Archiwa tagu: EURO2012

No nie umiemy grać w piłkę nożną. Nasza reprezentacja gra tylko mecze ostatniej szansy albo mecze o honor – że pozwolę sobie zacytować Stanisława Tyma. Żadnych innych -kontynuował Tym – nie opłaca się przecież grać.

Możemy wydać miliard dolarów na trenera reprezentacji ale to niewiele zmieni. Dlatego że to nie Smuda ani Fornalik ganiają za piłką na boisku, oni wybierają to co jest najlepsze w naszej lidze i z tej układanki ma wyjść reprezentacja. Ale nie wyjdzie. Nie wyjdzie ponieważ nie wykształciliśmy żadnych trenerów światowej klasy którzy mogliby przekazywać myśl trenerska dalej nowym pokoleniom. U nas trenerem może zostać tylko były zawodnik, któremu wcześniej nie chciało się biegać za piłką a teraz nie będzie mu się chciało biegać za zawodnikami. Nie bez przyczyny dla degrengolady polskiej piłki pozostaje fakt utrzymywania tak dużej ligi przy tak miernych dostępnych zawodnikach, ale Canal Plus płaci zbyt duże pieniądze PZPN by zgodzić się na zmniejszenie liczby meczów (bo będzie mniej drużyn). To taka moja teza.

Polski piłkarz nigdy nie robi dwóch rzeczy naraz. Nie może jednocześnie biegnąć i kopnąć piłki. Nie może jej jednocześnie przyjąć i podać dalej. Polski zawodnik musi piłkę zatrzymać choć przez chwilę by poczuć z nią więź transcendentną. Musi chwilę z nią pobyć. Niestety na całym świecie gra się piłka w locie i w ruchu zatem nie możemy wygrywać meczów. To jest mniej więcej taka różnica jak pomiędzy dwoma rewolwerowcami z których jeden strzela od razu a drugi musi przystanąć, zmierzyć mokrym palcem siłę wiatru, poprawić gacie i zamknąć jedno oko i już jest gotowy do strzału ale niestety już jest martwy. Jeśli jakiś nasz piłkarz wykazuje cechę robienia dwóch rzeczy na raz to natychmiast zostaje kupiony do zagranicznego klubu jako geniusz i samorodek. Samorodek dlatego ze wszyscy na świecie wiedzą, że przecież to nie zasługa naszych trenerów.

Polski zawodnik mógłby wygrać mecz gdyby chodził za nim Jacek Gmoch z tablicą i rysował strzałkami gdzie powinien oddać strzał ale to się niestety nie przyjęło. Po pierwsze dlatego że Jacek Gmoch jest jeden i ze względu na wiek nie daje rady dolecieć do wszystkich, po drugie dlatego że UEFA średnio patrzy na pomysły wprowadzania dodatkowych konsultantów na boisko a po trzecie dlatego że jak Gmoch tak biega to mu siada bateria w iPadzie szybko,albo go upuszczał. Jak biegał z kartkami to przy deszczu średni układ trzeba było wprowadzić dodatkowego gościa z parasolem no i mazaki się rozmazywały. Tak nasza myśl trenerska znalazła się w kropce. Trzeba zostawić zawodnika na boisku samego,zupełnie bez pomocy. Musi on teraz wykazywać się spostrzegawczością i rozpoznawać zawodników własnej drużyny co przypominam w biegu nie jest proste, a żeby było jeszcze trudniej on powinien w biegu podawać piłkę do innego zawodnika naszej drużyny który -o zgrozo- też biegnie! Próbowano zatem modyfikować tą metodę że jak podający biegnie to odbierający stoi i czeka albo odwrotnie ale to się na świecie nie przyjęło. Próbowano ustawiać naszych piłkarzy na sztywno w miejscach zaznaczonych palikami na boisku by jak w grze „piłkarzyki” grali tylko z tych pozycji. Ta myśl również nie odniosła skutku.

W końcu Zbigniew Boniek który kocha Polskę i polską piłkę wpadł, ze swoim przyjacielem Platinim na pomysł jak doprowadzić naszą reprezentację na Euro i zorganizowali Euro u nas. To rozwiązanie miało tą przewagę nad innymi że nasi piłkarze najlepiej czują się u nas bo tylko u nas wiedza jak schłodzić wódkę a dodatkowo podróże są męczące. To niestety nie wyszło. Okazało się że UEFA nie zgodziła się na zmniejszenie boiska a na takim dużym my niestety kondycyjnie nie dajemy rady. Po 15 minutach intensywnego stania na ustalonej przez trenera pozycji okazuje się ze nasz zawodnik ma  już zużyte jedno życie i wszystkie zapasy z którymi wszedł do gry. Padają jak świnki w Angry Birds bez względu na to czy dostali tą cegłówką czy też nie. Jeśli do tego dołożyć traumę jaką przeżywa piłkarz gdy otrzymuje piłkę i musi dokonać w ułamku sekundy kilku analiz gdzie ją podać, z jaką prędkością czy zrobić może zwód a może coś innego – to sami widzicie że granie w piłkę przerasta nasze możliwości.

Z  drugiej jednak strony w wielu innych dziedzinach też nie mamy sukcesów i jednak jakoś żyjemy. Nie latamy w kosmos, nie możemy uchwalić ustawy o wydobywaniu łupków, nie mamy maszyny do budowy trzech pasów autostrady ani kierunku na politechnice który by tego uczył. Nie gramy w krykieta czy golfa na światowym poziomie. Musimy się z tym pogodzić. Mistrzostwa Świata czy Europy to spotkanie najlepszych z najlepszych a my ich nie mamy. Tak samo jak nie mamy co wysłać na wystawę samochodową do Genewy czy nie możemy pokazać swojego iPada na CeBITcie. No nie można do Genewy jeździć przez 60 lat z Fiatem 125p. No nie da się.

Winy jednak nie ponoszą piłkarze tylko trenerzy. trenerami zaś zostają byli piłkarze. To sami widzicie że nic, absolutnie nic z tego nie będzie. Jak zlikwidujemy reprezentację będziemy mniej wkurzać się na swój kraj. Robimy wiele innych rzeczy ale w piłkę grać nie umiemy.

Sorry.