Miesięczne archiwum: Grudzień 2013

Jest rok 2037. Wstałem rano.

Wstawiłem szybkie pranie tak żebym przed przymusowym joggingiem (nakaz NFZ) zdążył wydepilować nogi. Nie wiem czemu ale moda na spódniczki dla mężczyzn w biurach średnio mi się podoba. ostatnio widziałem stewarda z niedogolonymi nogami. Tfu! Nie odzywam się bo nie chcę kłótni. Zresztą o kłótnie łatwo, wczoraj nie doczyściłem zlewu, przed wczoraj nie przykręciłem półki a w sobotę zapomniałem o wyniesieniu posegregowanych na siedem worków śmieci.

Żona ma dużo stresu bo już trzeci raz awansowała w tym roku w ramach parytetów. W zasadzie nade mną w mojej firmie też nie ma już mężczyzn. Siedzą jeszcze w księgowości, paru w technice ale większość w biurach to kobiety. Zresztą inaczej nie może być bo mężczyźnie trudno teraz skończyć studia. Kobiety mają swoje dodatkowe punkty za płeć. I powiem że ja się z tym zgadzam. My mężczyźni nadajemy się tylko do mycia garów. Odkąd w ubiegłym roku zabronili nam prowadzić samochody znacznie spadła liczba wypadków. Może dlatego że jest 70% kierowców mniej,ale to zapewne podziemie macho puszcza takie plotki. Niby ich wszystkich wyłapano i siedzą w obozach gender-korekcyjnych ale jakiś testosteron do świata przenika.

Mężczyznom jest zresztą teraz lepiej niż kiedyś. Nie muszą pracować, a obowiązkowy tacierzyński przedłużono do 5 lat. Potem ciężko wrócić do normalności. Zresztą po co? Zawsze facet może sobie wynająć innego faceta do pilnowania dzieci i sprzątania czyli „pana niania”. Tani są Ukraińcy. Słyszałem że wiele Ukrainek przebiera się za facetów żeby zdobyć pracę sprzątaczki w Polsce,ale sam na taką nie trafiłem.

Żyje się spokojnie bo parlament składający się w 85% z kobiet (taki parytet) zakazał rozwodów. Możliwe jest jedynie wypędzenie męża poprzez trzykrotne wypowiedzenie przy świadkach: wynoś się, wynoś się, wynoś się. Kobieta może jednak zmienić zdanie i wtedy mężczyzna jest dowożony przez policję (na terenie całej UE) z powrotem do domu. Kobiety często zmieniają zdanie. Takich wypędzeń jest jest coraz mniej odkąd ustawowo nakazano mężczyźnie dbanie o dom, w tym sprzątanie, opiekę nad dziećmi itd. Kobieta może mieć oficjalnie trzech facetów,ale musi zdecydować któremu przekaże jakie obowiązki. To akurat prawo weszło niedawno i nazywa się „prawem Szczuki”.

Mężczyzną wolno spędzać wolny czas w klubach zainteresowań ale pozbawionych agresji i alkoholu. Zlikwidowano bary. A alkohol może kupić jedynie kobieta lub mężczyzna na podstawie upoważnienia. W barach wolno nam szydełkować, sklejać modele samolotów, ale nie wolno bluźnić. Obsługa jest czysto męska więc zapomnijcie o klubach ze striptizerkami. Zresztą teraz pornografię konsumują jedynie kobiety. Nie robi się już operacji powiększania biustu a jedynie powiększanie penisa. To największy punkt budżetu NFZ. Do 25 centymetrów gwarantuje rozmiar państwowa służba zdrowia. Takie są zalecenia WHO. Po 60 roku życia możesz się zgodzić na eutanazję jeśli masz podpis żony. Zresztą nie ma już wtedy nic do robienia bo oficjalnie mężem przestajesz być jak masz 55 lat i potem żona oficjalnie bierze kogoś młodszego do domu.

Tytoniu już praktycznie nie ma. Czasem słyszy się że w jakimś damskim klubie palą nielegalne cygara, ale nikt tego nie widział bo mężczyźni nie mogą tam chodzić.

Dobra kończę bo muszę pozmywać i dzieci odebrać ze szkoły. A będę musiał obracać dwa razy bo od trzech lat trasy na terenie miasta wolno odbywać tylko rowerem. No i na obcasach kiepsko jeździ się rowerem,ale lubię być modny. To narka kochani. Następnym razem polecę wam fajne kosmetyki. Cieszę się na wieczór bo na kanale dla facetów będzie powtórka „Pretty man” o biednej męskiej dziwce która spotyka księżniczkę z bajki.

 

Rowerzystami nie wygrywa się wyborów ale kierowcami można je przegrać. Kierowcy są najliczniejszą grupą społeczną w Polsce. Jest nas 17 milionów. Nawet emerytów jest mniej. Mniej jest bezrobotnych i samotnych matek. Mniej jest rowerzystów. Ale kierowcy ze swojej siły nie zdają sobie sprawy.

Bo tak naprawdę nie jest ważne czy jesteś lemingiem czy jeździsz ze zdjęciem Jarka w samochodzie czy nosisz przy kluczykach kawałek kory brzozy. Zbiór kierowców jest większy niż wszystkie grupy zainteresowań w innych ważnych sprawach. Mam śmiałą tezę że wysokie notowania PO zawdzięczało w dużej części nie tylko sprawności medialnej Donalda Tuska ale słusznej linii programowej tego ugrupowania nazywanej „Polska w budowie”. Oczywiście nikt nie powiedział wyborcom że razem z drogami trzeba będzie wybudować kilkaset masztów radarowych i zbudować kompletnie zbędną nową wysokopłatną i mundurową służbę Inspekcję Transportu Drogowego. Nikt nie powiedział nam że jej szef będzie miał rangę generała. Nikt nie uprzedził że kupimy im kilkadziesiąt nieoznakowanych radiowozów (docelowo kilkaset) a w planach były również bezzałogowe drony ale w okresie problemów ministra Nowaka – schowano projekt do szuflady,obok zegarków. W każdym radiowozie ITD co najmniej dwóch dobrze odżywionych panów będzie nam cykało fotki, nawet nie odmrażając sobie łapek jak drogówka. Jak wyliczałem na twitterze że na każde 6 km zbudowanej drogi postawiono nowy radar to niewielu wierzyło. A taki moment budowy dróg był. Teraz już bez szumu medialnego montuje się kilkanaście odcinkowych pomiarów prędkości w tym również na autostradach. Do tego dołóżmy jedyną skuteczną policyjną siłę w Polsce czyli drogówkę. Drogówkę która na odprawach ma wyraźnie powiedziane ile ma mandatów przywieźć i jaki jest plan. Jak w tym powiedzeniu: „Karać, j…ć nie wyróżniać.” Kto przywiezie mało mandatów ten usłyszy że jest ciul i w innej gminie już dawno cel zrobiony. I szef komendy tłumaczy się wojewódzkiemu a tamten do komendy głównej a na końcu jest minister finansów i jego założenia budżetowe.

W ciągu ostatnich 6 lat benzyna zdrożała 35%. Ma na to wpływ wiele czynników i żaden poza akcyzą nie jest w rękach rządu. Może oczywiście zastanawiać dlaczego podatek od dóbr luksusowych jest w paliwie. Ale to jeszcze mało. Do ceny paliwa jest doliczana opłata drogowa a teraz rozważa się jej zwiększenie byśmy się mogli – my kierowcy- zrzucić na PKP. Podobno będą z tego tory. Nie wiem na co pójdzie 450mld zł z UE ale jeśli jeszcze trzeba do tego dokładać parę groszy z każdego litra to stawiam śmiałe pytanie:

Za co będziemy budować drogi i tory gdy będziemy w UE płatnikami netto?

Polski kierowca jest jak ścigany przez Tommego Lee Jonesa główny bohater thrillera. Jeśli już stać go na samochód mimo 50% słabszej siły nabywczej to potem musi jeszcze zdecydować czy kupić węgiel, mąkę czy paliwo. Jak już jakoś kosztem higieny osobistej ma paliwo to zawsze na skraju lasu zaczeka na niego miejski zbójca współcześnie nazywany strażnikiem miejskim z licznie kupowanymi przez gminy radarami. I ta zbójecka pierdoła trzepnie mu fotkę również nie wychodząc z nagrzanego autka a pensyjka leci. Jak cię zbójca miejski nie trafi to trafi cię drogówka albo inspekcja. W sumie kierowców powinna łapać też straż leśna, przedsiębiorstwo oczyszczania miasta, można umówić się z taksówkarzami -oni za 5 zł są w stanie zrobić wiele. Można rzucić na ulice wojsko, w sumie do niczego innego póki co się nie nadaje. Można wprowadzić i zareklamować za unijne pieniądze instytucję podobną do ORMO gdzie emeryci mieli by wreszcie radochę. Oprócz uniemożliwiania budowy dróg mogliby zatrzymywać kierowców do kontroli, wlepiać mandaty i mogliby używać radarów. Jest jeszcze straż pożarna która między pożarami przecież ma mnóstwo wolnego. Jest mnóstwo bezrobotnych którym wystarczy kupić jakieś tanie chińskie radarki i niech na siebie pracują.

Proponowałbym też zmianę kodeksu o ruchu drogowym. Najważniejszym użytkownikiem dróg zrobiłbym rowerzystów. Rowerzystom trzeba oddać na każdej drodze po jednym pasie a auta muszą sobie radzić jakoś wahadłowo. No trudno. Poszerzyłbym ich uprawnienia do jazdy pod prąd na wszystkie drogi a nie tylko na wybranych odcinkach. Rowerzyści powinni móc jechać środkiem, bokiem w poprzek a nawet po pijaku. Wprowadziłbym całkowity zakaz wyprzedzania rowerzystów oraz dał im prawo do jazdy nie tylko po dwie osoby obok siebie ale nawet trzy labo cztery. Tak, żeby czteroosobowa rodzina mogła mieć dzieci w środku a rodziców po bokach. Zakazałbym jazdy samochodami po mieście w weekend, chorych powinny wozić riksze a nie samochody. Koniecznie trzeba też zbudować lansowane w pewnych kręgach autostrady rowerowe albo na rowerowe zamienić istniejące. Niech ludzie z tobołami jeżdżą zimą rowerami nawet w góry. Ciekawy będzie transport nart.

Autostrady które są najdroższe na świecie powinny być jeszcze droższe. Tak żeby posiadanie samochodu stało się całkowicie nieopłacalne i dzięki temu ochronimy wiele żabek oraz zmniejszymy roczne CO2. A miasta powinny pójść w ślady Łodzi i wprowadzić dozwoloną prędkość 30km/h. Albo nawet mniej. Tak żeby kierowca mógł swobodnie rozmawiać z idącym chodnikiem przechodniem. Tak zwiększymy kapitał społeczny i solidarność społeczną ludności.

W tej poetyce pozostaje najnowszy pomysł Platformy aby drastycznie zwiększyć kwoty mandatów. Bo jak wykazują pomysłodawcy, pensje bardzo wzrosły a mandaty nie. Do tego porównania wzrostu pensji proponowałbym zastosować jednak dane o wielkości pensji wypłacanych większości zatrudnionym a nie branie pod uwagę średniej z pensji prezesa banku Millenium i sprzątaczki ze szkoły podstawowej w Cieszynie. Jak mawiał Churchill, „ja i mój pies mamy statystycznie biorąc po trzy nogi”. Posłowie ze szklanych domów proponują zatem by najwyższy mandat podnieść do dwóch tysięcy. To znakomity pomysł który zwiększy zatrudnienie w branży windykacyjnej i komorniczej. Proponuję pójść dalej i za przekroczenie prędkości karać kierowców mandatami po 20 tys zł. Przepadkiem mienia albo nawet śmiercią. Jakoś byśmy to Strasburgowi wytłumaczyli.

Ta ostatnia propozycja rządzących o podwyższeniu mandatów będzie ich ostatnią tak śmiałą. Nagle po wielu tygodniach wewnętrznych analiz Platforma zrozumie że najliczniejszą grupą jej wyborców nie są rowerzyści tylko kierowcy. Normalni, zwykli kierowcy którzy co rano gnają swoimi dziesięcioletnimi sprowadzonymi z Niemiec autami do roboty. By zarobić na benzynę i auto i jeszcze przeżyć. Potem przyjdzie 14% poparcia i tego zaufania kierowców mimo zbudowania kilku tysięcy kilometrów dróg nie da się odzyskać.

Platformo, życie zwykłego polskiego kierowcy nie jest łatwe, zejdź z nas. Albo my zejdziemy z ciebie. Mój apel do rządu:naprawcie służbę zdrowia i zbudujcie potężną armię. Mądry i inteligentny na drodze będę już sobie sam.