Archiwa tagu: frekwencja

Według medialnej interpretacji publikowanych w trakcie kampanii referendalnej sondaży prezydent stolicy powinna już szykować się do wyprowadzki z Ratusza. Jeśli jednak przyjrzymy się bliżej tym badaniom, sprawa nie jest tak jednoznaczna.

Sondaże nie pozostawiają Hannie Gronkiewicz-Waltz złudzeń co do jednego: zdecydowana większość tych, którzy pofatygują się 13 października do lokali wyborczych, opowie się za jej odwołaniem ze stanowiska prezydenta Warszawy. Odsetek przeciwników HGW waha się od 67% w badaniach TNS Polska do 76% w sondażu ABR Sesta. Po wyłączeniu z sondaży wyborców niezdecydowanych, 83-88% warszawiaków zagłosuje przeciw obecnej prezydent miasta. Warto podkreślić, że ten odsetek – jak na polskie realia – jest bardzo podobny w sondażach 4 różnych ośrodków.

1

 

Zauważmy też, że nadal 10-14% chętnych do udziału w głosowaniu chce bronić HGW. Biorąc pod uwagę sondażowe deklaracje uczestnictwa w referendum (nawet połowa warszawiaków), daje to nawet 5 punktów procentowych frekwencji, co w obecnej sytuacji może mieć niebagatelne skutki dla dalszych losów prezydent miasta.

O ile w przypadku rozkładu głosów w samym referendum sondaże są dość jednoznaczne, o tyle dużo ważniejsza kwestia – poziomu projektowanej frekwencji – nie jest już w przedwyborczych badaniach tak klarowna. Według PKW, w stolicy uprawnionych do głosowania jest 1 milion 335 tysięcy osób. By referendum było ważne do urn musi się pofatygować ponad 389 tys. warszawiaków, co przekłada się na frekwencję na poziomie ok 29%. Sprawdźmy jak wyglądają zapowiedzi udziału w referendum w ostatnich przed referendum sondażach czterech ośrodków demoskopijnych.

2

 

Gdyby wszyscy warszawiacy, którzy deklarują w sondażach udział w głosowaniu, faktycznie pofatygowali się do urn wyborczych, próg ważności referendum zostałby osiągnięty. Choć zgodność między ośrodkami badania opinii publicznej jest tu mniejsza niż w przypadku rozkładu głosów, to jednak wystarczający odsetek 36-52% mieszkańców stolicy zapowiada pójście na referendum.

Sprawdźmy jeszcze dynamikę zmian podczas kampanii referendalnej na podstawie kilku sondaży TNS Polska.

3

 

Zwraca uwagę, że podczas trwającej kampanii referendalnej odsetek deklarujących udział w głosowaniu 13 października praktycznie pozostaje w sondażach TNS (najlepszego ośrodka badań opinii publicznej w wyborach 2011) na niezmienionym poziomie 36-39%. Ostatni sondaż TNS pokazuje jednak, że spadła liczba osób „raczej” wybierających się do urn, co może sugerować krystalizowanie się bloku przeciwników i zwolenników obecnej prezydent.

Zagadką pozostaje, ilu z zapowiadających udział w referendum naprawdę uda się w nadchodzącą niedzielę do lokalu wyborczego. Ze względu na fakt, że podczas kampanii referendalnej to TNS Polska najbardziej regularnie badał preferencje warszawiaków, postanowiłem przyjrzeć się, jak wyglądały różnice pomiędzy deklarowanym udziałem w wyborach a rzeczywistą frekwencją w ciągu ostatnich 20 lat. Efekty porównania w poniższej tabeli.

4

 

  1. W historii badań TNS Polska rzeczywista frekwencja wyborcza nigdy nie przewyższyła sumy deklaracji „zdecydowanie pójdę na wybory” i „raczej pójdę” (w tabeli jako „tak ogółem”).
  2. Rzeczywista frekwencja wyborcza najbardziej zbliżona była do sondażowej odpowiedzi „zdecydowanie pójdę zagłosować” – przeciętna frekwencja wyborcza w analizowanym okresie wyniosła 49,6%, zaś średni odsetek „zdecydowanie tak” 49,5%.
  3. Warto zauważyć, że kilkukrotnie realne uczestnictwo w wyborach przewyższyło jednak odsetek „zdecydowanych” deklaracji (np. 2009 i 2010 – w tabeli oznaczone na żółto).
  4. Przeciętnie, na przestrzeni ostatnich 2 dekad, realna frekwencja zanotowana w wyborach wynosiła 67,3% ogólnych deklaracji uczestnictwa w sondażach TNS.

Gdyby tę średnią zastosować mechanicznie do ostatniego przedreferendalnego sondażu TNS Polska (łącznie 36% deklaracji udziału), to otrzymujemy frekwencję wynoszącą 24% – a więc dużo poniżej wymaganych 29%. Jeśli zaś uwzględnimy fakt, że wg TNS „rzeczywista frekwencja oscyluje wokół odsetka ankietowanych deklarujących swój zdecydowany udział w głosowaniu”, a ten w ostatnim sondażu TNS wynosi 27%, możemy spodziewać się frekwencji na poziomie 27%.

Reasumując, za odwołaniem HGW opowiada się w badaniach opinii publicznej zdecydowana większość deklarujących udział w głosowaniu. Jeśli przyjąć, że dotychczasowe doświadczenie TNS Polska potwierdzi się przy okazji referendum warszawskiego i, po pierwsze, rzeczywista frekwencja będzie zbliżona do odsetka osób chcących „zdecydowanie” pójść do urn, a po drugie, wyniesie ok 2/3 ogółu deklarujących udział w głosowaniu, to frekwencja powinna zamknąć się w przedziale 24-27%, a prezydent stolicy nie powinna zostać odwołana. Pamiętać jednak należy, że taka symulacja to w pewnym sensie wróżenie z fusów, bowiem operujemy tylko i wyłącznie wieloletnią średnią badań, zastosowaną mechanicznie do aktualnych sondaży. I wreszcie, w sondażowej historii TNS bywały lata, gdy realna frekwencja zanotowana w wyborach była wyższa od „zdecydowanych” zapowiedzi ankietowanych. Jeśli w tym roku będziemy mieli do czynienia z taką „anomalią”, przekroczenie progu 29% wydaje się możliwe.

 

Tekst ukazał się pierwotnie na portalu Polityka Warszawska http://politykawarszawska.pl