Archiwa tagu: Wincenty Elsner

Głośnym echem na forach internetowych i twitterze odbił się tekst prof. Magdaleny Środy, która wskazuje na to, że dla środowisk feministycznych Ruch Palikota jest jedyną alternatywą. „Na bezrybiu i rak ryba”, puentuje znana socjolożka. I wskazuje, że to właśnie Palikot – pomimo cynicznych gier względem Wandy Nowickiej – jest najmniejszym złem.

 

Zmiana nastrojów w stosunku do Ruchu Palikota może mieć u źródła chęć swoistego „resetu”, „nowego otwarcia” przed zapowiadaną na 6 października zmianę nazwy i formuły partii. Ciekaw jestem, co kongres ów zaprezentuje. W środku partii lubelskiego przedsiębiorcy zaczepione są wektory o podobnych kierunkach, ale przeciwnych zwrotach. Istniejące w ramach tego ugrupowania różnice przekraczają normę właściwą dla wewnętrznego pluralizmu. Obszarem szczególnym muszą być kwestie związane z polityką społeczno-gospodarczą. Postawy socjaldemokratyczne i progresywne (Anna Grodzka, Robert Biedroń) są nie do pogodzenia z poglądami skrajnie neoliberalnymi (Łukasz Gibała, Wincenty Elsner). Nie wiadomo, w którą z tych stron pójdzie Palikot.

 

Znamy różne oblicza lidera ruchu swojego imienia. Pamiętamy, gdy – niesłusznie potem wyśmiewany – głosił postulat, by państwo budowało fabryki. Pamiętamy też, gdy w sprawie podniesienia wieku emerytalnego dogadał się z Donaldem Tuskiem, i przeforsował to rozwiązanie w parlamencie. Wewnętrzne sprzeczności rozsadzają Ruch Palikota od środka, co nie pozwala wierzyć, że partia ta będzie w stanie odnosić sukcesy. Palikot wejdzie do następnego Sejmu tylko wtedy, gdy opracuje spójny program, a następnie jednoznacznie określi się, do kogo zamierza z tym programem dotrzeć. W tym momencie nie mam pojęcia, czy Palikotowi bliżej jest do Kongresu Nowej Prawicy, czy do Polskiej Partii Pracy.

 

W 2011 Palikot brał na listy wyborcze ludzi, którzy byli dość zamożni, by współfinansować kampanię. W czterdziestoosobowym klubie znalazły się osoby, których obecność w polskiej polityce jest przełomowa, a ich praca – wiele warta. Przykładem niech będą Anna Grodzka (kojarzona ze względu na tożsamość płciową, niesłusznie – bo jest atrakcyjna merytorycznie, zwłaszcza dzięki organizacji prac Parlamentarnego Zespołu Zrównoważonego Rozwoju Społecznego „Społeczeństwo Fair”) czy Robert Biedroń (aktywy w ramach Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy). Zmiana nazwy ugrupowania oznacza najprawdopodobniej także utratę subwencji budżetowej. Oznacza to, że wariant z 2011 może się powtórzyć. Palikot zachowuje się tak, jakby podtrzymać chciał choroby wieku dziecięcego. Istotnie – słaby, podzielony klub, to grupa którą łatwiej przeciw sobie rozgrywać i z tego punktu widzenia mocniejsza jest jurysdykcja Palikota nad politykami jego partii.

 

Sądzę, że w Polsce istnieje miejsce na partię liberalną. Rozczarowanie rządami Platformy Obywatelskiej dostarcza liczną bazę potencjalnych wyborców. To jedyne miejsce – wskazują na to także wypowiedzi prof. Hartmana, który popiera wprowadzenie odpłatności za naukę – w którym Palikot może próbować się rozpychać. Na lewicy tego miejsca nie ma. Nie tylko dlatego, że w siłę rośnie Sojusz Lewicy Demokratycznej, ale także dlatego, że Palikot, jako polityk wrażliwy społecznie (co jest tylko pewną ewentualnością), byłby po prostu niewiarygodny.

 

Unia Wolności może się odrodzić. W nieco innej formie, z mocniejszym akcentem na liberalizm kulturowy. Kwaśniewski, po wielu nieudanych próbach (Socjaldemokracja Polska, Lewica i Demokraci) najpewniej spełni swoje marzenie o byciu architektem centrowej, proeuropejsko zorientowanej formacji. Komentatorom, którzy już na ugrupowaniu Palikota postawili krzyżyk, pragnę przekazać, że prawdopodobnie informacje o jego śmierci są przedwczesne. Nie mniej tezy o roztrwonieniu kapitału początkowego nie są dalekie od rzeczywistości. Palikot nie odegra kluczowej roli w polskiej polityce w najbliższych latach, ale w wyborach (zwłaszcza do Parlamentu Europejskiego, gdzie frekwencja jest niska) może liczyć na przekroczenie progu wyborczego.