Miesięczne archiwum: Kwiecień 2014

Doczekaliśmy się. 30 kwietnia, a więc bite 3 tygodnie po zakończeniu realizacji badania (3-9 kwietnia), CBOS zaprezentował wreszcie wyniki sondażu sympatii partyjnych przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Można zastanawiać się skąd wynikała prawie miesięczna zwłoka w prezentacji badania. Zwolennicy teorii spiskowych powiedzą, że CBOS bał się porównania z TNS, który zrobił sondaż w niemal identycznym okresie, a uzyskał diametralnie różne wyniki.

Gigantyczne różnice między sondażami CBOS i TNS Polska stały się już nową, świecką tradycją (http://blogi.polskatimes.pl/poppolityka/2014/04/17/tradycyjny-rozjazd-cbos-i-tns-w-ocenie-prezydenta/). Jednak to, co zaprezentowały oba ośrodki badawcze w kwietniu przejdzie do historii polskiej, a niewykluczone że także światowej socjometrii. Porównajmy sondaże CBOS i TNS – zrealizowane w niemal identycznym czasie (3-9 kwietnia i 4-9 kwietnia), podobną metodą badawczą (wywiady bezpośrednie), na zbliżonej wielkością próbie ankietowanych (ok 1000):

AAAAAAAAAAA

 

Te same sondaże po wyłączeniu „niezdecydowanych” wyglądają następująco:

BBBBBBBBB

Interpretacja wyników kwietniowych sondaży mogłaby być następująca: jeśli wybory do Parlamentu Europejskiego odbyłyby się w kwietniu, wygrałaby Platforma Obywatelska z 39% poparciem (CBOS) lub zwycięzcą byłoby Prawo i Sprawiedliwość z poparciem 39% (TNS). Brzmi to śmiesznie, ale niestety jest jak najbardziej prawdziwe. W badaniu CBOS partia Tuska miażdży PIS przewagą aż 10 pkt proc – w sondażu TNS to PIS pokonuje PO wyraźną różnicą 5 pkt proc. „I kumu tu, panie, wierzyć?”

Najbardziej szokujące różnice dotyczą wyniku PIS. W sondażu TNS partia ta cieszy się 39% poparcia – w CBOS tylko 29%. Tak olbrzymie dysproporcje są nieakceptowalne i niewytłumaczalne na żadnym poziomie analizy (mimo absurdalnych wysiłków niektórych dyżurnych „autorytetów” medialnych). Poparcie dla PO w obu ośrodkach jest bardziej zrównoważone (34% i 39%); choć nadal dysproporcja jest wyraźna, to 5 pkt proc różnicy da się wytłumaczyć „marginesem błędu”. Podobnie sprawa wygląda z poparciem dla partii Korwina – 4% w TNS i aż 8% w CBOS. Mimo że wynik Nowej Prawicy w CBOS jest dwukrotnością rezultatu w TNS, różnicę tą także można uznać za naturalną w badaniach społecznych rozbieżność.

Różne „cyferki” mają bardzo konkretne przełożenie na liczbę mandatów w Parlamencie Europejskim. Procenty na mandaty przeliczył dr Tomasz Jurkiewicz, statystyk z Uniwersytetu Gdańskiego.

CBOS: PO 22, PIS 17, SLD 5, KNP 4, PSL 3.

TNS: PIS 23, PO 20, SLD 5, PSL 3.

Do europejskich wyborów pozostał mniej niż miesiąc, a wskazanie zwycięzcy jest zadaniem karkołomnym, gdy opierać się będziemy tylko na sondażach (podobno) renomowanych firm badawczych. Jeśli na ostatniej prostej, w maju, wyniki sondaży CBOS i TNS Polska się nie „zjadą”, będziemy mieć do czynienia z kompromitacją ośrodków demoskopijnych porównywalną tylko z kultowym 2005 rokiem i „prezydentem Tuskiem”. No chyba że CBOS będzie zwlekał tak długo z publikacją danych jak w kwietniu. Wówczas rezultaty majowego sondażu będzie mógł (nie) zaprezentować już po eurowyborach ;)

PS: Poniżej kilka komentarzy z Twittera do zaskakującego, łagodnie rzecz ujmując, sondażu CBOS:

c

a

b

Dokładnie za miesiąc, 25 maja, wybory do Parlamentu Europejskiego. To dobry moment, by zerknąć, jak o tej porze przed 5 laty wyglądały sympatie partyjne Polaków i jak rzeczywisty wynik wyborów odstawał od prezentowanych w mediach sondaży. Pozwoli to również na sformułowanie kilku wniosków o możliwym rozstrzygnięciu w tegorocznych eurowyborach.

Przed wyborami europejskimi w 2009 roku regularne badania preferencji partyjnych przeprowadzała większość firm badawczych, które znamy także z obecnej kampanii: CBOS, Homo Homini, GFK Polonia, TNS OBOP (obecnie TNS Polska) i SMG KRC (obecnie Millward Brown). W poniższej tabeli zestawiłem rezultaty sondaży przeprowadzonych przez najważniejsze ośrodki badawcze mniej więcej na miesiąc przed eurowyborami (7 czerwca 2009).

tabelken

Sondaże na miesiąc przed eurowyborami w 2009 roku zapowiadały miażdżące zwycięstwo Platformy Obywatelskiej, której średnia poparcia wynosiła aż 50%! Drugą w kolejności partię – Prawo i Sprawiedliwość – wybierało przeciętnie 24% wyborców. A zatem, projektowana na 30 dni przed głosowaniem przewaga partii Tuska nad partią Kaczyńskiego miała wynieść aż 26 punktów procentowych (najwięcej tradycyjnie w CBOS – 30 pkt proc. – co nie jest zaskoczeniem dla śledzących obecne, życzliwe dla PO wyniki tej pracowni). Co ważne, sondaże niewiele zmieniły się w przeciągu ostatniego miesiąca kampanii i ostatnie badania przed wyborami z początku czerwca pokazywały niemal identyczne wyniki jak powyżej i gigantyczną przewagę PO.

Rzeczywistość wyborcza 7 czerwca nie chciała być jednak tak łaskawa dla partii rządzącej. Platforma owszem, zdecydowanie wygrała, ale 44% głosów nijak nie pasowało do sondażowej średniej 50% (w niektórych badaniach, jak CBOS czy SMG KRC, poparcie dla PO wynosiło nawet 52-53%). PO była zatem przeciętnie o 6 pkt proc. przeszacowana w badaniach przedwyborczych, a PIS niedoszacowany o 3 pkt proc. (średnia sondaży 24%, wynik wyborów 27%). Tym samym projektowana różnica 26 pkt proc. między PO a PIS na mecie wyborczej okazała się różnicą „zaledwie” 17 pkt proc.

Zwróćmy uwagę, że również SLD oraz PSL wypadły ostatecznie w wyborach lepiej niż pokazywały to sondaże na miesiąc przed wyborami. Ciekawym z punktu widzenia obecnej kampanii przypadkiem jest Unia Polityki Realnej. Okazuje się że ówczesne sondaże niemal idealnie przewidziały wynik wyborczy partii Korwina-Mikke (wtedy 1,1%). Jeśli również obecne badania wiernie oddają poparcie dla jego formacji, może on z optymizmem wyczekiwać 25 maja i przekroczenia 5% progu wyborczego.

Jak wygląda porównanie sytuacji na miesiąc przed wyborami w 2009 roku i obecnie? Okazuje się, że sondażowe notowania PO są dziś aż o 18 punktów procentowych niższe (obecnie 32%, przed pięcioma laty 50%). W przypadku PIS możemy mówić o wzroście sondażowych słupków względem poprzednich eurowyborów o 8 punktów procentowych (z 24% do 32%).

Średnia kwietniowych badań wskazuje na remis między głównymi prawicowymi siłami: PO i PIS popiera po 32% Polaków chcących wziąć udział w głosowaniu 25 maja. Co ciekawe, wyniki SLD i PSL są niemal identyczne jak przed pięcioma laty.

sredniasondazy

Najważniejsze pytanie, jakie pojawia się w obecnej kampanii brzmi: czy w tym roku będziemy mieli do czynienia z sytuacją analogiczną jak w 2009? Innymi słowy, czy obecny sondażowy remis między PO-PIS oznacza rzeczywiście remis czy też po skorygowaniu o „błąd 2009” oznacza sporą przewagę PIS nad PO?  A może w tej kampanii sondaże niedoszacowują PO i zawyżają poparcie dla PIS?

Z jednej strony, jeśli weźmiemy pod uwagę doświadczenia z kampanii 2009-2011 to założyć możemy, że sondażowy remis PO-PIS jest tak naprawdę przewagą PIS. Badania społeczne w Polsce na przestrzeni ostatniej dekady regularnie zawyżały poparcie dla PO i zaniżały dla PIS, a ekspertem w tej dziedzinie stał się CBOS.

 Z drugiej strony, to pierwsze od kilku lat wybory, które odbędą się w siódmym roku rządów Donalda Tuska. Jest możliwe, że część wyborców zmęczona PO nie przyznaje się do tej partii przed ankieterami, ucieka w „niezdecydowanych”, by ostatecznie stawić się 25 maja przy urnach i przechylić szalę zwycięstwa na korzyść PO. Część komentatorów wskazuje też na możliwość, że pierwszy raz to sondażowe wyniki PIS mogą być zawyżone, a partia ta dostanie ostatecznie mniej głosów w wyborach.

Wreszcie możliwym jest, że średnia sondaży wiernie oddaje rzeczywiste poparcie dla PO i PIS w społeczeństwie. Wówczas wyniki wyborów pokryją się z przeciętnymi notowaniami obu partii w głównych sondażowniach.

Coraz więcej kwietniowych badań dowodzi krótkotrwałego charakteru „efektu Ukrainy” w sondażach. Również najnowszy ranking zaufania do polityków realizowany regularnie przez CBOS nie przynosi dobrych wieści politykom partii rządzącej. Jako pierwszy prezentuję najważniejsze rezultaty tego sondażu. 

Jeszcze przed świętami Homo Homini zaprezentowało wyniki ankiet, w których ocena pracy najważniejszych instytucji państwowych – prezydenta, Sejmu i rządu – spadła w kwietniu po wyraźnym, marcowym wzroście. Również kilka ostatnich badań preferencji partyjnych wskazuje na wyhamowanie trendu wzrostowego PO, czy wręcz – jak w badaniach TNS Polska – znów powiększający się dystans tej partii do PIS. W najnowszym sondażu zaufania do polityków zrealizowanym przez CBOS w dniach 3-9 kwietnia obserwujemy wyraźny spadek notowań najważniejszych polityków Platformy Obywatelskiej.

zaufanie

W marcu wzrosło zaufanie do niemal wszystkich polityków umieszczonych przez CBOS na liście przedstawianej ankietowanym. Najbardziej poprawiły się wówczas notowania ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego (aż o 8 pkt proc), który otrzymał premię za osobiste zaangażowanie w próbę pokojowego rozwiązania konfliktu na Ukrainie. Również premier Donald Tusk i prezydent Bronisław Komorowski zanotowali w poprzednim miesiącu wzrost zaufania obywateli (odpowiednio o 6 i 5 pkt proc.).

Kwietniowy ranking dowodzi, że poprawa miała charakter chwilowy. Zaufanie Polaków straciła większość polityków, o których pytał CBOS, a największy spadek odnotował premier Tusk, którego notowania pogorszyły się aż o 7 pkt proc. (z 41 do 34%). Sporo stracił prezydent i szef dyplomacji, a także liderzy prawicowego planktonu – Ziobro i Gowin. W tym czasie zaufanie obywateli do polityków lewicowej opozycji – L. Millera czy R. Kalisza – pozostało na względnie stabilnym poziomie (na tle spadków niemal wszystkich polityków).

Można powiedzieć, że po jednorazowym, marcowym odbiciu notowania polityków PO wróciły w kwietniu do poziomu obserwowanego w lutym – czyli przed wybuchem kryzysu krymskiego. Krótkotrwałość zanotowanej przed miesiącem poprawy notowań polityków partii rządzącej nie jest dobrą wiadomością dla sztabowców Platformy, którzy liczyli, że na przekazie skupionym wokół Ukrainy i spraw bezpieczeństwa zbudują narrację PO na czas eurokampanii. Nieskuteczność szeroko rozumianego Zachodu wobec rosyjskiej polityki może sprzyjać erozji poparcia dla partii władzy i przyspieszać spadek ocen pracy rządu i premiera.

Spadek zaufania do większości polskich polityków wpisuje się w ogólne pogorszenie nastrojów społecznych odnotowane w sondażach CBOS, TNS czy HH. Jednocześnie w kwietniu spadła deklarowana w sondażach frekwencja (po mocnym wzroście w marcu), co jest kolejnym sygnałem, że „efekt Ukrainy” może mieć dość ograniczone przełożenie na wyniki majowych eurowyborów.

Mobilizacja opinii publicznej w sytuacji „zagrożenia” ze strony Rosji wygasa, a w mediach da się zauważyć zmęczenie tematyką wschodnią, mimo że sytuacja na Ukrainie daleka jest od stabilizacji. Brak efektów działań unijnej i polskiej dyplomacji działać może na konto opozycji.

Opublikowany dziś sondaż Homo Homini dla RMF FM jest ostatnim przed Wielkanocą badaniem sympatii partyjnych Polaków. Tuż po świętach ukaże się jeszcze CBOS, który zapewne zamknie cykl sondaży europejskich w kwietniu. Po nim rozpocznie się ostatni, najintensywniejszy miesiąc kampanii, a co za tym idzie także badań elektoratu, przed wyborami do Parlamentu Europejskiego 25 maja.

Instytut Homo Homini najdłużej ze wszystkich sondażowni – bo już od listopada – bada preferencje Polaków przed majowymi wyborami do europarlamentu. Regularne, comiesięczne pomiary pozwalają nam prześledzić trend dla każdej z partii w miarę rozwoju kampanii wyborczej. W ciągu ostatniego półrocza wyraźnie poprawiły się notowania dwóch głównych, prawicowych partii – PO i PIS. W listopadzie obie partie zbierały 44% głosów, a szczyt „poukraińskiej” polaryzacji PO-PIS przypadł na koniec marca. Kwiecień przyniósł pewne wyciszenie nastrojów i notowania obu partii zeszły poniżej 60%.

homini

Abstrahując od rezultatów poszczególnych partii (te są mocno zróżnicowane, w zależności od ośrodka badawczego), należy odnotować w kwietniu spory spadek deklarowanej frekwencji np. w najnowszym badaniu HH o 6 pkt proc (z 38% do 32%), a w niedawnym TNS aż o 7 pkt. Świadczy to o słabnięciu wzmożenia zaobserwowanego w marcu po zajęciu przez Rosję Krymu. Na fali „wojennych nastrojów” sondaże wyjątkowo zgodnie wychwyciły wyraźny wzrost postaw proeuropejskich czy pronatowskich. Obywatelska mobilizacja objawiła się tez wyraźnym skokiem deklarowanego przez Polaków uczestnictwa we wszelkiego rodzaju wyborach. W kwietniu nastroje wyraźnie ostygły, a frekwencja niemal powróciła do poziomu notowanego przed kryzysem krymskim. W rezultacie PIS uciekł Platformie zarówno w badaniu Homo Homini, jak i TNS Polska.

Screenshot - 2014-04-18 , 15_19_22

(średnia krocząca – publikacja kwietniowego badania CBOS planowana dopiero po Wielkanocy)

Wyniki poparcia dla partii są mocno rozstrzelone, ale średnia europejskich sondaży przed Wielkanocą pokazuje niemal idealny remis między PO i PIS. Słupki poparcia dla partii Tuska są do siebie podobne (31-34%), największy rozstrzał poparcia obserwujemy w przypadku PIS (29-39%).

Średnia eurosondaży przeliczona na mandaty w Parlamencie Europejskim: PO 19, PIS 19, SLD 6, PSL 4, EP-TR 3. 

Miesiąc przed eurowyborami sondażownie dzielą się na 2 wyraźne obozy: z jednej strony, TNS Polska i Homo Homini projektują zwycięstwo PIS, a z drugiej strony CBOS i Estymator pokazują przewagę PO. Weryfikacja pracy polskich ośrodków badania opinii publicznej już 25 maja.

Pół roku temu pisałem o szokujących różnicach w ocenie pracy prezydenta Komorowskiego w sondażach renomowanych pracowni badawczych – CBOS i TNS Polska ( http://blogi.polskatimes.pl/poppolityka/2013/11/09/prezydent-z-gorzkiej-czekolady/ ). Okazuje się, że nic w tej sprawie się nie zmieniło i nadal prezydent jest uwielbiany przez niemal wszystkich w badaniach CBOS i jest dużo surowiej oceniany w ankietach TNS.

komorowski

 

Linki do kwietniowych sondaży z oceną pracy prezydenta Komorowskiego:

– CBOS http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wiekszosc-polakow-dobrze-o-prezydencie-negatywnie-o-obu-izbach-parlamentu

– TNS Polska http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/50-proc-dobrze-o-pracy-komorowskiego-28-proc-dobrze-o-tusku

Wczoraj o północy minął termin zgłaszania list kandydatów na europosłów; ostateczną liczbę zarejestrowanych list PKW poda w ciągu najbliższych dni. Wszystko wskazuje na to, że w eurowyborach we wszystkich okręgach wystartuje 9 komitetów. Średnia ostatnich 5 sondaży preferencji partyjnych do Parlamentu Europejskiego prezentuje się następująco (3 sondaże telefoniczne – HH, TNS, Estymator oraz 2 sondaże bezpośrednie – TNS i CBOS):

ojro

 

 

Kolejny miesiąc i kolejny raz dwa instytuty badawcze – CBOS i TNS Polska – zrzeszone w renomowanej (?) Organizacji Firm Badania Opinii i Rynku (OFBOR) zaprezentowały sondaże poparcia dla partii politycznych, które sprawiają wrażenie, jak gdyby zrealizowano je w różnych krajach.  

W minionym tygodniu sensacyjny sondaż z przewagą aż 7 pkt proc. PO (28%) nad PIS (21%) zaprezentował CBOS. Był on, co zrozumiałe, chętnie wykorzystywany przez polityków partii rządzącej na poparcie tezy, że Platforma już na dobre przegoniła PIS. W tym tygodniu zaprezentowano wyniki sondażu innej pracowni – TNS Polska – zrealizowanego w tym samym czasie (pierwsza dekada kwietnia) i na podobnej wielkości próbie (ok. 1000 Polaków). W badaniu tym to PIS (32%) ma 3 pkt proc. przewagi nad PO (29%). Żeby było jeszcze zabawniej, odmienny jest nie tylko lider rankingu, ale i tendencja PIS: spadkowa w CBOS (-3) i minimalnie wzrostowa w TNS (+1).

1

Jak widać poparcie dla PO, SLD, PSL i TR jest porównywalne w obu sondażach. Największy problem dotyczy wyniku PIS, a także odsetka wyborców niezdecydowanych. Tutaj różnice między CBOS a TNS sięgają… 11 pkt proc. (!!!). Co ważne, również po usunięciu z obu sondaży niezdecydowanych różnice między ośrodkami demoskopijnymi nie znikają:

2

Rezultaty sondażu wśród wyborców zdecydowanych wręcz bawią. Platforma – lider rankingu w CBOS – cieszy się uznaniem 38% elektoratu. Również w sondażu TNS lider cieszy się poparciem 38% wyborców, z tym że pech chce, że nie jest to jak w CBOS Platforma, lecz PIS :) . Mogłoby to być całkiem zabawne, gdyby jednocześnie nie było przerażające. Wyniki tak rozstrzelonych sondaży skutecznie podważają zaufanie opinii publicznej do badań społecznych. W rezultacie odsetek odmów w tak niepoważnym przedsięwzięciu, jakim wydają się „zwykłym Polakom” sondaże, może tylko wzrosnąć.

Skala różnic w poparciu dla największej partii opozycyjnej oraz w odsetku niezdecydowanych między CBOS i TNS jest nieakceptowalna na poziomie standardów światowej socjometrii i świadczy o tym, że któraś z firm badawczych dopuszcza się rażących błędów w metodologii badań, być może na etapie konstruowania próby. Wniosek jest tym bardziej uprawniony, że przepaść między CBOS a TNS nie jest zjawiskiem incydentalnym, a cyklicznym. Odkąd PIS na dobre przejął prowadzenie w sondażach w maju 2013, rezultaty sondaży CBOS i TNS dla tej partii są wyjątkowo rozbieżne. W krytycznych miesiącach – styczniu i lutym bieżącego roku –  w badaniach CBOS partia Kaczyńskiego miała mikroskopijną przewagę 1 pkt proc. nad partią Tuska. Tymczasem TNS pokazywał, że PIS wręcz miażdży PO i ma 10-11 pkt proc. przewagi!

3

Na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy, przeciętne poparcie dla PO w sondażach CBOS i TNS jest identyczne i wynosi 24%. Spektakularny „rozjazd” dotyczy tylko wyniku PIS, a różnica ta wyniosła średnio 5,5 pkt proc. W ciągu ostatniego roku PIS popierało przeciętnie 24,8% Polaków w CBOS i 30,3% w TNS.

Wskażmy kilka przesłanek, które pozwolą nam zlokalizować „winowajcę”:

  1. Sondażowe wyniki PIS u konkurencji – Millward Brown, Homo Homini, Estymator, GFK – są zdecydowanie bliższe rozstrzygnięciom TNS niż CBOS. Na regularne „obciążenie” wyniku PIS w CBOS zwróciła też uwagę fundacja Smarter Poland, z której strony zaczerpnąłem poniższą grafikę:

42. Odsetek wyborców niezdecydowanych jest rekordowy w CBOS (27%) – w sondażach pozostałych ośrodków waha się od 9 do 16%. Sama szefowa CBOS przyznała w jednym z wywiadów, że to właśnie wśród niezdecydowanych mogą się przed nią „ukrywać” wyborcy PIS.

5

3. Doświadczenia minionej dekady dowodzą, że w przewidywaniu wyniku wyborów CBOS jest jednym z najsłabszych, o ile nie najsłabszym, ogniwem polskiej socjometrii. Regularnie przeszacowywał poparcie dla PO, a w ostatnich latach niedoszacowywał PIS.

6

Wydaje się więc, że wina leży raczej po stronie CBOS niż TNS. Z jakichś powodów wyniki PIS są w sondażach CBOS od 2009 roku stale niedoszacowane. Już we wrześniu 2013 CBOS zapowiedział „dokładną analizę” swoich badań preferencji partyjnych. Utrzymujące się nadal różnice względem TNS i reszty konkurencji pozwalają stwierdzić, że z analizy tej niewiele chyba wynikło. Istnieje oczywiście możliwość, że to TNS i pozostałe sondażownie zawyżają poparcie dla PIS, a to CBOS jest najbliższy rzeczywistej popularności tej partii w społeczeństwie. Okazja do sprawdzenia, która firma badawcza ma rację, już za 40 dni podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego.

Marzec był dziesiątym miesiącem z rzędu, w którym PIS prowadził w średniej sondaży przed wyborami parlamentarnymi w 2015 roku. Jednak jego przewaga nad PO wyraźnie osłabła i była najmniejsza od przejęcia prowadzenia niemal rok temu. Wzrost PO – zawdzięczany głównie poruszeniu opinii publicznej po zajęciu przez Rosję Krymu – odbił się na notowaniach partii lewicowych: SLD miał w marcu najsłabsze poparcie od prawie roku, a partia Palikota spadła pod próg wyborczy. Marzec potwierdził, że zaobserwowany w lutym skok notowań partii Korwina-Mikke nie był incydentalny.

Marzec był rekordowy pod względem zrealizowanych badań preferencji partyjnych Polaków. Ogółem w mediach zaprezentowano rezultaty aż 12 sondaży przed przyszłorocznymi wyborami do Sejmu i Senatu – najaktywniejszy na tym polu był Instytut Homo Homini (5 sondaży), TNS Polska (2) oraz Millward Brown (2). Po jednym sondażu zrealizowały CBOS, GFK oraz Estymator. W marcu przeankietowano zatem aż 12,7 tys. Polaków, a uśrednienie wyników z tak pokaźnej próby pozwala dużo trafniej wnioskować o sympatiach wyborczych niż tylko na podstawie jednego, zwykłego sondażu zrealizowanego na próbie 1 tys. obywateli.

1

Ponieważ jednak nadreprezentacja sondaży HH, TNS oraz MB może wypaczać charakter średniej, podstawą do obliczenia przeciętnego poparcia dla partii powinno być przyjęcie zasady „1 sondażownia – 1 sondaż”. W ten sposób do poznania przeciętnego poparcia dla partii politycznych używać będziemy sondaży 6 ośrodków badania opinii publicznej realizujących regularne ankiety preferencji partyjnych.

2

*w przypadku HH (5 sondaży), TNS Polska (2 sondaże) i MB (2 sondaże) w tabeli podano średnią z marcowych badań

W marcu po raz pierwszy od wielu miesięcy doszło do „podziału” wśród polskich ośrodków demoskopijnych. Z jednej strony, cztery sondażownie wskazywały na różnych rozmiarów zwycięstwo PIS (od 1 pkt proc. w GFK do aż 6 pkt proc. w TNS). Z drugiej strony, dwie firmy badawcze zanotowały ok. 3-punktowe prowadzienie PO (CBOS, Estymator).

Średnie poparcie dla PIS wyniosło w marcu 35 proc., zaś dla PO 33,5 proc. Partia Tuska zanotowała więc wyraźną poprawę notowań względem lutego, a także poprzednich miesięcy, gdy przeciętne poparcie dla PO oscylowało wokół 29-30 proc. Przewaga PIS nad PO w średniej miesięcznej sondaży została zachowana już dziesiąty miesiąc z rzędu, niemniej skurczyła się do ledwie 1,5 pkt proc – a więc najmniej od przejęcia przez PIS koszulki lidera w maju 2013 roku. W ostatnim półroczu partia Kaczyńskiego notowała bezpieczne, 5-7 punktowe prowadzenie nad PO. Sytuacja na Ukrainie wyraźnie wpłynęła na marcowe sondaże, a potwierdzeniem trendu są również pierwsze kwietniowe badania, w których PO już regularnie wyprzedza PIS.

3

Poprawa notowań PO po kryzysie krymskim odbyła się głównie kosztem ugrupowań lewicowych. Średnia poparcia dla SLD (10,6 proc.), a także dla znajdującego się w marcu pod wyborczym progiem Twojego Ruchu (4,5 proc.) jest najniższa od wielu miesięcy.

Zwróćmy też uwagę na sytuację wśród prawicowego planktonu. W lutym po raz pierwszy w historii Nowa Prawica Korwina-Mikke wysunęła się przed dwie pozostałe partie walczące o miejsca w parlamencie: Solidarną Polskę Zbigniewa Ziobro oraz Polskę Razem Jarosława Gowina. Marzec potwierdził prymat Nowej Prawicy (3,5 proc.), której brakuje już tylko 1 pkt proc. do „przegonienia” partii Palikota.

4

 Marcowa średnia sondaży przeliczona na sejmowe mandaty przez dra Tomasza Jurkiewicza (statystyka z Uniwersytety Gdańskiego) pokazuje po raz pierwszy od wielu miesięcy, że do zbudowania stabilnej koalicji większościowej wystarczyłyby 2 partie, a nie jak dotąd aż 3. Poprawa notowań PO oraz wypadnięcie z parlamentu Palikota powodują, że 188 posłów PO oraz 49 SLD składa się na potencjalną, koalicyjną większość 237 mandatów. Zwycięski w marcu PIS miałby za mało mandatów do rządzenia nawet w koalicji z PSL (razem 222 posłów).

Przez wiele miesięcy od maja 2013 roku sympatie polityczne Polaków pozostawały względnie stabilne. PIS zbierał w tym czasie 35-37% głosów, a notowania PO ustabilizowały się w granicach 30%, co oznaczało wszakże utratę niemal co czwartego wyborcy z 2011 roku. Stagnacja zapanowała również po lewej stronie sceny politycznej. SLD trwale wyprzedził partię Palikota, ale nie potrafił przebić się przez barierę 12-14% głosów. Pokonany Twój Ruch na osłodę notował stale wyniki nad progiem wyborczym. Wszystko to pozwalało stawiać tezę, że wybory parlamentarne z bezpieczną przewagą wygrałby PIS, a w Sejmie znalazłoby się jak dotąd 5 partii.

5

Marzec przyniósł prawdziwy sondażowy wstrząs, choć do „oficjalnej” zmiany lidera rankingu partyjnego dojdzie zapewne dopiero w kwietniu. Notowania PIS i PO zbliżyły się do granic remisu, SLD obsunął się w stronę 10%, a Palikot spadł pod próg.  Zmniejszenie dystansu PO do PIS odnotowano nie tylko w sondażach sejmowych, ale również w 5 marcowych badaniach przed wyborami do Parlamentu Europejskiego (25 maja). Sondaże europejskie są jak na razie dość wiernym odbiciem sejmowych, z nieco mniejszą pulą głosów zarezerwowaną dla dwóch głównych partii. Przewaga PIS nad PO także tu jest minimalna i wyniosła w marcu przeciętnie 1 pkt proc. (w sejmowych – 1,5 pkt). Wiele wskazuje na to, że w kwietniu PO wysunie się przed PIS także w eurosondażach. Kluczowym pozostaje pytanie, jaka sondażowa przewaga zagwarantuje PO zwycięstwo w maju. Mając na względzie regularne przeszacowanie wyników tej partii w badaniach opinii publicznej w przeszłości, wydaje się że dopiero 3-5 pkt proc. lepszy od PIS wynik w badaniach oznaczać będzie realną przewagę w dniu wyborów.

6

 

We wczorajszych wyborach parlamentarnych na Węgrzech spodziewane zwycięstwo odniósł prawicowy Fidesz przed koalicją lewicy i liberałów. Partia Orbana odnotowała jednak zauważalną stratę wobec poprzedniego głosowania, zdobywając o ponad 8 pkt proc. mniejsze poparcie niż w 2010 roku. Trzecie miejsce zajął neofaszystowski Jobbik, a pięcioprocentowy próg wyborczy udało się sforsować także zielonym. 

Oficjalne rezultaty elekcji parlamentarnej na Węgrzech prezentują się następująco:

Fidesz 44.36% (133 mandaty)

Koalicja lewicy i liberałów 25.89% (38 mandatów)

Jobbik 20.46% (23 mandaty)

Zieloni 5.24% (5 mandatów)

Zauważmy że 44% głosów na partię Orbana przekłada się na miażdżącą większość 67% miejsc w parlamencie, a taka większość umożliwia zmianę konstytucji. Gdyby takie wyniki odnotowano w polskich wyborach parlamentarnych, Fidesz z 92 posłami nie dysponowałby nawet bezwzględną większością głosów w 199-osobowym parlamencie i potrzebowały do dalszych rządów koalicjanta, najpewniej w postaci Jobbik. Pokazuje to skalę deformacji węgierskiego systemu wyborczego i odejścia od proporcjonalności w przeliczaniu zdobytych przez partię głosów na poselskie mandaty.

erere

Wyniki węgierskiej elekcji w myśl stosowanego w Polsce prawa wyborczego przeliczył dla mnie dr Tomasz Jurkiewicz, statystyk z Uniwersytetu Gdańskiego (Twitter: @Szamotikon).