Archiwa tagu: SLD

Wrześniowy sondaż telefoniczny TNS Polska dla telewizji publicznej wywołał sporą sensację z uwagi na bardzo duży wzrost poparcia dla partii rządzącej. Przyjrzyjmy się bliżej temu badaniu preferencji partyjnych Polaków.

W sondażu TNS Polska (zrealizowanym 4-5 września) prowadzenie przejęła Platforma Obywatelska (34 proc.), uzyskując najlepszy wynik w całym 2014 roku w badaniach dla telewizji publicznej i wyprzedzając aż o 6 punktów proc. PIS (28 proc.). Od poprzedniego pomiaru w czerwcu PO zyskała aż 10 punktów proc., co większość komentatorów uznała za premię dla partii rządzącej po wyborze Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej.

Zaprezentowane w TVP rezultaty sondażu TNS oparte były zarówno na spontanicznych odpowiedziach ankietowanych Polaków („na jaką partię Pan/i zagłosuje?”), jak i wspomaganych listą partii (w przypadku tych, którzy nie byli w stanie „spontanicznie” wymienić ulubionej partii, a deklarowali udział w wyborach). Udało mi się ustalić jak prezentowałby się sondaż, gdyby uwzględnić tylko respondentów zdolnych samodzielnie wskazać partię, na którą chcieliby oddać głos w wyborach. Różnice względem ostatecznej wersji przedstawionej w TVP są ciekawe i dają rzadką okazję, by zajrzeć do sondażowej kuchni.

Okazuje się, że Polacy mieli w trakcie tego sondażu ogromny problem ze wskazaniem partii, na którą chcą oddać głos. Z 1000 respondentów swój udział w wyborach zapowiedziało aż 759 osób, a wiec deklarowana frekwencja wyniosła 76%. Jednak wśród tych 3/4 Polaków deklarujących udział w głosowaniu tylko 440 osób było w stanie spontanicznie wskazać popieraną partię, a 319 ankietowanych udzieliło w pierwszym etapie ankiety odpowiedzi „nie wiem na kogo zagłosuję”.

c

Zdobywamy w ten sposób cenne informacje, które pozwalają podzielić ankietowanych Polaków na 3 grupy:

24% Polaków zadeklarowało kompletny brak zainteresowania udziałem w wyborach parlementarnych,

32% Polaków twierdziło, że weźmie udział w wyborach, ale nie potrafiło samodzielnie wskazać partii, na którą chciałoby oddać głos,

– 44% Polaków spełniało dwa warunki jednocześnie tj. deklarowało udział w wyborach i potrafiło samodzielnie wskazać popieraną partię.

Podział ten jest istotny, bo jak pokazuje doświadczenie minionych wyborów, realna frekwencja oscyluje właśnie wokół odsetka z ostatniej, najbardziej określonej politycznie grupy. A zatem gdyby wybory odbywały się na początku września, wzięłoby w nich udział ok. 44% uprawnionych (a nie 76% jak wynikałoby z ogółu deklaracji).

Gdybyśmy chcieli uściślić powyższy wykres i zaprezentować jakie partie wskazało te 44% Polaków, którzy byli w stanie podać je spontanicznie, wyglądałby on następująco:

A

Widzimy zatem, że z 1000 dobranych do sondażu Polaków chęć głosowania na PO zadeklarowało ok. 20%, a na PIS 14% – są to oczywiście odpowiedzi spontaniczne.

W drugim etapie ankiety, by zmniejszyć odsetek niezdecydowanych na kogo głosować, respondentom zaprezentowano listę partii, z której mogli wybrać ulubione ugrupowanie polityczne. Wówczas zaktualizowany wykres prezentuje się następująco:

B

Innymi słowy, na końcowym etapie realizacji sondażu pośród 1000 Polaków napotkać mogliśmy ok. 26% sympatyków PO i 21% PIS. Ponieważ w TVP zaprezentowano wyniki sondażu tylko pośród tych, którzy zadeklarowali udział w wyborach (76% ogółu), ostateczne przeprocentowanie dało PO 34%, PIS 28%, niezdecydowanym 16% i td.

I wreszcie na koniec najciekawsza kwestia: poparcie dla poszczególnych partii. Na „chłopski rozum” wydawać się może, że bez pomocy ankietera najlepiej poradzą sobie wyborcy PIS, którzy w mediach są określani jako najbardziej „zmobilizowani”. Okazuje się jednak, że – przynajmniej w tym sondażu – Platforma ma zdecydowaną przewagę nad PIS pośród „spontanicznych” odpowiedzi, przegrywa zaś wśród tych, którzy zadeklarowali udział w głosowaniu, ale potrzebowali pomocy ankietera do wskazania konkretnej partii.

1Po lewej stronie zaprezentowałem odpowiedzi z pierwszego etapu sondażu – tych ankietowanych, którzy zapowiedzieli swój udział w wyborach (przypomnijmy-to ok 76% uczestników sondażu). Te 3/4 Polaków podzieliło się więc na 58% które podało nazwę partii (tu prowadzi PO) i 42% które samodzielnie nie potrafiło tego zrobić.

W drugim etapie (srodkowy wykres) o preferencje zapytano tylko osoby, które chciały głosować, ale nie potrafiły spontanicznie wymienić nazwy partii (42% z 3/4 Polaków deklarujących udział w wyborach). I spośród tych 319 osób większość (prawie 200) wybrała ulubioną partię z listy – na tym etapie to PIS uzyskał więcej wskazań od PO.

Pamiętać należy, że pierwsza grupa „spontanicznych” była dwukrotnie liczniejsza od wskazań „wspomaganych”, stąd wyniki końcowe nie odbiegają od „spontanicznych” tak, jak mogłoby się wydawać po rezultatach procentowych „wspomaganych”. PO ma 7 punktów proc. przewagi nad PIS wśród „spontanicznych” (26% do 19%), PIS ma 3 punkty proc. przewagi nad PO wśród mniej licznych „wspomaganych” (22% do 19%), więc w ostatecznym rozrachunku zmniejsza to przewagę PO tylko o 1 punkt – z 7 do 6 punktów proc.

Zauważmy też, że pomoc ankietera pomaga „wydobyć” z niezdecydowanych nie tylko wyborców PIS, ale i SLD oraz PSL.  Z kolei tak jak PO traci na niej Nowa Prawica. Różnice mogą wydawać się niewielkie, ale dla ich uwypuklenia warto zerknąć jak wyglądałby wynik wyborów podany przez PKW w każdym z 3 wariantów:

– gdyby głosowali tylko wyborcy potrafiący wymienić samodzielnie popieraną partię (po lewej),

– gdyby głosowali tylko wyborcy którym przedstawiono listę partii do wyboru (środek),

– wreszcie gdyby obie grupy głosowały razem (po prawej).

2

Należy oczywiście być ostrożnym i unikać wyciągania jednoznacznych wniosków tylko na podstawie jednego, nawet najlepiej zrealizowanego sondażu. Wydaje się jednak, że na obecnym etapie różnica między PO a PIS przy urnach wyborczych może okazywać się korzystniejsza dla PO niż wskazywałyby na to same tylko sondaże (tak jak podczas majowych eurowyborów).

 

 

 

 

 

Jeśli wszystkie kwietniowe badania sympatii partyjnych Polaków potraktujemy jako jeden sondaż na ogromnej próbie, okaże się że na 3 tygodnie przed wyborami do Parlamentu Europejskiego mamy do czynienia z idealnym remisem między PO i PIS.

Ogółem w mediach zaprezentowano w kwietniu rezultaty aż 15 sondaży preferencji partyjnych: 7 badających poparcie dla partii w wyborach do Parlamentu Europejskiego i 8 przed przyszłorocznymi wyborami do Sejmu. Najaktywniejszy na tym polu był tradycyjnie Instytut Homo Homini (6 sondaży), TNS Polska (4) oraz CBOS (2). Po jednym sondażu zrealizowały GFK Polonia, Millward Brown oraz Estymator. W kwietniu przepytano o sympatie polityczne prawie 16 tys. Polaków, a uśrednienie wyników z tak pokaźnej próby pozwala dużo trafniej wnioskować o nastrojach wyborczych niż tylko na podstawie jednego, zwykłego sondażu zrealizowanego na klasycznej próbie 1 tys. obywateli.

Screenshot - 2014-05-04 , 18_35_32

Okazuje się, że jeśli sprowadzimy wszystkie kwietniowe sondaże do wspólnego mianownika (wykluczymy wyborców niezdecydowanych) to PO i PIS cieszą się identycznym poparciem 33,1% Polaków! Jest to o tyle ciekawe, że w żadnym z użytych do średniej 15 sondaży remis nie występuje 🙂 Wprost przeciwnie – wyniki poparcia dla dwóch głównych partii są niewyobrażalnie rozstrzelone. Przykładowo, w sondażu europejskim CBOS partia Tuska wręcz miażdży PIS przewagą aż 10 pkt proc. Dla odmiany w zrealizowanych w identycznym okresie badaniach TNS i GFK, to partia Kaczyńskiego wygrywa wybory z wyraźną przewagą 5 pkt proc nad PO. Różnica między sondażowymi liderami sięga więc… 15 pkt proc. OFBORowy standard 😉

Dzisiejszy wpis należy oczywiście traktować jako ciekawostkę i „zabawę sondażami”, bo porównywanie sondaży sejmowych z europarlamentarnymi jest nieuprawnione z uwagi choćby na różną frekwencję deklarowaną przez ankietowanych (znacznie wyższa w sejmowych). Należy też pamiętać, że w tak obliczonej średniej firmy badawcze nie są traktowane jednakowo – nadreprezentacja sondaży HH i TNS może wypaczać ostateczny wynik każdej z partii. Stosunkowo jednak łatwo sobie z tym problemem możemy poradzić, przyjmując zasadę „1 ośrodek demoskopijny – 1 sondaż”. Wówczas za podstawę do obliczenia średniej służyć będzie nie liczba wszystkich 15 sondaży w kwietniu jak powyżej, lecz przeciętne poparcie dla partii w skali miesiąca zarejestrowane przez 6 głównych firm badawczych. Odpowiadać to będzie założeniu, że „każda z sześciu firm badawczych ma taką samą szansę na pomyłkę co do wyniku wyborów” 😉

Screenshot - 2014-05-04 , 19_22_13

Przy takim spojrzeniu remis przekształca się w minimalne prowadzenie PO 33,9% przed PIS 32,7%. Zauważmy przy tym kilka cech charakterystycznych naszych sondaży:

1. Sześć ośrodków demoskopijnych podzieło się na jednakowo liczne obozy:

– Homo Homini, TNS Polska, GFK Polonia pokazują zwycięstwo PIS,

– Estymator, Millward Brown i CBOS dowodzą zwycięstwa PO.

2. Poparcie dla PO jest porównywalne we wszystkich sondażach za wyjątkiem CBOS. O ile konkurencja projektuje 31-34% głosów dla partii Tuska, o tyle CBOS jako jedyny daje PO prawie 39%. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że to 5 pozostałych firm badawczych trafniej przewiduje wynik PO niż sam jeden CBOS 😉

3. Poparcie dla PIS jest najbardziej rozstrzelone spośród wszystkich partii. Z jednej strony mamy CBOS, Estymator i Millward Brown gdzie partia Kaczyńskiego ma 29-31% głosów, z drugiej zaś strony TNS, GFK i Homo Homini gdzie PIS zbiera 34-38% głosów.

4. Tradycyjnie najlepszy swój rezultat SLD odnotowuje w sondażach Homo Homini, tym razem także w Estymatorze (po 14%). W kilku pracowniach partia ta ma tylko 8-9% poparcia.

5. We wszystkich sondażach PSL przekracza 5% próg wyborczy, nie powinno więc być żadnej niespodzianki także 25 maja.

6. Średnie poparcie dla partii Janusza Korwin-Mikke wyniosło w kwietniu dokładnie 5,0%, co daje Nowej Prawicy spore nadzieje na udział w podziale euromandatów.

7. Lekko pod wyborczym progiem plasuje się Twój Ruch (4,6%). Z uwagi na tradycyjne niedoszacowanie tej partii w sondażach CBOS istnieje spora szansa dla J. Palikota na przekroczenie progu.

8. Średnia sondaży nie daje zbyt wielkich szans na sforsowanie 5% progu trzem pozostałym formacjom prawicowym: Polska Razem 3%, Solidarna Polska 2% i Ruch Narodowy 1%.

 

 

 

Dokładnie za miesiąc, 25 maja, wybory do Parlamentu Europejskiego. To dobry moment, by zerknąć, jak o tej porze przed 5 laty wyglądały sympatie partyjne Polaków i jak rzeczywisty wynik wyborów odstawał od prezentowanych w mediach sondaży. Pozwoli to również na sformułowanie kilku wniosków o możliwym rozstrzygnięciu w tegorocznych eurowyborach.

Przed wyborami europejskimi w 2009 roku regularne badania preferencji partyjnych przeprowadzała większość firm badawczych, które znamy także z obecnej kampanii: CBOS, Homo Homini, GFK Polonia, TNS OBOP (obecnie TNS Polska) i SMG KRC (obecnie Millward Brown). W poniższej tabeli zestawiłem rezultaty sondaży przeprowadzonych przez najważniejsze ośrodki badawcze mniej więcej na miesiąc przed eurowyborami (7 czerwca 2009).

tabelken

Sondaże na miesiąc przed eurowyborami w 2009 roku zapowiadały miażdżące zwycięstwo Platformy Obywatelskiej, której średnia poparcia wynosiła aż 50%! Drugą w kolejności partię – Prawo i Sprawiedliwość – wybierało przeciętnie 24% wyborców. A zatem, projektowana na 30 dni przed głosowaniem przewaga partii Tuska nad partią Kaczyńskiego miała wynieść aż 26 punktów procentowych (najwięcej tradycyjnie w CBOS – 30 pkt proc. – co nie jest zaskoczeniem dla śledzących obecne, życzliwe dla PO wyniki tej pracowni). Co ważne, sondaże niewiele zmieniły się w przeciągu ostatniego miesiąca kampanii i ostatnie badania przed wyborami z początku czerwca pokazywały niemal identyczne wyniki jak powyżej i gigantyczną przewagę PO.

Rzeczywistość wyborcza 7 czerwca nie chciała być jednak tak łaskawa dla partii rządzącej. Platforma owszem, zdecydowanie wygrała, ale 44% głosów nijak nie pasowało do sondażowej średniej 50% (w niektórych badaniach, jak CBOS czy SMG KRC, poparcie dla PO wynosiło nawet 52-53%). PO była zatem przeciętnie o 6 pkt proc. przeszacowana w badaniach przedwyborczych, a PIS niedoszacowany o 3 pkt proc. (średnia sondaży 24%, wynik wyborów 27%). Tym samym projektowana różnica 26 pkt proc. między PO a PIS na mecie wyborczej okazała się różnicą „zaledwie” 17 pkt proc.

Zwróćmy uwagę, że również SLD oraz PSL wypadły ostatecznie w wyborach lepiej niż pokazywały to sondaże na miesiąc przed wyborami. Ciekawym z punktu widzenia obecnej kampanii przypadkiem jest Unia Polityki Realnej. Okazuje się że ówczesne sondaże niemal idealnie przewidziały wynik wyborczy partii Korwina-Mikke (wtedy 1,1%). Jeśli również obecne badania wiernie oddają poparcie dla jego formacji, może on z optymizmem wyczekiwać 25 maja i przekroczenia 5% progu wyborczego.

Jak wygląda porównanie sytuacji na miesiąc przed wyborami w 2009 roku i obecnie? Okazuje się, że sondażowe notowania PO są dziś aż o 18 punktów procentowych niższe (obecnie 32%, przed pięcioma laty 50%). W przypadku PIS możemy mówić o wzroście sondażowych słupków względem poprzednich eurowyborów o 8 punktów procentowych (z 24% do 32%).

Średnia kwietniowych badań wskazuje na remis między głównymi prawicowymi siłami: PO i PIS popiera po 32% Polaków chcących wziąć udział w głosowaniu 25 maja. Co ciekawe, wyniki SLD i PSL są niemal identyczne jak przed pięcioma laty.

sredniasondazy

Najważniejsze pytanie, jakie pojawia się w obecnej kampanii brzmi: czy w tym roku będziemy mieli do czynienia z sytuacją analogiczną jak w 2009? Innymi słowy, czy obecny sondażowy remis między PO-PIS oznacza rzeczywiście remis czy też po skorygowaniu o „błąd 2009” oznacza sporą przewagę PIS nad PO?  A może w tej kampanii sondaże niedoszacowują PO i zawyżają poparcie dla PIS?

Z jednej strony, jeśli weźmiemy pod uwagę doświadczenia z kampanii 2009-2011 to założyć możemy, że sondażowy remis PO-PIS jest tak naprawdę przewagą PIS. Badania społeczne w Polsce na przestrzeni ostatniej dekady regularnie zawyżały poparcie dla PO i zaniżały dla PIS, a ekspertem w tej dziedzinie stał się CBOS.

 Z drugiej strony, to pierwsze od kilku lat wybory, które odbędą się w siódmym roku rządów Donalda Tuska. Jest możliwe, że część wyborców zmęczona PO nie przyznaje się do tej partii przed ankieterami, ucieka w „niezdecydowanych”, by ostatecznie stawić się 25 maja przy urnach i przechylić szalę zwycięstwa na korzyść PO. Część komentatorów wskazuje też na możliwość, że pierwszy raz to sondażowe wyniki PIS mogą być zawyżone, a partia ta dostanie ostatecznie mniej głosów w wyborach.

Wreszcie możliwym jest, że średnia sondaży wiernie oddaje rzeczywiste poparcie dla PO i PIS w społeczeństwie. Wówczas wyniki wyborów pokryją się z przeciętnymi notowaniami obu partii w głównych sondażowniach.

Na czele partyjnego peletonu niezmiennie od maja 2013 roku PIS z wyraźną, kilkupunktową przewagą nad PO. Względem poprzednich miesięcy słabnie SLD, poprawiają się nieco notowania Twojego Ruchu. Do Sejmu załapuje się rzutem na taśmę PSL. Pod progiem wyborczym mała sensacja: Kongres Nowej Prawicy nieznacznie wyprzedził w lutym pozostałe prawicowe partyjki (Polska Razem, Solidarna Polska). 

Zgodnie z tradycją najpierw zestawienie wszystkich lutowych sondaży, tak jak najczęściej są one prezentowane w mediach czyli z uwzględnieniem wyborców deklarujących udział w głosowaniu, ale niezdecydowanych na którą partię postawić. Ogółem w lutym pojawiło się 9 badań preferencji partyjnych: 4 Homo Homini (2 dla „Rzeczpospolitej, 2 dla Wirtualnej Polski), 2 TNS Polska (1 dla TVP i 1 badanie ankietowe bez zlecenia), 1 CBOS, 1 GFK Polonia oraz 1 sondaż Estymatora dla „Newsweeka”. Ten ostatni podano tylko w wersji „bez niezdecydowanych”, dlatego nie ma go w poniższej tabeli.

niezdecydowaniWyniki lutowych sondaży są jak zawsze w naszych realiach nieco „rozjechane”. Średnie poparcie dla PIS wyniosło 30% (tradycyjnie najmniej w CBOS – 26%, najwięcej w TNS – 33%), zaś dla PO przeciętna to prawie 24% (przedział 22-26%). Zauważmy przy okazji inne „prawidłowości” w polskich sondażach: podobnie jak przed wyborami 2011 tak i teraz swoje najlepsze rezultaty SLD odnotowuje w Homo Homini , zaś partia Palikota tradycyjnie najgorzej wypada w badaniach CBOS. Odsetek niezdecydowanych wyniósł niecałe 18% (niezmiennie największy w pracowni Mirosławy Grabowskiej).

W lutym jedynie Millward Brown spośród 6 głównych sondażowni nie przeprowadził żadnej ankiety sympatii partyjnych. Wyniki pozostałych ośrodków po wyeliminowaniu „niezdecydowanych” prezentują się następująco (HH i TNS zrealizowały więcej niż 1 sondaż w lutym, stąd w przypadku tych firm podano średnią z ich badań):

5 ośrodków

Po „przewalutowaniu” sondaży na czele oczywiście nadal PIS (36%) przed PO (30%). Do Sejmu wchodzą jeszcze SLD (12%), TR (6%) i PSL (5%). Zwróćmy uwagę na najlepszy od miesięcy wynik Kongresu Nowej Prawicy (4%). Kolejne sondaże pozwolą ocenić na ile jest to trwały wzrost.

mandaty

Jeśli średnią lutowych sondaży przeliczyć na mandaty sejmowe (za co dziękuję dr Tomszowi Jurkiewiczowi, statystykowi z Uniwersytetu Gdańskiego), wówczas widać jak niestabilny układ polityczny wyłoniłby się po wyborach. Z jednej strony, PIS (210 mandatów) ma spore szanse na koalicję większościową z PSL (19 posłów), zwłaszcza zakładając że ludowcy wypadną tradycyjnie nieco lepiej w wyborach niż pokazują to sondaże. Z drugiej strony, dalsze rządy PO są możliwe praktycznie tylko w wariancie trójkoalicji PO-SLD-PSL, ale uzyskana większość – 231 mandatów – jest minimalna i praktycznie wyklucza swobodne rządzenie. Z kolei powstanie czwórkoalicji PO-SLD-PSL-TR przerasta wyobraźnię nie tylko autora tego bloga 😉

półrocze

 W ostatnim półroczu sympatie polityczne Polaków pozostają względnie stabilne. Partia Kaczyńskiego nie potrafi przebić się przez „szklany sufit” poparcia, który jednak w porównaniu do wyników ostatnich wyborców przesunął się z 30% do 35-37% Polaków. PO utraciła prawie 1/4 sympatyków, ale dobra wiadomość dla tej partii jest taka, że dalszy ubytek wyborców został zahamowany i na przestrzeni ostatnich miesięcy może stale liczyć na 29-31% głosów. Stagnacja zapanowała również po lewej stronie sceny politycznej. SLD trwale wyprzedził partię Palikota, ale jego notowania wahają się w przedziale 12-14%. Grzebany przez wielu Twój Ruch może jednak nadal liczyć na 5-7% głosów, podobnie jak PSL.

Zauważmy, że od września 2013 roku przewaga PIS nad PO w średniej sondaży nie spadła dotąd poniżej 5 pkt proc., co pozwala z dużym prawdopodobieństwem założyć, że dziś wybory parlamentarne wygrałaby partia Kaczyńskiego. Nie oznacza to oczywiście, że wygraną w majowych eurowyborach PIS ma w kieszeni. Charakter tego głosowania (wyższa frekwencja w miastach), kształt list wyborczych (mocne jedynki PO), a także przebieg dopiero rozpoczynającej się kampanii (Ukraina) mogą przynieść korekty obecnych notowań. Także dotychczasowe sondaże przed wyborami do Parlamentu Europejskiego wskazują na pewną specyfikę nadchodzącego głosowania (gorsze względem „sejmowych” wyniki PIS i PO, lepsze SLD, Palikota oraz prawicowego planktonu).

Wiele wskazuje na to, że eurowyścig może być bardziej wyrównany niż pokazują to teraz sejmowe sondaże, choć niewątpliwie to PIS startuje z pozycji lidera.

PIS umacnia się na prowadzeniu, PO stabilnie. Spore przetasowania po lewej stronie: mocno traci SLD, wyraźnie w górę Europa Plus – Twój Ruch. Gowin wypada z rywalizacji o europarlament. To najważniejsze wnioski z najnowszego eurosondażu Instytutu Homo Homini dla tygodnika „Do Rzeczy”

DoRze

WYNIKI EUROSONDAŻU Z UWZGLĘDNIENIEM WYBORCÓW NIEZDECYDOWANYCH

W najnowszym eurosondażu na prowadzeniu już tradycyjnie PIS (26,2%) ze sporą, pięciopunktową przewagą nad PO (21%). Mocno w dół leci SLD (13,7%), które wobec stycznia traci prawie 4 pkt proc., a względem listopada ponad 6 pkt proc. Na spadku SLD zyskuje oczywiście Europa Plus – Twój Ruch (7,3%). Próg wyborczy przekracza jeszcze PSL (5,2%).

Pod progiem pośród prawicowego planktonu prym wiedzie Solidarna Polska (3%), a spektakularną klęskę ponosi – lansowany jeszcze niedawno przez niektórych komentatorów na „jednego z czterech jedźców sezonu politycznego” – Jarosław Gowin: jego Polska Razem (1,8%) zaliczyła zjazd z 6% w grudniu. Kongres Nowej Prawicy (1,5%) i Ruch Narodowy (0,9%) podobnie jak Gowin nie mają w tym sondażu szans na europarlament. Zauważmy, że zsumowane poparcie dla prawicowych kanapówek wynosi tu aż 7,2% (co przekłada się na prawie 9% pośród wyborców zdecydowanych).

Sporo Polaków deklarujących udział w eurowyborach jest wciąż niezdecydowanych (19,2%), komu przekazać swój głos. Projektowana w lutym frekwencja (29%) jest wyższa o 3 pkt proc. niż w poprzednim badaniu.

WYNIKI EUROSONDAŻU TYLKO WŚRÓD WYBORCÓW ZDECYDOWANYCH

Tygodnik „Do Rzeczy” prezentuje również sondaż HH w wersji „bez niezdecydowanych”. Wówczas PIS popiera prawie 33% Polaków, a drugą prawicową partię – Platformę – 26% elektoratu. Przewaga SLD (17%) nad Europą Plus (9%) sukcesywnie kurczy się od początku realizacji eurosondaży przez tę firmę badawczą. W podziale mandatów w Parlamencie Europejskim wziąłby jeszcze tylko udział PSL – 6%.

wykres

WNIOSKI

Widoczne są wyraźne tendencje od początku realizacji eurosondaży Homo Homini dla tygodnika „Do Rzeczy”. Po pierwsze, coraz lepsze rezultaty odnotowuje PIS, który z 28% w listopadzie poszybował do prawie 33% w lutym. Wyniki największego rywala – PO – pozostają bardziej stabilne i na partię D. Tuska chciało głosować na przestrzeni ostatnich 4 miesięcy w eurowyborach 26-27% Polaków.

Po drugie, sporo dzieje się po lewej stronie sceny politycznej. Mocnej zadyszki dostała partia L. Millera. Od pierwszego eurosondażu w listopadzie SLD z miesiąca na miesiąc uzyskuje coraz gorsze rezultaty: z początkowych 25% ostało się już ledwie 17% zdecydowanych wyborców. Tymczasem koalicja Europa Plus – Twój Ruch podwoiła swój grudniowy wynik i  cieszy się teraz poparciem 9% elektoratu. Wyniki PSL wahały się w analizowanym okresie w przedziale 5-8%.

Po trzecie, szanse prawicowych partyjek na sforsowanie progu wyborczego nie wydają się w tej chwili wielkie. Po mocnym, grudniowym debiucie (7%), Polska Razem notuje dziś poparcie w granicach błędu pomiaru. Relatywnie największe szanse na europarlament ma Solidarna Polska (prawie 4% wśród wyborców zdecydowanych).

PORÓWNANIE 3 LUTOWYCH EUROSONDAŻY

W lutym, oprócz cytowanego wyżej badania Homo Homini, również TNS Polska zrealizował badania preferencji elektoratu w eurowyborach (jeden telefoniczny dla TVP, drugi ankietowy). Poniżej próba uśrednienia wyników .

tabelka

Porównanie średniej lutowych sondaży z wynikami poprzednich eurowyborów w 2009 roku prowadzi do następujących wniosków:

1. W maju największą szansę na wygraną ma PIS (przeciętnie 33%), który poprawi w ten sposób o 6 pkt proc. wynik z 2009 roku (27%).W sejmowych sondażach partia J. Kaczyńskiego prowadzi nieprzerwanie od maja 2013 roku, więc w aktualnej kampanii występuje w roli niewątpliwego faworyta.

2. Zapowiada się na olbrzymi spadek poparcia dla PO. Partia Tuska, która przed 5 laty zwyciężyła zdobywając najwyższy w historii III RP wynik dla partii (44%), teraz uzyskuje przeciętnie ledwo 25%: spektakularny spadek aż o 19 pkt proc!

3. Wbrew nadziejom Leszka Millera lutowe sondaże nie dają SLD szansy na dużą poprawę rezultatu z poprzednich eurowyborów. Średnia poparcia (niecałe 14%) to tylko niewiele więcej niż partia ta zdobyła w 2009 roku (12,3%).

4. Również aktualne notowania PSL są niemal wiernym odtworzeniem poparcia dla tej partii sprzed 5 lat. Wtedy i dziś partię tę popiera ok 7% wyborców.

5. Z utraconych przez PO 19 punktów procentowych, PIS pożywił się 6 pkt, a SLD 2 pkt proc. Pozostałe 10 pkt przypada na niestartującą przed 5 laty koalicję Europa Plus – Twój Ruch. Formacja ta w lutym mogła liczyć na ok 10% poparcia czyli tyle, ile partia J. Palikota zdobyła w ostatnich wyborach parlamentarnych.

Już dawno nie opublikowano w ciągu jednego dnia aż trzech tak fatalnych dla PO sondaży. TNS Polska, GFK Polonia i Homo Homini nie pozostawiają partii D.Tuska żadnych złudzeń: wybory w lutym wygrałby PIS i to z olbrzymią przewagą nad PO.

W sondażu Homo Homini dla Wirtualnej Polski PIS zdobył 30% i prowadzi 7 pkt proc. nad PO (23%). SLD zdobył 12%, Twój Ruch 5%, PSL 4%, Kongres Nowej Prawicy 3%, Solidarna Polska 3%, a ranking zamyka Polska Razem 2%. 18% wyborców jest niezdecydowanych, na którą partię głosować.

W badaniu GFK Polonia przewaga partii J. Kaczyńskiego wynosi prawie 10 pkt proc.: PIS 40.4%, PO 30.6%. Pozostałe partie zdobyły następujące poparcie: SLD 10%, TR 7%, PSL 5%, KNP 3%, SP 1%, PRJG 1% (uwaga: wyniki zaprezentowano w mediach z wyłączeniem osób niezdecydowanych).

Najgorszy dla PO dzisiejszy sondaż jest autorstwa TNS Polska. Przypomnijmy, że to właśnie ta pracownia badawcza najtrafniej przewidziała wyniki wyborów parlamentarnych w 2011 roku. Strata PO do lidera wynosi tu aż 11 pkt proc. i jest to rekordowa przewaga PIS nad głównym rywalem zanotowana w wieloletniej historii badań ankietowych TNS (!). WynikI PIS i PO (33% i 22%) przekładają się na odpowiednio 40% i 27% wśród wyborców zdecydowanych, na kogo głosować. Tym samym PIS uzyskując 40% głosów pobił swój rekord z maja 2010 roku, gdy na fali posmoleńskiego współczucia partia J. Kaczyńskiego poszybowała w sondażu ankietowym TNS do 39%.

By móc porównać sondaż GFK Polonia (którego wyniki zaprezentowano z wyłączeniem wyborców niepewnych, na kogo oddadzą głos) z badaniami TNS i HH, musimy pozbyć się z dwóch ostatnich pomiarów „niezdecydowanych”.

1

Jeśli wybory parlamentarne odbywałyby się w lutym, to według 3 dzisiejszych sondaży bezapelacyjnym zwycięzcą byłoby Prawo i Sprawiedliwość (37-40%) z wprost miażdżącą przewagą nad Platformą Obywatelską (27-31%). SLD może być pewny trzeciego miejsca (10-15%), zaś wyraźnie odbicie przeżywa partia J. Palikota, którą popiera 6-7% Polaków. W Sejmie znalazłoby się jeszcze tylko PSL (5-6%).

Niezwykle ciekawe rzeczy dzieją się pod progiem wyborczym. Liderem prawicowego planktonu niespodziewanie staje się Kongres Nowej Prawicy J. Korwin-Mikke, który wyprzedza zarówno Solidarną Polskę jak i Polskę Razem. Luty był jednocześnie najgorszym w sondażach miesiącem dla partii J. Gowina od momentu powstania.

*** Na marginesie zauważmy, jak sondaż TNS (kolejny raz) szokująco różni się on od przeprowadzonego w podobnym terminie i podobną metodą wywiadu ankietowego badania CBOS. Obie firmy należą do renomowanej (?) Organizacji Firm Badania Opinii i Rynku, ale porównując rezultaty obu firm ma się wrażenie, że badania realizowano w różnych krajach.

Wg CBOS w lutym w wyścigu partyjnym mieliśmy niemal remis (PIS 26%, PO 25%), a wg TNS miażdżące zwycięstwo odniósłby PIS 33% przed PO 22%. Przewaga partii J. Kaczyńskiego wynosi więc 1 pkt proc albo 11 pkt proc. Coś podobnego jest nie do wyobrażenia w żadnym cywilizowanym kraju. Niedawno zmuszona falą medialnej krytyki szefowa CBOS M. Grabowska przyznała, że w jej sondażach PIS jest niedoszacowany. Badania konkurencyjnego TNS pozwalają się zorientować w skali tego niedoszacowania.

2

Ponieważ tylko CBOS wskazuje na remis między PIS a PO, a sondaże pozostałych firm badawczych (Millward Brown, TNS Polska, Homo Homini, GFK Polonia) wskazują na bardzo dużą przewagę PIS, badania CBOS należy traktować z ogromnym dystansem. Wiem, hejtowanie CBOSu staje się już powoli nudne, ale skala różnic między CBOS a „resztą świata” jest wprost powalająca.

Na koniec przeliczenie 3 opublikowanych dziś sondaży na poselskie mandaty:

Mandaty

 

 

Linki do dzisiejszych sondaży:

GFK Polonia http://www.gfk.com/pl/news-and-events/press-room/press-releases/strony/zachowania-i-preferencje-wyborcze-polakow-w-lutym.aspx

TNS Polska http://www.polskatimes.pl/artykul/3338377,nowy-sondaz-tns-polska-pis-ma-jedenascie-punktow-przewagi-nad-po-tr-i-psl-na-progu,id,t.html

Homo Homini http://www.sondaz.wp.pl

Mimo że wybory do Parlamentu Europejskiego już za 100 dni, sondaży badających poparcie dla partii przed tym głosowaniem jak na lekarstwo. Dlatego zaprezentowane dziś przez TVP badanie TNS Polska przyciągnęło sporą uwagę komentatorów.

Gdyby eurowybory odbywały się w lutym, zwycięzcą wg TNS byłoby Prawo i Sprawiedliwość (25%) przed Platformą Obywatelską (20%). O ile pierwsze miejsce PIS po 10 miesiącach prowadzenia w „krajowych” sondażach nie zaskakuje, o tyle trzecia pozycja koalicji Europa Plus Twój Ruch (11%) i minimalna przewaga nad SLD (10%) wywołała zdumienie części komentatorów politycznych na Twitterze. Wyniki pozostałych partii już bez zaskoczeń – Polskie Stronnictwo Ludowe 6%, Solidarna Polska 4%, Polska Razem 4%, Kongres Nowej Prawicy 3% i Ruch Narodowy z zerowym poparciem.

Jeśli z sondażu wyłączyć 17% wyborców niezdecydowanych, to wówczas rezultaty pomiaru prezentują się następująco: PIS 30%, PO 24%, EP-TR 13%, SLD 12%, PSL 7%, SP 5%, PRJG 5%. Umożliwi nam to porównanie dzisiejszych wyników z dwoma poprzednimi pomiarami TNS, które zrealizowano w marcu i listopadzie ubiegłego roku. Na przestrzeni ostatniego roku zauważalna jest jedna wyraźna tendencja: spadek poparcia dla PO z 37% do ledwie 24%. Wyniki PIS wahają się w tym czasie w przedziale 27-33%, zaś SLD 12-17%. Najciekawsza sytuacja dotyczy koalicji Europa Plus, która na samym początku swej działalności w marcu 2013 zanotowała 10% poparcie, by po długim okresie nieobecności w mediach spaść do 5% w listopadzie. Obecny, lutowy wynik jest więc lepszy niż u zarania tej inicjatywy, co każe podchodzić do aktualnego pomiaru TNS ze sporym dystansem. Tym bardziej, że poza prezentacją „jedynek” na listach wyborczych nie wydarzyło się w międzyczasie nic, co uzasadniałoby tak duży wzrost.

A

Ciekawie prezentuje się porównanie eurosondażu TNS z badaniem Homo Homini dla tygodnika „Do Rzeczy” sprzed 2 tygodni. Okazuje się, że generalnie oba sondaże są do siebie dość zbliżone, jeśli chodzi o poparcie dla PIS, PO, PSL i prawicowego planktonu. Jedyną, ale za to spektakularną różnicę odnotujemy w przypadku wyników SLD i Europy Plus. Partia L. Millera odnotowuje wręcz fantastyczne poparcie w sondażu HH (20%) i ledwie dobre w badaniu TNS (12%). Z kolei w przypadku koalicji J. Palikota jest na odwrót: fatalny wynik w sondażu HH (6%) i rewelacyjny w pomiarze TNS (13%). Różnice są wyraźne nawet jak na polskie sondaże, które przyzwyczaiły nas do ‚rozstrzelonych’ wyników.

1

Wyjaśnieniem nadzwyczaj dobrego wyniku koalicji Europa Plus może być sposób, w jaki ankietowanym przez TNS prezentowano listę komitetów wyborczych. W przypadku EP-TR lista ta zawierała nazwiska aż czterech liderów koalicji, w tym nadal popularnego Aleksandra Kwaśniewskiego. To zapewne zniekształciło wynik pomiaru na rzecz koalicji, której faktycznym liderem pozostaje J. Palikot. Potwierdzeniem takiej interpretacji jest poprzedni, listopadowy pomiar TNS, w którym SLD miał 17% poparcia, a Europa Plus zaledwie 5%. Wówczas przy liście tej drugiej formacji nie pojawiło się nazwisko Kwaśniewskiego. Jest to przy okazji wskazówka dla Europy Plus, że mocniejsze zaangażowanie się byłego prezydenta w kampanię może znacząco poprawić wynik centrolewicowej listy.

Abstrahując od zamieszania po lewej stronie, PIS ma szansę nieznacznie poprawić swój wynik względem poprzednich eurowyborów – deklarowane poparcie dla tej partii (ok. 30%) jest o 3 pkt proc. wyższe niż rezultat sprzed pięciu lat (27%). Kampania przed eurowyborami jeszcze się oficjalnie nie rozpoczęła, jednak przeciętne poparcie dla PO w eurosondażach – ok 25% – jest wręcz drastycznie niższe niż wynik tej partii (44%) w 2009 roku i przekłada się na bardzo duże straty w liczbie euromandatów. Według symulacji podziału miejsc w Parlamencie Europejskim, dokonanej przez @MarcinPalade w przypadku sondażu HH i @nmaliszewski na podstawie TNS, zwycięski PIS może liczyć na 17-18, a PO na 14-15 reprezentantów w europarlamencie. Zysk PIS jest więc relatywnie niewielki względem poprzednich wyborów, wrażenie robi za to utrata przez PO aż 10-11 swoich europosłów.

2

Ostatnią zagadką pozostaje frekwencja. W styczniowym pomiarze Homo Homini na majowe wybory wybierało się 26% ankietowanych. W lutowym sondażu TNS Polska taki zamiar zgłosiło aż 59% badanych, z tym że tylko 30% w sposób zdecydowany. Wieloletnie doświadczenia tej pracowni – w tym te całkiem niedawne sprzed referendum warszwskiego – potwierdzają, że rzeczywista frekwencja oscyluje wokół odsetka „zdecydowanych” wziąć udział w głosowaniu. Możemy więc założyć, że na dziś ok. 26-30% Polaków pofatygowałoby się do urn wyborczych, co i tak jest lepszym rezultatem niż wyniki w 2004 (20%) i 2009 (24%) roku.

Do tej pory tylko Homo Homini i TNS Polska zrealizowały eurowyborcze sondaże – pierwsze pomiary CBOS i Millward Brown planowane są w marcu.

Początek 2014 roku przyniósł spore zawirowania sondażowe w mediach. Po ośmiu miesiącach prowadzenia PIS oczekiwanie zmiany lidera i zwykłego „dziania się” stało się wśród wielu komentatorów powszechne, stąd narracja o zbliżaniu się notowań PO i PIS cieszyła się sporym wzięciem.

Kilka sondaży z początku roku rzeczywiście wskazywało na malejącą przewagę partii J. Kaczyńskiego. W badaniu dla „Rzeczpospolitej” różnica między głównymi partiami skurczyła się do 2 pkt proc., a sondaż dla TVP pokazywał 4-punktowy dystans PO do PIS. Prawdziwą sensacją stało się jednak zrealizowane dla „Newsweeka” badanie Estymatora, w którym Platforma pierwszy raz od wielu miesięcy minimalnie wyprzedziła PIS. Dziś wiemy już, że był to typowy outlier (obserwacja odstająca), a kolejne styczniowe sondaże nie potwierdziły zmiany lidera.

Ogółem w styczniu opublikowano w mediach wyniki 10 sondaży preferencji partyjnych Polaków:  8 badań uwzględniało niezdecydowanych (wyniki w poniższej tabeli), dwa kolejne – GFK Polonia i Estymator – podano z wyłączeniem wahających się na kogo głosować. Ogółem te 8 sondaży objęło 8313 osób, nieco ponad połowa z nich zadeklarowała udział w wyborach. Dzięki temu uzyskujemy olbrzymią próbę ok. 4500 respondentów netto, co pozwala precyzyjniej niż w pojedynczym sondażu, określić sympatie partyjne Polaków.

trup

W takim ujęciu liderem wszystkich sondaży było w styczniu Prawo i Sprawiedliwość z przeciętnym poparciem 29,5% elektoratu. Przewaga partii J. Kaczyńskiego nad drugą w kolejności Platformą Obywatelską (24,1%) wyniosła w tym wariancie 5 pkt proc. Odsetek wyborców niezdecydowanych, na jaką partię głosować, wynosił w styczniu przeciętnie 19%.

By móc porównać ze sobą powyższe sondaże z wynikami badań, które w styczniu podano bez niezdecydowanych (GFK / Estymator), musimy sprowadzić wszystkie pomiary do wspólnego mianownika tj. wyłączyć wahających się wyborców z podstawy procentowania i rozdzielić ich proporcjonalnie pomiędzy wszystkie partie.. Takie połączenie (10 styczniowych sondaży – 6 ośrodków badawczych) odpowiada próbie aż 10533 ankietowanych, a ponad 5,5 tys z nich odpowiedziało na pytanie o preferencję partyjną. Mając tak liczną próbę badawczą, możemy pokusić się o wyciągnięcie pewniejszych wniosków niż tylko na podstawie jednego, nawet najlepszego sondażu.

2

Z ogromnym prawdopodobieństwem – z uwagi na ponad 10 tys. próbę – możemy więc stwierdzić, że gdyby wybory odbywały się w styczniu, wygrałby je PIS (35,6%) ze sporą, 4-punktową przewagą nad PO (31,4%). SLD mógłby liczyć na ok. 13% głosów, zaś PSL na 7%. Niewiadomą pozostaje przekroczenie progu wyborczego przez Twój Ruch, który mógł w styczniu liczyć przeciętnie na 4,6% wyborców. Dużo mniejsze szanse na wejście do Sejmu miałaby formacja J. Gowina oraz J. Korwin-Mikke (po ok. 3%). Wyraźny kryzys, być może spowodowany seks-skandalem z posłem Szeligą w roli głównej, przeżywa w ostatnim czasie Solidarna Polska, która z poparciem nieprzekraczającym 2% nie znalazłaby się na Wiejskiej.

Ciekawe wnioski możemy wyciągnąć z porównania sondaży na przestrzeni ostatniego roku.

1. Zwraca uwagę nagły i trwały charakter sondażowej rewolucji, która dokonała się w maju 2013. Platforma pozostawała nieprzerwanie liderem sondaży od wyborów parlamentarnych w październiku 2011 i jeszcze w kwietniu 2013 PO odnotowała przeciętnie 3-punktowe prowadzenie. Nagle w maju koszulkę lidera przejął PIS, by przez kolejne 9 miesięcy utrzymywać bezpieczną przewagę nad głównym rywalem. Wygląda to więc  tak, jak gdyby w maju ubiegłego roku PO i PIS po prostu zamieniły się nie tylko miejscami w rankingu, ale wręcz procentowym poparciem. Pytanie jakie przyczyny złożyły się na „rewolucję majową”, pozostaje otwarte.

3

2. PIS jest liderem rankingu partyjnego już od 9 miesięcy. Niewielu jednak komentatorów zwróciło uwagę na fakt, że prowadzenie PIS w sondażach jest najdłuższe w historii tej partii, także jeśli weźmiemy pod uwagę burzliwy rok 2005. Wówczas Prawo i Sprawiedliwość zajmowało wiele razy 1. miejsce, jednak wyniki badań cechowała duża dynamika i częste zmiany na pozycji lidera. Obecne, nieprzerwane liderowanie PIS jest więc wydarzeniem wyjątkowym.

3. Mimo sporego zamieszania w styczniowych badaniach i formułowanej przez część komentatorów tezie o doganianiu PIS przez PO, średnia styczniowych pomiarów nie potwierdza żadnej gwałtownej zmiany. W pierwszym miesiącu roku obie partie dzieliły przeciętnie 4 pkt proc., w grudniu było to 5 pkt. Warto podkreślić, iż odkąd partia Kaczyńskiego przejęła prowadzenie w sondażach w maju 2013, przeciętna przewaga nad PO w skali miesiąca nie spadła dotąd nigdy poniżej 4 pkt proc., za to kilkukrotnie dochodziła do 7 pkt proc. (ostatnio w październiku i listopadzie).

4

4. Sondażowa średnia PIS z ostatnich miesięcy jest wyraźnie lepsza od wyborczego wyniku z 2011 (30%) i w tym sensie teorie o „szklanym suficie” są nieporozumieniem. Wyniki PIS z ostatnich miesięcy przypominają wynik J. Kaczyńskiego z I tury wyborów prezydenckich w 2010 (36%). Z drugiej jednak strony nie udało się dotąd PIS osiągnąć 40% poparcia – w przeciwieństwie do Platformy, która dwukrotnie w wyborach parlamentarnych  zdobyła tyle głosów (a w eurowyborach 2009 nawet 44%).

5. Rezultaty PO są wyraźnie słabsze niż w ostatnich wyborach, jednak oscylują cały czas wokół 30%. Utrata części elektoratu stała się faktem, choć pytanie czy taki poziom poparcia po 6 latach rządów uznać należy za porażkę czy raczej dowód uznania. Teorie o gwałtownym słabnięciu PO budowane są głównie w oparciu o sondaże, które uwzględniają niezdecydowanych, stąd publicystyczne tezy o „spadku do 20%”. Umiejętne odczytanie badań społecznych prowadzi do wniosku, że partia Tuska nadal cieszy się sympatią blisko 1/3 elektoratu.

6. Lewica tkwi w martwym punkcie i nie poszerza swojej bazy wyborczej. W ostatnich wyborach parlamentarnych Ruch Palikota i SLD zdobyły razem 18% głosów. W styczniowej średniej sondaży obie partie mogą liczyć na… 18%. Poza przejęciem prowadzenia przez partię Millera i marginalizacją Palikota nie wydarzyło się na lewicy nic wartego uwagi. 13% SLD to wynik o 5 pkt lepszy niż 2 lata temu, jednak zapowiadana przez lidera SLD „mijanka z PO” pozostaje w sferze political fiction.

7. Mimo znaczącego wsparcia niektórych mediów czy portali internetowych, widzących w Gowinie „jeźdźca sezonu politycznego”, los Polski Razem niewiele różni się od historii innych, planktonowych ugrupowań prawicowych. Po grudniowej fali sondaży, która formacji Gowina dawała 6-7% poparcia, styczeń przyniósł bolesną weryfikację marzeń o wejściu do poważnej polityki (średnio 2-3%).

8. Jeśli przeliczymy średnią 10 styczniowych sondaży na sejmowe mandaty okaże się, że PIS (206) nie był jeszcze nigdy tak blisko zdobycia większości w koalicji z PSL (23). Projektowane 229 mandatów PIS-PSL to tylko o 1 mandat mniej od koalicji PO-SLD. Można więc mówić o prawdziwym sejmowym pacie, który wyłoniłby się, gdyby wybory parlamentarne odbywały się dziś, a sondaże trafnie odzwierciedlały sympatie Polaków.

5

 

Efekt listopadowej rekonstrukcji rządu i w sondażach nie jest zapewne dla jego autora zadowalający. Dystans PO do PIS co prawda się zmniejszył, ale nie doszło do przejęcia przez stronnictwo Tuska prowadzenia. PO liczy zapewne, że poprawiające się notowania rządu czy oceny sytuacji gospodarczej przełożą się prędzej czy później na poparcie dla tej partii, co pomoże dogonić PIS. Partia Kaczyńskiego startuje jednak w zbliżających się eurowyborach z pozycji lidera i liczy, że nikt po wielomiesięcznym prowadzeniu nie odbierze jej zwycięstwa. Co prawda na korzyść Platformy przemawia m.in. wyraźnie wyższa w tych wyborach frekwencja w miastach niż na wsi, wątpliwe jednak by pozwoliło to na coś więcej niż „remis ze wskazaniem”. Obecnie jest jeszcze za wcześnie, by z całą pewnością przesądzać, czy 25 maja Platforma odniesie siódme zwycięstwo z rzędu czy też po raz pierwszy od 9 lat wygranym będzie PIS.

 

 

Nowy 2014 rok rozpoczyna kilkunastomiesięczny cykl wyborczy. W oczekiwaniu na pierwsze styczniowe badania sprawdźmy, jak zmieniały się sympatie polityczne Polaków od ostatnich wyborów parlamentarnych w 2011 roku.

Co miesiąc podsumowuję na blogu „Polska the Times” sondaże partyjne tzw. wielkiej czwórki czyli 4 najważniejszych ośrodków badania opinii publicznej: TNS Polska, CBOS, Homo Homini i Millward Brown. Sprowadzam wszystkie wyniki do wspólnego mianownika tj. wyłączam niezdecydowanych z podstawy procentowania i obliczam średnią arytmetyczną dla każdej z partii. Część osób w komentarzach zarzuca, że taki sposób „uśredniania” sondaży nie oddaje skali rzeczywistych preferencji politycznych Polaków. Jednak prowadzone przeze mnie już niemal dekadę obliczenia potwierdzają, że średnia wszystkich sondaży zdecydowanie lepiej przewiduje wynik wyborów niż każdy sondaż z osobna. Dla przykładu, ostatnie opublikowane przed wyborami  2011 wyniki sondaży „wielkiej czwórki” i ich porównanie z rzeczywistymi rezultatami głosowania:

12345

Pisałem już wcześniej, że w polskich badaniach preferencji partyjnych kryje się paradoks. Wyniki badań poszczególnych ośrodków różnią się od siebie znacząco, a błędy sondażowni układają się nawet w pewien stały wzór (np. przeszacowanie poparcia dla PO w sondażach CBOS). Lecz mimo to wyciągnięcie średniej z tak niedoskonałych i „rozjechanych” sondaży całkiem trafnie pozwala oszacować sympatie partyjne Polaków. Tak właśnie było choćby przed wyborami 2011 roku, gdy średnia sondaży idealnie odzwierciedliła ostateczny wynik elekcji – lepiej niż każde z badań z osobna. Sprawdźmy więc jak ta średnia sondaży (TNS, CBOS, Homo Homini i Millward Brown) zmieniała się na przestrzeni ostatnich 2 lat po wyborach sejmowych:

0987

Końcówka 2011: Tradycyjnie po wyborach poparcie dla zwycięskiej partii szybuje w sondażach. Nie inaczej było po ostatniej elekcji parlamentarnej w październiku 2011. Platforma na fali powyborczego entuzjazmu notowała rekordowe wyniki, tak że 2011 rok zamykała z poparciem przeciętnie 45% Polaków. Przegrany PIS zjechał z wyborczych 30% do sondażowych 26,5% i w rezultacie 9-punktowa przewaga PO nad PIS w październikowych wyborach urosła aż do 18 punktów w grudniowych badaniach społecznych.

2012: Niezależnie od okresowych wahań Platforma utrzymywała bezpieczną przewagę nad partią Kaczyńskiego niemal przez cały 2012 rok. Dopiero jesień przyniosła chwilowe załamanie sondaży PO i kilka badań na lidera rankingu wskazało PIS. Sytuacja jednak szybko wróciła do „normy” po słynnej publikacji o trotylu red. Gmyza i gwałtownej reakcji prezesa Kaczyńskiego. W rezultacie średnia sondaży w grudniu 2012 wskazywała, że PO cieszy się poparciem 39% Polaków, zaś PIS – 29%. Sondażowe słupki po wybuchu trotylu odtworzyły więc niemal idealnie sytuację z wyborów 2011 roku. Na zapleczu dwóch głównych partii dokonały się małe przetasowania i na koniec 2012 roku swój wynik o 3 punkty poprawił SLD (11%), zaś 3 punkty stracił Palikot, zjeżdżając do przeciętnie 7%.

2013: Wiele wskazuje na to, że trotyl opóźnił o kilka miesięcy objęcie przez PIS trwałego prowadzenia w sondażach. Prawdziwą sondażową rewolucję przyniósł więc dopiero 2013 rok i począwszy od maja pierwsze miejsce w sondażach objęła partia Kaczyńskiego. W swoich najlepszych miesiącach (sierpień-październik) partię tę popierało przeciętnie 35-37% zdecydowanych wyborców. Końcówka roku przyniosła PIS zadyszkę i utratę 2-3 pkt proc. na rzecz Gowina. W rezultacie partia Kaczyńskiego zakończyła 2013 rok ze średnim wynikiem na poziomie ok 34% zdecydowanych wyborców. Zauważmy jednak, że obecna średnia PIS to nadal lepszy wynik niż 30% w wyborach 2011. Przeczy to powtarzanej do znudzenia tezie o „szklanym suficie” poparcia nad PIS. Oczywiście osobną kwestią pozostaje, na ile lepsze wyniki PIS wyrażane w procentach są związane z realnym przyrostem poparcia dla tej partii w liczbach bezwzględnych, a na ile to skutek sondażowego spadku frekwencji i ucieczki części wyborców PO do kategorii „niezdecydowanych”.

O ile wzrost PIS może wydawać się niespecjalnie imponujący, o tyle zjazd PO robi już spore wrażenie. W grudniu partia Tuska cieszyła się poparciem przeciętnie 30% zdecydowanych wyborców – a więc blisko 1/4 mniej niż w wyborach parlamentarnych 2011. Przewaga PO nad PIS rzędu 17 pkt proc. w eurowyborach’09 czy też w sondażach w końcówce 2011 roku, zmieniła się obecnie w 4-5 punktowe prowadzenie PIS nad PO. Choć „gołe” wyniki PO prezentowane w sondażach z uwzględnieniem niezdecydowanych ocierają się czasem o 20%, to musimy pamiętać że wybory wykluczają sondażową odpowiedź „nie wiem” i realne poparcie dla PO wśród wyborców zdecydowanych, na jaką partię głosować, nadal jest bliższe 30 niż 20%.

Zmiana sondażowego lidera na PIS i duży spadek PO to bodaj najważniejsze polityczne wydarzenie minionego roku. Jednak także w przypadku pozostałych partii zapanował „ruch w interesie”. Palikot zakończył 2013 rok z poparciem ok 5% zdecydowanych wyborców, a więc w ciągu 2 powyborczych lat utracił połowę swojego elektoratu. Co Palikot stracił, zyskał Miller. SLD poprawił swój wynik z 8% w wyborach 2011 do 13% obecnie. Zauważmy jednak, że na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy zysk SLD wyniósł ledwie 2 punkty procentowe (z 11 do 13%), co przeczy publicystycznej tezie o nagłym i gwałtownym umacnianiu się partii Millera. SLD jest wyraźnie silniejszy niż 2 lata temu, lecz daleko mu do wymarzonych przez szefa tej partii 20% czy tym bardziej „mijanki z PO”.

Trzecią zmianą, która wyraźnie rzuca się w oczy jest znaczący wzrost poparcia dla partii spoza sejmowej piątki ugrupowań. W wyborach 2011 roku partie, które nie weszły do parlamentu zdobyły razem ledwie 4% głosów. Rok później w sondażach osiągały już 6%, a prawdziwy skok przyniósł grudzień 2013 roku – przeciętnie aż 12% Polaków wskazywało w ankietach na pozasejmowe ugrupowania. Jest to oczywiście w sporej mierze skutek pojawienia się partii Jarosława Gowina, która w pierwszych, grudniowych badaniach zdobywała nawet 6-7% głosów, ale także stabilnego poparcia dla pozostałych, prawicowych „kanapówek” jak Solidarna Polska czy Kongres Nowej Prawicy.

25 maja 2014 roku realny sprawdzian dla każdej z partii, ale także dla wszystkich ośrodków badania opinii publicznej: wybory do Parlamentu Europejskiego. PIS od 8 miesięcy jest liderem sondaży z poparciem przynajmniej 1/3 elektoratu i rozpoczyna wyborczy rok z kilkupunktowym prowadzeniem nad PO. Partia ta ma realną szansę wygrać pierwsze wybory ogólnokrajowe od prawie 9 lat (!) i przy okazji poprawić wynik z eurowyborów 2009 (27%) czy wyborów sejmowych 2011 (30%).

Szanse na zwycięstwo ma nadal oscylująca wokół 30% zdecydowanych wyborców Platforma, choć w przypadku tej partii raczej nie ma mowy o powtórce z eurowyborów 2009 (44%) czy nawet 2011 (39%). W optymistycznym scenariuszu PO ma szansę nawiązać z PIS równorzędną walkę o 1. miejsce, choć ewentualna wygrana będzie zapewne przypominać „remis ze wskazaniem” niż nokaut z poprzednich wyborów.  W tle zaś najważniejszego pojedynku PO-PIS toczyć się będzie batalia o przyzwoity wynik SLD w okolicach 15-17% głosów, a także walka o przekroczenie 5% progu przez Palikota i Gowina.

Zima w grudniu nas nie rozpieszcza, czego na szczęście nie można powiedzieć o sondażowniach. Oprócz tradycyjnych badań „wielkiej czwórki” (TNS Polska, CBOS, Millward Brown i Homo Homini) w tym miesiącu opublikowano w mediach sondaże dwóch firm, które przeprowadzały ankiety przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi w 2011: GFK Polonia i Estymator. Sprawdzalność sondaży tych firm na tle konkurencji nie była jednak specjalnie imponująca (stąd po wyborach np. „Rzepa” zrezygnowała z usług GFK 😉 ).

Preferencje partyjne wśród wyborców, którzy w grudniu deklarowali swój udział w głosowaniu (niezależnie od tego, czy potrafili wskazać konkretną partię) prezentuje poniższa tabela. W tej grupie przeciętne poparcie dla PIS wyniosło 28%, a dla PO 24%, co oznacza 4-punktowe prowadzenie partii J. Kaczyńskiego. Na trzecim miejscu w zestawieniu znajdują się wyborcy niezdecydowani, na jaką partię głosować (średnio 18%). SLD cieszył się uznaniem przeciętnie 11% elektoratu, a PSL i TR zebrały po 5%.

1

Najważniejsze pytanie, na które miały odpowiedzieć grudniowe sondaże to wpływ rekonstrukcji rządu D. Tuska na sympatie polityczne Polaków. Jeśli uznamy, że miarą takiego wpływu powinien być wzrost notowań PO to tylko w jednym sondażu wzrost ten był zauważalny – w Homo Homini Platforma poprawiła swój wynik o 4 pkt proc. Pozostałe badania przyniosły nieistotne wahania rzędu 1-2 pkt proc.

Jeśli z kolei będziemy chcieli zmierzyć siłę wpływu rekonstrukcji za pomocą dystansu dzielącego PO i PIS to takiego wpływu w umiarkowanym zakresie się dopatrzymy. Przewaga PIS nad PO zmalała z przeciętnie 7 pkt proc w listopadzie do 4,5 pkt w grudniu. Można postawić tezę, że póki co efekt rekonstrukcji w sondażach jest widoczny i wyniósł w grudniu ok 2,5 punkta procentowego, choć bardziej niż ze wzrostami PO wiązał się ze spadkiem notowań PIS.

22222

Na moim blogu tradycyjnie od kilku miesięcy prezentuję wyniki sondaży po wyłączeniu niezdecydowanych z podstawy procentowania (=suma poparcia dla wszystkich partii to 100%, tak jak w oficjalnych wynikach wyborów podawanych przez PKW, gdzie „niezdecydowani” nie występują) i taki sposób porównywania poparcia dla partii oraz pracy ośrodków badawczych zdecydowanie preferuję. Poniżej zestawiam wyniki sondaży „wielkiej czwórki” TNS, CBOS, MB i HH + 2 badania Estymatora i GFK Polonia (które podały wyniki swoich sondaży od razu „bez niezdecydowanych” i dlatego w poprzedniej tabeli się nie znalazły).

gr

Jeśli wybory odbywałyby się w grudniu, wygrałoby je Prawo i Sprawiedliwość z poparciem średnio 35% Polaków (+5 pkt proc. względem wyborów 2011). Drugie miejsce zajęłaby Platforma Obywatelska (30%), która straciła od ostatnich wyborów aż 9 pkt proc. poparcia (tj. prawie 1/4 wyborców). Na trzecim miejscu znalazłby się Sojusz Lewicy Demokratycznej z przeciętnie 13% poparciem (wzrost o 5 pkt proc. od wyborów 2011), a dalej Polskie Stronnictwo Ludowe 6% (-2 pkt proc.) i Twój Ruch 5% (- 5 pkt proc.), który w ciągu ostatnich 2 lat stracił najwięcej, bo aż połowę wyborców.

Szefowa CBOS przyznała niedawno, że rezultaty PIS w jej sondażach mogą być niedoszacowane. Nie jest więc zaskoczeniem, że także w grudniu partia Tuska jest najbliżej PIS w CBOS – jest to jedyny sondaż, w którym obie partie remisują. W pozostałych badaniach prowadzi PIS, a jego przewaga wynosi od 4 pkt proc. (Estymator) do 8 pkt proc. (Homo Homini). Przeciętnie PIS ma w grudniu 5 pkt przewagi nad PO wśród wyborców zdecydowanych na jaką partię głosować.

8888888888888888888

35% głosów PIS przekłada się na 203 mandaty poselskie. Razem z 20 posłami PSL daje to 223 miejsc w Sejmie. Podobnie jak w poprzednich miesiącach hipotetycznej koalicji PIS-PSL brakuje do rządowej większości kilku posłów. Warto podkreślić, że od przejęcia w maju przez PIS prowadzenia w sondażach nie było jak dotąd miesiąca, w którym taka potencjalna koalicja PIS-PSL miała sejmową większość w oparciu o średnią sondaży. Koalicję zwycięskiego PIS z pozostałymi partiami (PO, SLD, TR) uważa się za wykluczoną, stąd jedyną możliwością sformowania koalicji w grudniu był alians PO z SLD (233 mandaty).

Zwykły „konsument sondaży” bombardowany jest w ciągu miesiąca wynikami sondaży, które z jego punktu widzenia różnią się w sposób drastyczny i wywołujący poczucie chaosu. Jeśli jednak, po pierwsze, sprowadzimy wszystkie sondaże do wspólnego mianownika (wyborcy zdecydowani na jaką partię głosować), a po drugie, spojrzymy na preferencje partyjne z kilkumiesięcznego dystansu to zauważymy, że paradoksalnie niewiele się przez ostatnie pół roku zmieniło!

uuuuuu

Przeciętne poparcie dla partii politycznych wśród wyborców zdecydowanych na kogo głosować

PIS w obliczanej przez mnie średniej sondaży popiera stale 35-37% elektoratu. Prowadzenie partii J. Kaczyńskiego w sondażach od maja bieżącego roku jest bezsporne, a przewaga nad głównym rywalem na przestrzeni tych 8 miesięcy bezpieczna, bo 5-7 punktowa. PO popiera od kilku miesięcy 29-30% zdecydowanych jak głosować wyborców. Dystans między PO a PIS zmalał z 7 pkt w listopadzie do 5 pkt w grudniu, co potwierdza tezę, że efekt rekonstrukcji – jak do tej pory – w bardzo ograniczonym zakresie wpłynął na sondaże.

Trzecie miejsce zajmuje od mieięcy SLD z niewielkimi wahaniami w przedziale 11-14% Polaków. Platformę nadal popiera dwukrotnie więcej wyborców niż partię Millera, nie znajduje więc potwierdzenia publicystyczna teza o rzekomym spadku PO „poniżej 20%” i „mijance”, która ma rychło czekać te dwie partie. Do Sejmu wchodzą także PSL i Twój Ruch z przeciętnie 5-7% poparciem w ostatnim półroczu.

Nowej formacji Gowina poświęciłem dwa poprzednie wpisy. Tu przypomnę tylko, że do tej pory o poparcie dla tej inicjatywy zapytały 3 sondażownie: Millward Brown – 6%, Estymator – 7% oraz Homo Homini – 4%. Polska Razem pojawi się w styczniowych badaniach ankietowych TNS + CBOS i wtedy też uwzględnię ją w mojej średniej sondaży.