Archiwa tagu: Sikorski

Jest już czas na to, aby zastanowić się, jakie długofalowe skutki będzie miała dla przyszłości Polski ta nieszczęsna kadencja. Opiszę z grubsza główne tezy PiS, którymi przez najbliższe spodziewane 3,5r będzie się zmieniać kraj. Za „dobrą zmianę” zapłacimy głównie w dwóch aspektach – w sferze gospodarczej i w sferze polityki zagranicznej, czyli wprost w przyszłym bezpieczeństwie Polski. Bo nie zabawy w „telewizję narodową” są istotne, nie jest ważna propaganda na poziomie komuny, wiecowe, składające się z 80 w kółko powtarzanych zdań, wystąpienia Szydło i nie zabawy Błaszczaka w ministerstwo, są ważne. Nawet wycinka puszczy, bo nie takich idiotów przetrwała.

Reagan_PopeJPII_Alaska (1)

Po pierwsze 500+ które doprowadzi do wzrostu zadłużenia, będzie skutkowało w rezultacie pozbawieniem nas rezerwy demograficznej, zamachem na niezależność NBP, bo ten będzie się bronił przed dodrukiem pustego pieniądza, zatem zmieni się ustawy, aby sztucznie utrzymywać złudzenie, że system się nie sypie. Efektem tego, z pewnym bezwładnościowym opóźnieniem gospodarki, będzie powrót inflacji, (sądzę że raczej wyższej niż znamy z ostatnich lat kiedy była), jak przypuszczam w okolicach drugiej połowy 2019. Co za tym idzie wzrost stóp procentowych dla kredytów na złotówkach i spory ból głowy dla spłacających kredyt w naszej walucie, przyzwyczajonych do „balcerowiczowskiego” stylu zarządzania polityką stóp procentowych. W zasadzie sam czynnik wzrostu cen zadecyduje, że druga kadencja, jak przypuszczam, zdobyta zmianą ordynacji wyborczej, będzie dla PiSu ostatnią, chyba, że zdecydują się na fałszerstwa. Program 500+ przywróci socjalistyczne oczekiwania społeczne z którymi, jako naród walczyliśmy przez 26 lat, aby choć trochę przybliżyć się do protestanckiego modelu społeczeństwa pracy. Program ten będzie eskalowany, a kwoty będą podnoszone bez oglądania się na rachunek ekonomiczny. Dodatkowo, ma już wpływ, a będzie miał większy, na płacowe zachowania przedsiębiorców. Którzy, jakby przy okazji, otrzymali bodziec do zamrożenia pensji, na które większość Polaków narzeka od lat, ponieważ państwo wzięło na siebie ciężar dofinansowania rodzin. W kwietniu 2016 stawiam tezę, że ruch ten spowoduje stagnację wynagrodzeń na kilka lat, mimo oczekiwanych i gospodarczych wskaźników, które w najbliższych 4 latach pozwoliłby na stopniowe, ale wyższe niż ostatnio, wzrosty realnych wynagrodzeń. Decydowałyby o tym dwa czynniki, malejąca podaż rąk do pracy, oraz rozwój gospodarki. Zarówno firmy konsultingowe jak i inne ośrodki zapowiadały skokowy wzrost płac w najbliższych latach. Ale nie przewidziały PiSu. Po kilku latach rządów PiS odziedziczymy gigantyczne zasłużenie, osłabioną złotówkę, zwiększone roszczenia mniej aktywnych na rynku  oraz inflację pożerającą owoce wzrostu. A i wzrost w takich warunkach będzie stopniowo hamował.

Oczywiście będą publikowane dane o wzroście płac. Ponieważ reżim utworzy nowe miejsca pracy w nowych urzędach, oraz będzie balansował na granicy szantażu związków zawodowych w starych branżach. Zatem lepiej zarobią policjanci, sądownictwo, przejmowane szczeble administracji może wojsko i na pewno branże uzwiązkowione.

Zadłużenie wewnętrzne, niekompetentne kadry na najwyższych szczeblach oraz wzrost inflacji spowodują spadek inwestycji zagranicznych i ratingów dla Polski. W dłuższej perspektywie pogorszy to równowagę mikro i makroekonomiczną i doprowadzi do jakiejś formy kryzysu. Ten idąc równocześnie z inflacją spowoduje nacisk na wzrost płac i zwiększanie zasiłków takich jak 500+ i jesteśmy załatwieni jak Grecja.

Waszczykowszczyzna. Czyli amatorsko chaotyczno histeryczna dyplomacja. Waszczykowski nie posiada strategii, a jeśli nawet powoływałby się na tzw spuściznę Lecha Kaczyńskiego, to poza ogólnymi tezami wzmacniania regionu mitycznego Międzymorza, nic o niej nie wiadomo, a o jej skutkach nikt nawet nie myśli, co nawet gorsze, niż sama koncepcja. Waszczykowski posiada jeszcze uprzedzenia i historyczne kalki, ale nawet szkoda czasu je opisywać. Rację miał oczywiście Sikorski stawiając tezę o tym, że demokratyczne Niemcy powinny stanowić punkt centralny UE, nie tylko w kontekście gospodarczym. Niestety zbytnia integracja naszego regionu z UE oraz przeszczepianie tej zarazy demokratycznej do Mołdawii, Gruzji i na Ukrainę – musiała w końcu obudzić sowieckiego niedźwiedzia. Nominację dla Sikorskiego, na szefa służb zagranicznych, udało się powstrzymać. Ze sfery publiczej wycofał się również jego główny partner, w  rozszerzaniu zainteresowania UE na wschód – Carl Bildt. Aby przypieczętować odejście Sikorskiego z polityki w Polsce oraz rozbić proeuropejską partię, wywołano aferę. Taśmy były jednym z elementów w europejskiej układance Putina. Wywołanie trwałego chaosu wewnętrznego w Polsce, który teraz obserwujemy, może być i z pewnością jest, częścią wojny hybrydowej, w której znajduje się Polska od 2014r. Jeśli naszą odpowiedzią na wojnę informacyjną, jest wcielenie do obrony terytorialnej członków skrajnej prawicy, robiących sobie zdjęcia z hitlerowskim pozdrowieniem, to jest dokładnie to, czego oczekuje Kreml. Brawo. Likwidacja umiarkowanej i proeuropejskiej partii poprzez atak na jej liderów, to mechanizm który odkrywają dziś Niemcy, otwarcie przyznający, że przeciw kanclerz Merkel prowadzona jest operacja między innymi na froncie informacyjnym. To, że niemieckie służby, w przeciwieństwie do naszych, to odkryły, nie oznacza, że uda się uratować obecną koalicję rządzącą w Niemczech. Bo wbrew fantazjom prawicowych pismaków, rządy demokratyczne mają znikomy wpływ na linie redakcyjne tabloidów.

W sferze stosunków międzynarodowych amatorszczyzna i ograniczenia intelektualne, tej ekipy doprowadzą do dalszego pogarszania naszych relacji z największymi państwami Europy a także, co równie istotne, są rozczarowujące i deprecjonujące Polskę jako tzw „największego przyjaciela” Ameryki w tej części Europy. Kluczowa i zignorowana, przez ekipę amatorów, była tutaj sondująca PiS wizyta w Polsce pani Nuland. Jeden z głównych współpracowników sekretarza Kerry’ego, nie zawiózł do Waszyngtonu, ani dobrych wrażeń, ani optymistycznych wniosków. Polska jako partner i zaufany przyjaciel Białego Domu, sama przepisała się na listę problemów z utrzymaniem demokracji, w orbicie geopolitycznych interesów USA. Jakie będą tego długofalowe i oczekiwane przez Rosjan skutki? Oraz jaki będzie to miało oczywisty wpływ na wsłuchiwanie się w nasze oczekiwania przez Biały Dom?

Po pierwsze Polska zostanie wypchnięta z głównego nurtu europejskiej debaty, wtedy kiedy wielkie państwa europejskie, tuż przed ważnymi szczytami, będą uzgadniać ze sobą, stanowiska na szczyt. Formuła „wielkiej szóstki” już jest ćwiczona jako „wielka piątka”, bez Polski. Nie mają z kim rozmawiać. Rozmowy o problemach świata takich jak Rosja, ISIS czy zmiany klimatyczne nie ma z kim w ekipie PiS prowadzić, z prostego powodu. Kaczyński nie interesuje się światem zewnętrznym i go nie rozumie, jego plan zemsty i nowego porządku obejmował tylko Polskę. Nie rozumie sieciowości świata, unii europejskiej ani zachodu. Kaczyński nie zna się na dyplomacji i nie umie postępować z dyplomatami. Wiele lat temu doświadczył tego ambasador Niemiec, a niedawno nowy ambasador USA. Człowiek który od ponad 20 lat komunikuje się ze światem przy pomocy służących, którym nie musi tłumaczyć swoich racji, ani nie szuka z nimi dysputy intelektualnej, ani nie będzie jej szukał ze światem zewnętrznym. Rób co ci mówię, albo odejdź. Tak można rozmawiać z Błaszczakiem ale nie z Merkel, Nuland czy Schulzem.

Po drugie, Kreml zyska na osamotnieniu Polski dokładnie dlatego, że w odpowiednim momencie zrozumiał, jak niebezpieczni są Polacy, tradycyjnie antyrosyjscy, w zjednoczonej Europie. Kreml obserwował wzrost znaczenia, zarówno Tuska, którego nominacji nie udało się powstrzymać jak i Sikorskiego,o czym było wyżej. Ale przy drugiej kadencji Tuska, można odpowiednio i dość prosto zmanipulować Kaczyńskiego o czym wie Putin. Tradycyjnie rozumiejący zagrożenie ze wschodu Polacy, muszą być trwale wyeliminowani z dyskursu europejskiego (dla wspólnego dobra Zachodu i Rosji, dla wspólnych interesów – przekaz) i ten plan jest realizowany jednocześnie z rozbijaniem wspólnoty. Bo doprawdy, trzeba być dziennikarzem obecnego Dziennika Telewizyjnego, aby uznać, że Szydło odniosła w parlamencie europejskim sukces. A nie dostrzegać osłupienia i zażenowania elit europejskich, z wypisanym na twarzy pytaniem: jak to buractwo weszło do UE? Zatem po pierwsze Polskę należy osłabić, po drugie rozbić UE.

Wreszcie Kaczyńskiego Międzybaśnie czyli Międzymorze. Nie ma wspólnych interesów pomiędzy państwami naszego regionu Europy, a dodatkowo bycie liderem na siłę, gdy nie ma się gospodarczej potęgi Niemiec, jest dosyć groteskowe. Pochwały i pakty z Budapesztu mają takie znaczenie dla historii Polski jak dla Wietnamu nasze poparcie. Dwa niedemokratyczne reżimy wspierające się nawzajem, aby blokować rezolucje, czy decyzje wymierzone, w te reżimy, przez UE. Polska jako nadzieja i wzór do naśladowania, krajów chcących wyrwać się z dominacji rosyjskiej, to już przeszłość. Międzymorze nie tylko się nie uda, co przy okazji popsuje jako niechciany projekt inne ważniejsze i trwalsze interesy Polski, nad które będzie bezmyślnie przedkładana.

Największa strata, za którą przyjdzie płacić naszym dzieciom, to utrata wizerunku Polski, marki Polski na którą pracowaliśmy, ciężko i wspólnie od 1989, przyjmowani do rodziny Zachodu. Nieobecność Polski i europy wschodniej w dyskursie, sztuce i polityce świata zachodniego, o którym znakomicie pisze profesor Thompson, zaczęła być zastępowana przez Polskę jako miejsce bliskie europejczykom, zamieszkane nie przez białe niedźwiedzie, tylko przez ludzi wyznających te same wartości. Kraków czy Wrocław jako miejsce znane turystom z klasy niższej średniej i średniej z bogatych państw zachodu, zaczęły wchodzić na mapę Europy jako część bytności wizerunkowej, wiele też dobrego, dla dookreślenia i dostrzeżenia Polski, zrobiła udana organizacja Euro 2012. To wszystko już się skończyło. Teraz mamy ONR na państwowych obchodach i pogrzebach, kilka metrów od urzędników państwa, Kaczyńskiego mówiącego o pasożytach w ciałach uchodźców, państwową telewizję wyglądającą jak państwowa rosyjska, albo północno koreańska. Brakuje tylko płaczącej prezenterki wiadomości. Ale to kwestia czasu jak się Krzysztof Ziemiec rozpłacze. Czyli w zasadzie w 6 miesięcy, zaprzepaściliśmy wizerunek gospodarczego Singapuru w Europie, wizerunek otwartego społeczeństwa, kochającego wolność, o którym Ronald Reagan mówił, że jest tylko z wierzchu czerwone, a w środku białe.

Trzydzieści parę lat od tej wypowiedzi Reagana, wyjdzie na to, że oszukaliśmy Zachód. Niestety udawaliśmy kogoś innego, a jesteśmy tak naprawdę inni. A wszystko czego dokonali dla Polski Reagan, Zbigniew Brzeziński i przecież Jan Paweł II zaprzepaścimy. Na własną zgubę.

Na organizującą się Kancelarię Prezydenta można i trzeba też spojrzeć od strony biznesowej.

Każdy projekt biznesowy wymaga lidera który będzie się nim opiekował aż do osiągnięcia dojrzałości i stabilności. Liderem projektu „Andrzej Duda prezydentem”, była Beata Szydło. I to ona powinna pozostać w jego kancelarii jako szef. Tak musiałby postąpić PiS jeśli ich najważniejszym celem biznesowym pozostawałoby zdobycie Dużego Pałacu. Słabość Platformy, a konkretnie nieporadne przywództwo premier Kopacz, rozzuchwala jednak apetyty PiS, a tym samym przesuwa nawet wcześniej zainteresowanych pracą u Dudy, w stronę rzeczywistych konfitur, czyli rządu. Skuteczni ludzie, a takich potrzebowałby teraz PAD, myślą też o swoim sukcesie. Sukces pracy w Dużym Pałacu, może być okraszony mniejszymi konfiturami władzy, niż np Ministerstwo Skarbu, czy jak tam to sobie PiS nazwie.

Dlatego najważniejsza grupa ludzi jaka została przy PAD to ideowcy i jego bliscy zaufani współpracownicy. Niestety ideowcy to też marzyciele i nie przystający do rzeczywistości twórcy epokowych celów, z których nic nie wychodzi. Cały sztab Szydło w wyborach prezydenckich mógł pozwolić sobie na dość ogólnikowe stwierdzenia we wszystkich aspektach posiadani władzy. Zarówno władzy skierowanej do wewnątrz jak i na zewnątrz (sprawy zagraniczne). Kiedy przychodzi do ich realizowania wyraźnie widać, że PAD jest jak Obama skierowany bardziej do reformowania wewnętrznego i na tym skupia się jego uwaga, było to wyraźnie widać w kampanii. Chce on być reformatorem kraju. Niestety nie pozwala mu na to obecna konstytucja. Zaś zainteresowanie sprawami zagranicznymi, to jedynie realizacja bliżej nieokreślonych zobowiązań, które Prezydent postawił sam przed sobą, określając je jako „dziedzictwo Lecha Kaczyńskiego”. Nawet jeśli istnieje taki zbiór zadań, jakie chce zrealizować w swojej polityce zagranicznej PAD, to pierwsze sto dni tej prezydentury, powinny się skupiać na ich spisaniu i dookreśleniu zakresu projektu, a nie wdrażaniu w życie listy haseł podczas symbolicznie wybranych wizyt zagranicznych. Dobrymi intencjami pogrzebano już wiele dobrych projektów.

Dodatkowo, co niemniej ważne, koncyliacyjny ton jaki chce posiadać PAD, nijak ma się do sposobu działania ministra w kancelarii, który ma się sprawami zagranicznymi zajmować. Twarde określanie własnych interesów w stosunkach międzynarodowych, ma miejsce w wykonaniu dwóch krajów. Są to Korea Północna i Rosja. Pozostałe kraje zaprzęgając cały swój potencjał dyplomatyczny, latami budują kierunki polityki zewnętrznej, utrzymując dobrobyt i bezpieczeństwo kraju. Obrażanie, czy jeśli to inaczej nazwiemy, spektakularne wypowiedzi dotyczące spraw dyplomacji, cechują reżimy i obnażają, nie tylko bezradność, ale i pewien brak profesjonalizmu. Jeśli jeden i właśnie ten człowiek, będzie kierował dyplomacją Polski przez najbliższe kilka lat, to jest to powód do smutku dla wszystkich śledzących politykę międzynarodową. Inna niestety pozostaje dyplomatyczna szkodliwość gadania bzdur przy kieliszku, na taśmach, a inna, gdy wygaduje się bzdury w świetle kamer, do dziennikarzy. Przy czym należy pamiętać, że w języku dyplomatycznym można tą bzdurę powiedzieć w akceptowalny dla słuchających sposób, tak aby na pewnych warstwach się z nią zgadzali.

Wokół prezydenta który na razie nie posiada szerokich kompetencji międzynarodowych powinno powstać ciało doradcze, think tank czy jak tam chcemy, który doradzał by mu, nie jakie cele sobie stawiać – bo te PAD ma określone – ale jakimi drogami do nich dochodzić. Wyzbycie się pisowskiej niechęci do szerokiej współpracy z „nie naszymi” powinno zakończyć się zaproszeniem do takiej współpracy byłych, lub obecnych dyplomatów, czy znawców stosunków międzynarodowych. Dyplomacja pozostaje grą na wielu planszach jednocześnie i w moim odczucie nie powinna być pozostawiona w jednych niedoświadczonych rękach. Każda nieporadność i gafa dyplomatyczna zostanie wielokrotnie wykorzystana, z sukcesem, przez potężną machinę dyplomatyczną Rosji. Szczerski nie jest ligowym przeciwnikiem Ławrowa. W idealnym świecie pozbawionym fobii i fochów Prezesa idealnym kandydatem do prowadzenia polityki międzynarodowej, dla aktywnego prezydenta, byłby ktoś taki jak Sikorski. Polskę mamy jedną choć partie mamy dwie.

W sprawach wewnętrznych zaś, obecnie w kancelarii trwa walka o wpływy. Jest to walka zasłużonych pisowców i młodych współpracowników PAD. Wpadki prezydenta będą rozgrywane wewnętrznie do zniszczenia jego osobistych współpracowników, w celu wprowadzenia pisowskiego aparatu, który jedyne co może zrobić to pogrążyć nie tylko wizerunek PAD ale i jego skuteczność operacyjną w polityce wewnętrznej. Jeśli PAD postawi na swoim (swoich?) i wzmocni ideowców, to jego kancelaria ma szansę na dużo większy sukces, niż rząd PiS z Szydło na czele. Atutem będzie pozostawać postać PAD i jego wzbudzająca sympatię charyzma, wadą pochodzenie polityczne, rewanżyzm aparatu partyjnego i jego (tego aparatu) sposób uprawiani polityki.

Dla naszego dobra życzmy sobie aby wygrali ideowcy bo czasy dla głupców nadchodzą nieciekawe. A wszystkim nam powinno choć trochę zależeć, żeby ten plan biznesowy wyszedł.

Policjantka nieprawidłowo ale za to z dużym gazem zmieniała pas ruchu przecinając pasy dla pieszych. W tle widać staruszkę która idzie po przejściu. Nic jej nie będzie, policjantka miała przestrzeń z przodu i widziała co robi. Ale to nic. Gnębione od lat policyjnymi radarami społeczeństwo odpłaca się pięknym za nadobne. Z kanałów społecznościowych dobiega odgłos linczu i szum utaczanej policjantce krwi. Zwolnić ją ze służby to najmniejsze wymaganie jakie rodacy mogą zmieścić w 140 znakach na twitterze. Pojawia się też usiłowanie zabójstwa. Komentarze, że jest idiotką, kretynką, pytanie czy była głupia zanim trafiła do służby.

Tymczasem to tylko nagranie z kiepskiej kamery, nie oddające odległości jakie miała przed sobą policjantka która jak większość trzeźwych kierowców wiedziała co robi. Policjantka widziała, że staruszce nic nie grozi. Ale skoro policja tak chętnie korzysta z nagrań żeby karać kierowców to warto policji czasem przypomnieć, że niebieskie radiowozy są wciąż samochodami a prowadzący je policjanci nie są spod prawa wyjęci. Domagacie się byśmy Puławską jeździli 50 na godzinę? Ok to uważajcie na nasze kamery.

Druga rzecz to ta powszechna potrzeba linczu wynikająca jednak z naszej narodowej frustracji której źródła upatruję w luce popytowej. Ale co ja tam wiem.

Wszyscy chcą upuścić krwi wszystkim a struktura Twittera i Facebooka wymusza zwięzłość. Aby zatem być zauważonym należy być bardzo radykalnym i ostrym. Gdy tylko ktoś znany pozwoli sobie na ostry komentarz czy krytykę my dawaj za nim, ostrzej i mocniej – może będzie follow.

Może będzie też sprzedaż. Bo sprzedaż tygodnika powinna rosnąć gdy oskarży się najbardziej wyrazistego polityka w Polsce i jedynego rozpoznawalnego w całym anglosaskim świecie, że robił przekręty na paliwie. Wyobraźcie sobie jak Sikorski z żona, dziennikarką Washington Post, kradną paliwo, przechowują je w kanistrach lub beczkach i odsprzedają miejscowym wokół Chobielina za 2 zł. Wszak Sikorski według wielu nie lubi za nic płacić. Jest na tyle bezczelny że tak jak 100% innych ministrów korzysta z karty służbowej. Dochodzi nawet do sytuacji że gdy je obiad z innym ministrem to płaci z karty służbowej. A jak pokazują nagrania – nie rozmawia tylko o bieżących sprawach resortu. To jest skandal. To zasługuje na trzy okładki. Miałem napisać, że na ostatniej będzie Sikorski bez spodni ale przecież właśnie dziś grafik już to wymyślił. Pojedźmy śladem kilometrówek Sikorskiego i zapytajmy czy był tam gdzie był, bo na pewno kłamie bo z Anką przecież kradną paliwo. Dodatkowo kiedyś BOR przywiózł mu pizzę, bo przecież żadna ochrona na świecie tego nie robi. Np ochrona Kaczyńskiego nie jeździ po karmę dla kota. Sikorski kiedyś kupił też do MSZ drogi stół konferencyjny zamiast kupić zwykły taki plastikowy z Ikea jak normalni ludzie.

Sikorskiego i policjantkę coś łączy. Sikorski ma pozycję i inteligencję oraz bytność w świecie która musi budzić nienawistną zazdrość a policjantka ma radiowóz z państwowym paliwem i powinna przestrzegać przepisów bardziej niż my chociaż myśli, że wolno jej więcej. I to już wystarczy by ich nienawidzić. Obojgu im dostało się więcej od życia niż większości z nas zatem jak w starym dowcipie o piekle.

Czy kocioł z Polakami wymaga diabła do pilnowania? Nie. Sami ściągają się z powrotem.

Czy powinni być w kotle, czy też nie – dodałbym od siebie.

2007-vladimir-putinSyria jest tylko symulacją, choć wcale nie była nią od początku. Wiem jak to brzmi gdy wiemy że Asad zabił 100 tys. własnych rodaków, ale tak właśnie jest. Została wybrana przypadkowo. Głównie została wybrana przez Izrael który pilnie potrzebuje skanalizować konflikt na półwyspie aby raz na zawsze zakończyć Irańskie marzenia jądrowe. Ale Izrael nie jest w stanie tak jak kiedyś dowolnie wskazywać zagrożenia które będzie pacyfikować Ameryka a w tych rozważaniach nie chodzi o Izrael.

Grę wojenną „Syria” wymyślił Putin a następnie dostosował do swoich potrzeb. Na początku oczywiście nie chodziło o te efekty które dziś z taką łatwością Putin osiągnął i które zaskoczyły nawet jego, na początku chodziło faktycznie o Asada. Doktryna Rosji w tej sprawie jest jasna i pozbawia złudzeń cały zachodni świat ze „arabska wiosna” i twitter zmienią świat. Doktryna opiera się na prostej zasadzie: za wszelką cenę nie można dopuścić do tego by w jakimkolwiek kraju społeczeństwo lub jego większa część, przy pomocy jakichś zachodnich koalicji miłujących demokrację- mogło zmienić władzę. Putinowi chodzi oczywiście o Rosję i jego osobistą, dożywotnią, władzę  nad resztkami imperium. Putin wie z jaką łatwością można manipulować opinią publiczną i na jak kruchych posadach trzyma się jego zwierzchność nad krajem. Krajem który wprawdzie rozwija się w tempie powyżej 8% PKB rocznie od dziesięciu lat ale tak naprawdę nie znamy skali udziału paliw kopalnych w tym wzroście. Wiemy natomiast że infrastruktura czy rosyjski przemysł pozostają w tyle za zachodnim światem. Dolary z ropy i gazu pozwoliły mu jednak ponad 10krotnie podnieść zarobki Rosjan i regularnie wypłacać rewaloryzowane emerytury. Być może uda się skanalizować opór społeczny poprzez „projekt Navalny” ale być może nie. W tym celu stanowisko Rosji wspieranej przez Chiny może być tylko jedno – tylko władza może zdecydować o tym czy władze oddać. Nawet wojna domowa i unurzanie kraju we krwi nie może powodować dyskusji o legitymacji władzy. Skoro władzę zdobyłeś, znaczy że masz do tego predyspozycje i nikt poza tobą samym nie może cię tej władzy pozbawić.

Rosja nie popełni już błędów sprzed lat. Jeśli miłujący demokrację hipstersi będą publikować wstrząsające relacje z Syrii to swoje relacje i swoich świadków będzie miała i Rosja. Jeśli dziś jeden z włoskich dziennikarzy ocenia rebeliantów jako przestępców to głównie będzie tą informację rozpowszechniać na świecie kanał Russia Today dla niepoznaki znany bardziej jako RT. RT jest dostępny za darmo, we wszystkich istotnych językach ,na wszystkich istotnych satelitach i ma informować o tym o czym powinien informować państwowy rosyjski kanał informacyjny.

To co stało się w momencie zapowiedzi Obamy o zbrojnej interwencji w Syrii przekroczyło jednak tematykę tego konfliktu i zarys scenariusza jaki przygotowały moskiewskie think-tanki. Oprócz głównej obronionej w rezultacie tezy o niemożności ingerencji militarnej w kraju który posiada władzę (nawet wbrew ludziom) putinowskie gry doprowadziły do czegoś znacznie bardziej poważnego.

Mamy bowiem teraz do czynienia z sytuacją w której Rosja przy pomocy jednego lotniskowca jest w stanie blokować skuteczne działania sojuszy takich jak NATO i skutecznie rozbijać polityczne koalicje wydawałoby się nie do rozbicia (np. USA-UK). Świat ma przed oczami obrazy zbrodni jakich każdego dnia dokonuje Asad, ale nie można z tym nic zrobić bo nie zgadza się Rosja która po 20 latach uśpienia weszła ponownie do pierwszej ligi rozgrywających politykę globalną. Weszła od razu na jej wyższy poziom, poziom ery cyfrowej. Bez użycia ani jednego czołgu przy pomocy kilku okrętów których zadaniem i tak jest ciągłe pozostawianie w ruchu można zablokować humanitarne działania w dowolnym miejscu na świecie jeśli nie są zgodne z doktryną putinowskiego świata. Jestem sobie w stanie wyobrazić podobną sytuację w innym kraju nawet będącym członkiem NATO który zostanie zdestabilizowany wewnętrznie podczas np. kryzysu finansowego na niespotykaną skalę. Władza takiego kraju może wtedy dostać się w ręce sił które o taką destabilizację ramie w ramie z doradcami putinowskimi walczyła. Mogę sobie wyobrazić i czołgi i wojsko użyte wewnątrz Europy do walki z własnym społeczeństwem. Widzę też wtedy pat w jakim znajdą się sojusznicy w NATO ich sprzeczne interesy czy odpowiednio podlane gazem- z otaczających Europę rur  -przekonujące argumenty Rosji. Mogę sobie wyobrazić impotencję zachodniego świata i mocne stanowisko sowietów poparte jednym lotniskowcem np. na morzu Bałtyckim.

Po 20 latach wolności i pozornego bezpieczeństwa w ramach struktur NATO, Polska zatoczyła kolejne historyczne koło. Decydująca będzie oczywiście gra o Ukrainę i zdecyduje status tego państwa ale sądzę że po „grze wojennej Syria” scenariusze pisane w moskiewskich gabinetach są jeszcze odważniejsze i zadziwią zachodni świat skutecznością. Pozbawiona silnego przywództwa Ameryka, zarządzana przez technokratów bez wizji zostanie sprowadzona do roli obserwatora a przygnieciona własnymi problemami gospodarczymi w dającej się przewidzieć przyszłości opuści główną globalną scenę. Dziś widać z polskiej perspektywy jak inna byłaby Ameryka pod przywództwem Romneya. Ale to jak bardzo myli się Radosław Sikorski, że wojny przyszłości będzie wygrywać się na twitterze dowiemy się dopiero gdy będzie zbyt późno.

Sparaliżowany strachem i sprzecznymi  informacjami, które można fabrykować, zachodni świat zamyka właśnie czas opisany przez Fukuyamę jako kres historii. Historia żyje i ma się całkiem dobrze. A mapy świata ulegają właśnie zmianie.

Wojny zaś tak jak zawsze wygrywać się będzie czołgami i ołowiem.