Archiwa tagu: parlament europejski

Dokładnie za miesiąc, 25 maja, wybory do Parlamentu Europejskiego. To dobry moment, by zerknąć, jak o tej porze przed 5 laty wyglądały sympatie partyjne Polaków i jak rzeczywisty wynik wyborów odstawał od prezentowanych w mediach sondaży. Pozwoli to również na sformułowanie kilku wniosków o możliwym rozstrzygnięciu w tegorocznych eurowyborach.

Przed wyborami europejskimi w 2009 roku regularne badania preferencji partyjnych przeprowadzała większość firm badawczych, które znamy także z obecnej kampanii: CBOS, Homo Homini, GFK Polonia, TNS OBOP (obecnie TNS Polska) i SMG KRC (obecnie Millward Brown). W poniższej tabeli zestawiłem rezultaty sondaży przeprowadzonych przez najważniejsze ośrodki badawcze mniej więcej na miesiąc przed eurowyborami (7 czerwca 2009).

tabelken

Sondaże na miesiąc przed eurowyborami w 2009 roku zapowiadały miażdżące zwycięstwo Platformy Obywatelskiej, której średnia poparcia wynosiła aż 50%! Drugą w kolejności partię – Prawo i Sprawiedliwość – wybierało przeciętnie 24% wyborców. A zatem, projektowana na 30 dni przed głosowaniem przewaga partii Tuska nad partią Kaczyńskiego miała wynieść aż 26 punktów procentowych (najwięcej tradycyjnie w CBOS – 30 pkt proc. – co nie jest zaskoczeniem dla śledzących obecne, życzliwe dla PO wyniki tej pracowni). Co ważne, sondaże niewiele zmieniły się w przeciągu ostatniego miesiąca kampanii i ostatnie badania przed wyborami z początku czerwca pokazywały niemal identyczne wyniki jak powyżej i gigantyczną przewagę PO.

Rzeczywistość wyborcza 7 czerwca nie chciała być jednak tak łaskawa dla partii rządzącej. Platforma owszem, zdecydowanie wygrała, ale 44% głosów nijak nie pasowało do sondażowej średniej 50% (w niektórych badaniach, jak CBOS czy SMG KRC, poparcie dla PO wynosiło nawet 52-53%). PO była zatem przeciętnie o 6 pkt proc. przeszacowana w badaniach przedwyborczych, a PIS niedoszacowany o 3 pkt proc. (średnia sondaży 24%, wynik wyborów 27%). Tym samym projektowana różnica 26 pkt proc. między PO a PIS na mecie wyborczej okazała się różnicą „zaledwie” 17 pkt proc.

Zwróćmy uwagę, że również SLD oraz PSL wypadły ostatecznie w wyborach lepiej niż pokazywały to sondaże na miesiąc przed wyborami. Ciekawym z punktu widzenia obecnej kampanii przypadkiem jest Unia Polityki Realnej. Okazuje się że ówczesne sondaże niemal idealnie przewidziały wynik wyborczy partii Korwina-Mikke (wtedy 1,1%). Jeśli również obecne badania wiernie oddają poparcie dla jego formacji, może on z optymizmem wyczekiwać 25 maja i przekroczenia 5% progu wyborczego.

Jak wygląda porównanie sytuacji na miesiąc przed wyborami w 2009 roku i obecnie? Okazuje się, że sondażowe notowania PO są dziś aż o 18 punktów procentowych niższe (obecnie 32%, przed pięcioma laty 50%). W przypadku PIS możemy mówić o wzroście sondażowych słupków względem poprzednich eurowyborów o 8 punktów procentowych (z 24% do 32%).

Średnia kwietniowych badań wskazuje na remis między głównymi prawicowymi siłami: PO i PIS popiera po 32% Polaków chcących wziąć udział w głosowaniu 25 maja. Co ciekawe, wyniki SLD i PSL są niemal identyczne jak przed pięcioma laty.

sredniasondazy

Najważniejsze pytanie, jakie pojawia się w obecnej kampanii brzmi: czy w tym roku będziemy mieli do czynienia z sytuacją analogiczną jak w 2009? Innymi słowy, czy obecny sondażowy remis między PO-PIS oznacza rzeczywiście remis czy też po skorygowaniu o „błąd 2009” oznacza sporą przewagę PIS nad PO?  A może w tej kampanii sondaże niedoszacowują PO i zawyżają poparcie dla PIS?

Z jednej strony, jeśli weźmiemy pod uwagę doświadczenia z kampanii 2009-2011 to założyć możemy, że sondażowy remis PO-PIS jest tak naprawdę przewagą PIS. Badania społeczne w Polsce na przestrzeni ostatniej dekady regularnie zawyżały poparcie dla PO i zaniżały dla PIS, a ekspertem w tej dziedzinie stał się CBOS.

 Z drugiej strony, to pierwsze od kilku lat wybory, które odbędą się w siódmym roku rządów Donalda Tuska. Jest możliwe, że część wyborców zmęczona PO nie przyznaje się do tej partii przed ankieterami, ucieka w „niezdecydowanych”, by ostatecznie stawić się 25 maja przy urnach i przechylić szalę zwycięstwa na korzyść PO. Część komentatorów wskazuje też na możliwość, że pierwszy raz to sondażowe wyniki PIS mogą być zawyżone, a partia ta dostanie ostatecznie mniej głosów w wyborach.

Wreszcie możliwym jest, że średnia sondaży wiernie oddaje rzeczywiste poparcie dla PO i PIS w społeczeństwie. Wówczas wyniki wyborów pokryją się z przeciętnymi notowaniami obu partii w głównych sondażowniach.

Opublikowany dziś sondaż Homo Homini dla RMF FM jest ostatnim przed Wielkanocą badaniem sympatii partyjnych Polaków. Tuż po świętach ukaże się jeszcze CBOS, który zapewne zamknie cykl sondaży europejskich w kwietniu. Po nim rozpocznie się ostatni, najintensywniejszy miesiąc kampanii, a co za tym idzie także badań elektoratu, przed wyborami do Parlamentu Europejskiego 25 maja.

Instytut Homo Homini najdłużej ze wszystkich sondażowni – bo już od listopada – bada preferencje Polaków przed majowymi wyborami do europarlamentu. Regularne, comiesięczne pomiary pozwalają nam prześledzić trend dla każdej z partii w miarę rozwoju kampanii wyborczej. W ciągu ostatniego półrocza wyraźnie poprawiły się notowania dwóch głównych, prawicowych partii – PO i PIS. W listopadzie obie partie zbierały 44% głosów, a szczyt „poukraińskiej” polaryzacji PO-PIS przypadł na koniec marca. Kwiecień przyniósł pewne wyciszenie nastrojów i notowania obu partii zeszły poniżej 60%.

homini

Abstrahując od rezultatów poszczególnych partii (te są mocno zróżnicowane, w zależności od ośrodka badawczego), należy odnotować w kwietniu spory spadek deklarowanej frekwencji np. w najnowszym badaniu HH o 6 pkt proc (z 38% do 32%), a w niedawnym TNS aż o 7 pkt. Świadczy to o słabnięciu wzmożenia zaobserwowanego w marcu po zajęciu przez Rosję Krymu. Na fali „wojennych nastrojów” sondaże wyjątkowo zgodnie wychwyciły wyraźny wzrost postaw proeuropejskich czy pronatowskich. Obywatelska mobilizacja objawiła się tez wyraźnym skokiem deklarowanego przez Polaków uczestnictwa we wszelkiego rodzaju wyborach. W kwietniu nastroje wyraźnie ostygły, a frekwencja niemal powróciła do poziomu notowanego przed kryzysem krymskim. W rezultacie PIS uciekł Platformie zarówno w badaniu Homo Homini, jak i TNS Polska.

Screenshot - 2014-04-18 , 15_19_22

(średnia krocząca – publikacja kwietniowego badania CBOS planowana dopiero po Wielkanocy)

Wyniki poparcia dla partii są mocno rozstrzelone, ale średnia europejskich sondaży przed Wielkanocą pokazuje niemal idealny remis między PO i PIS. Słupki poparcia dla partii Tuska są do siebie podobne (31-34%), największy rozstrzał poparcia obserwujemy w przypadku PIS (29-39%).

Średnia eurosondaży przeliczona na mandaty w Parlamencie Europejskim: PO 19, PIS 19, SLD 6, PSL 4, EP-TR 3. 

Miesiąc przed eurowyborami sondażownie dzielą się na 2 wyraźne obozy: z jednej strony, TNS Polska i Homo Homini projektują zwycięstwo PIS, a z drugiej strony CBOS i Estymator pokazują przewagę PO. Weryfikacja pracy polskich ośrodków badania opinii publicznej już 25 maja.

Dokładnie za 2 miesiące – 26 maja – Państwowa Komisja Wyborcza powinna ogłosić wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się dzień wcześniej. To dobry moment, by sprawdzić kto według sondaży byłby dziś zwycięzcą w tym pierwszym od jesieni 2011 głosowaniu ogólnokrajowym. 

Sondaże „europejskie”, w porównaniu do „krajowych”, mają swoją specyfikę, tak jak różne pod wieloma względami są wybory do Parlamentu Europejskiego i elekcja do Sejmu i Senatu. W 2009 roku w eurowyborach głosowało tylko 25% Polaków – dwa lata później w głosowaniu sejmowym wzięło udział prawie dwa razy tyle wyborców – 49%. Tylko pozornie mniejsza frekwencja powinna zaszkodzić PO. Doświadczenie pokazuje bowiem, że eurowybory mobilizują nieco odmienny od „sejmowego” profil wyborców: bardziej zainteresowanych polityką, o wyższym wykształceniu i dochodach, mieszkających w „większych ośrodkach”. Teoretycznie więc powinno to działać na korzyść PO. I rzeczywiście, dystans PO do PIS jest w europejskich sondażach mniejszy niż w sejmowych.

Najpierw weźmy na tapetę wszystkie marcowe badania tak, jak zostały one zaprezentowane w mediach tj. z uwzględnieniem różnego odsetka „niezdecydowanych”. Po uśrednieniu 5 sondaży przewaga PIS (26%) nad PO (25%) jest symboliczna i wynosi ledwo 1 pkt proc. (przeciętnie w „sejmowych” ok 2-3 pkt proc). W zestawieniu zwraca uwagę tradycyjne niedoszacowanie PIS przez CBOS: 22% na tle niemal zgodnych ustaleń konkurencji na poziomie 27% (niedawno szefowa tej pracowni, Mirosława Grabowska, przyznała że nie wie dlaczego tak się dzieje 😉 ).

1111

Oprócz powyższych sondaży, także Estymator zrealizował w marcu badanie preferencji przed wyborami do PE. W mediach zaprezentowano tylko wyniki wśród wyborców zdecydowanych, więc by móc je porównać z sondażami TNS i Homo Homini, musimy je wszystkie sprowadzić do wspólnego mianownika tj. wyłączyć z podstawy procentowania wyborców niezdecydowanych:

1

*Koalicja Porozumienie dla Przyszłości (SdPL, PD, Zieloni) / **Libertas.

Po uśrednieniu wszystkich 6 marcowych badań otrzymujemy już godną zaufania próbę prawie 6500 „przeankietowanych” obywateli, która dużo precyzyjniej niż pojedyncze badanie na 1000 Polaków pozwala oszacować sympatie polityczne elektoratu. Jeśli zatem wierzyć sondażowej średniej, w marcu 32,5% zdecydowanych wyborców oddałoby głos na PIS, zaś 32% na PO. Trzecie miejsce zająłby SLD (11,5%), a do europarlamentu swoich przedstawicieli miałyby szanse wprowadzić jeszcze PSL (6,5%) oraz Europa Plus – Twój Ruch (5,4%). Pod progiem wyborczym prawicowa drobnica: Polska Razem (3,8%), Nowa Prawica (3,7%), Solidarna Polska (2,8%) oraz Ruch Narodowy (1%). Zauważmy że plankton zbiera łącznie aż 11% wyborców – dużo więcej niż w sondażach sejmowych.

W porównaniu do eurowyborów sprzed 5 lat wyraźnie traci PO (zjazd z 44 do 32%!), nieco umacnia się PIS (z 27 do 32%). W przypadku SLD i PSL obecna pozycja sondażowa jest tylko nieznacznie słabsza niż wynik wyborczy z 2009.

Średnia sondaży przeliczona na euromandaty wskazuje w marcu remis między PIS i PO: po 19 miejsc w Parlamencie Europejskim. SLD może liczyć na 7, a PSL i TR na 3 mandaty.

zmiany

Względem lutego najbardziej spektakularna zmiana notowań dotyczy oczywiście PO – dzięki reakcji na kryzys ukraiński zaliczyła wzrost aż o 6 pkt proc! Co PO zyskała, lewica straciła: SLD w dół o 2, a Europa Plus aż o 4 pkt proc. Słupki poparcia dla pozostałych partii – w tym tracącego tylko 1 punkt PIS – pozostały względnie stabilne.

Przewaga PIS nad PO wśród wyborców zdecydowanych, na którą partię głosować (0,5 pkt proc.) wydaje się na tyle minimalna, że teoretycznie możemy mówić o remisie między dwiema prawicowymi partiami. Należy jednak pamiętać o 4 rzeczach:

1. Sondaż sondażowi nierówny. Najsłabszym ogniwem polskiej socjometrii pozostaje najstarsza sondażownia – CBOS. Jak wielokrotnie pisałem na tym blogu, CBOS najbardziej ze wszystkich firm badawczych mija się z rzeczywistymi wynikami głosowania i popełnia stale te same błędy: przeszacowuje poparcie dla PO, zaniża dla PIS i formacji Palikota. TNS Polska i Homo Homini, które trafniej niż CBOS przewidziały wyniki wyborów w 2009 i 2011 roku, pokazują niewielką przewagę PIS.

2. Poza paroma wyjątkami, PIS wypada lepiej w wyborach niż pokazuje to średnia sondaży. Analogicznie, dotąd PO bywała częściej przeszacowana niż niedoszacowana. Dało się to zauważyć przy okazji poprzednich eurowyborów: średnia ostatnich sondaży zapowiadała 25% dla PIS i ponad 50% dla PO (skończyło się na odpowiednio: 27% i 44%).

3. PIS prowadzi w ogólnorkrajowych sondażach od maja 2013, a więc przewaga partii J. Kaczyńskiego nie jest czymś chwilowym, kaprysem elektoratu, a odzwierciedla trwalsze przemiany w strukturze poparcia dla partii, wychwycone po raz pierwszy wiosną 2013 roku przez „Diagnozę Społeczną” prof. Czapińskiego. W tym sensie ewentualna przegrana PIS po roku prowadzenia w sondażach i siódme z rzędu zwycięstwo PO będzie jednak zaskoczeniem.

4. Według pojawiających się na Twitterze plotek, małe prawicowe partie mają spore kłopoty ze zbieraniem podpisów pod listami wyborczymi. Jeśli faktycznie Ruch Narodowy czy Nowa Prawica odpadną z rywalizacji, część ich wyborców zasili raczej PIS niż PO. 

Mając te 4 uwagi na względzie możemy założyć, że gdyby wybory do Parlamentu Europejskiego odbyły się dziś, wygrałoby jednak niewielką przewagą Prawo i Sprawiedliwość (na co wskazują też sondaże TNS Polska – ośrodka uważanego przez komentatorów za najbardziej wiarygodny).

Zagadką pozostaje frekwencja. Wg CBOS do urn wybiera się 38% Polaków. Wieloletnie doświadczenia pokazują jednak, że deklaracje te możemy śmiało przemnożyć przez 2/3. Wówczas projektowana frekwencja wyniesie ok. 25%.

Po wczorajszej „czarnej środzie” PO w sondażach sejmowych, również czwartek przyniósł fatalne dla partii D. Tuska wieści ze świata badań opinii publicznej. W eurosondażu TNS Polska PIS gromi PO aż 10 punktami procentowymi.

Opublikowane dziś przez TNS wyniki są pierwszym w tym roku badaniem preferencji partyjnych Polaków przed eurowyborami, które zrealizowano metodą wywiadu ankietowego. Zaprezentowany niedawno w Telewizji Publicznej sondaż telefoniczny wzbudził wiele kontrowersji, m.in. z uwagi na specyficzną konstrukcję listy komitetów wyborczych i umieszczenie nazwiska A. Kwaśniewskiego obok Europy Plus, co zapewne wpłynęło na nadspodziewanie dobry wynik tej koalicji w sondażu (aż 11% – w dzisiejszym ankietowym tylko 5%). Dlatego sondaż ankietowy, mimo nadal niewielkiej próby ankietowanych (464 osoby netto), należy traktować z większą uwagą niż wspomniane, krytykowane badanie telefoniczne dla TVP.

W zrealizowanym od 7 do 13 lutego 2014 sondażu ankietowym TNS  miażdżące, 10-punktowe zwycięstwo odniósł PIS 29% przed PO 19%. Trzecie miejsce przypadło SLD 9%, a do Parlamentu Europejskiego weszłyby także PSL 6% oraz Twój Ruch 5%. Pozostałe partie znalazły się pod progiem wyborczym. Zauważmy przy okazji, że jest to kolejny sondaż, w którym Kongres Nowej Prawicy (3%) zdobywa prymat pośród prawicowego planktonu i wyprzedza eksponowane w mediach partie J. Gowina (Polska Razem – 2%) i Z. Ziobro (Solidarna Polska – 2%). Spośród ankietowanych deklarujących chęć udziału w referendum 24% było niezdecydowanych, której partii przekazać swój głos.

Analogiczny eurosondaż TNS zrealizował po raz pierwszy prawie rok temu – w marcu 2013 roku. Gdy porównamy go z aktualnym badaniem z lutego 2014, można dojść do wniosku, że przez ostatnie 12 miesięcy zaszła tylko jedna, ale za to jakże spektakularna zmiana w sympatiach politycznych Polaków: PIS zamienił się sondażowym wynikiem z PO. Rok temu liderem eurosondażu była Platforma (27%) z 7-punktową przewagą nad PIS (20%). W lutym obecnego roku proporcje się odwróciły – PIS zyskał aż 9 pkt proc. poparcia i ma 29%, a PO straciła aż 8 pkt proc. i ma tylko 19%. Ponieważ wyniki pozostałych partii są niemal identyczne, a odsetek niezdecydowanych i frekwencja nie uległy istotnym zmianom, teza o potężnym przepływie wyborców PO do PIS na przestrzeni ostatniego roku wydaje się w świetle eurosondaży TNS uprawniona.

1

Przepływ wyborców między PIS a PO widać jeszcze wyraźniej, gdy z obu eurosondaży TNS wyłączymy ankietowanych niepewnych swojego głosu. Pośród wyborców zdecydowanych, którą partię poprzeć, zwycięstwo formacji J. Kaczyńskiego jest w lutym 2014 jeszcze bardziej spektakularne: PIS 38%, PO 25%, SLD 12%, PSL 8%, TR 7%.  W porównaniu do identycznego sondażu sprzed roku PIS zyskał aż 11 pkt proc., dokładnie tyle samo – 11 pkt proc. – straciła Platforma. Wyniki pozostałych partii bez istotnych zmian.

2

Podziału euromandatów w oparciu o lutowy sondaż TNS dokonał dr Tomasz Jurkiewicz, statystyk z Uniwersytetu Gdańskiego: PIS 22, PO 14, SLD 7, TR 4, PSL 4.

Zagadkową kwestią pozostaje frekwencja. TNS podał, że na eurowybory wybiera się obecnie 48% Polaków, ale nie wyszczególnił, ilu z nich zgłasza taki zamiar w sposób zdecydowany, a ilu zrobi to „raczej”. Jak pokazuje doświadczenie także tej pracowni badawczej, rzeczywista frekwencja zbliżona jest właśnie do odsetka „zdecydowanych” deklaracji, a nie sumy „zdecydowanie” i „raczej” wybierających się na głosowanie. Rok temu w analogicznym sondażu TNS zamiar udziału w eurowyborach zgłosiło 44% Polaków, z tym że w sposób „zdecydowany” uczyniło to ledwie… 15% badanych, a kolejne 29% „raczej”. Jeśli w lutowym badaniu wygląda to podobnie, należy spodziewać się raczej frekwencji oscylującej wokół 20% (do chwili obecnej TNS nie odpowiedział na pytanie w tej sprawie).

Kolejne eurosondaże TNS zrealizuje w marcu, kwietniu, a następnie w maju – tuż przed samymi wyborami do Parlamentu Europejskiego. Również CBOS zapowiedział, że w przyszłym miesiącu zrealizuje swój pierwszy eurosondaż, a w kwietniu i maju kolejne. Pod koniec lutego ukaże się jeszcze eurosondaż Instytutu Homo Homini dla tygodnika „Do Rzeczy”. Tylko Millward Brown nie potwierdził, że ma zamiar realizować w nadchodzącej kampanii sondaże eurowyborcze.

 

 

 

Mimo że wybory do Parlamentu Europejskiego już za 100 dni, sondaży badających poparcie dla partii przed tym głosowaniem jak na lekarstwo. Dlatego zaprezentowane dziś przez TVP badanie TNS Polska przyciągnęło sporą uwagę komentatorów.

Gdyby eurowybory odbywały się w lutym, zwycięzcą wg TNS byłoby Prawo i Sprawiedliwość (25%) przed Platformą Obywatelską (20%). O ile pierwsze miejsce PIS po 10 miesiącach prowadzenia w „krajowych” sondażach nie zaskakuje, o tyle trzecia pozycja koalicji Europa Plus Twój Ruch (11%) i minimalna przewaga nad SLD (10%) wywołała zdumienie części komentatorów politycznych na Twitterze. Wyniki pozostałych partii już bez zaskoczeń – Polskie Stronnictwo Ludowe 6%, Solidarna Polska 4%, Polska Razem 4%, Kongres Nowej Prawicy 3% i Ruch Narodowy z zerowym poparciem.

Jeśli z sondażu wyłączyć 17% wyborców niezdecydowanych, to wówczas rezultaty pomiaru prezentują się następująco: PIS 30%, PO 24%, EP-TR 13%, SLD 12%, PSL 7%, SP 5%, PRJG 5%. Umożliwi nam to porównanie dzisiejszych wyników z dwoma poprzednimi pomiarami TNS, które zrealizowano w marcu i listopadzie ubiegłego roku. Na przestrzeni ostatniego roku zauważalna jest jedna wyraźna tendencja: spadek poparcia dla PO z 37% do ledwie 24%. Wyniki PIS wahają się w tym czasie w przedziale 27-33%, zaś SLD 12-17%. Najciekawsza sytuacja dotyczy koalicji Europa Plus, która na samym początku swej działalności w marcu 2013 zanotowała 10% poparcie, by po długim okresie nieobecności w mediach spaść do 5% w listopadzie. Obecny, lutowy wynik jest więc lepszy niż u zarania tej inicjatywy, co każe podchodzić do aktualnego pomiaru TNS ze sporym dystansem. Tym bardziej, że poza prezentacją „jedynek” na listach wyborczych nie wydarzyło się w międzyczasie nic, co uzasadniałoby tak duży wzrost.

A

Ciekawie prezentuje się porównanie eurosondażu TNS z badaniem Homo Homini dla tygodnika „Do Rzeczy” sprzed 2 tygodni. Okazuje się, że generalnie oba sondaże są do siebie dość zbliżone, jeśli chodzi o poparcie dla PIS, PO, PSL i prawicowego planktonu. Jedyną, ale za to spektakularną różnicę odnotujemy w przypadku wyników SLD i Europy Plus. Partia L. Millera odnotowuje wręcz fantastyczne poparcie w sondażu HH (20%) i ledwie dobre w badaniu TNS (12%). Z kolei w przypadku koalicji J. Palikota jest na odwrót: fatalny wynik w sondażu HH (6%) i rewelacyjny w pomiarze TNS (13%). Różnice są wyraźne nawet jak na polskie sondaże, które przyzwyczaiły nas do ‚rozstrzelonych’ wyników.

1

Wyjaśnieniem nadzwyczaj dobrego wyniku koalicji Europa Plus może być sposób, w jaki ankietowanym przez TNS prezentowano listę komitetów wyborczych. W przypadku EP-TR lista ta zawierała nazwiska aż czterech liderów koalicji, w tym nadal popularnego Aleksandra Kwaśniewskiego. To zapewne zniekształciło wynik pomiaru na rzecz koalicji, której faktycznym liderem pozostaje J. Palikot. Potwierdzeniem takiej interpretacji jest poprzedni, listopadowy pomiar TNS, w którym SLD miał 17% poparcia, a Europa Plus zaledwie 5%. Wówczas przy liście tej drugiej formacji nie pojawiło się nazwisko Kwaśniewskiego. Jest to przy okazji wskazówka dla Europy Plus, że mocniejsze zaangażowanie się byłego prezydenta w kampanię może znacząco poprawić wynik centrolewicowej listy.

Abstrahując od zamieszania po lewej stronie, PIS ma szansę nieznacznie poprawić swój wynik względem poprzednich eurowyborów – deklarowane poparcie dla tej partii (ok. 30%) jest o 3 pkt proc. wyższe niż rezultat sprzed pięciu lat (27%). Kampania przed eurowyborami jeszcze się oficjalnie nie rozpoczęła, jednak przeciętne poparcie dla PO w eurosondażach – ok 25% – jest wręcz drastycznie niższe niż wynik tej partii (44%) w 2009 roku i przekłada się na bardzo duże straty w liczbie euromandatów. Według symulacji podziału miejsc w Parlamencie Europejskim, dokonanej przez @MarcinPalade w przypadku sondażu HH i @nmaliszewski na podstawie TNS, zwycięski PIS może liczyć na 17-18, a PO na 14-15 reprezentantów w europarlamencie. Zysk PIS jest więc relatywnie niewielki względem poprzednich wyborów, wrażenie robi za to utrata przez PO aż 10-11 swoich europosłów.

2

Ostatnią zagadką pozostaje frekwencja. W styczniowym pomiarze Homo Homini na majowe wybory wybierało się 26% ankietowanych. W lutowym sondażu TNS Polska taki zamiar zgłosiło aż 59% badanych, z tym że tylko 30% w sposób zdecydowany. Wieloletnie doświadczenia tej pracowni – w tym te całkiem niedawne sprzed referendum warszwskiego – potwierdzają, że rzeczywista frekwencja oscyluje wokół odsetka „zdecydowanych” wziąć udział w głosowaniu. Możemy więc założyć, że na dziś ok. 26-30% Polaków pofatygowałoby się do urn wyborczych, co i tak jest lepszym rezultatem niż wyniki w 2004 (20%) i 2009 (24%) roku.

Do tej pory tylko Homo Homini i TNS Polska zrealizowały eurowyborcze sondaże – pierwsze pomiary CBOS i Millward Brown planowane są w marcu.