Archiwa tagu: preferencje partyjne

Od pół roku PO cieszy się większym poparciem wyborców niż PIS.

7 sondaży

W lutym ośrodki badania opinii publicznej zrealizowały siedem pomiarów preferencji partyjnych na łącznej próbie 7588 Polaków. Dwa sondaże przeprowadził instytut TNS Polska (telefoniczny dla TVP oraz comiesięczny pomiar metodą wywiadów bezpośrednich – bez zlecenia), zaś rezultaty jednej ankiety opublikowały: CBOS, GFK Polonia, IBRiS (dla „Rzeczpospolitej”) oraz Millward Brown (dla TVN). O ile w styczniu Platforma prowadziła w pięciu z ośmiu zrealizowanych sondaży (w trzech zanotowano remis), o tyle w lutym liderem już wszystkich siedmiu pomiarów była partia E. Kopacz.

Lider

1

Wśród wyborców zdecydowanych, na kogo głosować, największe poparcie zanotowała w lutym Platforma Obywatelska, która mogła liczyć tak jak w styczniu na 39 proc. głosów. Na drugim miejscu uplasowała się prawicowa koalicja Prawo i Sprawiedliwość – Solidarna Polska – Polska Razem (34 proc. – spadek o 2 punkty procentowe względem poprzedniego miesiąca). Swoich przedstawicieli na Wiejskiej miałyby jeszcze tylko dwie partie: Polskie Stronnictwo Ludowe (10 proc. – wzrost o 2 punkty procentowe wobec stycznia) i Sojusz Lewicy Demokratycznej (9 proc. – bez zmian). PSL i SLD od kilku miesięcy rywalizują o miano trzeciej siły politycznej – w lutym to partia J. Piechocińskiego nieznacznie wypędziła lewicę. Pod progiem wyborczym znalazła się nowa partia – Koalicja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja (w skrócie KORWiN – 3 proc.) oraz  Twój Ruch J. Palikota (2 proc.). Zgodnie z oczekiwaniami pojawienie się nowej formacji J. Korwin-Mikkego unicestwiło w sondażach jego poprzednią formację – Kongres Nowej Prawicy zanotował w lutym poparcie 1 proc. badanych.

Zmiany

2

 

W ujęciu miesięcznym Platforma Obywatelska była liderem sondaży preferencji partyjnych nieprzerwanie przez 6 lat: od pierwszych zwycięskich wyborów parlamentarnych w 2007 roku aż do wiosny 2013 roku. W maju 2013 roku prowadzenie w rankingu partyjnym przejęła partia J. Kaczyńskiego. PIS był najpopularniejszą partią w Polsce przez 11 miesięcy do marca 2014 roku. Dopiero wiosną 2014 roku na fali ukraińskiego kryzysu Platforma na moment odzyskała niewielkie prowadzenie w badaniach opinii publicznej. Sondażowy „efekt Ukrainy”, którego apogeum przypadło na kwiecień i maj 2014 roku, przełożył się na minimalną wygraną PO w wyborach europejskich 25 maja 2014. Trwający dwa miesiące „efekt Ukrainy” szybko jednak ustąpił miejsca „efektowi taśm” i letnie miesiące 2014 roku (czerwiec-sierpień) znów należały do PIS. Momentem przełomowym dla polskiej sceny partyjnej był wybór Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej 30 sierpnia 2014 roku. Już we wrześniu PO wyprzedziła PIS i zdołała utrzymać sondażową przewagę podczas pierwszych miesięcy rządów Ewy Kopacz. W lutym 2015 roku – szósty miesiąc z rzędu – ośrodki badania opinii wskazywały, że wybory parlamentarne wygrałaby partia rządząca.

Bipolaryzacja

Półrocznemu okresowi prowadzenia PO w sondażach towarzyszą utrzymujące się na wysokim poziomie notowania PIS. Od zmiany na stanowisku premiera obserwujemy silną mobilizację elektoratów dwóch największych partii. O ile w ubiegłorocznych wyborach europejskich obie partie zebrały 64% głosów, o tyle po objęciu steru rządów przez E. Kopacz PO i PIS regularnie cieszą się poparciem 3/4 Polaków o sprecyzowanych preferencjach politycznych. 10 lat od rozpoczęcia ostrej rywalizacji politycznej między PO i PIS konflikt ten wciąż ma solidne oparcie w zachowaniach wyborczych.

 Mandaty sejmowe

Jeśli średnią styczniowych sondaży przeliczymy metodą d’Hondta na mandaty parlamentarne, to poszczególne partie mogą liczyć na następującą liczbę posłów: PO 195, PIS 169, PSL 50, SLD 45, PSL 40, MN 1. Podobnie jak na przełomie 2014/2015 roku możliwe byłoby więc skonstruowanie większości rządowej składającej się tylko z PO-PSL (245). Jest to istotna zmiana, bowiem przez ponad 2 ostatnie lata (2013/2014) sondaże dawały większość obecnej koalicji tylko przy wsparciu trzeciego koalicjanta – SLD. Lutowa średnia sondaży nie daje szans PIS na skonstruowanie większościowej koalicji z PSL. Jedynie wejście do parlamentu partii J. Korwin-Mikkego stwarzałoby PIS szansę na zdobycie w Sejmie większości rządowej.

Wnioski

Pogorszenie ocen pracy rządu czy spadek zaufania do czołowych polityków PO zaobserwowane po strajkach lekarzy i górników nie przełożyły się jak dotąd na notowania partii rządzącej. Platforma od pół roku wyprzedza PIS, a przeciętne poparcie dla PO w skali miesiąca – 39% – jest najlepszym sondażowym wynikiem od jesieni 2012 roku. Co więcej, uzyskana w lutym przewaga nad PIS – ok. 5 punktów procentowych – jest na tyle wyraźna, że nawet zakładając przeszacowanie PO i niedoszacowanie PIS w sondażach, można założyć że w lutym to Platforma cieszyła się większą sympatią ankietowanych Polaków. Czy partii E. Kopacz uda się utrzymać prowadzenie do październikowych wyborów parlamentarnych?

Na czele partyjnego peletonu niezmiennie od maja 2013 roku PIS z wyraźną, kilkupunktową przewagą nad PO. Względem poprzednich miesięcy słabnie SLD, poprawiają się nieco notowania Twojego Ruchu. Do Sejmu załapuje się rzutem na taśmę PSL. Pod progiem wyborczym mała sensacja: Kongres Nowej Prawicy nieznacznie wyprzedził w lutym pozostałe prawicowe partyjki (Polska Razem, Solidarna Polska). 

Zgodnie z tradycją najpierw zestawienie wszystkich lutowych sondaży, tak jak najczęściej są one prezentowane w mediach czyli z uwzględnieniem wyborców deklarujących udział w głosowaniu, ale niezdecydowanych na którą partię postawić. Ogółem w lutym pojawiło się 9 badań preferencji partyjnych: 4 Homo Homini (2 dla „Rzeczpospolitej, 2 dla Wirtualnej Polski), 2 TNS Polska (1 dla TVP i 1 badanie ankietowe bez zlecenia), 1 CBOS, 1 GFK Polonia oraz 1 sondaż Estymatora dla „Newsweeka”. Ten ostatni podano tylko w wersji „bez niezdecydowanych”, dlatego nie ma go w poniższej tabeli.

niezdecydowaniWyniki lutowych sondaży są jak zawsze w naszych realiach nieco „rozjechane”. Średnie poparcie dla PIS wyniosło 30% (tradycyjnie najmniej w CBOS – 26%, najwięcej w TNS – 33%), zaś dla PO przeciętna to prawie 24% (przedział 22-26%). Zauważmy przy okazji inne „prawidłowości” w polskich sondażach: podobnie jak przed wyborami 2011 tak i teraz swoje najlepsze rezultaty SLD odnotowuje w Homo Homini , zaś partia Palikota tradycyjnie najgorzej wypada w badaniach CBOS. Odsetek niezdecydowanych wyniósł niecałe 18% (niezmiennie największy w pracowni Mirosławy Grabowskiej).

W lutym jedynie Millward Brown spośród 6 głównych sondażowni nie przeprowadził żadnej ankiety sympatii partyjnych. Wyniki pozostałych ośrodków po wyeliminowaniu „niezdecydowanych” prezentują się następująco (HH i TNS zrealizowały więcej niż 1 sondaż w lutym, stąd w przypadku tych firm podano średnią z ich badań):

5 ośrodków

Po „przewalutowaniu” sondaży na czele oczywiście nadal PIS (36%) przed PO (30%). Do Sejmu wchodzą jeszcze SLD (12%), TR (6%) i PSL (5%). Zwróćmy uwagę na najlepszy od miesięcy wynik Kongresu Nowej Prawicy (4%). Kolejne sondaże pozwolą ocenić na ile jest to trwały wzrost.

mandaty

Jeśli średnią lutowych sondaży przeliczyć na mandaty sejmowe (za co dziękuję dr Tomszowi Jurkiewiczowi, statystykowi z Uniwersytetu Gdańskiego), wówczas widać jak niestabilny układ polityczny wyłoniłby się po wyborach. Z jednej strony, PIS (210 mandatów) ma spore szanse na koalicję większościową z PSL (19 posłów), zwłaszcza zakładając że ludowcy wypadną tradycyjnie nieco lepiej w wyborach niż pokazują to sondaże. Z drugiej strony, dalsze rządy PO są możliwe praktycznie tylko w wariancie trójkoalicji PO-SLD-PSL, ale uzyskana większość – 231 mandatów – jest minimalna i praktycznie wyklucza swobodne rządzenie. Z kolei powstanie czwórkoalicji PO-SLD-PSL-TR przerasta wyobraźnię nie tylko autora tego bloga 😉

półrocze

 W ostatnim półroczu sympatie polityczne Polaków pozostają względnie stabilne. Partia Kaczyńskiego nie potrafi przebić się przez „szklany sufit” poparcia, który jednak w porównaniu do wyników ostatnich wyborców przesunął się z 30% do 35-37% Polaków. PO utraciła prawie 1/4 sympatyków, ale dobra wiadomość dla tej partii jest taka, że dalszy ubytek wyborców został zahamowany i na przestrzeni ostatnich miesięcy może stale liczyć na 29-31% głosów. Stagnacja zapanowała również po lewej stronie sceny politycznej. SLD trwale wyprzedził partię Palikota, ale jego notowania wahają się w przedziale 12-14%. Grzebany przez wielu Twój Ruch może jednak nadal liczyć na 5-7% głosów, podobnie jak PSL.

Zauważmy, że od września 2013 roku przewaga PIS nad PO w średniej sondaży nie spadła dotąd poniżej 5 pkt proc., co pozwala z dużym prawdopodobieństwem założyć, że dziś wybory parlamentarne wygrałaby partia Kaczyńskiego. Nie oznacza to oczywiście, że wygraną w majowych eurowyborach PIS ma w kieszeni. Charakter tego głosowania (wyższa frekwencja w miastach), kształt list wyborczych (mocne jedynki PO), a także przebieg dopiero rozpoczynającej się kampanii (Ukraina) mogą przynieść korekty obecnych notowań. Także dotychczasowe sondaże przed wyborami do Parlamentu Europejskiego wskazują na pewną specyfikę nadchodzącego głosowania (gorsze względem „sejmowych” wyniki PIS i PO, lepsze SLD, Palikota oraz prawicowego planktonu).

Wiele wskazuje na to, że eurowyścig może być bardziej wyrównany niż pokazują to teraz sejmowe sondaże, choć niewątpliwie to PIS startuje z pozycji lidera.

Po wczorajszej „czarnej środzie” PO w sondażach sejmowych, również czwartek przyniósł fatalne dla partii D. Tuska wieści ze świata badań opinii publicznej. W eurosondażu TNS Polska PIS gromi PO aż 10 punktami procentowymi.

Opublikowane dziś przez TNS wyniki są pierwszym w tym roku badaniem preferencji partyjnych Polaków przed eurowyborami, które zrealizowano metodą wywiadu ankietowego. Zaprezentowany niedawno w Telewizji Publicznej sondaż telefoniczny wzbudził wiele kontrowersji, m.in. z uwagi na specyficzną konstrukcję listy komitetów wyborczych i umieszczenie nazwiska A. Kwaśniewskiego obok Europy Plus, co zapewne wpłynęło na nadspodziewanie dobry wynik tej koalicji w sondażu (aż 11% – w dzisiejszym ankietowym tylko 5%). Dlatego sondaż ankietowy, mimo nadal niewielkiej próby ankietowanych (464 osoby netto), należy traktować z większą uwagą niż wspomniane, krytykowane badanie telefoniczne dla TVP.

W zrealizowanym od 7 do 13 lutego 2014 sondażu ankietowym TNS  miażdżące, 10-punktowe zwycięstwo odniósł PIS 29% przed PO 19%. Trzecie miejsce przypadło SLD 9%, a do Parlamentu Europejskiego weszłyby także PSL 6% oraz Twój Ruch 5%. Pozostałe partie znalazły się pod progiem wyborczym. Zauważmy przy okazji, że jest to kolejny sondaż, w którym Kongres Nowej Prawicy (3%) zdobywa prymat pośród prawicowego planktonu i wyprzedza eksponowane w mediach partie J. Gowina (Polska Razem – 2%) i Z. Ziobro (Solidarna Polska – 2%). Spośród ankietowanych deklarujących chęć udziału w referendum 24% było niezdecydowanych, której partii przekazać swój głos.

Analogiczny eurosondaż TNS zrealizował po raz pierwszy prawie rok temu – w marcu 2013 roku. Gdy porównamy go z aktualnym badaniem z lutego 2014, można dojść do wniosku, że przez ostatnie 12 miesięcy zaszła tylko jedna, ale za to jakże spektakularna zmiana w sympatiach politycznych Polaków: PIS zamienił się sondażowym wynikiem z PO. Rok temu liderem eurosondażu była Platforma (27%) z 7-punktową przewagą nad PIS (20%). W lutym obecnego roku proporcje się odwróciły – PIS zyskał aż 9 pkt proc. poparcia i ma 29%, a PO straciła aż 8 pkt proc. i ma tylko 19%. Ponieważ wyniki pozostałych partii są niemal identyczne, a odsetek niezdecydowanych i frekwencja nie uległy istotnym zmianom, teza o potężnym przepływie wyborców PO do PIS na przestrzeni ostatniego roku wydaje się w świetle eurosondaży TNS uprawniona.

1

Przepływ wyborców między PIS a PO widać jeszcze wyraźniej, gdy z obu eurosondaży TNS wyłączymy ankietowanych niepewnych swojego głosu. Pośród wyborców zdecydowanych, którą partię poprzeć, zwycięstwo formacji J. Kaczyńskiego jest w lutym 2014 jeszcze bardziej spektakularne: PIS 38%, PO 25%, SLD 12%, PSL 8%, TR 7%.  W porównaniu do identycznego sondażu sprzed roku PIS zyskał aż 11 pkt proc., dokładnie tyle samo – 11 pkt proc. – straciła Platforma. Wyniki pozostałych partii bez istotnych zmian.

2

Podziału euromandatów w oparciu o lutowy sondaż TNS dokonał dr Tomasz Jurkiewicz, statystyk z Uniwersytetu Gdańskiego: PIS 22, PO 14, SLD 7, TR 4, PSL 4.

Zagadkową kwestią pozostaje frekwencja. TNS podał, że na eurowybory wybiera się obecnie 48% Polaków, ale nie wyszczególnił, ilu z nich zgłasza taki zamiar w sposób zdecydowany, a ilu zrobi to „raczej”. Jak pokazuje doświadczenie także tej pracowni badawczej, rzeczywista frekwencja zbliżona jest właśnie do odsetka „zdecydowanych” deklaracji, a nie sumy „zdecydowanie” i „raczej” wybierających się na głosowanie. Rok temu w analogicznym sondażu TNS zamiar udziału w eurowyborach zgłosiło 44% Polaków, z tym że w sposób „zdecydowany” uczyniło to ledwie… 15% badanych, a kolejne 29% „raczej”. Jeśli w lutowym badaniu wygląda to podobnie, należy spodziewać się raczej frekwencji oscylującej wokół 20% (do chwili obecnej TNS nie odpowiedział na pytanie w tej sprawie).

Kolejne eurosondaże TNS zrealizuje w marcu, kwietniu, a następnie w maju – tuż przed samymi wyborami do Parlamentu Europejskiego. Również CBOS zapowiedział, że w przyszłym miesiącu zrealizuje swój pierwszy eurosondaż, a w kwietniu i maju kolejne. Pod koniec lutego ukaże się jeszcze eurosondaż Instytutu Homo Homini dla tygodnika „Do Rzeczy”. Tylko Millward Brown nie potwierdził, że ma zamiar realizować w nadchodzącej kampanii sondaże eurowyborcze.

 

 

 

Zaprezentowany dziś sondaż TNS Polska dla „Wiadomości” TVP to czwarte badanie, w którym pytano o inicjatywę Jarosława Gowina i trzecie, w którym przekracza 5% próg wyborczy.

Polska Razem zadebiutowała w zrealizowanym 9 grudnia sondażu Millward Brown dla „Faktów” TVN, otrzymując poparcie 6% ankietowanych Polaków. W kolejnym badaniu przeprowadzonym przez firmę Estymator dla Newsweek.pl 9-10 grudnia odnotowano podobny wynik – 6,6%. Instytut Homo Homini zrealizował 11 grudnia sondaż dla „Super Expressu”, w którym partia Gowina otrzymała 4%. I wreszcie zaprezentowany dziś przez „Wiadomości” TVP sondaż TNS Polska z 13-16 grudnia, gdzie na nowe ugrupowanie chce głosować 5% Polaków.

Ponieważ Estymator podał wyniki swojego sondażu tylko wśród wyborców zdecydowanych, a pozostałe badania uwzględniają różny odsetek niezdecydowanych, by móc je ze sobą porównać, należy sprowadzić je do wspólnego mianownika tj. wyłączyć niezdecydowanych z podstawy procentowania w sondażach MB, HH i TNS. Wówczas wyniki Polska Razem prezentują się następująco:

12345

 

Wniosek: wśród wyborców zdecydowanych, na jaką partię głosować, partia Gowina może liczyć w grudniu przeciętnie na 6% głosów. W styczniu poparcie dla Polska Razem zbada jako ostatni CBOS.

Zima w grudniu nas nie rozpieszcza, czego na szczęście nie można powiedzieć o sondażowniach. Oprócz tradycyjnych badań „wielkiej czwórki” (TNS Polska, CBOS, Millward Brown i Homo Homini) w tym miesiącu opublikowano w mediach sondaże dwóch firm, które przeprowadzały ankiety przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi w 2011: GFK Polonia i Estymator. Sprawdzalność sondaży tych firm na tle konkurencji nie była jednak specjalnie imponująca (stąd po wyborach np. „Rzepa” zrezygnowała z usług GFK 😉 ).

Preferencje partyjne wśród wyborców, którzy w grudniu deklarowali swój udział w głosowaniu (niezależnie od tego, czy potrafili wskazać konkretną partię) prezentuje poniższa tabela. W tej grupie przeciętne poparcie dla PIS wyniosło 28%, a dla PO 24%, co oznacza 4-punktowe prowadzenie partii J. Kaczyńskiego. Na trzecim miejscu w zestawieniu znajdują się wyborcy niezdecydowani, na jaką partię głosować (średnio 18%). SLD cieszył się uznaniem przeciętnie 11% elektoratu, a PSL i TR zebrały po 5%.

1

Najważniejsze pytanie, na które miały odpowiedzieć grudniowe sondaże to wpływ rekonstrukcji rządu D. Tuska na sympatie polityczne Polaków. Jeśli uznamy, że miarą takiego wpływu powinien być wzrost notowań PO to tylko w jednym sondażu wzrost ten był zauważalny – w Homo Homini Platforma poprawiła swój wynik o 4 pkt proc. Pozostałe badania przyniosły nieistotne wahania rzędu 1-2 pkt proc.

Jeśli z kolei będziemy chcieli zmierzyć siłę wpływu rekonstrukcji za pomocą dystansu dzielącego PO i PIS to takiego wpływu w umiarkowanym zakresie się dopatrzymy. Przewaga PIS nad PO zmalała z przeciętnie 7 pkt proc w listopadzie do 4,5 pkt w grudniu. Można postawić tezę, że póki co efekt rekonstrukcji w sondażach jest widoczny i wyniósł w grudniu ok 2,5 punkta procentowego, choć bardziej niż ze wzrostami PO wiązał się ze spadkiem notowań PIS.

22222

Na moim blogu tradycyjnie od kilku miesięcy prezentuję wyniki sondaży po wyłączeniu niezdecydowanych z podstawy procentowania (=suma poparcia dla wszystkich partii to 100%, tak jak w oficjalnych wynikach wyborów podawanych przez PKW, gdzie „niezdecydowani” nie występują) i taki sposób porównywania poparcia dla partii oraz pracy ośrodków badawczych zdecydowanie preferuję. Poniżej zestawiam wyniki sondaży „wielkiej czwórki” TNS, CBOS, MB i HH + 2 badania Estymatora i GFK Polonia (które podały wyniki swoich sondaży od razu „bez niezdecydowanych” i dlatego w poprzedniej tabeli się nie znalazły).

gr

Jeśli wybory odbywałyby się w grudniu, wygrałoby je Prawo i Sprawiedliwość z poparciem średnio 35% Polaków (+5 pkt proc. względem wyborów 2011). Drugie miejsce zajęłaby Platforma Obywatelska (30%), która straciła od ostatnich wyborów aż 9 pkt proc. poparcia (tj. prawie 1/4 wyborców). Na trzecim miejscu znalazłby się Sojusz Lewicy Demokratycznej z przeciętnie 13% poparciem (wzrost o 5 pkt proc. od wyborów 2011), a dalej Polskie Stronnictwo Ludowe 6% (-2 pkt proc.) i Twój Ruch 5% (- 5 pkt proc.), który w ciągu ostatnich 2 lat stracił najwięcej, bo aż połowę wyborców.

Szefowa CBOS przyznała niedawno, że rezultaty PIS w jej sondażach mogą być niedoszacowane. Nie jest więc zaskoczeniem, że także w grudniu partia Tuska jest najbliżej PIS w CBOS – jest to jedyny sondaż, w którym obie partie remisują. W pozostałych badaniach prowadzi PIS, a jego przewaga wynosi od 4 pkt proc. (Estymator) do 8 pkt proc. (Homo Homini). Przeciętnie PIS ma w grudniu 5 pkt przewagi nad PO wśród wyborców zdecydowanych na jaką partię głosować.

8888888888888888888

35% głosów PIS przekłada się na 203 mandaty poselskie. Razem z 20 posłami PSL daje to 223 miejsc w Sejmie. Podobnie jak w poprzednich miesiącach hipotetycznej koalicji PIS-PSL brakuje do rządowej większości kilku posłów. Warto podkreślić, że od przejęcia w maju przez PIS prowadzenia w sondażach nie było jak dotąd miesiąca, w którym taka potencjalna koalicja PIS-PSL miała sejmową większość w oparciu o średnią sondaży. Koalicję zwycięskiego PIS z pozostałymi partiami (PO, SLD, TR) uważa się za wykluczoną, stąd jedyną możliwością sformowania koalicji w grudniu był alians PO z SLD (233 mandaty).

Zwykły „konsument sondaży” bombardowany jest w ciągu miesiąca wynikami sondaży, które z jego punktu widzenia różnią się w sposób drastyczny i wywołujący poczucie chaosu. Jeśli jednak, po pierwsze, sprowadzimy wszystkie sondaże do wspólnego mianownika (wyborcy zdecydowani na jaką partię głosować), a po drugie, spojrzymy na preferencje partyjne z kilkumiesięcznego dystansu to zauważymy, że paradoksalnie niewiele się przez ostatnie pół roku zmieniło!

uuuuuu

Przeciętne poparcie dla partii politycznych wśród wyborców zdecydowanych na kogo głosować

PIS w obliczanej przez mnie średniej sondaży popiera stale 35-37% elektoratu. Prowadzenie partii J. Kaczyńskiego w sondażach od maja bieżącego roku jest bezsporne, a przewaga nad głównym rywalem na przestrzeni tych 8 miesięcy bezpieczna, bo 5-7 punktowa. PO popiera od kilku miesięcy 29-30% zdecydowanych jak głosować wyborców. Dystans między PO a PIS zmalał z 7 pkt w listopadzie do 5 pkt w grudniu, co potwierdza tezę, że efekt rekonstrukcji – jak do tej pory – w bardzo ograniczonym zakresie wpłynął na sondaże.

Trzecie miejsce zajmuje od mieięcy SLD z niewielkimi wahaniami w przedziale 11-14% Polaków. Platformę nadal popiera dwukrotnie więcej wyborców niż partię Millera, nie znajduje więc potwierdzenia publicystyczna teza o rzekomym spadku PO „poniżej 20%” i „mijance”, która ma rychło czekać te dwie partie. Do Sejmu wchodzą także PSL i Twój Ruch z przeciętnie 5-7% poparciem w ostatnim półroczu.

Nowej formacji Gowina poświęciłem dwa poprzednie wpisy. Tu przypomnę tylko, że do tej pory o poparcie dla tej inicjatywy zapytały 3 sondażownie: Millward Brown – 6%, Estymator – 7% oraz Homo Homini – 4%. Polska Razem pojawi się w styczniowych badaniach ankietowych TNS + CBOS i wtedy też uwzględnię ją w mojej średniej sondaży.

Pierwszy listopadowy sondaż preferencji partyjnych Polaków – Instytutu Homo Homini – przynosi aż 11-punktowe prowadzenie PIS nad PO. W tym tygodniu spodziewane są kolejne badania – CBOS oraz TNS Polska. Wszystko wskazuje na to, że rozpoczął się właśnie siódmy miesiąc z partią J. Kaczyńskiego jako liderem rankingu partyjnego.

Opublikowany dziś w „Rzeczpospolitej”, a zrealizowany 8-9 listopada sondaż pokazuje, że poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości wśród ogółu wyborców wynosi 31%. Platforma Obywatelska tylko o włos uniknęła spadku poniżej „magicznej bariery 20%” (dlaczego część komentatorów uważa akurat ten pułap poparcia za istotny, ciężko powiedzieć 😉 ). Jak słusznie zauważa dziennik w swoim komentarzu, największe powody do zadowolenia ma Leszek Miller. Sojusz Lewicy Demokratycznej osiągnął 14,8% poparcia, a co jeszcze ciekawsze – po raz pierwszy zsumowane poparcie dla SLD i Twojego Ruchu (6,4%) przewyższa wynik partii rządzącej. Pamiętać należy, że to właśnie w sondażach HH wyniki SLD są zdecydowanie najlepsze, a inne ośrodki nie odnotowują aż tak wysokiego poparcia dla partii L. Millera. Niezależnie od tego, trzecia pozycja SLD rzeczywiście ustawia tę partię w roli głównego rozgrywającego, jeśli wybory odbyłyby się już dziś.

Problem z wejściem do Sejmu miałoby Polskie Stronnictwo Ludowe, choć należy pamiętać, że 4,2% wskazań to wynik w sondażu z uwzględnieniem blisko 15% niezdecydowanych. Po ich proporcjonalnym rozdzieleniu między partie PSL otrzymuje równe 4,95% głosów, jest więc blisko przekroczenia 5% progu wyborczego. Podobnie zresztą w przypadku Nowej Prawicy J. Korwin-Mikke: 4,0% w sondażu przekłada się na 4,7% poparcia wśród wyborców zdecydowanych, na jaką partię głosować.

123456

Jeśli z sondażu wyłączymy osoby niezdecydowane i sprowadzimy wyniki do postaci oficjalnych rezultatów głosowania przedstawianych przez Państwową Komisję Wyborczą, wówczas 11-punktowa przewaga PIS nad PO wzrasta do blisko 13 pkt proc: 37% do 24%. Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że rozkład poparcia dla partii wśród „niezdecydowanych” nie odbiega zwykle mocno od preferencji ogółu elektoratu, taki sposób prezentacji jest więc uprawniony. Z tym że w obecnych realiach jest mocno prawdopodobne, że wśród niezdecydowanych najwięcej jest rozczarowanych wyborców PO, w jakimś stopniu również partii J. Palikota. Wyniki tych 2 partii byłyby więc zapewne realnie lepsze niż wynikałoby to tylko z czysto proporcjonalnego podziału „niezdecydowanych”, jaki zaprezentowałem na wykresie. Z kolei poparcie dla PIS i SLD powinno być zbliżone raczej do „czystych” wyników zaprezentowanych w „Rzepie”.

„Rzeczpospolita” pokusiła się również o orientacyjną próbę symulacji podziału mandatów w przyszłym Sejmie na podstawie sondażu Homo Homini.

2345

 

źródło: http://www.rp.pl/galeria/99645,2,1064255.html

Projektowany rozkład mandatów pokrywa się z opublikowanym przeze mnie na blogu pod koniec października w tym sensie, że pokazuje potencjalne trudności z uformowaniem stabilnej większości rządowej, jeśli wybory odbywałyby się już teraz. Brak w Sejmie PSL (dość mało prawdopodobny, ale jednak) oznacza kłopoty dla zwycięskiego PIS. Nawet jeśli PSL zdobyłoby mandaty poselskie, mogłoby to okazać się niewystarczające do sformowania większościowego rządu z partią J. Kaczyńskiego (197 posłów). Ponieważ koalicja z PO i Twoim Ruchem jest wykluczona, jedyną szansą dla PIS na przejęcie władzy byłoby – wg wyników tego sondażu – wejście w ryzykowny i zdaniem wielu nieprawdopodobny alians z SLD (94 posłów).

Sytuacja nie rysuje się optymistycznie także dla drugiej na wyborczej mecie Platformy. Jedyną szansą na pozostanie u władzy byłaby trójkoalicja PO-SLD-TR (263 posłów), gdyż sam alians z SLD dawałby zaledwie 223 miejsc w Sejmie. Prawdopodobne wejście PSL do parlamentu zmieniałoby jedynie opcję trójkoalicji na PO-SLD-PSL, lecz nie samą konieczność uformowania rządu przez aż 3 partie. Do wyborów jeszcze 2 lata, a to w polityce wieczność. Jednak tak jak niewiele brakowało w 2011 roku, by koalicja PO-PSL straciła przewagę w Sejmie, tak teraz niemal na pewno nie miałaby szansy na taką większość, nawet przy optymistycznym dla PO wariancie z partią J. Piechocińskiego w parlamencie. Jak się wydaje zamiast na kultowej kwestii „powrotu Schetyny do rządu” , komentatorzy powinni raczej skupić się na reaktywacji L. Millera.

Według prezesa IBRIS „Homo Homini” Marcina Dumy przesądzanie o wyniku sejmowych wyborów przed elekcją do Parlamentu Europejskiego jest dość karkołomne. Jego zdaniem to właśnie eurowybory zdecydują o dalszych losach Platformy. „Jeżeli wynik PO będzie słaby tzn. poniżej 30% i niżej od PIS, rozpocznie się gorączkowe poszukiwanie alternatywy dla tej partii i ucieczka od jej szyldu, szczególnie w szeregach samorządowców” – powiedział komentując sondaż M. Duma. Wyborcy przekonają się, że PO nie jest niezwyciężona i część z nich zacznie poważnie rozważać poparcie dla konkurencyjnych projektów.

Na marginesie naszych rozważań odnotujmy jeszcze poparcie dla prawicowego planktonu politycznego, o którym dość głośno w ostatnich dniach – a na pewno zdecydowanie za głośno, jak na skalę poparcia społecznego. Najwięcej głosów wśród kanapówek zbiera wspomniana Nowa Prawica (4%) oraz Solidarna Polska (2,8%). Znany z kulturalnych przemarszów przez Warszawę Ruch Narodowy popiera w sondażu Homo Homini aż 0,6% Polaków. Niewiele mniej zbiera PJN (0,4%). Nikt wśród ogółu badanych nie zdecydował się na znanego z imprez na Mazowieckiej Przemysława Wiplera (Stowarzyszenie Republikanie – 0,0% – sporo mniej niż w wydychanym przez posła powietrzu) ani na Prawicę Rzeczpospolitej.

Sensacja! PO po pół roku wraca na prowadzenie w sondażach! – ucieszyły się tłyterowe lemingi. Karkołomny sondaż na zlecenie Kraśki, który chce się podlizać PO – wieszczy prawicowy portal wPolityce. Jak jest naprawdę?

Dawno żaden sondaż preferencji partyjnych Polaków nie wywołał w sieci takiego zamieszania, jak ten opublikowany w niedzielny poranek przez TVP Info.  Zaskakujący, bo przynoszący po 6 miesiącach zmianę lidera ranking partyjny TNS Polska wzburzył „prawicowy internet”. Ci sami, którzy jeszcze miesiąc temu pieczołowicie cytowali sondaże tej pracowni, bo prowadził w nich ukochany PIS, teraz zaczęli węszyć spisek „Kraśki”, który rzekomo robi co może, by zadowolić partię rządzącą (wPolityce). Niezawodna Pani Irenka Szafrańska wyraziła nawet opinię, że „sondaż z 41% poparciem dla PO zapowiada jeno wielkie fałszerstwo wyborcze”. Sprawdźmy zatem czy obawy Pani Irenki są uzasadnione i na czym rzeczywiście polega zmiana w październikowym badaniu TNS 🙂

Jak poinformowała Telewizja Publiczna, sondaż partyjny zrealizowała dla nich tradycyjnie pracownia TNS Polska w dniach 22-24 października na próbie 1000 obywateli. Liczebność tej próby jest zawsze taka sama w prowadzonych już od kilku lat badaniach telefonicznych TNS.

Pierwsza, ważna rzecz, o której trzeba wspomnieć: w sondażu telefonicznym TNS Polska inaczej dzieli elektorat niż w swoim tradycyjnym sondażu ankietowym. W zwykłym ‘ankietowcu’ zasadnicze pytanie, jakie słyszy ankietowany brzmi: „czy zamierzasz wziąć udział w wyborach, jeśli odbyłyby się one w najbliższą niedzielę?”. W rezultacie odpowiedź na to pytanie dzieli badanych na 2 grupy:  deklarujących wzięcie udziału w głosowaniu i zapowiadających absencję. Dopiero przy drugim podejściu pyta się ankietowanych, którzy zadeklarowali udział w wyborach o konkretne preferencje partyjne i dopiero na tym etapie pojawia się możliwość udzielenia odpowiedzi „nie wiem na kogo zagłosuję” obok wskazania PO, PIS czy SLD.

Tymczasem w cytowanym sondażu telefonicznym ankietowani już na samym wstępie mają nie 2, a 3 możliwości odpowiedzi na pytanie o projektowane zachowanie wyborcze:

  1. Nie pójdę na wybory.
  2. Nie wiem na kogo zagłosuję.
  3. Pójdę na wybory i wiem na kogo zagłosuję.

1

 

I to właśnie odpowiedzi ankietowanych z ostatniej, trzeciej grupy („idę na wybory i wiem na kogo zagłosuję”) są później prezentowane przez TVP jako oficjalne wyniki sondażu. Grupa ta wyłącza z podstawy procentowania nie tylko niezamierzających głosować, ale także „niezdecydowanych” – należy podkreślić w tym miejscu, że sondaż telefoniczny TNS to jedyne obecnie na rynku  badanie, którego wyniki podawane są w taki właśnie sposób (pozostałe sondaże: CBOS, Homo Homini, Millward Brown oraz sondaż ankietowy TNS Polska w prezentowanych w mediach wynikach uwzględniają opcję niezdecydowanych).

Jest prawodopodobne, że to właśnie taki a nie inny sposób „pierwszej selekcji” ankietowanych i dzielenia ich na 3 grupy wyborców, przyczynia się do otrzymywania takich rezultatów i ich olbrzymiej zmienności na tle „zwykłych” sondaży, które dzielą wyborców na 2 grupy. Nie są mi bliżej znane przyczyny stosowania takiej metodologii przez TNS akurat w sondażach telefonicznych, skoro nawet w badaniach ankietowych TNS wygląda to już „tradycyjnie” (pierwsze pytanie: „idziesz głosować czy nie?” bez możliwości wskazania na tym etapie „a może bym poszedł, ale nie mam na kogo głosować”).

Przyjrzyjmy się teraz bliżej wynikom zaprezentowanego dziś sondażu i porównajmy go z poprzednikami. Dla ułatwienia ograniczyłem się do trzech ostatnich badań TNS dla TVP z sierpnia, września i października.

2

 

Na pierwszy rzut oka, październikowe zmiany wydają się ogromne. PO zyskała aż 11 pkt proc. i wysunęła sią na pozycję lidera, zaś po pół roku prowadzenia PIS zjechał o 7 pkt proc. z 39% do 32%. Strata partii J. Kaczyńskiego względem sierpnia jest jeszcze większa i wynosi aż 11 pkt proc.

Jeśli jednak bliżej przyjrzeć się wynikom, staje się jasne, że… Platforma nie zyskała nowych wyborców! Uzyskany przyrost +11 pkt proc. między październikiem a wrześniem to w tym konkretnym sondażu tylko i wyłącznie skutek zwiększenia się grupy wyborców niezdecydowanych i niezamierzających głosować. Trzecia grupa – „idę i wiem na kogo głosować” – jest w październikowym sondażu najniższa w historii badań TNS dla TVP i wyniosła tylko 36% ogółu (dokładnie 36,1% – 361 osób z 1000 ankietowanych).

3

 

Między wrześniem a październikiem liczba osób deklarujących zamiar głosowania na PO pośród ogółu 1000 ankietowanych wzrosła tylko minimalnie. We wrześniu było to 145 osób, w październiku 148 osób (dane w przybliżeniu z uwagi na brak dokładnych tabel TNS). Jednocześnie liczba wyborców PIS zjechała ze 189 osób we wrześniu do ledwie 116 w październiku, przy jednoczesnym intensywnym wzroście odpowiedzi „nie wiem na kogo głosować”. Zmniejszenie się grupy „ogół zdecydowanych wyborców” z 484 we wrześniu do 361 osób w październiku spowodowało, że procentowy wynik PO wystrzelił w górę, mimo symbolicznego wzrostu poparcia w liczbach bezwzględnych.

Reasumując, w tym konkretnym, październikowym sondażu TNS Polska dla TVP drastycznie spadła liczba osób mających jednocześnie: zamiar głosowania + konkretną preferencję partyjną. Projektowana frekwencja w tym sondażu to tylko 36% wobec 48% jeszcze we wrześniu. Nastąpił masowy odpływ wyborców PIS do grupy „niezdecydowanych”, przy jednoczesnym status quo w poparciu dla PO w liczbach bezwzględnych. Istnieje dość duże prawdopodobieństwo, że niechęć do przyznawania się do PIS w tym sondażu to efekt ostatnich wyczynów „ekspertów” Macierewicza, co było dominującym przekazem medialnym w okresie bezpośrednio poprzedzającym realizację sondażu. Oczywiście niewykluczone, że w kolejnych badaniach PO będzie zyskiwać już nie tylko „w procentach”, ale także odnotuje realny wzrost liczby wyborców i tym samym dzisiejszy sondaż stanie się zwiastunem odbicia notowań PO. Kilka zbliżających się listopadowych badań powinno rozwiać nasze wątpliwości.

PS: za współpracę przy tekście dziękuję znanemu z Twittera blogerowi @JasioCha, który czuwał nad prawidłowością obliczeń 😉