Oko w oko z historią. Ostatnie spotkanie z Tadeuszem Mazowieckim

Kategorie: Nasza Historia, Poznaj Naszą Historię

WA131028SD_006

Tadeusz Mazowiecki podczas rozmowy z Naszą Historią

Tadeusz Mazowiecki nie był dla mnie odległym i niedostępnym Premierem. Był bliskim sercu człowiekiem, który mi towarzyszył przez 25 lat życia. Mówi się, że historia kołem się toczy. I ta historia taka właśnie była.

Gdy Tadeusz Mazowiecki został premierem w 1989 roku, miałam zaledwie rok. Wówczas stanowisko sekretarza prasowego nowo powstałego rządu objął mój tata – Krzysztof Bakalarski. Wtedy mogłam pierwszy raz poznać Premiera osobiście. Jako mała dziewczynka, która dopiero co nauczyła się mówić, sformułowałam opinię o Tadeuszu Mazowieckim, którą mogę powtórzyć i dziś. Brzmiała ona „Pan premier jest mądry, dobry, nie gryzie”. Te dziecięce uczucia prowadziły mnie wtedy również do pewnych propozycji kierowanych pod adresem premiera. W wieku dwóch lat wystosowałam do niego zaproszenie, do mojego mieszkania, na uwielbiane przeze mnie…frytki. Chciałam podzielić się z nim tym, co uważałam wówczas za najlepsze. Choć niestety pan premier z zaproszenia nie skorzystał, nie zmieniło to mojego zdania o nim. Z czasem stał się moim autorytetem, jednym z niewielu, którzy zasłużyli na to miano.

W swym dorosłym życiu również miałam okazję kilkakrotnie spotkać premiera, dzięki czemu mogłam skonfrontować swoje wspomnienia z dzieciństwa z rzeczywistością. I nie zawiodłam się. Premier, choć już znacząco posunięty w wieku, wciąż ujmował swą bezpośredniością i dobrocią. Nasze ostatnie spotkanie miało miejsce trochę ponad miesiąc temu.

Już jako dziennikarka odwiedziłam Tadeusza Mazowieckiego w Kancelarii Prezydenta przy ulicy Wiejskiej. Mieliśmy rozmawiać o jego inspiracjach historycznych. – Nie odpowiem na pani pytanie – powiedział na wstępie. – Nie mogę wskazać na jedną postać, ani nawet na trzy, które były moją inspiracją. Tak wiele dzieje się w życiu człowieka, od młodości czyta się różne książki, słucha ludzi
i inspiruje się nimi. To wszystko go kształtuje. Nie umiem odpowiedzieć na pani pytanie. – dodał.

I nie odpowiedział. Na żadne z kolejnych pytań także.

Tadeusz Mazowiecki podczas rozmowy z Naszą Historią

Tadeusz Mazowiecki podczas rozmowy z Naszą Historią

Jednak opowieść, jaką zaczął snuć, była znacznie bardziej wartościowa. Zapalił papierosa i zapatrzył się za okno. Widać było, że trudne jest dla niego to wspomnienie dawnych dni. Opowiedział o tym, co czuł, gdy został desygnowany na premiera. O swej odpowiedzialności, o poczuciu, że miał wpływ na historię, w tak ważnym momencie dla naszego kraju. Słuchając go, miałam uczucie, że te krótkie, przerywane wciągnięciem papierosowego dymu, zdania, są niezwykle ważne. Dla wielu to po prostu historyczne dzieje Polski. Przełom, Papież Polak, obalenie komunizmu, pierwszy premier wolnej Polski, pierwszy niekomunistyczny rząd, wybory 1989 roku – to suche fakty. Ważne, przełomowe, ale podręcznikowe. W ustach Tadeusza Mazowieckiego te słowa miały zupełnie inne znaczenie. To było jego życie. Życie, o którym mówił, przy całej swej wielkości z niezwykłą pokorą. Wzruszyłam się słuchając jego słów. Całkowicie nieprofesjonalnie, jak na dziennikarkę. Jednak realne zderzenie suchych faktów z żywymi wspomnieniami było powalające. Przytłaczało to, z jak wielkim Człowiekiem, przez duże „Cz” miało się do czynienia. I onieśmielało, jak bardzo ten Człowiek pozostał skromny.

Gdy przy wyjściu przepraszałam za wzruszenie i brak profesjonalizmu, stwierdził – Ja też byłem nieprofesjonalny, przecież podczas wywiadu nie odpowiedziałem na żadne z Pani pytań. Ale niech się Pani na mnie nie gniewa, dobrze? – I po raz ostatni uścisnął mi dłoń.

A oto Fragment nagrania ostatniej opowieści Tadeusza Mazowieckiego

Justyna Bakalarska

Wspomnienie Tadeusza Mazowieckiego ukazało się we wszystkich wydaniach Naszej Historii 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.