Policjantka nieprawidłowo ale za to z dużym gazem zmieniała pas ruchu przecinając pasy dla pieszych. W tle widać staruszkę która idzie po przejściu. Nic jej nie będzie, policjantka miała przestrzeń z przodu i widziała co robi. Ale to nic. Gnębione od lat policyjnymi radarami społeczeństwo odpłaca się pięknym za nadobne. Z kanałów społecznościowych dobiega odgłos linczu i szum utaczanej policjantce krwi. Zwolnić ją ze służby to najmniejsze wymaganie jakie rodacy mogą zmieścić w 140 znakach na twitterze. Pojawia się też usiłowanie zabójstwa. Komentarze, że jest idiotką, kretynką, pytanie czy była głupia zanim trafiła do służby.

Tymczasem to tylko nagranie z kiepskiej kamery, nie oddające odległości jakie miała przed sobą policjantka która jak większość trzeźwych kierowców wiedziała co robi. Policjantka widziała, że staruszce nic nie grozi. Ale skoro policja tak chętnie korzysta z nagrań żeby karać kierowców to warto policji czasem przypomnieć, że niebieskie radiowozy są wciąż samochodami a prowadzący je policjanci nie są spod prawa wyjęci. Domagacie się byśmy Puławską jeździli 50 na godzinę? Ok to uważajcie na nasze kamery.

Druga rzecz to ta powszechna potrzeba linczu wynikająca jednak z naszej narodowej frustracji której źródła upatruję w luce popytowej. Ale co ja tam wiem.

Wszyscy chcą upuścić krwi wszystkim a struktura Twittera i Facebooka wymusza zwięzłość. Aby zatem być zauważonym należy być bardzo radykalnym i ostrym. Gdy tylko ktoś znany pozwoli sobie na ostry komentarz czy krytykę my dawaj za nim, ostrzej i mocniej – może będzie follow.

Może będzie też sprzedaż. Bo sprzedaż tygodnika powinna rosnąć gdy oskarży się najbardziej wyrazistego polityka w Polsce i jedynego rozpoznawalnego w całym anglosaskim świecie, że robił przekręty na paliwie. Wyobraźcie sobie jak Sikorski z żona, dziennikarką Washington Post, kradną paliwo, przechowują je w kanistrach lub beczkach i odsprzedają miejscowym wokół Chobielina za 2 zł. Wszak Sikorski według wielu nie lubi za nic płacić. Jest na tyle bezczelny że tak jak 100% innych ministrów korzysta z karty służbowej. Dochodzi nawet do sytuacji że gdy je obiad z innym ministrem to płaci z karty służbowej. A jak pokazują nagrania – nie rozmawia tylko o bieżących sprawach resortu. To jest skandal. To zasługuje na trzy okładki. Miałem napisać, że na ostatniej będzie Sikorski bez spodni ale przecież właśnie dziś grafik już to wymyślił. Pojedźmy śladem kilometrówek Sikorskiego i zapytajmy czy był tam gdzie był, bo na pewno kłamie bo z Anką przecież kradną paliwo. Dodatkowo kiedyś BOR przywiózł mu pizzę, bo przecież żadna ochrona na świecie tego nie robi. Np ochrona Kaczyńskiego nie jeździ po karmę dla kota. Sikorski kiedyś kupił też do MSZ drogi stół konferencyjny zamiast kupić zwykły taki plastikowy z Ikea jak normalni ludzie.

Sikorskiego i policjantkę coś łączy. Sikorski ma pozycję i inteligencję oraz bytność w świecie która musi budzić nienawistną zazdrość a policjantka ma radiowóz z państwowym paliwem i powinna przestrzegać przepisów bardziej niż my chociaż myśli, że wolno jej więcej. I to już wystarczy by ich nienawidzić. Obojgu im dostało się więcej od życia niż większości z nas zatem jak w starym dowcipie o piekle.

Czy kocioł z Polakami wymaga diabła do pilnowania? Nie. Sami ściągają się z powrotem.

Czy powinni być w kotle, czy też nie – dodałbym od siebie.

Najpierw przyczyny porażki. To moja subiektywna lista. Mam prawie 40 lat i mieszkam w dużym mieście. Tyram całymi dniami i jestem autobusem szkolnym moich dzieci. Robię 4-5 tys km miesięcznie po naszych drogach. Moja ocena jest taka, jaka Polska do mnie dociera.

Przyczyna pierwsza: fatalna sytuacja w jakiej znajdują się młodzi, ci którzy 8 lat temu zaufali Platformie. Albo dalej mieszkają u rodziców, albo próbują dojechać do pracy likwidowanymi przez PKP liniami albo są w Londynie. Nigdy nie pracowali na umowie o pracę, cały czas śmieciówki lub staże które kończą się i tak zatrudnieniem kogoś z rodziny. Jeden z najwyższych na świecie wskaźników zakładanych własnych firm pokazuje że jeśli nie masz pomysłu na biznes musisz uciekać. Oszukani przez radykałów z KNP odsuną się całkowicie od polityki.

Przyczyna druga: uśmiechnięty Nowak paradujący niczym blogerka modowa w nowym luku po sejmie i obściskiwanie go i poklepywanie po plecach. My wyborcy odrzuciliśmy Nowaka. My wyborcy decydujemy kto może robić politykę i jaki jej styl nam się podoba. Gdy nas nie słuchacie efekty przychodzą z opóźnieniem ale bolą tak samo.

Przyczyna trzecia: każdy z nas ma rodziców, jeśli jeszcze żyją i dziadków. Mamy ciocie i sąsiadów. Jeśli chorują widzimy jak bardzo państwo utrudnia im dostęp do lekarzy i do leczenia. Jaka to droga przez mękę. Że aby chorować trzeba mieć końskie zdrowie i mnóstwo kasy. Tak, kasy. Im więcej zaoszczędzi rząd manipulując przy listach refundacyjnych tym więcej zapłacę ja by ratować mamę. I przy wyborach wystawiam rachunek. Kolejki po kilka miesięcy do zwykłego państwowego endokrynologa to tylko kawałek tematu. Operacja biodra: dwa lata oczekiwania. Itd.

Przyczyna czwarta: ciągły rozjazd pomiędzy dochodami firm, wzrostem gospodarczym, zieloną wyspą a pensjami pracowników. Rząd w szantażu organizacji pracodawców idzie w złym kierunku. Świat jest już 25 lat dalej niż Balcerowicz który ze swoimi teoriami zatrzymał się ćwierć wieku temu. Te recepty już nie działają. A jeśli działają to wyniszczają organizm społeczny w innym miejscu. Dobre duże firmy w których są mocne związki zawodowe płacą już średnio 2 lub 3 krotność średniej krajowej i dalej są rentowne (Orlen, KGHM, energetyka). Wg prognoz za 6 lat będzie w Polsce brakować pracowników. To oznacza konieczność podnoszenia pensji. Dlaczego musi to zrobić dopiero rząd PiSu? Czemu im to oddać?

Przyczyna piąta: Tusk był charyzmatycznym liderem z którym nie mógł sobie poradzić Kaczyński na żadnym polu, zwłaszcza otoczony przez kompletne miernoty. Kopacz nie jest jeszcze liderem i nie ma żadnej pewności że nim będzie. Jeśli to scenariusz na spalenie Ewy Kopacz i premierostwo Schetyny po następnych wyborach, to może okazać się że premierem będzie wtedy Kaczyński. A Schetyna, który również nie jest liderem w stylu Tuska, będzie zarządzał ułamkiem tego czym jest dziś Platforma. Polacy mogą zaufać Kopacz tylko poprzez jej stosunek do problemów społecznych i bezlitosne reakcje na nieprawidłowości wokół niej. Nawet retorycznie Kopacz na dziś jest słabsza od Kaczyńskiego. Mocniejszym liderem byłby na ten czas Sikorski. To ryzykowna gra którą na Tusku wymusił, mający swoje plany Komorowski.

Przyczyna szósta: reforma emerytalna. Jej efekty dla budżetu ważne będą po 2040 r. O jakiej perspektywie mówimy? W Polsce dziś, pracę po 50 roku życia mają dziś tylko wolne zawody, lekarze, prawnicy, nauczyciele akademiccy. Po 2020 r będzie inaczej. Ale wybory są teraz, zaraz. Każdą ustawę można zmienić inną ustawą i tak zapewne się stanie szybciej niż planowano. Dlaczego nie powiązano rewolucji łupkowej z narodową rezerwą emerytalną? I gdzie są nasze łupki? Pieniądze które podnoszą amerykańskie stany są pod ziemią.

Przyczyna siódma: drogówka. Tysiąc radarów. Mercedesy i BMW jako nieoznakowane radiowozy, Inspekcja Transportu Drogowego. Straż Miejska. Odcinkowe pomiary prędkości. Zdjęcie z rowerzystów obowiązku bycia ostrożnym przez coraz większe uprawnienia. 10 tys policjantów w drogówce to historyczna liczba, nigdy wcześniej w Polsce nie było ich tylu. Prawo zatrzymywaniu prawa jazdy na miejscu za „rażące przekroczenie prędkości” i wyścigi komendantów kto więcej zabrał. Tak Platformo. Z tym cię kojarzę.

Przyczyna ósma: OFE. Wiemy że opłaty były drakońskie i żyli z tego jak książęta ale czy pokazaliście nam to? Efekt jest taki że towarzystwo + 5 tys brutto obraziło się na Platformę. Bo dla nich akurat oznaczało to dodatkowe 250 zł do emerytury a nie 30 zł jak dla reszty. To trzeba było zrobić ale może nie tak?

Przyczyna dziewiąta: sfingowana i rozdmuchana afera taśmowa w której nic nie ma i nic z niej nie wynika, ośmieszanie państwa przez ludzi o ciekawej przeszłości, ABW wyginająca paluszki zamiast rzucać na glebę i robić swoje. Dziennikarski foch środowiskowy, potem zmiana wajchy u Durczoka, Pochanke i Olejnik. PiS by się z tego nie podniósł a Platforma straciła tylko kilka procent. Niemniej, reakcja na kryzysy musi być opanowana do perfekcji.

Przyczyna dziesiąta: polityka miłości i uciszanie Niesiołowskiego w odpowiedzi na codzienne delegitymizujące rząd mantry Brudzińskiego, Błaszczaka i innych. Czy z ich ust zniknęła: zdrada, nieudolność, bardzo zła sytuacja, rozkład państwa itd? Kidawa-Błońska jest zbyt kulturalna by ścierać się z propagandowym komando PiS. Niesiołowskich jest potrzebnych czterech. Po jednym na każdego z przybocznych Kaczyńskiego.

To przyczyny. Które ja widzę. Platforma to jedyna partia którą na dziś mogę popierać. To znaczy dziś już nie mogę. Ale w 2015 r chcę popierać. Jak zawsze, wszystko zależy od Was.

 

Polska polityka, tak bardzo oderwana od ludzkich spraw, ale także od fundamentalnie ważnych spraw dla istnienia państwa, jest zarazem śmieszna i tragiczna. Ale bardziej tragiczna.

Oderwanie polityków od spraw dla ludzi ważnych to pan Libicki obalający w senacie ustawę o lekach dla seniorów, ale i jeden z redaktorów Gazety Polskiej piszący, że powinniśmy wysłać uzbrojenie a może i wojsko na Ukrainę. Mamy z jednej strony efekt szklanej wieży po stronie PO która tak długo pozostaje u władzy że zapomniała cel jej przejęcia. Z drugiej strony kompletną geopolityczną nieporadność, nawet nieodpowiedzialność by nie napisać głupotę. Przywoływanie Piłsudskiego, kult Lecha Kaczyńskiego ani nas do niczego nie przybliżają ani nie rozwiązują żadnych spraw. Wydawałoby się że nie można spieprzyć sukcesu PO w budowie autostrad i ekspresówek, okazuje się że można. Setki radarów, powołanie bezsensownej Inspekcji Transportu Drogowego, 12 milionów mandatów w 6 mies. Pamiętacie jeszcze, że są fajne autostrady?

Dlaczego Sikorski nie może mówić Lechem Kaczyńskim? Bo tylko tamci z tej drugiej piaskownicy mogą tak mówić? Dlaczego modernizujemy armię teraz a nie 15 lat temu? Dlaczego nie udało się zbudować tarczy rakietowej jaką posiada Izrael? Nasze politechniki i ośrodki wojskowe mają odpowiednie moce intelektualne. Zabrakło antycypacji zagrożeń, zabrakło wizji, zabrakło rozumu.

Wojna za granicą? Acha, zatem okazuje się w poniedziałek ze mamy niewydolne dowództwo na wypadek wojny. Od kiedy o tym wiemy?

Gender jest ważny być może,ale zachód dochodził do niego przez kilkadziesiąt lat. U nas musi być już. Z furmanki i walonek prosto w gender i związki partnerskie. I oczywiście trzeba zlikwidować kościół katolicki jako ostoję zabobonu. Mówi nam nadzieja modernizacyjna dla Polski czyli Ruch Rozenka.

Tęcza jest ważna. Tęcza jest w sumie najważniejsza. Należy opracować w Sztabie Generalnym plan obrony tęczy na wypadek inwazji ruskich.

I oddzielny multiplex dla Radia z Torunia z drugiej strony. Bo katolicka powinno być nie tylko jedna stacja ale cała paczką. Z kanałem dla dzieci, rodziców i rolników.

I czyściciele kamienic, windykatorzy, akwizytorzy agencji prawnych na cmentarzach i w szpitalach  wobec których bezradne jest to śmiesznie zorganizowane państwo.

I nasza radość, że tym najbardziej chorym, na raka, będzie się pomagać zanim umrą, bo przecież by wykrywać raka w pierwszym stadium to nas nie stać.

I autostrada rowerowa przez kilka województw w kraju w którym przez 6 mies trwa zima i jeszcze 3 mies pada. Jak ksenony do furmanki.

I Miller i „kropka nad i” co drugi dzień z Palikotem który jak Google, ma opinię w każdej sprawie.

I do tej furmanki z ksenonami jak ulał pasuje Waszczykowski, Błaszczak i Hofman. Każdemu z nich dałbym futrzaną czapę i walonki. Futrzana czapa i walonki to powinien być strój posła i senatora. I ciupaga.

I to wszystko w HD. 24h. Cały rok. Bez refleksji, planowania, opisania miejsca Polski w świecie w Europie, zaplanowania działań na 10-30 lat. Gdzie jest dziś dokument ministra Boniego „Polska 2030”? I czy zrealizowano z niego coś więcej niż 600 radarów?

Kraj tak źle zorganizowany, z tak marnymi elitami jest jak dziecko pozostawione na dworcu. Może przetrwa, ale może też spotkać je coś strasznego.

Jesteście do niczego. Od lewa do skrajnego prawa. Polska przez was zginie. Znowu.

Jest to jakieś szaleństwo. Szaleństwo, podobne do tego, które pochłonęło tyle ofiar w dwóch poprzednich wielkich wojnach starego kontynentu. Podobnie jak w poprzedniej wojnie, naród agresora, pompowany jest wizją swojej wyjątkowości, nawet odrębności cywilizacyjnej i światowej potęgi. Sąsiedzi tego kraju nie posiadają podmiotowości państwowej, są raczej wybrykiem traktatów po zakończeniu wojen lub nieszczęśliwego rozpadu bloku sowieckiego. Codzienna manipulacja w mediach sprawia że świat widziany po tamtej stronie wygląda zupełnie inaczej.Cały świat się myli, a przecież my mamy rację. Wszystko okraszone pogardliwymi uwagami o sąsiadach.

radek

Warto rozważyć kilka ewentualnych scenariuszy do których może ta sytuacja doprowadzić. Scenariusze te nie są oddzielne i mogą się przenikać, lub rozgrywać jednocześnie, a może nawet, każdy w jakiejś części, lub żaden, jak to bywa w przewidywaniu przyszłości niemniej zagrożenia powinniśmy antycypować.

Po pierwsze należy już dziś założyć że Putin się nie cofnie. Dlatego że nie ma dokąd, dlatego że tłumaczył sowietom, że demokracja nie jest dobra i dlatego, że ma środki aby kreować wirtualną rzeczywistość na potrzeby wewnętrzne. Od rozpadu ZSRR w Rosji nie dokonała się żadna wielka modernizacja, reforma ani nie stworzono drogi do państwa przyszłości. Kompleks wydobywczy i wojskowy trwa w takim układzie od 30 lat, pozostaje największym pracodawcą i posiada największe wpływy. Rosja nie posiada zaplecza naukowego, który odpowiedziałby na potrzeby świata dzisiejszego, a co dopiero mówić o wyścigu technologicznym. Technologia, jako największy motor napędowy rozwoju musi zostać dostarczona z zachodu, konkretnie z Niemiec, Niemcy zaś w zamian mają w Rosji swoją bazę surowcową, na najbliższe 50 lat, co z perspektywy antycypujących zagrożenia elit RFN jest perspektywą wystarczającą. Z powodów wyalienowania intelektualnego elit sowieckich, kształtowanych w uczelniach KGB, nie ma innej drogi dla Rosji, jak odbudowanie strefy wpływów sprzed upadku ZSRR. Jest to cel główny tej elity, i jest on celem nadrzędnym do realizacji pozostałych, w tym tak mało istotnych jak cele modernizacyjne. Ekspansja musi być realizowana dawnymi metodami, ubogaconymi przez nowe zdobycze technologiczne, takie jak stacja Russia Today, czy portale społecznościowe, wpisywanie tysięcy komentarzy itd itd. Ekspansja na terenie UE będzie realizowana dwoma metodami.

Po pierwsze rozbijaniem politycznym EU, poprzez wspieranie ugrupowań nacjonalistycznych, a po drugie poprzez politykę dyktatu gazowego. W perspektywie najbliższych kilkudziesięciu lat rola ropy naftowej i gazu nie powinna się zmienić. Gdyby rozwój technologiczny wyłączył na zachodzie potrzeby węglowodorowe, Rosji pozostanie wyłącznie ekspansja militarna aby nowe technologie uzyskać siłą.

Zdławienie Ukrainy lub uczynienie z niej państwa niemożliwego do skutecznego zarządzania dzieje się na naszych oczach. Upadki rządów, rozpady koalicji, afery korupcyjne na niespotykaną w cywilizowanym świecie skalę, gigantyczne bezrobocie, powrót do władzy sił pro-sowieckich to scenariusz na najbliższe lata. Wszystko to będzie trwale odpychało Ukrainę od UE i Ukraina nigdy członkiem wspólnoty nie zostanie. Nastąpi masowy exodus młodych Ukraińców do UE i do mającej własne problemy demograficzne- Rosji. Ukraina nie odniesie ani sukcesu reformatorskiego ani nie uwolni się od Rosji. Na przestrzeni najbliższych kilkunastu lat projekt demokratyzacji Ukrainy uznany zostanie za fiasko. Ideały europejskie zostaną porzucone a ogromne potrzeby finansowe Ukrainy zacznie w końcu uzupełniać wracająca wraz z pro-sowieckimi rządami – Rosja. Ludzie Majdanu albo opuszczą Ukrainę albo pochłonie ich walka o przetrwanie, dużo gorsza niż nasza z reform Balcerowicza.

Przepaść gospodarcza, przemysłowa i technologiczna, pomiędzy zachodem a sowietami, będzie za kilkanaście lat podobna, do dzisiejszej ucieczki świata do przodu, w stosunku do Korei Północnej. Kompleks węglowodorowo-militarny pozostanie główną siłą napędową gospodarki i największym płatnikiem podatków. Im większa przepaść pomiędzy nami a Rosją, tym większa potrzeba agresywnej polityki po tamtej stronie. Niestety, ze względu na mentalne projektowanie społeczeństwa, odejście Putina niczego nie zmieni. Zastępujący go polityk, po pierwsze będzie musiał być namaszczony przez niego, a po drugie, będzie kontynuował, przynajmniej w sferze werbalnej, podział świata wyprodukowany przez propagandę współczesnej Rosji. Nie należy liczyć ani na wiosnę ludów ani na jakąkolwiek demokratyzację Rosji. Rosjanie pozostają wyznawcami władców o twardej ręce którzy nie kłaniają się światu tylko potrafią dyktować mu warunki.

Na zakończenie trwającej modernizacji armii sowieckiej, mogą się nałożyć co najmniej trzy czynniki wyzwalające agresję militarną sowietów. Pierwszym czynnikiem może być trwały kryzys gospodarczy kilkukrotnie większy niż wynikający z cykli koniunkturalnych. O tych perspektywach warto poczytać wypowiedzi prof. Alfreda Biecia. Gigantyczny kryzys gospodarczy związany np z bankructwem Włoch lub USA z całą pewnością doprowadzi do rozpadu UE. Rosjanie będą cały czas podsycać partie separatyzmu narodowego. Drugim czynnikiem wyzwalającym sowieckie zapędy militarne może być światowy konflikt z tworzącą się koalicją państewek kalifatów i organizacji terrorystycznych. Zarzewiem konfliktu może być potężny atak terrorystyczny na kilka lub kilkanaście światowych metropolii, użycie broni atomowej lub biologicznej, wojna Izraelsko-Irańska lub jakikolwiek inny czynnik o charakterze zapalnym. Stoimy teraz przed islamizacją Libii, Egiptu czy patrząc dalej -nieuniknionej islamizacji Turcji, członka który może rozsadzić NATO. (O powolnej i nieuniknionej islamizacji Turcji bardzo ciekawie mówią na słynnych taśmach Sienkiewicz i Belka,warto poczytać).

Trzecim i najgorszym scenariuszem uwalniającym potencjał militarny sowietów jest konflikt w rejonie Pacyfiku. Jeśli w konflikcie tym będą uczestniczyć tacy gracze jak Chiny, Japonia czy Australia ze 100% prawdopodobieństwem należy założyć udział USA. W wypadku przerodzenia się tego konfliktu w wojnę USA – Chiny, Amerykanie w ogromnej części opuszczą arenę naszego kontynentu. Opuszczona Europa oznacza ekspansję sowietów. Amerykanie będą w bardzo trudnej sytuacji w kwestii zobowiązań sojuszniczych i traktatowych, jest jednak możliwe, że Polska nie zostanie osamotniona, pomimo bardzo trudnej sceny geopolitycznej, podobnie jak Izrael. Ale wszystko zależy zarówno od kongresmenów blokujących działania administracji ale także od mocno skomplikowanej sytuacji budżetowej USA. Być może na dwie wojny jednocześnie już Ameryki nie będzie stać.

W każdym z powyższych scenariuszy, koszt zaangażowania sowietów po swojej stronie będzie oznaczał dla Ameryki dokonywanie znaczących ustępstw, szczególnie z daleka od własnych granic. Zarówno w scenariuszu wojny cywilizacji oraz wojny na Pacyfiku utrzymanie sowietów po swojej stronie będzie dla Ameryki decyzją o naturze geopolitycznej. W ciągu jednego dnia rozsypią się wszystkie sankcje i zakazy oraz zostanie przywrócona właściwa ranga stosunkom Rosja -Zachód. Polska zaś podobnie jak Litwa, Łotwa, Estonia i Ukraina pozostanie w sytuacji Gruzji w 2008r. Czyli w sytuacji bez wyjścia. Jeśli dodamy do tego rozmontowanie UE ze scenariusza pierwszego, Polska utraci Unijne forum do wygłaszania swojego zdania a tzw „solidarność europejska” zasili słownik pojęć historycznych.

Amerykanie już dziś zakładają, na przykład w raporcie „Liberal Order in a Post-Western World”, że świat stanie się areną ścierania wielu mniejszych ośrodków, stanie się multipolarny w miejsce bipolarnego znanego z okresu rywalizacji z sowietami. Oczywiście Rosjanie również dostrzegają swoją szansę na gruzach obecnego porządku światowego. Dla nich jednak szansa oznacza terytorialną ekspansję, zdobywanie technologii i bogactwa siłą. Dla wszystkich sąsiadów Rosji oznacza to początek nowego okresu realnej historii, z wojnami, okupacjami, partyzantką, wyniszczaniem elit itd. Dla Amerykanów Rosja jest docelowym partnerem wraz z Europą w tym nieuporządkowanym świecie. Tylko USA widziały Rosję przez pryzmat własnych wyobrażeń a w tym czasie odrodziła się Rosja -sowiecka, sowiecka w ambicjach, nienawiści do USA i z prymatem siły nad współpracą. Amerykańskie błędy w ocenie intencji Rosji z początku kadencji Obamy wynikały z odmiennej wizji świata, wynikającej ze zrozumienia procesów historycznych i błędów popełnionych w przeszłości. Trudna do zrozumienia dla jastrzębi koncyliacyjność i dobra wola z jaką Obama otworzył relacje z Putinem, nie wynika ze słabości przywództwa tylko z innej koncepcji przyszłości. Tej koncepcji która zakłada udział Rosji w porządku północnej części świata, gdy południe ogarnie chaos, którego dziś, nie jesteśmy sobie w stanie nawet wyobrazić. Potencjał militarny Rosji Amerykanie widzą jako część euro-azjatyckiej flanki obrony zachodniego stylu życia, a Rosjanie widzą, w multipolarnym świecie, szansę na rozgrabienie i podbój osamotnionej Europy. Że w sowieckiej polityce nic się nie zmieniało, świadczy chociażby fakt złożenia Polsce propozycji udziału w rozbiorze Ukrainy. Rosja nigdy nie stanie się demokracją w stylu zachodnim a wraz z osamotnieniem z powodu Ukrainy będzie postępował w tym społeczeństwie wzrost znaczenia mitu odrębnej „cywilizacji rosyjskiej”. Za kilkanaście lat stanie się to w Rosji oficjalna wersja porządku świata, która będzie uzasadniać zarówno podboje jak i związane z nimi okrucieństwa. Już dziś bowiem w Rosji obowiązuje ton pogardy wobec „zgnilizny zachodu”, a jeśli coś jest złe można to bez obawy niszczyć.

Przy spełnieniu scenariuszy negatywnych opisanych wcześniej,nie należy zakładać całkowitego wyniszczenia Polski, bo nie jest to scenariusz na który gotowi byliby zgodzić się Niemcy, bardzo mocno powiązani z nami gospodarczo. Nie można jednak wykluczyć próby powoływania jakichś autonomicznych regionów (np Śląsk-co prowadziłoby do scenariuszy z Ukrainy), prowokacji przygranicznych, sfingowania naszej agresji. Nie należy wykluczać działania naszych, sterowanych z zewnątrz, partii politycznych i ich wpływu na destabilizację. Polska zepchnięta ponownie na margines dyskursu światowego pozostanie przedmiotem geopolityki i propagandy sowietów na arenie światowej. Jeśli w konflikcie o Ukrainę, dziś sowieci mogą informować świat, że w Donbasie jest nasz pluton, to jest to tylko delikatna próba tego, czego możemy się spodziewać gdy nikt naszego głosu nie będzie słuchał.

Od naszych przywódców wymagam jednak więcej niż deklaracji na pierwszej stronie gazety: „Mamy się czego bać”. Jednocześnie należy zdawać sobie sprawę z „tragicznego położenia Polski” jak opisał nasze geograficzne położenie periodyk amerykański National Interest. A za tym idzie jednak zrozumienie dla znaczących ograniczeń prowadzenia skutecznej polityki międzynarodowej. Nasze położenie jest na pewno tragiczne i jeszcze będzie do czasu gdy Rosją zainteresuje się ktoś silniejszy, ale nie zmienia to naszego obowiązku by uczynić Polskę trudnym przeciwnikiem który posiada zdolność zadawania bolesnych ciosów militarnych. Tak by reportaż ze zdobywania Polski w Russia Today nie wyglądał jak reportaż z wycieczki.

 

 

Pierwsze pieniądze w ramach dzisiejszego mechanizmu polityki spójności (Common Regional Policy) wypłacono w 1975 r na rzecz Wielkiej Brytanii. Mechanizm wyrównywania spójności ekonomicznej i społecznej w UE, poprzez pomoc słabiej rozwiniętym regionom i sektorom gospodarek państw członkowskich, został wynegocjowany w UE przez Wielką Brytanię w czasie negocjacji akcesyjnych. Od 1988r do 2013 r Unia Europejska wydała na ten cel około 770 miliardów euro.

Podzielę się tutaj moimi przemyśleniami i pytaniami jakie powinniśmy sobie postawić i w kontekście nadchodzących eurowyborów i w ogóle w kontekście naszego miejsca w Europie.

Polska posiada jedną metropolię w rozumieniu regionalnym ponad narodowym – Warszawę. Instytut Konkurencyjnej Ekonomii Regionów w 2011r wskazywał jeszcze tzw „metropolie w produkcji”: Kraków, Wrocław, Poznań, aglomeracja śląska i Trójmiasto. Łódź nie weszła do tej grupy ale i tak jest ligę wyżej niż np Lublin. W trzeciej lidze, czyli miasta bez perspektyw odgrywania roli metropolitalnej, znalazły się takie ośrodki jak Szczecin, Bydgoszcz, Rzeszów czy Kielce. Rozwój właśnie tych małych, niesamodzielnych ośrodków, wyrównywanie poziomów życia na terenie Unii Europejskiej to jeden z jej mitów założycielskich. Mitów stworzonych przez pokolenie polityków pamiętających wojnę i rozumiejących znaczenie braku różnic dla pokoju na kontynencie. Działali oni, politycy tej epoki, w czasie stale rosnącego PKB, rosnącej liczby ludności i co najważniejsze stałego wzrostu pensji. Koniunkturze nie miało być końca a jeśli nawet znajdował się ktoś kto przed czymś ostrzegał, musiał liczyć się z marginalizacją środowisk naukowych. Innej niż świetlana, przyszłości, przecież nie było. Małe miasteczka i wsie wystarczyło pokryć dobrą siecią infrastruktury drogowej i teleinformatycznej a PKB samo już rosło będzie a rosnący popyt wewnętrzny załatwi resztę. W każdym mieście powyżej 20 tys mieszkańców czy we Francji czy w Polsce istniały zakłady produkcyjne które zapewniały byt połowie miasta. Doprowadzimy drogę, tory i będzie dobrze. W czasie transformacji u nas i w czasie wzrostu znaczenia Chin jako producenta na zachodzie, coś zaczynało zgrzytać w tej jedynie słusznej koncepcji. Nagle dziś okazało się że konkurować z pochodzącym z chińskiego interioru robotnikiem kosztami nie może ani robotnik francuski ani polski.

Nagle okazało się, że wszystko można zbudować, uszyć i wyprodukować w Chinach. Taniej i korzystniej by nie myśleć o układach zbiorowych, ubezpieczeniach społecznych, przepisach BHP czy tak bardzo przeszkadzającym w każdym biznesie – prawie pracy. Oto mamy pracowników idealnych którzy za część kosztów europejskiego pracownika są gotowi pracować po 14 godzin a potem spać w baraku czy nawet pracować w zaawansowanej ciąży przy chemikaliach. Biznes odkrył swój raj, ziemię obiecaną kapitalizmu. Zamawia się nie na sztuki tylko na statki a jednostka miary to wielotonowy kontener. Francuski robotnik ze swoim 35 godzinnym tygodniem pracy czy Polska pracownica z rocznym urlopem macierzyńskim przegrali już na zawsze. Przegraliśmy walkę o produkcję dóbr bo nie możemy konkurować z milionami biednych chińczyków z interioru dla których ręczne farbowanie koszulek znanej marki to kariera życia. Dlatego musiały upaść i już nigdy się nie podniosą fabryki i zakłady z małych miast w Europie. Ich czas minął jak minął czas producentów kół do karoc. To już nie wróci. Gdy Chiny staną się za drogie, zaczną wschodzić gospodarki Afryki i wzrostowi światowego biznesu końca nie widać.

Interior pozbawiony pracy zaczyna się wyludniać w zastraszającym tempie. W ciągu 20 lat Łódź skurczyła się o 100 tys mieszkańców. Podobnie rzeczy dzieją się we wszystkich niesamodzielnych ośrodkach miejskich które nie są w stanie zapewnić miejsc pracy kolejnym pokoleniom. Wszystkie państwowe przedsiębiorstwa od wielu lat są w ciągłej restrukturyzacji co oznacza w większości odejścia dobrowolne tysięcy pracowników, którzy lokalnie wspierali popyt na handel i usługi. Po wielkich zakładach przemysłowych dziś hula wiatr, w stanie restrukturyzacji jest Poczta Polska czy zakłady energetyczne, gazownie, spółki miejskie. Etaty się likwiduje i ich nie odtwarza. Wchodzący ochoczo na Polski rynek centra BPO zatrudniają głównie poza Warszawą bo taka jest logika kosztowa. Stąd można odnosić wrażenie że Wrocław czy Łódź opierają się historycznym zmianom i w zasadzie się uratowały. Nic bardziej błędnego. Centra biznesowo-księgowe równie szybko mogą przenieść się do innego kraju tak jak szybko znalazły się w Polsce. Cały świat pełen jest wschodzących gospodarek gdzie młodzież wychowana w anglosaskiej popkulturze sprawnie posługuje się językiem angielskim i chętnie podejmie pracę taniej niż my. Jedną decyzją można zlikwidować kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy. A innych sektorów które wchłonęły by młodych ludzi – brak. W urzędach organizuje się już system kastowy który pozwala w nieformalny sposób czasem zatrudnić członka rodziny obecnego pracownika. Oprócz tego urzędy obrastają w system stażowy który kończy zamienieniem stażysty na nowego bez szans na jakikolwiek stały kontrakt. Kto żyw ucieka z interioru do metropolii, bo jeszcze tylko tu można znaleźć pracę. Wyludniają się małe miasteczka i wsie. Dumnym jest każdy burmistrz że za unijne pieniądze wyremontował ryneczek i postawił fontannę. Gdzieniegdzie jest orlik i nowa droga rowerowa. Ale zaczyna już brakować dzieci a młodych ludzi ogląda się w święta jak z metropolii przyjadą do rodziców po słoiki z gołąbkami.

Nic nie powstrzyma śmierci małych miast. Do tego dołoży się emigracja bo gdy my się rozwijamy to zachód trochę też w tym czasie podnosi pensje i my tego króliczka cały czas gonimy. Lepiej jest za prawdziwe pieniądze kroić kanapki dla British Airways na nocnej zmianie niż odbywać 8 staż w Polskim urzędzie który i tak czeka z etatem jak córka burmistrza skończy Prywatną Akademię Obrony Narodowej i Klejenia Tipsów w Pułtusku. Podziwiam ludzi biorących dziś kredyty na domy pod Kaliszem czy Łodzią. Podziwiam wypruwających sobie flaki żeby wykończyć dom pod Szczecinem. Podziwiam, bo wiem, że za 25 lat nikt w tym domu nie zostanie. Tak. Dzieci ze Szczecina będą szukały pracy w Berlinie albo Hannowerze. A ci z Kalisza albo będą spijać wino pod sklepem za dwa złote albo uciekną do Poznania może do Londynu.

Niemcy są naszą metropolią

Produkcja czy też reindustrializacja jest już nie do zrobienia. Wszystko co wartościowe i wymagające skomplikowanej myśli technicznej produkują już Niemcy. I w kontekście państw o sile metropolitalnej to one są naszą metropolią a my pozostajemy interiorem. Miejscem taniego składania podzespołów, dojenia krów na jogurty i zbijania palet pod prawdziwe produkty. Mogliśmy stać się światowym potentantem wódki ale nie było na to pomysłu. Jesteśmy potentatem w jabłkach ale zaraz może się okazać że te bardziej organiczne są na Ukrainie. Wprowadzenie jakiegokolwiek nowego produktu wysokiej technologii to miliardy dolarów, musielibyśmy mieć narodowe firmy czempiony które byłyby gotowe zainwestować te pieniądze. Ale jesteśmy na etapie dyskusji o tworzeniu czempionów.

Pomyślmy też przed podpisaniem weksli na kredyt mieszkaniowy, o tym czy za 20 czy 30 lat moja miejscowość nie będzie stała już całkiem pusta jak wiele miast w Hiszpanii. Jesteśmy te 20 kilka lat za Hiszpanią. Ile warte będzie wtedy mieszkanie w Bydgoszczy i jak podaż wpłynie na popyt? Jakie to sztuczki będą stosować polskie banki by się przed tym armageddonem ochronić? Jeśli miasto wojewódzkie może tracić 50 tys ludzi w ciągu 10 lat to ile straci za 30 lat? Kto będzie kupował mieszkania na wymarłych osiedlach? Kto chciałby dziś mieszkać w Detroit?

Jesteśmy europejskim interiorem. Mamy swoja metropolię która powinna przetrwać a nawet się rozwijać. Mamy kilka ośrodków miejskich aspirujących do roli metropolitalnej i z całą pewnością powinniśmy być tymi w UE którzy podnoszą temat zjadania interioru przez metropolię. Ale nie w ten sposób że dosypmy zatem jeszcze więcej na interior. Pobudujmy jeszcze pod dwie fontanny i wyłóżmy kostką brukową jeszcze jedno schyłkowe miasteczko. Rozpocznijmy uczciwą dyskusję o tym które miasteczka i miasta są w stanie agonalnym i nawet utrzymywanie własnej nadętej administracji jest dla niej zbyt dużym kosztem. Dlaczego nie likwidować takich powiatów? Urzędów miejskich? Skoro rozumiemy potrzebę likwidacji szkoły bo ma zbyt mało uczniów to jak długo utrzymywać będziemy miasteczka które z podatków nie są w stanie obsłużyć własnych potrzeb? Po co tam dziesiątki radnych? Może trzeba tym zarządzać regionalnie? Może trzy upadające powiaty trzeba połączyć w jeden? To zmniejszy koszty o 2/3. Do tego trzeba zbudować sprawną e-administrację a na drodze tej budowy stoi właśnie milion urzędników który wiec co ich czeka. Czy w biednych miastach w ośrodkach pomocy społecznej potrzebujemy setek etatów które będą ludziom przyznawać 26 zł zapomogi? Naprawdę?

Z całą pewnością potrzebujemy nowej strategicznej wizji rozwoju regionów z kluczową rolą dużych ośrodków miejskich, bo od ich rozwoju i wzrostu nie ma już odwrotu. W kontekście coraz mniej pewnej i krótszej pracy oraz jej częstego zmieniania tylko metropolie będą przyciągać nowych mieszkańców. Ja oczywiście mogę się mylić ale McKinsey który twierdzi to samo, zapewne już nie.

Droga Platformo, to nie jest prawda, że państwo nie jest sprawne. Państwo jest sprawne. Ma sprawną drogówkę i e-sądy. Acha. I branżę windykacyjno komorniczą.

Poza tym, nie działa nic. W zasadzie mój wpis na blogu mógłbym skończyć już tutaj. Bo gdy czujesz że nic nie działa, nie ma już o czym rozmawiać. Jak w każdym związku. I jak każdy związek, mój związek z Platformą był burzliwy i przechodził różne etapy. Ja byłem wierny, jak na faceta ze starymi zasadami przystało. Wkurwiałem się ale wierzyłem, że moja wybranka się ustatkuje, zmądrzeje.

Nic z tego. Można było pójść inną drogą i nie pozostawać w kleszczach monetarystów i organizacji pracodawców. Ale nie – jedyne na co stać moją partię to luzowanie stałości zatrudnienia, zmniejszanie realnych wynagrodzeń elastycznym czasem pracy.

Można było odwołać Arłukowicza. Dać mu iPada z moich podatków niech sobie w domu gra w Angry Birds. Niech ma,w końcu był ministrem w dużym kraju. Dobra. Średnim kraju. Ale nie. Trzeba mu dać trzecią, czwartą a może piątą szansę. Prywatyzacja służby zdrowia? Nie uzyskacie mojego głosu na to. Dodatkowe ubezpieczenia? Jasne, dziś 10 zł a za 5 lat 70zł za wizytę, zapiszecie w ustawie, że tak nie będzie? Nie zapiszecie. Może jeszcze wprowadźmy system amerykański gdzie ubezpieczalnia decyduje komu operować glejaka bo ma składki a komu nie bo za małe składki płacił?

Budowniczego dróg pominę.

Nie pominę jednak tego ile milionów złotych przeznaczył mój rząd na zakup nowych Opli Insignia do ścigania mnie. Nie, one nie posłużą do ścigania Mariusza T.,anie nawet do ścigania mafii. One służą do wyciągania w szczerym polu kasy z obywatela. Potrzebujecie kasy? Trzeba było powiedzieć zgodziłbym się oddać procent większy podatków, nie trzeba mnie łupić na drodze. Dlaczego drogówka jeździ Insigniami a moja mama w szpitalu leży na zdezelowanym łóżku z 1964r? Co było pilniejsze Platformo? Nowa Insignia, nowe policyjne etaty do ścigania mnie czy może kasa na rezonans magnetyczny którego odmówiono mojej mamie mimo zaleceń lekarza? Ile rezonansów można zrobić w kontrakcie z NFZ za jedną Insignię? Po co wydajecie moje pieniądze na 29 nowych odcinkowych pomiarów prędkości? Po co? Mieliście to w programie na który zagłosowałem? Nie sądzę. Ile set milionów złotych wydaliście na te odcinki zamiast kupić leki przeciwbólowe na oddziały onkologiczne???? Straciliście rozum???

Że, na zachodzie jest więcej radarów? A że jest dwa razy więcej lekarzy, cztery razy wyższe pensje, nowsze samochody ludzie kupują i mają wyższe emerytury, to zauważyliście? A może znacie jakiś rząd, który by na zachodzie w jedną kadencję postawił ten milion radarów na który się powołujecie? I jeszcze potem może ten rząd, tam, wygrał wybory? Tak chcecie wygrać?

W szpitalach standard rumuński a policja musi mieć austriacki? Naprawdę Platformo? Policja nie może jeździć Astrami? Bo co? Bo uwierzyliście kiedyś w to co deklarowała policja, że oni robią pościgi. Gdzie, kiedy? Ile pościgów rocznie robi nasza policja. W krzakach Astra źle wygląda? Jest mniej komfortowa? Że pijany gminny rowerzysta poczuje większy respekt? Ojej.

Nie, nie będę miał więcej dzieci bo w niczym, absolutnie w niczym mi nie pomagasz bym miał ich więcej. Choć chcę.

Gdzie jest gaz z łupków? Dlaczego jasno raz na miesiąc nie mówicie co w tej sprawie robicie, co Wam przeszkadza, kto Wam przeszkadza? Dlaczego?

Gdzie jest strategia na rewolucję grafenową? Powołano jakiś zespół który koordynuje byśmy mieli jak najwięcej profitów z naszych patentów? Daliście pieniądze na dalsze prace nad tym rewolucyjnym wynalazkiem? Stało się to priorytetem? Czy wykorzystamy tą unikalną szansę wejścia do światowego obiegu wysokich technologii, co może odmienić nasz los jako producenta jabłek i palet?

Opłaty za autostrady są ok, zadowoleni jesteście z nich?Są odpowiednie do pensji?

Pensje też są ok? Luka popytowa mówi Wam coś?

Śmieciówki są fajne? Pracujecie na nich?

Reforma która sprawi że będę miał 600 zł emerytury też jest ok? Tylko po co zamkneliście ustawą śmieciową – śmietniki? Gdzie będę jadał?

Zasiłek socjalny np.:45zł na kwartał dla najbiedniejszych też jest ok?

Ile radarów będzie dosyć? Dwa tysiące? Cztery a może milion?

Ilu wykastrowano chemicznie pedofilów, tak z ciekawości?

Nie. Nie zagłosuję tez na PiS bo nie będę zamieniał grypy na dżumę. Nie interesują mnie oferty Palikota, bo zza dymu legalizacyjnego nie widzi on rzeczywistości. Nie interesuje mnie propozycja Gowina ani Schetyny. Nie widzę szans głosowania na Ziobrę. SLD? Cóż, ojciec wstałby z grobu żeby mi wybić to z głowy. PSL? Przecież i tak wejdzie do rządu. Nie twierdzę że nie robiliście nic. Nie jest tak. Ale jakość życia w tym kraju, brak poczucia polowania na obywatela jest dla mnie równie ważna jak nowe drogi z odcinkowym pomiarem prędkości. Bo przecież bez radarów nie opłaca się budować.

I choćby przyszło tysiąc premierów i każdy miałby tysiąc programów, to nie udźwigną taki to ciężar. Polska jest ciężka. Ale na ciężkie kierunki studiów też idą jacyś ludzie. Niestety to nie oni pchają się do polityki.

Acha. I wiem, że jak nie pójdę to wygra Jaro. Trudno. Niewiele rzeczy można jeszcze popsuć albo pozostawić zepsutymi albo patrzeć biernie jak się rozsypują.

Jak zmądrzejesz, zadzwoń. Być może nie będę nikim innym zajęty. Ale wątpię. A moich dzieci już tutaj nie będzie, moja w tym głowa.

 

 

 

Zapraszanie przez Polskę -Ukrainy do UE przypomina trochę sytuacje starego małżeństwa w którym to żona (Polska) upiera się aby piękna, młoda i wolna kobieta zamieszkała wraz nią i mężem (UE) w domu. Oczywiście na początku jest fajnie, scenariusz zakończenia zaś, może być, tylko jeden.

Russa-Ukraine-art_1650452c Rys. The Telegraph

Nie ulega żadnej wątpliwości, że od Wielkiej Smuty i okupacji Moskwy Polska nigdy nie czuła tak wielkiej radości z powodu nieszczęścia sowietów, jak w czasie oczekiwania, na podpisanie umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina. W czasach analogowej polityki i gospodarki, w XIX wiecznych strategiach, gdzie zajęty teren oznaczał zwycięstwo, nie może być większego sukcesu zarówno dla Polski jak i UE jak pozyskać naszego wspaniałego sąsiada do europejskiej rodziny. Najgenialniejszy z XX wiecznych strategów jakich wydała Polska ziemia – Zbigniew Brzeziński, wielokrotnie w różnych miejscach podkreślał, że bezpieczeństwo i niepodległość Polski, jest ściśle powiązana z samodzielną (niezależną od sowietów) państwowością Ukrainy. Brzeziński nie widzi szans do powrotu mocarstwowej roli sowietów w sensie globalnym, a z wszelkich sił demokracje atlantyckie powinny wspierać demokratyczne ruchy w krajach byłego bloku wschodniego, co czasowo zamrozić ma imperialne plany Rosji która będzie musiała w końcu zmierzyć się z problemami wewnętrznymi. Transformacji nie da się zatrzymać,twierdzi Brzeziński, a doświadczenia innych krajów potwierdzają tezę, że propagandowy mur jest w dzisiejszych czasach nie do utrzymania.

Czy jednak teza o zwiększonym bezpieczeństwie Polski po związaniu Ukrainy ze strukturami atlantyckim ma dziś jeszcze jakiekolwiek znaczenie?

Wydaje się, że we współczesnej technologii prowadzenia wojny, nie tylko sąsiedztwo ale również bliskość krajów nie ma żadnego znaczenia. Siły szybkiego reagowania oparte na lotnictwie i lotniskowcach, rakiety dalekiego zasięgu i broń niekonwencjonalna w tym np. paraliż sieci energetycznej, gazowej czy telekomunikacyjnej kraju nie wymagają przerzucenia wielu setek tysięcy żołnierzy. W fachowych periodykach militarnych nie brak opinii znawców tematu że w sensie obronnym jesteśmy bardziej bezbronni w tej chwili niż byliśmy w 1939r. Oparcie modernizacji sił zbrojnych w ramach realizacji projektu „Polskie Kły” na produktach francuskich czy włoskich jest bardzo na rękę naszym ewentualnym przeciwnikom,choćby ze względu na to,jak łatwo ta technologię przechwycić, ale przecież nie tylko. Podobnie jak odsunięcie się od Ameryki, na które, uczciwie sobie powiedzmy, amerykanie pracują od kilku dobrych lat. Dodatkowo Polska i tak graniczy z sowietami – Okręg Kaliningradzki i prawie zupełnie odsłonięta jest od strony Bałtyku. Dla lotnictwa zaś, pokonanie odległości z Obwodu do Warszawy to kilkadziesiąt minut. Projekt „Kły Polski” zakłada „małą doktrynę odstraszania”. Polska wie że nie jest się w stanie sama obronić, chce jednak by atak na nią był bolesny dla przeciwnika aż do momentu uzyskania pomocy z NATO. Jednak pogrążony w gigantycznym kryzysie zachód jest w zasadzie pozbawiony większości możliwości operacyjnych. Nie widać tego gołym okiem w okresie pokoju ale zdarzają się incydenty które nam to unaoczniają. Sowieckie lotnictwo narusza przestrzeń powietrzną Szwecji a Szwedzi reagują zdziwieniem dyplomatycznym następnego dnia. Rosyjski statek narusza celowo Brytyjskie wody terytorialne na wysokości Szkocji a Londyn wysyła w ramach reakcji swój statek który płynie z drugiego końca wysp Brytyjskich przez… 26 godzin. W zasadzie ostatnim gwarantem bezpieczeństwa Europy są amerykańskie wojska w stacjonujące w Niemczech. Ich kontyngent jest jednak regularnie zmniejszany, przez pozbawionych wizji amerykańskich liderów. Amerykanie to jedyny straszak Moskwy i stąd jej wieloletnie starania o nie rozmieszczanie wojsk USA na terenie Polski. I to, sowieci osiągnęli. Zatem, nawet powiązana w strukturach atlantyckich Ukraina nie stanowi faktycznej gwarancji naszego bezpieczeństwa i dekady upłyną nim faktycznie tak się stanie. Sama Ukraina ma poważne problemy z obecnością sowietów- choćby w kontekście Floty Czarnomorskiej. Rosjanie zaś,nigdy nie pozwolą sobie na odcięcie operacyjne od Morza Śródziemnego.

Jeśli nie ze względów bezpieczeństwa to może ze względów gospodarczych Polska ma interes w przyciągnięciu Ukraińców do europejskiego domu?

Na to pytanie również można odpowiedzieć w dwojaki sposób. Po pierwsze w dającej się przewidzieć przyszłości Polska będzie znacznie cierpiała na brak siły roboczej, a ludność naszego kraju ma się zmniejszyć o całe 6 mln. Bez przyciągnięcia setek tysięcy pracowników ze wschodu nie będziemy w stanie nie tylko zwiększać ale i utrzymywać poziomu PKB. Pytanie jakie trzeba sobie postawić jest takie czy kraj pozostający w okowach związku pracodawców i oferujące najniższe wynagrodzenia w UE jest w stanie kogoś przyciągnąć? Czy za 20 lat Ukraińcy i Gruzini nie będą jedynie przelatywać nad naszymi głowami do Niemiec lub przesiadać się na Centralnym Porcie Lotniczym (jeśli go zbudujemy)? Wykwalifikowana siła robocza zasili gospodarkę Niemiec czy Wlk.Brytanii a do nas będą raczej ściągać mniej wykwalifikowani, konkurując o pracę z niewykwalifikowanymi Polakami? Czy proces zmian w szkolnictwie i w gospodarce zasilony pieniędzmi z UE wygeneruje taką ilość innowacyjnych przedsięwzięć, że będziemy w stanie konkurować w gospodarce światowej za 30 czy 40 lat czy też dalej będziemy potęgą w produkcji palet? Bo jeśli pozostaniemy potęgą rolniczą i producentem palet to wejście Ukrainy na wspólnotowy rynek jest oczywiście na rękę zachodnim konsumentom ale nie Polskim producentom. Ukraina może stać się w krótkim czasie spichlerzem Europy, a wprowadzenie norm unijnych szybko przekona zachodnich konsumentów do tanich produktów „made in Ukraine”. Podobnie ma się rzecz z produktami nieprzetworzonymi z innych niż spożywcza branż. Szybko uczący się angielskiego i wielokrotnie tańszy (mimo naszych zarobków) pracownik Ukraiński szybko przyciągnie centra usługowe z których tak dumna jest dziś Łódź czy Wrocław. Nawet osławiony Amazon w końcu znudzi się Polską i znajdzie miejsce na swój wielki europejski hub na Ukrainie. Zawsze taniej. Ukraina ma również znakomite politechniki, akademie medyczne, urokliwe tereny dla zachodnich turystów. Ukraina ma piękne kobiety, dziewiczy dla wielu marek – większy rynek zbytu i młodsze społeczeństwo. Ukraina posiada wiele atutów.

Ostatnim atutem Ukrainy który warto wspomnieć to jej liczba ludności. Wg prognoz Ukraińców ma być 40 mln a nas 32 mln już w roku 2050. To przy ewentualnej większej dynamice PKB,oznacza dla Ukrainy większe polityczne znaczenie w UE, możliwość zajęcia naszego miejsca jako strategicznego gospodarczego partnera Niemiec (fabryki Niemiec). Sukcesy gospodarcze i bogacenie się społeczeństwa spowoduje wzrost dumy narodowej która nigdy nie szła ramię w ramię z naszą dumą. Ukraińcy bardzo szybko jako partnerów wybiorą Niemców czy Brytyjczyków. Więcej, stawiam śmiała tezę, że nowe ukraińskie elity jeszcze za naszego życia będą aspirować do reprezentowania interesów regionu. Kurcząca się demograficznie, a co za tym idzie ,gospodarczo Polska będzie traciła na znaczeniu i wszystkie prestiżowe zdobycze okresu prosperity mogą zostać zaprzepaszczone. Można sobie nawet dalej snuć wizję malejącego znaczenia Polski po wejściu Turcji. Wtedy polityka europejska stanie się grą czterech dynamicznych: Niemiec, Anglii (pytanie o Szkocję?), Ukrainy i Turcji. To rozwiązanie choć mało ambitne niesie za sobą wizję Polski wprawdzie politycznie mniejszej ale spokojnej i umiejscowionej w sercu wielkiej Europy. Nudnej jak Belgia.

Warto dziś postawić na nowo pytania o strategię naszego miejsca w UE i wpływu jaki na to miejsce będzie miało wejście na europejską scenę, polityczną i gospodarczą wielkiej, przecież, Ukrainy.

Wszystko wskazuje bowiem na to, że Ukraina będzie nową Polską. A kto lubi być „byłą żoną”?

http://kiev.trade.gov.pl/pl/aktualnosci/article/y,2012,m,2,a,23541,Sytuacja_demograficzna_na_Ukrainie_w_latach_2000-2010_oraz_prognoza_do_roku_2050.html

http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1524745,1,raport-polakow-coraz-mniej-moze-to-dobrze.read

Czasem obserwując naszą rzeczywistość i to nie tylko polityczną mam wrażenie, że ktoś przerzucił naszą ojczyznę na drugą stronę lustra. Tą mroczną.

Jak to się stało, że doszliśmy do sytuacji w której jedyne co może spotkać człowieka który się przewrócił na ulicy to rechot stojących nieopodal młodzieńców? Jak to się stało, że młody człowiek dla żartu podpalił czapkę starszej kobiecie,tak po prostu? Jakim cudem człowiek który pomaga od 22 lat tłumaczy się i jest opluwany przez psycho-prawicowych szczekaczy? Jakim cudem? W jaki sposób możemy wodą święconą skrapiać nowe motory dla drogówki gdy brakuje pieniędzy w NFZ? Dlaczego jest w ogóle możliwe aby powstało coś takiego jak limit w leczeniu chorych na raka? Śmierć zna jakieś limity? Rak się tym limitom podporządkowuje? Dlaczego z taką łatwością młodym ludziom przychodzi krzywdzić własne dzieci w sposób tak okrutny, że nawet trudno o tym pisać? Dlaczego mogła się urodzić w czyjejś głowie myśl, że polski premier mógł współpracować w zgładzeniu polskiego prezydenta? Dlaczego łatwiej jest uciec z miejsca wypadku niż udzielić pomocy? Dlaczego sadystyczny morderca dzieci może wyjść na wolność?

Kiedy znaleźliśmy się w tym miejscu,jak do tego doszło? Jak doprowadziliśmy do sytuacji w której strach wypuścić dziecko samo na dwór, przejść się w nocy przez miasto? W jakim momencie stało się możliwe, żeby komornicy wchodzili do szpitali, czy na emerytury chorych ludzi? W jednym z dużych miast 1/4 emerytów ma komornika na koncie. W jaki sposób banki tak chętnie udzielały kredytów emerytom,jak to się stało?

Którędy poszły te myśli które chcą karać dzieci za pracę ich rodziców? Jak wyliczono te emerytury z ZUS które mają wynosić 180 zł? Kto za to przeżyje i jak? Po co stworzono OFE żeby dorzucił jeszcze 100 zł? Jak to się wszystko stało? Jak ludzie spłacą te kredyty które mają płacić do 70-tki po 2 czy 3 tys skoro na starość, ani tyle nie zarobisz, ani nie dostaniesz takiej emerytury? Dlaczego gdy ty płacisz bankowi mieszkanie jest warte 3 tys mies a jak bank tobie to już 1 tys mies?

Jak to się stało, że uczniowie krzyczą i straszą nauczycieli? Jak to się stało, że dzieci mając 12 lat nękają 10 letnie dzieci?

Dlaczego nie słyszę w moim kraju śmiechu tylko rechot? Jak tu trafiliśmy? Jak to się dzieje? Jak z tego wyjść?

Przynajmniej tak się wydaje.Od czasu gdy Rewiński w „Uprowadzeniu Agaty” nazwał Polskę „republiką ziemniaczaną” różnym kartoflom się wydaje, że do władzy krótka droga. I w dodatku prosta.

Najpierw był Janusz Palikot, który przy pomocy kreatorów wizerunku i różnych spin-doctorów maści wszelakiej uznał, że można rzucić rękawicę Tuskowi. Po co być jednym z wielu posłów jak można być premierem? Przepis na partię wg Palikota jest tak prosty, jak przepis na setkę z ogórkiem. Należy wypowiadać się w każdej bieżącej sprawie, zgodnie z nastrojami społecznymi. Był w tym nawet element wizji jednego z doradców (tego samego co u Leppera), że należy, rozumiecie towarzysze, zagospodarować wyborców na odcinku młodzieży. Służyły temu mniej lub bardziej wyrafinowane rekwizyty, programowa nienawiść do Kościoła i wszystko należało ukryć w dymku z legalizowanej maryśki. Problem Palikota polega na tym, że on nic nie rozumie z naszej rzeczywistości. Gdy bezrobocie sięga wśród niektórych roczników czterdziestu kilku procent, a poszukiwanie pracy 3 lata i dłużej jest normą – zmartwienie o legalizację marihuany może co najwyżej interesować tych, których na zioło stać. Palikot coś przegapił.

Potem był Zbyszek „nikt przez tego pana więcej zabitym nie będzie” Ziobro. Postać nawet bardziej groteskowa, mimo braku rekwizytów. Przepis Zbyszka był prosty: należy w każdej sprawie robić konferencję prasową, a wygłaszać na niej zdanie nawet bardziej PiS-owiskie niż PiS. Efekt tego taki że ludzie i tak kojarzyli i kojarzą Ziobro i jego ludzi z PiS-em i nawet tabliczki wielkości tablic drogowych, przypięte do garniturów i garsonek tego nie zmieniły. Zbyszek też chciał być premierem. Kto wie, może nawet dalej chce. Mimo, że na jego konferencje, nikt już nawet nie przychodzi.

Gowin to przypadek szczególny, bo nie posiada ani medialnej swobody Palikota ani pracowitości Ziobry. Uznał po prostu któregoś popołudnia, podczas obiadu, że jest idealnym kandydatem na premiera Polski. I w zasadzie jedyną przeszkodą jest Tusk który uparcie, wbrew poparciu społecznemu utrzymuje się u władzy. Próbował nawet skolaborować innego „murowanego” premiera czyli Schetynę. Jak przyznał Gowin w programie Konrada Piaseckiego: „zaproponowałem Grzegorzowi, żebyśmy wspólnie uderzyli w Tuska, zanim on nas zniszczy.” Schetyna ku mojemu (i Gowina) zdziwieniu odparł, że tak nie można,że „Tusk to mąż stanu”. I tak Gowin obraził się i uznał zbierając 12 gniewnych ludzi, że zostanie premierem. Wcześniej tego samego wirusa miał Rokita. Choć jak wiemy, wywołali go Niemcy. A Piskorski do dziś leczy powikłania, żyjąc jedynie chwilami triumfu, gdy u redaktor Pochanke może wytknąć Tuskowi podsuniętą nieudolność. Potem wsiada w taryfę i jedzie do domu być w nim premierem. Ma nawet przygotowane specjalne ozdobne pióro, gdyby go nagle Komorowski powołał. I nigdy nie wycisza komórki.

Można też chcieć być prezydentem Warszawy jak pewien burmistrz. I kiedy logika podpowiada, byś nie atakował wiceszefowej największej partii w największej metropolii kraju, za błędy których nie popełniła, to on jednak wiedział swoje. Ciężko było sobie przecież wyobrazić, że nikt nie pozwoli na porażkę Gronkiewicz-Waltz. Ciężko było też dotrzeć do badań, z których wynika, że HGW ma w Warszawie więcej zwolenników, niż przeciwników. Pozwolił sobie nawet powiedzieć że „będzie rządził tym miastem”. Kosztowało to sporo nerwów, parę milionów ale efekty znamy.

Jest jeszcze Ryszard Kalisz, ale nie mam sumienia się nad nim znęcać.

Mój synek często jest Darthem Vaderem. I powiem wam szczerze, że jest w tym mniej komizmu. A na dodatek mam pewność, że z tego wyrośnie.

 

Jest rok 2037. Wstałem rano.

Wstawiłem szybkie pranie tak żebym przed przymusowym joggingiem (nakaz NFZ) zdążył wydepilować nogi. Nie wiem czemu ale moda na spódniczki dla mężczyzn w biurach średnio mi się podoba. ostatnio widziałem stewarda z niedogolonymi nogami. Tfu! Nie odzywam się bo nie chcę kłótni. Zresztą o kłótnie łatwo, wczoraj nie doczyściłem zlewu, przed wczoraj nie przykręciłem półki a w sobotę zapomniałem o wyniesieniu posegregowanych na siedem worków śmieci.

Żona ma dużo stresu bo już trzeci raz awansowała w tym roku w ramach parytetów. W zasadzie nade mną w mojej firmie też nie ma już mężczyzn. Siedzą jeszcze w księgowości, paru w technice ale większość w biurach to kobiety. Zresztą inaczej nie może być bo mężczyźnie trudno teraz skończyć studia. Kobiety mają swoje dodatkowe punkty za płeć. I powiem że ja się z tym zgadzam. My mężczyźni nadajemy się tylko do mycia garów. Odkąd w ubiegłym roku zabronili nam prowadzić samochody znacznie spadła liczba wypadków. Może dlatego że jest 70% kierowców mniej,ale to zapewne podziemie macho puszcza takie plotki. Niby ich wszystkich wyłapano i siedzą w obozach gender-korekcyjnych ale jakiś testosteron do świata przenika.

Mężczyznom jest zresztą teraz lepiej niż kiedyś. Nie muszą pracować, a obowiązkowy tacierzyński przedłużono do 5 lat. Potem ciężko wrócić do normalności. Zresztą po co? Zawsze facet może sobie wynająć innego faceta do pilnowania dzieci i sprzątania czyli „pana niania”. Tani są Ukraińcy. Słyszałem że wiele Ukrainek przebiera się za facetów żeby zdobyć pracę sprzątaczki w Polsce,ale sam na taką nie trafiłem.

Żyje się spokojnie bo parlament składający się w 85% z kobiet (taki parytet) zakazał rozwodów. Możliwe jest jedynie wypędzenie męża poprzez trzykrotne wypowiedzenie przy świadkach: wynoś się, wynoś się, wynoś się. Kobieta może jednak zmienić zdanie i wtedy mężczyzna jest dowożony przez policję (na terenie całej UE) z powrotem do domu. Kobiety często zmieniają zdanie. Takich wypędzeń jest jest coraz mniej odkąd ustawowo nakazano mężczyźnie dbanie o dom, w tym sprzątanie, opiekę nad dziećmi itd. Kobieta może mieć oficjalnie trzech facetów,ale musi zdecydować któremu przekaże jakie obowiązki. To akurat prawo weszło niedawno i nazywa się „prawem Szczuki”.

Mężczyzną wolno spędzać wolny czas w klubach zainteresowań ale pozbawionych agresji i alkoholu. Zlikwidowano bary. A alkohol może kupić jedynie kobieta lub mężczyzna na podstawie upoważnienia. W barach wolno nam szydełkować, sklejać modele samolotów, ale nie wolno bluźnić. Obsługa jest czysto męska więc zapomnijcie o klubach ze striptizerkami. Zresztą teraz pornografię konsumują jedynie kobiety. Nie robi się już operacji powiększania biustu a jedynie powiększanie penisa. To największy punkt budżetu NFZ. Do 25 centymetrów gwarantuje rozmiar państwowa służba zdrowia. Takie są zalecenia WHO. Po 60 roku życia możesz się zgodzić na eutanazję jeśli masz podpis żony. Zresztą nie ma już wtedy nic do robienia bo oficjalnie mężem przestajesz być jak masz 55 lat i potem żona oficjalnie bierze kogoś młodszego do domu.

Tytoniu już praktycznie nie ma. Czasem słyszy się że w jakimś damskim klubie palą nielegalne cygara, ale nikt tego nie widział bo mężczyźni nie mogą tam chodzić.

Dobra kończę bo muszę pozmywać i dzieci odebrać ze szkoły. A będę musiał obracać dwa razy bo od trzech lat trasy na terenie miasta wolno odbywać tylko rowerem. No i na obcasach kiepsko jeździ się rowerem,ale lubię być modny. To narka kochani. Następnym razem polecę wam fajne kosmetyki. Cieszę się na wieczór bo na kanale dla facetów będzie powtórka „Pretty man” o biednej męskiej dziwce która spotyka księżniczkę z bajki.