Archiwa tagu: Lewica

wieczor sld

Świat sztuki, mediów i szeroko rozumianej kultury z coraz większa atencją pochyla się nad ideami doktrynalnie lewicowymi. Główny nurt życia publicznego Europy i Polski bez poważniejszych zastrzeżeń widzi słuszność obrony wartości takich jak ochrona granic wolności i swobód obywatelskich, a kulturowa płodność znienawidzonych przez prawicę umysłów stanowi najlepsze potwierdzenie takiego stanu rzeczy. Z trudem zdobywana przez polskie społeczeństwo europejska progresywność, wyrażana chociażby coraz mocniejszym stopniem ukonstytuowania poprawności politycznej, tworzy dobry grunt do oparcia się o oświeceniowe wartości wolności, równości i solidarności. Mimo to sytuacja współczesnej lewicy instytucjonalnej, czy to na skutek niedostatków organizacyjnych, czy tez uszczuplenia zasobu osób o lewicowym światopoglądzie gotowych do stricte partyjnej działalności, cierpi na chroniczną nieudolność.

 

Od 2001 roku rezultaty wyborcze ugrupowań lewicowych w Polsce, poprzez niemożność osiągnięcia zdrowej, europejskiej równowagi poparcia nurtów lewicy i prawicy, znacznie wydłużają dystans potrzebny do zbudowania nowoczesnego społeczeństwa obywatelskiego. I choć konserwatywne otoczenie nie sprzyja lewicowej aktywności, to wyniki wyborcze lat 90-tych pozwalają domniemywać, iż istnieje w Polsce spora grupa wyborców gotowych poprzeć model państwa opiekuńczego i neutralnego światopoglądowo, których głosy pozwoliłyby na otarcie się o możliwość samodzielnego rządzenia.

 

Przyczyną obecnego stanu rzeczy jest jednak przede wszystkim postępująca demobilizacja wyborców, której źródła należy upatrywać w niefrasobliwości lewicowych pryncypałów. Działania kierownictwa instytucjonalnej lewicy, często chybione – jak choćby pakt gospodarczy SLD z Bussines Center Club i współpraca z prof. Gomułką w charakterze eksperta gospodarczego SLD – dowodziły braku pewności w wyznawanej przez siebie wiary w sensowność socjaldemokratycznej drogi. Popełnione błędy nie są jednak nie do naprawienia, zaś fakt wejścia w wiek wyborczy pokolenia osób urodzonych po 1989 roku pozwala twierdzić, ze zapotrzebowanie na silne, lewicowe ugrupowanie zbudowane na kanwie istniejących już struktur, będzie rosło. Młodzi ludzie są nie tylko bardziej wolnościowi w zakresie spraw obyczajowych, ale także – ze względu na fakt, iż często dotknięci są problemem bezrobocia lub zatrudnienia na umowy śmieciowe – skłonni są zaakceptować model państwa opartego o doktrynę walfere state, w którym obciążenia podatkowe są wyższe. Jednocyfrowy wynik SLD w ostatnich wyborach parlamentarnych to najlepszy bodziec do tego, by obecne rozdrobienie lewicowych wyborców stało się twórczym przyczynkiem do metamorfozy na polskiej scenie politycznej. Zdarzenie to należy zapamiętać jako lekcję przypominającą o braku sensowności w działaniach sprowadzających się do oddalania od lewicowego rdzenia.

 

Jako człowiek przywiązany do europejskich wartości i skandynawskiego modelu państwa nie widzę powodów, by zwijać sztandary; przeciwnie: słabe wyniki są najmocniejszą determinantą do tego, by uszyć partie na miarę marzeń milionów młodych Polaków, która, nie bojącej się ubiegać o interesy grup uciskanych (pracowników przemysłowych, mieszkańców Polski B, mniejszości seksualne czy osoby zdystansowane wobec bogoojczyźnianej martyrologii). Potrzebny jest nowy garnitur lewicy; bez zaciskania pasa, zaś na miarę naszych marzeń i ambicji. I wierze, ze dzięki chwalebnej roli lewicy w ostatnim dwudziestoleciu, nie wolnej od błędów, lecz potwierdzonej uczestnictwem w dziejowych wydarzeniach (jak akcesja do UE czy wzorowy niemal sposób transformacji ustrojowej), możliwe jest to w obecnym porządku partyjnym. Kolejne głosowania Sejmowe i propozycje ustaw zgłaszane przez Sojusz Lewicy Demokratycznej dowodzą, iż lekcja ta została odrobiona. SLD nie boi się mówić o potrzebie ustanowienia antyspekulacyjnego podatku od transakcji kapitałowych, poniesieniu minimalnego wynagrodzenia za pracę, przywrócenia trzeciej stawki podatku PIT czy nowelizacji ustawy o świadczeniach socjalnych. I w ten sposób nabywa wiarygodności, zwłaszcza, że nikt, prócz SLD, nie może na scenie politycznej póki co aspirować do miana partii lewicowej: wystarczy zajrzeć w statystyki sejmowych głosowań. Sojusz to socjaldemokratyczny projekt przyszłości, choć do miana „partii lewicowych marzeń” musi jeszcze dorosnąć.

logo_die-linke_530x168

Przeprowadzone na przełomie XX i XXI wieku reformy gospodarcze w Niemczech zdołały wzmocnić kondycję gospodarczą kraju przed zbliżającym się kryzysem, a ich koszty społeczne były – dzięki rozsądnej polityce tamtejszych władz, opartej na ponadpartyjnym konsensusie w strategicznych obszarach – relatywnie mniejsze, niż analogiczne zmiany w innych krajach Europy. Pomimo tego także wtedy fala społecznego niezadowolenia rozlała się po Republice Federalnej. Właśnie ten fakt leżał u podstawy powstania Die Linke. Partia ta – jako najbardziej lewicowy ruch w Bundestagu – od początku sprzeciwiała się cięciom w zasiłkach dla bezrobotnych i podniesieniu progu wieku emerytalnego do 67 lat. Temat sprawiedliwości społecznej znalazł się w centrum zainteresowań polityków i polityczek z Lewicy, skutkiem czego ich przesłanie – nie powinniście płacić za kryzys gospodarczy – dotarło do milionów. Było to tym łatwiejsze, że zarówno koalicja SPD i Zielonych, jak i sojusz SPD i konserwatywnego CSU zgadzały się na znaczące cięcia w wydatkach publicznych.

 

Lewe skrzydło niemieckiej polityki ma się dobrze, co zostaje w sposób szczególny wzmocnione przez stanowiska organizacji takich jak Niemieckie Zrzeszenie Związków Zawodowych, które wzywa swoich członków do działania na rzecz znaczącej zmiany w polityce. DBG potrafiło zmobilizować tysiące ludzi, by wyszli na ulice i zademonstrowali swój sprzeciw wobec neoliberalizmu. 

 

Czego domagają się członkowie i członkinie Die Linke? Szybki research materiałów programowych Lewicy nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia z urzeczywistnioną w ramach demokracji parlamentarnej ideą socjalizmu demokratycznego.

„Die Linke jest po stronie pracowników jeśli chodzi o uznanie i dobrą pracę. Począwszy od ogólnokrajowej płacy minimalnej: 10 euro za godzinę. Chcemy skończyć z niskimi płacami, pracą tymczasową, nadużywaniem umów-zleceń” - analogiczny postulat na gruncie polskim proponowany jest przez Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych i Federację Młodych Socjaldemokratów (minimalnej płacy godzinowej) oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej (walka z umowami śmieciowymi).

„Chcemy znieść ten system i przedstawić koncepcję minimalnego zabezpieczenia, gdzie nikt nie będzie miał dochodu poniżej 1 050 euro.” - nawiązuje się do myśli o idei minimalnego dochodu gwarantowanego, którą w Polsce podnosi Ryszard Kalisz i Stowarzyszenie Dom Wszystkich Polska.

„Emerytura musi zabezpieczyć odpowiedni standard życia. Proponujemy, aby podnieść poziom emerytalny ponownie do 53 procent” - i w dalszej części proponowane jest coś na kształt emerytury obywatelskiej. W Polsce te hasła pojawiają w dyskusji wewnętrznej w ramach Ruchu Palikota – ramy takiej propozycji nakreśla m.in. Anna Grodzka w ramach Parlamentarnego Zespołu Zrównoważonego Rozwoju Społecznego Społeczeństwo Fair.

„Wysokie dochody powinny być opodatkowane w wysokości 53 proc., tak jak w czasach Hemutha Kohla” – propozycje zmiany stawek podatku dochodowego od osób fizycznych PIT zgłosił w tej kadencji Sejmu Klub Poselski Sojuszu Lewicy Demokratycznej, domagając się przywrócenia trzeciej, zlikwidowanej przez rząd PiS stawki (40 proc.). W obecnej sytuacji celowym byłoby domaganie się przez polską klasę polityczną jeszcze bardziej wzmocnionej progresji podatkowej; w moim odczuciu nie powinno się wyłączać nawet postulat stawki 50 proc.

„Podatek od transakcji finansowych powinien być już dawno wprowadzony” – w Polsce ustawę w tym zakresie zgłosił Sojusz Lewicy Demokratycznej, projekt odrzucono.

 

Nie ulega wątpliwości, że Die Linke, jako młodsza, lewicowa siostra SPD zasługuje na uwagę. Zwłaszcza, że zbudowany przez Lewicę program jest bliższy socjaldemokratycznym ideałom, aniżeli SPD, mające w swojej historii uwikłanie w przekształcenia gospodarcze o neoliberalnym charakterze. Ocena postaw i poglądów partii Katji Kipping i Bernda Riexingera powinna być nauką dla polskich partii politycznych chcących być wiarygodnymi w odwoływaniu się do lewicowych idei.

 

Gdybym – mając prawo wybierania do Bundestagu – szedł dziś do wyborów, to właśnie Die Linke mogłoby liczyć na mój głos.