widzę żadnego uzasadnienia dla obarczania Napieralskiego za neoliberalne „odchyły” przy jednoczesnym rozgrzeszaniu Millera – jest to jakiś totalny absurd, stawianie wszystkiego na głowie. Niemniejszy absurd to przerzucanie odpowiedzialności za neoliberalne praktyki lat 2001-2005 na ważne, ale jednak drugorzędne wobec Millera, postaci z obozu postkomunistów. Hausner i Rosati przynajmniej otwarcie porzucili szeregi lewicy („lewicy”). Na Kwaśniewskiego spada współodpowiedzialność za linię przyjętą w polityce zagranicznej, ale jako prezydent nie posiadał szczególnego wpływu na politykę gospodarczą. Poza tym należy podkreślić, że nie należał do SLD.

    A że Miller obecnie maszeruje ze związkami zawodowymi i zgłasza postulaty warte poparcia? O niczym to nie świadczy. Miller już raz odgrywał twardego lewicowca w okresie opozycji wobec AWS, której to roli porzucenie przyszło mu z niezwykłą łatwością. W jego obecnym „nawróceniu” brakuje jakiejkolwiek głębszej skruchy i samokrytyki (poza jakimś śmiesznym przebąkiwaniem o „ostrym kursie”, oczywiście uzasadnionym zewnętrznymi okolicznościami). Taka postawa razi, ciężko mi dostrzec w niej coś więcej ponad cynizm i wyrachowanie.

    Z Millerem na czele SLD nie jest w stanie zreformować się w kierunku normalnej socjaldemokracji. A czy w ogóle próbuje? Miller nie miał nawet poważnych kontrkandydatów w wewnątrzpartyjnych wyborach. Zostaje oferta dla sierot po PRL i bycie PO-bis (dla rozczarowanych oryginalną wersją).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.