Gowin w sondażach. Część 2.

Kategorie: Bez kategorii

Tagi: , , , ,

W poprzedniej części „Gowina w sondażach” skupiłem się na pierwszych wynikach Polska Razem w badaniach opinii publicznej i perspektywach nowej, prawicowej partii. W międzyczasie ukazał się kolejny sondaż, tym razem ośrodka Estymator, w którym inicjatywa Gowina cieszy się poparciem 7% Polaków (Homo Homini – 6%, CBOS – 7%, Millward Brown – 6%). Widzimy więc że cztery niezależne instytuty badawcze wyjątkowo zgodnie oceniają na starcie potencjał nowego ugrupowania na ok. 6-7% elektoratu. Kim są wyborcy, którzy chcą poprzeć to stronnictwo?

Najbardziej kompleksowe badanie w tej materii przeprowadził we wrześniu CBOS (raport  BS/128/2013: „Poparcie dla hipotetycznej partii Gowina”). Pomocne w odpowiedzi na to pytanie będą również inne sondaże, jak np. listopadowy ranking prezydencki Millward Brown przed przyszłorocznymi wyborami samorządowymi w Krakowie (w którym Gowin zdobył 18% głosów). Musimy pamiętać, że dostępne dane nie są oparte na zbyt licznych próbach i trzeba traktować je z ostrożnością. Niemniej wnioski, jakie można wyciągnąć z analizy danych społeczno-demograficznych, są następujące:

1. Gowin cieszy się większym poparciem mężczyzn niż kobiet. W krakowskim sondażu Millward Brown chęć zagłosowania na tego polityka w przyszłorocznych wyborach samorządowych wyraziło przeciętnie 18% mieszkańców – w tym 15% kobiet i 21% mężczyzn. Podobnie, w sondażu CBOS zaufanie do Gowina deklaruje 26% kobiet i 34% mężczyzn. Można oszacować, że ok. 60% elektoratu nowej partii stanowić będą mężczyźni, a 40% kobiety. Gender gap jest tu mniejsza niż w przypadku partii Palikota, gdzie zdecydowanie dominują mężczyźni , ale większa niż w przypadku PIS, gdzie proporcje między płciami są mniej więcej równe.

2. Wyborcy w wieku 35-44 lat są największym rezerwuarem głosów Polska Razem. Co do tego zgodne są sondaże zarówno CBOS, jak i Millward Brown. Co ciekawe, słupki poparcia dla Gowina w kategorii wieku układają się w kształt piramidy: najmniej sympatyków Gowin znajduje wśród najmłodszych (18-24 lat) oraz wśród najstarszych (60+) wyborców. O ile w przypadku młodych wytłumaczenie niskiego poparcia wydaje się stosunkowo proste – ultrakonserwatyzm światopoglądowy Gowina – o tyle w przypadku starszych wyborców można mówić o dużej wierności względem dotychczasowych partii – PIS i PO.

popek

3. Gowin na najwięcej głosów może liczyć w największych i…  najmniejszych gminach. W sondażu CBOS chce na niego głosować aż 15% mieszkańców największych miast powyżej 0,5 mln oraz 10% mieszkańców wsi. Pomiędzy są na przykład miasta liczące 20-100 tys., w których Gowin praktycznie nie istnieje (1%). Widać wyraźnie, że Polska Razem będzie rekrutować swoich wyborców z dwóch w pewnym sensie przeciwstawnych obszarów: z metropolii, które uważane są za tradycyjny obszar wpływów PO oraz ze wsi, gdzie swoje najlepsze rezultaty zdobywa PIS.

4. Gowin cieszy się największym wzięciem wśród dwóch kategorii wykształcenia: podstawowego (10%) i wyższego (8%). Zauważmy, że znowu mamy do czynienia z dwoma biegunami kategorii społecznej. Nie jest to przypadek, lecz w sporej mierze odzwierciedlenie poprzedniej kategorii – miejsca zamieszkania, gdzie najwięcej głosów dla nowej formacji pochodziło ze wsi i największych miast. Wszystko to składa nam się powoli na dość klarowny obraz elektoratu Gowina, który trzeba uzupełnić jeszcze o…

5. Przynależność do grupy społeczno-zawodowej. A tutaj wśród sympatyków byłego ministra sprawiedliwości wybijają się wyraźnie dwie grupy o dość przeciwstawnych charakterystykach:  z  1 strony – raczej dobrze sytuowani prywatni przedsiębiorcy (16%), z 2 strony zaś – nieaktywni zawodowo (bezrobotni 17%, gospodynie domowe i renciści 10%) oraz robotnicy (13%). Dla porównania, na partię Gowina chce głosować zaledwie 4% osób na kierowniczych i specjalistycznych stanowiskach, 4% uczniów i studentów, 4% pracowników administracji czy 5% średniego personelu i widać, że tych grup Razem Polska nie zwojuje.

6. Potwierdzeniem tego „dziwnego” podziału elektoratu Gowina na dobrze zarabiających „prywaciarzy” oraz wyłączonych z rynku pracy „biednych” jest inna kategoria – dochód na jedną osobę w gospodarstwie. Tak jak można się spodziewać, Gowin największe poparcie notuje wśród najbiedniejszych (do 500zł) i najbogatszych (powyżej 1500zł), a cały „średni” przedział (500-1500zł) pozostaje względnie obojętny na jego ofertę.

7. Udział w praktykach religijnych to kolejna kategoria, którą odnajdziemy w aneksach społeczno-demograficznych do sondaży. Tym razem bez zaskoczeń – wśród najbardziej pobożnych Gowin dostaje 10% głosów, zaś pośród niepraktykujących religijnie tylko 3%.

8. Ostatnia kategoria – deklarowana identyfikacja ideowa – też bez niespodzianek: Gowin bierze 12% wyborców określających się jako prawicowi, 7% centrum i tylko 4% lewicowców.

Ogółem 54% potencjalnych wyborców Polska Razem deklaruje się jako „prawica” – podczas gdy w przypadku PIS odsetek ten wynosi 63%, a PO tylko 33%. Politycy nowej formacji podkreślają, że szczególnie zależy im na rozczarowanym elektoracie Platformy. Widać jednak wyraźnie, że pod względem deklaracji ideowo-politycznych wyborcom Gowina jest zdecydowanie bliżej do sympatyków PIS niż do PO. Potwierdzają to również wszystkie cztery sondaże (HH, CBOS, MB, Estymator), w których dotąd pytano o poparcie dla nowej partii: to między PIS a Polska Razem jest największy przepływ elektoratu, a partia Kaczyńskiego traci dwukrotnie więcej na powstaniu formacji Gowina niż partia Tuska.

Pamiętając o stosunkowo niewielkich próbach badań i dokonując sporego uproszczenia można postawić wniosek, że z pierwszych sondaży wyłania się dualistyczny obraz potencjalnego elektoratu partii Gowina:

Z jednej strony, wolnorynkowe postulaty Polska Razem mogą przyciągnąć grupę prywatnych przedsiębiorców. To w dużej mierze głosy pracujących na własny rachunek odpowiadają za przyzwoite wyniki Gowina w sondażu CBOS w tradycyjnie „platformerskich” grupach: mieszkańców metropolii,  osób z wykształceniem wyższym czy najwyższych dochodach.  Jednocześnie jednak ten wyłom w elektoracie PO ogranicza się praktycznie do tej jednej grupy „prywaciarzy”. Mieszkający w dużych miastach uczniowie i studenci, pracujący w korporacjach, urzędnicy czy specjaliści i kierownicy czy pracujące na etatach „wykształciuchy” odmawiają znaczącego poparcia dla inicjatywy Gowina i pozostają w miarę wierni dotychczasowym partiom, gł. PO i SLD, a także zasilają grupę niezdecydowanych.

Z drugiej jednak strony, Gowin cieszy się sporym poparciem osób, które mogą pojawiać się w snach „prywaciarzy” jako schwarzcharaktery: robotników, bezrobotnych, rencistów, gospodyń domowych.  To te grupy wyborców zapewniają nowej partii przyzwoite wyniki wśród osób z wykształceniem podstawowym, o niskich dochodach, religijnych czy mieszkających na wsi. Odpowiedź na pytanie, co sprawia że akurat ta grupa z większym niż inni entuzjazmem wita inicjatywę Gowina wymagałaby głębszych badań. W grę wchodzi zapewne rozczarowanie sytuacją na rynku pracy i warunkami bytowymi, niezadowolenie z obecnego establishmentu czy pewien rys antysystemowości w wizerunku byłego ministra sprawiedliwości.

Można domniemywać, że o ile „prywaciarze” stawiają na wolnorynkowe postulaty Gowina, odsuwając na dalszy plan kwestie światopoglądowe (z „Diagnozy Społecznej” wiemy, że większość przedsiębiorców jest liberalna obyczajowo), o tyle w przypadku trzonu „młodych, wykształconych, z dużych miast” głównym czynnikiem odstraszającym od Polska Razem będzie światopoglądowy ultrakonserwatyzm (mimo że postulaty wolnorynkowe Gowina mogą wydawać się dla tego elektoratu zachęcające). O ile w przypadku „prywaciarzy” liczy się liberalny program ekonomiczny, a przymykają oni oko na „krzyczące zarodki”, to dla drugiej składowej elektoratu Gowina – grupy „niepracująco-robotniczej” – ważniejszy jest twardy konserwatyzm, polityka prorodzinna, pomoc na rynku pracy i kontestacja obecnej sceny partyjnej, a postulaty wolnorynkowe schodzą na dalszy plan. To „przymykanie oka” przez obie składowe elektoratu Gowina tłumaczy w jakiejś mierze paradoks polegający na tym, że cieszy się on sympatią wyborców, którzy nie w pełni utożsamiają się z jego postulatami programowymi.

Przed politykami Polska Razem niełatwe zadanie pogodzenia elektoratów o dość odmiennych oczekiwaniach. Wydaje się, że najbezpieczniejszą strategią będzie skupienie na kwestiach ułatwień dla przedsiębiorców, wsparciu rodzin  i problemach rynku pracy przy jednoczesnym unikaniu podejmowania kwestii obyczajowych i światopoglądowych. Wicenaczelny „Pulsu Biznesu” Grzegorz Nawacki postulował niedawno utworzenie „partii która zajmie się osieroconym biznesem i przygotuje program liberalny w sferze gospodarczej i neutralny światopoglądowo”. Istnienie „neutralnego światopoglądowo” stronnictwa to oczywiście mrzonka, choćby dlatego, że „niezajmowanie stanowiska” przez partię polityczną wobec konserwatywnego status quo w Polsce jest niczym innym jak „zakamuflowaną opcją konserwatywną”. Niemniej postulat skupienia na „gospodarce”ukrywania prawdziwego oblicza światopoglądowego partii, jakkolwiek zabrzmi to cynicznie, może okazać się skuteczną drogą w gromadzeniu poparcia różnych grup elektoratu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.