Archiwa tagu: Warszawa

Kolejny raz Państwowa Komisja Wyborcza zdała egzamin i na oficjalne dane o frekwencji 25,7% we wczorajszym referendum kazała nam czekać tylko 14 godzin. Niemcy we wrześniowych wyborach parlamentarnych 44 miliony głosów liczyli przez 7 godzin, ale nie bądźmy przesadnie złośliwi 😉

Gratulacje należą się pracowni TNS Polska, której exit poll kolejny raz (tym razem bez ironii) trafnie przewidział rezultat głosowania. W niedzielny wieczór o 21.00 na ekranach TVN24 i TVP Info, które zamówiły badanie, ujrzeliśmy frekwencję na poziomie 27,2% – później w ramach late poll skorygowaną do 26,8%. Tak czy inaczej, strzał TNS mieści się w marginesie błędu 2 pkt proc, o którym informowała sama pracownia jeszcze przed realizacją exit poll.

Okazało się też, że głos tłyterowego ludu nie powinien być lekceważony 🙂 Średnia typów frekwencji w naszej zabawie wyniosła 26,8%, niemal idealnie pokrywając się z rzeczywistym uczestnictwem wyborczym. Najlepszy typ należy do posłanki PO Ligii Krajewskiej (25,5%), moja skromna osoba uplasowała się na 2. miejscu z typem 25,9% 🙂 Dzięki wszystkim za przesłane na timelinie i DM propozycje, obiecuję powtórzyć zabawę przed kolejnymi wyborami do Parlamentu Europejskiego w maju 2014.

Skoro już zachwycam się sam sobą ;), przypomnę o opracowanej dla portalu Polityka Warszawska analizie ostatnich sondaży przedwyborczych. W piątek pisałem, że medialna interpretacja sondaży w oparciu o całkowity odsetek deklaracji udziału w referendum nie jest właściwa. Posiłkując się dotychczasowym doświadczeniem ośrodków badania opinii publicznej i własną, niewielką wiedzą szacowałem, że „frekwencja powinna zamknąć się w przedziale 24-27%, a prezydent stolicy nie powinna zostać odwołana”http://www.politykawarszawska.pl/index.php/article/233 ).

finito

Według medialnej interpretacji publikowanych w trakcie kampanii referendalnej sondaży prezydent stolicy powinna już szykować się do wyprowadzki z Ratusza. Jeśli jednak przyjrzymy się bliżej tym badaniom, sprawa nie jest tak jednoznaczna.

Sondaże nie pozostawiają Hannie Gronkiewicz-Waltz złudzeń co do jednego: zdecydowana większość tych, którzy pofatygują się 13 października do lokali wyborczych, opowie się za jej odwołaniem ze stanowiska prezydenta Warszawy. Odsetek przeciwników HGW waha się od 67% w badaniach TNS Polska do 76% w sondażu ABR Sesta. Po wyłączeniu z sondaży wyborców niezdecydowanych, 83-88% warszawiaków zagłosuje przeciw obecnej prezydent miasta. Warto podkreślić, że ten odsetek – jak na polskie realia – jest bardzo podobny w sondażach 4 różnych ośrodków.

1

 

Zauważmy też, że nadal 10-14% chętnych do udziału w głosowaniu chce bronić HGW. Biorąc pod uwagę sondażowe deklaracje uczestnictwa w referendum (nawet połowa warszawiaków), daje to nawet 5 punktów procentowych frekwencji, co w obecnej sytuacji może mieć niebagatelne skutki dla dalszych losów prezydent miasta.

O ile w przypadku rozkładu głosów w samym referendum sondaże są dość jednoznaczne, o tyle dużo ważniejsza kwestia – poziomu projektowanej frekwencji – nie jest już w przedwyborczych badaniach tak klarowna. Według PKW, w stolicy uprawnionych do głosowania jest 1 milion 335 tysięcy osób. By referendum było ważne do urn musi się pofatygować ponad 389 tys. warszawiaków, co przekłada się na frekwencję na poziomie ok 29%. Sprawdźmy jak wyglądają zapowiedzi udziału w referendum w ostatnich przed referendum sondażach czterech ośrodków demoskopijnych.

2

 

Gdyby wszyscy warszawiacy, którzy deklarują w sondażach udział w głosowaniu, faktycznie pofatygowali się do urn wyborczych, próg ważności referendum zostałby osiągnięty. Choć zgodność między ośrodkami badania opinii publicznej jest tu mniejsza niż w przypadku rozkładu głosów, to jednak wystarczający odsetek 36-52% mieszkańców stolicy zapowiada pójście na referendum.

Sprawdźmy jeszcze dynamikę zmian podczas kampanii referendalnej na podstawie kilku sondaży TNS Polska.

3

 

Zwraca uwagę, że podczas trwającej kampanii referendalnej odsetek deklarujących udział w głosowaniu 13 października praktycznie pozostaje w sondażach TNS (najlepszego ośrodka badań opinii publicznej w wyborach 2011) na niezmienionym poziomie 36-39%. Ostatni sondaż TNS pokazuje jednak, że spadła liczba osób „raczej” wybierających się do urn, co może sugerować krystalizowanie się bloku przeciwników i zwolenników obecnej prezydent.

Zagadką pozostaje, ilu z zapowiadających udział w referendum naprawdę uda się w nadchodzącą niedzielę do lokalu wyborczego. Ze względu na fakt, że podczas kampanii referendalnej to TNS Polska najbardziej regularnie badał preferencje warszawiaków, postanowiłem przyjrzeć się, jak wyglądały różnice pomiędzy deklarowanym udziałem w wyborach a rzeczywistą frekwencją w ciągu ostatnich 20 lat. Efekty porównania w poniższej tabeli.

4

 

  1. W historii badań TNS Polska rzeczywista frekwencja wyborcza nigdy nie przewyższyła sumy deklaracji „zdecydowanie pójdę na wybory” i „raczej pójdę” (w tabeli jako „tak ogółem”).
  2. Rzeczywista frekwencja wyborcza najbardziej zbliżona była do sondażowej odpowiedzi „zdecydowanie pójdę zagłosować” – przeciętna frekwencja wyborcza w analizowanym okresie wyniosła 49,6%, zaś średni odsetek „zdecydowanie tak” 49,5%.
  3. Warto zauważyć, że kilkukrotnie realne uczestnictwo w wyborach przewyższyło jednak odsetek „zdecydowanych” deklaracji (np. 2009 i 2010 – w tabeli oznaczone na żółto).
  4. Przeciętnie, na przestrzeni ostatnich 2 dekad, realna frekwencja zanotowana w wyborach wynosiła 67,3% ogólnych deklaracji uczestnictwa w sondażach TNS.

Gdyby tę średnią zastosować mechanicznie do ostatniego przedreferendalnego sondażu TNS Polska (łącznie 36% deklaracji udziału), to otrzymujemy frekwencję wynoszącą 24% – a więc dużo poniżej wymaganych 29%. Jeśli zaś uwzględnimy fakt, że wg TNS „rzeczywista frekwencja oscyluje wokół odsetka ankietowanych deklarujących swój zdecydowany udział w głosowaniu”, a ten w ostatnim sondażu TNS wynosi 27%, możemy spodziewać się frekwencji na poziomie 27%.

Reasumując, za odwołaniem HGW opowiada się w badaniach opinii publicznej zdecydowana większość deklarujących udział w głosowaniu. Jeśli przyjąć, że dotychczasowe doświadczenie TNS Polska potwierdzi się przy okazji referendum warszawskiego i, po pierwsze, rzeczywista frekwencja będzie zbliżona do odsetka osób chcących „zdecydowanie” pójść do urn, a po drugie, wyniesie ok 2/3 ogółu deklarujących udział w głosowaniu, to frekwencja powinna zamknąć się w przedziale 24-27%, a prezydent stolicy nie powinna zostać odwołana. Pamiętać jednak należy, że taka symulacja to w pewnym sensie wróżenie z fusów, bowiem operujemy tylko i wyłącznie wieloletnią średnią badań, zastosowaną mechanicznie do aktualnych sondaży. I wreszcie, w sondażowej historii TNS bywały lata, gdy realna frekwencja zanotowana w wyborach była wyższa od „zdecydowanych” zapowiedzi ankietowanych. Jeśli w tym roku będziemy mieli do czynienia z taką „anomalią”, przekroczenie progu 29% wydaje się możliwe.

 

Tekst ukazał się pierwotnie na portalu Polityka Warszawska http://politykawarszawska.pl

Poprosiłem znanych i lubianych użytkowników Twittera o ich typ frekwencji w niedzielnym referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jeśli rzeczywista frekwencja pokryłaby się z uzyskaną średnią naszych strzałów (26,8%), prezydent stolicy zostałaby uratowana. Najmniej łaskawy dla HGW w swojej prognozie był naczelny „Super Expressu” Sławomir Jastrzębowski (36%), największe szanse na ocalenie daje prezydent Warszawy Piotr Witwicki z Polsat News/300polityka (17%). Temu ostatniemu już teraz należą się gratulacje za najbardziej oryginalne uzasadnienie prognozy, wiążącej frekwencję z zawartością alkoholu w aktualnie konsumowanym trunku 😉 Kto jest najbliższy prawdy, dowiemy się już pojutrze 🙂

finito

Według opublikowanego dziś sondażu Millward Brown dla TVN24, prezydent Warszawy miałaby spore szanse pożegnać się ze stanowiskiem, jeśli głosowanie nad jej losem odbywało się już teraz. To już trzecie badanie opinii publicznej w tej sprawie. Najważniejszy w sondażach jest oczywiście procent wyborców deklarujących udział w referendum.

Rezultat referendum warszawskiego jest łatwy do przewidzenia i większość biorących w nim udział wyborców opowie się za odwołaniem HGW. Dużo bardziej interesująca jest odpowiedź na pytanie, czy referendum będzie ważne. Według Państwowej Komisji Wyborczej, w stolicy uprawnionych do głosowania jest 1 milion 335 tysięcy osób. By referendum było ważne, do urn musi się pofatygować ponad 389 tys. warszawiaków, co przekłada się na frekwencję na poziomie ok 29%. Sprawdźmy jak wyglądają zapowiedzi udziału w referendum w dotychczasowych trzech sondażach.

Pierwszy raz o warszawskie referendum zapytała pracownia TNS Polska na zlecenie „Gazety Wyborczej”. Przeprowadzony w połowie czerwca sondaż zaskoczył przede wszystkim wysokim poziomem frekwencji – aż 63% mieszkańców stolicy zadeklarowało chęć udziału w referendum. Co prawda z badania nie dowiadujemy się, ilu spośród nich stwierdziło, że „na pewno” pójdzie zagłosować, a ilu „raczej” (to bardzo istotne rozróżnienie), ale deklarowane uczestnictwo na poziomie 2/3 warszawiaków mogło robić wrażenie.

11111111

 

Drugie badanie ws. odwołania prezydent stolicy zrealizowane zostało również przez TNS Polska, tym razem na zlecenie „Wiadomości” TVP pod koniec sierpnia.  Sondaż przeprowadzono już po ustaleniu terminu referendum, a jego wyniki przyniosły zaskakujący spadek zainteresowania udziałem w głosowaniu. Tylko 36% warszawiaków chciało w sierpniu pofatygować się do urn, co oznaczało spadek o połowę w stosunku do deklaracji czerwcowych. Co ważniejsze, tylko 26% ankietowanych wyraziło chęć „zdecydowanego” głosowania, pozostałe 10% „raczej”. Dotychczasowe doświadczenia sondażowni z badań przed wyborami parlamentarnymi czy prezydenckimi wskazują, że rzeczywista frekwencja jest zbliżona właśnie do odsetka „na pewno pójdę zagłosować”.  To by zaś oznaczało, że HGW miałaby szansę ocalić swoje stanowisko.

22222

 

 

I wreszcie dzisiejszy sondaż, tym razem pracowni Millward Brown dla TVN24, a więc z dużą ostrożnością podchodzić należy do porównywania jego wyników z poprzednikiem. Jednak najbardziej nas interesujący odsetek zapowiadających zdecydowany udział w głosowaniu jest podobny do zanotowanego w sierpniu przez TNS (26%) i wynosi… 29%, a więc dokładnie tyle, ile potrzeba do ważności referendum. Dalsze 18% warszawiaków „raczej” pójdzie do urn, razem więc deklarowana frekwencja wynosi 47% – mniej niż czerwcowe 64%, ale więcej niż sierpniowe 36% w sondażach TNS Polska.

3333

 

Reasumując, za odwołaniem HGW opowiada się w badaniach opinii publicznej zdecydowana większość deklarujących udział w głosowaniu. Jeśli przyjąć, że dotychczasowe doświadczenie pracowni badawczych potwierdzi się przy okazji referendum warszawskiego i rzeczywista frekwencja będzie zbliżona do odsetka osób chcących „zdecydowanie” pójść do urn (jest to w polskich warunkach założenie ryzykowne:), to los prezydent Warszawy wisi na włosku. Bowiem zarówno wyniki sierpniowego, jak i wrześniowego sondażu pokazują, że 26-29% warszawiaków zamierza 13 października na pewno wziąć udział w referendum. Nadzieją PO pozostaje więc przekonanie kilkunastu procent wyborców, którzy chcą iść zagłosować przeciw odwołaniu HGW, by jednak ten dzień spędzili z dala od lokali wyborczych.