Archiwa tagu: eurowybory

Opublikowane w piątek ostatnie przed ciszą wyborczą sondaże – Homo Homini dla RMF FM oraz TNS Polska dla TVP – zamykają cykl badań preferencji politycznych Polaków przed niedzielnymi wyborami do Parlamentu Europejskiego. Przeciętne poparcie dla partii prezentuje się następująco:

czystewyniki

Jak widać różnice między poszczególnymi sondażami są znaczące. Tylko według CBOS niedzielne eurowybory wygra PO i to z bardzo istotną, bo aż 5-punktową przewagą nad PIS. W pozostałych trzech sondażach – TNS Polska, Millward Brown i Homo Homini – niewielką przewagę (1-2 pkt proc.) ma Prawo i Sprawiedliwość.

Średnie rezultaty dwóch głównych partii są niemal identyczne i wynoszą ok. 27%. Jednak różnice w szacowanym poparciu dla PO i PIS między ośrodkami demoskopijnymi są olbrzymie. Platformę popiera 24-30% wyborców, a Prawo i Sprawiedliwość 21-31% elektoratu.

Zwróćmy też uwagę na szokująco różny odsetek niezdecydowanych – od 9% w Homo Homini do aż 30% w CBOS. By móc porównać sondaże „wielkiej czwórki” z Estymatorem, który prezentuje wyniki poparcia dla partii tylko wśród wyborców zdecydowanych na kogo głosować, musimy wyłączyć z podstawy procentowania osoby niezdecydowane. W tej wersji poparcie dla partii wygląda następująco:

ostatniatabelka

Średnia ostatnich 5 najważniejszych ośrodków badania opinii publicznej, które przeprowadzały ankiety przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, wskazuje na minimalną przewagę PO (32,6%) nad PIS (31,7%).

Zauważmy jednak, że dwie z pięciu sondażowni na zwycięzcę typują Prawo i Sprawiedliwość: TNS Polska oraz Millward Brown. Wygraną PO przewiduje Homo Homini (prognoza na podstawie sondażu), Estymator oraz CBOS – ten ostatni w wersji bez niezdecydowanych aż o 7 pkt proc przed PIS!

O ile w świetle sondaży zwycięzca niedzielnych wyborów jest nieznany, o tyle trzecie miejsce SLD (10,9%) jest oczywistością. Podobnie jak wejście PSL (7%) do europarlamentu. I te cztery komitety wyborcze – PO, PIS, SLD oraz PSL – mogą być pewne przekroczenia progu wyborczego.

Bardzo prawdopodobne jest (niestety) wejście do Parlamentu Europejskiego partii Korwina (6%), także dlatego że poziom mobilizacji jego elektoratu jest w wielu sondażach zbliżony do najbardziej zmotywowanych do udziału w głosowaniu wyborców PIS i PO. Nieco inaczej sytuacja przedstawia się w przypadku koalicji Europa Plus Twój Ruch (4,1%), której sondażowa średnia jest dość daleko od progu 5%. Jednak zdaniem wielu komentatorów z uwagi na kilka atrakcyjnych jedynek – Kutz, Kalisz, Nowacka – Europie Plus być może uda się wejść do europarlamentu.

Sondaże nie dają większych szans pozostałym komitetom wyborczym – Polsce Razem, Solidarnej Polsce i Ruchowi Narodowemu.

Kluczowe pytanie przed niedzielnymi wyborami brzmi: czy w obecnej kampanii sondaże mają podobne odchylenie jest przed eurowyborami w 2009? Innymi słowy, czy nadal przeszacowują poparcie dla PO, a zaniżają dla PIS? Jeśli tak, to niedzielne wybory PIS wygra dużo większą przewagą niż pokazują to ostatnie sondaże TNS, MB i HH. A może jest wprost przeciwnie i tym razem to PIS jest przeszacowany, a poparcie dla PO zaniżone? Wówczas to CBOS oraz Estymator będą świętować w niedzielę swój sukces.

http://blogi.polskatimes.pl/poppolityka/2014/04/25/jak-wygladaly-sondaze-na-miesiac-przed-eurowyborami-2009/

Dokładnie za miesiąc, 25 maja, wybory do Parlamentu Europejskiego. To dobry moment, by zerknąć, jak o tej porze przed 5 laty wyglądały sympatie partyjne Polaków i jak rzeczywisty wynik wyborów odstawał od prezentowanych w mediach sondaży. Pozwoli to również na sformułowanie kilku wniosków o możliwym rozstrzygnięciu w tegorocznych eurowyborach.

Przed wyborami europejskimi w 2009 roku regularne badania preferencji partyjnych przeprowadzała większość firm badawczych, które znamy także z obecnej kampanii: CBOS, Homo Homini, GFK Polonia, TNS OBOP (obecnie TNS Polska) i SMG KRC (obecnie Millward Brown). W poniższej tabeli zestawiłem rezultaty sondaży przeprowadzonych przez najważniejsze ośrodki badawcze mniej więcej na miesiąc przed eurowyborami (7 czerwca 2009).

tabelken

Sondaże na miesiąc przed eurowyborami w 2009 roku zapowiadały miażdżące zwycięstwo Platformy Obywatelskiej, której średnia poparcia wynosiła aż 50%! Drugą w kolejności partię – Prawo i Sprawiedliwość – wybierało przeciętnie 24% wyborców. A zatem, projektowana na 30 dni przed głosowaniem przewaga partii Tuska nad partią Kaczyńskiego miała wynieść aż 26 punktów procentowych (najwięcej tradycyjnie w CBOS – 30 pkt proc. – co nie jest zaskoczeniem dla śledzących obecne, życzliwe dla PO wyniki tej pracowni). Co ważne, sondaże niewiele zmieniły się w przeciągu ostatniego miesiąca kampanii i ostatnie badania przed wyborami z początku czerwca pokazywały niemal identyczne wyniki jak powyżej i gigantyczną przewagę PO.

Rzeczywistość wyborcza 7 czerwca nie chciała być jednak tak łaskawa dla partii rządzącej. Platforma owszem, zdecydowanie wygrała, ale 44% głosów nijak nie pasowało do sondażowej średniej 50% (w niektórych badaniach, jak CBOS czy SMG KRC, poparcie dla PO wynosiło nawet 52-53%). PO była zatem przeciętnie o 6 pkt proc. przeszacowana w badaniach przedwyborczych, a PIS niedoszacowany o 3 pkt proc. (średnia sondaży 24%, wynik wyborów 27%). Tym samym projektowana różnica 26 pkt proc. między PO a PIS na mecie wyborczej okazała się różnicą „zaledwie” 17 pkt proc.

Zwróćmy uwagę, że również SLD oraz PSL wypadły ostatecznie w wyborach lepiej niż pokazywały to sondaże na miesiąc przed wyborami. Ciekawym z punktu widzenia obecnej kampanii przypadkiem jest Unia Polityki Realnej. Okazuje się że ówczesne sondaże niemal idealnie przewidziały wynik wyborczy partii Korwina-Mikke (wtedy 1,1%). Jeśli również obecne badania wiernie oddają poparcie dla jego formacji, może on z optymizmem wyczekiwać 25 maja i przekroczenia 5% progu wyborczego.

Jak wygląda porównanie sytuacji na miesiąc przed wyborami w 2009 roku i obecnie? Okazuje się, że sondażowe notowania PO są dziś aż o 18 punktów procentowych niższe (obecnie 32%, przed pięcioma laty 50%). W przypadku PIS możemy mówić o wzroście sondażowych słupków względem poprzednich eurowyborów o 8 punktów procentowych (z 24% do 32%).

Średnia kwietniowych badań wskazuje na remis między głównymi prawicowymi siłami: PO i PIS popiera po 32% Polaków chcących wziąć udział w głosowaniu 25 maja. Co ciekawe, wyniki SLD i PSL są niemal identyczne jak przed pięcioma laty.

sredniasondazy

Najważniejsze pytanie, jakie pojawia się w obecnej kampanii brzmi: czy w tym roku będziemy mieli do czynienia z sytuacją analogiczną jak w 2009? Innymi słowy, czy obecny sondażowy remis między PO-PIS oznacza rzeczywiście remis czy też po skorygowaniu o „błąd 2009” oznacza sporą przewagę PIS nad PO?  A może w tej kampanii sondaże niedoszacowują PO i zawyżają poparcie dla PIS?

Z jednej strony, jeśli weźmiemy pod uwagę doświadczenia z kampanii 2009-2011 to założyć możemy, że sondażowy remis PO-PIS jest tak naprawdę przewagą PIS. Badania społeczne w Polsce na przestrzeni ostatniej dekady regularnie zawyżały poparcie dla PO i zaniżały dla PIS, a ekspertem w tej dziedzinie stał się CBOS.

 Z drugiej strony, to pierwsze od kilku lat wybory, które odbędą się w siódmym roku rządów Donalda Tuska. Jest możliwe, że część wyborców zmęczona PO nie przyznaje się do tej partii przed ankieterami, ucieka w „niezdecydowanych”, by ostatecznie stawić się 25 maja przy urnach i przechylić szalę zwycięstwa na korzyść PO. Część komentatorów wskazuje też na możliwość, że pierwszy raz to sondażowe wyniki PIS mogą być zawyżone, a partia ta dostanie ostatecznie mniej głosów w wyborach.

Wreszcie możliwym jest, że średnia sondaży wiernie oddaje rzeczywiste poparcie dla PO i PIS w społeczeństwie. Wówczas wyniki wyborów pokryją się z przeciętnymi notowaniami obu partii w głównych sondażowniach.

Wczoraj o północy minął termin zgłaszania list kandydatów na europosłów; ostateczną liczbę zarejestrowanych list PKW poda w ciągu najbliższych dni. Wszystko wskazuje na to, że w eurowyborach we wszystkich okręgach wystartuje 9 komitetów. Średnia ostatnich 5 sondaży preferencji partyjnych do Parlamentu Europejskiego prezentuje się następująco (3 sondaże telefoniczne – HH, TNS, Estymator oraz 2 sondaże bezpośrednie – TNS i CBOS):

ojro

 

 

Marzec był dziesiątym miesiącem z rzędu, w którym PIS prowadził w średniej sondaży przed wyborami parlamentarnymi w 2015 roku. Jednak jego przewaga nad PO wyraźnie osłabła i była najmniejsza od przejęcia prowadzenia niemal rok temu. Wzrost PO – zawdzięczany głównie poruszeniu opinii publicznej po zajęciu przez Rosję Krymu – odbił się na notowaniach partii lewicowych: SLD miał w marcu najsłabsze poparcie od prawie roku, a partia Palikota spadła pod próg wyborczy. Marzec potwierdził, że zaobserwowany w lutym skok notowań partii Korwina-Mikke nie był incydentalny.

Marzec był rekordowy pod względem zrealizowanych badań preferencji partyjnych Polaków. Ogółem w mediach zaprezentowano rezultaty aż 12 sondaży przed przyszłorocznymi wyborami do Sejmu i Senatu – najaktywniejszy na tym polu był Instytut Homo Homini (5 sondaży), TNS Polska (2) oraz Millward Brown (2). Po jednym sondażu zrealizowały CBOS, GFK oraz Estymator. W marcu przeankietowano zatem aż 12,7 tys. Polaków, a uśrednienie wyników z tak pokaźnej próby pozwala dużo trafniej wnioskować o sympatiach wyborczych niż tylko na podstawie jednego, zwykłego sondażu zrealizowanego na próbie 1 tys. obywateli.

1

Ponieważ jednak nadreprezentacja sondaży HH, TNS oraz MB może wypaczać charakter średniej, podstawą do obliczenia przeciętnego poparcia dla partii powinno być przyjęcie zasady „1 sondażownia – 1 sondaż”. W ten sposób do poznania przeciętnego poparcia dla partii politycznych używać będziemy sondaży 6 ośrodków badania opinii publicznej realizujących regularne ankiety preferencji partyjnych.

2

*w przypadku HH (5 sondaży), TNS Polska (2 sondaże) i MB (2 sondaże) w tabeli podano średnią z marcowych badań

W marcu po raz pierwszy od wielu miesięcy doszło do „podziału” wśród polskich ośrodków demoskopijnych. Z jednej strony, cztery sondażownie wskazywały na różnych rozmiarów zwycięstwo PIS (od 1 pkt proc. w GFK do aż 6 pkt proc. w TNS). Z drugiej strony, dwie firmy badawcze zanotowały ok. 3-punktowe prowadzienie PO (CBOS, Estymator).

Średnie poparcie dla PIS wyniosło w marcu 35 proc., zaś dla PO 33,5 proc. Partia Tuska zanotowała więc wyraźną poprawę notowań względem lutego, a także poprzednich miesięcy, gdy przeciętne poparcie dla PO oscylowało wokół 29-30 proc. Przewaga PIS nad PO w średniej miesięcznej sondaży została zachowana już dziesiąty miesiąc z rzędu, niemniej skurczyła się do ledwie 1,5 pkt proc – a więc najmniej od przejęcia przez PIS koszulki lidera w maju 2013 roku. W ostatnim półroczu partia Kaczyńskiego notowała bezpieczne, 5-7 punktowe prowadzenie nad PO. Sytuacja na Ukrainie wyraźnie wpłynęła na marcowe sondaże, a potwierdzeniem trendu są również pierwsze kwietniowe badania, w których PO już regularnie wyprzedza PIS.

3

Poprawa notowań PO po kryzysie krymskim odbyła się głównie kosztem ugrupowań lewicowych. Średnia poparcia dla SLD (10,6 proc.), a także dla znajdującego się w marcu pod wyborczym progiem Twojego Ruchu (4,5 proc.) jest najniższa od wielu miesięcy.

Zwróćmy też uwagę na sytuację wśród prawicowego planktonu. W lutym po raz pierwszy w historii Nowa Prawica Korwina-Mikke wysunęła się przed dwie pozostałe partie walczące o miejsca w parlamencie: Solidarną Polskę Zbigniewa Ziobro oraz Polskę Razem Jarosława Gowina. Marzec potwierdził prymat Nowej Prawicy (3,5 proc.), której brakuje już tylko 1 pkt proc. do „przegonienia” partii Palikota.

4

 Marcowa średnia sondaży przeliczona na sejmowe mandaty przez dra Tomasza Jurkiewicza (statystyka z Uniwersytety Gdańskiego) pokazuje po raz pierwszy od wielu miesięcy, że do zbudowania stabilnej koalicji większościowej wystarczyłyby 2 partie, a nie jak dotąd aż 3. Poprawa notowań PO oraz wypadnięcie z parlamentu Palikota powodują, że 188 posłów PO oraz 49 SLD składa się na potencjalną, koalicyjną większość 237 mandatów. Zwycięski w marcu PIS miałby za mało mandatów do rządzenia nawet w koalicji z PSL (razem 222 posłów).

Przez wiele miesięcy od maja 2013 roku sympatie polityczne Polaków pozostawały względnie stabilne. PIS zbierał w tym czasie 35-37% głosów, a notowania PO ustabilizowały się w granicach 30%, co oznaczało wszakże utratę niemal co czwartego wyborcy z 2011 roku. Stagnacja zapanowała również po lewej stronie sceny politycznej. SLD trwale wyprzedził partię Palikota, ale nie potrafił przebić się przez barierę 12-14% głosów. Pokonany Twój Ruch na osłodę notował stale wyniki nad progiem wyborczym. Wszystko to pozwalało stawiać tezę, że wybory parlamentarne z bezpieczną przewagą wygrałby PIS, a w Sejmie znalazłoby się jak dotąd 5 partii.

5

Marzec przyniósł prawdziwy sondażowy wstrząs, choć do „oficjalnej” zmiany lidera rankingu partyjnego dojdzie zapewne dopiero w kwietniu. Notowania PIS i PO zbliżyły się do granic remisu, SLD obsunął się w stronę 10%, a Palikot spadł pod próg.  Zmniejszenie dystansu PO do PIS odnotowano nie tylko w sondażach sejmowych, ale również w 5 marcowych badaniach przed wyborami do Parlamentu Europejskiego (25 maja). Sondaże europejskie są jak na razie dość wiernym odbiciem sejmowych, z nieco mniejszą pulą głosów zarezerwowaną dla dwóch głównych partii. Przewaga PIS nad PO także tu jest minimalna i wyniosła w marcu przeciętnie 1 pkt proc. (w sejmowych – 1,5 pkt). Wiele wskazuje na to, że w kwietniu PO wysunie się przed PIS także w eurosondażach. Kluczowym pozostaje pytanie, jaka sondażowa przewaga zagwarantuje PO zwycięstwo w maju. Mając na względzie regularne przeszacowanie wyników tej partii w badaniach opinii publicznej w przeszłości, wydaje się że dopiero 3-5 pkt proc. lepszy od PIS wynik w badaniach oznaczać będzie realną przewagę w dniu wyborów.

6

 

Dokładnie za 2 miesiące – 26 maja – Państwowa Komisja Wyborcza powinna ogłosić wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się dzień wcześniej. To dobry moment, by sprawdzić kto według sondaży byłby dziś zwycięzcą w tym pierwszym od jesieni 2011 głosowaniu ogólnokrajowym. 

Sondaże „europejskie”, w porównaniu do „krajowych”, mają swoją specyfikę, tak jak różne pod wieloma względami są wybory do Parlamentu Europejskiego i elekcja do Sejmu i Senatu. W 2009 roku w eurowyborach głosowało tylko 25% Polaków – dwa lata później w głosowaniu sejmowym wzięło udział prawie dwa razy tyle wyborców – 49%. Tylko pozornie mniejsza frekwencja powinna zaszkodzić PO. Doświadczenie pokazuje bowiem, że eurowybory mobilizują nieco odmienny od „sejmowego” profil wyborców: bardziej zainteresowanych polityką, o wyższym wykształceniu i dochodach, mieszkających w „większych ośrodkach”. Teoretycznie więc powinno to działać na korzyść PO. I rzeczywiście, dystans PO do PIS jest w europejskich sondażach mniejszy niż w sejmowych.

Najpierw weźmy na tapetę wszystkie marcowe badania tak, jak zostały one zaprezentowane w mediach tj. z uwzględnieniem różnego odsetka „niezdecydowanych”. Po uśrednieniu 5 sondaży przewaga PIS (26%) nad PO (25%) jest symboliczna i wynosi ledwo 1 pkt proc. (przeciętnie w „sejmowych” ok 2-3 pkt proc). W zestawieniu zwraca uwagę tradycyjne niedoszacowanie PIS przez CBOS: 22% na tle niemal zgodnych ustaleń konkurencji na poziomie 27% (niedawno szefowa tej pracowni, Mirosława Grabowska, przyznała że nie wie dlaczego tak się dzieje 😉 ).

1111

Oprócz powyższych sondaży, także Estymator zrealizował w marcu badanie preferencji przed wyborami do PE. W mediach zaprezentowano tylko wyniki wśród wyborców zdecydowanych, więc by móc je porównać z sondażami TNS i Homo Homini, musimy je wszystkie sprowadzić do wspólnego mianownika tj. wyłączyć z podstawy procentowania wyborców niezdecydowanych:

1

*Koalicja Porozumienie dla Przyszłości (SdPL, PD, Zieloni) / **Libertas.

Po uśrednieniu wszystkich 6 marcowych badań otrzymujemy już godną zaufania próbę prawie 6500 „przeankietowanych” obywateli, która dużo precyzyjniej niż pojedyncze badanie na 1000 Polaków pozwala oszacować sympatie polityczne elektoratu. Jeśli zatem wierzyć sondażowej średniej, w marcu 32,5% zdecydowanych wyborców oddałoby głos na PIS, zaś 32% na PO. Trzecie miejsce zająłby SLD (11,5%), a do europarlamentu swoich przedstawicieli miałyby szanse wprowadzić jeszcze PSL (6,5%) oraz Europa Plus – Twój Ruch (5,4%). Pod progiem wyborczym prawicowa drobnica: Polska Razem (3,8%), Nowa Prawica (3,7%), Solidarna Polska (2,8%) oraz Ruch Narodowy (1%). Zauważmy że plankton zbiera łącznie aż 11% wyborców – dużo więcej niż w sondażach sejmowych.

W porównaniu do eurowyborów sprzed 5 lat wyraźnie traci PO (zjazd z 44 do 32%!), nieco umacnia się PIS (z 27 do 32%). W przypadku SLD i PSL obecna pozycja sondażowa jest tylko nieznacznie słabsza niż wynik wyborczy z 2009.

Średnia sondaży przeliczona na euromandaty wskazuje w marcu remis między PIS i PO: po 19 miejsc w Parlamencie Europejskim. SLD może liczyć na 7, a PSL i TR na 3 mandaty.

zmiany

Względem lutego najbardziej spektakularna zmiana notowań dotyczy oczywiście PO – dzięki reakcji na kryzys ukraiński zaliczyła wzrost aż o 6 pkt proc! Co PO zyskała, lewica straciła: SLD w dół o 2, a Europa Plus aż o 4 pkt proc. Słupki poparcia dla pozostałych partii – w tym tracącego tylko 1 punkt PIS – pozostały względnie stabilne.

Przewaga PIS nad PO wśród wyborców zdecydowanych, na którą partię głosować (0,5 pkt proc.) wydaje się na tyle minimalna, że teoretycznie możemy mówić o remisie między dwiema prawicowymi partiami. Należy jednak pamiętać o 4 rzeczach:

1. Sondaż sondażowi nierówny. Najsłabszym ogniwem polskiej socjometrii pozostaje najstarsza sondażownia – CBOS. Jak wielokrotnie pisałem na tym blogu, CBOS najbardziej ze wszystkich firm badawczych mija się z rzeczywistymi wynikami głosowania i popełnia stale te same błędy: przeszacowuje poparcie dla PO, zaniża dla PIS i formacji Palikota. TNS Polska i Homo Homini, które trafniej niż CBOS przewidziały wyniki wyborów w 2009 i 2011 roku, pokazują niewielką przewagę PIS.

2. Poza paroma wyjątkami, PIS wypada lepiej w wyborach niż pokazuje to średnia sondaży. Analogicznie, dotąd PO bywała częściej przeszacowana niż niedoszacowana. Dało się to zauważyć przy okazji poprzednich eurowyborów: średnia ostatnich sondaży zapowiadała 25% dla PIS i ponad 50% dla PO (skończyło się na odpowiednio: 27% i 44%).

3. PIS prowadzi w ogólnorkrajowych sondażach od maja 2013, a więc przewaga partii J. Kaczyńskiego nie jest czymś chwilowym, kaprysem elektoratu, a odzwierciedla trwalsze przemiany w strukturze poparcia dla partii, wychwycone po raz pierwszy wiosną 2013 roku przez „Diagnozę Społeczną” prof. Czapińskiego. W tym sensie ewentualna przegrana PIS po roku prowadzenia w sondażach i siódme z rzędu zwycięstwo PO będzie jednak zaskoczeniem.

4. Według pojawiających się na Twitterze plotek, małe prawicowe partie mają spore kłopoty ze zbieraniem podpisów pod listami wyborczymi. Jeśli faktycznie Ruch Narodowy czy Nowa Prawica odpadną z rywalizacji, część ich wyborców zasili raczej PIS niż PO. 

Mając te 4 uwagi na względzie możemy założyć, że gdyby wybory do Parlamentu Europejskiego odbyły się dziś, wygrałoby jednak niewielką przewagą Prawo i Sprawiedliwość (na co wskazują też sondaże TNS Polska – ośrodka uważanego przez komentatorów za najbardziej wiarygodny).

Zagadką pozostaje frekwencja. Wg CBOS do urn wybiera się 38% Polaków. Wieloletnie doświadczenia pokazują jednak, że deklaracje te możemy śmiało przemnożyć przez 2/3. Wówczas projektowana frekwencja wyniesie ok. 25%.

Mimo że wybory do Parlamentu Europejskiego już za 100 dni, sondaży badających poparcie dla partii przed tym głosowaniem jak na lekarstwo. Dlatego zaprezentowane dziś przez TVP badanie TNS Polska przyciągnęło sporą uwagę komentatorów.

Gdyby eurowybory odbywały się w lutym, zwycięzcą wg TNS byłoby Prawo i Sprawiedliwość (25%) przed Platformą Obywatelską (20%). O ile pierwsze miejsce PIS po 10 miesiącach prowadzenia w „krajowych” sondażach nie zaskakuje, o tyle trzecia pozycja koalicji Europa Plus Twój Ruch (11%) i minimalna przewaga nad SLD (10%) wywołała zdumienie części komentatorów politycznych na Twitterze. Wyniki pozostałych partii już bez zaskoczeń – Polskie Stronnictwo Ludowe 6%, Solidarna Polska 4%, Polska Razem 4%, Kongres Nowej Prawicy 3% i Ruch Narodowy z zerowym poparciem.

Jeśli z sondażu wyłączyć 17% wyborców niezdecydowanych, to wówczas rezultaty pomiaru prezentują się następująco: PIS 30%, PO 24%, EP-TR 13%, SLD 12%, PSL 7%, SP 5%, PRJG 5%. Umożliwi nam to porównanie dzisiejszych wyników z dwoma poprzednimi pomiarami TNS, które zrealizowano w marcu i listopadzie ubiegłego roku. Na przestrzeni ostatniego roku zauważalna jest jedna wyraźna tendencja: spadek poparcia dla PO z 37% do ledwie 24%. Wyniki PIS wahają się w tym czasie w przedziale 27-33%, zaś SLD 12-17%. Najciekawsza sytuacja dotyczy koalicji Europa Plus, która na samym początku swej działalności w marcu 2013 zanotowała 10% poparcie, by po długim okresie nieobecności w mediach spaść do 5% w listopadzie. Obecny, lutowy wynik jest więc lepszy niż u zarania tej inicjatywy, co każe podchodzić do aktualnego pomiaru TNS ze sporym dystansem. Tym bardziej, że poza prezentacją „jedynek” na listach wyborczych nie wydarzyło się w międzyczasie nic, co uzasadniałoby tak duży wzrost.

A

Ciekawie prezentuje się porównanie eurosondażu TNS z badaniem Homo Homini dla tygodnika „Do Rzeczy” sprzed 2 tygodni. Okazuje się, że generalnie oba sondaże są do siebie dość zbliżone, jeśli chodzi o poparcie dla PIS, PO, PSL i prawicowego planktonu. Jedyną, ale za to spektakularną różnicę odnotujemy w przypadku wyników SLD i Europy Plus. Partia L. Millera odnotowuje wręcz fantastyczne poparcie w sondażu HH (20%) i ledwie dobre w badaniu TNS (12%). Z kolei w przypadku koalicji J. Palikota jest na odwrót: fatalny wynik w sondażu HH (6%) i rewelacyjny w pomiarze TNS (13%). Różnice są wyraźne nawet jak na polskie sondaże, które przyzwyczaiły nas do ‚rozstrzelonych’ wyników.

1

Wyjaśnieniem nadzwyczaj dobrego wyniku koalicji Europa Plus może być sposób, w jaki ankietowanym przez TNS prezentowano listę komitetów wyborczych. W przypadku EP-TR lista ta zawierała nazwiska aż czterech liderów koalicji, w tym nadal popularnego Aleksandra Kwaśniewskiego. To zapewne zniekształciło wynik pomiaru na rzecz koalicji, której faktycznym liderem pozostaje J. Palikot. Potwierdzeniem takiej interpretacji jest poprzedni, listopadowy pomiar TNS, w którym SLD miał 17% poparcia, a Europa Plus zaledwie 5%. Wówczas przy liście tej drugiej formacji nie pojawiło się nazwisko Kwaśniewskiego. Jest to przy okazji wskazówka dla Europy Plus, że mocniejsze zaangażowanie się byłego prezydenta w kampanię może znacząco poprawić wynik centrolewicowej listy.

Abstrahując od zamieszania po lewej stronie, PIS ma szansę nieznacznie poprawić swój wynik względem poprzednich eurowyborów – deklarowane poparcie dla tej partii (ok. 30%) jest o 3 pkt proc. wyższe niż rezultat sprzed pięciu lat (27%). Kampania przed eurowyborami jeszcze się oficjalnie nie rozpoczęła, jednak przeciętne poparcie dla PO w eurosondażach – ok 25% – jest wręcz drastycznie niższe niż wynik tej partii (44%) w 2009 roku i przekłada się na bardzo duże straty w liczbie euromandatów. Według symulacji podziału miejsc w Parlamencie Europejskim, dokonanej przez @MarcinPalade w przypadku sondażu HH i @nmaliszewski na podstawie TNS, zwycięski PIS może liczyć na 17-18, a PO na 14-15 reprezentantów w europarlamencie. Zysk PIS jest więc relatywnie niewielki względem poprzednich wyborów, wrażenie robi za to utrata przez PO aż 10-11 swoich europosłów.

2

Ostatnią zagadką pozostaje frekwencja. W styczniowym pomiarze Homo Homini na majowe wybory wybierało się 26% ankietowanych. W lutowym sondażu TNS Polska taki zamiar zgłosiło aż 59% badanych, z tym że tylko 30% w sposób zdecydowany. Wieloletnie doświadczenia tej pracowni – w tym te całkiem niedawne sprzed referendum warszwskiego – potwierdzają, że rzeczywista frekwencja oscyluje wokół odsetka „zdecydowanych” wziąć udział w głosowaniu. Możemy więc założyć, że na dziś ok. 26-30% Polaków pofatygowałoby się do urn wyborczych, co i tak jest lepszym rezultatem niż wyniki w 2004 (20%) i 2009 (24%) roku.

Do tej pory tylko Homo Homini i TNS Polska zrealizowały eurowyborcze sondaże – pierwsze pomiary CBOS i Millward Brown planowane są w marcu.

Sensacyjny sondaż Homo Homini dla tygodnika „Do Rzeczy” przynosi zaskakująco zaciętą rywalizację o zwycięstwo w wyborach do Parlamentu Europejskiego za pół roku. Na czele peletonu Prawo i Sprawiedliwość (23%), druga jest Platforma Obywatelska (21%), tuż za nią – co jest największym zaskoczeniem – Sojusz Lewicy Demokratycznej (20%). Wszystkie trzy partie dzieli różnica mniejsza od błędu pomiaru.

Do wyborów europejskich 25 maja 2014 roku pozostało zaledwie 6 miesięcy. Dziwić więc może, że do tej pory nie doczekaliśmy się zbyt wielu badań opinii publicznej, które pokazują europreferencje Polaków. Dzisiejsze badanie Homo Homini to zaledwie czwarty tego typu sondaż w bieżącym roku  – trzy poprzednie (HH / TNS Polska / SMG KRC) zrealizowano w marcu, jeszcze przed wiosenną zmianą sondażowego lidera na PIS. Pozostaje mieć nadzieje, że po okresie świąteczno-noworocznym ruszą regularne, comiesięczne badania europreferencji.

pop

Porównując dzisiejszy, listopadowy sondaż Homo Homini do swego poprzednika z marca zauważmy, że wynik PIS i PSL nie uległ żadnej zmianie. Największe zawirowania powstały na osi PO-SLD-Palikot. Jeszcze w marcu powołana przez A. Kwaśniewskiego, M. Siwca i J. Palikota inicjatywa „Europa Plus” cieszyła się 14% poparciem (w sondażu SMG KRC nawet 17%) i wyprzedzała SLD (12%). W listopadzie Homo Homini nie pytał już ankietowanych o „Europę Plus”, uznając – nie wiadomo na ile słusznie – że inicjatywa jest martwa. W jej miejsce pojawiło się pytanie o Twój Ruch J. Palikota, który zdobył ledwie 4% głosów. I to jest zapewne najważniejsza przyczyna tak dobrego wyniku SLD.

Zauważmy też dwie kolejne sprawy: po pierwsze, łączne poparcie dla Europy Plus i SLD w marcu (14+12=26%) jest niemal identyczne jak listopadowy wynik Twojego Ruchu i SLD (4+20=24%). Po drugie zaś, między marcem a listopadem liczba osób niezdecydowanych wzrosła ponad dwukrotnie (z 9 do 19%). Zmiana poparcia w listopadowym badaniu (PO -8 pkt, SLD +8 pkt) mogłaby sugerować, że partie „wymieniły się” wyborcami. Jednak zdaniem szefa Instytutu Homo Homini M. Dumy może to wskazywać na to, że SLD poprawił swój wynik głównie kosztem inicjatywy „Europa Plus”, zaś wyborcy Platformy zasilili przede wszystkim grono osób niezdecydowanych.

Jest to o tyle bardziej prawdopodobne, że wyniki PIS i PSL, a także deklarowana frekwencja (24%) nie zmieniły się między marcem a listopadem. Należy podkreślić, że niska frekwencja i specyficzny, „niekrajowy” charakter wyborów mogą wpływać na uzyskane wyniki poparcia dla partii. Nie przesądzając, czy poparcie dla SLD na poziomie 20% jest w przyszłorocznych eurowyborach realne, zauważmy że wyniki sondaży „europejskich” różnią się od „krajowych” nie tylko w Polsce. Dla przykładu, ostatni sondaż „krajowy” w Wielkiej Brytanii daje prowadzenie Partii Pracy (40%) przed Partią Konserwatywną (33%) i UKIP (11%). Przeprowadzony w podobnym czasie sondaż „europejski” pokazuje, ze Partia Pracy może w tych wyborach liczyć na 35%, konserwatyści już tylko na 21%, a eurosceptycy z UKIP na dwukrotnie lepszy rezultat (22%) niż w wyborach krajowych.

Na polskim podwórku również możemy liczyć się z odmiennymi strategiami wyborców w wyborach do Parlamentu Europejskiego niż w głosowaniu krajowym.  Przykładowo można sobie wyobrazić, że część „wkurzonych” wyborców Platformy zechce pokazać partii środkowy palec, nie idąc na wybory lub wspierając SLD, co nie będzie grozić powrotem strasznego Kaczora jak w przypadku wyborów sejmowych. Może to deformować obraz poparcia partyjnego znany nam ze zwykłych, „krajowych” sondaży, w których to PO i PIS walczą o prowadzenie, a SLD jest daleko w tyle.

W komentarzach do sondażu Homo Homini pojawiły się opinie, że instytut ten nie przewiduje trafnie wyników wyborów. O ile w przypadku wyborów parlamentarnych 2011 faktycznie możemy mówić o sporej wpadce Homo Homini, zarówno w przypadku ostatniego sondażu przedwyborczego jak i realizowanego w dniu głosowania exit poll, o tyle by być sprawiedliwym należy przypomnieć, że to właśnie sondaż Homo Homini najtrafniej przewidział wynik eurowyborów w 2009 roku, a opublikowany dziś sondaż dotyczy przecież wyborów europejskich. By nie być gołosłownym, poniżej w tabeli ranking firm badawczych w wyborach do Parlamentu Europejskiego prawie 5 lat temu.

3

Reasumując, również ostatnie krajowe sondaże potwierdzają, że SLD zyskuje poparcie (w listopadzie przeciętnie 15% wyborców zdecydowanych), a swoje najlepsze wyniki uzyskuje faktycznie w badaniach Homo Homini. W tym sensie nie należy się spodziewać, że ewentualne kolejne eurosondaże MillwardBrown czy TNS Polska przyniosą równie świetny wynik partii L. Millera. Konkluzja jednak będzie zapewne podobna: Platforma nie ma co liczyć na powtórkę rewelacyjnego wyniku z eurowyborów 2009 roku (44,4%!) i nawet jeśli nie musi martwić się o 2. pozycję na mecie, to rozegra zapewne zaciętą walkę o wynik w przedziale 20-30%. PO wprowadziła do Parlamentu Europejskiego przed 4 laty aż 25 deputowanych. Dzisiejszy sondaż daje jej nadzieje na 12 mandatów. I to zapewne jest dla europosłów PO prawdziwym powodem do zmartwień.