Archiwa tagu: sondaż

W ostatnim sondażu prezydenckim TNS Polska dla telewizji publicznej zdecydowanym liderem jest Bronisław Komorowski (53 proc.). Drugi w rankingu kandydat PIS Andrzej Duda cieszy się poparciem zaledwie 19 proc. badanych. Jednocześnie poparcie dla urzędującej głowy państwa spadło od grudnia już o 4 punkty procentowe. Zdaniem komentatorów i analityków w miarę rozwoju kampanii wyborczej notowania Komorowskiego będą nadal się obniżać, a jego konkurentów rosnąć, tak jak to miało miejsce w 2000 roku, gdy o reelekcję walczył Aleksander Kwaśniewski. Najprawdopodobniej więc kwestią czasu jest sondaż, w którym obecny prezydent otrzyma poparcie poniżej progu 50%.  I niemal na pewno zostanie to zinterpretowane przez media w sensacyjnym tonie jako zapowiedź II tury. Czy słusznie?

Musimy pamiętać, że w obecnej kampanii wszystkie ośrodki badania opinii publicznej podają wyniki swoich pomiarów z uwzględnieniem osób, które zapowiadają swój udział w wyborach, ale nie wiedzą jeszcze na kogo zagłosują. Przykładowo – w cytowanym na wstępie sondażu telefonicznym TNS Polska (4-5 lutego) dla TVP odsetek niezdecydowanych wynosi 11 proc. Załóżmy więc, że w kolejnym, marcowym pomiarze nadal 11 proc. ankietowanych nie wie na kogo zagłosować, a chęć poparcia Komorowskiego zgłasza już tylko 48 proc. respondentów. Czy oznacza to, że „będzie II tura”? Niewątpliwie taki wynik świadczyłby, że poparcie dla urzędującej głowy państwa w marcu spadło i II tura jest bardziej prawdopodobna niż w lutym, gdy Komorowski mógł liczyć na 53 proc. głosów. Jednak by prawidłowo odczytać taki sondaż należy z podstawy procentowania wyłączyć wyborców niezdecydowanych, czy inaczej: rozdzielić ich proporcjonalnie między wszystkich kandydatów do prezydentury. 48% Komorowskiego należy odnieść do 89 proc. ankietowanych deklarujących konkretną preferencję wyborczą, a to oznacza, że poparcie dla Komorowskiego wśród wyborców zdecydowanych na kogo głosować wyniosłoby  54% (48 / 89 * 100%).

Polskie ośrodki demoskopijne bardzo niechętnie podchodzą do takiego sposobu „rozprawiania się” z niezdecydowanymi, argumentując, że poparcie w tej grupie nie rozkłada się proporcjonalnie między wszystkich kandydatów. Sondażownie przekonują, że w grupie niezdecydowanych jest więcej wyborców, których można przypisać kandydatom opozycji niż urzędującemu prezydentowi.  Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele, m.in. efekt politycznej poprawności, który sprawia że respondentom łatwiej jest przyznać się do popierania polityków z obozu władzy niż opozycji. Jest w takiej argumentacji sporo racji, z tym że na przestrzeni lat ośrodki sondażowe nauczyły się sobie z tym problemem radzić, czego dowodzą wyniki wyborów w 2011 czy 2014 roku.

Najważniejszą funkcją prezentowanych w mediach sondaży jest jednak funkcja poznawcza (informacyjna). Przedstawianie wyników z uwzględnieniem osób niepewnych swojej decyzji wyborczej utrudnia tzw. zwykłemu Polakowi, niezorientowanemu w niuansach metodologicznych, rozeznanie w aktualnym poparciu dla kandydatów. Co ważne, doświadczenia TNS Polska z poprzednich kampanii prezydenckich dowodzą, że proporcjonalne rozdzielanie niezdecydowanych między wszystkich kandydatów nie wypacza wyniku sondażu, wręcz przeciwnie – przybliża go do prezentowanych później przez Państwową Komisję Wyborczą oficjalnych rezultatów głosowania. By to zobrazować, sięgnijmy po ostatni pomiar TNS przed wyborami prezydenckimi w 2000 roku, które zakończyły się zwycięstwem A. Kwaśniewskiego już w I turze (54 proc. głosów).

1

Inaczej niż dziś, TNS prezentował w 2000 roku wyniki swoich sondaży z wyłączeniem wyborców niezdecydowanych. Tak przedstawione rezultaty pomiaru wskazywały, że Kwaśniewski może liczyć na 55 proc. głosów Polaków. Różnica między wynikiem sondażu a rezultatem głosowania wyniosła więc zaledwie 1 punkt procentowy. Można uznać, że TNS Polska idealnie przewidział, że wybory prezydenckie 2000 rozstrzygną się już w I turze.

Sukces TNS nie byłby tak jednoznaczny, gdyby wówczas firma badawcza zaprezentowała sondaż w takiej postaci, jak to czyni obecnie – z uwzględnieniem niezdecydowanych. Odsetek ten ukształtował się wtedy na poziomie 12 proc., co oznacza że poparcie dla Kwaśniewskiego w analizowanym sondażu wyniosło 48 proc. Jak łatwo się domyślić, nieobyte z metodologią badań sondażowych i dążące za „niusem” media błędnie zinterpretowałyby takie wyniki jako zapowiedź drugiej tury.

Dlatego by uniknąć sondażowego chaosu i sensacyjnych interpretacji wyników warto, by ośrodki demoskopijne i media zlecające badania preferencji wyborczych rozważyły w obecnej kampanii prezentowanie rezultatów sondaży w dwojaki sposób: z wyborcami niezdecydowanymi oraz po ich wyłączeniu z podstawy procentowania. Ułatwi to dziennikarzom i odbiorcom mediów właściwą ocenę szans poszczególnych kandydatów ubiegających się o najwyższy urząd w państwie.

PS: Niniejszy wpis przygotowałem wczoraj (13.02.2015). Dziś w „Rzeczpospolitej” (14.02.2015) ukazał się artykuł Pawła Majewskiego „Przełomowy sondaż. Duda w drugiej turze”. Przedstawione przez autora wyniki sondażu – 49% Komorowskiego przy 9% niezdecydowanych (czyli de facto 54% poparcia dla urzędującego prezydenta) – zostały nieprawidłowo zinterpretowane jako „Duda w drugiej turze”. Powyższe rozważania stają się tym samym jeszcze bardziej aktualne.

http://www.rp.pl/artykul/1167699,1179290-Sondaz-IBRiS-dla-PiS-po-konwencji-Dudy.html

Kolejne potwierdzenie „efektu Tuska” przyniósł ujawniony dziś na Twitterze przez Agatona Kozińskiego – dziennikarza „Polska The Times” – wrześniowy sondaż zaufania do polityków CBOS. Zyskują niemal wszyscy politycy, najwięcej Tusk i Kopacz.

W comiesięcznym rankingu zaufania do polityków Centrum Badania Opinii Społecznej (11-17 września), który w mediach głównego nurtu zostanie opublikowany dopiero za kilka dni, tradycyjnie już pierwsze miejsce zajął prezydent Bronisław Komorowski (79%). Co jednak warte odnotowania, jest to najlepszy wynik Komorowskiego w historii jego prezydentury i to osiągnięty jeszcze przed odkodowaniem finałowego meczu Mistrzostw Świata w siatkówce mężczyzn (co według komentatorów politycznych ma przynieść mu dalszy wzrost popularności).

Na drugie miejsce w rankingu powraca Radosław Sikorski, który całkowicie odrobił straty wizerunkowe poniesione podczas „afery taśmowej”. We wrześniu byłemu szefowi MSZ ufało mu 49% Polaków (w czerwcu przed wybuchem afery 50%, w lipcu tylko 35%).

Na podium wskoczyła nowa premier Ewa Kopacz, która z wynikiem 48% zaufania odnotowała we wrześniu największy po Tusku wzrost popularności – aż o 13 punktów procentowych.

CBOS

„Efekt Tuska” jest więc we wrześniowym pomiarze CBOS oczywisty. Po wyborze na szefa Rady Europejskiej były polski premier zanotował rekordowy, 14-punktowy wzrost zaufania. Wiceliderką wzrostu jest nowa premier Ewa Kopacz (+13 punktów proc.). W innym sondażu – IBRIS dla „Rzeczpospolitej” – pozytywnie oceniło ją 31% Polaków, a negatywnie 37%. Badanie to zostało przeprowadzone już po piątkowej prezentacji nowej Rady Ministrów, uznanej przez media za nieudaną. Na początku swojego urzędowania Kopacz cieszy się więc całkiem przyzwoitymi wynikami w sondażach, które jednak w głównej mierze zawdzięcza „efektowi Tuska”. Na zbadanie „efektu Kopacz” dla rządu i Platformy musimy poczekać kilka miesięcy.

Warto podkreślic, że w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych polityków tylko prezes PIS nie odnotował względem poprzedniego miesiąca przyrostu poparcia i ufa mu tak jak w sierpniu 32% Polaków. Byłoby jednak co najmniej zaskakujące, gdyby lider opozycji zyskał po brukselskim awansie Tuska.

Kluczowe dane z sondażu zaufania CBOS:

  1. Zaufanie do prezydenta Bronisława Komorowskiego (79%) jest największe w historii jego prezydentury i niewiele niższe od najlepszego wyniku zanotowanego w comiesięcznych pomiarach CBOS przez Aleksandra Kwaśniewskiego (83% w październiku 2002).
  2. Zaufanie do byłego premiera Donalda Tuska we wrześniu jest największe od stycznia 2012, a więc od ponad 2,5 lat.
  3. Zaufanie do nowej premier Ewy Kopacz jest największe w jej karierze politycznej, co pozwoliło jej zająć 3. miejsce w rankingu zaufania CBOS.
  4. Wśród cieszących się największym zaufaniem jest 8 polityków koalicji i tylko 2 polityków opozycji (Miller, Kaczyński).
  5. Kaczyński jest jedynym politykiem, który nie zyskał na „efekcie Tuska”.

Czarny sen Platformy Obywatelskiej – po raz kolejny sondaże przeszacowują poparcie dla tej partii – wcale nie musi spełnić się w tegorocznych eurowyborach. Przy zaciętej rywalizacji między PO a PIS istnieje wiele przesłanek, które pozwalają postawić na partię D. Tuska (wyższa frekwencja w miastach, przewaga elektoratu PO wśród niezdecydowanych etc.). Niemniej porównanie ostatnich, opublikowanych przed ciszą wyborczą sondaży w czerwcu 2009 roku musi robić na politykach PO wrażenie. 

2009

Platforma była przeszacowana we wszystkich sondażach, przeciętnie o prawie 6 pkt proc. Poparcie dla PIS było z kolei niedoszacowane średnio o 3 pkt proc. Co ciekawe, sondaże w 2009 wyjątkowo trafnie przewidziały wyniki SLD, PSL oraz pozostałych partii. Największe peturbacje wystąpiły pomiędzy dwoma głównymi ugrupowaniami centroprawicy.

Jeśli wszystkie kwietniowe badania sympatii partyjnych Polaków potraktujemy jako jeden sondaż na ogromnej próbie, okaże się że na 3 tygodnie przed wyborami do Parlamentu Europejskiego mamy do czynienia z idealnym remisem między PO i PIS.

Ogółem w mediach zaprezentowano w kwietniu rezultaty aż 15 sondaży preferencji partyjnych: 7 badających poparcie dla partii w wyborach do Parlamentu Europejskiego i 8 przed przyszłorocznymi wyborami do Sejmu. Najaktywniejszy na tym polu był tradycyjnie Instytut Homo Homini (6 sondaży), TNS Polska (4) oraz CBOS (2). Po jednym sondażu zrealizowały GFK Polonia, Millward Brown oraz Estymator. W kwietniu przepytano o sympatie polityczne prawie 16 tys. Polaków, a uśrednienie wyników z tak pokaźnej próby pozwala dużo trafniej wnioskować o nastrojach wyborczych niż tylko na podstawie jednego, zwykłego sondażu zrealizowanego na klasycznej próbie 1 tys. obywateli.

Screenshot - 2014-05-04 , 18_35_32

Okazuje się, że jeśli sprowadzimy wszystkie kwietniowe sondaże do wspólnego mianownika (wykluczymy wyborców niezdecydowanych) to PO i PIS cieszą się identycznym poparciem 33,1% Polaków! Jest to o tyle ciekawe, że w żadnym z użytych do średniej 15 sondaży remis nie występuje 🙂 Wprost przeciwnie – wyniki poparcia dla dwóch głównych partii są niewyobrażalnie rozstrzelone. Przykładowo, w sondażu europejskim CBOS partia Tuska wręcz miażdży PIS przewagą aż 10 pkt proc. Dla odmiany w zrealizowanych w identycznym okresie badaniach TNS i GFK, to partia Kaczyńskiego wygrywa wybory z wyraźną przewagą 5 pkt proc nad PO. Różnica między sondażowymi liderami sięga więc… 15 pkt proc. OFBORowy standard 😉

Dzisiejszy wpis należy oczywiście traktować jako ciekawostkę i „zabawę sondażami”, bo porównywanie sondaży sejmowych z europarlamentarnymi jest nieuprawnione z uwagi choćby na różną frekwencję deklarowaną przez ankietowanych (znacznie wyższa w sejmowych). Należy też pamiętać, że w tak obliczonej średniej firmy badawcze nie są traktowane jednakowo – nadreprezentacja sondaży HH i TNS może wypaczać ostateczny wynik każdej z partii. Stosunkowo jednak łatwo sobie z tym problemem możemy poradzić, przyjmując zasadę „1 ośrodek demoskopijny – 1 sondaż”. Wówczas za podstawę do obliczenia średniej służyć będzie nie liczba wszystkich 15 sondaży w kwietniu jak powyżej, lecz przeciętne poparcie dla partii w skali miesiąca zarejestrowane przez 6 głównych firm badawczych. Odpowiadać to będzie założeniu, że „każda z sześciu firm badawczych ma taką samą szansę na pomyłkę co do wyniku wyborów” 😉

Screenshot - 2014-05-04 , 19_22_13

Przy takim spojrzeniu remis przekształca się w minimalne prowadzenie PO 33,9% przed PIS 32,7%. Zauważmy przy tym kilka cech charakterystycznych naszych sondaży:

1. Sześć ośrodków demoskopijnych podzieło się na jednakowo liczne obozy:

– Homo Homini, TNS Polska, GFK Polonia pokazują zwycięstwo PIS,

– Estymator, Millward Brown i CBOS dowodzą zwycięstwa PO.

2. Poparcie dla PO jest porównywalne we wszystkich sondażach za wyjątkiem CBOS. O ile konkurencja projektuje 31-34% głosów dla partii Tuska, o tyle CBOS jako jedyny daje PO prawie 39%. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że to 5 pozostałych firm badawczych trafniej przewiduje wynik PO niż sam jeden CBOS 😉

3. Poparcie dla PIS jest najbardziej rozstrzelone spośród wszystkich partii. Z jednej strony mamy CBOS, Estymator i Millward Brown gdzie partia Kaczyńskiego ma 29-31% głosów, z drugiej zaś strony TNS, GFK i Homo Homini gdzie PIS zbiera 34-38% głosów.

4. Tradycyjnie najlepszy swój rezultat SLD odnotowuje w sondażach Homo Homini, tym razem także w Estymatorze (po 14%). W kilku pracowniach partia ta ma tylko 8-9% poparcia.

5. We wszystkich sondażach PSL przekracza 5% próg wyborczy, nie powinno więc być żadnej niespodzianki także 25 maja.

6. Średnie poparcie dla partii Janusza Korwin-Mikke wyniosło w kwietniu dokładnie 5,0%, co daje Nowej Prawicy spore nadzieje na udział w podziale euromandatów.

7. Lekko pod wyborczym progiem plasuje się Twój Ruch (4,6%). Z uwagi na tradycyjne niedoszacowanie tej partii w sondażach CBOS istnieje spora szansa dla J. Palikota na przekroczenie progu.

8. Średnia sondaży nie daje zbyt wielkich szans na sforsowanie 5% progu trzem pozostałym formacjom prawicowym: Polska Razem 3%, Solidarna Polska 2% i Ruch Narodowy 1%.

 

 

 

PIS umacnia się na prowadzeniu, PO stabilnie. Spore przetasowania po lewej stronie: mocno traci SLD, wyraźnie w górę Europa Plus – Twój Ruch. Gowin wypada z rywalizacji o europarlament. To najważniejsze wnioski z najnowszego eurosondażu Instytutu Homo Homini dla tygodnika „Do Rzeczy”

DoRze

WYNIKI EUROSONDAŻU Z UWZGLĘDNIENIEM WYBORCÓW NIEZDECYDOWANYCH

W najnowszym eurosondażu na prowadzeniu już tradycyjnie PIS (26,2%) ze sporą, pięciopunktową przewagą nad PO (21%). Mocno w dół leci SLD (13,7%), które wobec stycznia traci prawie 4 pkt proc., a względem listopada ponad 6 pkt proc. Na spadku SLD zyskuje oczywiście Europa Plus – Twój Ruch (7,3%). Próg wyborczy przekracza jeszcze PSL (5,2%).

Pod progiem pośród prawicowego planktonu prym wiedzie Solidarna Polska (3%), a spektakularną klęskę ponosi – lansowany jeszcze niedawno przez niektórych komentatorów na „jednego z czterech jedźców sezonu politycznego” – Jarosław Gowin: jego Polska Razem (1,8%) zaliczyła zjazd z 6% w grudniu. Kongres Nowej Prawicy (1,5%) i Ruch Narodowy (0,9%) podobnie jak Gowin nie mają w tym sondażu szans na europarlament. Zauważmy, że zsumowane poparcie dla prawicowych kanapówek wynosi tu aż 7,2% (co przekłada się na prawie 9% pośród wyborców zdecydowanych).

Sporo Polaków deklarujących udział w eurowyborach jest wciąż niezdecydowanych (19,2%), komu przekazać swój głos. Projektowana w lutym frekwencja (29%) jest wyższa o 3 pkt proc. niż w poprzednim badaniu.

WYNIKI EUROSONDAŻU TYLKO WŚRÓD WYBORCÓW ZDECYDOWANYCH

Tygodnik „Do Rzeczy” prezentuje również sondaż HH w wersji „bez niezdecydowanych”. Wówczas PIS popiera prawie 33% Polaków, a drugą prawicową partię – Platformę – 26% elektoratu. Przewaga SLD (17%) nad Europą Plus (9%) sukcesywnie kurczy się od początku realizacji eurosondaży przez tę firmę badawczą. W podziale mandatów w Parlamencie Europejskim wziąłby jeszcze tylko udział PSL – 6%.

wykres

WNIOSKI

Widoczne są wyraźne tendencje od początku realizacji eurosondaży Homo Homini dla tygodnika „Do Rzeczy”. Po pierwsze, coraz lepsze rezultaty odnotowuje PIS, który z 28% w listopadzie poszybował do prawie 33% w lutym. Wyniki największego rywala – PO – pozostają bardziej stabilne i na partię D. Tuska chciało głosować na przestrzeni ostatnich 4 miesięcy w eurowyborach 26-27% Polaków.

Po drugie, sporo dzieje się po lewej stronie sceny politycznej. Mocnej zadyszki dostała partia L. Millera. Od pierwszego eurosondażu w listopadzie SLD z miesiąca na miesiąc uzyskuje coraz gorsze rezultaty: z początkowych 25% ostało się już ledwie 17% zdecydowanych wyborców. Tymczasem koalicja Europa Plus – Twój Ruch podwoiła swój grudniowy wynik i  cieszy się teraz poparciem 9% elektoratu. Wyniki PSL wahały się w analizowanym okresie w przedziale 5-8%.

Po trzecie, szanse prawicowych partyjek na sforsowanie progu wyborczego nie wydają się w tej chwili wielkie. Po mocnym, grudniowym debiucie (7%), Polska Razem notuje dziś poparcie w granicach błędu pomiaru. Relatywnie największe szanse na europarlament ma Solidarna Polska (prawie 4% wśród wyborców zdecydowanych).

PORÓWNANIE 3 LUTOWYCH EUROSONDAŻY

W lutym, oprócz cytowanego wyżej badania Homo Homini, również TNS Polska zrealizował badania preferencji elektoratu w eurowyborach (jeden telefoniczny dla TVP, drugi ankietowy). Poniżej próba uśrednienia wyników .

tabelka

Porównanie średniej lutowych sondaży z wynikami poprzednich eurowyborów w 2009 roku prowadzi do następujących wniosków:

1. W maju największą szansę na wygraną ma PIS (przeciętnie 33%), który poprawi w ten sposób o 6 pkt proc. wynik z 2009 roku (27%).W sejmowych sondażach partia J. Kaczyńskiego prowadzi nieprzerwanie od maja 2013 roku, więc w aktualnej kampanii występuje w roli niewątpliwego faworyta.

2. Zapowiada się na olbrzymi spadek poparcia dla PO. Partia Tuska, która przed 5 laty zwyciężyła zdobywając najwyższy w historii III RP wynik dla partii (44%), teraz uzyskuje przeciętnie ledwo 25%: spektakularny spadek aż o 19 pkt proc!

3. Wbrew nadziejom Leszka Millera lutowe sondaże nie dają SLD szansy na dużą poprawę rezultatu z poprzednich eurowyborów. Średnia poparcia (niecałe 14%) to tylko niewiele więcej niż partia ta zdobyła w 2009 roku (12,3%).

4. Również aktualne notowania PSL są niemal wiernym odtworzeniem poparcia dla tej partii sprzed 5 lat. Wtedy i dziś partię tę popiera ok 7% wyborców.

5. Z utraconych przez PO 19 punktów procentowych, PIS pożywił się 6 pkt, a SLD 2 pkt proc. Pozostałe 10 pkt przypada na niestartującą przed 5 laty koalicję Europa Plus – Twój Ruch. Formacja ta w lutym mogła liczyć na ok 10% poparcia czyli tyle, ile partia J. Palikota zdobyła w ostatnich wyborach parlamentarnych.

Do różnic między polskimi sondażami niby zdążyliśmy się już przyzwyczaić, ale to co od 2 miesięcy prezentują dwa szacowne instytuty badawcze – CBOS i TNS Polska – jest czymś szokującym nawet w naszych realiach.

Przypomnijmy więc, że badania społeczne obu ośrodków cieszą się największą atencją w mediach, realizowane są identyczną metodą wywiadu ankietowego, zwykle w pokrywających się terminach. Co najważniejsze, oba ośrodki badawcze należą do Organizacji Firm Badania Opinii i Rynku. Jak czytamy na stronie internetowej, „OFBOR jest jedynym w Polsce stowarzyszeniem skupiającym wyłącznie instytuty badawcze, powołanym w celu kontroli przestrzegania norm etycznych oraz metodologicznych w badaniach opinii i rynku, a także działającym na rzecz publicznego zaufania do badań”. Skoro obie firmy są tak świetnie kontrolowane, dlaczego według TNS Polska PIS zmiażdżyłby PO w wyborach parlamentarnych przewagą 10-11 pkt proc., a według CBOS byłby niemal remis? 

ofbor2

Sytuacji wcale nie poprawia pozbycie się z powyższych sondaży wyborców niezdecydowanych – odsetek ten faktycznie jest w obu ośrodkach różny (24-25% w CBOS i 17-23% w TNS). Rezultaty sondaży wśród wyborców zdecydowanych, na jaką partię głosować, są jeszcze bardziej rozstrzelone.

ofbory

Może więc, Panie i Panowie z OFBOR, najwyższa pora zająć się szokującymi różnicami w sondażach zrzeszonych u Was firm badawczych? Jak długo będziecie tłumaczyć widoczną okiem laika kompromitację „marginesem błędu”, „innymi terminami realizacji badań” i „różnym sposobem prezentacji rezultatów”? Tak się pechowo składa, że różnic w styczniowych i lutowych sondażach CBOS i TNS nie da się w ten sposób wyjaśnić. Niedawno szefowa CBOS Mirosława Grabowska przyznała w mediach, że PIS może być w jej badaniach „niedoszacowany”, a jego wyborcy ukrywają się przed ankieterami CBOS pośród „niezdecydowanych”. Czy powzięto kontrolę metod i sposobu realizacji sondaży przez CBOS? Czy OFBOR zajmie jakieś stanowisko czy znowu udajemy, że nic się nie stało?

„Publiczne zaufanie do badań” jest skutecznie podważane własnie przez tak rozstrzelone wyniki sondaży, jakie od 2 miesięcy prezentują CBOS i TNS Polska. Rozpoczęła się kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego, wkrótce kolejne elekcje: samorządowa, prezydencka i parlamentarna. Sondaże publikowane przez należące do OFBOR firmy odegrają w niej sporą rolę. Wiele wskazuje na to, że będzie to rola komediowa.

Na koniec proponuję Szanownym Paniom i Panom z OFBOR rzut oka na wyniki lutowych sondaży realizowanych przez Waszych niemieckich kolegów i koleżanki. Nie jest Wam zwyczajnie wstyd? Czy o podobnych jak w Niemczech różnicach między sondażami polska opinia publiczna może tylko pomarzyć?

RFN

Po wczorajszej „czarnej środzie” PO w sondażach sejmowych, również czwartek przyniósł fatalne dla partii D. Tuska wieści ze świata badań opinii publicznej. W eurosondażu TNS Polska PIS gromi PO aż 10 punktami procentowymi.

Opublikowane dziś przez TNS wyniki są pierwszym w tym roku badaniem preferencji partyjnych Polaków przed eurowyborami, które zrealizowano metodą wywiadu ankietowego. Zaprezentowany niedawno w Telewizji Publicznej sondaż telefoniczny wzbudził wiele kontrowersji, m.in. z uwagi na specyficzną konstrukcję listy komitetów wyborczych i umieszczenie nazwiska A. Kwaśniewskiego obok Europy Plus, co zapewne wpłynęło na nadspodziewanie dobry wynik tej koalicji w sondażu (aż 11% – w dzisiejszym ankietowym tylko 5%). Dlatego sondaż ankietowy, mimo nadal niewielkiej próby ankietowanych (464 osoby netto), należy traktować z większą uwagą niż wspomniane, krytykowane badanie telefoniczne dla TVP.

W zrealizowanym od 7 do 13 lutego 2014 sondażu ankietowym TNS  miażdżące, 10-punktowe zwycięstwo odniósł PIS 29% przed PO 19%. Trzecie miejsce przypadło SLD 9%, a do Parlamentu Europejskiego weszłyby także PSL 6% oraz Twój Ruch 5%. Pozostałe partie znalazły się pod progiem wyborczym. Zauważmy przy okazji, że jest to kolejny sondaż, w którym Kongres Nowej Prawicy (3%) zdobywa prymat pośród prawicowego planktonu i wyprzedza eksponowane w mediach partie J. Gowina (Polska Razem – 2%) i Z. Ziobro (Solidarna Polska – 2%). Spośród ankietowanych deklarujących chęć udziału w referendum 24% było niezdecydowanych, której partii przekazać swój głos.

Analogiczny eurosondaż TNS zrealizował po raz pierwszy prawie rok temu – w marcu 2013 roku. Gdy porównamy go z aktualnym badaniem z lutego 2014, można dojść do wniosku, że przez ostatnie 12 miesięcy zaszła tylko jedna, ale za to jakże spektakularna zmiana w sympatiach politycznych Polaków: PIS zamienił się sondażowym wynikiem z PO. Rok temu liderem eurosondażu była Platforma (27%) z 7-punktową przewagą nad PIS (20%). W lutym obecnego roku proporcje się odwróciły – PIS zyskał aż 9 pkt proc. poparcia i ma 29%, a PO straciła aż 8 pkt proc. i ma tylko 19%. Ponieważ wyniki pozostałych partii są niemal identyczne, a odsetek niezdecydowanych i frekwencja nie uległy istotnym zmianom, teza o potężnym przepływie wyborców PO do PIS na przestrzeni ostatniego roku wydaje się w świetle eurosondaży TNS uprawniona.

1

Przepływ wyborców między PIS a PO widać jeszcze wyraźniej, gdy z obu eurosondaży TNS wyłączymy ankietowanych niepewnych swojego głosu. Pośród wyborców zdecydowanych, którą partię poprzeć, zwycięstwo formacji J. Kaczyńskiego jest w lutym 2014 jeszcze bardziej spektakularne: PIS 38%, PO 25%, SLD 12%, PSL 8%, TR 7%.  W porównaniu do identycznego sondażu sprzed roku PIS zyskał aż 11 pkt proc., dokładnie tyle samo – 11 pkt proc. – straciła Platforma. Wyniki pozostałych partii bez istotnych zmian.

2

Podziału euromandatów w oparciu o lutowy sondaż TNS dokonał dr Tomasz Jurkiewicz, statystyk z Uniwersytetu Gdańskiego: PIS 22, PO 14, SLD 7, TR 4, PSL 4.

Zagadkową kwestią pozostaje frekwencja. TNS podał, że na eurowybory wybiera się obecnie 48% Polaków, ale nie wyszczególnił, ilu z nich zgłasza taki zamiar w sposób zdecydowany, a ilu zrobi to „raczej”. Jak pokazuje doświadczenie także tej pracowni badawczej, rzeczywista frekwencja zbliżona jest właśnie do odsetka „zdecydowanych” deklaracji, a nie sumy „zdecydowanie” i „raczej” wybierających się na głosowanie. Rok temu w analogicznym sondażu TNS zamiar udziału w eurowyborach zgłosiło 44% Polaków, z tym że w sposób „zdecydowany” uczyniło to ledwie… 15% badanych, a kolejne 29% „raczej”. Jeśli w lutowym badaniu wygląda to podobnie, należy spodziewać się raczej frekwencji oscylującej wokół 20% (do chwili obecnej TNS nie odpowiedział na pytanie w tej sprawie).

Kolejne eurosondaże TNS zrealizuje w marcu, kwietniu, a następnie w maju – tuż przed samymi wyborami do Parlamentu Europejskiego. Również CBOS zapowiedział, że w przyszłym miesiącu zrealizuje swój pierwszy eurosondaż, a w kwietniu i maju kolejne. Pod koniec lutego ukaże się jeszcze eurosondaż Instytutu Homo Homini dla tygodnika „Do Rzeczy”. Tylko Millward Brown nie potwierdził, że ma zamiar realizować w nadchodzącej kampanii sondaże eurowyborcze.

 

 

 

Już dawno nie opublikowano w ciągu jednego dnia aż trzech tak fatalnych dla PO sondaży. TNS Polska, GFK Polonia i Homo Homini nie pozostawiają partii D.Tuska żadnych złudzeń: wybory w lutym wygrałby PIS i to z olbrzymią przewagą nad PO.

W sondażu Homo Homini dla Wirtualnej Polski PIS zdobył 30% i prowadzi 7 pkt proc. nad PO (23%). SLD zdobył 12%, Twój Ruch 5%, PSL 4%, Kongres Nowej Prawicy 3%, Solidarna Polska 3%, a ranking zamyka Polska Razem 2%. 18% wyborców jest niezdecydowanych, na którą partię głosować.

W badaniu GFK Polonia przewaga partii J. Kaczyńskiego wynosi prawie 10 pkt proc.: PIS 40.4%, PO 30.6%. Pozostałe partie zdobyły następujące poparcie: SLD 10%, TR 7%, PSL 5%, KNP 3%, SP 1%, PRJG 1% (uwaga: wyniki zaprezentowano w mediach z wyłączeniem osób niezdecydowanych).

Najgorszy dla PO dzisiejszy sondaż jest autorstwa TNS Polska. Przypomnijmy, że to właśnie ta pracownia badawcza najtrafniej przewidziała wyniki wyborów parlamentarnych w 2011 roku. Strata PO do lidera wynosi tu aż 11 pkt proc. i jest to rekordowa przewaga PIS nad głównym rywalem zanotowana w wieloletniej historii badań ankietowych TNS (!). WynikI PIS i PO (33% i 22%) przekładają się na odpowiednio 40% i 27% wśród wyborców zdecydowanych, na kogo głosować. Tym samym PIS uzyskując 40% głosów pobił swój rekord z maja 2010 roku, gdy na fali posmoleńskiego współczucia partia J. Kaczyńskiego poszybowała w sondażu ankietowym TNS do 39%.

By móc porównać sondaż GFK Polonia (którego wyniki zaprezentowano z wyłączeniem wyborców niepewnych, na kogo oddadzą głos) z badaniami TNS i HH, musimy pozbyć się z dwóch ostatnich pomiarów „niezdecydowanych”.

1

Jeśli wybory parlamentarne odbywałyby się w lutym, to według 3 dzisiejszych sondaży bezapelacyjnym zwycięzcą byłoby Prawo i Sprawiedliwość (37-40%) z wprost miażdżącą przewagą nad Platformą Obywatelską (27-31%). SLD może być pewny trzeciego miejsca (10-15%), zaś wyraźnie odbicie przeżywa partia J. Palikota, którą popiera 6-7% Polaków. W Sejmie znalazłoby się jeszcze tylko PSL (5-6%).

Niezwykle ciekawe rzeczy dzieją się pod progiem wyborczym. Liderem prawicowego planktonu niespodziewanie staje się Kongres Nowej Prawicy J. Korwin-Mikke, który wyprzedza zarówno Solidarną Polskę jak i Polskę Razem. Luty był jednocześnie najgorszym w sondażach miesiącem dla partii J. Gowina od momentu powstania.

*** Na marginesie zauważmy, jak sondaż TNS (kolejny raz) szokująco różni się on od przeprowadzonego w podobnym terminie i podobną metodą wywiadu ankietowego badania CBOS. Obie firmy należą do renomowanej (?) Organizacji Firm Badania Opinii i Rynku, ale porównując rezultaty obu firm ma się wrażenie, że badania realizowano w różnych krajach.

Wg CBOS w lutym w wyścigu partyjnym mieliśmy niemal remis (PIS 26%, PO 25%), a wg TNS miażdżące zwycięstwo odniósłby PIS 33% przed PO 22%. Przewaga partii J. Kaczyńskiego wynosi więc 1 pkt proc albo 11 pkt proc. Coś podobnego jest nie do wyobrażenia w żadnym cywilizowanym kraju. Niedawno zmuszona falą medialnej krytyki szefowa CBOS M. Grabowska przyznała, że w jej sondażach PIS jest niedoszacowany. Badania konkurencyjnego TNS pozwalają się zorientować w skali tego niedoszacowania.

2

Ponieważ tylko CBOS wskazuje na remis między PIS a PO, a sondaże pozostałych firm badawczych (Millward Brown, TNS Polska, Homo Homini, GFK Polonia) wskazują na bardzo dużą przewagę PIS, badania CBOS należy traktować z ogromnym dystansem. Wiem, hejtowanie CBOSu staje się już powoli nudne, ale skala różnic między CBOS a „resztą świata” jest wprost powalająca.

Na koniec przeliczenie 3 opublikowanych dziś sondaży na poselskie mandaty:

Mandaty

 

 

Linki do dzisiejszych sondaży:

GFK Polonia http://www.gfk.com/pl/news-and-events/press-room/press-releases/strony/zachowania-i-preferencje-wyborcze-polakow-w-lutym.aspx

TNS Polska http://www.polskatimes.pl/artykul/3338377,nowy-sondaz-tns-polska-pis-ma-jedenascie-punktow-przewagi-nad-po-tr-i-psl-na-progu,id,t.html

Homo Homini http://www.sondaz.wp.pl

Mimo że wybory do Parlamentu Europejskiego już za 100 dni, sondaży badających poparcie dla partii przed tym głosowaniem jak na lekarstwo. Dlatego zaprezentowane dziś przez TVP badanie TNS Polska przyciągnęło sporą uwagę komentatorów.

Gdyby eurowybory odbywały się w lutym, zwycięzcą wg TNS byłoby Prawo i Sprawiedliwość (25%) przed Platformą Obywatelską (20%). O ile pierwsze miejsce PIS po 10 miesiącach prowadzenia w „krajowych” sondażach nie zaskakuje, o tyle trzecia pozycja koalicji Europa Plus Twój Ruch (11%) i minimalna przewaga nad SLD (10%) wywołała zdumienie części komentatorów politycznych na Twitterze. Wyniki pozostałych partii już bez zaskoczeń – Polskie Stronnictwo Ludowe 6%, Solidarna Polska 4%, Polska Razem 4%, Kongres Nowej Prawicy 3% i Ruch Narodowy z zerowym poparciem.

Jeśli z sondażu wyłączyć 17% wyborców niezdecydowanych, to wówczas rezultaty pomiaru prezentują się następująco: PIS 30%, PO 24%, EP-TR 13%, SLD 12%, PSL 7%, SP 5%, PRJG 5%. Umożliwi nam to porównanie dzisiejszych wyników z dwoma poprzednimi pomiarami TNS, które zrealizowano w marcu i listopadzie ubiegłego roku. Na przestrzeni ostatniego roku zauważalna jest jedna wyraźna tendencja: spadek poparcia dla PO z 37% do ledwie 24%. Wyniki PIS wahają się w tym czasie w przedziale 27-33%, zaś SLD 12-17%. Najciekawsza sytuacja dotyczy koalicji Europa Plus, która na samym początku swej działalności w marcu 2013 zanotowała 10% poparcie, by po długim okresie nieobecności w mediach spaść do 5% w listopadzie. Obecny, lutowy wynik jest więc lepszy niż u zarania tej inicjatywy, co każe podchodzić do aktualnego pomiaru TNS ze sporym dystansem. Tym bardziej, że poza prezentacją „jedynek” na listach wyborczych nie wydarzyło się w międzyczasie nic, co uzasadniałoby tak duży wzrost.

A

Ciekawie prezentuje się porównanie eurosondażu TNS z badaniem Homo Homini dla tygodnika „Do Rzeczy” sprzed 2 tygodni. Okazuje się, że generalnie oba sondaże są do siebie dość zbliżone, jeśli chodzi o poparcie dla PIS, PO, PSL i prawicowego planktonu. Jedyną, ale za to spektakularną różnicę odnotujemy w przypadku wyników SLD i Europy Plus. Partia L. Millera odnotowuje wręcz fantastyczne poparcie w sondażu HH (20%) i ledwie dobre w badaniu TNS (12%). Z kolei w przypadku koalicji J. Palikota jest na odwrót: fatalny wynik w sondażu HH (6%) i rewelacyjny w pomiarze TNS (13%). Różnice są wyraźne nawet jak na polskie sondaże, które przyzwyczaiły nas do ‚rozstrzelonych’ wyników.

1

Wyjaśnieniem nadzwyczaj dobrego wyniku koalicji Europa Plus może być sposób, w jaki ankietowanym przez TNS prezentowano listę komitetów wyborczych. W przypadku EP-TR lista ta zawierała nazwiska aż czterech liderów koalicji, w tym nadal popularnego Aleksandra Kwaśniewskiego. To zapewne zniekształciło wynik pomiaru na rzecz koalicji, której faktycznym liderem pozostaje J. Palikot. Potwierdzeniem takiej interpretacji jest poprzedni, listopadowy pomiar TNS, w którym SLD miał 17% poparcia, a Europa Plus zaledwie 5%. Wówczas przy liście tej drugiej formacji nie pojawiło się nazwisko Kwaśniewskiego. Jest to przy okazji wskazówka dla Europy Plus, że mocniejsze zaangażowanie się byłego prezydenta w kampanię może znacząco poprawić wynik centrolewicowej listy.

Abstrahując od zamieszania po lewej stronie, PIS ma szansę nieznacznie poprawić swój wynik względem poprzednich eurowyborów – deklarowane poparcie dla tej partii (ok. 30%) jest o 3 pkt proc. wyższe niż rezultat sprzed pięciu lat (27%). Kampania przed eurowyborami jeszcze się oficjalnie nie rozpoczęła, jednak przeciętne poparcie dla PO w eurosondażach – ok 25% – jest wręcz drastycznie niższe niż wynik tej partii (44%) w 2009 roku i przekłada się na bardzo duże straty w liczbie euromandatów. Według symulacji podziału miejsc w Parlamencie Europejskim, dokonanej przez @MarcinPalade w przypadku sondażu HH i @nmaliszewski na podstawie TNS, zwycięski PIS może liczyć na 17-18, a PO na 14-15 reprezentantów w europarlamencie. Zysk PIS jest więc relatywnie niewielki względem poprzednich wyborów, wrażenie robi za to utrata przez PO aż 10-11 swoich europosłów.

2

Ostatnią zagadką pozostaje frekwencja. W styczniowym pomiarze Homo Homini na majowe wybory wybierało się 26% ankietowanych. W lutowym sondażu TNS Polska taki zamiar zgłosiło aż 59% badanych, z tym że tylko 30% w sposób zdecydowany. Wieloletnie doświadczenia tej pracowni – w tym te całkiem niedawne sprzed referendum warszwskiego – potwierdzają, że rzeczywista frekwencja oscyluje wokół odsetka „zdecydowanych” wziąć udział w głosowaniu. Możemy więc założyć, że na dziś ok. 26-30% Polaków pofatygowałoby się do urn wyborczych, co i tak jest lepszym rezultatem niż wyniki w 2004 (20%) i 2009 (24%) roku.

Do tej pory tylko Homo Homini i TNS Polska zrealizowały eurowyborcze sondaże – pierwsze pomiary CBOS i Millward Brown planowane są w marcu.

Początek 2014 roku przyniósł spore zawirowania sondażowe w mediach. Po ośmiu miesiącach prowadzenia PIS oczekiwanie zmiany lidera i zwykłego „dziania się” stało się wśród wielu komentatorów powszechne, stąd narracja o zbliżaniu się notowań PO i PIS cieszyła się sporym wzięciem.

Kilka sondaży z początku roku rzeczywiście wskazywało na malejącą przewagę partii J. Kaczyńskiego. W badaniu dla „Rzeczpospolitej” różnica między głównymi partiami skurczyła się do 2 pkt proc., a sondaż dla TVP pokazywał 4-punktowy dystans PO do PIS. Prawdziwą sensacją stało się jednak zrealizowane dla „Newsweeka” badanie Estymatora, w którym Platforma pierwszy raz od wielu miesięcy minimalnie wyprzedziła PIS. Dziś wiemy już, że był to typowy outlier (obserwacja odstająca), a kolejne styczniowe sondaże nie potwierdziły zmiany lidera.

Ogółem w styczniu opublikowano w mediach wyniki 10 sondaży preferencji partyjnych Polaków:  8 badań uwzględniało niezdecydowanych (wyniki w poniższej tabeli), dwa kolejne – GFK Polonia i Estymator – podano z wyłączeniem wahających się na kogo głosować. Ogółem te 8 sondaży objęło 8313 osób, nieco ponad połowa z nich zadeklarowała udział w wyborach. Dzięki temu uzyskujemy olbrzymią próbę ok. 4500 respondentów netto, co pozwala precyzyjniej niż w pojedynczym sondażu, określić sympatie partyjne Polaków.

trup

W takim ujęciu liderem wszystkich sondaży było w styczniu Prawo i Sprawiedliwość z przeciętnym poparciem 29,5% elektoratu. Przewaga partii J. Kaczyńskiego nad drugą w kolejności Platformą Obywatelską (24,1%) wyniosła w tym wariancie 5 pkt proc. Odsetek wyborców niezdecydowanych, na jaką partię głosować, wynosił w styczniu przeciętnie 19%.

By móc porównać ze sobą powyższe sondaże z wynikami badań, które w styczniu podano bez niezdecydowanych (GFK / Estymator), musimy sprowadzić wszystkie pomiary do wspólnego mianownika tj. wyłączyć wahających się wyborców z podstawy procentowania i rozdzielić ich proporcjonalnie pomiędzy wszystkie partie.. Takie połączenie (10 styczniowych sondaży – 6 ośrodków badawczych) odpowiada próbie aż 10533 ankietowanych, a ponad 5,5 tys z nich odpowiedziało na pytanie o preferencję partyjną. Mając tak liczną próbę badawczą, możemy pokusić się o wyciągnięcie pewniejszych wniosków niż tylko na podstawie jednego, nawet najlepszego sondażu.

2

Z ogromnym prawdopodobieństwem – z uwagi na ponad 10 tys. próbę – możemy więc stwierdzić, że gdyby wybory odbywały się w styczniu, wygrałby je PIS (35,6%) ze sporą, 4-punktową przewagą nad PO (31,4%). SLD mógłby liczyć na ok. 13% głosów, zaś PSL na 7%. Niewiadomą pozostaje przekroczenie progu wyborczego przez Twój Ruch, który mógł w styczniu liczyć przeciętnie na 4,6% wyborców. Dużo mniejsze szanse na wejście do Sejmu miałaby formacja J. Gowina oraz J. Korwin-Mikke (po ok. 3%). Wyraźny kryzys, być może spowodowany seks-skandalem z posłem Szeligą w roli głównej, przeżywa w ostatnim czasie Solidarna Polska, która z poparciem nieprzekraczającym 2% nie znalazłaby się na Wiejskiej.

Ciekawe wnioski możemy wyciągnąć z porównania sondaży na przestrzeni ostatniego roku.

1. Zwraca uwagę nagły i trwały charakter sondażowej rewolucji, która dokonała się w maju 2013. Platforma pozostawała nieprzerwanie liderem sondaży od wyborów parlamentarnych w październiku 2011 i jeszcze w kwietniu 2013 PO odnotowała przeciętnie 3-punktowe prowadzenie. Nagle w maju koszulkę lidera przejął PIS, by przez kolejne 9 miesięcy utrzymywać bezpieczną przewagę nad głównym rywalem. Wygląda to więc  tak, jak gdyby w maju ubiegłego roku PO i PIS po prostu zamieniły się nie tylko miejscami w rankingu, ale wręcz procentowym poparciem. Pytanie jakie przyczyny złożyły się na „rewolucję majową”, pozostaje otwarte.

3

2. PIS jest liderem rankingu partyjnego już od 9 miesięcy. Niewielu jednak komentatorów zwróciło uwagę na fakt, że prowadzenie PIS w sondażach jest najdłuższe w historii tej partii, także jeśli weźmiemy pod uwagę burzliwy rok 2005. Wówczas Prawo i Sprawiedliwość zajmowało wiele razy 1. miejsce, jednak wyniki badań cechowała duża dynamika i częste zmiany na pozycji lidera. Obecne, nieprzerwane liderowanie PIS jest więc wydarzeniem wyjątkowym.

3. Mimo sporego zamieszania w styczniowych badaniach i formułowanej przez część komentatorów tezie o doganianiu PIS przez PO, średnia styczniowych pomiarów nie potwierdza żadnej gwałtownej zmiany. W pierwszym miesiącu roku obie partie dzieliły przeciętnie 4 pkt proc., w grudniu było to 5 pkt. Warto podkreślić, iż odkąd partia Kaczyńskiego przejęła prowadzenie w sondażach w maju 2013, przeciętna przewaga nad PO w skali miesiąca nie spadła dotąd nigdy poniżej 4 pkt proc., za to kilkukrotnie dochodziła do 7 pkt proc. (ostatnio w październiku i listopadzie).

4

4. Sondażowa średnia PIS z ostatnich miesięcy jest wyraźnie lepsza od wyborczego wyniku z 2011 (30%) i w tym sensie teorie o „szklanym suficie” są nieporozumieniem. Wyniki PIS z ostatnich miesięcy przypominają wynik J. Kaczyńskiego z I tury wyborów prezydenckich w 2010 (36%). Z drugiej jednak strony nie udało się dotąd PIS osiągnąć 40% poparcia – w przeciwieństwie do Platformy, która dwukrotnie w wyborach parlamentarnych  zdobyła tyle głosów (a w eurowyborach 2009 nawet 44%).

5. Rezultaty PO są wyraźnie słabsze niż w ostatnich wyborach, jednak oscylują cały czas wokół 30%. Utrata części elektoratu stała się faktem, choć pytanie czy taki poziom poparcia po 6 latach rządów uznać należy za porażkę czy raczej dowód uznania. Teorie o gwałtownym słabnięciu PO budowane są głównie w oparciu o sondaże, które uwzględniają niezdecydowanych, stąd publicystyczne tezy o „spadku do 20%”. Umiejętne odczytanie badań społecznych prowadzi do wniosku, że partia Tuska nadal cieszy się sympatią blisko 1/3 elektoratu.

6. Lewica tkwi w martwym punkcie i nie poszerza swojej bazy wyborczej. W ostatnich wyborach parlamentarnych Ruch Palikota i SLD zdobyły razem 18% głosów. W styczniowej średniej sondaży obie partie mogą liczyć na… 18%. Poza przejęciem prowadzenia przez partię Millera i marginalizacją Palikota nie wydarzyło się na lewicy nic wartego uwagi. 13% SLD to wynik o 5 pkt lepszy niż 2 lata temu, jednak zapowiadana przez lidera SLD „mijanka z PO” pozostaje w sferze political fiction.

7. Mimo znaczącego wsparcia niektórych mediów czy portali internetowych, widzących w Gowinie „jeźdźca sezonu politycznego”, los Polski Razem niewiele różni się od historii innych, planktonowych ugrupowań prawicowych. Po grudniowej fali sondaży, która formacji Gowina dawała 6-7% poparcia, styczeń przyniósł bolesną weryfikację marzeń o wejściu do poważnej polityki (średnio 2-3%).

8. Jeśli przeliczymy średnią 10 styczniowych sondaży na sejmowe mandaty okaże się, że PIS (206) nie był jeszcze nigdy tak blisko zdobycia większości w koalicji z PSL (23). Projektowane 229 mandatów PIS-PSL to tylko o 1 mandat mniej od koalicji PO-SLD. Można więc mówić o prawdziwym sejmowym pacie, który wyłoniłby się, gdyby wybory parlamentarne odbywały się dziś, a sondaże trafnie odzwierciedlały sympatie Polaków.

5

 

Efekt listopadowej rekonstrukcji rządu i w sondażach nie jest zapewne dla jego autora zadowalający. Dystans PO do PIS co prawda się zmniejszył, ale nie doszło do przejęcia przez stronnictwo Tuska prowadzenia. PO liczy zapewne, że poprawiające się notowania rządu czy oceny sytuacji gospodarczej przełożą się prędzej czy później na poparcie dla tej partii, co pomoże dogonić PIS. Partia Kaczyńskiego startuje jednak w zbliżających się eurowyborach z pozycji lidera i liczy, że nikt po wielomiesięcznym prowadzeniu nie odbierze jej zwycięstwa. Co prawda na korzyść Platformy przemawia m.in. wyraźnie wyższa w tych wyborach frekwencja w miastach niż na wsi, wątpliwe jednak by pozwoliło to na coś więcej niż „remis ze wskazaniem”. Obecnie jest jeszcze za wcześnie, by z całą pewnością przesądzać, czy 25 maja Platforma odniesie siódme zwycięstwo z rzędu czy też po raz pierwszy od 9 lat wygranym będzie PIS.