Archiwum kategorii: Życie

Każdy z nas to ma. No dobra może tylko faceci koło czterdziestki w Europie i Ameryce. Ale tak jest.

screenshot_1_30_13_1_42_pm

Najpierw trzeba było kupić serię klasyczną na DVD. Potem dodali te nowe części więc trzeba było kupić wszystkie. Potem Lucas to podobno zremasterował, podbił kolory (cenę) i wyszło jako całość. Znów kupiłem DVD.

Potem wyszła edycja kolekcjonerska w metalowej puszce. No też trzeba było kupić.

Potem Lucas wydał klasyczne części na BluRay ale nie zremasterowane, więc zaczekałem jak wyda całość z nowymi częściami zremasterowane.

Potem wydali to na BluRayu w metalowej puszce edycja kolekcjonerska zremasterowany dźwięk, podbite kolory. No to kupiłem jeszcze zanim cena spadła.

Teraz kręcą kolejne części Gwiezdych Wojen ale w między czasie ukazała się technologia Ultra HD czy 4K inaczej zatem Lucas wyda starą kolekcję w 4K. Oczywiście jednej linii obrazu nie zrobisz dwóch ale na pewno jakoś to opiszą, że jest lepiej.

W Japonii jest już standard 8K a pracują nad 16K. To potem to wszystko trzeba będzie kupić od nowa a potem jeszcze w metalowej puszce.

Wszystko to trzeba będzie kupić też w metalowej zremasterowanej puszce z podbitymi kolorami z dźwiękiem 7.1.

Jestem tylko jednym fanem ale spłodziłem następnego. Mój syn ma już 6 figurek Dartha Vadera z Lego i z 5 innych. Jednego gadającego Vadera pluszowego, plakat na ścianie, wszystkie części Lego Star Wars na DVD, Angry Birds Star Wars na telefonie i na iPadzie i na komputerze a dopiero w lutym skończy cztery lata. Do tego bluzy z Vaderem, spodnie i buty. Potem dojdą przybory szkolne i plecaki czy co tam oni będą wtedy nosić.

W sumie we dwóch wydamy na Gwiezdne Wojny jakąś równowartość małego samochodu. Ale on nie byłby zremasterowany ani nie miał podbitych kolorów i dźwięku 7.1.

Dzieci Lucasa mają fajnie. Jeszcze jakieś 4 pokolenia.

Posiadanie dziecka jest jedną z najpiękniejszych rzeczy jakie mogą się wydarzyć mężczyźnie pośród zakupów samochodów, telewizorów, podróży, zmian żon i pracy. Bycie ojcem to jest jednak wyższa szkoła jazdy a nikt cie do niej nie przygotowuje. W czasopismach stworzonych i kierowanych do kobiet jak np.: Mama, Dziecko i te wszystkie inne przeczytasz jedynie co powinieneś robić żeby ulżyć żonie. Nigdzie zaś nie jest napisane jak ulżyć mężowi. Może dlatego że byłyby to już zupełnie inne czasopisma.

W jednym z numerów „Mama i ja” czy coś takiego, była w kąciku dla ojców porada wedle której karmienie dziecka przez ojca po powrocie przez niego z pracy znakomicie koi nerwy umęczonego ojca. Jasne. Gdy dziecko jest malutkie to przypięte pasami do nieprzewracalnego fotelika może cię najwyżej opluć. Im jest starsze tym opcji jest więcej. Polewanie siebie i wszystkiego naokoło przy akompaniamencie narzekań babci że nie ogarniasz tematu małego talerzyka a zarządzasz zespołem dorosłych ludzi. Rzuty na odległość łyżkami, jedzeniem, plucie, wyjmowanie makaronu, zbieranie z powierzchni zupy mikroskopijnych pozostałości po przyprawach to tylko niektóre z atrakcji. Myślisz że jak jesteś sam to rozwiązaniem będzie naleśnik z serem w paczce. Możesz go nawet posmarować nutellą żeby się bardziej upierdzielić gdy będziesz przeszukiwał naleśnik w poszukiwaniu rodzynki. Bo dzieci rodzynek nie jedzą. To znaczy- nie jedzą ich w przedszkolu i z ojcem. Normalnie wszędzie jedzą. Normalnie nie wylewają i normalnie nie plują. Ale przecież nikt nie powie ci że masz najgorzej. Wszyscy mogą się zdziwić że nie ogarniasz.

Ojciec ma gorzej ale nie wolno ci o tym mówić.

Nikt nie powie ci co to znaczy ubrać dziecko gdy ma 2 albo trzy lata. Myślisz sobie:skoro ja ubieram się pięć minut a on jest ode mnie 8 razy mniejszy to ile mi to zajmie? Minutę z przerwami? Otóż nie. Zajmie ci dwadzieścia minut. Gdy założysz dziecku jedną nogawkę to jego całe ciało jest już znudzone czynnością ubierania i kieruje się w kierunku zabawek. Druga nogawka a ty jesteś już mokry. Całe szczęście że jeszcze nie pogniotłeś koszuli i krawata. Gdy ubierzesz całe dziecko okaże się ze zauważy ono że rajtuzy są na lewa stronę i stanie się to kwestią życia i śmierci żeby założyć je poprawnie. Potem zapomnisz majtek ale to i tak nie ma znaczenia bo zakładasz właśnie dziecku buty. W tym czasie dziecko chybotane przez ciebie trzyma si zaciśniętą ręką za twoją wyprasowaną koszule a w wariancie hardkore właśnie żuje twój krawat za 200 zł. Gdy już ubierzesz dziecko w zasadzie możesz brać prysznic bo jesteś mokry i możesz się przebierać ale już nie masz w co. decydujesz się zatem zbiec z trzeciego piętra (kupuj zawsze mieszkanie bez windy) by szybciej wyjechać.

I tu zaczynają się schody. Prawdopodobnie masz ze sobą torbę z laptopem i 20 kg worek ze śmieciami więc bierzesz dziecko za rączkę i udajecie się w 15 minutowe schodzenie z trzech pieter. Każdy stopień to przygoda, nowe doświadczenia i opowieści „a dlaczego farba na poręczy jest twarda, po co ten blok jest taki długi” itd itd. Decydujesz się w połowie piętra zabrać dziecko na ręce zatem na 100% stanie się jedna z tych rzeczy: wysypią ci się śmieci, z ramienia zsunie ci się laptop albo dziecko dokończy ci koszulę i poślini marynarkę almette, bo właśnie skończyło żuć.

Myślisz sobie: wsiadam i jadę. Hola! Zaczekaj. Dobrze opakowane w puchową kurtkę dziecko musisz rozpakować ale jest zimno więc zrobisz to później w korku, teraz szybko zapiąć. Po kilku miesiącach zapięcie dziecka to chwila ale początki tej przygody będziesz wspominał dłużej niż naukę rozpinania stanika dwoma palcami. 10 minut w plecy. Gdy zawieziesz dziecko do przedszkola wcześniej ganiając się z nim w samochodzie przy ubieraniu, będziesz mógł wrócić do auta by odkryć że przestawiło ci wszystkie ustawienia na panelu, pokręcił klimą (zawsze w odwrotnym kierunku niż trzeba) i włączył wycieraczki na zapiaszczonej szybie. Swojej ulubionej stacji radiowej nie odnajdziesz już nigdy. Chyba że zakleisz panel radia taśmą do pakowania. No najlepszą przygoda jest ubieranie śpiącego dziecka w foteliku w kurtkę i czapkę. Twoje dwa fakultety i MBA i co tam jeszcze masz możesz oddać w dziekanacie. To cię przerośnie.

W zasadzie gdy docierasz do pracy jesteś już zmęczony. Ale jesteś przecież dopiero dwie godziny na nogach (zamieszkaj 35 km od miasta to wstaniesz jeszcze godzinę wcześniej) i dzień się dopiero zaczął. W okolicach godziny 12-tej możesz liczyć na telefon z przedszkola że dziecko jest: a)chore i ma gorączkę, b) pobiło kolegę, c)zostało pobite, d)popsuło zamek w kurtce a właśnie dzieci idą na spacer. Raz na tydzień przygotuj się na ekstra kurs do przedszkola. Uprzedzał cię ktoś o tym? Nie.

Zakupy z dzieckiem. Koniecznie musisz iść z żoną, bo ktoś musi robić zakupy. Galeria handlowa to dla dziecka duży park rozrywki, nie możesz spuścić go z oka bo się chowa i nigdy go nie znajdziesz. Przyszło by ci do głowy wejść do CCC i położyć się na dolnym regale między pudełkami z butami? Nie? To masz słabą wyobraźnię.W zasadzie nic nie kupisz i nic nie obejrzysz a jedynie się nabiegasz. Ostrzegam. Gdy pojedziesz sam na zakupy, w samym środku Tesco dziecko zakomunikuje ci że właśnie się zesikało, zesrało czy co tam jeszcze chcesz żeby było do mycia. Ponieważ ostatnią godzinę wstawiałeś do wózka rzeczy z listy od żony, miotany od regału do regału,decydujesz się na wariant by o kupie zakomunikować dopiero ludziom w kolejce do kasy. Kilkakrotnie kasjerka sama kasowała i pakowała mi zakupy widząc moje załamanie. Dodatkowo musisz być cały czas na pół metra od dziecka- bo wtedy żadna butelka w sklepie nie jest bezpieczna. Syn znajomego przewrócił trzy telewizory LCD i kino domowe zanim został spacyfikowany przez ochroniarza. A miał dopiero trzy lata.

Nigdy się też nie wyśpisz. Nigdy. W zasadzie nie ma znaczenia o której się położysz. Mój syn ma zasadę że przebudza się akurat wtedy gdy ja właśnie zasypiam. I godzina jest dowolna wypróbowałem już wszystkie. Nie ma znaczenia kto wstaje do dziecka i tak się przebudzisz. Rwany zbyt krótki sen to cichy zabójca mężczyzn. I teraz pisze poważnie. Może w dłuższej perspektywie prowadzić do zawału, wylewu, otyłości lub obniżonej odporności. Ale budzić się musisz bo jest równouprawnienie, konwencja wiedeńska i krytyka polityczna czuwa. Zaczynasz się stresować samym pójściem spać bo i tak wiesz że gdy zaczniesz zasypiać dziecku przypomni się że 16 godzin temu w przedszkolu popchnął go Patryś i zacznie płakać. Z czasem co niebywałe twój sen stanie się płytki i mimo że jesteś skrajnie zmęczony – masz problemy by zasnąć. Gdy dziecko dorośnie twój organizm i tak zacznie produkować mniej melatoniny,więc nie wyśpisz się już nigdy. Sory.

Jeśli nie zwiedzisz świata przed urodzeniem dzieci to musisz to odłożyć na jakieś 15 lat chyba że stać cię na 4 bilety na Seszele za 60 tys zł. Przy czym dla dziecka nie ma znaczenia czy bawi się piaskiem na Seszelach czy piaskiem z kuwety królika. A i tak nie odpoczniesz bo musisz biegać i czuwać żeby się latorośl nie zaprzyjaźniła z dużą rybą albo nie utonęła.

Zapomnij o sporcie bo nie będziesz miał na to zwyczajnie siły. Nawet jeśli kupisz sprzęt do domu to będzie on służył jako dodatkowy wieszak na ubrania. Gdy przyjdziesz od 19tej do domu i dwie godziny spędzisz z rodziną to i tak o 21ej nie nadajesz się nawet do mycia.

Nikt ci też nie powie ze zarazisz się (przypominam masz obniżoną odporność) prawie każdą nową odmianą anginy,grypy,zapalenia krtani,zapalenia zatok,rozwolnienia i innych takich, wolne dni zużyjesz na siedzenie z chorym dzieckiem w domu, chodzeniem po lekarzach i aptekach. Nie,nie przeczytasz wtedy też żadnej zaległej książki bo co pół kartki dziecko z którym jesteś w domu ma do ciebie sprawę. Rodzicielstwo to poważny i całodobowy obowiązek ale nikt nigdzie o tym nie mówi. Dopiero po latach moja mama widząc zmęczenie na mojej twarzy przyznała: „Wy też chorowaliście ciągle, praktycznie co sobotę miałam w domu pogotowie.”

Kiedyś było nam mężczyznom łatwiej. Teraz jest jak jest. Ale nikt nie powie ci jak jest naprawdę. I umęczeni na równi ze swoimi kobietami, choć im to wszystko zajmuje połowę mniej czasu i cztery razy mniej stresu, ale przecież trzeba było się z nami tym podzielić. „Bo to nie te czasy”.

Bo żadna mądra pani wyzwolona redaktor obojga nazwisk nie napisze w magazynie dla mam że tylko mama rozpozna 28 rodzajów płaczu dziecka. Dla mężczyzny jest to wiedza niedostępna i nie do nauczenia. Szybciej tracimy cierpliwość bo tak jesteśmy skonstruowani i nigdy nie zaopiekujemy się dzieckiem tak jak matka. Ale przecież ni wolno nawet mówić tego głośno. Wolno natomiast mówić nam że bycie tatusiem jest seksowne. Kiedy? Wtedy gdy jesteś śpiący trzeci rok z rzędu, czy wtedy jak masz czarną marynarkę umazaną czekoladą,czy kiedy? Jest piękne i ma wspaniałe chwile ale to ciężka harówa ale o tym nikt ci nie powie.

Bycie ojcem jest cudowne ale nie wiesz ile kosztuje wysiłku. I nie licz że ktoś ci powie. Dziecko uśmiechem i przytuleniem wszystko ci wynagrodzi. Tak to jest skonstruowane.

 

 

Tony Parsons (ur.1953) jest brytyjskim pisarzem i dziennikarzem. Pisze między innymi do brytyjskiego wydania GQ czy Daily Mirror. Jest autorem takich książek jak „Mężczyzna i chłopiec” czy „Mężczyzna i żona” które szczerze polecam. W 2011 r na łamach miesięcznika GQ opublikował listę 69 zasad życiowych dla mężczyzn. Przyznaję że jest to jedna z niewielu rzeczy które chcę podarować synowi gdy dorośnie. A że dziś byłyby 81 urodziny mojego Taty pozwalam sobie przekazać Wam moją wolną i swobodną wersję tych 69 zasad. Z których w dodatku jedna mi gdzieś zginęła. A z jedną  (20tą) zupełnie się nie zgadzam. I to też powiem synowi.

Tony Zdjęcie Daily Mail

  1. Im wolniej się poruszasz tym szybciej umrzesz.
  2. Pieniądze wydane na dentystę i podróże nigdy nie są stracone. Zaplanuj śmierć z pięknymi zębami i wspaniałymi wspomnieniami.
  3. Mężczyzna musi mieć zawsze najlepszego lekarza, księgowego i osobistego trenera na jakiego go stać.
  4. Nigdy nie oszukuj kobiety z którą nie jesteś gotów zerwać.
  5. Możesz sobie darować  wiązanie ale powinieneś chociaż raz spróbować trójkąta.
  6. Nie wolno poślubić nikogo z kim nie zamierzasz spędzić reszty życia. Przeciętne małżeństwo trwa 10 lat, więc jest szansa że nie spędzicie razem życia, ale taka powinna być twoja intencja.
  7. Narkotyki mogą być  z tobą do 25 roku życia, chyba że grasz na gitarze w The Rolling Stones.
  8. Nigdy nie bij kobiety, dziecka, zwierzęcia ani faceta który może złamać ci szczękę.
  9. Nigdy nie bij nikogo dlatego ze jesteś pijany, dopuszczalne jest by kogoś prowadzić gdy jest pijany.
  10. Nigdy nie bij nikogo jeśli nie jesteś gotowy sam dostać.
  11. Nigdy nie bij nikogo jeśli można tego uniknąć. Tak naprawdę istnieją tylko dwa powodu by kogoś uderzyć – walczysz o swoje życie lub ktoś obraził twoją rodzinę.
  12. Jeśli musisz uderzyć to staraj się by twoje ciosy były proste i nie do obrony jak spadająca belka z rusztowania. Nie chwiej się, nie kołysz. Ciosy muszą być szybkie jak łapanie muchy. Wyjątkiem są haki ale należy je zakładać na biodra nie na ramiona. Dobry hak ma złamać żebra i wolę przeciwnika.
  13. Jeśli zaangażujesz się z mężatką, upewnij się że jest szczęśliwa w małżeństwie. Nieszczęśliwa będzie cię wciągać w strefę wojny. Jedynym wyjątkiem jest mężatka z którą chcesz spędzić życie.
  14. Dobre maniery są najważniejsze. Nic nie usprawiedliwia chamstwa. Jakość życia zależy w dużej mierze od małych ludzkich gestów, a grzeczność sprawia że nasze życie staje się znośne.
  15. Czasem przegrasz. Nigdy, przez całe życie,  nie będziesz zbyt dobry, mądry i doświadczony by nie upaść. Spodziewaj się kłopotów i niech one cię wzmacniają. Bądź silny przez swoje niepowodzenia i bądź wdzięczny za swój sukces. Jak noc i dzień które przychodzą po sobie,każdego dnia.
  16. Uważaj na kolana. Jeśli uprawiasz sport, to będą one zużywać się powoli jeśli nie uprawiasz sportu stanie się to nagle i szybko. Np. kiedy twój syn będzie miał w szkole sportowy dzień i weźmiesz udział w wyścigu rodziców.
  17. Jeśli ty i twoja kobieta musicie do siebie krzyczeć – jesteś ze złą kobietą.
  18. Kłótnia z ojcem, jego krzyk to jest zupełnie naturalne- ale należy dołożyć wszelkich starań do pojednania. Ojcowie i synowie mają ograniczony czas razem. Niech twoje łzy na pogrzebie ojca będą łzami straty i żalu nie gorzkiego żalu.
  19. Istnieje wiele wspaniałych kobiet na świecie, ale w życiu można naprawdę kochać cztery no może pięć z nich.
  20. Co dzieje się na wyjeździe, zostaje na wyjeździe- poza opryszczką narządów płciowych.
  21. Wystąpienia publiczne i uprawianie bezpiecznego seksu to dwie ważne umiejętności, które musisz opanować. Spodziewaj się jednego i drugiego, czasem na tej samej imprezie. Podczas mówienia do publiczności nie należy zbytnio polegać na notatkach. To zakończy się porażką. Miej raczej stos karteczek z których każda da ci scenariusz na 5 minut przemówienia. Daj im swoje emocje i swoje ulubione dowcipy. Oni nie chcą cię skrzywdzić. Wszyscy chcą się tylko śmiać, czuć podniosłą atmosferę, chcą się bawić. Wystąpienia publiczne są jedną z tych rzeczy w których musisz przekroczyć barierę bólu.  Podczas uprawiania bezpiecznego seksu upewnij się że niczego nie złapiesz. To jest zaskakująco łatwe do zrobienia i będzie katastrofa. Pęknięcia, przecieki są bardzo prawdopodobne zwłaszcza że będziesz po kilku drinkach. Potem będzie za późno.
  22. Naucz się który most przekroczyć a który most spalić.
  23. Nie jesteś ojcem dopóki nie jesteś gotowy stawiać drugiego człowieka przed sobą.
  24. Nigdy nie przechodź obok kogoś kto sprzedaje The Big Issue (magazyn który przygotowują i sprzedają bezdomni) bez kupienia jednego. To nie jest dobroczynność. To praca.
  25. Sukces jest zbudowany głównie na zarządzaniu bólem. Rocky Balboa radził: „Nie chodzi o to jak mocno możesz uderzyć- tu chodzi o to, jak mocno możesz oberwać i iść naprzód.”
  26. Nigdy nie kupuj niczego od kogoś kto puka bez zaproszenia do twoich drzwi chyba że naprawdę bardzo go to uszczęśliwi.
  27. Nie trać czasu na zazdrość, nienawiść i na oglądanie Wall Street:Money Never Sleeps.
  28. Przyjaźń, prawdziwa przyjaźń do garstki ludzi –wymaga wysiłku. Pozostawiona sama sobie uschnie jak winorośl. Więc pomyśl o sowich znajomych, kochaj ich i pielęgnuj. Daj im trochę luzu na popełnianie błędów. Przyjaźń jest ważna. Ale pamiętaj, że jesteśmy sami we wszechświecie. Nigdy nie bój się latać w pojedynkę. Urodziłeś się w samotności. Umrzesz samotnie.
  29. Pomyśl o swoim zdrowiu, ale nie miej na tym punkcie obsesji. Unikaj hipochondrii. Wszyscy umrzemy. Ale jeszcze nie teraz.
  30. Jeśli nie masz regularnych orgazmów, umrzesz. Twoja prostata zakłada że nie masz dalszego zainteresowania rasą ludzką i będzie rosnąć i uderzać cię od dołu. Kiedy prostata się zatrzymuje oddech nie pozostanie daleko w tyle.
  31. Nie sypiaj z szalonymi dziewczynami, bez względu na to jak wyglądają. Przekonasz się że nie warto. Zwykle wtedy gdy o czwartej rano piszą sprayem na samochodzie sąsiadów: „nienawidzę cię!”.
  32. Kochaj swoją pracę. Niech będzie twoją pasją to co robisz. To uczyni twoje życie szczęśliwym. Gdy wszystko inne zawiedzie, praca da ci oparcie, da ci poczucie własnej wartości, pieniądze, kontakt z ludźmi i powód by wychodzić z domu. W pewnym momencie będziesz musiał zrobić coś czego nienawidzisz. Spodziewaj się tego i upewnij się że znasz drogę do wyjścia.
  33. Nigdy nie ufaj politykom, prostytutkom , komuś kto chce ci zmienić  taryfę na energię albo prawdziwej miłości bez emocji. Zawsze za to zapłacisz.
  34. Uczyń wszystko w swojej głowie by nie dopuścić do nienawiści osoby którą kiedyś kochałeś.
  35. Tak długo jak to możliwe, bądź szczupły, miej włosy i twardego penisa. To święta trójca wiecznej młodości. Technologia może pomóc. Spójrz na Weyne Rooneya albo Hugh Hefnera. Zrób wszystko by nie wyglądać jak 65 letnia babcia.
  36. Dąż do bogactwa, ale lekceważ bycie bogatym. Brak pieniędzy jest źródłem wielkiego zła. Nic nie jest bardziej czasochłonne niż ubóstwo. Pieniądze nie kupują szczęścia – kupują czas.
  37. Jedną na dziesięć kolacji zjedz ze znajomymi. Ciesz się tym. Miej kobiety po obydwu stronach ciebie i mężczyznę naprzeciwko, nawet pijanego. To ma być zabawa. Jeśli wolisz zostań w domu.
  38. Nikt nie zna pełnej historii małżeństwa. Nawet mąż i żona.
  39. Większość związków nie kończy się zbyt wcześnie. Większość relacji trwa zbyt długo. Ale nigdy nie pozwól aby twoje dzieci dorastały w domu innego mężczyzny.
  40. Władzę w związku ma ten komu mniej zależy.
  41. Olśniewaj talentem, zaskakuj geniuszem. Nigdy nie bądź niezdecydowany. Nigdy nie bądź nijaki. Spróbuj wykopać każdą piłkę która wyleciała z parku.
  42. Gruba skóra chroni bardziej niż fundusz powierniczy.
  43. Bądź przyzwoity i dobry dla wszystkich ludzi którzy czegoś nie mogą dla ciebie zrobić.
  44. Użalanie się nad sobą jest bardziej destrukcyjne niż heroina.
  45. Nigdy nie śpij z jej siostrą, chyba że jest miłością twojego życia, a jej siostra nigdy nie jest miłością twojego życia.
  46. Na koniec dnia, należy unikać wszelkich stereotypów jak ognia.
  47. Szczęście nadejdzie, ważne by rozpoznać kiedy jest tutaj.
  48. Szczęście (los) będzie i dobre i złe. Ale jeśli liczysz na szczęście to jakbyś liczył że listonosz przyniesie ci czek.
  49. Nigdy nie trać panowania wobec ochrony na lotnisku, wobec płaczących dzieci i innych kierowców. Cierpliwość uwalnia od wielu małych życiowych nieszczęść, ale jest to umiejętność której trzeba się nauczyć jak języka czy sztuki walki.
  50. „Pamiętaj że życie na tym świecie to tylko sport i rozrywka” Koran.
  51. Tylko grubi ludzie pomijają śniadanie.
  52. Nigdy nie pij w porze lunchu, chyba że jest to jakaś uroczystość.
  53. Ciężkie kolacje późno w nocy są szybką drogą do złego snu, nadwagi i grobu. Jeśli tego wymaga twoja praca by siedzieć w nocy w restauracji , jedz jak supermodelka przed sesją zdjęciową.
  54. Najlepszym lekarstwem na jet lag jest słońce. Najlepszym lekarstwem na kaca jest Czarny Doktor – Coca Cola (normalna, nie light). Najlepszym lekarstwem na biegunkę jest bio jogurt. Najlepszym lekarstwem na złamane serce jest kolejna podróż na księżyc w objęciach nowej miłości.
  55. Jedz dużo błonnika. Dean Martin utrzymuje, że kluczem do szczęścia w jego ostatnich latach nie była sława, pieniądze ani przyjaźń z Frankiem Sinatrą tylko solidne wypróżnienia rano.
  56. Najlepszym sposobem, aby utrzymać ciało w dobrym stanie jest kilka trudnych i niepopularnych rzeczy – przysiady, pompki i dostawanie po twarzy.
  57. Naucz się ufać twojemu instynktowi. Tylko martwi płyną z prądem. Tylko żywi mogą iść pod prąd.
  58. Nie przygotowuj się tylko zacznij. Z każdym rokiem mija ileś procent twojego życia. A czas zawsze przyspiesza.
  59. „Naucz się żyć z tym czego nie możesz przeskoczyć”- Bruce Springsteen.
  60. Bądź niewierny dla każdej kobiety za wyjątkiem jednej.
  61. Po trzydziestce rób regularne badania. Niepodziewanie dobry wynik cholesterolu znaczyć będzie tyle co niespodziewany lodzik gdy miałeś 17 lat.
  62. Rutyna jest dobra. Rutyna wyzwala. Rutyna jest strukturą dla bezsensu istnienia. Ale nie stań się więźniem rutyny.
  63. Zanim się ustatkujesz miej mnóstwo seksu. Mnóstwo. Na całym świecie. Z róźnymi kobietami. Jeśli możesz policzyć liczbę partnerek to nie masz dosyć. Na łożu śmierci poeta John Betjeman powiedział: „Szkoda że nie miałem więcej seksu.” Zaplanuj to tak by powiedzieć „szkoda że nie miałem nieco mniej seksu”.
  64. Unikaj kłopotów. Trzymaj się z dala od miejsc w których czyhają kłopoty: przejść podziemnych, pubów, kin, fast foodów w późnych godzinach nocnych. One tam są i czekają.  Gdy nie możesz uniknąć konfliktu uderzaj mocno i szybko. Nie trać czasu na rozmowy.
  65. Nie patrz na telefon jeśli nie masz siły ani czasu aby poradzić sobie z problemami które zaraz z niego wyjdą.
  66. Jedyną sensowną inwestycją w życiu są pieniądze które wydasz na edukację.
  67. „Życie jest błyskawicą na niebie.” – Budda.
  68. Ciesz się każdą kanapką.

Cześć Twojej pamięci Tato!

Mieszkanie w blokach.

Jeśli jesteś mądry i oszczędny oraz jeśli nie dziedziczysz fortuny zapewne zdecydujesz się na mieszkanie w blokach. Oczywiście znane sa ci określenia „plankton z boxów” czy „slumsy”, ale miej to gdzieś. Ciężko mi sobie wyobrazić by Aleksander Kwaśniewski czy Ryszard Kalisz należeli do planktonu społecznego albo czy Eko Park w Warszawie lub Miasteczko Wilanów można było nazwać slumsem. Posiadający domki muszą w jakiś sposób odreagować 3 godziny dziennie spędzone w korku by dojechać do pracy, stąd obraźliwe nazwy i kompensujące uciekające w korkach życie uczucie pogardy dla mieszkańców bloków.

W jakim mieście kupić mieszkanie w bloku?

Jeśli masz pracę w małym mieście i jesteś jej pewny to zapewne w tym mieście nie ma zbyt wielu mieszkań w blokach, które można kupić stąd absurdalne ceny nawet za małe metraże. Ale jeśli się upierasz, że będziesz całe życie mieszkał w Koninie czy Kutnie – twój wybór. W takich średnich miastach bardzo niewiele się buduje, bo deweloperzy w większości wiedza ze te miasta skazane sa na wymarcie i się do nich nie pchają. Mieszkanie w takim mieście z małą ilością mieszkań na rynku ma taką zaletę ze dość mocno utrzymują cenę nawet podczas kryzysu – mała podaż wymusza wysokie ceny. A zawsze znajdzie się jakiś urzędnik miejski, który będzie szukał na starość mieszkania w blokach, bo nie ma już siły odśnieżać.

Jeśli dopiero planujesz swoje życie lub chcesz wprowadzić w nim zmiany kieruj się do wskazanych już wcześniej metropolii – Warszawy, Wrocławia, Poznania, Gdańska i Katowic. To tutaj utrzymuje się w dalszym ciągu niższe niż w pozostałych częściach kraju bezrobocie a pracy szuka się krócej i ma się więcej możliwości, co skutkuje też wyższym realnym wynagrodzeniem. Zasada wyboru metropolii jest taka jak opisywałem przy domach – szukaj najbliższej dużej metropolii – bo nawet, jeśli bardzo chcesz odciąć się od rodziny to ci się do końca nie uda (przypominam: dzieci i babcie). Mieszkanie w głównych metropoliach zapewnia tobie i twoim bliskim dostęp do najlepszych szkół, dóbr kultury, lotnisk, daje ci wybór sklepów, usługodawców, lekarzy. Nigdy nie jesteś skazany na jednego lekarza czy jednego pana Zdzisia „złotą rączkę”. Metropolie są ze sobą dobrze skomunikowane, zatem lepiej i szybciej dostaniesz się np. z Poznania do Warszawy niż dowolnej miejscowości odległej o 50 km od tych miast bez autostrad.

Jest jeszcze jeden ważny powód, dlaczego nie należy kupować mieszkań poza tymi aglomeracjami. Ponieważ stracą na wartości lub będzie je bardzo ciężko sprzedać. Przykład? Puste miasta w byłej NRD i w Hiszpanii. Dziesiątki tysięcy mieszkań w rękach deweloperów bez klientów. Ludzie zawsze będą migrować za pracą a praca jest i raczej na pewno będzie w odpowiedniej ilości w metropoliach, które opisałem wyżej. Wg jednej z firm konsultingowych Łódź zmniejszy się z obecnych 700 tys. mieszkańców do 560 tys. w ciągu 20 lat. Za jaką cenę będą wtedy chodzić mieszkania w Łodzi? Kto będzie je kupował? A Łódź to tylko przykład, tak samo będzie we wszystkich niesamodzielnych ośrodkach miejskich.

Dlaczego nie mieszkać w bloku pod miastem?

Możesz. Tylko, po co? Będziesz musiał rano ze wszystkimi innymi słoikami, którzy jeszcze nie przeprowadzili się do city stać w korku na jedynej dojazdowej drodze lub tak jak mieszkający pod Warszawą – jeździć osiedlowymi drogami, co oszczędności czasu nie daje ale chociaż nie stoisz w korku. Pomyśl ile czasu można jechać do centrum miasta? Mieszkańcy Marek czy Białołęki muszą zapewnić sobie godzinę lub półtorej by znaleźć się w centrum Warszawy. I to dotyczy wszystkich miast. Jaki zatem jest sens przeprowadzać się z interioru pod twoją docelową metropolię żeby jechać tyle samo czasu do pracy? 50 minut w jedną stronę to 1 godzina 40 minut w obie strony. To ponad 8 godzin tygodniowo w korku.

Mieszkając pod miastem w ciągu roku stoisz w korku 16 dni.

Zapewne nawet twój urlop nie trwa tyle, bo chcesz robić karierę a nie prosić co chwilę o urlop, prawda?

Zatem miasto, czyli gdzie?

Mieszkaj po tej stronie rzeki, po której jest centrum miasta. W Warszawie czy Krakowie jest łącznie 20 mostów za mało byś czuł się tak komfortowo jak mieszkaniec Londynu czy choćby Budapesztu. Jeśli chcesz kupić mieszkanie „za rzeką” wróć do poprzedniego akapitu i przeczytaj go jeszcze raz.Od zarania dziejów rzeka w Polsce jest barierą militarną i chroni miasto przed wrogami. Nawet w najnowszej strategii obronnej Polski „Eagle Guardian” mamy się bronić krótko przed ruskimi a potem schować się za Wisłą. Scenariusz ten napisali amerykanie. Oni z satelity widzą dokładnie ile mamy mostów. Tak było jest i będzie, zatem jeśli nie chcesz się czuć jak hordy barbarzyńców forsujących wąskie mosty każdego ranka- nie mieszkaj za mostem. Wiem, że jest taniej i garaż gratis. Ale to pułapka, która też będzie cię kosztowała dwa tygodnie rocznie w korku. Przy kredycie, który będziesz spłacać do emerytury lub śmierci 30-50 tys. nie robi żadnej różnicy.

Jeśli jesteś już po właściwej stronie rzeki to nie ma już żadnego znaczenia gdzie to mieszkanie kupisz. Jeśli kierujesz się adresem obecnej pracy charakteryzuje cię wieśniackie poczucie humoru z XIXw. Prawdopodobnie zanim spłacisz kredyt zmienisz pracę 6 albo 8 razy, zatem kupowanie mieszkania w pobliżu aktualnej pracy ma historyczne i polskie wytłumaczenie by stodoła była blisko domu.

Większość dzielnic jest ze sobą dobrze skomunikowanych, ponieważ układ głównych ulic pochodzi z czasów, gdy rysowali je urbaniści a nie deweloperzy. Szukający mieszkania w Warszawie patrzą na dwie linie metra. Owszem jest to sposób, ale gdy już wszyscy zamieszkają wzdłuż linii metra będzie się nim jeździć jak pakistańskim pociągiem. Zresztą są to ruskie wagony, także ten…

Blok. Ale jaki?

Możesz oczywiście popełniać ten błąd, co większość ludzi i uważać, że kupujesz mieszkanie na całe życie –ale uwierz mi –tak nie jest. Nowy blok jest dostępny w stanie deweloperskim , zatem trzeba liczyć się z tym ze urządzenie jednego metra kwadratowego będzie cię kosztować 2-2,5 tys zł jeśli nie chcesz złotych klamek i złotych kabli HDMI we wszystkich pomieszczeniach. To twój wybór czy chcesz taniej czy chcesz tylko odmalować czy tez wolisz mieć wszystko swoje od tynku.

Umówmy się, w nowym bloku kupujesz sąsiadów w worku, ale raczej na pewno nie będą to przez pierwsze kilka lat żule czy agencje towarzyskie. W starym bloku spokój wydaje się pozorny. Jeśli od spodu mieszka starsza pani to w każdej chwili może zostać wezwana przed oblicze Św.Piotra a w jej miejsce przyjdzie dziki lud a jeśli na górze mieszkają sąsiedzi z dwójką dzieci to wszystko zależy od wieku tych dzieci. Małe dzieci uwielbiają szurać taboretami, skakać, turlać stalowe kulki po podłodze (skąd dzieci mają stalowe kulki do dziś nie wiem) i dzieci uwielbiają biegać. W te i z powrotem, całymi godzinami a dzieci biegają z pięty. Pół biedy, jeśli nad tobą mieszka eko-mama w rodzaju Reni Jusis, która karmi dzieci energią z kosmosu i kiełkami. Niestety najpewniej mieszka nad tobą mama, która karmi dzieci frytkami, Macdonaldem, colą i chipsami, zatem 35 kg szkraby w wieku 2-3 lat zapewnią ci łomotu na najbliższe 5 lat. Jeśli mają dwoje dzieci, współczuję ci. Są metody wyciszania ścian i sufitów, ale zwykle zabierają ok. 12 cm powierzchni bądź wysokości, zatem szukaj mieszkania które ma przynajmniej 2,60 m wysokości. Jestem zwolennikiem bloków cztero-piętrowych, ale są zwolennicy tzw. wieżowców. Wieżowiec ma kilka zalet. Możesz znaleźć całkiem fajny widok z okna i jeśli lubisz panoramę miasta będzie to warte wad takich budynków. Drugą zaletą wieżowców jest tzw. rama „H” czyli żelbetowy kręgosłup, konstrukcja budynku. Fachowcy twierdzą, że są one praktycznie niezniszczalne a od lat przesuwa się termin ich przydatności technologicznej. Po prostu nikt nie wie jak długo postoją, obecnie mówi się nawet, że i 100 lat, zatem nie trzeba się bać nawet bloków 40 letnich. Problemem jednak nie jest sama rama „H” tylko powieszone na niej stropy i ściany. Są one na stalowych wiązaniach, a jaką stal mieliśmy w komunie w budownictwie i jakich mieliśmy robotników, którzy to spawali? Winda jest jednocześnie zaletą i wadą. Jest zaletą, bo nie musisz wnosić zakupów dla czteroosobowej rodziny np. na 3 piętro, ale wadą z powodu naszych cech narodowych. Bo im większy blok im więcej ma pięter tym większa anonimowość. Zatem nie powinno cię dziwić ,że czasem piesek sąsiada zesra się w windzie i sąsiad to zostawi. Nie powinny cię dziwić napisy reklamowe miejscowej drużyny piłkarskiej ani graficzne dowody miłości do ludzi wyznania mojżeszowego, wypalone papierosem lub zapalniczką dziury w suficie windy ani gumy do żucia na ścianach. To takie przypomnienie, że jesteś w Polsce.

Podstawową wadą wieżowca jest, bowiem anonimowość a anonimowość w tym kraju zawsze oznacza początek kłopotów.

Oglądaj, oglądaj, oglądaj… A potem jeszcze raz.

Niektórzy poprzestają na jednorazowym oglądaniu nieruchomości i na tej podstawie podejmują decyzję. Tak niestety się nie da. Z tym mieszkaniem będziesz mniej więcej tyle ile z jedną żoną a przecież nie podejmujesz decyzji o małżeństwie po pierwszym spotkaniu, prawda? Ja sam kiedyś kupiłem mieszkanie oglądane w sobotę po południu, które w pierwszy mój w nim poniedziałek okazało się umiejscowione obok magazynu firmy kurierskiej. Firmy kurierskie wg moich doświadczeń pracują głównie w nocy i szczególną ich pasja jest robienie jak największego hałasu. Musisz zobaczyć swoje mieszkanie w tygodniu i w weekend. Musisz przejechać trasę do swojej pracy rano spod miejsca, w którym zamierzasz mieszkać. I musisz to zrobić we wtorek rano. Wtorek jest dniem największych korków. Zobaczysz jak jest najgorzej. To samo musisz zrobić po południu i wrócić z pracy pod swoje przyszłe mieszkanie. Warto też pojechać wieczorem na osiedle, zaparkować samochód i zobaczyć, co się tam dzieje. Czy na ludzi polują hordy wypasionych łysych byczków czy młodzież rzuca butelkami w staruszki czy też jest spokój i sielanka.  Znam człowieka, który chodził do dzielnicowego i pytał się czy okolica jest spokojna, ale wystarczy zaczepić miłą panią z pieskiem by usłyszeć wszystkie lokalne newsy włącznie z tymi która zona jest bita. Albo mamusie z dziećmi, jeśli ty też masz dzieci. Gdy już posiedzisz trochę w zaparkowanym aucie jak pracownik jednostki specjalnej warto pochodzić trochę koło miejsca, w którym będziesz mieszkał. Możesz tak odkryć –jak mój znajomy, że w klatce obok w jednym z mieszkań jest agencja towarzyska „Różowy pomponik”. Posiadanie agencji towarzyskiej w klatce obok ma taką zaletę, że zona już raczej będzie wolała sama wynosić śmieci niż prosić ciebie o wychodzenie z klatki. Możesz też liczyć na zniżki dla stałego klienta lub korzystać z happy hour- w końcu masz blisko.

O takich oczywistościach jak bliska szkoła czy przedszkole, nie piszę, bo jeśli dotarłeś do tej części to raczej wiesz już, że to jest ważne. Odpada dowożenie dzieci i czekanie w śniegu na gimbusa w rowie drogi, która ma szerokość twojego blatu w kuchni. Nowe osiedla nie mają często szkół i przychodni , ale mają miejsca parkingowe i są monitorowane. Miejsce parkingowe na osiedlu z lat 70tych czy 80tych to największe szczęście i największy problem. Uliczki są wąskie, bo komunistycznym architektom nie mieściło się w głowach, że każdy będzie miał samochód. Musisz zdecydować, co jest dla ciebie priorytetem. Sąsiedzi bywają złośliwi. Porysowany lakier, przedziurawiona opona czy naklejka za „ch….e parkowanie” nie są tylko miejskimi legendami.

Reasumując i tak warto mieszkać w bloku wewnątrz miasta. Kosztuje to połowę tego co dom, połowę czasu na dojazdy (co najmniej), dla twoich znajomych przyjechać do ciebie nie jest wyprawą na wieś, z zieleni korzystasz gdy chcesz ale nie musisz jej kosić, masz wybór sklepów i jesteś wewnątrz tętniącego życiem miasta a wszystko o dowolnej porze jest w zasięgu ręki lub kilku kroków.

Ile to kosztuje?

Mieszkanie zależnie od miasta, w Warszawie za 3 pokoje liczmy ok. 500tys. Z czynszem powinno się zamknąć w 3,5 tys.

Samochód wystarczy jeden, ale nawet jak będą dwa to przebiegi będą dużo niższe niż mieszkając pod miastem. Powiedzmy, że łącznie utrzymanie dwóch aut kosztuje cię 3 tys. Dach cię nie interesuje, śnieg cię nie interesuje, ogrzewanie masz w nosie. Gdy coś zepsuje ci się w domu masz do wyboru dziesiątki fachowców w ciągu godziny. Wyjście do kina jest po prostu wyjściem do kina a nie wyprawą. Gdy zapijesz na mieście powrót taksówką nie kosztuje cię pół pensji tylko 40 zł.

I umówmy się, nie będziesz tu mieszkać całe życie a mieszkanie szybciej i lepiej sprzedaż niż dom urządzony pod ciebie 50 min od centrum.

I tak naprawdę ile czasu dziś spędza się w domu? Hę? Przecież tak naprawdę chodzi by mieć w miarę blisko do pracy a czas spędzać z tymi których kochasz a nie z twoim ukochanym radiem stojąc w korku.

Poradnik przeznaczony wyłącznie dla tych którzy pracują na etacie lub mają wolny zawód ale nie dla przedsiębiorców lub dziedziców fortun-ci nie znajdą tu nic ciekawego.

Warunkiem pierwszym by dobrze kupić mieszkanie jest posiadanie partnera. Głównie dlatego że partner ma też parę oczu i własny mózg do analizy sytuacji, a co dwie analizy to nie jedna. Ale też dlatego że dla banku  dwóch spłacających ratę to większa frajda niż jeden, dwie pensje do zajęcia, dwa samochody dla komornika itd. Itd. Jeśli nie posiadasz partnera i nie zamierzasz, kup sobie kawalerkę w centrum dużego miasta i imprezuj nie czytając tego.

Po pierwsze musisz sobie odpowiedzieć na pytanie gdzie chcesz mieszkać? Czy chcesz mieszkać w mieście? Czy może kochasz przyrodę i śnisz o wiejskim domku?

Wersja romantyczna na bogato „wiejski domek”.  

Przy projektowaniu domku pamiętaj o pokoiku dla babci. Dlaczego – dowiesz się potem. Ziemia pod dom w okolicy dużego miasta ok 100-150tys zł. Wszystko jest pięknie o ile mieszkasz w pobliżu budowy. Jeżeli natomiast nie mieszkasz blisko swojej budowy, nie masz teścia ani wujka który tej budowy przypilnuje to wymienisz ok 3-4 ekip w trakcie budowy, kupisz materiałów na dwa i pół takiego domu jaki budujesz a i tak dostaniesz wadliwy produkt na koniec. Gdy wydaje ci się ze najgorsze już za tobą bo wprowadzasz się do domu pod miastem i myślisz tylko o śniadaniach na werandzie i świergolących słowikach mam ci coś do powiedzenia. Jeśli nie masz pompy ciepła bo chciałeś zaoszczędzić to ogrzewanie parterowego domu wyniesie cię więcej niż napisali w dobrym wnętrzu i muratorze razem. Jeśli nie ustawisz kominka w centrum domu bo o tym nie pomyślałeś to będziesz do końca życia wspominał wysoką temperaturę jaką miałeś w bloku u mamy. Po drugie będziesz musiał pół roku odśnieżać setki kilogramów śniegu żeby dotrzeć do bramy samochodem. Ponieważ mieszkasz na wsi nikt nie zagwarantuje ci że wyjedziesz z bramy a tam już jest odśnieżone. Hobbystom wiejskiego domku przypominam ze zima trwa w Polsce pół roku. Gdy jej się u nas bardziej spodoba może potrwać do końca kwietnia. Reasumując i doliczając zimne poranki, komary i zimne wieczory – zjesz może 4 razy w roku śniadanie na werandzie. Ze trzy razy zrobisz wieczornego grilla bo akurat nie pada. Raz zaśniesz na werandzie po kłótni z zoną o to czy wypiłeś na grillu akceptowalną przez nią ilość alkoholu. Ale to dopiero początek przygody. Teraz zaczyna się prawdziwe życie. Ponieważ mieszkasz na wsi nie ma tu autobusów, metra ani statków. Całą rodzinę musisz wszędzie zawieźć samochodem. Co przy jednym samochodzie i dwójce dzieci rano oznacza dodatkowe półtorej-dwie godziny w samochodzie. Jeśli zaś macie dwa samochody to jest lepiej ale drożej. Jeżdżenie nawet 35 km do pracy jeśli pracujecie oboje to już 140 km dziennie. Co lekko licząc daje przebieg doliczając jakieś zakupy ok 3 tys km miesięcznie. To wszystko odbywa się na benzynie którą musisz kupić. Samochody też się psują a na wsi nie masz wyjścia – nie namówisz kierowcy gimbusa żeby ci żonę podrzucił na Jerozolimskie. Oprócz tego do najbliższej apteki masz tyle co do pracy, sklep spożywczy masz jeden i pani Halina zamyka go o 14 tej nie masz lekarza, policji, przychodni. Jeśli planujesz dziecku wybrać dobrą szkolę to akurat jest jedna najlepsza bo innej w okolicy nie ma. Zepsuje ci się zmywarka?. Ok. Serwisant dojedzie. Tylko za sam dojazd weźmie 150zł. I tak ze wszystkim. Nie kupisz w sobotę gazety. Nie masz sklepu z piwami regionalnymi, wszystko musisz dotaszczyć na wieś. Wyjście do kina to już nie będzie wyjście tylko cała wyprawa jak byś jechał na weekend na Mazury. I to wszystko w imię czterech śniadań na werandzie. Werandę też czasem trzeba odmalować, trawę skosić a średni koszt naprawy dachu zamyka się zwykle w okolicach 10 tys zł. Musisz mieć naprawdę mnóstwo pieniędzy by zamieszkać pod miastem.

I tu powstaje pytanie: pod jakim miastem?

Jako inteligentny człowiek zapewne wiesz że powinieneś zamieszkać pod duża metropolią w której ty i twoja rodzina znajdziecie jakąś pracę. Wiesz to, prawda? Ok. Oczywiście Mekką wszystkich słoików jest Warszawa. Warszawy nie trzyma się kryzys i ma ona wszystkie miasta pod sobą. Zatem wiadomo, słoiki z całej polski ciągną do Warszawy. I tu popełniają błąd. Wyobraź sobie taką sytuację że dwa słoiki biorą w stolicy ślub albo i nie i urodzi im się dziecko. Do najbliższej babci jest jakieś 450 km . Nie możesz mieć do niej pretensji gdy chcesz iść do pubu że ona pociągiem nie podyma do ciebie te marne 12 godzin żeby zostać z dzieckiem. A może rozważałeś  zamieszkanie z babcią? Nie? A może rozważałeś doliczenie do 2,5 tys raty za dom, 3 tys kosztów na dwa samochody jakieś 2 tys dla niani i ekstra 100 zł za każdym razem gdy zostanie z dzieckiem wieczorem? A najlepsze jest jeszcze to żebyś jeszcze znalazł nianię 35 km od Warszawy czy Wrocławia. Powodzenia.

Za tą poradę powinienem brać pieniądze. Szukaj pracy i mieszkania w samodzielnej metropolii do której masz najbliżej. Samodzielnych metropolii jest w Polsce niezbyt wiele oczywiście Warszawa, Poznań, Wrocław, Gdańsk czy Katowice. Jeśli bliżej masz do Krakowa czy Szczecina to musisz rozważyć te miasta. Pozostałe miasta się zwijają lub są w stanie agonalnym więc lepiej zostać w Kaliszu u mamy niż pchać się np. do Łodzi czy Opola. Ze względu na rodzinę a najbardziej babcię nie rozważaj najdalszej metropolii tylko najbliższa tobie. Nawet jeśli nie odzywasz się z mamą –gdy urodzi ci się potomek-nie będziesz miał wyjścia. Rezygnacja przez któreś z rodziców z pracy nie wchodzi w grę bo macie mnóstwo kosztów – tak nasza cywilizacja zalicza wielki powrót babci.

Ile to wszystko może kosztować? A nie ile ci napiszą w gazecie o budowie domu:

Ziemia pod dom 100-150 tys

Dom ok 500 tys, łączna rata z ziemią to będzie 3,5 tys

Dwa samochody to raty ok 3 tys plus koszty paliwa i obsługi aut – ok 4-4,3 tys

Niania – 2 tys

Ogrzewania (dzieci w 16 stopniach nie będziesz trzymał) jeśli nie masz pompy ciepła to ok 500-650zł mies

Inne ekstra koszty które wygeneruje dom liczmy 5 tys rocznie. To ok 400zł mies.

Koszt domku na wsi to dla czterech osób ok 10,700 zł miesięcznie.

Do tego musisz doliczyć koszt ochrony, ubezpieczenia, prądu, wakacji, lekarstw, wizyt u lekarzy i niestety jedzenia.

Stać cię jeśli razem zarabiacie 20 tys. Jeśli mniej-nie pakuj się w to. Jeśli przeczytałeś to a nie zamierzasz zakładać rodziny i mieszkać w domku przypominam pierwszą poradę – kup kawalerkę w centrum metropolii. Rata wyniesie cię 3 tys ale resztę możesz wydać na whisky a do biura dojdziesz na pieszo.

Jutro będzie o blokach.

Swoim wywiadem w Rzeczpospolitej (wrzesień 2014) Kaczyński pozostał w sferze socjal-demokratycznych dogmatów mówiąc: „państwo musi wymusić podwyżkę płac”. Popierający go, nie słuchają tylko popierają, dla pozostałych pozostanie człowiekiem z innej bajki nawet, jeśli w swoich planach ma jakiś sensowny akapit wiadomo, że to oszołomstwo. Ale czy aby na pewno?

HNCK9089

Czy zatem, jak powiedział Kaczyński, państwo musi wymusić podwyżkę płac? Spójrzmy na to szerzej-jeśli nie państwo to, kto miałby to zrobić? Czy zrobią to małe i średnie firmy-odpowiedź wydaje się oczywista.  Nie zrobią, bo ze względu na pazerność państwa i często swoją własną – nie mogą tego zrobić. Czy zrobią to korporacje? Częściowo korporacje to robią. Biedronka podniosła najniższe wynagrodzenie o 200 zł powyżej najniższej krajowej. Podobnie robi np. w Łodzi spółka Infosys, która płaci dużo powyżej tego, co mogłaby w Łodzi.

Spółek skarbu państwa, nie liczę do tego zestawienia, zbyt są poobrastane układami zbiorowymi, koteriami rodzinnymi, wzajemnymi układami, w których wujek cioci wujka stryjka nie skrzywdzi szwagra kolegi z wydziału obok. Nie bez powodu zakłady energetyczne, wodociągi czy spółki transportu miejskiego, mają prawie o połowę wyższe średnie wynagrodzenie, niż średnia krajowa. Jest jeszcze milionowa kasta urzędników, którzy znajdują sposób by ich pensje uciekały inflacji nawet,  gdy ta ich zbytnio nie goni.

Komu z tej grupy miałoby zależeć na popieraniu podniesienia najniższej pensji?  Otóż nikomu.

Właściciel malej firmy, którą stworzył pracą własnych rąk dąży do maksymalizacji własnych zysków i jakiekolwiek podniesienie minimalnych zobowiązań wobec pracownika by pozostać z częścią działalności na powierzchni legalnej gospodarki-doprowadza go do białości. Jeśli dajmy na to, żyje się na stałej stopie przychodów 30 tys zł, podczas gdy pracownikom z obciążeniami fiskalnymi płaci się 3 tys i ma się ich, dajmy na to 3 to koszty osobowe pracownicze wynoszą 9 tys.  Jeśli podniesiona zostanie najniższa pensja, to wzrosną przecież nie tylko koszty wypłaty, ale również całych obciążeń wobec państwa. Jeśli zatem cały przychód firmy zjadają pensje –a tak jest większości mikrofirm-to w czasach stabilnych przychodów oznacza, że Pan Prezes nie wymieni w cayenne felg, gdyż mu wzrosły koszty pracownicze, dajmy na to do 4,2tys na glowę pracownika. Rachunek jest prosty. Pracownicy nie kosztują już 9 tylko 12,6 tys. Przychód prezesa to już nie 30 tys tylko 26,4 tys. Czyli że zalicza spadek przychodów ponad 10%.                        Dlaczego miałby to robić? W imię niby czego?

I tu dochodzimy do niskiego wskaźnika kapitału społecznego.

Dochodzimy do zaufania, jakie mamy nawzajem do siebie i do instytucji. Komu może ufać Polak? Jeśli w pracy widzi, że przychody jego szefa 12-15 krotnie przekraczają jego przychody? Ma może ufać lekarzom,  którzy proponują wszczepienie endoprotezy za 10 lat, wizytę u okulisty za rok a u kardiologa za 9 mies? Może powinien zaufać policji? Jak może zaufać policji skoro wie, kogo i kiedy puszczono wolno, mimo, że jechał po pijaku a jemu nie przepuszczą. Może ma ufać pogotowiu, gdy je wzywa a ono jedzie 5 godzin?  Może ma ufać sąsiadowi? Ale któremu skoro ostatnio giną nawet z ogródka używane grille z Tesco? Może ma ufać władzy? Ale jakiej? Może lokalnej? Burmistrzowi. Tylko, co taki Guział zrobił w swojej dzielnicy poza przeniesieniem tęczy? Może mają ufać radnym? Np. jedna łódzka radna  (której kiedyś poświęcę więcej miejsca) jest za wstrzymywaniem rozbudowy głównego łódzkiego dojazdu do A2 (ulica Strykowska) ze względu na to, że ekrany zasłonią piękne krajobrazy Wzniesień Łódzkich. Zatem cała Polska stoi w korku, na rondzie w Strykowie, bo nie można też ufać radnym.

Może można ufać rządowi? Lepiej nie będę otwierał tej puszki. „W sklepie, na stacji, nawet jak przy drodze kupujesz borówki każdy raczej patrzy jak cię oszukać niż jak być uczciwym” mówi mój znajomy.

A co z kapitałem społecznego zaufania zrobił ostatnio kościół katolicki? Nawet dla wszystkich innych poza wpłacającymi kasę Rydzykowi, kasa idzie na samochody i wystawne życie. Zobaczcie, co stało się z wolontariuszami zbierającymi pieniądze do puszek na ulicach. Przecież już tak naprawdę od dawna nie wiadomo, czy to prawdziwa zbiórka, czy zuchwałe publiczne wyłudzenie. WOŚP wymyśla coraz bardziej ciężkie do podrobienia identyfikatory, bo potrafiliśmy jako społeczeństwo oszukiwać, nawet w takiej zbiórce. A afery w fundacjach? Gdzie prezes fundacji służbową kartą leci po markowych sklepach i na to idą zebrane w zaufaniu pieniądze. A związki zawodowe? Z etatami, gabinetami, garniturami za 5 czy 10 tys? Z noclegami w apartamentach z pieskiem pijącym ze złotej miski? A te związki na pasku zarządów i przez nich utworzone. Można im ufać?

Taka jest skala zaufania społecznego w Polsce. Poza najbliższą rodziną (i to też nie zawsze) Polak często nie ufa już nikomu.

Podaję za prof.Czapińskim: „Francis Fukuyama (1997, 2000) definiuje kapitał społeczny, podobnie jak Putnam, jako „zestaw nieformalnych wartości i norm etycznych wspólnych dla członków określonej grupy i umożliwiających im skuteczne współdziałanie”. Dalej profesor pisze jeszcze, że „Badania Putnama dowodzą, że kapitał społeczny budowany jest w długim horyzoncie historycznym i ma charakter dobra publicznego – nie jest własnością czy cechą poszczególnych obywateli.” „W Polsce z opinią, że „większości ludzi można ufać”, zgadza się według Diagnozy społecznej zaledwie 10,5 proc. respondentów w 2003 i 2005 r. – 7-krotnie mniej niż w Norwegii” – Badanie European Social Survey.

Polak pozostaje z wrażeniem i z przekonaniem, że władza myśli o sobie, policja i sądy są dla biednych bez znajomości, lekarze dobrze traktują tylko siebie nawzajem a przedsiębiorcy to chytrusy i najczęściej oszuści. Nie pomogła temu próba rozbicia korporacji zawodowych, które jak wiadomo popierają swoich. Bo w miejsce rozbitej korporacji powstaje nieformalny układ albo kilka innych układów. W jednym z zakładów energetycznych związki zawodowe wymusiły żeby pierwszeństwo przy zatrudnianiu nowych pracowników miały dzieci obecnych pracowników. Zatem nawet niska podaż miejsc pracy pozostaje objęta mitycznym układem jak wszystkie dobra których brakuje. Same firmy rekrutacyjne przyczyniają się do tego wrażenia robiąc rekrutację pod z góry wskazanego kandydata nawet w wydawałoby się dużych firmach. A w małych wiadomo, że „szef ma high life a mnie rżnie na kasie.”

Gdy już nikt nikomu nie ufa a wszystko wydaje się fasadą, za którą jest tak jak dawniej tylko trudniej, zmuszenie przedsiębiorstw do zwiększenia pensji wydaje się być dobrym początkiem jakkolwiek źle to brzmi i zalatuje znanym i niezbyt lubianym aromatem. Zyski społeczne z takiego ruchu będą znakomite i dalekosiężne. Pracownicy najemni dalej będą mieć pracę, ponieważ w Polsce nie ulokowała się jakaś ogromna ilość produkcji z zachodu, która z dnia na dzień uciekłaby gdzieś indziej. Są to strachy na lachy organizacji przedsiębiorców. Kto ucieknie? Biedronka? A może Metro AG? A może Orlen? Jest błędem Platformy, że pozwalała się przedsiębiorcom trzymać w tym szachu. Po drugie ogromna rzesza ludzi zacznie więcej zarabiać, co spowoduje natychmiastowe zwiększenie popytu wewnętrznego, co od razu przełoży się na większe zamówienia, większe PKB i w końcu większe zatrudnienie.

Po trzecie i najważniejsze Polak może przestał by mieć to dręczące poczucie, że wszyscy chcą go oszukać a najbardziej pracodawca. Może z biur ginęłoby mniej sprzętów biurowych, a ze szpitali kranów gdyby Polacy mieli –wreszcie – zarobki pozwalające na w miarę godne życie.

Polak chętnie wydałby więcej pieniędzy. Gdyby je tylko miał. Wbrew temu, co można by sądzić krzywa popytu na wódkę, nie musi wzrosnąć najbardziej.

Nie zmienimy od razu wszystkiego by przyjemniej się tu żyło. Ale na pewno jest tak, że wyższe pensje są pierwszą kostka domina.