Archiwa tagu: Kaczyński

Nie sposób przyczepić się do opozycyjnej przeszłości  Jarosława Kaczyńskiego, nawet gdy ją niekiedy ubarwia. Sam ma z tym większy problem, zwłaszcza gdy o „nie do końca jasnej przeszłości” dawnych kolegów przypomina sobie ze szczegółami dopiero po latach. Dla obecnych ta pamięć jest już nieco bardziej ulotna.

Pomińmy połajanki z Walęsą o współpracy z SB. Pomińmy, że Donalda Tuska pamięta teraz tylko jako zwykłego robola na wysokościach. Pomińmy pomawianie Niesiołowskiego o sypanie innych opozycjonistów. Za “sypanie” dostał skromny wyrok 7 lat. Po zeszłorocznym wywiadzie dla Gazety Polskiej można odnieść wrażenie, że dla Prezesa byłaby to rzeczywiście forma nobilitacji. Lista oplutych a zasłużonych jest długa.

Ostatnio obudził się ponownie w liderze PiS duch opozycjonisty. Ćwierć wieku po obaleniu PRL znów idzie do wyborów z hasłami dekomunizacji na sztandarach. Kogo chce nimi przekonywać? Nie wiem. Nie podoba mu się biznes, nie podobają się i ministrowie w Kancelarii Prezydenta. Ci z przeszłością w PZPR. W ostatnim “Czarno na białym.” skoncentrowano się więc na najbliższym otoczeniu prezesa, dawnymi aparatczykami Kostrzewskim i Jasińskim. Padały również nazwiska Kryże i Kornatowski, za rządów PiS wiceministra sprawiedliwości i szefa policji –  za PRL robiących kariery w komunistycznym aparacie sprawiedliwości.

Cytując klasyka: “wszedł na ring i dostał po r…”. Ciężkiego nokautu mimo wszystko nie było. Jeden z blogerów wyliczył kilkudziesięciu PZPR-owców, w mniejszym lub większym stopniu powiązanych z PiS, jego środowiskiem i jego rządami (link poniżej). Takich notabli SLD by się nie powstydziło. Niektórych Kaczyński pewnie nawet nie zna. Innych nie chciałby już znać. Ale już na takiego Karskiego prezes w ostatnich wyborach nawet głosował. Ten Wielki Dekomunizator.

Członkowie PZPR w szeregach PiS: http://jedyniesluszne.blox.pl/2007/09/Czlonkowie-PZPR-w-szeregach-PiS.html

Zaufani z PRL-u: http://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/zaufani-z-prl-u,355199.html

W mediach społecznościowych sondaże stały się naszym sportem narodowym, Zwłaszcza gdy bierze się za nie polityczny plankton. Sondaże są dla niego jak FIFA na Playstation. Jedynie tu mogą dowalić wielkim, by potem pokornie wrócić do rzeczywistości.  

Palikotersi lubują się w cytowaniu sondaży portalu eWybory, uważanego za nieformalną przybudówkę RP. Nawet w dołku uzyskuje on tu niezłe wyniki. W ostatnim praktycznie nieistniejąca w mediach Europa Plus jest niemal na równo z Platformą, choć daleko za PiS. Mało tego. Tuż przed wyborami w Elblągu sam Palikot ochoczo prężył muskuły sondażem, w którym kandydatka Ruchu miała poparcie 17% mieszkańców. Najprawdopodobniej Elbląga, bo sondażownia okazała się być chałupnicza, z Warszawy. Równie dobrze Palikot mógł skorzystać z usług Antykomora. Na koniec kandydatka nie zdobyła nawet 5% głosów.

Legendarnych 19% na zamówienie Republikanów też trudno będzie zapomnieć. Dla uwiarygodnienia wyniku skorzystali z usług ciągle mainstreamowego Homo Homini. Abonamentu nie wykupili i w kolejnych ten sam Instytut poparcie mierzył już w promilach. Klata pirata, a w środku wata. Wiplerowi w sukurs przyszedł lider PJN, przywołując sondaż z 6% poparcia nieistniejącego triumwiratu Kowal-Wipler-Gowin. Na Homo Homini zawsze można liczyć.

Na podium prężących muskuły mogliby też załapać się Narodowcy. I to nie w byle jakim stylu. Jeżeli wierzyć w ujawnioną przez Wikileaks korespondencję między Arturem Zawiszą a politologiem Marcinem Palade, panowie umawiali się na drukowanie wyniku Ruchu Narodowego. Prognozy pana Palade (dawniej PGB) pasują do rzeczywistości jak pięść do oka. Teraz przynajmniej wiadomo dlaczego.

Pokomonowe sondaże w erze internetu wybaczam. Nikt oprócz zamawiających i tak ich nie zacytuje, o braniu na poważnie nie wspominając. Gorzej, gdy w gierki sondażowe bawią się poważni gracze. SMG/KRC dla Faktów zapytał o premiera na czas kryzysu. Zdecydowanie wygrywa w nim, o dziwo, Jarosław Kaczyński. Wszystko byłoby cacy, gdyby lider PiS nie był tu jedyną opcją z prawicy. W odpowiedziach nie było ani Ziobry, ani nawet Glińskiego. Prawicowi respondenci stanęli poniekąd przed faktem dokonanym. Za to było aż 3 polityków PO – wszyscy z solidnymi wynikami, równomiernie zresztą rozłożonymi. Sondażowi insiderzy od razu to wychwycili. Przeciętny odbiorca raczej już nie. Wynik z Kaczyńskim jako najlepszym premierem poszedł w świat. Cytowalność jest gwarantowana, ale za takie Playstation to ja też dziękuję.