Kolejne potwierdzenie „efektu Tuska” przyniósł ujawniony dziś na Twitterze przez Agatona Kozińskiego – dziennikarza „Polska The Times” – wrześniowy sondaż zaufania do polityków CBOS. Zyskują niemal wszyscy politycy, najwięcej Tusk i Kopacz.

W comiesięcznym rankingu zaufania do polityków Centrum Badania Opinii Społecznej (11-17 września), który w mediach głównego nurtu zostanie opublikowany dopiero za kilka dni, tradycyjnie już pierwsze miejsce zajął prezydent Bronisław Komorowski (79%). Co jednak warte odnotowania, jest to najlepszy wynik Komorowskiego w historii jego prezydentury i to osiągnięty jeszcze przed odkodowaniem finałowego meczu Mistrzostw Świata w siatkówce mężczyzn (co według komentatorów politycznych ma przynieść mu dalszy wzrost popularności).

Na drugie miejsce w rankingu powraca Radosław Sikorski, który całkowicie odrobił straty wizerunkowe poniesione podczas „afery taśmowej”. We wrześniu byłemu szefowi MSZ ufało mu 49% Polaków (w czerwcu przed wybuchem afery 50%, w lipcu tylko 35%).

Na podium wskoczyła nowa premier Ewa Kopacz, która z wynikiem 48% zaufania odnotowała we wrześniu największy po Tusku wzrost popularności - aż o 13 punktów procentowych.

CBOS

„Efekt Tuska” jest więc we wrześniowym pomiarze CBOS oczywisty. Po wyborze na szefa Rady Europejskiej były polski premier zanotował rekordowy, 14-punktowy wzrost zaufania. Wiceliderką wzrostu jest nowa premier Ewa Kopacz (+13 punktów proc.). W innym sondażu – IBRIS dla „Rzeczpospolitej” – pozytywnie oceniło ją 31% Polaków, a negatywnie 37%. Badanie to zostało przeprowadzone już po piątkowej prezentacji nowej Rady Ministrów, uznanej przez media za nieudaną. Na początku swojego urzędowania Kopacz cieszy się więc całkiem przyzwoitymi wynikami w sondażach, które jednak w głównej mierze zawdzięcza „efektowi Tuska”. Na zbadanie „efektu Kopacz” dla rządu i Platformy musimy poczekać kilka miesięcy.

Warto podkreślic, że w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych polityków tylko prezes PIS nie odnotował względem poprzedniego miesiąca przyrostu poparcia i ufa mu tak jak w sierpniu 32% Polaków. Byłoby jednak co najmniej zaskakujące, gdyby lider opozycji zyskał po brukselskim awansie Tuska.

Kluczowe dane z sondażu zaufania CBOS:

  1. Zaufanie do prezydenta Bronisława Komorowskiego (79%) jest największe w historii jego prezydentury i niewiele niższe od najlepszego wyniku zanotowanego w comiesięcznych pomiarach CBOS przez Aleksandra Kwaśniewskiego (83% w październiku 2002).
  2. Zaufanie do byłego premiera Donalda Tuska we wrześniu jest największe od stycznia 2012, a więc od ponad 2,5 lat.
  3. Zaufanie do nowej premier Ewy Kopacz jest największe w jej karierze politycznej, co pozwoliło jej zająć 3. miejsce w rankingu zaufania CBOS.
  4. Wśród cieszących się największym zaufaniem jest 8 polityków koalicji i tylko 2 polityków opozycji (Miller, Kaczyński).
  5. Kaczyński jest jedynym politykiem, który nie zyskał na „efekcie Tuska”.

Letnie miesiące pozwoliły PIS ugruntować pozycję partii cieszącej się największym poparciem Polaków, ale awans Tuska do Brukseli może skutecznie pokrzyżować partii Kaczyńskiego plany zwycięstwa w jesiennych wyborach samorządowych.

Rok 2014 przyniósł dwa wyraźne zwroty akcji, które zaowocowały zmianą sondażowego lidera: kryzys na Ukrainie i aferę taśmową. Wiele wskazuje na to, że we wrześniu będziemy mieć do czynienia z trzecim punktem zwrotnym po wyborze polskiego premiera na szefa Rady Europejskiej. Obserwatorzy polskiej sceny politycznej oczekują, że awans Tuska na „króla Europy”, jak nazwał go jeden z tabloidów, pomoże Platformie odrobić straty do Prawa i Sprawiedliwości, a być może nawet wysunąć się na pierwsze miejsce w rankingu partyjnym. I rzeczywiście, zrealizowane już po sobotnim szczycie UE badania opinii publicznej – Homo Homini dla „Super Expressu” oraz Millward Brown dla TVN24 – pokazują wzrost poparcia dla partii rządzącej odpowiednio o 3 i 5 punktów procentowych. W sondażu Millward Brown dwie największe partie niemal remisują (PIS 32%, PO 31%) i to mimo tego, że pytano w nim o poparcie dla wspólnej listy PIS-SPZZ-PRJG.

Jaki jest zatem punkt wyjścia do drugiego po Ukranie sondażowego odbicia PO?

1

Prawo i Sprawiedliwość zajmowało pierwsze miejsce w rankingu partyjnym od maja 2013 roku aż do marca 2014, a więc nieprzerwanie przez 10 miesięcy. Dopiero dramatyczne wydarzenia na Ukrainie – zajęcie przez Rosję Krymu w marcu, a co za tym idzie aktywność polskiego rządu i dyplomacji – znacząco poprawiły notowania PO i w kwietniu po niemal roku partia Tuska znów wyprzedziła PIS w miesięcznej średniej sondaży najważniejszych ośrodków badania opinii. Szczęśliwie dla PO poprawa notowań przeciągnęła się także na maj i przeciętne poparcie dla partii tuż przed elekcją do Parlamentu Europejskiego (25 maja) zwiastowało minimalną wygraną Platformy (0,2 pkt proc.: PO 32,7%, PIS 32,5%). I rzeczywiście, wybory europejskie wygrała PO (32,1%) różnicą 25 tys. głosów, a więc jej przewaga nad PIS (31,8%) wyniosła 0,3 pkt proc.  Zauważmy że po raz kolejny obliczana przez mnie arytmetyczna średnia trafnie przewidziała wynik głosowania, mimo że niektórzy komentatorzy krytykują taki sposób szacowania poparcia społecznego dla partii.

2

Niedługo po eurowyborach sceną polityczną wstrząsnęła jednak „afera taśmowa” i w rezultacie czerwiec przyniósł załamanie słupków Platformy. Po publikacji podsłuchów przez tygodnik „Wprost” liderem sondaży znów zostało PIS, a różnica między dwiema głównymi partiami wróciła do tej sprzed kryzysu ukraińskiego.

Lipiec to zwieńczenie procesu zjednoczenia prawicy, jak nazwano umowę o wspólnym starcie w wyborach PIS-SPZZ-PRJG. W rezultacie notowania PIS podskoczyły przeciętnie do 38%, a w kilku sondażach partia Kaczyńskiego zdobyła nawet 42-43% (o ironio, o przerażającej podobno perspektywie zdobycia przez PIS 43% głosów rozmawiali na ujawnionych przez „Wprost” taśmach politycy PO). Przewaga PIS nad PO sięgnęła w lipcu aż 8 pkt proc. i była największa w całym 2014 roku.

W sierpniu zauważalne było już słabnięcie „efektu taśm” i niewielka poprawa notowań PO przy jednoczesnym nieznacznym słabnięciu PIS. Tuż przed wyborem Tuska na „prezydenta Europy” średnia sondaży pokazywała zatem 6,5 pkt proc. przewagi PIS (37,2%) nad PO (30,7%) i to te „cyferki” będziemy przyjmować za punkt wyjścia przy analizie spodziewanego „efektu Tuska”.

Na marginesie boju PO-PIS odnotujmy także pewne zawirowania wśród mniejszych partii. Po kiepskim wyniku w eurowyborach SLD wzmocnił się w sondażach i w sierpniu mógł liczyć na ponad 12% głosów. Niebezpieczeństwo które czai się na horyzoncie polega jednak na tym, że część proeuropejskich wyborców może pod wpływem sukcesu Tuska przenieść swoje głosy na PO i SLD na wyborczej mecie znów zostanie na lodzie. Główny rywal Sojuszu na lewicy – Twój Ruch – przeżywa prawdziwe załamanie notowań, które oscylują wokół 2-3%. Jak się wydaje nadchodzące wybory samorządowe, trudne zwłaszcza dla mniejszych ugrupowań, nie pozwolą TR na poprawę sondaży i powrót nad próg wyborczy.

Wyraźną zadyszkę przeżywa obecnie partia J. Korwin-Mikkego, która po najlepszym w swoim historii wyniku (8% w lipcu) spadła w sierpniu do 6%, po części zapewne wskutek afery z pobiciem Michała Boniego przez lidera tej egzotycznej formacji. Również ostatni ranking zaufania do polityków CBOS przyniósł optymistyczne dane: Korwin jest już wiceliderem w kategorii polityków budzących nieufność Polaków i w 3 miesiące od eurowyborów osiągnął to, na co Palikot pracował całe 3 lata. Gratuluję i pozdrawiam z tego miejsca wszystkich gimnazjalistów – powodzenia w nowym roku szkolnym J

Reasumując, w 2014 roku notowania PIS zamykały się w przedziale 32-38% głosów, zaś PO 29-34%. Zauważmy więc, że to „widełki” PIS dają tej partii szanse na uzyskanie dobrego wyniku wyborczego, zwłaszcza po wchłonięciu partii Ziobry i Gowina. Najlepszy wynik Platformy w tym roku (kwiecień – 34%) jest niewiele tylko wyższy od najgorszego rezultatu PIS (32%) w obecnym roku. Jednocześnie szczęście sprzyjało dotąd raczej Platformie, która na skutek nieszczęśliwych wydarzeń na Ukrainie wygrała eurowybory. PIS w momencie głosowania do Parlamentu Europejskiego miał swoje najsłabsze sondaże w całym 2014 roku (32%) i podobny wynik otrzymał podczas głosowania powszechnego (31,8%).

Pytanie jak dymisja Tuska i jego przeprowadzka do Brukseli wpłynie na sondaże w nadchodzących miesiącach? Wydaje się że we wrześniu prawdopodobny jest remis PO-PIS, choć trudno może być partii rządzącej przedłużyć „efekt Tuska” aż do wyborów samorządowych w listopadzie. Cykl newsowy uległ przyspieszeniu i już wkrótce media zajmą się obsadą stanowisk w nowym rządzie i pierwszymi problemami, z którymi przyjdzie mu się zderzyć. Jeśli jednak Tusk intensywnie zaangażuje się w kampanię samorządową i na fali „prezydenta Europy” uda się Platformie zmobilizować swoich „miękkich” wyborców, partię Kaczyńskiego pech spotka już po raz drugi w 2014. Okazałoby się wówczas, że PIS na skutek wydarzeń międzynarodowych, które zmieniają bieg spraw krajowych (Ukraina + wybory szefa Rady Europejskiej), ma problemy z przełożeniem wielomiesięcznego, sondażowego poparcia na rzeczywiste głosy wyborcze i zaliczy ósmą w ciągu 8 lat porażkę.

 

Sondażokracja to jedno z publicystycznych określeń współczesnej demokracji, sugerujące przemożny wpływ badań opinii publicznej na zachowania wyborcze czy sprawowanie władzy przez polityków. Choć sporo w tym przesady, to niewątpliwie sondaże są obecnie ważnym składnikiem systemu politycznego, stanowiąc cenne źródło informacji dla rządzących i rządzonych. Ponieważ w debacie publicznej rezultaty badań społeczno-politycznych są często jednym z najważniejszych argumentów, jakość pracy ośrodków demoskopijnych powinna podlegać kontroli i ocenie. Nie ma z kolei w demokracji lepszej okazji do weryfikacji sondaży niż rzeczywiste wybory prezydenckie, parlamentarne czy europejskie.  

W wielu europejskich krajach niezależne fundacje czy organizacje pozarządowe przeprowadzają po wyborach analizę porównawczą sondaży z oficjalnymi wynikami wyborów. W Polsce nie jest to, niestety, popularna metoda rozliczania firm badawczych z ich pracy. Głosowanie do Parlamentu Europejskiego 25 maja 2014 roku rozpoczęło w naszym kraju prawdziwy, sondażowo-wyborczy maraton, który zakończy się dopiero elekcją parlamentarną na jesieni 2015 roku. W tym czasie opinia publiczna będzie wprost bombardowana dziesiątkami sondaży politycznych kilku różnych firm badawczych. Warto wiedzieć, które z nich zasługują na uwagę, a które należy traktować z dystansem. 

01.  KTÓRY SONDAŻ NAJTRAFNIEJ WSKAZAŁ ZWYCIĘZCĘ?

Na samym początku przyznajmy, że wbrew rytualnym narzekaniom na „różnice w sondażach”, w eurowyborach’2014 polskie ośrodki demoskopijne wypadły całkiem przyzwoicie. I nie chodzi tylko o świetne badanie exit poll przeprowadzone w dniu głosowania przez Ipsos dla TVP/TVN, które z niezwykłą precyzją wskazało zwycięzcę oraz właściwą kolejność partii na wyborczej mecie.  Również ostatnie opublikowane przed ciszą prognozy i sondaże nie rozminęły się drastycznie z oficjalnymi wynikami, trafnie odtwarzając wyrównaną rywalizację PO-PIS. Przez wiele tygodni przed eurowyborami średnia poparcia dla partii politycznych wskazywała na zacięty pojedynek między partiami D. Tuska i J. Kaczyńskiego, którego zwieńczeniem stała się minimalna (0,35 punktu procentowego) wygrana PO.

W rozstrzygnięciu najtrudniejszej kwestii minionych wyborów tj. wskazaniu zwycięzcy w sytuacji remisu między dwiema partiami, największą precyzją wykazał się Instytut Badań Rynkowych i Społecznych Homo Homini. Opublikowana w przedwyborczy piątek w radiu RMF FM prognoza tego ośrodka wskazywała na 0,5 p.p. przewagi PO nad PIS. Błąd względem oficjalnych wyników PKW wyniósł więc zaledwie 0,15 p.p. i jest to w polskich realiach wartość imponująca. Podkreślmy, że zwycięski szacunek Homo Homini jest prognozą, a nie sondażem (jak wszystkie pozostałe wartości w poniższej tabeli). Wysoką trafnością w kwestii wyniku PO i PIS wykazał się również sondaż telefoniczny Estymatora dla „Newsweeka”, w którym partia D. Tuska wygrywała przewagą 1 punktu procentowego. Sondaże Millward Brown dla TVN oraz TNS Polska dla TVP pomyliły się co do zwycięzcy wyborów, wskazując na PIS, lecz pomyłka ta była niewielka i mieściła się w granicach błędu pomiaru. Największą wtopę zaliczył CBOS, wieszcząc aż 5-punktową wygraną PO.

Do analizy użyłem wyników sondaży 5 ośrodków demoskopijnych w takiej postaci, w jakiej rezultaty badań zostały przekazane mediom:

1

 

02.  KTÓRY SONDAŻ BYŁ NAJTRAFNIEJSZY?

Prawidłowe wskazanie zwycięzcy w sytuacji remisu zasługuje na uznanie, lecz nie wyczerpuje oceny całościowej omawianych sondaży. By móc ocenić które z pięciu badań przedwyborczych było najlepsze, musimy porównać do oficjalnych rezultatów nie tylko sondażowe słupki PO i PIS, lecz także pozostałych partii.

Jako kryterium oceny trafności sondażu przyjąłem sumę różnic pomiędzy wyrażonymi procentowo wynikami danego sondażu a oficjalnymi wynikami osiągniętymi przez poszczególne partie. Im wskaźnik ten jest niższy, tym mniejszy błąd całkowity popełniła dana firma badawcza i tym większa trafność jej sondażu.

Pod uwagę wziąłem wszystkie sondaże przeprowadzone w maju 2014 roku, których wyniki były opublikowane najpóźniej w przedwyborczy piątek. Ponieważ niektóre firmy badawcze opublikowały w maju więcej niż jedno badanie preferencji partyjnych, do analizy wybrałem ostatni przed ciszą wyborczą sondaż każdego ośrodka. Kryterium to spełniło pięć firm demoskopijnych (CBOS, TNS Polska, Millward Brown, Estymator, Homo Homini).

Dodatkową trudność w analizie nastręczał fakt, że dwa z pięciu ośrodków zaprezentowały wyniki pozbawione już odsetka wyborców niezdecydowanych (sondaż Estymatora i prognoza Homo Homini), zaś pozostałe firmy badawcze zdecydowały się uwzględnić osoby niepewne, komu przekazać swój głos (CBOS, TNS, Millward Brown). By móc porównać ze sobą tak różne wyniki, sondaże CBOS, TNS i MB pozbawiłem „niezdecydowanych” i przeliczyłem je na postać sondażu tylko wśród wyborców pewnych, na kogo zagłosować. Przykładowo, w sondażu CBOS (PO 26%, PIS 21%) było 30% niezdecydowanych wyborców. Wynik PO: 26/70 x 100 = 37,1%, wynik PIS: 21/70 x 100 = 30% i td.

2014

Jak widać w tabeli, najmniejszy błąd ogółem popełnił w ostatnim przedwyborczym sondażu Millward Brown i to tę pracownię badawczą należy uznać za zwycięzcę w 2014 roku. Drugie miejsce w zestawieniu przypadło TNS Polska, trzecie zaś Homo Homini – autorowi najtrafniejszego oszacowania różnicy PO-PIS. Na szarym końcu rankingu znowu CBOS – suma błędu tego ośrodka (prawie 18 p.p.) w porównaniu z konkurencją (8-11 p.p,) jest wprost olbrzymia.

 

03. RANKING SONDAŻOWNI 2009-2014.

Sondażownie, które przeprowadzały badania sympatii partyjnych przed tegorocznymi wyborami do Parlamentu Europejskiego, działają na polskim rynku od wielu lat. Umożliwia nam to dokładne porównanie efektów ich pracy, które uwzględni kilka ostatnich wyborów powszechnych. Po raz pierwszy wszystkie znane nam dziś dobrze ośrodki demoskopijne – Homo Homini, Millward Brown (dawniej SMG/KRC), CBOS oraz TNS – „spotkały się” przy okazji eurowyborów w 2009 roku. Również przed wyborami prezydenckimi w 2010 i parlamentarnymi w 2011 firmy te realizowały regularne badania preferencji politycznych.

Poniżej zestawienie ostatnich sondaży przed wyborami w 2009, 2010 i 2011 wraz z błędem każdego ośrodka badawczego, obliczonym analogicznie jak przy eurowyborach 2014.

3

 

Ostateczna klasyfikacja ośrodków sondażowych w latach 2009-2014 wygląda zatem następująco:

4

W wyborach ogólnokrajowych w latach 2009-2014 największą trafnością wykazały się sondaże preferencji politycznych realizowane przez TNS Polska (wcześniej TNS OBOP) – dwukrotnie firma ta była najlepsza (2010, 2011) i dwukrotnie zajęła miejsce drugie (2009, 2014).

Na drugim miejscu w rankingu uplasował się instytut Homo Homini, a tuż za nim na trzeciej pozycji Millward Brown. I to właśnie sondaże tych ośrodków – TNS, HH, MB – jako najwierniej oddające sympatie polityczne Polaków należy traktować z największą uwagą przed nadchodzącymi wyborami samorządowymi, prezydenckimi i parlamentarnymi.

Na samym końcu rankingu uplasował się CBOS. Ta 30-letnia rządowa fundacja, która teoretycznie powinna dysponować największym doświadczeniem i precyzją w realizacji badań preferencji elektoratu, aż trzykrotnie zrealizowała najgorszy sondaż przedwyborczy: w 2010, 2011 i 2014 roku, dając się wyprzedzić nie tylko „wielkiej trójce” TNS-HH-MB, ale nawet debiutującemu na polu badań politycznych Estymatorowi. Niewątpliwie CBOS jako najsłabsze ogniwo polskiej socjometrii wymaga reformy nie mniejszej, niż krytykowana za opieszałość w liczeniu głosów Państwowa Komisja Wyborcza.

Po miesiącu przerwy na szczyt politycznej listy przebojów powraca Prawo i Sprawiedliwość. Platforma, która w kwietniu przełamała 10-miesięczny okres prowadzenia PIS w sondażach i wysunęła się na czoło partyjnego peletonu, w maju znów krok za największym rywalem.

PIS utrzymywał się na szczycie rankingu partyjnego od maja 2013 do marca 2014 roku. Reakcja rządu D. Tuska na ukraiński kryzys znacząco poprawiła notowania PO, co pozwoliło tej partii w kwietniu na objęcie prowadzenia w średniej sondaży. Okazuje się jednak, że wzrost notowań Platformy miał charakter przejściowy. PIS znów miałby szansę wygrać wybory parlamentarne, gdyby te odbywały się w maju.

1

Mimo toczącej się kampanii do europarlamentu ośrodki badania opinii publicznej nie próżnowały i zrealizowały w maju ogółem 8 sondaży, które sprawdziły sympatie partyjne przed wyborami parlamentarnymi 2015 na łącznej próbie 8296 Polaków. Przeciętne poparcie dla PIS (33,5 proc.) było minimalnie wyższe niż dla PO (32,8 proc.), choć tylko jedna sondażownia pokazywała wygraną Platformy (tradycyjnie CBOS), a aż trzy wygraną PIS (TNS, GFK, HH).

2

Na wykresie widać wyraźnie „poukraiński” skok poparcia dla PO do 34 proc. w marcu i kwietniu, po długim okresie notowań w okolicy 30 proc. Jednak co ciekawe, kryzys za wschodnią granicą nie wywindował PO aż tak wysoko, by przebić notowania PIS z listopada-marca (ok. 35-36 proc.). Majowe słupki poparcia pokazują, że ukraińskie paliwo jest na wyczerpaniu – notowania PO lekko spadły, PIS wzrosły i w rezultacie partia J. Kaczyńskiego odzyskała prowadzenie, choć do dawnej 6-7 punktowej przewagi nad PO sporo brakuje. Ogółem od ubiegłego roku to już 11. miesiąc, gdy PIS jest liderem rankingu partyjnego przed wyborami do Sejmu.

3

Średnia majowych sondaży przeliczona na sejmowe mandaty przez dra Tomasza Jurkiewicza, statystyka z Uniwersytetu Gdańskiego, pokazuje że do zbudowania koalicji większościowej wystarczyłyby 2 partie: PO i SLD (razem 233 głosów). Jednak wypadnięcie z parlamentu Palikota oraz wejście Korwina ułatwiają znacząco skonstruowanie koalicji z udziałem zwycięskiego PIS, PSL i Nowej Prawicy (ogółem 226 posłów). Choć nadal brakowałoby kilku mandatów, uzyskanie takiej większości w toku kampanii jest bardzo prawdopodobne.

Można zapytać, jak prowadzenie PIS w średniej „sejmowych” sondaży ma się do niedawnego zwycięstwa PO w eurowyborach? Czy średnia „europejskich” sondaży trafnie pozwoliła przewidzieć zwycięzcę? Wiele osób powątpiewa, czy obliczanie średniej arytmetycznej z różnych sondaży ma w ogóle sens? Przyjrzyjmy się więc porównaniu ostatnich przedwyborczych badań preferencji partyjnych i wynikom wyborów podanym przez PKW:

POP

Średnia ostatnich sondaży przed eurowyborami przewidywała zwycięstwo PO przewagą 0,9 pkt proc. W rzeczywistości Platforma wyprzedziła PIS o 0,4 pkt proc., więc obliczana przeze mnie średnia poparcia dla partii sprawdziła się lepiej od pojedynczych sondaży. Zwróćmy też uwagę na dużą zbieżność sondażowej średniej do rzeczywistego wyniku w wyborach: w mojej średniej sondażowy wynik PIS różni się od wyborczego o 0,1 pkt proc, a PO o zaledwie o 0,5 pkt proc. Nie po raz pierwszy zatem średnia sondaży sprawdziła się jako narzędzie przewidywania wyniku wyborczego: (http://blogi.polskatimes.pl/poppolityka/2014/05/20/remis-ze-wskazaniem-na-po/ ) 

Pora na porównanie sondaży europejskich z sejmowymi. Publicystyczne przekonanie, że maraton wyborczy rozpoczął się od najkorzystniejszego dla PO głosowania do Parlamentu Europejskiego okazuje się słuszne.

5

Poparcie dla PO w sondażach sejmowych i przed eurowyborami jest niemal identyczne: 32,6 – 32,8 proc. Tymczasem PIS wyraźnie zyskuje, gdy Polaków pyta się o przyszłoroczne wybory parlamentarne: z europejskich 31,7 proc. do sejmowych 33,5 proc. Te 2 p.p. różnicy w poparciu dla PIS mogą wydawać się nieznaczące, pamiętać jednak musimy, że PO i PIS cieszą się obecnie podobną sympatią elektoratu i „każdy głos jest na wagę złota”. Innymi słowy, jeśli założyć że średnia sondaży po raz kolejny trafnie odzwierciedla rzeczywiste sympatie partyjne, to najważniejsze z wyborów do Sejmu i Senatu wygrałaby w maju partia J. Kaczyńskiego.

Powyższa analiza jest niezbędna, by uniknąć dysonansu między wynikami niedawnego głosowania powszechnego a sondażami poparcia dla partii przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Jak pokazują dziesiątki badań, wybory europejskie ze swej natury wzbudzają większe zainteresowanie elektoratu miejskiego, bardziej wykształconego i zamożnego, a więc Polaków, którzy stanowią zaplecze wyborcze PO. W tym przede wszystkim należy upatrywać przyczyn minimalnej wygranej Platformy w eurowyborach i spodziewanego w świetle sondaży zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości w wyborach sejmowych.

 

Po raz pierwszy w historii Prawo i Sprawiedliwość wyprzedziło Platformę Obywatelską wśród najmłodszych Polaków. Poparcie wyborców w wieku 18-25 lat dla partii rządzącej gwałtownie się załamało.

Podczas wieczoru wyborczego chętnie komentowano dane z exit poll IPSOS o rekordowym poparciu najmłodszych wyborców dla Nowej Prawicy J. Korwin-Mikkego. Nieco mniej przebiła się informacja o tym, że Platforma Obywatelska zajęła w grupie wyborców 18-25 lat dopiero trzecie miejsce, dając się po raz pierwszy w historii wyprzedzić Prawu i Sprawiedliwości (dane z exit polls):

wykres

W wyborach parlamentarnych 2007 i europejskich 2009 PO cieszyła się poparciem ponad połowy najmłodszych Polaków (53-54%), którzy w tamtych latach chcieli „chować babci dowód”, by te nie głosowały na PIS. Pierwsze załamanie poparcia dla partii D. Tuska nastąpiło w wyborach sejmowych 2011, gdy PO straciła w tej grupie ponad 20 pkt proc. i zanotowała poparcie na poziomie 33%, co jednak nadal pozwoliło zachować jej pozycję lidera wśród najmłodszego elektoratu przed PIS i dobrym wynikiem Palikota.

Dopiero tegoroczne wybory europejskie przyniosły PO prawdziwą katastrofę: zaledwie 19% głosów najmłodszych Polaków wobec 53% przed pięcioma laty czyli spadek o… 34 punkty procentowe (!). Platforma spadła tym samym z pierwszego od razu na trzecie miejsce, dając się przegonić Nowej Prawicy i PIS. Co ciekawe, poparcie najmłodszych dla partii J. Kaczyńskiego na przestrzeni lat jest dużo bardziej stabilne i waha się ciągle w przedziale 21-24% głosów.

najmłodsi

O ile więc jeszcze w latach 2007-2009 najmłodsi wyborcy chętniej głosowali na PO niż starsi Polacy, o tyle w latach 2011-2014 poparcie dla partii D.Tuska było w grupie 18-25 lat znacząco niższe od zanotowanego wśród ogółu wyborców.

Dobrą informacją dla PO jest to, że najmłodsi wyborcy z lat 2007-2009 zachowują się wobec Platformy lojalnie. Po przejściu do grupy wiekowej 26-39 lat „lemingi” nadal chętnie głosują na PO – nie jest przypadkiem, że w tegorocznych eurowyborach partia D. Tuska zanotowała największą przewagę nad PIS właśnie wśród wyborców w wieku 26-39 lat. Warto zauważyć, że była to też jedyna kategoria wiekowa, w której PO zanotowała lepszy od PIS wynik (wśród 18-25, 40-59 oraz 60+ PIS wyprzedził PO).

Zła informacja jest z kolei taka, że w kolejnych wyborach Platforma nie ma już co liczyć na takie „przesunięcie wyborców” z młodszych do starszych kategorii wiekowych. Zmiana taka odbije się w dłuższej perspektywie niekorzystnie na szansach wyborczych PO, biorąc pod uwagę także przyzwoite wyniki PO wśród najstarszych wyborców (60+), którzy będą powoli acz nieuchronnie opuszczać ziemski padół.

Od czasu największych sukcesów PO wśród najmłodszego elektoratu w eurowyborach 2009, na rynku politycznym pojawiło się prawie 3 mln nowych wyborców, dla których wieloletni spór PO-PIS ma charakter muzealny. Niedoceniana na co dzień zmiana w strukturze wiekowej elektoratu będzie z upływem czasu coraz bardziej odbijać się na wynikach wyborów, choć efekt ten będzie tłumiony początkowo przez dużo niższą frekwencję w tej grupie elektoratu. Z tego punktu widzenia przejęcie przez PIS wyborców 40+, którzy dużo chętniej stawiają się przy urnach, jest dla PO dużo groźniejsze przed wyborami parlamentarnymi 2015 niż „fochy” najmłodszych. Jeśli jednak Platforma myśli długofalowo, to utrata wchodzących w dorosłe życie Polaków wywołuje silny niepokój w jej szeregach.

Po ponad 24 godzinach od zakończenia głosowania Państwowa Komisja Wyborcza podała wreszcie pełne wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego. Oficjalne rezultaty elekcji porównajmy z ostatnimi sondażami opublikowanymi przed ciszą wyborczą.

Na samym wstępie przyznajmy, że w tych wyborach polskie sondażownie wypadły całkiem przyzwoicie. I nie chodzi tylko o świetne badanie exit poll przeprowadzone w dniu głosowania przez Ipsos dla TVP/TVN. Również ostatnie przed ciszą prognozy i sondaże nie rozminęły się z wyborczą rzeczywistością i trafnie odtwarzały wyrównaną rywalizację PO-PIS. No może poza CBOS ;)

W wielu europejskich krajach niezależne fundacje przeprowadzają po wyborach analizę porównawczą sondaży z wynikami wyborów. W Polsce nie jest to, niestety, popularna metoda rozliczania ośrodków demoskopijnych z ich pracy. Niedzielne głosowanie rozpoczęło w Polsce sondażowo-wyborczy maraton, który zakończy się dopiero jesienią 2015 roku. Warto więc wiedzieć, które badania sympatii politycznych zasługują na szczególną uwagę. 

01. KTO NAJTRAFNIEJ WSKAZAŁ ZWYCIĘZCĘ?

Na początek przyjrzyjmy się najtrudniejszej kwestii w tych wyborach tj. prawidłowemu wskazaniu zwycięzcy w sytuacji remisu między PO a PIS. Do analizy użyłem wyników sondaży pięciu ośrodków w takiej postaci, w jakiej zostały one przekazane mediom.

54321

Według PKW Platforma Obywatelska pokonała Prawo i Sprawiedliwość różnicą zaledwie 0,35 punktu procentowego. Najbliżej tej wartości był instytut Homo Homini, który w opublikowanej w radiu RMF FM prognozie typował wygraną PO o 0,5 pkt proc. przed PIS. Błąd wyniósł więc zaledwie 0,15 p.p. i jest to w polskich realiach wartość imponująca. Podkreślmy, że zwycięski szacunek Homo Homini jest prognozą, a nie sondażem. Tylko instytut Homo Homini zdecydował się przed eurowyborami opublikować prognozę na podstawie sondażu, co jak widać wyszło mu na dobre.

W tym roku obok Homo Homini również sondaż Estymatora dla „Newsweeka” bardzo trafnie przewidział różnicę między PO i PIS. Estymator projektował 1-punktowe zwycięstwo Platformy, a błąd względem zanotowanej w wyborach przewagi PO (0,35 p.p.) wyniósł tylko 0,65 punktu procentowego.

02. KTÓRY SONDAŻ BYŁ NAJLEPSZY? (wersja z niezdecydowanymi)

Porównanie wyników sondaży z rzeczywistym poparciem dla wszystkich partii w wyborach, a nie tylko PO i PIS jak powyżej, wygląda następująco (w tabeli sondaże w takiej postaci, w jakiej firmy badawcze przekazały je mediom czyli z uwzględnieniem wyborców niezdecydowanych):

wynikizniezdecydowanymi

Jak widać najmniejszy błąd ogółem popełnił w ostatnim przedwyborczym badaniu Millward Brown, największy jak zwykle CBOS. Pewnie znowu pracownia M. Grabowskiej tłumaczyć się będzie wczesnym terminem realizacji sondażu, tak jak gdyby ktoś jej bronił robić ankiety bliżej terminu wyborów ;)

03. KTÓRY SONDAŻ BYŁ NAJLEPSZY? (wersja bez niezdecydowanych)

By móc porównać powyższe wyniki z Estymatorem, który jako jedyny zaprezentował w mediach wyniki sondażu tylko wśród wyborców zdecydowanych, musimy zrobić to, przed czym firmy badawcze tak się wzbraniają tj. wyłączyć z podstawy procentowania osoby niezdecydowane. Niektóre pracownie odmówiły podania wyników „bez niezdecydowanych”; inne pouczyły mnie, że takie przeliczanie jest nieuprawnione. Opór Millward Brown, TNS i CBOS przed prezentowaniem wyników sondaży w takiej postaci, w jakiej podaje je później PKW jest zastanawiający. Chcąc nie chcąc, musiałem takiego przeprocentowania dokonać sam, a pełen sondażowy ranking w wersji „bez niezdecydowanych” wygląda następująco:

POPPOLITYK

   

PODSUMOWANIE

Najlepszy sondaż przed eurowyborami przeprowadził Millward Brown, z kolei najtrafniej poparcie dla dwóch największych partii (PO i PiS) oszacował w swojej prognozie instytut Homo Homini. Całkiem dobrze w tych wyborach wypadły: TNS Polska oraz Estymator. Tradycyjnie już najsłabszym ogniwem polskiej socjometrii okazał się CBOS i to niezależnie od tego, które kryterium porównawcze przyjmiemy ;) Zauważmy że błąd konkurencji zamyka się w przedziale 8-11 p.p., a CBOS z błędem rzędu 18 p.p. oddziela od reszty prawdziwa przepaść. Dość przypomnieć poprzednie, przestrzelone sondaże CBOS: PO 44% i PIS 27% w ostatnich wyborach parlamentarnych (było: PO 39%, PIS 30%) czy w poprzednich eurowyborach: PO 49%, PIS 22% (było: PO 44%, PIS 27%). Po raz kolejny więc CBOS pomylił się w ten sam sposób: przeszacował poparcie dla PO i zaniżył wynik PIS. Reforma PKW oraz CBOS wydają się dwoma najpilniejszymi zadaniami po eurowyborach.

Kilka wniosków natury ogólnej:

1. Prognoza trafniej niż zwykły sondaż wskazała zwycięzcę wyborów. Podobna sytuacja miała miejsce przed wyborami parlamentarnymi w 2011 roku, gdy prognoza TNS Polska dla „Gazety Wyborczej” rozgromiła sondażową konkurencję. W polskich realiach prognoza okazuje się skuteczniejsza, więc firmy badawcze powinny rozważyć publikowanie przed wyborami prognoz na podstawie własnych sondaży.

2. Sondaże Homo Homini, Estymatora i Millward Brown były oparte na większej niż standardowa próbie badawczej (1350-2000 ankietowanych) i trafniej przewidziały wynik wyborów niż „zwykłe” sondaże TNS i CBOS zrealizowane na próbie ok 1000 Polaków.  Firmy badawcze powinny rozważyć realizowanie tuż przed wyborami sondaży na większej niż „w ciągu roku” próbie.

3. Tylko CBOS nie zdecydował się zrealizować swojego ostatniego wyborczego badania w tygodniu poprzedzającym głosowanie i wybrał dużo wcześniejszy termin (8-14 maja), co niewątpliwie odbiło się na kiepskiej jakości tego sondażu. Pracownia M. Grabowskiej powinna rozważyć przeprowadzanie ostatniej ankiety bliżej terminu głosowania, co pozwoli jej choć trochę zredukować olbrzymi błąd między sondażem a wynikami wyborów.

 

Linki do analizowanych prognoz i sondaży:

HOMO HOMINI http://www.rmf24.pl/raport-eurowybory-2014/sondaze/news-eurowybory-2014-najnowszy-sondaz-pis-minimalnie-przed-po-fre,nId,1430734

ESTYMATOR http://polska.newsweek.pl/sondaz-newsweeka-poparcie-w-eurowyborach-po-i-pis-ida-na-remis,artykuly,286531,1.html

TNS POLSKA http://www.tvp.info/15320221/eurowybory-sondaz-dla-wiadomosci-pis-wyprzedza-po-o-2-pkt-proc

MILLWARD BROWN http://www.tvn24.pl/ostatnia-prosta-przed-eurowyborami-pis-i-po-leb-w-leb,431145,s.html

CBOS http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1129594,Ostatni-sondaz-CBOS-przed-wyborami-do-PE-PO-na-czele-spada-KorwinowiMikke

Czarny sen Platformy Obywatelskiej – po raz kolejny sondaże przeszacowują poparcie dla tej partii – wcale nie musi spełnić się w tegorocznych eurowyborach. Przy zaciętej rywalizacji między PO a PIS istnieje wiele przesłanek, które pozwalają postawić na partię D. Tuska (wyższa frekwencja w miastach, przewaga elektoratu PO wśród niezdecydowanych etc.). Niemniej porównanie ostatnich, opublikowanych przed ciszą wyborczą sondaży w czerwcu 2009 roku musi robić na politykach PO wrażenie. 

2009

Platforma była przeszacowana we wszystkich sondażach, przeciętnie o prawie 6 pkt proc. Poparcie dla PIS było z kolei niedoszacowane średnio o 3 pkt proc. Co ciekawe, sondaże w 2009 wyjątkowo trafnie przewidziały wyniki SLD, PSL oraz pozostałych partii. Największe peturbacje wystąpiły pomiędzy dwoma głównymi ugrupowaniami centroprawicy.

Opublikowane w piątek ostatnie przed ciszą wyborczą sondaże – Homo Homini dla RMF FM oraz TNS Polska dla TVP – zamykają cykl badań preferencji politycznych Polaków przed niedzielnymi wyborami do Parlamentu Europejskiego. Przeciętne poparcie dla partii prezentuje się następująco:

czystewyniki

Jak widać różnice między poszczególnymi sondażami są znaczące. Tylko według CBOS niedzielne eurowybory wygra PO i to z bardzo istotną, bo aż 5-punktową przewagą nad PIS. W pozostałych trzech sondażach – TNS Polska, Millward Brown i Homo Homini – niewielką przewagę (1-2 pkt proc.) ma Prawo i Sprawiedliwość.

Średnie rezultaty dwóch głównych partii są niemal identyczne i wynoszą ok. 27%. Jednak różnice w szacowanym poparciu dla PO i PIS między ośrodkami demoskopijnymi są olbrzymie. Platformę popiera 24-30% wyborców, a Prawo i Sprawiedliwość 21-31% elektoratu.

Zwróćmy też uwagę na szokująco różny odsetek niezdecydowanych – od 9% w Homo Homini do aż 30% w CBOS. By móc porównać sondaże „wielkiej czwórki” z Estymatorem, który prezentuje wyniki poparcia dla partii tylko wśród wyborców zdecydowanych na kogo głosować, musimy wyłączyć z podstawy procentowania osoby niezdecydowane. W tej wersji poparcie dla partii wygląda następująco:

ostatniatabelka

Średnia ostatnich 5 najważniejszych ośrodków badania opinii publicznej, które przeprowadzały ankiety przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, wskazuje na minimalną przewagę PO (32,6%) nad PIS (31,7%).

Zauważmy jednak, że dwie z pięciu sondażowni na zwycięzcę typują Prawo i Sprawiedliwość: TNS Polska oraz Millward Brown. Wygraną PO przewiduje Homo Homini (prognoza na podstawie sondażu), Estymator oraz CBOS – ten ostatni w wersji bez niezdecydowanych aż o 7 pkt proc przed PIS!

O ile w świetle sondaży zwycięzca niedzielnych wyborów jest nieznany, o tyle trzecie miejsce SLD (10,9%) jest oczywistością. Podobnie jak wejście PSL (7%) do europarlamentu. I te cztery komitety wyborcze – PO, PIS, SLD oraz PSL – mogą być pewne przekroczenia progu wyborczego.

Bardzo prawdopodobne jest (niestety) wejście do Parlamentu Europejskiego partii Korwina (6%), także dlatego że poziom mobilizacji jego elektoratu jest w wielu sondażach zbliżony do najbardziej zmotywowanych do udziału w głosowaniu wyborców PIS i PO. Nieco inaczej sytuacja przedstawia się w przypadku koalicji Europa Plus Twój Ruch (4,1%), której sondażowa średnia jest dość daleko od progu 5%. Jednak zdaniem wielu komentatorów z uwagi na kilka atrakcyjnych jedynek – Kutz, Kalisz, Nowacka – Europie Plus być może uda się wejść do europarlamentu.

Sondaże nie dają większych szans pozostałym komitetom wyborczym – Polsce Razem, Solidarnej Polsce i Ruchowi Narodowemu.

Kluczowe pytanie przed niedzielnymi wyborami brzmi: czy w obecnej kampanii sondaże mają podobne odchylenie jest przed eurowyborami w 2009? Innymi słowy, czy nadal przeszacowują poparcie dla PO, a zaniżają dla PIS? Jeśli tak, to niedzielne wybory PIS wygra dużo większą przewagą niż pokazują to ostatnie sondaże TNS, MB i HH. A może jest wprost przeciwnie i tym razem to PIS jest przeszacowany, a poparcie dla PO zaniżone? Wówczas to CBOS oraz Estymator będą świętować w niedzielę swój sukces.

http://blogi.polskatimes.pl/poppolityka/2014/04/25/jak-wygladaly-sondaze-na-miesiac-przed-eurowyborami-2009/

Jeśli wszystkie kwietniowe badania sympatii partyjnych Polaków potraktujemy jako jeden sondaż na ogromnej próbie, okaże się że na 3 tygodnie przed wyborami do Parlamentu Europejskiego mamy do czynienia z idealnym remisem między PO i PIS.

Ogółem w mediach zaprezentowano w kwietniu rezultaty aż 15 sondaży preferencji partyjnych: 7 badających poparcie dla partii w wyborach do Parlamentu Europejskiego i 8 przed przyszłorocznymi wyborami do Sejmu. Najaktywniejszy na tym polu był tradycyjnie Instytut Homo Homini (6 sondaży), TNS Polska (4) oraz CBOS (2). Po jednym sondażu zrealizowały GFK Polonia, Millward Brown oraz Estymator. W kwietniu przepytano o sympatie polityczne prawie 16 tys. Polaków, a uśrednienie wyników z tak pokaźnej próby pozwala dużo trafniej wnioskować o nastrojach wyborczych niż tylko na podstawie jednego, zwykłego sondażu zrealizowanego na klasycznej próbie 1 tys. obywateli.

Screenshot - 2014-05-04 , 18_35_32

Okazuje się, że jeśli sprowadzimy wszystkie kwietniowe sondaże do wspólnego mianownika (wykluczymy wyborców niezdecydowanych) to PO i PIS cieszą się identycznym poparciem 33,1% Polaków! Jest to o tyle ciekawe, że w żadnym z użytych do średniej 15 sondaży remis nie występuje :) Wprost przeciwnie – wyniki poparcia dla dwóch głównych partii są niewyobrażalnie rozstrzelone. Przykładowo, w sondażu europejskim CBOS partia Tuska wręcz miażdży PIS przewagą aż 10 pkt proc. Dla odmiany w zrealizowanych w identycznym okresie badaniach TNS i GFK, to partia Kaczyńskiego wygrywa wybory z wyraźną przewagą 5 pkt proc nad PO. Różnica między sondażowymi liderami sięga więc… 15 pkt proc. OFBORowy standard ;)

Dzisiejszy wpis należy oczywiście traktować jako ciekawostkę i „zabawę sondażami”, bo porównywanie sondaży sejmowych z europarlamentarnymi jest nieuprawnione z uwagi choćby na różną frekwencję deklarowaną przez ankietowanych (znacznie wyższa w sejmowych). Należy też pamiętać, że w tak obliczonej średniej firmy badawcze nie są traktowane jednakowo – nadreprezentacja sondaży HH i TNS może wypaczać ostateczny wynik każdej z partii. Stosunkowo jednak łatwo sobie z tym problemem możemy poradzić, przyjmując zasadę „1 ośrodek demoskopijny – 1 sondaż”. Wówczas za podstawę do obliczenia średniej służyć będzie nie liczba wszystkich 15 sondaży w kwietniu jak powyżej, lecz przeciętne poparcie dla partii w skali miesiąca zarejestrowane przez 6 głównych firm badawczych. Odpowiadać to będzie założeniu, że „każda z sześciu firm badawczych ma taką samą szansę na pomyłkę co do wyniku wyborów” ;)

Screenshot - 2014-05-04 , 19_22_13

Przy takim spojrzeniu remis przekształca się w minimalne prowadzenie PO 33,9% przed PIS 32,7%. Zauważmy przy tym kilka cech charakterystycznych naszych sondaży:

1. Sześć ośrodków demoskopijnych podzieło się na jednakowo liczne obozy:

– Homo Homini, TNS Polska, GFK Polonia pokazują zwycięstwo PIS,

– Estymator, Millward Brown i CBOS dowodzą zwycięstwa PO.

2. Poparcie dla PO jest porównywalne we wszystkich sondażach za wyjątkiem CBOS. O ile konkurencja projektuje 31-34% głosów dla partii Tuska, o tyle CBOS jako jedyny daje PO prawie 39%. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że to 5 pozostałych firm badawczych trafniej przewiduje wynik PO niż sam jeden CBOS ;)

3. Poparcie dla PIS jest najbardziej rozstrzelone spośród wszystkich partii. Z jednej strony mamy CBOS, Estymator i Millward Brown gdzie partia Kaczyńskiego ma 29-31% głosów, z drugiej zaś strony TNS, GFK i Homo Homini gdzie PIS zbiera 34-38% głosów.

4. Tradycyjnie najlepszy swój rezultat SLD odnotowuje w sondażach Homo Homini, tym razem także w Estymatorze (po 14%). W kilku pracowniach partia ta ma tylko 8-9% poparcia.

5. We wszystkich sondażach PSL przekracza 5% próg wyborczy, nie powinno więc być żadnej niespodzianki także 25 maja.

6. Średnie poparcie dla partii Janusza Korwin-Mikke wyniosło w kwietniu dokładnie 5,0%, co daje Nowej Prawicy spore nadzieje na udział w podziale euromandatów.

7. Lekko pod wyborczym progiem plasuje się Twój Ruch (4,6%). Z uwagi na tradycyjne niedoszacowanie tej partii w sondażach CBOS istnieje spora szansa dla J. Palikota na przekroczenie progu.

8. Średnia sondaży nie daje zbyt wielkich szans na sforsowanie 5% progu trzem pozostałym formacjom prawicowym: Polska Razem 3%, Solidarna Polska 2% i Ruch Narodowy 1%.

 

 

 

Doczekaliśmy się. 30 kwietnia, a więc bite 3 tygodnie po zakończeniu realizacji badania (3-9 kwietnia), CBOS zaprezentował wreszcie wyniki sondażu sympatii partyjnych przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Można zastanawiać się skąd wynikała prawie miesięczna zwłoka w prezentacji badania. Zwolennicy teorii spiskowych powiedzą, że CBOS bał się porównania z TNS, który zrobił sondaż w niemal identycznym okresie, a uzyskał diametralnie różne wyniki.

Gigantyczne różnice między sondażami CBOS i TNS Polska stały się już nową, świecką tradycją (http://blogi.polskatimes.pl/poppolityka/2014/04/17/tradycyjny-rozjazd-cbos-i-tns-w-ocenie-prezydenta/). Jednak to, co zaprezentowały oba ośrodki badawcze w kwietniu przejdzie do historii polskiej, a niewykluczone że także światowej socjometrii. Porównajmy sondaże CBOS i TNS – zrealizowane w niemal identycznym czasie (3-9 kwietnia i 4-9 kwietnia), podobną metodą badawczą (wywiady bezpośrednie), na zbliżonej wielkością próbie ankietowanych (ok 1000):

AAAAAAAAAAA

 

Te same sondaże po wyłączeniu „niezdecydowanych” wyglądają następująco:

BBBBBBBBB

Interpretacja wyników kwietniowych sondaży mogłaby być następująca: jeśli wybory do Parlamentu Europejskiego odbyłyby się w kwietniu, wygrałaby Platforma Obywatelska z 39% poparciem (CBOS) lub zwycięzcą byłoby Prawo i Sprawiedliwość z poparciem 39% (TNS). Brzmi to śmiesznie, ale niestety jest jak najbardziej prawdziwe. W badaniu CBOS partia Tuska miażdży PIS przewagą aż 10 pkt proc – w sondażu TNS to PIS pokonuje PO wyraźną różnicą 5 pkt proc. „I kumu tu, panie, wierzyć?”

Najbardziej szokujące różnice dotyczą wyniku PIS. W sondażu TNS partia ta cieszy się 39% poparcia – w CBOS tylko 29%. Tak olbrzymie dysproporcje są nieakceptowalne i niewytłumaczalne na żadnym poziomie analizy (mimo absurdalnych wysiłków niektórych dyżurnych „autorytetów” medialnych). Poparcie dla PO w obu ośrodkach jest bardziej zrównoważone (34% i 39%); choć nadal dysproporcja jest wyraźna, to 5 pkt proc różnicy da się wytłumaczyć „marginesem błędu”. Podobnie sprawa wygląda z poparciem dla partii Korwina – 4% w TNS i aż 8% w CBOS. Mimo że wynik Nowej Prawicy w CBOS jest dwukrotnością rezultatu w TNS, różnicę tą także można uznać za naturalną w badaniach społecznych rozbieżność.

Różne „cyferki” mają bardzo konkretne przełożenie na liczbę mandatów w Parlamencie Europejskim. Procenty na mandaty przeliczył dr Tomasz Jurkiewicz, statystyk z Uniwersytetu Gdańskiego.

CBOS: PO 22, PIS 17, SLD 5, KNP 4, PSL 3.

TNS: PIS 23, PO 20, SLD 5, PSL 3.

Do europejskich wyborów pozostał mniej niż miesiąc, a wskazanie zwycięzcy jest zadaniem karkołomnym, gdy opierać się będziemy tylko na sondażach (podobno) renomowanych firm badawczych. Jeśli na ostatniej prostej, w maju, wyniki sondaży CBOS i TNS Polska się nie „zjadą”, będziemy mieć do czynienia z kompromitacją ośrodków demoskopijnych porównywalną tylko z kultowym 2005 rokiem i „prezydentem Tuskiem”. No chyba że CBOS będzie zwlekał tak długo z publikacją danych jak w kwietniu. Wówczas rezultaty majowego sondażu będzie mógł (nie) zaprezentować już po eurowyborach ;)

PS: Poniżej kilka komentarzy z Twittera do zaskakującego, łagodnie rzecz ujmując, sondażu CBOS:

c

a

b