Archiwa tagu: medal

Jeden medal w sporcie zespołowym wart kilku indywidualnych. Finlandia mogła nie zdobyć żadnego na zimowych igrzyskach w Turynie w swoich ukochanych biegach, skokach, czy też na łyżwach. Wystarczyłoby zdobyć złoto w hokeju, wtedy i tak cała reprezentacja wróciłaby do kraju z tarczą. To właśnie sporty zespołowe świadczą o poważnym istnieniu na sportowej mapie świata, na której Polska wygląda jak po trzech rozbiorach.

Fakt faktem, nigdy nie byliśmy w nich jakąś wybitną potęgą. Niemniej i swoje 3 grosze potrafiliśmy zawsze wtrącić. Tymczasem piąte igrzyska z rzędu cieszymy się z awansu jednego zespołu. W porywach dwóch, w szczytowym Pekinie trzy. Pierwszy wraca do kraju jako niespełniona nadzieja medalowa. Druga pełni rolę chłopca do bicia. Postęp, jaki dokonaliśmy rok od Euro 2012 i Londynu jest imponujący: piłkarze, siatkarze, siatkarki, czy też nawet dzielnie walczący o zapowiadany medal na ME koszykarze… Siatkarze co jakiś czas jeszcze zaskoczą, resztę trudno nawet skomentować.

Z imprez światowych przywozimy medale indywidualne. W drużynowych zaczynamy pukać od spodu w dno. Świat nam odjeżdża, i to wcale nie ten bogaty. Niepodległa ledwie od kilku lat Czarnogóra już stała się potęgą w piłce ręcznej kobiet i piłce wodnej. Piłkarsko też nas wyprzedza. Kraj pod względem ludności porównywalny z Cyprem, od nas znacznie mniejszy i biedniejszy. To tylko jeden przykład. Do niedawna punktem odniesienia były dla nas Węgry. Oni utrzymali stan posiadania w swoich tradycyjnych dyscyplinach, kiedy my lecimy na łeb na szyję

Zespołowo nie mamy mentalności zwycięzcy. Jak się wali, to na całego. Koszykarze mówili o medalu, a już w pierwszym meczu tyłek stłukli im Gruzini. Dalej był już efekt śnieżnej kuli. Podobnych przykładów z ostatnich lat jest bez liku.

Po każdych igrzyskach słyszymy śpiewkę o koniecznych zmianach w systemie szkolenia, o zwiększeniu finansowania. Zawsze na zapowiedziach i bzdurnych projektach pisanych na kolanie się kończy. Brak spójnego systemu właśnie najbardziej odbija się na sportach zespołowych. Wychować wybitnego sportowca w dyscyplinie indywidualnej zawsze przychodzi łatwiej.

Bawimy się w jakieś ogólnonarodowe programy rozwoju sportu, zamiast każdym zajmować się z osobna  Teraz mamy Orliki, które wydadzą większe rzesze dzieci chętnych do uprawiania sportu. Im dalej w las, tym więcej drzew. Niektóre z nich trafią do klubów, ich skromnych szkółek, bez sponsorów, bez spójnego systemu rywalizacji. Na końcu drogi znów przytrafi się jeden czy dwóch Lewandowskich, reszta będzie biegającymi bez ładu i składu Rasiakami.

O sukcesach pojedynczych sportowców z reguły pamiętamy kilka dni, tygodni – o sukcesach drużyn rozmawiamy latami. Martwimy się tym, że z igrzysk wracamy z 10 medalami. Dla mnie większym problemem jest, że nie wracamy z żadnym w drużynowym. Mieliśmy Orły, pozostał śpiący niedźwiedź. To jest miś na miarę naszych możliwości.