Archiwa tagu: sondaże

Od pół roku PO cieszy się większym poparciem wyborców niż PIS.

7 sondaży

W lutym ośrodki badania opinii publicznej zrealizowały siedem pomiarów preferencji partyjnych na łącznej próbie 7588 Polaków. Dwa sondaże przeprowadził instytut TNS Polska (telefoniczny dla TVP oraz comiesięczny pomiar metodą wywiadów bezpośrednich – bez zlecenia), zaś rezultaty jednej ankiety opublikowały: CBOS, GFK Polonia, IBRiS (dla „Rzeczpospolitej”) oraz Millward Brown (dla TVN). O ile w styczniu Platforma prowadziła w pięciu z ośmiu zrealizowanych sondaży (w trzech zanotowano remis), o tyle w lutym liderem już wszystkich siedmiu pomiarów była partia E. Kopacz.

Lider

1

Wśród wyborców zdecydowanych, na kogo głosować, największe poparcie zanotowała w lutym Platforma Obywatelska, która mogła liczyć tak jak w styczniu na 39 proc. głosów. Na drugim miejscu uplasowała się prawicowa koalicja Prawo i Sprawiedliwość – Solidarna Polska – Polska Razem (34 proc. – spadek o 2 punkty procentowe względem poprzedniego miesiąca). Swoich przedstawicieli na Wiejskiej miałyby jeszcze tylko dwie partie: Polskie Stronnictwo Ludowe (10 proc. – wzrost o 2 punkty procentowe wobec stycznia) i Sojusz Lewicy Demokratycznej (9 proc. – bez zmian). PSL i SLD od kilku miesięcy rywalizują o miano trzeciej siły politycznej – w lutym to partia J. Piechocińskiego nieznacznie wypędziła lewicę. Pod progiem wyborczym znalazła się nowa partia – Koalicja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja (w skrócie KORWiN – 3 proc.) oraz  Twój Ruch J. Palikota (2 proc.). Zgodnie z oczekiwaniami pojawienie się nowej formacji J. Korwin-Mikkego unicestwiło w sondażach jego poprzednią formację – Kongres Nowej Prawicy zanotował w lutym poparcie 1 proc. badanych.

Zmiany

2

 

W ujęciu miesięcznym Platforma Obywatelska była liderem sondaży preferencji partyjnych nieprzerwanie przez 6 lat: od pierwszych zwycięskich wyborów parlamentarnych w 2007 roku aż do wiosny 2013 roku. W maju 2013 roku prowadzenie w rankingu partyjnym przejęła partia J. Kaczyńskiego. PIS był najpopularniejszą partią w Polsce przez 11 miesięcy do marca 2014 roku. Dopiero wiosną 2014 roku na fali ukraińskiego kryzysu Platforma na moment odzyskała niewielkie prowadzenie w badaniach opinii publicznej. Sondażowy „efekt Ukrainy”, którego apogeum przypadło na kwiecień i maj 2014 roku, przełożył się na minimalną wygraną PO w wyborach europejskich 25 maja 2014. Trwający dwa miesiące „efekt Ukrainy” szybko jednak ustąpił miejsca „efektowi taśm” i letnie miesiące 2014 roku (czerwiec-sierpień) znów należały do PIS. Momentem przełomowym dla polskiej sceny partyjnej był wybór Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej 30 sierpnia 2014 roku. Już we wrześniu PO wyprzedziła PIS i zdołała utrzymać sondażową przewagę podczas pierwszych miesięcy rządów Ewy Kopacz. W lutym 2015 roku – szósty miesiąc z rzędu – ośrodki badania opinii wskazywały, że wybory parlamentarne wygrałaby partia rządząca.

Bipolaryzacja

Półrocznemu okresowi prowadzenia PO w sondażach towarzyszą utrzymujące się na wysokim poziomie notowania PIS. Od zmiany na stanowisku premiera obserwujemy silną mobilizację elektoratów dwóch największych partii. O ile w ubiegłorocznych wyborach europejskich obie partie zebrały 64% głosów, o tyle po objęciu steru rządów przez E. Kopacz PO i PIS regularnie cieszą się poparciem 3/4 Polaków o sprecyzowanych preferencjach politycznych. 10 lat od rozpoczęcia ostrej rywalizacji politycznej między PO i PIS konflikt ten wciąż ma solidne oparcie w zachowaniach wyborczych.

 Mandaty sejmowe

Jeśli średnią styczniowych sondaży przeliczymy metodą d’Hondta na mandaty parlamentarne, to poszczególne partie mogą liczyć na następującą liczbę posłów: PO 195, PIS 169, PSL 50, SLD 45, PSL 40, MN 1. Podobnie jak na przełomie 2014/2015 roku możliwe byłoby więc skonstruowanie większości rządowej składającej się tylko z PO-PSL (245). Jest to istotna zmiana, bowiem przez ponad 2 ostatnie lata (2013/2014) sondaże dawały większość obecnej koalicji tylko przy wsparciu trzeciego koalicjanta – SLD. Lutowa średnia sondaży nie daje szans PIS na skonstruowanie większościowej koalicji z PSL. Jedynie wejście do parlamentu partii J. Korwin-Mikkego stwarzałoby PIS szansę na zdobycie w Sejmie większości rządowej.

Wnioski

Pogorszenie ocen pracy rządu czy spadek zaufania do czołowych polityków PO zaobserwowane po strajkach lekarzy i górników nie przełożyły się jak dotąd na notowania partii rządzącej. Platforma od pół roku wyprzedza PIS, a przeciętne poparcie dla PO w skali miesiąca – 39% – jest najlepszym sondażowym wynikiem od jesieni 2012 roku. Co więcej, uzyskana w lutym przewaga nad PIS – ok. 5 punktów procentowych – jest na tyle wyraźna, że nawet zakładając przeszacowanie PO i niedoszacowanie PIS w sondażach, można założyć że w lutym to Platforma cieszyła się większą sympatią ankietowanych Polaków. Czy partii E. Kopacz uda się utrzymać prowadzenie do październikowych wyborów parlamentarnych?

Według zrealizowanego dla TVP, TVN i Polsatu sondażu exit poll w niedzielnych wyborach samorządowych zwycięstwo odniosło Prawo i Sprawiedliwość (31,5%) przed Platformą Obywatelską (27,3%). Jest to pierwsza wygrana partii J. Kaczyńskiego od 9 lat tj. od wyborów parlamentarnych i prezydenckich w 2005 roku, która przerwała cykl aż siedmiu zwycięstw PO z rzędu (ośmiu w ogóle, licząc wybory europejskie 2004).

Choć na oficjalne wyniki samorządowej elekcji – a co za tym idzie, na pogłębione analizy – przyjdzie nam trochę poczekać, już teraz można wyciągnąć kilka ogólnych wniosków, bazując na – miejmy nadzieję – profesjonalnie zrealizowanym sondażu IPSOS i szczątkowych danych PKW.

  1. Tak jak w 2006 i 2010 roku, tak też i teraz sondaże badające preferencje partyjne elektoratu w dość istotny sposób rozminęły się z prawdopodobnymi wynikami głosowania. W ostatnim przed niedzielnymi wyborami wpisie na blogu http://www.instytutobywatelski.pl/22307/blogi/sondazownia/22307trafnosc-sondazy-przed-wyborami zwracałem uwagę, że pomiary sympatii politycznych do Sejmu są kiepskim prognostykiem wyniku partii na poziomie sejmików wojewódzkich. I rzeczywiście, powtórzyła się zaobserwowana w poprzednich latach prawidłowość, że Platforma wypada znacznie słabiej w wyborach samorządowych niż wynikałoby to z poparcia dla tej partii odnotowywanego w sondażach parlamentarnych. O ile w 2010 roku „sejmowa” przewaga PO – 19 punktów proc. – przełożyła się na 8 punktów proc. przewagi nad PIS w sejmikach, o tyle teraz przeciętnie 2-punktowe prowadzenie PO w wyborach do Sejmu oznaczać będzie zapewne ok. 4-punktową wygraną PIS. 2
  2. Z exit poll Ipsos wyłania się główna przyczyna przegranej PO: demobilizacja elektoratu na tradycyjnie sprzyjających jej ziemiach Polski północnej i zachodniej. Przykładowo, w Pomorskiem po raz pierwszy od dwóch dekad frekwencja była niższa od ogólnokrajowej. Nie dopisali przy urnach również mieszkańcy Dolnego i Górnego Śląska czy Opolskiego.
  3. Tak jak „ziemie PO” okazały się tym razem dość mało wydajne wyborczo, tak tradycyjnie prawicowe regiony Polski biły rekordy frekwencji. Mobilizacja konserwatywnych i ludowych wyborców była na „ziemiach PIS” tak duża, że w aż trzech województwach PO zajęła 3. miejsce za PIS i PSL (Mazowieckie, Świętokrzyskie, Lubelskie). Podobna sytuacja nie miała miejsca na „ziemiach PO”, gdzie PIS zajął drugie po partii E. Kopacz miejsce we wszystkich regionach.
  4. Geografię wyborczą należy uzupełnić również o układ miasto-wieś. Frekwencja w gminach wiejskich (52%) była według Ipsos znacząco wyższa niż w miejskich (39%). Przykładowo, w ostatnich wyborach parlamentarnych w miastach głosowało 54%, zaś na wsi 42% Polaków czyli proporcje rozkładały się niemal na odwrót niż w tegorocznych wyborach samorządowych. Różnice są bardzo wyraźne i można szacować, że już przy frekwencji w miastach na poziomie 47-48% PIS remisowałby z PO.
  5. O tym, że przyczyn wygranej PIS należy dopatrywać się przede wszystkim we frekwencji świadczy jeszcze jeden fakt. W wyborach samorządowych 16 listopada przyrost oddanych głosów między 17.30 a godziną zamknięcia lokali wyborczych był znacząco niższy niż w majowych wyborach europejskich. Ma to o tyle istotne znaczenie, że jak pokazuje doświadczenie wyborcy PO czy SLD głosują częściej w godzinach wieczornych i niejako „na ostatniej prostej” poprawiają wyniki tych partii. Tymczasem podczas niedzielnego głosowania obserwowaliśmy do 17.30 bardzo szybko rosnącą frekwencję, która jednak w godzinach wieczornych wyraźnie „siadła”. Ostatecznie tylko 15% głosów oddano w wyborach samorządowych po godz. 17.30 – w majowych, zwycięskich dla PO, eurowyborach dwukrotnie więcej. 1
  6.  Analiza poparcia dla partii w grupach społeczno-demograficznych wyróżnionych przez IPSOS pokazuje, że pewne obserwowane od lat prawidłowości – większe od przeciętnego poparcie dla PO wśród osób z wykształceniem wyższym, kobiet, mieszkańców miast, kadry kierowniczej czy prywatnych przedsiębiorców – zostały utrzymane, choć uległy sporemu rozmyciu i przewaga Platformy nad PIS w tych grupach znacząco zmalała w stosunku do poprzednich wyborów. Z drugiej jednak strony, kilka kategorii społeczno-demograficznych udało się PIS odbić PO m.in. najmłodszych wyborców, osoby z wykształceniem średnim, studentów. Straty te muszą być przedmiotem troski PO, jeśli partia ta chce wygrać trzecie z rzędu wybory parlamentarne.

Po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów część mniej wyrobionych komentatorów politycznych orzekła, że oto rozpoczął się marsz PIS po władzę, który zwieńczony zostanie zwycięstwem tej partii w wyborach parlamentarnych 2015. Sukces partii J. Kaczyńskiego w wyborach samorządowych jest bezsporny, nie tylko na poziomie sejmików wojewódzkich, ale także w wielu miastach, w których kandydaci PIS odnieśli historyczny sukces i przeszli do II tury (Gdańsk, Wrocław, Warszawa, Katowice, Kraków). Jednak wyciąganie na podstawie wyborów samorządowych – przypomnijmy, od zawsze premiujących partie konserwatywne i ludowe – wniosku o zajęciu przez PIS pozycji faworyta wyborów parlamentarnych w 2015 jest przedwczesne. Niewykluczone, że w kolejnych miesiącach zobaczymy PO na pozycji lidera pomiarów przed wyborami do Sejmu, co przez niedoświadczonych dziennikarzy wyśmiewane będzie jako „kompromitacja sondażowni”. Wiedząc o różnicach we frekwencji miasto-wieś, nie ma powodu podważać aktualnych sondaży parlamentarnych, w których rywalizacja PO-PIS jest wyrównana, a w ostatnich miesiącach zauważalna była przewaga PO („efekt Tuska/Kopacz”). Niewątpliwie okres wyraźnej, wieloletniej dominacji PO nad PIS zakończył się, a w najbliższych miesiącach obserwować będziemy zacięty wyścig PO i PIS w ogólnopolskich sondażach z częstymi „mijankami” obu partii.

Letnie miesiące pozwoliły PIS ugruntować pozycję partii cieszącej się największym poparciem Polaków, ale awans Tuska do Brukseli może skutecznie pokrzyżować partii Kaczyńskiego plany zwycięstwa w jesiennych wyborach samorządowych.

Rok 2014 przyniósł dwa wyraźne zwroty akcji, które zaowocowały zmianą sondażowego lidera: kryzys na Ukrainie i aferę taśmową. Wiele wskazuje na to, że we wrześniu będziemy mieć do czynienia z trzecim punktem zwrotnym po wyborze polskiego premiera na szefa Rady Europejskiej. Obserwatorzy polskiej sceny politycznej oczekują, że awans Tuska na „króla Europy”, jak nazwał go jeden z tabloidów, pomoże Platformie odrobić straty do Prawa i Sprawiedliwości, a być może nawet wysunąć się na pierwsze miejsce w rankingu partyjnym. I rzeczywiście, zrealizowane już po sobotnim szczycie UE badania opinii publicznej – Homo Homini dla „Super Expressu” oraz Millward Brown dla TVN24 – pokazują wzrost poparcia dla partii rządzącej odpowiednio o 3 i 5 punktów procentowych. W sondażu Millward Brown dwie największe partie niemal remisują (PIS 32%, PO 31%) i to mimo tego, że pytano w nim o poparcie dla wspólnej listy PIS-SPZZ-PRJG.

Jaki jest zatem punkt wyjścia do drugiego po Ukranie sondażowego odbicia PO?

1

Prawo i Sprawiedliwość zajmowało pierwsze miejsce w rankingu partyjnym od maja 2013 roku aż do marca 2014, a więc nieprzerwanie przez 10 miesięcy. Dopiero dramatyczne wydarzenia na Ukrainie – zajęcie przez Rosję Krymu w marcu, a co za tym idzie aktywność polskiego rządu i dyplomacji – znacząco poprawiły notowania PO i w kwietniu po niemal roku partia Tuska znów wyprzedziła PIS w miesięcznej średniej sondaży najważniejszych ośrodków badania opinii. Szczęśliwie dla PO poprawa notowań przeciągnęła się także na maj i przeciętne poparcie dla partii tuż przed elekcją do Parlamentu Europejskiego (25 maja) zwiastowało minimalną wygraną Platformy (0,2 pkt proc.: PO 32,7%, PIS 32,5%). I rzeczywiście, wybory europejskie wygrała PO (32,1%) różnicą 25 tys. głosów, a więc jej przewaga nad PIS (31,8%) wyniosła 0,3 pkt proc.  Zauważmy że po raz kolejny obliczana przez mnie arytmetyczna średnia trafnie przewidziała wynik głosowania, mimo że niektórzy komentatorzy krytykują taki sposób szacowania poparcia społecznego dla partii.

2

Niedługo po eurowyborach sceną polityczną wstrząsnęła jednak „afera taśmowa” i w rezultacie czerwiec przyniósł załamanie słupków Platformy. Po publikacji podsłuchów przez tygodnik „Wprost” liderem sondaży znów zostało PIS, a różnica między dwiema głównymi partiami wróciła do tej sprzed kryzysu ukraińskiego.

Lipiec to zwieńczenie procesu zjednoczenia prawicy, jak nazwano umowę o wspólnym starcie w wyborach PIS-SPZZ-PRJG. W rezultacie notowania PIS podskoczyły przeciętnie do 38%, a w kilku sondażach partia Kaczyńskiego zdobyła nawet 42-43% (o ironio, o przerażającej podobno perspektywie zdobycia przez PIS 43% głosów rozmawiali na ujawnionych przez „Wprost” taśmach politycy PO). Przewaga PIS nad PO sięgnęła w lipcu aż 8 pkt proc. i była największa w całym 2014 roku.

W sierpniu zauważalne było już słabnięcie „efektu taśm” i niewielka poprawa notowań PO przy jednoczesnym nieznacznym słabnięciu PIS. Tuż przed wyborem Tuska na „prezydenta Europy” średnia sondaży pokazywała zatem 6,5 pkt proc. przewagi PIS (37,2%) nad PO (30,7%) i to te „cyferki” będziemy przyjmować za punkt wyjścia przy analizie spodziewanego „efektu Tuska”.

Na marginesie boju PO-PIS odnotujmy także pewne zawirowania wśród mniejszych partii. Po kiepskim wyniku w eurowyborach SLD wzmocnił się w sondażach i w sierpniu mógł liczyć na ponad 12% głosów. Niebezpieczeństwo które czai się na horyzoncie polega jednak na tym, że część proeuropejskich wyborców może pod wpływem sukcesu Tuska przenieść swoje głosy na PO i SLD na wyborczej mecie znów zostanie na lodzie. Główny rywal Sojuszu na lewicy – Twój Ruch – przeżywa prawdziwe załamanie notowań, które oscylują wokół 2-3%. Jak się wydaje nadchodzące wybory samorządowe, trudne zwłaszcza dla mniejszych ugrupowań, nie pozwolą TR na poprawę sondaży i powrót nad próg wyborczy.

Wyraźną zadyszkę przeżywa obecnie partia J. Korwin-Mikkego, która po najlepszym w swoim historii wyniku (8% w lipcu) spadła w sierpniu do 6%, po części zapewne wskutek afery z pobiciem Michała Boniego przez lidera tej egzotycznej formacji. Również ostatni ranking zaufania do polityków CBOS przyniósł optymistyczne dane: Korwin jest już wiceliderem w kategorii polityków budzących nieufność Polaków i w 3 miesiące od eurowyborów osiągnął to, na co Palikot pracował całe 3 lata. Gratuluję i pozdrawiam z tego miejsca wszystkich gimnazjalistów – powodzenia w nowym roku szkolnym J

Reasumując, w 2014 roku notowania PIS zamykały się w przedziale 32-38% głosów, zaś PO 29-34%. Zauważmy więc, że to „widełki” PIS dają tej partii szanse na uzyskanie dobrego wyniku wyborczego, zwłaszcza po wchłonięciu partii Ziobry i Gowina. Najlepszy wynik Platformy w tym roku (kwiecień – 34%) jest niewiele tylko wyższy od najgorszego rezultatu PIS (32%) w obecnym roku. Jednocześnie szczęście sprzyjało dotąd raczej Platformie, która na skutek nieszczęśliwych wydarzeń na Ukrainie wygrała eurowybory. PIS w momencie głosowania do Parlamentu Europejskiego miał swoje najsłabsze sondaże w całym 2014 roku (32%) i podobny wynik otrzymał podczas głosowania powszechnego (31,8%).

Pytanie jak dymisja Tuska i jego przeprowadzka do Brukseli wpłynie na sondaże w nadchodzących miesiącach? Wydaje się że we wrześniu prawdopodobny jest remis PO-PIS, choć trudno może być partii rządzącej przedłużyć „efekt Tuska” aż do wyborów samorządowych w listopadzie. Cykl newsowy uległ przyspieszeniu i już wkrótce media zajmą się obsadą stanowisk w nowym rządzie i pierwszymi problemami, z którymi przyjdzie mu się zderzyć. Jeśli jednak Tusk intensywnie zaangażuje się w kampanię samorządową i na fali „prezydenta Europy” uda się Platformie zmobilizować swoich „miękkich” wyborców, partię Kaczyńskiego pech spotka już po raz drugi w 2014. Okazałoby się wówczas, że PIS na skutek wydarzeń międzynarodowych, które zmieniają bieg spraw krajowych (Ukraina + wybory szefa Rady Europejskiej), ma problemy z przełożeniem wielomiesięcznego, sondażowego poparcia na rzeczywiste głosy wyborcze i zaliczy ósmą w ciągu 8 lat porażkę.

 

Po miesiącu przerwy na szczyt politycznej listy przebojów powraca Prawo i Sprawiedliwość. Platforma, która w kwietniu przełamała 10-miesięczny okres prowadzenia PIS w sondażach i wysunęła się na czoło partyjnego peletonu, w maju znów krok za największym rywalem.

PIS utrzymywał się na szczycie rankingu partyjnego od maja 2013 do marca 2014 roku. Reakcja rządu D. Tuska na ukraiński kryzys znacząco poprawiła notowania PO, co pozwoliło tej partii w kwietniu na objęcie prowadzenia w średniej sondaży. Okazuje się jednak, że wzrost notowań Platformy miał charakter przejściowy. PIS znów miałby szansę wygrać wybory parlamentarne, gdyby te odbywały się w maju.

1

Mimo toczącej się kampanii do europarlamentu ośrodki badania opinii publicznej nie próżnowały i zrealizowały w maju ogółem 8 sondaży, które sprawdziły sympatie partyjne przed wyborami parlamentarnymi 2015 na łącznej próbie 8296 Polaków. Przeciętne poparcie dla PIS (33,5 proc.) było minimalnie wyższe niż dla PO (32,8 proc.), choć tylko jedna sondażownia pokazywała wygraną Platformy (tradycyjnie CBOS), a aż trzy wygraną PIS (TNS, GFK, HH).

2

Na wykresie widać wyraźnie „poukraiński” skok poparcia dla PO do 34 proc. w marcu i kwietniu, po długim okresie notowań w okolicy 30 proc. Jednak co ciekawe, kryzys za wschodnią granicą nie wywindował PO aż tak wysoko, by przebić notowania PIS z listopada-marca (ok. 35-36 proc.). Majowe słupki poparcia pokazują, że ukraińskie paliwo jest na wyczerpaniu – notowania PO lekko spadły, PIS wzrosły i w rezultacie partia J. Kaczyńskiego odzyskała prowadzenie, choć do dawnej 6-7 punktowej przewagi nad PO sporo brakuje. Ogółem od ubiegłego roku to już 11. miesiąc, gdy PIS jest liderem rankingu partyjnego przed wyborami do Sejmu.

3

Średnia majowych sondaży przeliczona na sejmowe mandaty przez dra Tomasza Jurkiewicza, statystyka z Uniwersytetu Gdańskiego, pokazuje że do zbudowania koalicji większościowej wystarczyłyby 2 partie: PO i SLD (razem 233 głosów). Jednak wypadnięcie z parlamentu Palikota oraz wejście Korwina ułatwiają znacząco skonstruowanie koalicji z udziałem zwycięskiego PIS, PSL i Nowej Prawicy (ogółem 226 posłów). Choć nadal brakowałoby kilku mandatów, uzyskanie takiej większości w toku kampanii jest bardzo prawdopodobne.

Można zapytać, jak prowadzenie PIS w średniej „sejmowych” sondaży ma się do niedawnego zwycięstwa PO w eurowyborach? Czy średnia „europejskich” sondaży trafnie pozwoliła przewidzieć zwycięzcę? Wiele osób powątpiewa, czy obliczanie średniej arytmetycznej z różnych sondaży ma w ogóle sens? Przyjrzyjmy się więc porównaniu ostatnich przedwyborczych badań preferencji partyjnych i wynikom wyborów podanym przez PKW:

POP

Średnia ostatnich sondaży przed eurowyborami przewidywała zwycięstwo PO przewagą 0,9 pkt proc. W rzeczywistości Platforma wyprzedziła PIS o 0,4 pkt proc., więc obliczana przeze mnie średnia poparcia dla partii sprawdziła się lepiej od pojedynczych sondaży. Zwróćmy też uwagę na dużą zbieżność sondażowej średniej do rzeczywistego wyniku w wyborach: w mojej średniej sondażowy wynik PIS różni się od wyborczego o 0,1 pkt proc, a PO o zaledwie o 0,5 pkt proc. Nie po raz pierwszy zatem średnia sondaży sprawdziła się jako narzędzie przewidywania wyniku wyborczego: (http://blogi.polskatimes.pl/poppolityka/2014/05/20/remis-ze-wskazaniem-na-po/ ) 

Pora na porównanie sondaży europejskich z sejmowymi. Publicystyczne przekonanie, że maraton wyborczy rozpoczął się od najkorzystniejszego dla PO głosowania do Parlamentu Europejskiego okazuje się słuszne.

5

Poparcie dla PO w sondażach sejmowych i przed eurowyborami jest niemal identyczne: 32,6 – 32,8 proc. Tymczasem PIS wyraźnie zyskuje, gdy Polaków pyta się o przyszłoroczne wybory parlamentarne: z europejskich 31,7 proc. do sejmowych 33,5 proc. Te 2 p.p. różnicy w poparciu dla PIS mogą wydawać się nieznaczące, pamiętać jednak musimy, że PO i PIS cieszą się obecnie podobną sympatią elektoratu i „każdy głos jest na wagę złota”. Innymi słowy, jeśli założyć że średnia sondaży po raz kolejny trafnie odzwierciedla rzeczywiste sympatie partyjne, to najważniejsze z wyborów do Sejmu i Senatu wygrałaby w maju partia J. Kaczyńskiego.

Powyższa analiza jest niezbędna, by uniknąć dysonansu między wynikami niedawnego głosowania powszechnego a sondażami poparcia dla partii przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Jak pokazują dziesiątki badań, wybory europejskie ze swej natury wzbudzają większe zainteresowanie elektoratu miejskiego, bardziej wykształconego i zamożnego, a więc Polaków, którzy stanowią zaplecze wyborcze PO. W tym przede wszystkim należy upatrywać przyczyn minimalnej wygranej Platformy w eurowyborach i spodziewanego w świetle sondaży zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości w wyborach sejmowych.

 

Po raz pierwszy w historii Prawo i Sprawiedliwość wyprzedziło Platformę Obywatelską wśród najmłodszych Polaków. Poparcie wyborców w wieku 18-25 lat dla partii rządzącej gwałtownie się załamało.

Podczas wieczoru wyborczego chętnie komentowano dane z exit poll IPSOS o rekordowym poparciu najmłodszych wyborców dla Nowej Prawicy J. Korwin-Mikkego. Nieco mniej przebiła się informacja o tym, że Platforma Obywatelska zajęła w grupie wyborców 18-25 lat dopiero trzecie miejsce, dając się po raz pierwszy w historii wyprzedzić Prawu i Sprawiedliwości (dane z exit polls):

wykres

W wyborach parlamentarnych 2007 i europejskich 2009 PO cieszyła się poparciem ponad połowy najmłodszych Polaków (53-54%), którzy w tamtych latach chcieli „chować babci dowód”, by te nie głosowały na PIS. Pierwsze załamanie poparcia dla partii D. Tuska nastąpiło w wyborach sejmowych 2011, gdy PO straciła w tej grupie ponad 20 pkt proc. i zanotowała poparcie na poziomie 33%, co jednak nadal pozwoliło zachować jej pozycję lidera wśród najmłodszego elektoratu przed PIS i dobrym wynikiem Palikota.

Dopiero tegoroczne wybory europejskie przyniosły PO prawdziwą katastrofę: zaledwie 19% głosów najmłodszych Polaków wobec 53% przed pięcioma laty czyli spadek o… 34 punkty procentowe (!). Platforma spadła tym samym z pierwszego od razu na trzecie miejsce, dając się przegonić Nowej Prawicy i PIS. Co ciekawe, poparcie najmłodszych dla partii J. Kaczyńskiego na przestrzeni lat jest dużo bardziej stabilne i waha się ciągle w przedziale 21-24% głosów.

najmłodsi

O ile więc jeszcze w latach 2007-2009 najmłodsi wyborcy chętniej głosowali na PO niż starsi Polacy, o tyle w latach 2011-2014 poparcie dla partii D.Tuska było w grupie 18-25 lat znacząco niższe od zanotowanego wśród ogółu wyborców.

Dobrą informacją dla PO jest to, że najmłodsi wyborcy z lat 2007-2009 zachowują się wobec Platformy lojalnie. Po przejściu do grupy wiekowej 26-39 lat „lemingi” nadal chętnie głosują na PO – nie jest przypadkiem, że w tegorocznych eurowyborach partia D. Tuska zanotowała największą przewagę nad PIS właśnie wśród wyborców w wieku 26-39 lat. Warto zauważyć, że była to też jedyna kategoria wiekowa, w której PO zanotowała lepszy od PIS wynik (wśród 18-25, 40-59 oraz 60+ PIS wyprzedził PO).

Zła informacja jest z kolei taka, że w kolejnych wyborach Platforma nie ma już co liczyć na takie „przesunięcie wyborców” z młodszych do starszych kategorii wiekowych. Zmiana taka odbije się w dłuższej perspektywie niekorzystnie na szansach wyborczych PO, biorąc pod uwagę także przyzwoite wyniki PO wśród najstarszych wyborców (60+), którzy będą powoli acz nieuchronnie opuszczać ziemski padół.

Od czasu największych sukcesów PO wśród najmłodszego elektoratu w eurowyborach 2009, na rynku politycznym pojawiło się prawie 3 mln nowych wyborców, dla których wieloletni spór PO-PIS ma charakter muzealny. Niedoceniana na co dzień zmiana w strukturze wiekowej elektoratu będzie z upływem czasu coraz bardziej odbijać się na wynikach wyborów, choć efekt ten będzie tłumiony początkowo przez dużo niższą frekwencję w tej grupie elektoratu. Z tego punktu widzenia przejęcie przez PIS wyborców 40+, którzy dużo chętniej stawiają się przy urnach, jest dla PO dużo groźniejsze przed wyborami parlamentarnymi 2015 niż „fochy” najmłodszych. Jeśli jednak Platforma myśli długofalowo, to utrata wchodzących w dorosłe życie Polaków wywołuje silny niepokój w jej szeregach.

Po ponad 24 godzinach od zakończenia głosowania Państwowa Komisja Wyborcza podała wreszcie pełne wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego. Oficjalne rezultaty elekcji porównajmy z ostatnimi sondażami opublikowanymi przed ciszą wyborczą.

Na samym wstępie przyznajmy, że w tych wyborach polskie sondażownie wypadły całkiem przyzwoicie. I nie chodzi tylko o świetne badanie exit poll przeprowadzone w dniu głosowania przez Ipsos dla TVP/TVN. Również ostatnie przed ciszą prognozy i sondaże nie rozminęły się z wyborczą rzeczywistością i trafnie odtwarzały wyrównaną rywalizację PO-PIS. No może poza CBOS ;)

W wielu europejskich krajach niezależne fundacje przeprowadzają po wyborach analizę porównawczą sondaży z wynikami wyborów. W Polsce nie jest to, niestety, popularna metoda rozliczania ośrodków demoskopijnych z ich pracy. Niedzielne głosowanie rozpoczęło w Polsce sondażowo-wyborczy maraton, który zakończy się dopiero jesienią 2015 roku. Warto więc wiedzieć, które badania sympatii politycznych zasługują na szczególną uwagę. 

01. KTO NAJTRAFNIEJ WSKAZAŁ ZWYCIĘZCĘ?

Na początek przyjrzyjmy się najtrudniejszej kwestii w tych wyborach tj. prawidłowemu wskazaniu zwycięzcy w sytuacji remisu między PO a PIS. Do analizy użyłem wyników sondaży pięciu ośrodków w takiej postaci, w jakiej zostały one przekazane mediom.

54321

Według PKW Platforma Obywatelska pokonała Prawo i Sprawiedliwość różnicą zaledwie 0,35 punktu procentowego. Najbliżej tej wartości był instytut Homo Homini, który w opublikowanej w radiu RMF FM prognozie typował wygraną PO o 0,5 pkt proc. przed PIS. Błąd wyniósł więc zaledwie 0,15 p.p. i jest to w polskich realiach wartość imponująca. Podkreślmy, że zwycięski szacunek Homo Homini jest prognozą, a nie sondażem. Tylko instytut Homo Homini zdecydował się przed eurowyborami opublikować prognozę na podstawie sondażu, co jak widać wyszło mu na dobre.

W tym roku obok Homo Homini również sondaż Estymatora dla „Newsweeka” bardzo trafnie przewidział różnicę między PO i PIS. Estymator projektował 1-punktowe zwycięstwo Platformy, a błąd względem zanotowanej w wyborach przewagi PO (0,35 p.p.) wyniósł tylko 0,65 punktu procentowego.

02. KTÓRY SONDAŻ BYŁ NAJLEPSZY? (wersja z niezdecydowanymi)

Porównanie wyników sondaży z rzeczywistym poparciem dla wszystkich partii w wyborach, a nie tylko PO i PIS jak powyżej, wygląda następująco (w tabeli sondaże w takiej postaci, w jakiej firmy badawcze przekazały je mediom czyli z uwzględnieniem wyborców niezdecydowanych):

wynikizniezdecydowanymi

Jak widać najmniejszy błąd ogółem popełnił w ostatnim przedwyborczym badaniu Millward Brown, największy jak zwykle CBOS. Pewnie znowu pracownia M. Grabowskiej tłumaczyć się będzie wczesnym terminem realizacji sondażu, tak jak gdyby ktoś jej bronił robić ankiety bliżej terminu wyborów ;)

03. KTÓRY SONDAŻ BYŁ NAJLEPSZY? (wersja bez niezdecydowanych)

By móc porównać powyższe wyniki z Estymatorem, który jako jedyny zaprezentował w mediach wyniki sondażu tylko wśród wyborców zdecydowanych, musimy zrobić to, przed czym firmy badawcze tak się wzbraniają tj. wyłączyć z podstawy procentowania osoby niezdecydowane. Niektóre pracownie odmówiły podania wyników „bez niezdecydowanych”; inne pouczyły mnie, że takie przeliczanie jest nieuprawnione. Opór Millward Brown, TNS i CBOS przed prezentowaniem wyników sondaży w takiej postaci, w jakiej podaje je później PKW jest zastanawiający. Chcąc nie chcąc, musiałem takiego przeprocentowania dokonać sam, a pełen sondażowy ranking w wersji „bez niezdecydowanych” wygląda następująco:

POPPOLITYK

   

PODSUMOWANIE

Najlepszy sondaż przed eurowyborami przeprowadził Millward Brown, z kolei najtrafniej poparcie dla dwóch największych partii (PO i PiS) oszacował w swojej prognozie instytut Homo Homini. Całkiem dobrze w tych wyborach wypadły: TNS Polska oraz Estymator. Tradycyjnie już najsłabszym ogniwem polskiej socjometrii okazał się CBOS i to niezależnie od tego, które kryterium porównawcze przyjmiemy ;) Zauważmy że błąd konkurencji zamyka się w przedziale 8-11 p.p., a CBOS z błędem rzędu 18 p.p. oddziela od reszty prawdziwa przepaść. Dość przypomnieć poprzednie, przestrzelone sondaże CBOS: PO 44% i PIS 27% w ostatnich wyborach parlamentarnych (było: PO 39%, PIS 30%) czy w poprzednich eurowyborach: PO 49%, PIS 22% (było: PO 44%, PIS 27%). Po raz kolejny więc CBOS pomylił się w ten sam sposób: przeszacował poparcie dla PO i zaniżył wynik PIS. Reforma PKW oraz CBOS wydają się dwoma najpilniejszymi zadaniami po eurowyborach.

Kilka wniosków natury ogólnej:

1. Prognoza trafniej niż zwykły sondaż wskazała zwycięzcę wyborów. Podobna sytuacja miała miejsce przed wyborami parlamentarnymi w 2011 roku, gdy prognoza TNS Polska dla „Gazety Wyborczej” rozgromiła sondażową konkurencję. W polskich realiach prognoza okazuje się skuteczniejsza, więc firmy badawcze powinny rozważyć publikowanie przed wyborami prognoz na podstawie własnych sondaży.

2. Sondaże Homo Homini, Estymatora i Millward Brown były oparte na większej niż standardowa próbie badawczej (1350-2000 ankietowanych) i trafniej przewidziały wynik wyborów niż „zwykłe” sondaże TNS i CBOS zrealizowane na próbie ok 1000 Polaków.  Firmy badawcze powinny rozważyć realizowanie tuż przed wyborami sondaży na większej niż „w ciągu roku” próbie.

3. Tylko CBOS nie zdecydował się zrealizować swojego ostatniego wyborczego badania w tygodniu poprzedzającym głosowanie i wybrał dużo wcześniejszy termin (8-14 maja), co niewątpliwie odbiło się na kiepskiej jakości tego sondażu. Pracownia M. Grabowskiej powinna rozważyć przeprowadzanie ostatniej ankiety bliżej terminu głosowania, co pozwoli jej choć trochę zredukować olbrzymi błąd między sondażem a wynikami wyborów.

 

Linki do analizowanych prognoz i sondaży:

HOMO HOMINI http://www.rmf24.pl/raport-eurowybory-2014/sondaze/news-eurowybory-2014-najnowszy-sondaz-pis-minimalnie-przed-po-fre,nId,1430734

ESTYMATOR http://polska.newsweek.pl/sondaz-newsweeka-poparcie-w-eurowyborach-po-i-pis-ida-na-remis,artykuly,286531,1.html

TNS POLSKA http://www.tvp.info/15320221/eurowybory-sondaz-dla-wiadomosci-pis-wyprzedza-po-o-2-pkt-proc

MILLWARD BROWN http://www.tvn24.pl/ostatnia-prosta-przed-eurowyborami-pis-i-po-leb-w-leb,431145,s.html

CBOS http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1129594,Ostatni-sondaz-CBOS-przed-wyborami-do-PE-PO-na-czele-spada-KorwinowiMikke

Doczekaliśmy się. 30 kwietnia, a więc bite 3 tygodnie po zakończeniu realizacji badania (3-9 kwietnia), CBOS zaprezentował wreszcie wyniki sondażu sympatii partyjnych przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Można zastanawiać się skąd wynikała prawie miesięczna zwłoka w prezentacji badania. Zwolennicy teorii spiskowych powiedzą, że CBOS bał się porównania z TNS, który zrobił sondaż w niemal identycznym okresie, a uzyskał diametralnie różne wyniki.

Gigantyczne różnice między sondażami CBOS i TNS Polska stały się już nową, świecką tradycją (http://blogi.polskatimes.pl/poppolityka/2014/04/17/tradycyjny-rozjazd-cbos-i-tns-w-ocenie-prezydenta/). Jednak to, co zaprezentowały oba ośrodki badawcze w kwietniu przejdzie do historii polskiej, a niewykluczone że także światowej socjometrii. Porównajmy sondaże CBOS i TNS – zrealizowane w niemal identycznym czasie (3-9 kwietnia i 4-9 kwietnia), podobną metodą badawczą (wywiady bezpośrednie), na zbliżonej wielkością próbie ankietowanych (ok 1000):

AAAAAAAAAAA

 

Te same sondaże po wyłączeniu „niezdecydowanych” wyglądają następująco:

BBBBBBBBB

Interpretacja wyników kwietniowych sondaży mogłaby być następująca: jeśli wybory do Parlamentu Europejskiego odbyłyby się w kwietniu, wygrałaby Platforma Obywatelska z 39% poparciem (CBOS) lub zwycięzcą byłoby Prawo i Sprawiedliwość z poparciem 39% (TNS). Brzmi to śmiesznie, ale niestety jest jak najbardziej prawdziwe. W badaniu CBOS partia Tuska miażdży PIS przewagą aż 10 pkt proc – w sondażu TNS to PIS pokonuje PO wyraźną różnicą 5 pkt proc. „I kumu tu, panie, wierzyć?”

Najbardziej szokujące różnice dotyczą wyniku PIS. W sondażu TNS partia ta cieszy się 39% poparcia – w CBOS tylko 29%. Tak olbrzymie dysproporcje są nieakceptowalne i niewytłumaczalne na żadnym poziomie analizy (mimo absurdalnych wysiłków niektórych dyżurnych „autorytetów” medialnych). Poparcie dla PO w obu ośrodkach jest bardziej zrównoważone (34% i 39%); choć nadal dysproporcja jest wyraźna, to 5 pkt proc różnicy da się wytłumaczyć „marginesem błędu”. Podobnie sprawa wygląda z poparciem dla partii Korwina – 4% w TNS i aż 8% w CBOS. Mimo że wynik Nowej Prawicy w CBOS jest dwukrotnością rezultatu w TNS, różnicę tą także można uznać za naturalną w badaniach społecznych rozbieżność.

Różne „cyferki” mają bardzo konkretne przełożenie na liczbę mandatów w Parlamencie Europejskim. Procenty na mandaty przeliczył dr Tomasz Jurkiewicz, statystyk z Uniwersytetu Gdańskiego.

CBOS: PO 22, PIS 17, SLD 5, KNP 4, PSL 3.

TNS: PIS 23, PO 20, SLD 5, PSL 3.

Do europejskich wyborów pozostał mniej niż miesiąc, a wskazanie zwycięzcy jest zadaniem karkołomnym, gdy opierać się będziemy tylko na sondażach (podobno) renomowanych firm badawczych. Jeśli na ostatniej prostej, w maju, wyniki sondaży CBOS i TNS Polska się nie „zjadą”, będziemy mieć do czynienia z kompromitacją ośrodków demoskopijnych porównywalną tylko z kultowym 2005 rokiem i „prezydentem Tuskiem”. No chyba że CBOS będzie zwlekał tak długo z publikacją danych jak w kwietniu. Wówczas rezultaty majowego sondażu będzie mógł (nie) zaprezentować już po eurowyborach ;)

PS: Poniżej kilka komentarzy z Twittera do zaskakującego, łagodnie rzecz ujmując, sondażu CBOS:

c

a

b

Dokładnie za miesiąc, 25 maja, wybory do Parlamentu Europejskiego. To dobry moment, by zerknąć, jak o tej porze przed 5 laty wyglądały sympatie partyjne Polaków i jak rzeczywisty wynik wyborów odstawał od prezentowanych w mediach sondaży. Pozwoli to również na sformułowanie kilku wniosków o możliwym rozstrzygnięciu w tegorocznych eurowyborach.

Przed wyborami europejskimi w 2009 roku regularne badania preferencji partyjnych przeprowadzała większość firm badawczych, które znamy także z obecnej kampanii: CBOS, Homo Homini, GFK Polonia, TNS OBOP (obecnie TNS Polska) i SMG KRC (obecnie Millward Brown). W poniższej tabeli zestawiłem rezultaty sondaży przeprowadzonych przez najważniejsze ośrodki badawcze mniej więcej na miesiąc przed eurowyborami (7 czerwca 2009).

tabelken

Sondaże na miesiąc przed eurowyborami w 2009 roku zapowiadały miażdżące zwycięstwo Platformy Obywatelskiej, której średnia poparcia wynosiła aż 50%! Drugą w kolejności partię – Prawo i Sprawiedliwość – wybierało przeciętnie 24% wyborców. A zatem, projektowana na 30 dni przed głosowaniem przewaga partii Tuska nad partią Kaczyńskiego miała wynieść aż 26 punktów procentowych (najwięcej tradycyjnie w CBOS – 30 pkt proc. – co nie jest zaskoczeniem dla śledzących obecne, życzliwe dla PO wyniki tej pracowni). Co ważne, sondaże niewiele zmieniły się w przeciągu ostatniego miesiąca kampanii i ostatnie badania przed wyborami z początku czerwca pokazywały niemal identyczne wyniki jak powyżej i gigantyczną przewagę PO.

Rzeczywistość wyborcza 7 czerwca nie chciała być jednak tak łaskawa dla partii rządzącej. Platforma owszem, zdecydowanie wygrała, ale 44% głosów nijak nie pasowało do sondażowej średniej 50% (w niektórych badaniach, jak CBOS czy SMG KRC, poparcie dla PO wynosiło nawet 52-53%). PO była zatem przeciętnie o 6 pkt proc. przeszacowana w badaniach przedwyborczych, a PIS niedoszacowany o 3 pkt proc. (średnia sondaży 24%, wynik wyborów 27%). Tym samym projektowana różnica 26 pkt proc. między PO a PIS na mecie wyborczej okazała się różnicą „zaledwie” 17 pkt proc.

Zwróćmy uwagę, że również SLD oraz PSL wypadły ostatecznie w wyborach lepiej niż pokazywały to sondaże na miesiąc przed wyborami. Ciekawym z punktu widzenia obecnej kampanii przypadkiem jest Unia Polityki Realnej. Okazuje się że ówczesne sondaże niemal idealnie przewidziały wynik wyborczy partii Korwina-Mikke (wtedy 1,1%). Jeśli również obecne badania wiernie oddają poparcie dla jego formacji, może on z optymizmem wyczekiwać 25 maja i przekroczenia 5% progu wyborczego.

Jak wygląda porównanie sytuacji na miesiąc przed wyborami w 2009 roku i obecnie? Okazuje się, że sondażowe notowania PO są dziś aż o 18 punktów procentowych niższe (obecnie 32%, przed pięcioma laty 50%). W przypadku PIS możemy mówić o wzroście sondażowych słupków względem poprzednich eurowyborów o 8 punktów procentowych (z 24% do 32%).

Średnia kwietniowych badań wskazuje na remis między głównymi prawicowymi siłami: PO i PIS popiera po 32% Polaków chcących wziąć udział w głosowaniu 25 maja. Co ciekawe, wyniki SLD i PSL są niemal identyczne jak przed pięcioma laty.

sredniasondazy

Najważniejsze pytanie, jakie pojawia się w obecnej kampanii brzmi: czy w tym roku będziemy mieli do czynienia z sytuacją analogiczną jak w 2009? Innymi słowy, czy obecny sondażowy remis między PO-PIS oznacza rzeczywiście remis czy też po skorygowaniu o „błąd 2009” oznacza sporą przewagę PIS nad PO?  A może w tej kampanii sondaże niedoszacowują PO i zawyżają poparcie dla PIS?

Z jednej strony, jeśli weźmiemy pod uwagę doświadczenia z kampanii 2009-2011 to założyć możemy, że sondażowy remis PO-PIS jest tak naprawdę przewagą PIS. Badania społeczne w Polsce na przestrzeni ostatniej dekady regularnie zawyżały poparcie dla PO i zaniżały dla PIS, a ekspertem w tej dziedzinie stał się CBOS.

 Z drugiej strony, to pierwsze od kilku lat wybory, które odbędą się w siódmym roku rządów Donalda Tuska. Jest możliwe, że część wyborców zmęczona PO nie przyznaje się do tej partii przed ankieterami, ucieka w „niezdecydowanych”, by ostatecznie stawić się 25 maja przy urnach i przechylić szalę zwycięstwa na korzyść PO. Część komentatorów wskazuje też na możliwość, że pierwszy raz to sondażowe wyniki PIS mogą być zawyżone, a partia ta dostanie ostatecznie mniej głosów w wyborach.

Wreszcie możliwym jest, że średnia sondaży wiernie oddaje rzeczywiste poparcie dla PO i PIS w społeczeństwie. Wówczas wyniki wyborów pokryją się z przeciętnymi notowaniami obu partii w głównych sondażowniach.

Opublikowany dziś sondaż Homo Homini dla RMF FM jest ostatnim przed Wielkanocą badaniem sympatii partyjnych Polaków. Tuż po świętach ukaże się jeszcze CBOS, który zapewne zamknie cykl sondaży europejskich w kwietniu. Po nim rozpocznie się ostatni, najintensywniejszy miesiąc kampanii, a co za tym idzie także badań elektoratu, przed wyborami do Parlamentu Europejskiego 25 maja.

Instytut Homo Homini najdłużej ze wszystkich sondażowni – bo już od listopada – bada preferencje Polaków przed majowymi wyborami do europarlamentu. Regularne, comiesięczne pomiary pozwalają nam prześledzić trend dla każdej z partii w miarę rozwoju kampanii wyborczej. W ciągu ostatniego półrocza wyraźnie poprawiły się notowania dwóch głównych, prawicowych partii – PO i PIS. W listopadzie obie partie zbierały 44% głosów, a szczyt „poukraińskiej” polaryzacji PO-PIS przypadł na koniec marca. Kwiecień przyniósł pewne wyciszenie nastrojów i notowania obu partii zeszły poniżej 60%.

homini

Abstrahując od rezultatów poszczególnych partii (te są mocno zróżnicowane, w zależności od ośrodka badawczego), należy odnotować w kwietniu spory spadek deklarowanej frekwencji np. w najnowszym badaniu HH o 6 pkt proc (z 38% do 32%), a w niedawnym TNS aż o 7 pkt. Świadczy to o słabnięciu wzmożenia zaobserwowanego w marcu po zajęciu przez Rosję Krymu. Na fali „wojennych nastrojów” sondaże wyjątkowo zgodnie wychwyciły wyraźny wzrost postaw proeuropejskich czy pronatowskich. Obywatelska mobilizacja objawiła się tez wyraźnym skokiem deklarowanego przez Polaków uczestnictwa we wszelkiego rodzaju wyborach. W kwietniu nastroje wyraźnie ostygły, a frekwencja niemal powróciła do poziomu notowanego przed kryzysem krymskim. W rezultacie PIS uciekł Platformie zarówno w badaniu Homo Homini, jak i TNS Polska.

Screenshot - 2014-04-18 , 15_19_22

(średnia krocząca – publikacja kwietniowego badania CBOS planowana dopiero po Wielkanocy)

Wyniki poparcia dla partii są mocno rozstrzelone, ale średnia europejskich sondaży przed Wielkanocą pokazuje niemal idealny remis między PO i PIS. Słupki poparcia dla partii Tuska są do siebie podobne (31-34%), największy rozstrzał poparcia obserwujemy w przypadku PIS (29-39%).

Średnia eurosondaży przeliczona na mandaty w Parlamencie Europejskim: PO 19, PIS 19, SLD 6, PSL 4, EP-TR 3. 

Miesiąc przed eurowyborami sondażownie dzielą się na 2 wyraźne obozy: z jednej strony, TNS Polska i Homo Homini projektują zwycięstwo PIS, a z drugiej strony CBOS i Estymator pokazują przewagę PO. Weryfikacja pracy polskich ośrodków badania opinii publicznej już 25 maja.

Pół roku temu pisałem o szokujących różnicach w ocenie pracy prezydenta Komorowskiego w sondażach renomowanych pracowni badawczych – CBOS i TNS Polska ( http://blogi.polskatimes.pl/poppolityka/2013/11/09/prezydent-z-gorzkiej-czekolady/ ). Okazuje się, że nic w tej sprawie się nie zmieniło i nadal prezydent jest uwielbiany przez niemal wszystkich w badaniach CBOS i jest dużo surowiej oceniany w ankietach TNS.

komorowski

 

Linki do kwietniowych sondaży z oceną pracy prezydenta Komorowskiego:

– CBOS http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wiekszosc-polakow-dobrze-o-prezydencie-negatywnie-o-obu-izbach-parlamentu

– TNS Polska http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/50-proc-dobrze-o-pracy-komorowskiego-28-proc-dobrze-o-tusku