Archiwa tagu: sondaże partyjne

Na 2 tygodnie przed wyborami samorządowymi liderem rankingu partyjnego jest Platforma Obywatelska, która walczy o ósme z rzędu zwycięstwo. Partii rządzącej depcze jednak po piętach Prawo i Sprawiedliwość, które w sojuszu z Solidarną Polską i Polską Razem ma realną szansę przełamać złą passę i wygrać pierwsze od 2005 roku ogólnokrajowe wybory.

W powszechnym oczekiwaniu komentatorów wybór Tuska na „króla Europy”, jak nazwał go jeden z tabloidów, miał stać się przełomowym momentem w polskiej polityce, także w obszarze zachowań wyborczych. I rzeczywiście, już wrześniowe sondaże najważniejszych ośrodków badania opinii publicznej – TNS Polska, CBOS, GFK Polonia, Millward Brown i IRBIS (dawniej Homo Homini) – wykazały wyraźny wzrost poparcia dla partii rządzącej oraz odzyskanie przez PO koszulki lidera, co nazwano „efektem Tuska”. Październikowe pomiary preferencji partyjnych pozwalają na wyciągnięcie wniosku o względnej trwałości sondażowego skoku PO oraz przeradzaniu się „efektu Tuska” w „efekt Kopacz”.

Duża dynamika zmian w sympatiach partyjnych Polaków w 2014 roku wyraźnie odbiega od obserwowanej w 2013 stagnacji. Gdy w maju 2013 roku PIS przejęło po raz pierwszy od wyborów parlamentarnych w 2011 roku prowadzenie w sondażach, zdołało utrzymać pozycję lidera już do końca 2013 roku. Tymczasem w 2014 mieliśmy do czynienia już z trzema „zwrotami akcji” w zachowaniach  politycznych Polaków. Wiosną na fali ukraińskiego kryzysu PIS utracił po niemal roku prowadzenie w sondażach, a PO minimalnie wygrała majowe eurowybory. „Efekt Ukrainy” okazał się jednak krótkotrwały, bo już w czerwcu gwałtowną zmianę wywołała „afera taśmowa”, która w letnich miesiącach wywindowała partię J. Kaczyńskiego w okolice 40% poparcia. I wreszcie ostatni zwrot – europejski awans Tuska oraz przejęcie steru rządów przez E. Kopacz – pomogły partii rządzącej po raz drugi w tym roku odzyskać zaufanie wyborców, co zaowocowało objęciem przez PO prowadzenia we wrześniowej i październikowej średniej sondaży.

1

Wybór Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej na tyle „zresetował” sondaże Platformy, że partia ta zanotowała w większości ośrodków demoskopijnych najlepsze od 2 lat rezultaty. Przeciętne poparcie dla PO we wrześniu i październiku (niemal 38% zdecydowanych wyborców) jest najlepszym wynikiem od listopada 2012 roku, gdy słupki partii rządzącej przebiły próg 40% po legendarnej publikacji „Trotyl na wraku Tupolewa”. Znaczenie zmiany na stanowisku premiera dla preferencji politycznych Polaków najłatwiej prześledzić w ramach tzw. średniej kroczącej, a więc średniej pomiarów głównych ośrodków badania opinii publicznej (TNS/CBOS/GFK/IBRIS/MB), uaktualnianej każdorazowo po publikacji wyników nowego sondażu.

2 W przeciągu 2 ostatnich miesięcy Platforma poprawiła swój wynik aż o 8 punktów procentowych (z 30% do 38%) – w tym czasie lista zjednoczeniowa PIS-SPZZ-PRJG utraciła przeciętnie 2 punkty proc. poparcia (z 37% do 35%). Spadek prawicowej koalicji jest więc niewielki, co świadczy o silnej – największej od ostatnich wyborów parlamentarnych – bipolaryzacji elektoratów PO i PIS. Obie partie zagospodarowały we wrześniu i październiku niemal 3/4 Polaków, którzy byli w stanie określić, na kogo chcą oddać swój głos. Platforma umocniła się głównie kosztem partii lewicowych, zwłaszcza Twojego Ruchu, ale także… Nowej Prawicy. Partia Korwin-Mikkego okres swojej największej świetności ma już chyba za sobą i w październiku spadła tam, gdzie przebywała przez ostatnie lata; pod 5% próg wyborczy.

3

Średnia 6 sondaży zrealizowanych w październiku (4 badania telefoniczne i 2 pomiary face-to-face) opiera się na łącznej próbie ponad 6 tys. Polaków. Przeciętny odsetek wyborców niezdecydowanych wyniósł 13,4% – po jego wyeliminowaniu PO uzyskuje 37,5%, a PIS-SPZZ-PRJG 35,2% głosów. Różnica PO-PIS wynosi więc tylko i aż 2 punkty procentowe. Tylko – bo przez wiele lat sondaże były wyjątkowo łaskawe dla Platformy, która potrafiła uzyskiwać nawet 20-punktowe prowadzenie nad największym rywalem. – bo w ciągu ostatniego 1,5 roku to PIS był zdecydowanym faworytem, który w swoich najlepszych miesiącach odnotowywał nawet 8-punktową przewagę nad PO.

Jeśli komuś wydaje się, że „efekt Tuska/Kopacz” nie niesie za sobą większych zmian w układzie partyjnym, powinien zerknąć do podziału mandatów sejmowych na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy. Niemal regułą stała się bowiem dotąd możliwość utworzenia większościowej koalicji przez zwycięski PIS z partią J. Piechocińskiego lub J. Korwin-Mikkego. Tymczasem średnia październikowych sondaży pozwala skonstruować tylko dwie koalicje sejmowe: PO-SLD (247 posłów) lub PO-SLD-PSL (280). Spadek Nowej Prawicy pod próg wyborczy znacznie więc komplikuje sytuację PIS, który w sojuszu z PSL dysponowałby ok. 200 mandatami.

Druga istotna nowość wynikająca z nowego rozdania politycznego to możliwość utworzenia rządu tylko przez PO-SLD: na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy nie zdarzyło się, by średnia sondaży dawała tym partiom szanse na sejmową większość bez udziału PSL. Co prawda kontynuacja obecnego wariantu – rządu PO-PSL – nie byłaby możliwa w świetle obecnych symulacji, jednak obu partiom (225 głosów) brakowałoby do upragnionej większości niewiele mandatów.

Zauważmy też że potencjalna koalicja PO-SLD-PSL (280 posłów) miałaby w tak ukształtowanym Sejmie większość do swobodnego odrzucania prezydenckiego weta (do czego potrzeba 3/5 głosów), jednak PIS nadal zachowałby możliwość blokowania działań trójkoalicji wymagających większości 2/3 głosów w Sejmie (zmiana konstytucji czy samorozwiązanie izby).

O ile wrześniowe sondaże i obserwowany w nich skok PO miały bezpośredni związek z wyborem Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej, o tyle październikowe pomiary odzwierciedlają już stosunek wyborców do przejmowania przez Ewę Kopacz steru rządów. Reakcje Polaków na pierwsze tygodnie rządów nowej premier wydają się dość pozytywne, czego potwierdzenie znajdujemy nie tylko w sondażach preferencji partyjnych, ale także w rankingu zaufania do polityków CBOS (drugie miejsce Kopacz) czy w ocenie pracy nowego gabinetu (dobre noty w CBOS/TNS/IBRIS/MB).

Można więc powiedzieć, że Platforma po raz drugi w tym roku ma „farta” i poprawia swoje notowania tuż przed najważniejszym testem dla każdej partii: ogólnokrajowymi wyborami. Tak jak podczas eurowyborów, również 16 listopada PO ma szansę nieznacznie wyprzedzić PIS na poziomie sejmików wojewódzkich, a tym samym odnieść ósme z rzędu zwycięstwo. Stałoby się to po okresie długotrwałego prowadzenia PIS w sondażach – na przestrzeni ostatnich 18 miesięcy partia Kaczyńskiego była liderem rankingu partyjnego aż 14-krotnie, zaś Platforma tylko przez 4 miesiące. Być może więc prorocze okażą się słowa jednego z prawicowych publicystów, który z goryczą komentował wyniki eurowyborów: „Teraz PIS będzie wygrywał w sondażach, a PO w prawdziwych wyborach”.

Wygrana PIS w listopadowych wyborach jest tym bardziej „konieczna”, że na horyzoncie wiosenna elekcja prezydencka, w której niemal na pewno zwycięży były polityk PO. W takiej sytuacji PIS walczyłby jesienią 2015 o swoje pierwsze od 10 lat zwycięstwo i jednocześnie o uniknięcie dziesiątej (!) porażki z rzędu. Waga wyborów samorządowych jest tym większa, że partia Kaczyńskiego mierzy się tym razem ze stojącą „trzy poziomy niżej” Ewą Kopacz, a nie Donaldem Tuskiem. Ewentualna porażka PIS z lekceważoną liderką PO uruchomi w sposób naturalny pytania o zdolność tej partii do wygrania jakichkolwiek wyborów.

Wszystkie marcowe badania opinii publicznej wychwyciły wzrost notowań obozu rządzącego po kijowskiej misji Sikorskiego i zaangażowaniu się rządu Tuska w rozwiązanie kryzysu na Ukrainie.

Polepszyły się oceny pracy premiera i Rady Ministrów, a także wzrosło zaufanie do polityków Platformy – największą „eskalację” zanotował minister spraw zagranicznych, którego notowania w rankingu zaufania CBOS poprawiły się w ciągu miesiąca aż o 9 pkt proc. i są obecnie najlepsze od ponad 42 miesięcy. Szef dyplomacji jest obecnie drugim po prezydencie najpopularniejszym politykiem w kraju, co daje partii rządzącej szansę na wykorzystanie jego potencjału podczas kampanii europarlamentarnej.

Również w sondażach preferencji partyjnych zauważalny jest wyraźny wzrost notowań PO. 10 z 11 marcowych badań pokazuje skok poparcia dla partii Tuska w stosunku do poprzedniego miesiąca. Średnia najnowszych sondaży wskazuje na poprawę notowań PO o blisko 4 punkty procentowe. W skali ‚miesiąc do miesiąca’ jest to największy wzrost partii Tuska od „wybuchu trotylu” w listopadzie 2012 roku. Wówczas odbicie PO trwało ok 2-3 miesięcy, po których notowania PO i PIS znowu się zrównały. A w maju 2013 roku PIS ostatecznie przejął prowadzenie w sondażach, które trwa już 10 miesięcy. Marcowe pomiary wykazały znaczne zmniejszenie dystansu PO do partii Kaczyńskiego, lecz nadal w średniej sondaży prowadzi PIS. Dokładnie za 2 miesiące – 25 maja – odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego. Czasu na przegonienie PIS ma Platforma coraz mniej.

Kryzysukraiński

Na czele partyjnego peletonu niezmiennie od maja 2013 roku PIS z wyraźną, kilkupunktową przewagą nad PO. Względem poprzednich miesięcy słabnie SLD, poprawiają się nieco notowania Twojego Ruchu. Do Sejmu załapuje się rzutem na taśmę PSL. Pod progiem wyborczym mała sensacja: Kongres Nowej Prawicy nieznacznie wyprzedził w lutym pozostałe prawicowe partyjki (Polska Razem, Solidarna Polska). 

Zgodnie z tradycją najpierw zestawienie wszystkich lutowych sondaży, tak jak najczęściej są one prezentowane w mediach czyli z uwzględnieniem wyborców deklarujących udział w głosowaniu, ale niezdecydowanych na którą partię postawić. Ogółem w lutym pojawiło się 9 badań preferencji partyjnych: 4 Homo Homini (2 dla „Rzeczpospolitej, 2 dla Wirtualnej Polski), 2 TNS Polska (1 dla TVP i 1 badanie ankietowe bez zlecenia), 1 CBOS, 1 GFK Polonia oraz 1 sondaż Estymatora dla „Newsweeka”. Ten ostatni podano tylko w wersji „bez niezdecydowanych”, dlatego nie ma go w poniższej tabeli.

niezdecydowaniWyniki lutowych sondaży są jak zawsze w naszych realiach nieco „rozjechane”. Średnie poparcie dla PIS wyniosło 30% (tradycyjnie najmniej w CBOS – 26%, najwięcej w TNS – 33%), zaś dla PO przeciętna to prawie 24% (przedział 22-26%). Zauważmy przy okazji inne „prawidłowości” w polskich sondażach: podobnie jak przed wyborami 2011 tak i teraz swoje najlepsze rezultaty SLD odnotowuje w Homo Homini , zaś partia Palikota tradycyjnie najgorzej wypada w badaniach CBOS. Odsetek niezdecydowanych wyniósł niecałe 18% (niezmiennie największy w pracowni Mirosławy Grabowskiej).

W lutym jedynie Millward Brown spośród 6 głównych sondażowni nie przeprowadził żadnej ankiety sympatii partyjnych. Wyniki pozostałych ośrodków po wyeliminowaniu „niezdecydowanych” prezentują się następująco (HH i TNS zrealizowały więcej niż 1 sondaż w lutym, stąd w przypadku tych firm podano średnią z ich badań):

5 ośrodków

Po „przewalutowaniu” sondaży na czele oczywiście nadal PIS (36%) przed PO (30%). Do Sejmu wchodzą jeszcze SLD (12%), TR (6%) i PSL (5%). Zwróćmy uwagę na najlepszy od miesięcy wynik Kongresu Nowej Prawicy (4%). Kolejne sondaże pozwolą ocenić na ile jest to trwały wzrost.

mandaty

Jeśli średnią lutowych sondaży przeliczyć na mandaty sejmowe (za co dziękuję dr Tomszowi Jurkiewiczowi, statystykowi z Uniwersytetu Gdańskiego), wówczas widać jak niestabilny układ polityczny wyłoniłby się po wyborach. Z jednej strony, PIS (210 mandatów) ma spore szanse na koalicję większościową z PSL (19 posłów), zwłaszcza zakładając że ludowcy wypadną tradycyjnie nieco lepiej w wyborach niż pokazują to sondaże. Z drugiej strony, dalsze rządy PO są możliwe praktycznie tylko w wariancie trójkoalicji PO-SLD-PSL, ale uzyskana większość – 231 mandatów – jest minimalna i praktycznie wyklucza swobodne rządzenie. Z kolei powstanie czwórkoalicji PO-SLD-PSL-TR przerasta wyobraźnię nie tylko autora tego bloga ;)

półrocze

 W ostatnim półroczu sympatie polityczne Polaków pozostają względnie stabilne. Partia Kaczyńskiego nie potrafi przebić się przez „szklany sufit” poparcia, który jednak w porównaniu do wyników ostatnich wyborców przesunął się z 30% do 35-37% Polaków. PO utraciła prawie 1/4 sympatyków, ale dobra wiadomość dla tej partii jest taka, że dalszy ubytek wyborców został zahamowany i na przestrzeni ostatnich miesięcy może stale liczyć na 29-31% głosów. Stagnacja zapanowała również po lewej stronie sceny politycznej. SLD trwale wyprzedził partię Palikota, ale jego notowania wahają się w przedziale 12-14%. Grzebany przez wielu Twój Ruch może jednak nadal liczyć na 5-7% głosów, podobnie jak PSL.

Zauważmy, że od września 2013 roku przewaga PIS nad PO w średniej sondaży nie spadła dotąd poniżej 5 pkt proc., co pozwala z dużym prawdopodobieństwem założyć, że dziś wybory parlamentarne wygrałaby partia Kaczyńskiego. Nie oznacza to oczywiście, że wygraną w majowych eurowyborach PIS ma w kieszeni. Charakter tego głosowania (wyższa frekwencja w miastach), kształt list wyborczych (mocne jedynki PO), a także przebieg dopiero rozpoczynającej się kampanii (Ukraina) mogą przynieść korekty obecnych notowań. Także dotychczasowe sondaże przed wyborami do Parlamentu Europejskiego wskazują na pewną specyfikę nadchodzącego głosowania (gorsze względem „sejmowych” wyniki PIS i PO, lepsze SLD, Palikota oraz prawicowego planktonu).

Wiele wskazuje na to, że eurowyścig może być bardziej wyrównany niż pokazują to teraz sejmowe sondaże, choć niewątpliwie to PIS startuje z pozycji lidera.