Archiwa tagu: Putin

Jest już czas na to, aby zastanowić się, jakie długofalowe skutki będzie miała dla przyszłości Polski ta nieszczęsna kadencja. Opiszę z grubsza główne tezy PiS, którymi przez najbliższe spodziewane 3,5r będzie się zmieniać kraj. Za „dobrą zmianę” zapłacimy głównie w dwóch aspektach – w sferze gospodarczej i w sferze polityki zagranicznej, czyli wprost w przyszłym bezpieczeństwie Polski. Bo nie zabawy w „telewizję narodową” są istotne, nie jest ważna propaganda na poziomie komuny, wiecowe, składające się z 80 w kółko powtarzanych zdań, wystąpienia Szydło i nie zabawy Błaszczaka w ministerstwo, są ważne. Nawet wycinka puszczy, bo nie takich idiotów przetrwała.

Reagan_PopeJPII_Alaska (1)

Po pierwsze 500+ które doprowadzi do wzrostu zadłużenia, będzie skutkowało w rezultacie pozbawieniem nas rezerwy demograficznej, zamachem na niezależność NBP, bo ten będzie się bronił przed dodrukiem pustego pieniądza, zatem zmieni się ustawy, aby sztucznie utrzymywać złudzenie, że system się nie sypie. Efektem tego, z pewnym bezwładnościowym opóźnieniem gospodarki, będzie powrót inflacji, (sądzę że raczej wyższej niż znamy z ostatnich lat kiedy była), jak przypuszczam w okolicach drugiej połowy 2019. Co za tym idzie wzrost stóp procentowych dla kredytów na złotówkach i spory ból głowy dla spłacających kredyt w naszej walucie, przyzwyczajonych do „balcerowiczowskiego” stylu zarządzania polityką stóp procentowych. W zasadzie sam czynnik wzrostu cen zadecyduje, że druga kadencja, jak przypuszczam, zdobyta zmianą ordynacji wyborczej, będzie dla PiSu ostatnią, chyba, że zdecydują się na fałszerstwa. Program 500+ przywróci socjalistyczne oczekiwania społeczne z którymi, jako naród walczyliśmy przez 26 lat, aby choć trochę przybliżyć się do protestanckiego modelu społeczeństwa pracy. Program ten będzie eskalowany, a kwoty będą podnoszone bez oglądania się na rachunek ekonomiczny. Dodatkowo, ma już wpływ, a będzie miał większy, na płacowe zachowania przedsiębiorców. Którzy, jakby przy okazji, otrzymali bodziec do zamrożenia pensji, na które większość Polaków narzeka od lat, ponieważ państwo wzięło na siebie ciężar dofinansowania rodzin. W kwietniu 2016 stawiam tezę, że ruch ten spowoduje stagnację wynagrodzeń na kilka lat, mimo oczekiwanych i gospodarczych wskaźników, które w najbliższych 4 latach pozwoliłby na stopniowe, ale wyższe niż ostatnio, wzrosty realnych wynagrodzeń. Decydowałyby o tym dwa czynniki, malejąca podaż rąk do pracy, oraz rozwój gospodarki. Zarówno firmy konsultingowe jak i inne ośrodki zapowiadały skokowy wzrost płac w najbliższych latach. Ale nie przewidziały PiSu. Po kilku latach rządów PiS odziedziczymy gigantyczne zasłużenie, osłabioną złotówkę, zwiększone roszczenia mniej aktywnych na rynku  oraz inflację pożerającą owoce wzrostu. A i wzrost w takich warunkach będzie stopniowo hamował.

Oczywiście będą publikowane dane o wzroście płac. Ponieważ reżim utworzy nowe miejsca pracy w nowych urzędach, oraz będzie balansował na granicy szantażu związków zawodowych w starych branżach. Zatem lepiej zarobią policjanci, sądownictwo, przejmowane szczeble administracji może wojsko i na pewno branże uzwiązkowione.

Zadłużenie wewnętrzne, niekompetentne kadry na najwyższych szczeblach oraz wzrost inflacji spowodują spadek inwestycji zagranicznych i ratingów dla Polski. W dłuższej perspektywie pogorszy to równowagę mikro i makroekonomiczną i doprowadzi do jakiejś formy kryzysu. Ten idąc równocześnie z inflacją spowoduje nacisk na wzrost płac i zwiększanie zasiłków takich jak 500+ i jesteśmy załatwieni jak Grecja.

Waszczykowszczyzna. Czyli amatorsko chaotyczno histeryczna dyplomacja. Waszczykowski nie posiada strategii, a jeśli nawet powoływałby się na tzw spuściznę Lecha Kaczyńskiego, to poza ogólnymi tezami wzmacniania regionu mitycznego Międzymorza, nic o niej nie wiadomo, a o jej skutkach nikt nawet nie myśli, co nawet gorsze, niż sama koncepcja. Waszczykowski posiada jeszcze uprzedzenia i historyczne kalki, ale nawet szkoda czasu je opisywać. Rację miał oczywiście Sikorski stawiając tezę o tym, że demokratyczne Niemcy powinny stanowić punkt centralny UE, nie tylko w kontekście gospodarczym. Niestety zbytnia integracja naszego regionu z UE oraz przeszczepianie tej zarazy demokratycznej do Mołdawii, Gruzji i na Ukrainę – musiała w końcu obudzić sowieckiego niedźwiedzia. Nominację dla Sikorskiego, na szefa służb zagranicznych, udało się powstrzymać. Ze sfery publiczej wycofał się również jego główny partner, w  rozszerzaniu zainteresowania UE na wschód – Carl Bildt. Aby przypieczętować odejście Sikorskiego z polityki w Polsce oraz rozbić proeuropejską partię, wywołano aferę. Taśmy były jednym z elementów w europejskiej układance Putina. Wywołanie trwałego chaosu wewnętrznego w Polsce, który teraz obserwujemy, może być i z pewnością jest, częścią wojny hybrydowej, w której znajduje się Polska od 2014r. Jeśli naszą odpowiedzią na wojnę informacyjną, jest wcielenie do obrony terytorialnej członków skrajnej prawicy, robiących sobie zdjęcia z hitlerowskim pozdrowieniem, to jest dokładnie to, czego oczekuje Kreml. Brawo. Likwidacja umiarkowanej i proeuropejskiej partii poprzez atak na jej liderów, to mechanizm który odkrywają dziś Niemcy, otwarcie przyznający, że przeciw kanclerz Merkel prowadzona jest operacja między innymi na froncie informacyjnym. To, że niemieckie służby, w przeciwieństwie do naszych, to odkryły, nie oznacza, że uda się uratować obecną koalicję rządzącą w Niemczech. Bo wbrew fantazjom prawicowych pismaków, rządy demokratyczne mają znikomy wpływ na linie redakcyjne tabloidów.

W sferze stosunków międzynarodowych amatorszczyzna i ograniczenia intelektualne, tej ekipy doprowadzą do dalszego pogarszania naszych relacji z największymi państwami Europy a także, co równie istotne, są rozczarowujące i deprecjonujące Polskę jako tzw „największego przyjaciela” Ameryki w tej części Europy. Kluczowa i zignorowana, przez ekipę amatorów, była tutaj sondująca PiS wizyta w Polsce pani Nuland. Jeden z głównych współpracowników sekretarza Kerry’ego, nie zawiózł do Waszyngtonu, ani dobrych wrażeń, ani optymistycznych wniosków. Polska jako partner i zaufany przyjaciel Białego Domu, sama przepisała się na listę problemów z utrzymaniem demokracji, w orbicie geopolitycznych interesów USA. Jakie będą tego długofalowe i oczekiwane przez Rosjan skutki? Oraz jaki będzie to miało oczywisty wpływ na wsłuchiwanie się w nasze oczekiwania przez Biały Dom?

Po pierwsze Polska zostanie wypchnięta z głównego nurtu europejskiej debaty, wtedy kiedy wielkie państwa europejskie, tuż przed ważnymi szczytami, będą uzgadniać ze sobą, stanowiska na szczyt. Formuła „wielkiej szóstki” już jest ćwiczona jako „wielka piątka”, bez Polski. Nie mają z kim rozmawiać. Rozmowy o problemach świata takich jak Rosja, ISIS czy zmiany klimatyczne nie ma z kim w ekipie PiS prowadzić, z prostego powodu. Kaczyński nie interesuje się światem zewnętrznym i go nie rozumie, jego plan zemsty i nowego porządku obejmował tylko Polskę. Nie rozumie sieciowości świata, unii europejskiej ani zachodu. Kaczyński nie zna się na dyplomacji i nie umie postępować z dyplomatami. Wiele lat temu doświadczył tego ambasador Niemiec, a niedawno nowy ambasador USA. Człowiek który od ponad 20 lat komunikuje się ze światem przy pomocy służących, którym nie musi tłumaczyć swoich racji, ani nie szuka z nimi dysputy intelektualnej, ani nie będzie jej szukał ze światem zewnętrznym. Rób co ci mówię, albo odejdź. Tak można rozmawiać z Błaszczakiem ale nie z Merkel, Nuland czy Schulzem.

Po drugie, Kreml zyska na osamotnieniu Polski dokładnie dlatego, że w odpowiednim momencie zrozumiał, jak niebezpieczni są Polacy, tradycyjnie antyrosyjscy, w zjednoczonej Europie. Kreml obserwował wzrost znaczenia, zarówno Tuska, którego nominacji nie udało się powstrzymać jak i Sikorskiego,o czym było wyżej. Ale przy drugiej kadencji Tuska, można odpowiednio i dość prosto zmanipulować Kaczyńskiego o czym wie Putin. Tradycyjnie rozumiejący zagrożenie ze wschodu Polacy, muszą być trwale wyeliminowani z dyskursu europejskiego (dla wspólnego dobra Zachodu i Rosji, dla wspólnych interesów – przekaz) i ten plan jest realizowany jednocześnie z rozbijaniem wspólnoty. Bo doprawdy, trzeba być dziennikarzem obecnego Dziennika Telewizyjnego, aby uznać, że Szydło odniosła w parlamencie europejskim sukces. A nie dostrzegać osłupienia i zażenowania elit europejskich, z wypisanym na twarzy pytaniem: jak to buractwo weszło do UE? Zatem po pierwsze Polskę należy osłabić, po drugie rozbić UE.

Wreszcie Kaczyńskiego Międzybaśnie czyli Międzymorze. Nie ma wspólnych interesów pomiędzy państwami naszego regionu Europy, a dodatkowo bycie liderem na siłę, gdy nie ma się gospodarczej potęgi Niemiec, jest dosyć groteskowe. Pochwały i pakty z Budapesztu mają takie znaczenie dla historii Polski jak dla Wietnamu nasze poparcie. Dwa niedemokratyczne reżimy wspierające się nawzajem, aby blokować rezolucje, czy decyzje wymierzone, w te reżimy, przez UE. Polska jako nadzieja i wzór do naśladowania, krajów chcących wyrwać się z dominacji rosyjskiej, to już przeszłość. Międzymorze nie tylko się nie uda, co przy okazji popsuje jako niechciany projekt inne ważniejsze i trwalsze interesy Polski, nad które będzie bezmyślnie przedkładana.

Największa strata, za którą przyjdzie płacić naszym dzieciom, to utrata wizerunku Polski, marki Polski na którą pracowaliśmy, ciężko i wspólnie od 1989, przyjmowani do rodziny Zachodu. Nieobecność Polski i europy wschodniej w dyskursie, sztuce i polityce świata zachodniego, o którym znakomicie pisze profesor Thompson, zaczęła być zastępowana przez Polskę jako miejsce bliskie europejczykom, zamieszkane nie przez białe niedźwiedzie, tylko przez ludzi wyznających te same wartości. Kraków czy Wrocław jako miejsce znane turystom z klasy niższej średniej i średniej z bogatych państw zachodu, zaczęły wchodzić na mapę Europy jako część bytności wizerunkowej, wiele też dobrego, dla dookreślenia i dostrzeżenia Polski, zrobiła udana organizacja Euro 2012. To wszystko już się skończyło. Teraz mamy ONR na państwowych obchodach i pogrzebach, kilka metrów od urzędników państwa, Kaczyńskiego mówiącego o pasożytach w ciałach uchodźców, państwową telewizję wyglądającą jak państwowa rosyjska, albo północno koreańska. Brakuje tylko płaczącej prezenterki wiadomości. Ale to kwestia czasu jak się Krzysztof Ziemiec rozpłacze. Czyli w zasadzie w 6 miesięcy, zaprzepaściliśmy wizerunek gospodarczego Singapuru w Europie, wizerunek otwartego społeczeństwa, kochającego wolność, o którym Ronald Reagan mówił, że jest tylko z wierzchu czerwone, a w środku białe.

Trzydzieści parę lat od tej wypowiedzi Reagana, wyjdzie na to, że oszukaliśmy Zachód. Niestety udawaliśmy kogoś innego, a jesteśmy tak naprawdę inni. A wszystko czego dokonali dla Polski Reagan, Zbigniew Brzeziński i przecież Jan Paweł II zaprzepaścimy. Na własną zgubę.

Jest to jakieś szaleństwo. Szaleństwo, podobne do tego, które pochłonęło tyle ofiar w dwóch poprzednich wielkich wojnach starego kontynentu. Podobnie jak w poprzedniej wojnie, naród agresora, pompowany jest wizją swojej wyjątkowości, nawet odrębności cywilizacyjnej i światowej potęgi. Sąsiedzi tego kraju nie posiadają podmiotowości państwowej, są raczej wybrykiem traktatów po zakończeniu wojen lub nieszczęśliwego rozpadu bloku sowieckiego. Codzienna manipulacja w mediach sprawia że świat widziany po tamtej stronie wygląda zupełnie inaczej.Cały świat się myli, a przecież my mamy rację. Wszystko okraszone pogardliwymi uwagami o sąsiadach.

radek

Warto rozważyć kilka ewentualnych scenariuszy do których może ta sytuacja doprowadzić. Scenariusze te nie są oddzielne i mogą się przenikać, lub rozgrywać jednocześnie, a może nawet, każdy w jakiejś części, lub żaden, jak to bywa w przewidywaniu przyszłości niemniej zagrożenia powinniśmy antycypować.

Po pierwsze należy już dziś założyć że Putin się nie cofnie. Dlatego że nie ma dokąd, dlatego że tłumaczył sowietom, że demokracja nie jest dobra i dlatego, że ma środki aby kreować wirtualną rzeczywistość na potrzeby wewnętrzne. Od rozpadu ZSRR w Rosji nie dokonała się żadna wielka modernizacja, reforma ani nie stworzono drogi do państwa przyszłości. Kompleks wydobywczy i wojskowy trwa w takim układzie od 30 lat, pozostaje największym pracodawcą i posiada największe wpływy. Rosja nie posiada zaplecza naukowego, który odpowiedziałby na potrzeby świata dzisiejszego, a co dopiero mówić o wyścigu technologicznym. Technologia, jako największy motor napędowy rozwoju musi zostać dostarczona z zachodu, konkretnie z Niemiec, Niemcy zaś w zamian mają w Rosji swoją bazę surowcową, na najbliższe 50 lat, co z perspektywy antycypujących zagrożenia elit RFN jest perspektywą wystarczającą. Z powodów wyalienowania intelektualnego elit sowieckich, kształtowanych w uczelniach KGB, nie ma innej drogi dla Rosji, jak odbudowanie strefy wpływów sprzed upadku ZSRR. Jest to cel główny tej elity, i jest on celem nadrzędnym do realizacji pozostałych, w tym tak mało istotnych jak cele modernizacyjne. Ekspansja musi być realizowana dawnymi metodami, ubogaconymi przez nowe zdobycze technologiczne, takie jak stacja Russia Today, czy portale społecznościowe, wpisywanie tysięcy komentarzy itd itd. Ekspansja na terenie UE będzie realizowana dwoma metodami.

Po pierwsze rozbijaniem politycznym EU, poprzez wspieranie ugrupowań nacjonalistycznych, a po drugie poprzez politykę dyktatu gazowego. W perspektywie najbliższych kilkudziesięciu lat rola ropy naftowej i gazu nie powinna się zmienić. Gdyby rozwój technologiczny wyłączył na zachodzie potrzeby węglowodorowe, Rosji pozostanie wyłącznie ekspansja militarna aby nowe technologie uzyskać siłą.

Zdławienie Ukrainy lub uczynienie z niej państwa niemożliwego do skutecznego zarządzania dzieje się na naszych oczach. Upadki rządów, rozpady koalicji, afery korupcyjne na niespotykaną w cywilizowanym świecie skalę, gigantyczne bezrobocie, powrót do władzy sił pro-sowieckich to scenariusz na najbliższe lata. Wszystko to będzie trwale odpychało Ukrainę od UE i Ukraina nigdy członkiem wspólnoty nie zostanie. Nastąpi masowy exodus młodych Ukraińców do UE i do mającej własne problemy demograficzne- Rosji. Ukraina nie odniesie ani sukcesu reformatorskiego ani nie uwolni się od Rosji. Na przestrzeni najbliższych kilkunastu lat projekt demokratyzacji Ukrainy uznany zostanie za fiasko. Ideały europejskie zostaną porzucone a ogromne potrzeby finansowe Ukrainy zacznie w końcu uzupełniać wracająca wraz z pro-sowieckimi rządami – Rosja. Ludzie Majdanu albo opuszczą Ukrainę albo pochłonie ich walka o przetrwanie, dużo gorsza niż nasza z reform Balcerowicza.

Przepaść gospodarcza, przemysłowa i technologiczna, pomiędzy zachodem a sowietami, będzie za kilkanaście lat podobna, do dzisiejszej ucieczki świata do przodu, w stosunku do Korei Północnej. Kompleks węglowodorowo-militarny pozostanie główną siłą napędową gospodarki i największym płatnikiem podatków. Im większa przepaść pomiędzy nami a Rosją, tym większa potrzeba agresywnej polityki po tamtej stronie. Niestety, ze względu na mentalne projektowanie społeczeństwa, odejście Putina niczego nie zmieni. Zastępujący go polityk, po pierwsze będzie musiał być namaszczony przez niego, a po drugie, będzie kontynuował, przynajmniej w sferze werbalnej, podział świata wyprodukowany przez propagandę współczesnej Rosji. Nie należy liczyć ani na wiosnę ludów ani na jakąkolwiek demokratyzację Rosji. Rosjanie pozostają wyznawcami władców o twardej ręce którzy nie kłaniają się światu tylko potrafią dyktować mu warunki.

Na zakończenie trwającej modernizacji armii sowieckiej, mogą się nałożyć co najmniej trzy czynniki wyzwalające agresję militarną sowietów. Pierwszym czynnikiem może być trwały kryzys gospodarczy kilkukrotnie większy niż wynikający z cykli koniunkturalnych. O tych perspektywach warto poczytać wypowiedzi prof. Alfreda Biecia. Gigantyczny kryzys gospodarczy związany np z bankructwem Włoch lub USA z całą pewnością doprowadzi do rozpadu UE. Rosjanie będą cały czas podsycać partie separatyzmu narodowego. Drugim czynnikiem wyzwalającym sowieckie zapędy militarne może być światowy konflikt z tworzącą się koalicją państewek kalifatów i organizacji terrorystycznych. Zarzewiem konfliktu może być potężny atak terrorystyczny na kilka lub kilkanaście światowych metropolii, użycie broni atomowej lub biologicznej, wojna Izraelsko-Irańska lub jakikolwiek inny czynnik o charakterze zapalnym. Stoimy teraz przed islamizacją Libii, Egiptu czy patrząc dalej -nieuniknionej islamizacji Turcji, członka który może rozsadzić NATO. (O powolnej i nieuniknionej islamizacji Turcji bardzo ciekawie mówią na słynnych taśmach Sienkiewicz i Belka,warto poczytać).

Trzecim i najgorszym scenariuszem uwalniającym potencjał militarny sowietów jest konflikt w rejonie Pacyfiku. Jeśli w konflikcie tym będą uczestniczyć tacy gracze jak Chiny, Japonia czy Australia ze 100% prawdopodobieństwem należy założyć udział USA. W wypadku przerodzenia się tego konfliktu w wojnę USA – Chiny, Amerykanie w ogromnej części opuszczą arenę naszego kontynentu. Opuszczona Europa oznacza ekspansję sowietów. Amerykanie będą w bardzo trudnej sytuacji w kwestii zobowiązań sojuszniczych i traktatowych, jest jednak możliwe, że Polska nie zostanie osamotniona, pomimo bardzo trudnej sceny geopolitycznej, podobnie jak Izrael. Ale wszystko zależy zarówno od kongresmenów blokujących działania administracji ale także od mocno skomplikowanej sytuacji budżetowej USA. Być może na dwie wojny jednocześnie już Ameryki nie będzie stać.

W każdym z powyższych scenariuszy, koszt zaangażowania sowietów po swojej stronie będzie oznaczał dla Ameryki dokonywanie znaczących ustępstw, szczególnie z daleka od własnych granic. Zarówno w scenariuszu wojny cywilizacji oraz wojny na Pacyfiku utrzymanie sowietów po swojej stronie będzie dla Ameryki decyzją o naturze geopolitycznej. W ciągu jednego dnia rozsypią się wszystkie sankcje i zakazy oraz zostanie przywrócona właściwa ranga stosunkom Rosja -Zachód. Polska zaś podobnie jak Litwa, Łotwa, Estonia i Ukraina pozostanie w sytuacji Gruzji w 2008r. Czyli w sytuacji bez wyjścia. Jeśli dodamy do tego rozmontowanie UE ze scenariusza pierwszego, Polska utraci Unijne forum do wygłaszania swojego zdania a tzw „solidarność europejska” zasili słownik pojęć historycznych.

Amerykanie już dziś zakładają, na przykład w raporcie „Liberal Order in a Post-Western World”, że świat stanie się areną ścierania wielu mniejszych ośrodków, stanie się multipolarny w miejsce bipolarnego znanego z okresu rywalizacji z sowietami. Oczywiście Rosjanie również dostrzegają swoją szansę na gruzach obecnego porządku światowego. Dla nich jednak szansa oznacza terytorialną ekspansję, zdobywanie technologii i bogactwa siłą. Dla wszystkich sąsiadów Rosji oznacza to początek nowego okresu realnej historii, z wojnami, okupacjami, partyzantką, wyniszczaniem elit itd. Dla Amerykanów Rosja jest docelowym partnerem wraz z Europą w tym nieuporządkowanym świecie. Tylko USA widziały Rosję przez pryzmat własnych wyobrażeń a w tym czasie odrodziła się Rosja -sowiecka, sowiecka w ambicjach, nienawiści do USA i z prymatem siły nad współpracą. Amerykańskie błędy w ocenie intencji Rosji z początku kadencji Obamy wynikały z odmiennej wizji świata, wynikającej ze zrozumienia procesów historycznych i błędów popełnionych w przeszłości. Trudna do zrozumienia dla jastrzębi koncyliacyjność i dobra wola z jaką Obama otworzył relacje z Putinem, nie wynika ze słabości przywództwa tylko z innej koncepcji przyszłości. Tej koncepcji która zakłada udział Rosji w porządku północnej części świata, gdy południe ogarnie chaos, którego dziś, nie jesteśmy sobie w stanie nawet wyobrazić. Potencjał militarny Rosji Amerykanie widzą jako część euro-azjatyckiej flanki obrony zachodniego stylu życia, a Rosjanie widzą, w multipolarnym świecie, szansę na rozgrabienie i podbój osamotnionej Europy. Że w sowieckiej polityce nic się nie zmieniało, świadczy chociażby fakt złożenia Polsce propozycji udziału w rozbiorze Ukrainy. Rosja nigdy nie stanie się demokracją w stylu zachodnim a wraz z osamotnieniem z powodu Ukrainy będzie postępował w tym społeczeństwie wzrost znaczenia mitu odrębnej „cywilizacji rosyjskiej”. Za kilkanaście lat stanie się to w Rosji oficjalna wersja porządku świata, która będzie uzasadniać zarówno podboje jak i związane z nimi okrucieństwa. Już dziś bowiem w Rosji obowiązuje ton pogardy wobec „zgnilizny zachodu”, a jeśli coś jest złe można to bez obawy niszczyć.

Przy spełnieniu scenariuszy negatywnych opisanych wcześniej,nie należy zakładać całkowitego wyniszczenia Polski, bo nie jest to scenariusz na który gotowi byliby zgodzić się Niemcy, bardzo mocno powiązani z nami gospodarczo. Nie można jednak wykluczyć próby powoływania jakichś autonomicznych regionów (np Śląsk-co prowadziłoby do scenariuszy z Ukrainy), prowokacji przygranicznych, sfingowania naszej agresji. Nie należy wykluczać działania naszych, sterowanych z zewnątrz, partii politycznych i ich wpływu na destabilizację. Polska zepchnięta ponownie na margines dyskursu światowego pozostanie przedmiotem geopolityki i propagandy sowietów na arenie światowej. Jeśli w konflikcie o Ukrainę, dziś sowieci mogą informować świat, że w Donbasie jest nasz pluton, to jest to tylko delikatna próba tego, czego możemy się spodziewać gdy nikt naszego głosu nie będzie słuchał.

Od naszych przywódców wymagam jednak więcej niż deklaracji na pierwszej stronie gazety: „Mamy się czego bać”. Jednocześnie należy zdawać sobie sprawę z „tragicznego położenia Polski” jak opisał nasze geograficzne położenie periodyk amerykański National Interest. A za tym idzie jednak zrozumienie dla znaczących ograniczeń prowadzenia skutecznej polityki międzynarodowej. Nasze położenie jest na pewno tragiczne i jeszcze będzie do czasu gdy Rosją zainteresuje się ktoś silniejszy, ale nie zmienia to naszego obowiązku by uczynić Polskę trudnym przeciwnikiem który posiada zdolność zadawania bolesnych ciosów militarnych. Tak by reportaż ze zdobywania Polski w Russia Today nie wyglądał jak reportaż z wycieczki.