Miesięczne archiwum: Grudzień 2013

Zaprezentowany dziś sondaż TNS Polska dla „Wiadomości” TVP to czwarte badanie, w którym pytano o inicjatywę Jarosława Gowina i trzecie, w którym przekracza 5% próg wyborczy.

Polska Razem zadebiutowała w zrealizowanym 9 grudnia sondażu Millward Brown dla „Faktów” TVN, otrzymując poparcie 6% ankietowanych Polaków. W kolejnym badaniu przeprowadzonym przez firmę Estymator dla Newsweek.pl 9-10 grudnia odnotowano podobny wynik – 6,6%. Instytut Homo Homini zrealizował 11 grudnia sondaż dla „Super Expressu”, w którym partia Gowina otrzymała 4%. I wreszcie zaprezentowany dziś przez „Wiadomości” TVP sondaż TNS Polska z 13-16 grudnia, gdzie na nowe ugrupowanie chce głosować 5% Polaków.

Ponieważ Estymator podał wyniki swojego sondażu tylko wśród wyborców zdecydowanych, a pozostałe badania uwzględniają różny odsetek niezdecydowanych, by móc je ze sobą porównać, należy sprowadzić je do wspólnego mianownika tj. wyłączyć niezdecydowanych z podstawy procentowania w sondażach MB, HH i TNS. Wówczas wyniki Polska Razem prezentują się następująco:

12345

 

Wniosek: wśród wyborców zdecydowanych, na jaką partię głosować, partia Gowina może liczyć w grudniu przeciętnie na 6% głosów. W styczniu poparcie dla Polska Razem zbada jako ostatni CBOS.

Zima w grudniu nas nie rozpieszcza, czego na szczęście nie można powiedzieć o sondażowniach. Oprócz tradycyjnych badań „wielkiej czwórki” (TNS Polska, CBOS, Millward Brown i Homo Homini) w tym miesiącu opublikowano w mediach sondaże dwóch firm, które przeprowadzały ankiety przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi w 2011: GFK Polonia i Estymator. Sprawdzalność sondaży tych firm na tle konkurencji nie była jednak specjalnie imponująca (stąd po wyborach np. „Rzepa” zrezygnowała z usług GFK 😉 ).

Preferencje partyjne wśród wyborców, którzy w grudniu deklarowali swój udział w głosowaniu (niezależnie od tego, czy potrafili wskazać konkretną partię) prezentuje poniższa tabela. W tej grupie przeciętne poparcie dla PIS wyniosło 28%, a dla PO 24%, co oznacza 4-punktowe prowadzenie partii J. Kaczyńskiego. Na trzecim miejscu w zestawieniu znajdują się wyborcy niezdecydowani, na jaką partię głosować (średnio 18%). SLD cieszył się uznaniem przeciętnie 11% elektoratu, a PSL i TR zebrały po 5%.

1

Najważniejsze pytanie, na które miały odpowiedzieć grudniowe sondaże to wpływ rekonstrukcji rządu D. Tuska na sympatie polityczne Polaków. Jeśli uznamy, że miarą takiego wpływu powinien być wzrost notowań PO to tylko w jednym sondażu wzrost ten był zauważalny – w Homo Homini Platforma poprawiła swój wynik o 4 pkt proc. Pozostałe badania przyniosły nieistotne wahania rzędu 1-2 pkt proc.

Jeśli z kolei będziemy chcieli zmierzyć siłę wpływu rekonstrukcji za pomocą dystansu dzielącego PO i PIS to takiego wpływu w umiarkowanym zakresie się dopatrzymy. Przewaga PIS nad PO zmalała z przeciętnie 7 pkt proc w listopadzie do 4,5 pkt w grudniu. Można postawić tezę, że póki co efekt rekonstrukcji w sondażach jest widoczny i wyniósł w grudniu ok 2,5 punkta procentowego, choć bardziej niż ze wzrostami PO wiązał się ze spadkiem notowań PIS.

22222

Na moim blogu tradycyjnie od kilku miesięcy prezentuję wyniki sondaży po wyłączeniu niezdecydowanych z podstawy procentowania (=suma poparcia dla wszystkich partii to 100%, tak jak w oficjalnych wynikach wyborów podawanych przez PKW, gdzie „niezdecydowani” nie występują) i taki sposób porównywania poparcia dla partii oraz pracy ośrodków badawczych zdecydowanie preferuję. Poniżej zestawiam wyniki sondaży „wielkiej czwórki” TNS, CBOS, MB i HH + 2 badania Estymatora i GFK Polonia (które podały wyniki swoich sondaży od razu „bez niezdecydowanych” i dlatego w poprzedniej tabeli się nie znalazły).

gr

Jeśli wybory odbywałyby się w grudniu, wygrałoby je Prawo i Sprawiedliwość z poparciem średnio 35% Polaków (+5 pkt proc. względem wyborów 2011). Drugie miejsce zajęłaby Platforma Obywatelska (30%), która straciła od ostatnich wyborów aż 9 pkt proc. poparcia (tj. prawie 1/4 wyborców). Na trzecim miejscu znalazłby się Sojusz Lewicy Demokratycznej z przeciętnie 13% poparciem (wzrost o 5 pkt proc. od wyborów 2011), a dalej Polskie Stronnictwo Ludowe 6% (-2 pkt proc.) i Twój Ruch 5% (- 5 pkt proc.), który w ciągu ostatnich 2 lat stracił najwięcej, bo aż połowę wyborców.

Szefowa CBOS przyznała niedawno, że rezultaty PIS w jej sondażach mogą być niedoszacowane. Nie jest więc zaskoczeniem, że także w grudniu partia Tuska jest najbliżej PIS w CBOS – jest to jedyny sondaż, w którym obie partie remisują. W pozostałych badaniach prowadzi PIS, a jego przewaga wynosi od 4 pkt proc. (Estymator) do 8 pkt proc. (Homo Homini). Przeciętnie PIS ma w grudniu 5 pkt przewagi nad PO wśród wyborców zdecydowanych na jaką partię głosować.

8888888888888888888

35% głosów PIS przekłada się na 203 mandaty poselskie. Razem z 20 posłami PSL daje to 223 miejsc w Sejmie. Podobnie jak w poprzednich miesiącach hipotetycznej koalicji PIS-PSL brakuje do rządowej większości kilku posłów. Warto podkreślić, że od przejęcia w maju przez PIS prowadzenia w sondażach nie było jak dotąd miesiąca, w którym taka potencjalna koalicja PIS-PSL miała sejmową większość w oparciu o średnią sondaży. Koalicję zwycięskiego PIS z pozostałymi partiami (PO, SLD, TR) uważa się za wykluczoną, stąd jedyną możliwością sformowania koalicji w grudniu był alians PO z SLD (233 mandaty).

Zwykły „konsument sondaży” bombardowany jest w ciągu miesiąca wynikami sondaży, które z jego punktu widzenia różnią się w sposób drastyczny i wywołujący poczucie chaosu. Jeśli jednak, po pierwsze, sprowadzimy wszystkie sondaże do wspólnego mianownika (wyborcy zdecydowani na jaką partię głosować), a po drugie, spojrzymy na preferencje partyjne z kilkumiesięcznego dystansu to zauważymy, że paradoksalnie niewiele się przez ostatnie pół roku zmieniło!

uuuuuu

Przeciętne poparcie dla partii politycznych wśród wyborców zdecydowanych na kogo głosować

PIS w obliczanej przez mnie średniej sondaży popiera stale 35-37% elektoratu. Prowadzenie partii J. Kaczyńskiego w sondażach od maja bieżącego roku jest bezsporne, a przewaga nad głównym rywalem na przestrzeni tych 8 miesięcy bezpieczna, bo 5-7 punktowa. PO popiera od kilku miesięcy 29-30% zdecydowanych jak głosować wyborców. Dystans między PO a PIS zmalał z 7 pkt w listopadzie do 5 pkt w grudniu, co potwierdza tezę, że efekt rekonstrukcji – jak do tej pory – w bardzo ograniczonym zakresie wpłynął na sondaże.

Trzecie miejsce zajmuje od mieięcy SLD z niewielkimi wahaniami w przedziale 11-14% Polaków. Platformę nadal popiera dwukrotnie więcej wyborców niż partię Millera, nie znajduje więc potwierdzenia publicystyczna teza o rzekomym spadku PO „poniżej 20%” i „mijance”, która ma rychło czekać te dwie partie. Do Sejmu wchodzą także PSL i Twój Ruch z przeciętnie 5-7% poparciem w ostatnim półroczu.

Nowej formacji Gowina poświęciłem dwa poprzednie wpisy. Tu przypomnę tylko, że do tej pory o poparcie dla tej inicjatywy zapytały 3 sondażownie: Millward Brown – 6%, Estymator – 7% oraz Homo Homini – 4%. Polska Razem pojawi się w styczniowych badaniach ankietowych TNS + CBOS i wtedy też uwzględnię ją w mojej średniej sondaży.

W poprzedniej części „Gowina w sondażach” skupiłem się na pierwszych wynikach Polska Razem w badaniach opinii publicznej i perspektywach nowej, prawicowej partii. W międzyczasie ukazał się kolejny sondaż, tym razem ośrodka Estymator, w którym inicjatywa Gowina cieszy się poparciem 7% Polaków (Homo Homini – 6%, CBOS – 7%, Millward Brown – 6%). Widzimy więc że cztery niezależne instytuty badawcze wyjątkowo zgodnie oceniają na starcie potencjał nowego ugrupowania na ok. 6-7% elektoratu. Kim są wyborcy, którzy chcą poprzeć to stronnictwo?

Najbardziej kompleksowe badanie w tej materii przeprowadził we wrześniu CBOS (raport  BS/128/2013: „Poparcie dla hipotetycznej partii Gowina”). Pomocne w odpowiedzi na to pytanie będą również inne sondaże, jak np. listopadowy ranking prezydencki Millward Brown przed przyszłorocznymi wyborami samorządowymi w Krakowie (w którym Gowin zdobył 18% głosów). Musimy pamiętać, że dostępne dane nie są oparte na zbyt licznych próbach i trzeba traktować je z ostrożnością. Niemniej wnioski, jakie można wyciągnąć z analizy danych społeczno-demograficznych, są następujące:

1. Gowin cieszy się większym poparciem mężczyzn niż kobiet. W krakowskim sondażu Millward Brown chęć zagłosowania na tego polityka w przyszłorocznych wyborach samorządowych wyraziło przeciętnie 18% mieszkańców – w tym 15% kobiet i 21% mężczyzn. Podobnie, w sondażu CBOS zaufanie do Gowina deklaruje 26% kobiet i 34% mężczyzn. Można oszacować, że ok. 60% elektoratu nowej partii stanowić będą mężczyźni, a 40% kobiety. Gender gap jest tu mniejsza niż w przypadku partii Palikota, gdzie zdecydowanie dominują mężczyźni , ale większa niż w przypadku PIS, gdzie proporcje między płciami są mniej więcej równe.

2. Wyborcy w wieku 35-44 lat są największym rezerwuarem głosów Polska Razem. Co do tego zgodne są sondaże zarówno CBOS, jak i Millward Brown. Co ciekawe, słupki poparcia dla Gowina w kategorii wieku układają się w kształt piramidy: najmniej sympatyków Gowin znajduje wśród najmłodszych (18-24 lat) oraz wśród najstarszych (60+) wyborców. O ile w przypadku młodych wytłumaczenie niskiego poparcia wydaje się stosunkowo proste – ultrakonserwatyzm światopoglądowy Gowina – o tyle w przypadku starszych wyborców można mówić o dużej wierności względem dotychczasowych partii – PIS i PO.

popek

3. Gowin na najwięcej głosów może liczyć w największych i…  najmniejszych gminach. W sondażu CBOS chce na niego głosować aż 15% mieszkańców największych miast powyżej 0,5 mln oraz 10% mieszkańców wsi. Pomiędzy są na przykład miasta liczące 20-100 tys., w których Gowin praktycznie nie istnieje (1%). Widać wyraźnie, że Polska Razem będzie rekrutować swoich wyborców z dwóch w pewnym sensie przeciwstawnych obszarów: z metropolii, które uważane są za tradycyjny obszar wpływów PO oraz ze wsi, gdzie swoje najlepsze rezultaty zdobywa PIS.

4. Gowin cieszy się największym wzięciem wśród dwóch kategorii wykształcenia: podstawowego (10%) i wyższego (8%). Zauważmy, że znowu mamy do czynienia z dwoma biegunami kategorii społecznej. Nie jest to przypadek, lecz w sporej mierze odzwierciedlenie poprzedniej kategorii – miejsca zamieszkania, gdzie najwięcej głosów dla nowej formacji pochodziło ze wsi i największych miast. Wszystko to składa nam się powoli na dość klarowny obraz elektoratu Gowina, który trzeba uzupełnić jeszcze o…

5. Przynależność do grupy społeczno-zawodowej. A tutaj wśród sympatyków byłego ministra sprawiedliwości wybijają się wyraźnie dwie grupy o dość przeciwstawnych charakterystykach:  z  1 strony – raczej dobrze sytuowani prywatni przedsiębiorcy (16%), z 2 strony zaś – nieaktywni zawodowo (bezrobotni 17%, gospodynie domowe i renciści 10%) oraz robotnicy (13%). Dla porównania, na partię Gowina chce głosować zaledwie 4% osób na kierowniczych i specjalistycznych stanowiskach, 4% uczniów i studentów, 4% pracowników administracji czy 5% średniego personelu i widać, że tych grup Razem Polska nie zwojuje.

6. Potwierdzeniem tego „dziwnego” podziału elektoratu Gowina na dobrze zarabiających „prywaciarzy” oraz wyłączonych z rynku pracy „biednych” jest inna kategoria – dochód na jedną osobę w gospodarstwie. Tak jak można się spodziewać, Gowin największe poparcie notuje wśród najbiedniejszych (do 500zł) i najbogatszych (powyżej 1500zł), a cały „średni” przedział (500-1500zł) pozostaje względnie obojętny na jego ofertę.

7. Udział w praktykach religijnych to kolejna kategoria, którą odnajdziemy w aneksach społeczno-demograficznych do sondaży. Tym razem bez zaskoczeń – wśród najbardziej pobożnych Gowin dostaje 10% głosów, zaś pośród niepraktykujących religijnie tylko 3%.

8. Ostatnia kategoria – deklarowana identyfikacja ideowa – też bez niespodzianek: Gowin bierze 12% wyborców określających się jako prawicowi, 7% centrum i tylko 4% lewicowców.

Ogółem 54% potencjalnych wyborców Polska Razem deklaruje się jako „prawica” – podczas gdy w przypadku PIS odsetek ten wynosi 63%, a PO tylko 33%. Politycy nowej formacji podkreślają, że szczególnie zależy im na rozczarowanym elektoracie Platformy. Widać jednak wyraźnie, że pod względem deklaracji ideowo-politycznych wyborcom Gowina jest zdecydowanie bliżej do sympatyków PIS niż do PO. Potwierdzają to również wszystkie cztery sondaże (HH, CBOS, MB, Estymator), w których dotąd pytano o poparcie dla nowej partii: to między PIS a Polska Razem jest największy przepływ elektoratu, a partia Kaczyńskiego traci dwukrotnie więcej na powstaniu formacji Gowina niż partia Tuska.

Pamiętając o stosunkowo niewielkich próbach badań i dokonując sporego uproszczenia można postawić wniosek, że z pierwszych sondaży wyłania się dualistyczny obraz potencjalnego elektoratu partii Gowina:

Z jednej strony, wolnorynkowe postulaty Polska Razem mogą przyciągnąć grupę prywatnych przedsiębiorców. To w dużej mierze głosy pracujących na własny rachunek odpowiadają za przyzwoite wyniki Gowina w sondażu CBOS w tradycyjnie „platformerskich” grupach: mieszkańców metropolii,  osób z wykształceniem wyższym czy najwyższych dochodach.  Jednocześnie jednak ten wyłom w elektoracie PO ogranicza się praktycznie do tej jednej grupy „prywaciarzy”. Mieszkający w dużych miastach uczniowie i studenci, pracujący w korporacjach, urzędnicy czy specjaliści i kierownicy czy pracujące na etatach „wykształciuchy” odmawiają znaczącego poparcia dla inicjatywy Gowina i pozostają w miarę wierni dotychczasowym partiom, gł. PO i SLD, a także zasilają grupę niezdecydowanych.

Z drugiej jednak strony, Gowin cieszy się sporym poparciem osób, które mogą pojawiać się w snach „prywaciarzy” jako schwarzcharaktery: robotników, bezrobotnych, rencistów, gospodyń domowych.  To te grupy wyborców zapewniają nowej partii przyzwoite wyniki wśród osób z wykształceniem podstawowym, o niskich dochodach, religijnych czy mieszkających na wsi. Odpowiedź na pytanie, co sprawia że akurat ta grupa z większym niż inni entuzjazmem wita inicjatywę Gowina wymagałaby głębszych badań. W grę wchodzi zapewne rozczarowanie sytuacją na rynku pracy i warunkami bytowymi, niezadowolenie z obecnego establishmentu czy pewien rys antysystemowości w wizerunku byłego ministra sprawiedliwości.

Można domniemywać, że o ile „prywaciarze” stawiają na wolnorynkowe postulaty Gowina, odsuwając na dalszy plan kwestie światopoglądowe (z „Diagnozy Społecznej” wiemy, że większość przedsiębiorców jest liberalna obyczajowo), o tyle w przypadku trzonu „młodych, wykształconych, z dużych miast” głównym czynnikiem odstraszającym od Polska Razem będzie światopoglądowy ultrakonserwatyzm (mimo że postulaty wolnorynkowe Gowina mogą wydawać się dla tego elektoratu zachęcające). O ile w przypadku „prywaciarzy” liczy się liberalny program ekonomiczny, a przymykają oni oko na „krzyczące zarodki”, to dla drugiej składowej elektoratu Gowina – grupy „niepracująco-robotniczej” – ważniejszy jest twardy konserwatyzm, polityka prorodzinna, pomoc na rynku pracy i kontestacja obecnej sceny partyjnej, a postulaty wolnorynkowe schodzą na dalszy plan. To „przymykanie oka” przez obie składowe elektoratu Gowina tłumaczy w jakiejś mierze paradoks polegający na tym, że cieszy się on sympatią wyborców, którzy nie w pełni utożsamiają się z jego postulatami programowymi.

Przed politykami Polska Razem niełatwe zadanie pogodzenia elektoratów o dość odmiennych oczekiwaniach. Wydaje się, że najbezpieczniejszą strategią będzie skupienie na kwestiach ułatwień dla przedsiębiorców, wsparciu rodzin  i problemach rynku pracy przy jednoczesnym unikaniu podejmowania kwestii obyczajowych i światopoglądowych. Wicenaczelny „Pulsu Biznesu” Grzegorz Nawacki postulował niedawno utworzenie „partii która zajmie się osieroconym biznesem i przygotuje program liberalny w sferze gospodarczej i neutralny światopoglądowo”. Istnienie „neutralnego światopoglądowo” stronnictwa to oczywiście mrzonka, choćby dlatego, że „niezajmowanie stanowiska” przez partię polityczną wobec konserwatywnego status quo w Polsce jest niczym innym jak „zakamuflowaną opcją konserwatywną”. Niemniej postulat skupienia na „gospodarce”ukrywania prawdziwego oblicza światopoglądowego partii, jakkolwiek zabrzmi to cynicznie, może okazać się skuteczną drogą w gromadzeniu poparcia różnych grup elektoratu.

 

Kolejna prawicowa partia o dość oryginalnej nazwie – Polska Razem – wystartowała. Czy w świetle sondaży ma szansę namieszać na polskiej scenie politycznej?

9 września Jarosław Gowin ogłosił, że rezygnuje z członkostwa w Platformie Obywatelskiej. Zaledwie 3 miesiące po tym kroku powstałą nowa partia polityczna, do budowania której zaprosił m.in. Pawła Kowala, Marka Migalskiego, Przemysława Wiplera czy Annę Streżyńską. Decyzja byłego ministra sprawiedliwości w rządzie D. Tuska nie jest chyba dla nikogo zaskoczeniem. Gowin praktycznie od początku roku krytykował PO, zarzucając partii zbyt dalekie odejście od postulatów gospodarczego liberalizmu. Z drugiej strony, nie podobał mu się rzekomy liberalizm światopoglądowy PO, który miał objawiać się w poparciu dla in vitro czy związków partnerskich (ten ostatni projekt zresztą dzięki aktywnym staraniom ministra Gowina został storpedowany). Spodziewać się więc możemy, że jego nowa formacja będzie pozycjonować się jako typowa partia konserwatywno-wolnorynkowa. Czy taka inicjatywa może liczyć na zainteresowanie wyborców? Jak duży jest potencjał ugrupowania Polska Razem?

Do tej pory przeprowadzono 3 sondaże, w których pytano o hipotetyczną „partię Gowina”. Już w lutym, tuż po awanturze wokół związków partnerskich, „Rzeczpospolita” zamówiła sondaż Homo Homini, w którym zainteresowanie taką formacją wyraziło ledwie 4% Polaków. Drugie badanie instytut Homo Homini zrealizował dla tygodnika „Do Rzeczy” we wrześniu, w momencie odejścia Gowina z PO po przegranych wyborach na szefa tej partii. Wtedy poparcie dla niego zgłosiło 6% ankietowanych. I wreszcie trzeci, największy sondaż, również we wrześniu, przeprowadził CBOS: 7% Polaków wskazało na „partię Gowina”. Warto podkreślić, że wrześniowe badania HH i CBOS uwzględniają wyborców niezdecydowanych. Wśród wyborców zdecydowanych, na jaką partią głosować, Gowina popierało w tych sondażach ok. 9% elektoratu.

1

O „partię Gowina” zapytała również pracownia TNS Polska, z tym że w przeciwieństwie do powyższych, „krajowych” sondaży było to badanie preferencji w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Na listę tego polityka w eurowyborach’14 chciało w listopadzie głosować… 0,3% Polaków. Wspomnieć należy, że podobne wielkości rzędu 0% zanotowano w wielu badaniach w przypadku stowarzyszenia „Republikanie” P. Wiplera, który dziś bierze aktywny udział w budowie Polska Razem.

Kto powinien najbardziej obawiać się powstania nowej formacji byłego polityka PO? Okazuje się, że  nie tyle jego dawni, partyjni koledzy, lecz PIS. Sondaże Homo Homini, CBOS i MillwardBrown są tu wyjątkowo jak na polskie realia zgodne: to umiarkowani wyborcy partii J. Kaczyńskiego najprzychylniej zerkają w stronę Gowina. Wg MillwardBrown 12% sympatyków PIS i 6% PO, a w sondażu CBOS 7% wyborców PIS i 3% PO (inna podstawa procentowania) byłoby skłonnych zagłosować na ugrupowanie krakowskiego polityka.

Przyjmując więc za CBOS najbardziej optymistyczny dla Polska Razem wariant 7% poparcia, aż 4 punkty procentowe poparcia dostarczają Gowinowi sympatycy PIS, 1,7 pkt proc – zwolennicy PO, a pozostałe 1,3 pkt pochodzi od pozostałych wyborców.

Sytuacja, w której to głównie elektorat PIS zasila nową formację Gowina nie powinna dziwić w tym sensie, że od kilku miesięcy to partia J. Kaczyńskiego dysponuje największym poparciem, więc jej zdolności transferowe są największe, a kilka punktów procentowych poparcia przejęła zresztą od PO. Niewykluczone, że deklarujący gotowość poparcia dla Gowina sympatycy PIS to w jakiejś mierze byli zwolennicy PO, którzy niedawno zasilili aktualnego lidera rankingów.

22222

Jeśli więc sondaże Homo Homini czy CBOS przełożyłyby się na wynik wyborczy, partia Gowina weszłaby do parlamentu. Poza tą optymistyczną dla Polska Razem informacją jest jednak sporo danych sondażowych, które powinny studzić zapał polityków tego ugrupowania. Według MillwardBrown aż 86% Polaków (!) wyklucza głosowanie na partię Gowina i jest to najgorszy wynik ze wszystkich sił politycznych – lepsze rezultaty w tym badaniu osiągnął m.in. Palikot czy Korwin-Mikke.

Zły znak dla Gowina to również ważne, sierpniowe badanie CBOS o zapotrzebowaniu na nową partię polityczną. Sondaż pokazuje, że akurat elektorat centroprawicowy, na którym szczególnie zależy Gowinowi, czuje się najlepiej reprezentowany przez dotychczasowe stronnictwa i najmniej myśli o „przerzuceniu” poparcia. Powstania nowej formacji chcą przede wszystkim młodzi, wykształceni i zamożni Polacy. W raporcie CBOS czytamy, że „pod względem światopoglądowym powinno być to według ankietowanych ugrupowanie o charakterze liberalnym, niezależne od Kościoła”. Trudno spodziewać się, by walczący z in vitro, związkami partnerskimi i przywiązany do katolicyzmu polityk odpowiedział pozytywnie na takie zapotrzebowanie.

Dobrych wieści Gowin nie odnajdzie również w najbardziej kompleksowym, polskim badaniu socjologicznym – „Diagnozie Społecznej”. Wg jej autora – prof. Janusza Czapińskiego –  ok 25% Polaków ma liberalne poglądy na gospodarkę. Pech chce, że większość z tych osób (15%) jest również liberalna światopoglądowo – mniejszość to „gowiniści” czyli konserwatywni wolnorynkowcy (ok 10%).

Wg „Diagnozy” polskie społeczeństwo przechodzi również typowy dla państw zachodnioeuropejskich proces sekularyzacji. Tylko 41% Polaków zadeklarowało w „Diagnozie” regularny udział w praktykach religijnych – najmniej od 1992. W niedawnym sondażu PBS aż 40% opowiedziało się za prawem do związków partnerskich dla par homoseksualnych – najwięcej w historii. Powolny ale zauważalny proces liberalizacji postaw nie będzie w dłuższej perspektywie sprzyjał nowym, prawicowym w sferze aksjologii inicjatywom.

Mając na względzie powyższe, możemy oszacować maksymalny pułap poparcia dla Razem Polska na ok. 10% głosów. Ile z tych 10 punktów przełoży się na rzeczywiste, wyborcze poparcie i czy uzbiera się z tego 5 punktów potrzebnych do sforsowania progu wyborczego? Politykom tej partii przychodzi działać w teoretycznie sprzyjających warunkach. Po 6 latach rządów Platforma Obywatelska straciła pozycję partii cieszącej się największym poparciem Polaków. Od 7 miesięcy w sondażach prowadzi Prawo i Sprawiedliwość, a część rozczarowanych, centroprawicowych wyborców PO zasiliła grono sympatyków tej partii. I właśnie o te kilka punktów procentowych labilnych „ex-platformersów”, a także bardziej umiarkowanych wyborców PIS będzie toczyć się największa batalia. Gowiniści nie są w tej walce pozbawieni szans, a ich ewentualne wejście do Sejmu z poparciem 5-7% głosów znacznie rozszerzyłoby pole manewru przy tworzeniu nowej koalicji rządowej. Łatwo wyobrazić sobie, że powstaje rząd zwycięskiego J. Kaczyńskiego z udziałem PSL i Polska Razem. Z drugiej strony, trzeba pamiętać, że dotychczasowe próby rozbicia duopolu PO-PIS nie powiodły się. Na jakie konkretnie kategorie społeczno-demograficzne wyborców może liczyć Gowin? O tym w cz.2 😉