Wyborca mówi: sprawdzam

Kategorie: Bez kategorii

Za kilka tygodni przypada rocznica drugiego zwycięstwa Platformy Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych. Półmetek drugiej kadencji jest dobrym momentem na analizę obecnej sytuacji sondażowej tej partii. A ta, na 8 miesięcy przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, nie jest łatwa. Od blisko pół roku liderem rankingów jest największy rywal PO – Prawo i Sprawiedliwość. Również oceny pracy rządu i samego premiera należą do najniższych w historii. Czy zatem PO ma szanse na odbicie i wygraną podczas wyborczego maratonu w 2015 r.?

We wrześniu w niemal wszystkich sondażach preferencji partyjnych (poza CBOS) PO zajmowała drugie miejsce, za PiS. Przewaga partii Jarosława Kaczyńskiego, w zależności od badania, waha się od 5 (Millward Brown) do nawet 9 pkt proc. (TNS Polska). Mając na względzie, że to właśnie sondaże TNS Polska okazały się najbliższe rzeczywistym wynikom wyborów w 2011 roku, PO nie powinna się raczej pocieszać jedynym w zestawieniu badaniem CBOS, w którym zachowuje skromne, 2-punktowe prowadzenie.

1

Średnia poparcia dla partii wśród wyborców zdecydowanych, na kogo głosować, daje we wrześniu PiS 35 proc., zaś PO 30 proc. głosów. W żadnym, poza CBOS, badaniu PO nie przekracza granicy 30 proc., a PiS w żadnym sondażu nie odnotowuje poparcia niższego niż 30 proc. Z ogromnym prawdopodobieństwem więc można założyć, że we wrześniu 2013 r. wybory parlamentarne PO by przegrała, a PiS z potencjalnym koalicjantem w postaci PSL zdobyłby łącznie 42 proc. głosów. Nawet zakładając optymistyczny dla PO scenariusz z wyborów w 2011 roku, gdy rzeczywisty wynik tej partii okazał się lepszy niż przewidywały to ostatnie przedwyborcze badania, trudno mówić w obecnej sytuacji o czymś więcej niż remis z PiS.

Przez cały okres od elekcji w 2011 r. aż do maja 2013 r. to PO zachowywała bezpieczny dystans do PiS. W grudniu 2011 przewaga PO nad głównym rywalem sięgała aż 20 pkt proc. (PO 45 proc., PiS 25 proc.). Należy oczywiście pamiętać o jesieni 2012 roku, gdy po raz pierwszy w historiinotowania PO i PiS przecięły się, a partia Jarosława Kaczyńskiego na kilka tygodni stała się liderem sondaży ze średnio 3-5-punktowymprowadzeniem. Dopiero słynna publikacja „Trotyl na wraku tupolewa” w „Rzeczpospolitej” i emocjonalna, agresywna reakcja lidera PiS przywróciły PO prowadzenie w rankingu, wskutek czego 2013 rok Platforma rozpoczynała z przewagą10 pkt proc. nad PiS.

Warto o tym wspomnieć, bo choć obecne, kilkumiesięczne liderowanie PiS jest bezsporne, to jednak partia Kaczyńskiego nigdy jeszcze nie osiągnęła 20 czy nawet 10 pkt przewagi, jak bywało w przypadku partii Tuska. W najlepszym okresie (lipiec – sierpień ’13) sondaże dawały PiS prowadzenie wynoszące przeciętnie 7-8 pkt proc.(choć w pojedynczych sondażach zdarzało się więcej – podkreślam, mowa o średniej sondaży w skali miesiąca). We wrześniu jednak dystans PO do PiS zmalał do 5 pkt proc. Sytuacja jest więc na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy dość dynamiczna, a straty do lidera sondaży nie są na tyle duże, by wydawały się nie do odrobienia.

Odpowiedź na pytanie, w jakich grupach elektoratu najwięcej straciła PO, może posłużyć tej partii za punkt wyjścia w poszukiwaniu sposobu na uporanie się z sondażowym dołkiem. Niestety, jak to bywa w przypadku polskich badań preferencji partyjnych, odpowiedź na postawione pytanie nie jest prosta.

Po pierwsze, kluczowa jest kwestia ogromnych różnic pomiędzy poszczególnymi sondażowniami. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że tabele aneksowe z podziałem na kategorie społeczno-demograficzne CBOS (w którego badaniach prowadzi PO) i TNS Polska (wygrywa PiS) przynoszą zgoła odmienne rezultaty.

Po drugie, dysponujemy co prawda danymi o poparciu dla partii wg płci, wieku czy miejsca zamieszkania wyborców, lecz są to wyniki oparte na niewielkich liczebnie próbach i dopiero agregacja danych z kilku miesięcy pozwala wyciągnąć pewne wnioski. I właśnie na próbie takiej agregacji danych z różnych ośrodków badawczych oparta jest niniejsza próba oszacowania, którzy wyborcy odwrócili się od partii rządzącej.

Poparcie dla PO było dotąd oparte na kilku niezmieniających się regułach, które zostały ukute w mało zgrabny publicystyczny skrót „MWzDM” (młodzi, wykształceni, z dużych miast). A zatem im niższy wiek wyborcy, wyższe jego wykształcenie oraz większe miejsce zamieszkania, tym większe poparcie dla PO odnotowywały ośrodki badania opinii publicznej. Podobnie rzecz miała się z kwestią oceny własnej sytuacji materialnej, religijnością czy autoidentyfikacją na osi lewica-prawica: we wszystkich tych obszarach rezultaty PO były niejako odwrotnością PiS.

I w zasadzie, mimo sondażowego kryzysu PO, teraz model ten wygląda podobnie. MWzDM, jako hipotetyczna grupa, nadal chętniej wybiera PO niż PiS, z tym że różnica między partiami w paru kategoriach stopniała do kilku punktów procentowych.

Bardzo ciekawe rezultaty dają obecne sondaże w przypadku analizy wieku wyborców. O ile elektorat w przedziale 30-49 lat pozostał stosunkowo wierny partii Donalda Tuska, tonajwiększe straty PO zanotowała w dwóch grupach wyborców: 18-29 lat oraz 50+. Owszem, to w grupie najstarszych wyborców PiS bezsprzecznie przejął prowadzenie. Ale porównując obecną sytuację sondażową z zeszłoroczną należy przyznać, że spadki PO w obu grupach – najmłodszych i najstarszych wyborców – są w wartościach względnych zbliżone.

Podobnie jest, gdy chodzi o miejsce zamieszkaniaczy wykształcenie badanych: zachowana została prawidłowość, że lepiej wykształceni i mieszkający w „większych ośrodkach” częściej skłaniają się ku PO. Z drugiej jednak strony, to właśnie w grupie najlepiej wykształconych i mieszkających w największych miastach utrata elektoratu przez Platformę jest największa, jeśli porównamy obecne sondaże z okresem, gdy partia ta była liderem. Przykładowo: PO ma obecnie o 1/4 mniej wyborców na wsi, lecz w największych miastach „odpłynęło” od niej nawet 40 proc. wyborców (co jednak nadal wystarcza, by w największych miastach PO wyprzedzała PiS). Dodajmy też, że w przypadku płci badanych relatywnie większe straty PO zanotowała wśród mężczyzn niż kobiet, lecz wytłumaczenie tego fenomenu bez dodatkowych badań jest trudne.

Ciekawsza niż dane społeczno-demograficzne jest próba odpowiedzi na „polityczne” pytanie, czy od PO odwrócili się głównie wyborcy lewicy, centrum czy prawicy? Rozwikłanie tej zagadki jest wyjątkowo trudne głównie dlatego, że w sondażach opieramy się na autodeklaracjach ankietowanych. PiSząc wprost: w wielu badaniach typowy wyborca PO o liberalnych poglądach gospodarczych i liberalnym światopoglądzie, który z „obiektywnych”, politologicznych względów wPiSywał się doskonale w stereotyp „MWzDM”, na osi lewica – prawica lokował się w swoim subiektywnym odczuciu po prawej stronie (np. ze względu na antykomunizm). Podobnie, wielu sympatyków PO definiuje się przez pryzmat wolnorynkowych poglądów jako „prawica”, usuwając niejako tym samym w cień swój liberalizm obyczajowy.

Staje się więc oczywiste, że właściwe odczytanie przepływów na osi lewica – prawica jest zadaniem karkołomnym. Niemniej, po analizie sondaży wyłaniają się dwie tendencje: pierwszą jest demobilizacja wyborcza (odejście do grupy „nie idę na wybory”) oraz odpływ do grupy niezdecydowanych i (w mniejszym stopniu) do innych partii wyborców określających się jako polityczne centrum; drugą tendencją jest pewien przepływ z PO do PiS wyborców identyfikujących się w badaniach jako prawica.

W sporym uproszczeniu i opierając się na niedoskonałych danych można więc przyjąć, żesondażowe kłopoty PO są spowodowane przez dwie grupy wyborców:

1.    Młodzi (18-29 lat), z wykształceniem wyższym, mniej religijni, mieszkający w miastach wyborcy definiujący się jako polityczne centrum lub w mniejszym stopniu lewica. Elektorat w wymiarze gospodarczym i światopoglądowym można określić jako liberalny.
2.    Starsi (50 lat i więcej), z wykształceniem podstawowym, zawodowym i średnim, bardziej religijni, mieszkający w mniejszych ośrodkach wyborcy definiujący swe poglądy jako prawicowe. W wymiarze gospodarczym elektorat ten przejawia cechy socjalne, zaś w kwestiach światopoglądowych jest dość konserwatywny.

Te dwie przeciwstawne grupy wyborców przyjęły również odmienny sposób manifestowania swojego niezadowolenia w sondażach. Pierwsza grupa ucieka raczej w wyborczą absencję oraz niezdecydowanie, rzadziej zaczyna partie opozycyjne (SLD, Ruch Palikota). Nie przypadkiem w niedawnym badaniu CBOS to właśnie grono ankietowanych postulujących utworzenie na polskiej scenie politycznej nowej, liberalnej partii było najliczniejsze. Ten sam sondaż pokazał również, że zapotrzebowanie Polaków na kolejną centroprawicową partię pomiędzy PO a PiS jest niewielkie.

Druga grupa – wyborców socjalno-konserwatywnych – w większym stopniu zasila PiS (a także SLD), w mniejszym zaś wybiera wycofanie z udziału w wyborach i grupę „niezdecydowanych”. To tłumaczy, skąd w sondażach procentowy przyrost poparcia dla PiS względem ostatnich wyborów parlamentarnych (aktualnie średnie poparcie dla tej partii jest o 5 pkt proc. wyższe niż w wynik wyborczy w 2011).

Taka interpretacja sondaży jest dalece niedoskonała i oczywiście upraszcza rzeczywistość, np. pomijając wykształconego, dobrze zarabiającego 40-latka z dużego miasta, który również jest „wkurzony” na partię rządzącą. To uproszczenie jest jednak potrzebne, by pokazać, jak skomplikowana jest sytuacja PO. Z jednej strony bowiem, by odzyskać zaufanie centrowych wyborców Platforma musi wysyłać sygnały świadczące o jej liberalizmie gospodarczym i światopoglądowym. Elektorat ten w sondażach jest wyraźnie rozdrażniony próbami zmian w OFE czy odrzuceniem projektów o związkach partnerskich. Jednak z drugiej strony, by odbudować swoją pozycję wśród wyborców socjalno-konserwatywnych, PO jest zmuszona do działań wręcz odwrotnych.Wyborców prawicy partia Tuska może zwabić większym bezpieczeństwem socjalnym, próbami ingerencji w gospodarkę czy też pilnowaniem konserwatywnego status quo w sprawach obyczajowych.

Sytuację PO dodatkowo komplikuje fakt, że nawet w obrębie poszczególnych grup elektoratu mamy do czynienia z dość sprzecznymi oczekiwaniami. Przykładowo, to grupa najmłodszych wyborców wystawia premierowi i rządowi najsurowsze oceny w comiesięcznych sondażach CBOS i TNS Polska. Z kilku badań wiemy, że aspiracje Polaków przed 30. rokiem życia są silnie rozbudzone, a zderzenie ich z trwającym od kilku lat spowolnieniem gospodarczym przynosi głębokie niezadowolenie z polityki rządu czy sytuacji na rynku pracy. Paradoksalnie więc, mimo deklarowanego liberalizmu, również w tej grupie wyborców znajduje się sporo „oburzonych”, domagających się od rządu aktywnej „walki z kryzysem” czy ułatwień w rozpoczęciu kariery zawodowej.

Przez wiele lat siłą PO było balansowanie pomiędzy różnymi grupami elektoratu o dość odmiennych oczekiwaniach. Obecna sytuacja sondażowa tej partii sugeruje, że formuła pojemnej partii z 40-proc. poparciem przeżywa największy w swej historii kryzys i niewykluczone, że PO stanie przed koniecznością dokonania wyboru, którzy wyborcy są dla niej najcenniejsi. Część elektoratu Platformy zdaje się mówić: sprawdzam. Powrót do ideowej nieokreśloności i wysyłania sprzecznych sygnałów teoretycznie jest nadal możliwy, lecz szanse na powodzenie takiego scenariusza są chyba mniejsze niż kiedykolwiek.

Tekst został opublikowany pierwotnie na stronie internetowej Instytutu Obywatelskiego

Komentarze (1):

  1. Avatar
    Miłosz Skrodzki

    Podjąłeś się trudnego, wręcz karkołomnego zadania. Jak mówisz dostępne dane są dość skąpe. Poza tym nie jest to najtrafniejsza metoda – analiza sztywnych rubryk. Przede wszystkim nastąpiło ogólne zniechęcenie Polaków rządami Platformy, spowodowane głównie dającym się odczuć coraz bardziej kryzysem. Tendencja ta dotyczy w zasadzie wszystkich grup społecznych, choć niektórych nieco bardziej, a innych mniej. Zresztą w ogóle trudno stworzyć jednolity profil wyborcy PO, bo jest to grupa bardzo szeroka, jak sam podkreślasz. Byłbym ponadto ostrożny z formułowaniem wniosków, że sytuacja tej partii diametralnie się zmienia. Raczej nadal Platforma pozostanie partią szeroką, skupiającą zwłaszcza pewne grupy elektoratu, ale otwartą praktycznie na wszystkich. Faktem jest, że PO traci ostatnio poparcie młodych, a zwłaszcza najmłodszych. W zasadzie więc należy się zgodzić z Twoimi wnioskami, ale radziłbym zachowywać większą ostrożność. Publicyści mają tendencję do wyciągania pochopnych wniosków i jest to efektowne, i dobrze się sprzedaje, ale mam nadzieję, że nie o to Ci chodzi. Oczywiście dobrze jest wywierać efekt i zdobywać uznanie, ale nie kosztem rzetelności. Takie „mądrości” więcej mieszają niż rozjaśniają. Ale wierzę, że nie dasz się wciągnąć w tę pułapkę i nadal będziemy mogli polegać na Twoim Blogu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.