Archiwa tagu: wybory parlamentarne

Od pół roku PO cieszy się większym poparciem wyborców niż PIS.

7 sondaży

W lutym ośrodki badania opinii publicznej zrealizowały siedem pomiarów preferencji partyjnych na łącznej próbie 7588 Polaków. Dwa sondaże przeprowadził instytut TNS Polska (telefoniczny dla TVP oraz comiesięczny pomiar metodą wywiadów bezpośrednich – bez zlecenia), zaś rezultaty jednej ankiety opublikowały: CBOS, GFK Polonia, IBRiS (dla „Rzeczpospolitej”) oraz Millward Brown (dla TVN). O ile w styczniu Platforma prowadziła w pięciu z ośmiu zrealizowanych sondaży (w trzech zanotowano remis), o tyle w lutym liderem już wszystkich siedmiu pomiarów była partia E. Kopacz.

Lider

1

Wśród wyborców zdecydowanych, na kogo głosować, największe poparcie zanotowała w lutym Platforma Obywatelska, która mogła liczyć tak jak w styczniu na 39 proc. głosów. Na drugim miejscu uplasowała się prawicowa koalicja Prawo i Sprawiedliwość – Solidarna Polska – Polska Razem (34 proc. – spadek o 2 punkty procentowe względem poprzedniego miesiąca). Swoich przedstawicieli na Wiejskiej miałyby jeszcze tylko dwie partie: Polskie Stronnictwo Ludowe (10 proc. – wzrost o 2 punkty procentowe wobec stycznia) i Sojusz Lewicy Demokratycznej (9 proc. – bez zmian). PSL i SLD od kilku miesięcy rywalizują o miano trzeciej siły politycznej – w lutym to partia J. Piechocińskiego nieznacznie wypędziła lewicę. Pod progiem wyborczym znalazła się nowa partia – Koalicja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja (w skrócie KORWiN – 3 proc.) oraz  Twój Ruch J. Palikota (2 proc.). Zgodnie z oczekiwaniami pojawienie się nowej formacji J. Korwin-Mikkego unicestwiło w sondażach jego poprzednią formację – Kongres Nowej Prawicy zanotował w lutym poparcie 1 proc. badanych.

Zmiany

2

 

W ujęciu miesięcznym Platforma Obywatelska była liderem sondaży preferencji partyjnych nieprzerwanie przez 6 lat: od pierwszych zwycięskich wyborów parlamentarnych w 2007 roku aż do wiosny 2013 roku. W maju 2013 roku prowadzenie w rankingu partyjnym przejęła partia J. Kaczyńskiego. PIS był najpopularniejszą partią w Polsce przez 11 miesięcy do marca 2014 roku. Dopiero wiosną 2014 roku na fali ukraińskiego kryzysu Platforma na moment odzyskała niewielkie prowadzenie w badaniach opinii publicznej. Sondażowy „efekt Ukrainy”, którego apogeum przypadło na kwiecień i maj 2014 roku, przełożył się na minimalną wygraną PO w wyborach europejskich 25 maja 2014. Trwający dwa miesiące „efekt Ukrainy” szybko jednak ustąpił miejsca „efektowi taśm” i letnie miesiące 2014 roku (czerwiec-sierpień) znów należały do PIS. Momentem przełomowym dla polskiej sceny partyjnej był wybór Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej 30 sierpnia 2014 roku. Już we wrześniu PO wyprzedziła PIS i zdołała utrzymać sondażową przewagę podczas pierwszych miesięcy rządów Ewy Kopacz. W lutym 2015 roku – szósty miesiąc z rzędu – ośrodki badania opinii wskazywały, że wybory parlamentarne wygrałaby partia rządząca.

Bipolaryzacja

Półrocznemu okresowi prowadzenia PO w sondażach towarzyszą utrzymujące się na wysokim poziomie notowania PIS. Od zmiany na stanowisku premiera obserwujemy silną mobilizację elektoratów dwóch największych partii. O ile w ubiegłorocznych wyborach europejskich obie partie zebrały 64% głosów, o tyle po objęciu steru rządów przez E. Kopacz PO i PIS regularnie cieszą się poparciem 3/4 Polaków o sprecyzowanych preferencjach politycznych. 10 lat od rozpoczęcia ostrej rywalizacji politycznej między PO i PIS konflikt ten wciąż ma solidne oparcie w zachowaniach wyborczych.

 Mandaty sejmowe

Jeśli średnią styczniowych sondaży przeliczymy metodą d’Hondta na mandaty parlamentarne, to poszczególne partie mogą liczyć na następującą liczbę posłów: PO 195, PIS 169, PSL 50, SLD 45, PSL 40, MN 1. Podobnie jak na przełomie 2014/2015 roku możliwe byłoby więc skonstruowanie większości rządowej składającej się tylko z PO-PSL (245). Jest to istotna zmiana, bowiem przez ponad 2 ostatnie lata (2013/2014) sondaże dawały większość obecnej koalicji tylko przy wsparciu trzeciego koalicjanta – SLD. Lutowa średnia sondaży nie daje szans PIS na skonstruowanie większościowej koalicji z PSL. Jedynie wejście do parlamentu partii J. Korwin-Mikkego stwarzałoby PIS szansę na zdobycie w Sejmie większości rządowej.

Wnioski

Pogorszenie ocen pracy rządu czy spadek zaufania do czołowych polityków PO zaobserwowane po strajkach lekarzy i górników nie przełożyły się jak dotąd na notowania partii rządzącej. Platforma od pół roku wyprzedza PIS, a przeciętne poparcie dla PO w skali miesiąca – 39% – jest najlepszym sondażowym wynikiem od jesieni 2012 roku. Co więcej, uzyskana w lutym przewaga nad PIS – ok. 5 punktów procentowych – jest na tyle wyraźna, że nawet zakładając przeszacowanie PO i niedoszacowanie PIS w sondażach, można założyć że w lutym to Platforma cieszyła się większą sympatią ankietowanych Polaków. Czy partii E. Kopacz uda się utrzymać prowadzenie do październikowych wyborów parlamentarnych?

We wczorajszych wyborach parlamentarnych na Węgrzech spodziewane zwycięstwo odniósł prawicowy Fidesz przed koalicją lewicy i liberałów. Partia Orbana odnotowała jednak zauważalną stratę wobec poprzedniego głosowania, zdobywając o ponad 8 pkt proc. mniejsze poparcie niż w 2010 roku. Trzecie miejsce zajął neofaszystowski Jobbik, a pięcioprocentowy próg wyborczy udało się sforsować także zielonym. 

Oficjalne rezultaty elekcji parlamentarnej na Węgrzech prezentują się następująco:

Fidesz 44.36% (133 mandaty)

Koalicja lewicy i liberałów 25.89% (38 mandatów)

Jobbik 20.46% (23 mandaty)

Zieloni 5.24% (5 mandatów)

Zauważmy że 44% głosów na partię Orbana przekłada się na miażdżącą większość 67% miejsc w parlamencie, a taka większość umożliwia zmianę konstytucji. Gdyby takie wyniki odnotowano w polskich wyborach parlamentarnych, Fidesz z 92 posłami nie dysponowałby nawet bezwzględną większością głosów w 199-osobowym parlamencie i potrzebowały do dalszych rządów koalicjanta, najpewniej w postaci Jobbik. Pokazuje to skalę deformacji węgierskiego systemu wyborczego i odejścia od proporcjonalności w przeliczaniu zdobytych przez partię głosów na poselskie mandaty.

erere

Wyniki węgierskiej elekcji w myśl stosowanego w Polsce prawa wyborczego przeliczył dla mnie dr Tomasz Jurkiewicz, statystyk z Uniwersytetu Gdańskiego (Twitter: @Szamotikon).