Archiwa tagu: Rafał Matyja

Tym razem trochę o Gowinie, ale co nieco i o Putinie. Do tego muzyczno-historyczny eksperyment Cezarego Michalskiego, Donek sam w domu oraz Agata Czarnacka w moczarach dżenderyzmu. Naprawdę – wiele bardzo ciekawych materiałów. A jeszcze więcej codziennie trafia do magazynu PRZEGLĄD IDEI. Zapraszam!


MATYJA ANALIZUJE SYTUACJĘ POLITYCZNĄ W WARSZAWIE: Widać wyraźnie, że 322 tys. głosów to kapitał nie pozwalający na zdobycie prezydentury w pierwszej turze wyborów. To cały czas mniej od liczby głosów, którą zdobyła Hanna Gronkiewicz-Waltz w roku 2010. Zwłaszcza, że głosy na „nie” mobilizuje się łatwiej niż poparcie dla konkretnego kandydata. Trudno sobie wyobrazić by główne formacje polityczne wspierające akcję referendalną porozumiały się w wymiarze pozytywnym i takiego wspólnego kandydata znalazły. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie ma łatwej sytuacji. Ale wszystko zależy od tego, jakich rywali spotka w walce o reelekcję w 2014 roku. (…) Wynik na poziomie 322 tys. zmobilizowanych przeciwko Hannie Gronkiewicz-Waltz wyborców to solidny fundament pod zakwestionowanie jej kandydatury w 2014 roku. – to podstawowe wnioski politologa Rafała Matyi, który analizuje sytuację polityczną w stolicy po zakończonym porażką inicjatorów referendum. Analizę zamieszcza Nowa Politologia – pełna wersja w postaci solidnie nafaszerowanego danymi PDF – tutaj.


WIŚNIEWSKA I „DONEK SAM W DOMU”: Wyraźnie widać, że biografia Danuty Wałęsy, w której wytknęła mężowi, że – delikatnie mówiąc – tak bardzo zajęty był zbawianiem Polski, że zapominał o domu i rodzinie, była dla Tusk inspiracją i drogowskazem. Skoro Wałęsa miała odwagę, żeby wypomnieć mężowi to i tamto, to na odwagę zebrała się i Tusk. I też wypomina to i tamto. Choć dużo delikatniej. Skandal, podobny do tego, jaki wybuchł po publikacji książki Marzenia i tajemnice, już się nie powtórzy. (…) Wiele się od tamtego czasu zmieniło. Mamy dziś kolorowe spinacze i spokojnie można zostawić bez pracy kobiety w ciąży. Tego autorka już nie dodaje, ale pozostaje mieć nadzieję, że to dostrzega. Jest w końcu fanką Agnieszki Graff, która o macierzyństwie mówi i którą Małgorzata Tusk chętnie cytuje. – to fragmenty świetnej (i dość bezlitosnej) recenzji głośniej autobiografii małżonki premiera. Reecenzji pióra Agnieszki Wiśniewskiej. Całość w Dzienniku Opinii Krytyki Politycznej.


O KOŚCIELE I TUROWICZU W KULTURZE LIBERALNEJ: Naszych Autorów pytamy dziś o możliwość katolicyzmu otwartego we współczesnej Polsce. Jarosław Kuisz, redaktor naczelny „Kultury Liberalnej”, analizuje linię ideową Jerzego Turowicza, pokazując, w jakich aspektach publicystyka krakowskiego intelektualisty ożywczo wyłamuje się z ram głęboko konfliktowych i emocjonalnych debat. Piotr Mucharski, obecny redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”, podkreśla rolę zapomnianego dziś niemal personalizmu w oglądzie świata proponowanym przez Turowicza. Jego zdaniem Kościół otwarty znajduje się w Polsce w odwrocie – a odpowiedzialnością za to obarcza polską inteligencję. Natomiast zdaniem Stanisława Obirka upadek Kościoła otwartego w Polsce przypisywać należy brakowi zdolności istotnej części katolików do samoograniczenia. (…) Numer uzupełnia tekst Janiny Ochojskiej, która dzieli się osobistym wspomnieniem związanym z postacią Jerzego Turowicza – tak zapowiada swe ostatnie wydanie Kultura Liberalna. Ciekawe!


MICHALSKI O STANIE WOJENNYM i O POLSKOŚCI…: Pieśń „Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana…”, którą za chwilę w bardzo specyficzny sposób użyję, była pieśnią potworną. Zarówno w wymiarze tekstu, jak też melodii i wykonania. Kiedy ja i moi rówieśnicy słyszeliśmy ją na manifestacjach albo w czasie mszy, na których wtedy jeszcze bywaliśmy wyłącznie dlatego, że obowiązkowo poprzedzały manifestacje, kawałek ten był jęczany (bo śpiewać się go nie dało, on do śpiewania w ogóle nie był przeznaczony) przez księży, przez starsze panie i panów, czasem sympatycznych, z WiN-owską czy AK-owską przeszłością, które i którzy potrafiły i potrafili pomóc, ukryć, przechować, ale ich ulubiona estetyka była już w sposób nie do odwrócenia morbidalna. Właśnie dlatego słuchając tej wyjękiwanej na liczne niestrojące głosy pieśni skręcaliśmy się z odrazy, zaciskaliśmy zęby i uszy, bo wtedy nie chcieliśmy jeszcze poświęcić całej naszej młodości tej monstrualnej, morbidalnej grafomanii. Wtedy bowiem – w 1981, 1982, 1983… roku nie byliśmy jeszcze pokoleniem zombies, próbowaliśmy zatem uciekać przed śmiercią. A żeby wam pokazać, jak wyglądały szczeliny, kanały, portale tych naszych ucieczek, umieściłem pomiędzy słowami i wersami obrzydliwej pieśni linki do niewinnej zachodniej kontrkultury, rocka, disco i popu, bo tam było życie, a tu była wyłącznie śmierć.- pisze Cezary Michalski w Dzienniku Opinii Krytyki Politycznej. Zdecydowanie warto zapoznać się z wynikami tego eksperymentu.


MEDIATORY W DRUGIM OBIEGU: relacja z wręczania do niedawna dość alternatywnej a dziś chyba najbardziej lubianej (jeśli i nie najwyżej cenionej) w różnych środowiskach nagrody dziennikarskiej:


BAŁTYCKO-WOJENNE WYDANIE NOWEJ KONFEDERACJI: „Bałtyk w ogniu” to przewodni temat nowego wydania Nowej Konfederacji. O tym,że „Przeniesienie głównego frontu ewentualnego konfliktu pomiędzy Polską a Rosją na morze byłoby dla nas bardzo korzystne.” pisze w NK Jacek Bartosiak. Z kolei kom. por. Maksymilian Dura mówi w rozmowie z Aleksandrą Rybińską o „konieczności odbudowy polskiej marynarki”. Dyskusyjne (a może i utopijne) to tezy, ale przeczytać warto.


MATYJA O GOWINIE W NOWEJ KONFEDERACJI: PRJG startuje jako grupa mówiąca antypolitycznym językiem Platformy z roku 2001. Językiem, w którym „politykami” określa się liderów i działaczy innych ugrupowań. Czy to dobre wzory ? Wątpię. Nawiązanie do tego języka w jego ostrej populistycznej wersji zakorzenia partię Gowina w tradycji platformerskiej, ale wychylonej nie ku zrozumieniu wagi spraw państwowych (jak chciał Rokita), ale ku kulturowemu konserwatyzmowi, według którego społeczeństwo żyje w konflikcie z „dyskryminującym rodziny” i przedsiębiorców państwem. Jak taka retoryka przekłada się na rządzenie – trudno powiedzieć – tak m.in. pisze Rafał Matyja w Nowej Konfederacji o partii Jarosława Gowina.


KOZEK O GOWINIE W LEWICY24: Polska Tea Party, której glejt uczciwości daje syn Leopolda Tyrmanda – czyż można sobie wyobrazić lepszy obrazek dla formacji, która zapowiada się na konserwatywne odbicie Unii Wolności? Partii, która reprezentować będzie coraz lepiej wykształcony dzięki upowszechnieniu wyższego wykształcenia elektorat, który wcale nie musi chcieć ławą przemieszczać się do Warszawy i pozbywać się swego bardziej zachowawczego światopoglądu? Który chciałby powiedzieć „dość!”, ale nie grzeje go wizja oddawania głosu na Ruch Narodowy, zbyt estetycznie odległego od marzeń o statecznym życiu w willi na przedmieściach albo na nowym strzeżonym osiedlu? – to z kolei diagnoza politycznego gowinizmu stawiana przez Bartłomieja Kozka na łamach Lewicy24.


Ilustracja do tekstu Niny Chruszczowej. Project Syndicate PL.

NINA CHRUSZCZOWA O PUTINIE I PERONIE: NA szczęście nie tylko o Gowinie można czytać w przeglądzie „Na początku lat 40. pułkownik Peron, wówczas minister pracy i minister wojny jednocześnie, był szarą eminencją argentyńskich władz. Przed upadkiem komunizmu w roku 1989 pułkownikowi Putinowi, pełniącemu podobną rolę gorliwemu agentowi KGB, powierzono szerzenie dezinformacji i werbowanie sowieckich i cudzoziemskich agentów w Niemczech Wschodnich.” – w tym stylu Nina Chruszczowa szuka analogii między Putinem i Peronem na łamach Project Syndicate Pl.


CZARNACKA O „MOCZARACH DŻENDERYZMU”: To zostawanie, które przecież od zawsze było dla nas problemem, bo emigrowali najlepsi, a tam, zagranicą, wreszcie „mieli jakieś możliwości”, cały ten nasz resentyment wobec ludzi, którzy „znają angielski”, a więc na starcie są w lepszej pozycji od tych, którzy posługują się tylko polskim – to przecież wszystko jest wpisane w „ideologię gender”. Cały ten późny moczaryzm, o którym pisze Cezary Michalski w tekście o „Plackarni”; cały ten resentyment z mojego własnego tekstu „Kto nas nauczył nienawidzić Polski?” – wróciły jak zgaga przy okazji ideologii gender, której zresztą nikt nie rozumie.Rozpakowywanie paczuszki pod hasłem „ideologia gender” nie było łatwe. Moi konserwatywni rozmówcy, którym tłumaczyłam, czym są gender studies, kręcili ze smutkiem głowami, że jestem zakłamana i mam fałszywą świadomość, „bo tu chodzi o dzieci”, a potem przestawali się do mnie odzywać. Zrozumiałam z tego, że jednym z filarów ideologii gender jest znów gramatyka, a konkretnie: generowane przez polską gramatykę nieporozumienie – tak m.in. pisze Agata Czarnacka w świetnym tekście o tej cokolwiek niezwykłej recepcji gender studies w Polsce na łamach Lewicy24.pl


DAWID WILDSTEIN Z EUROMAJDANU W REBELYI: Polecaliśmy już kilka niemainstreamowych cykli relacji z Ukrainy, to teraz czas i na tę – na łamach Rebelyi już piąty odcinek relacji Dawida Wildsteina z Kijowa.


DEBATA O LIPSKIM W KULTURZE LIBERALNEJ: Dla niego polemika ze skrajną prawicą to było dużo więcej niż sprawa polityczna. To była przede wszystkim sprawa moralna. Właściwie w pewnym momencie nie widział potrzeby dyskutowania z komunizmem czy z marksizmem, bo one się same wykańczały, przynajmniej w Polsce. Myślę, że w jego odczuciu było to niemal niepotrzebne. Natomiast wciąż widział te residua skrajnej, przedwojennej prawicy – mówił o Janie Józefie Lipskim prof. Michał Głowiński podczas debaty zorganizowanej przez Kulturę Liberalną. Prócz Głowińskiego udział wzięli: Łukasz Garbal, Magdalena Grochowska i Karolina Wigura. Zapis dostępny tutaj


MROZIEWICZ O PROZIE BYŁYCH SZPIEGÓW: Trzy książki trzech szpiegów to dorobek ostatnich trzech lat na tym styku. W świecie plony spotkamy bogatsze: Graham Green, John le Carré, w przeszłości – Daniel Defoe. Na okładkach najczęściej czytamy, że utwór pochodzi spod pióra byłego oficera wywiadu. W żadnym wypadku nie jest to prawdą. Byłych oficerów wywiadu spotykamy jedynie na cmentarzu. Nigdy nie mówią oni, ani nie piszą prawdy, na wszystko muszą mieć zgodę własnych central i wszędzie używają własnej „legendy” – pisze Krzysztof Mroziewicz w Studiu Opinii. Tekst to na kanwie literatury Vincenta Severskiego, memuarów Turowskiego i m.in. pisarstwa Mariana Zacharskiego. Interesujące.


KLASYKA TEORII DOCHODU PODSTAWOWEGO W PRAKTYCE TEORETYCZNEJ: W tym artykule argumentuję za niezbędnością dochodu obywatelskiego dla Dobrego Społeczeństwadwudziestego pierwszego wieku i wykazuję, że mógłby on wspierać zarówno jednostkową wolność, jak i osobiste oraz wspólnotowe bezpieczeństwo, bez których nie może być mowy o rozwijaniu wszystkich talentów – tekstem Guya Standinga „Najwyższy czas. Prawo do podstawowego bezpieczeństwa dochodu” Praktyka Teoretyczna zaczyna serię tłumaczeń ważniejszych materiałów związanych z koncepcją dochodu podstawowego. Projekt realizowany jest we współpracy z prof. Ryszardem Szarfenbergiem.


To wszystko w tym odcinku. Nieodmiennie natomiast zapraszam do czytania wielu innych – bardzo czytania wartych! – tekstów, które codziennie dodaję do naszego sieciowego magazynu.*

PRZEGLADIDEI.PL

Linki do najciekawszych tekstów udostępniam również stale na Twitterze: @PRZEGLADIDEI. Zapraszam!


*Magazyn Przegląd Idei na Flipboardzie to najwygodniejszy zbiór tekstów wybranych do tego przeglądu. Jest aktualizowany codziennie – najnowsze teksty znajdziemy zawsze na początku. Możemy go czytać w niemal każdej komputerowej (lub mobilnej) przeglądarce. Używamy wtedy klawiszy strzałek, przewijania lub odpowiednich gestów, by “przerzucać” kolejne strony. Kliknięcie na tytuł  otwiera natomiast dany tekst w takiej postaci, w jakiej udostępnił go wydawca. Użytkownicy smartfonów i tabletów z systemami iOS (Apple) oraz Android (dowolna marka) mogą natomiast czytać i subskrybować (konieczne jest do tego konto na Flipboardzie) magazyn Przegląd Idei także w dedykowanej na te urządzenia aplikacji. 

Dziś jesteśmy na bardzo wysokim C. Przegląd generalnie o… Polsce. Autorzy – pierwsza liga i ekstraklasa. Ostrzeżenie: lektura tekstów z ostatniego tygodnia może skutkować kolizjami drogowymi – pamiętajmy więc, że troska o stan kraju źle wpływa na poziom skupienia kierowców.

_____________________

MATYJA W NOWEJ KONFEDERACJI: Jesteśmy krajem tysiąca strategii bez jakiejkolwiek własnej myśli strategicznej. Bez pomysłu na to, z czym musimy wyjść z okresu finansowania unijnego. Polska jest obecnie krajem setek, jeśli nie tysięcy strategii. Dokumenty o takiej nazwie spotykamy na stronach gmin, powiatów i regionów, ministerstw i uczelni. Strategie wypromowały nowe słowa, związki frazeologiczne, cały zestaw sloganów, które często nie niosą dającej się przetłumaczyć na potoczny język treści. Stanowią system znaków pozwalających jedynie na stwierdzenie, że autor dokumentu należy do kręgu „wtajemniczonych” w europejską nowomowę i rytuały eksperckie. (…) Jednak cały ten „przemysł tworzenia strategii”, który sam sobie wydaje się niezwykle kreatywny, daje bardzo smutne i nudnawe przedstawienie. Strategie różnią się od siebie nieznacznie, czasami można odnieść wrażenie, że czytamy jeden wielki tekst opętanego wizją własnej sprawczości autora. Ta jednolitość ma swoje źródło w fakcie, że wszystkie teksty ożywia jedna myśl: maksymalizacja absorpcji środków unijnych poprzez możliwie pełne wpisanie się w logikę strategii unijnych.- to tylko sam początek świetnego aż do ostatniej kropki tekstu „Jak się wyrwać ze strategicznej głupawki” politologa Rafała Matyi opublikowanego przez Nową Konfederację.

_____________________

WALICKI W KULTURZE LIBERALNEJ: Liberałowie muszą walczyć z wypaczonymi interpretacjami pojęcia liberalizmu. W Polsce dominuje rozumienie liberalizmu jako doktryny stricte ekonomicznej, jako apologii wolnego rynku. W najnowszej książce Leszka Balcerowicza, rzekomo poświęconej liberalizmowi, nie ma żadnych myślicieli, których ja uważam za klasyków liberalizmu – na przykład Isaiaha Berlina czy Johna Rawlsa. Są za to ideologowie amerykańskiej prawicy, choć nie są w ogóle liberałami, tylko anarchokapitalistami.- to m.in. mówi profesor Andrzej Walicki w wielowątkowej rozmowie z Łukaszem Pawłowskim w Kulturze Liberalnej. Tygodnik KL całkiem słusznie określił tę rozmowę mianem Wywiadu Miesiąca.

_____________________

STANISZKIS W REBELYI (I NOWEJ KONFEDERACJI): Niskie płace, nieozusowane umowy i masowa emigracja to strukturalne źródła przyszłego kryzysu. Wzrost podatków jako remedium zdusi kruchy wzrost. A państwo polskie, inaczej niż w Chinach, coraz bardziej się upartyjnia. I skraca horyzont decyzji. Unikając, odwrotnie niż nad Żółtą Rzeką, poważnej dyskusji o fundamentalnych zagrożeniach. – tak Jadwiga Staniszkis wysyła polską klasę polityczną na lekcje… do Pekinu. Tekst opublikowały i Rebelya, i (pierwotnie Nowa Konfederacja). Tu jeszcze link do pełnego wydania tego tygodnia internetowego, bo jest to naprawdę ciekawa, a wciąż dość nowa propozycja.

_____________________

O DEMOKRACJI BEZPOŚREDNIEJ I KONSULTACYJNEJ – ZAKROCZYMSKI W KONTAKCIE: Zarządzanie wielomilionowym państwem przy pomocy demokracji bezpośredniej już dawno uznano za niemożliwe. Okazuje się, że nie do utrzymania jest także równoległe istnienie w codziennej praktyce instrumentów demokracji bezpośredniej i przedstawicielskiej. Jednakże ta ostatnia nie może prawidłowo funkcjonować bez zaufania wyborców do swoich przedstawicieli. Coraz częściej pojawiające się obywatelskie inicjatywy ustawodawcze i wnioski o referenda zdają się potwierdzać tezę o kryzysie tego zaufania, a rozpaczliwe próby podłączania się polityków opozycji pod obywatelskie inicjatywy są tylko kolejnym argumentem, który za nią świadczy. Jeśli więc chcemy, aby nasze państwo funkcjonowało skutecznie, a jednocześnie zachowało swój demokratyczny charakter, potrzebne jest znacznie szersze otwarcie się polityków na potrzeby wyborców i uwzględnianie ich w codziennej praktyce rządzenia. – tak m.in. pisze Stanisław Zakroczymski w tekście ‚Problem z wolą ludu” w Magazynie Kontakt

_____________________

O DEMOKRACJI BEZPOŚREDNIEJ I KONSULTACYJNEJ – CZARNACKA W LEWICY24:  Konsultacje stały się punktem zapalnym, kruszejącym spoiwem polskiej umowy społecznej. Głęboka rewizja i rekonstrukcja (lub wręcz konstrukcja) mechanizmów konsultacyjnych na różnych poziomach i w różnych kontekstach jest w tej chwili niezbędna z punktu widzenia pikujących w dół poziomów zaufania społecznego. Nowe technologie umożliwiają nowe formy organizacji procesu konsultacyjnego i włączanie weń szerszej liczby obywateli i organizacji. Reprezentatywne centrale związkowe udowodniły, że mają kompetencje i potencjał do ustawicznych konsultacji procesu politycznego w kraju, a być może Unii Europejskiej.

Jednocześnie sfera publiczna lub opinia publiczna, zapośredniczające stanowisko i wkład obywateli w tradycyjnej demokracji, w Polsce nie spełnia swojej funkcji. Dyskursywny „rząd dusz” sprawowany jest przez podmioty medialne związane z ugrupowaniami, które zrezygnowały z politycznego znaczenia na rzecz bycia „beneficjentami transformacji”, lub uzależnione od partii aktualnie rządzącej. Ten trend co prawda odwraca się dzięki upowszechnianiu się dziennikarstwa internetowego, niskobudżetowych niezależnych mediów, wciąż jednak nie mogą one skutecznie rywalizować z koncernami medialnymi typu Polsat, Agora, ITI itp. pod względem możliwości działania i zasięgu.- to Agata Czarnacka w interesującym tekście „O demokrację konsultacyjną”  na łamach Lewicy24.

_____________________

O PISANIU W RES PUBLICE I STUDIU OPINII: W Studiu Opinii ładny esej Krzysztofa Mroziewicza z klucza „o sztuce powieści”, powiedzmy. W Res Publice natomiast ciekawy tekst Piotra Czerkawskiego o sztuce prowadzenia wywiadu.

_____________________

O INTERNECIE W RACJONALIŚCIE: Wyjątkowo fachowo napisana historia polskiego internetu (od tej technicznej strony). Tekst Wojciecha Terleckiego na łamach portalu Racjonalista.pl.

_____________________

POSŁAJKO W NOWYCH PERYFERIACH: Ten fenomen „odrodzenia narodowego” pokazuje dobitnie, że projekt „anty-faszystowski” (przynajmniej w wersji mainstreamowej, o wersji „bojówkowej” wiem niewiele, więc nie będę się wypowiadał) poniósł całkowitą klęskę. Po 20 latach tropienia prawdziwych i wyimaginowanych faszystów, pisania listów do gazet i donosów do prokuratury, idee narodowe są w pełnym rozkwicie. Zaś dyskurs anty-faszystowski uległ całkowitej kompromitacji – rzucanie epitetem „faszysty” czy też „antysemity” w każdego kto miał jakkolwiek prawicowe poglądy (jeśli wierzyć Cezaremu Michalskiemu, mianem antysemity określono kiedyś konserwatywnego liberała Legutkę) sprawiło, że to określenie całkowicie się zbanalizowało, straciło treść. Po drugie, „walka z faszyzmem” w wydaniu osób i organizacji ją uprawiających miała charakter całkowicie naskórkowy, ignorowała przyczyny istnienia taki postaw, a dodatkowo cechowała się (i nadal cechuje) myśleniem życzeniowym – na zasadzie: „jeśli powiemy głośno że faszyzm jest zły i nie pozwolimy się złym ludziom pokazywać w mediach, to problem zniknie” – pisze Krzysztof Posłajko w obszernym tekście na łamach Nowych Peryferii. W tekście będącym lewicową refleksją po Marszu Niepodległości.

_____________________

KSIĄŻKA GAWINA W KRYTYCE: Komandosi”, tak jak walterowcy, uważają się za komunistów czy też ludzi lewicy, dla których zaangażowanie jest moralnym imperatywem („zbawianie świata”, o którym wspomina Kuroń). Zaangażowanie polityczne, rozumiane jako walka o ideały lewicy, staje się tożsame z zaangażowaniem etycznym, czyli walką ze złem, kłamstwem w obronie prawdy, słabszych, krzywdzonych itd. Jest ono możliwe tylko w ramach niewielkiej grupy połączonej bardzo silnymi więziami przyjacielskimi („miłość” u Kuronia).To dlatego działalność polityczna może łączyć się w naturalny sposób z życiem towarzyskim. Polityka, przyjaźń, miłość, wspólne akcje publiczne i prywatki stają się tylko aspektami istnienia tej samej wspólnoty. Stają się częścią stylu życia, organicznymi elementami jednolitej egzystencjalnej całości – tak pisze o „komandosach” Dariusz Gawin w swej nowej książce „Wielki zwrot. Ewolucja lewicy i odrodzenie idei społeczeństwa obywatelskiego 1956–1976″ Obszerny jej fragment publikuje Dziennik Opinii Krytyki Politycznej.

_____________________

KSIĄŻKA ZYBERTOWICZA W REBELYI:  Jak historycy napiszą o Donaldzie Tusku? Mając szansę umocnić polskie państwo (ogromny zastrzyk środków z Unii), osłabił je, zdegradował. Bo najpierw nie mieliśmy państwa – zabory, I i II wojna, komunizm, wstrząs transformacyjny, częściowo ograniczenie suwerenności w związku z wejściem do NATO i UE. Potem, po sztucznie nakręconym szoku projektu IV RP, przychodzi do władzy człowiek, który ma duży kapitał zaufania, poparcie, ba, budzi nawet entuzjazm wielu środowisk. I uznaje, że jedyne, co może zrobić, to zapewnić „ciepłą wodę w kranie”, czyli w istocie ułatwiać dalszy demontaż tego podstawowego dobra wspólnego, jakim jest nasze państwo – to z kolei cytat z książkowego wywiadu Joanny Lichockiej z Andrzejem Zybertowiczem „III RP. Kulisy systemu”. Fragment książki publikuje Rebelya.

_

_____________________

To wszystko w tym odcinku. Nieodmiennie natomiast zapraszam do czytania wielu innych – bardzo czytania wartych! – tekstów, które w trakcie pracy nad kolejnymi odsłonami Przeglądu codziennie dodaję do naszego sieciowego magazynu.*

MAGAZYN PRZEGLĄD IDEI* MOŻNA ZAWSZE CZYTAĆ TUTAJ:

PRZEGLADIDEI.PL

Linki do najciekawszych tekstów udostępniam również stale na Twitterze: @PRZEGLADIDEI. Na stronie Przeglądu na Facebooku: FACEBOOK.COM/PRZEGLADIDEI codziennie informuję zaś o nowych wpisach na blogu i o aktualizacjach Flipboardowego magazynu. Zapraszam!


*Magazyn Przegląd Idei na Flipboardzie to najwygodniejszy zbiór tekstów wybranych do tego przeglądu. Jest aktualizowany codziennie – najnowsze teksty znajdziemy zawsze na początku. Możemy go czytać w niemal każdej komputerowej (lub mobilnej) przeglądarce. Używamy wtedy klawiszy strzałek, przewijania lub odpowiednich gestów, by “przerzucać” kolejne strony. Kliknięcie na tytuł  otwiera natomiast dany tekst w takiej postaci, w jakiej udostępnił go wydawca. Użytkownicy smartfonów i tabletów z systemami iOS (Apple) oraz Android (dowolna marka) mogą natomiast czytać i subskrybować (konieczne jest do tego konto na Flipboardzie) magazyn Przegląd Idei także w dedykowanej na te urządzenia aplikacji. Aktualny magazyn znajdziemy zawsze pod adresem PRZEGLADIDEI.PL . Flipboard nie pobiera żadnych opłat od czytelników.

Wracam z blogowym Przeglądem w nieco zmienionej, bo prostszej i narzędziowej formule (więcej TUTAJ). Raz w tygodniu przedstawiam tu absolutnie najciekawsze teksty publicystyczne, które ukazały się w niezależnych serwisach, na stronach think-tanków czy w internetowej prasie. Jednym słowem – poza medialnym mainstreamem. Codziennie natomiast udostępniam nawet po kilkanaście takich materiałów w Magazynie Przeglądu Idei. Zapraszam!

______________________________

SMOLAR W KRYTYCE: – W PO i PiS uznano za dogmat – wyciągnięto taki morał z wcześniejszych doświadczeń politycznych – że różnorodność ideowa, personalna, wielogłosowość są zaproszeniem do klęski. Dlatego obie te formacje ewoluują do stanu obecnego, kiedy względy ideowe odchodzą na bardzo daleki plan, a na pierwszym planie pozostaje wyłącznie kwestia politycznej skuteczności: zdobycia i utrzymanie władzy. Dyscyplina znajduje sie w centrum życia partyjnego. – mówi Aleksander Smolar w rozmowie z Cezarym Michalskim dla Dziennika Opinii Krytyki Politycznej.

I jeszcze Smolar:  W otoczeniu Donalda Tuska kluczową rolę odgrywa dziś Bartłomiej Sienkiewicz, który nigdy nie był w partii ani też formalnie w polityce i od niedawna jest w rządzie. Albo Jan Krzysztof Bielecki, który chyba też nie jest w Platformie Obywatelskiej. A to są dziś dwie postacie w otoczeniu Tuska, do których on ma, jak się zdaje, największe zaufanie – nie jako do partnerów politycznych, ale do uprzywilejowanych doradców nieposiadających w polityce żadnej własnej pozycji, poza właśnie tym autorytetem „zauszników lidera”.

______________________________

MATYJA W NOWEJ KONFEDERACJI: Donald Tusk nie jest Leszkiem Millerem. Wbrew powtarzanej od lat, a ostatnio szczególnie popularnej tezie, Platforma Obywatelska nie jest partią taką jak SLD w latach 2001–2004. Zarzuty, jakie można postawić obu politykom i obu formacjom, są różne i warto o tym przypominać, aby nie popaść w łatwą przesadę. Przedstawmy dwa istotne argumenty.

Po pierwsze – Tusk stoi na czele partii, która korzysta ze stabilnego mechanizmu finansowania z budżetu państwa. Platforma, przy wszystkich swoich wadach, nie jest ugrupowaniem na posyłki dla żadnego z oligarchów, nawet jeżeli stara się nie naruszać ich żywotnych interesów.

Po drugie – PO, podobnie jak inne partie władzy – buduje swoją siłę, wykorzystując zasoby instytucji publicznych i firm będących własnością skarbu państwa, a na niższych poziomach – spółek komunalnych. Nie ona pierwsza. Mechanizm pasożytowania ugrupowań na zasobach państwowych został precyzyjnie opisany w odniesieniu do czasów SLD i AWS. Gdyby PiS rządziło dłużej, zapewne także uległoby pokusie wzmacniania swoich struktur poprzez podobne praktyki – pisze Rafał Matyja na łamach najnowszego wydania Nowej Konfederacji, bardzo interesującego konserwatywno-prawicowego tygodnika idei, o którym dopiero dziś mamy tu okazję wspomnieć po raz pierwszy.

– To, co usłyszeliśmy w kuluarach dolnośląskiego zjazdu Platformy, mogło paść również w rozmowie między ludźmi AWS-owskiej prawicy i SLD-owskiej lewicy. Co nie znaczy, że jest to zachowanie godne pochwały, raczej fatalna norma partyjnej polityki w obecnych czasach. Formacje są w stopniu większym niż w latach 90. budowane z karierowiczów i konformistów, którzy nie interesują się polityką w wymiarze innym niż czysto osobisty. Co więcej – tego się w zasadzie od nich oczekuje: żeby udzielali poparcia i nie wtrącali się do wielkiej polityki. – pisze też politolog.

______________________________

ORBITOWSKI W REBELYI: W Rebelyi ukazała się obszerna rozmowa Arkadego Saulskiego z Łukaszem Orbitowskim: Czym innym jest przekonanie, że świat jest tajemnicą, czym innym wiara w Chrystusa, która w swojej próbie nadania życiu sensu nieco tę tajemnicę umniejsza. Świat jest groźny. Nadnaturalność jest jego naturalnością. To dzicz, której nie rozumiem. Być może o to wam, chrześcijanom chodzi – o obłaskawienie tej tajemnicy, która, w mojej opinii, nie może zostać okiełznana. Nie jestem też chłodny i racjonalny. Przeciwnie. Dość dzikie ze mnie stworzenie, taki pogański bożek idący sobie przez świat. Po prostu, nie jestem wierzący – mówi pisarz.

I jeszcze fragment: Kiedyś straszliwie się zgładziłem, była impreza i leciał ten „Labirynt Fauna”. Nic z tego nie rozumiałem, bo słuchałem ludzi, zerkając tylko w telewizor. Film był ładny, choć głupi, zobaczyłem partyzantów w lesie i pomyślałem „eeee chciałbym napisać coś o partyzantach w lesie”. Potem przypomniał mi się „Król Duch” Słowackiego i tak powstało jedno z moich lepszych, na pewno bardziej znanych opowiadań: „Popiel Armeńczyk”. Tak to działa. Uwielbiam łączyć wysokie z niskim, tani horror ze Słowackim.

______________________________

MAZOWIECKI W KULTURZE LIBERALNEJ: Duch mojego przemówienia z 24 sierpnia – i późniejszego exposé z 12 września, kiedy przedstawiałem politykę nowego rządu – był duchem zasadniczej zmiany, ale zmiany przeprowadzonej w sposób ewolucyjny, pokojowy, bez zemsty, co nie oznaczało absolutnie bez rozrachunku z przeszłością, tylko bez zemsty. To właśnie była ta „gruba kreska” między przeszłością i teraźniejszością. Proszę pamiętać, że partia komunistyczna w tym kraju nadal miała wówczas ponad dwa miliony członków. Musiałem im powiedzieć, czy demokratyczna Polska będzie też ich Polską, czy też będą obywatelami drugiej kategorii i czy zaczną się jakieś polowania na czarownice – mówił w archiwalnej rozmowie z 1999 roku Tadeusz Mazowiecki (rozmowę opublikowała po raz pierwszy w ostatnich dniach Kultura Liberalna).

I jeszcze jeden fragment: Na jeden temat nie rozmawialiśmy, mimo że generał Jaruzelski wielokrotnie próbował ze mną o nim rozmawiać. To był temat wprowadzenia stanu wojennego. Wielokrotnie próbował ze mną o tym rozmawiać. Natomiast ja mówiłem mu zawsze: „Panie Prezydencie, panie generale, w tej sprawie zostaniemy przy swoich zdaniach. Uważam, że nie było takiej konieczności”.

______________________________

O MAŁYCH OJCZYZNACH W INSTYTUCIE OBYWATELSKIM:  Kiedy przeglądałem różne dokumenty archiwalne dotyczące mojej rodzinnej miejscowości – Kochłowic (dziś dzielnicy Rudy Śląskiej) – uderzyło mnie w nich to,  jak wiele przed 80 czy 100 laty było tutaj organizacji, stowarzyszeń, kółek i kół: kościelnych, sportowych, politycznych, zawodowych, gospodarczych, muzycznych, łącznie z klubem szachowym i ogrodem działkowym. A wszystko bardzo na serio: regularne spotkania, władze, protokoły, pieczątki…  I myślę, że moje Kochłowice nie były pod tym względem wyjątkiem. Konflikty narodowościowe i polityczne z tamtego czasu pobudzały jeszcze wszystkie strony, by się jakoś organizować. I przeciągać na swoją stronę choć część Ślązaków. W tym tkwiła też mniej przyjemna twarz takiego na pozór idyllicznego życia w śląskich Heimatach: niewiele było trzeba, żeby ktoś stał się „obcym” – Gorolem, Polokiem, Niemcem. Górnoślązacy myślą konkretem, więc „obcy” miał często bardzo konkretną twarz. A XX-wieczne nacjonalizmy i totalitaryzmy umiejętnie to wykorzystywały i z różnym skutkiem zaszczepiały ideologiczne myślenie w „światach najmniejszych” mieszkańców Śląska. – pisze m.in. Marcin Jarząbek w cyklu Lupa Instytytu, w tej odsłonie poświęconym „Małym ojczyznom”. A tu wszystkie teksty: LUPA INSTYTUTU.

______________________________

SZAHAJ, BIELIK ROBSON, BERTRAM, SAWCZUK W KULTURZE LIBERALNEJ: Tuż przed 11 listopada warto pytać o politykę historyczną w naszym kraju, tak często podnoszoną w sporze o radykalizmy i ideologię nacjonalistyczną. Wyobrażenia przeszłości, zbiorowe marzenia i nadzieje mają ogromne znaczenie społeczne. Wpływają niebagatelnie na całokształt życia społecznego, także liberalnego. Ale czy do każdej tradycji powinniśmy się odwoływać? Czy zapominamy o uczeniu się na błędach dwudziestolecia międzywojennego? I czy z punktu widzenia liberalizmu polityka historyczna ma w ogóle rację bytu? – pyta redakcja we wstępniaku do wydania Kultury Liberalnej jeszcze przed Świętem Niepodległości. Piszą i mówią: Andrzej Szahaj, Agata Bielik-Robson, Łukasz Bertram i Tomasz Sawczuk.

______________________________

 MATYSZKOWICZ W TEOLOGII POLITYCZNEJ: W 1295 roku przypomniano tam rzymską maksymę: „To, co dotyczy wszystkich, powinno być przez wszystkich zaakceptowane”. Zasada bliźniacza względem znanej z polskiej historii konstytucji „Nihil novi”, która związała stanowienie prawa z obowiązkiem sięgnięcia po głosy tych, których będzie ono dotyczyło. Zarówno w wypadku Brytyjczyków, jak i Polaków zasada ta przez wieki nie stała na przeszkodzie państwa, ale przeciwnie, w wielu aspektach je wzmacniała. Istnieje bowiem zależność między podmiotowością obywateli a podmiotowością wspólnoty, którą oni tworzą. Już Arystoteles zwracał uwagę na to, że niewolnicy nie mogą tworzyć polis. Jeśli ktoś bowiem nie jest zdolny do kierowania własnym losem, to nie stworzy wspólnoty, która stałaby się samowystarczalna. Twórcy Unii Europejskiej często o tym zapominają. „Król zwołuje parlament, gdy przychodzi parać się trudnymi sprawami” – pisano w 1340 roku. Czy dzisiaj to jest jeszcze aktualne? – tak zaczyna się tekst Mateusza Matyszkowicza o wolności i suwerenności opublikowany w Teologii Politycznej. Warte uwagi.

______________________________

TRAFIONY ZATOPIONY W NOWEJ POLITOLOGII: Kolejna odsłona cyklu analizującego trafnośc politologiczno-komentatorskich prognoz w danych kampaniach. Tym razem wybory parlamentarne z roku 2011.

______________________________

DYMEK W KRYTYCE: Sprawa Davida Mirandy to komunikat: jesteś dziennikarzem, dysponujesz ważnymi informacjami –  licz się z tym, że zostaniesz potraktowany jak terrorysta – pisze w Dzienniku Opinii Jakub Dymek.

I dalej: Dlaczego to właśnie zatrzymanie Mirandy ustanowiło precedens? 28-letni Brazylijczyk jest życiowym partnerem i współpracownikiem Glena Greenwalda, amerykańskiego dziennikarza, którego nazwisko w trakcie krótkiej współpracy z brytyjskim „Guardianem” stało się niemalże synonimem walki z rządową obsesją szpiegowania, zarówno amerykańską, jak i brytyjską. Greenwald w ciągu ostatnich lat konsekwentnie wydobywał na jaw nadużycia rządów obu tych państw – korzystając z materiałów, jakie, podobno jako jedyny, otrzymał od przebywającego obecnie w Rosji na prawach azylu Edwarda Snowdena. – pisze Dymek

_________________________________

To wszystko w tym odcinku. Nieodmiennie natomiast zapraszam do czytania wielu innych – bardzo czytania wartych! – tekstów, które w trakcie pracy nad kolejnymi odcinkami Przeglądu codziennie dodaję do naszego sieciowego magazynu.*

MAGAZYN PRZEGLĄD IDEI* MOŻNA ZAWSZE CZYTAĆ TUTAJ:

PRZEGLADIDEI.PL

Linki do najciekawszych tekstów udostępniam również stale na Twitterze: @PRZEGLADIDEI. Na stronie Przeglądu na Facebooku: FACEBOOK.COM/PRZEGLADIDEI codziennie informuję zaś o nowych wpisach na blogu i o aktualizacjach Flipboardowego magazynu. Zapraszam!


*Magazyn Przegląd Idei na Flipboardzie to najwygodniejszy zbiór tekstów wybranych do tego przeglądu. Jest aktualizowany codziennie – najnowsze teksty znajdziemy zawsze na początku. Możemy go czytać w niemal każdej komputerowej (lub mobilnej) przeglądarce. Używamy wtedy klawiszy strzałek, przewijania lub odpowiednich gestów, by “przerzucać” kolejne strony. Kliknięcie na tytuł  otwiera natomiast dany tekst w takiej postaci, w jakiej udostępnił go wydawca. Użytkownicy smartfonów i tabletów z systemami iOS (Apple) oraz Android (dowolna marka) mogą natomiast czytać i subskrybować (konieczne jest do tego konto na Flipboardzie) magazyn Przegląd Idei także w dedykowanej na te urządzenia aplikacji. Aktualny magazyn znajdziemy zawsze pod adresem PRZEGLADIDEI.PL . Flipboard nie pobiera żadnych opłat od czytelników.

W ostatnich dniach w serwisach objętych naszym przeglądem wiele napisano przede wszystkim o niedzielnych wyborach w Niemczech. Teraz, już po ich rozstrzygnięciu, pozostaje mi chyba tylko odesłać spóźnionych chętnych do lektury przedwyborczych materiałów do magazynu przegladidei.pl – tam znalazły się wszystkie ciekawsze pozycje związane z Niemcami. Coraz więcej natomiast można znaleźć tekstów dotyczących sytuacji – w pewnym sensie wyborczej – która czeka stolicę Polski przy okazji wyznaczonego na 13 października warszawskiego referendum.

Na przedreferendalnych kampaniach WWS, PiS i samej Platformy koncentruje się w tej chwili uwaga autorów 300polityki. Możemy tam znaleźć i materiał  Michała Kolanko o planie „blitzkriegu” szykowanym przez organizację burmistrza Guziała, i tekst Łukasza Mężyka o „pełnoformatowej” kampanii przygotowywanej przez PiS. Widać wyraźnie, że 300 polityka będzie przed referendum trzymać rękę na pulsie.

To samo robi oczywiście serwis kierowany przez politologa Błażeja Pobożego czyli politykawarszawska.pl. Tym razem jednak wyróżnia się tam ciekawy  tekst Agaty Witkowskiej o jednym z najbardziej chyba trafionych „nabytków personalnych” Hanny Gronkiewicz-Waltz czyli o nowym naczelniku miejskiego wydziału estetyki Grzegorzu Piątku. Tekst interesujący tym bardziej, że redakcja politykiwarszawskiej generalnie nie oszczędza na co dzień warszawskiego ratusza.

W Nowych Peryferiach jedyny (bo wychodzący daleko poza schemat tego, co na Twitterze chętnie nazywamy „oburzonkiem”) tekst na kanwie głośnego w ostatnich dniach rozstania Tomasza Piątka z Krytyką Polityczną (czy raczej na odwrót), który chce mi się tutaj polecić. Marceli Sommer przygląda się konstrukcji i logice akcji konsumenckiej, którą chciał rozpocząć Piatek, i całkiem złożonym mechanizmom środowiskowym, lojalnościowym, ideologicznym widocznym zarówno, jeśli chodzi o „zaatakowane” przez Piątka grupy, jak i jego własną do niedawna redakcję.

Sporo dziś także tekstów, które poddają głębszej – albo wręcz głębokiej – refleksji obrazy Ogólnopolskich Dni Protestu sprzed tygodnia. W Dzienniku Opinii bardzo udana rozmowa Cezarego Michalskiego z Piotrem Dudą. Widać, że i Michalski panuje nad wywiadem ze związkowym trybunem, i że związkowy trybunem jak najbardziej nadąża za Michalskim i jego bynajmniej nie najprostszymi pytaniami. Godne uwagi zwłaszcza tych, którzy uwielbiają porównywać Dudę z Lepperem.

Agata Czarnacka na łamach Lewicy24 dostrzega meta-cele działań związkowców w sferze pojęć i idei demokracji konsultacyjnej. „Problem nieufności i zaufania przesunął się z linii obywatele – rząd na linię związkowcy – kierownictwo związków. Dopiero w ostatniej kadencji sejmu, w drugiej kadencji rządu Donalda Tuska dysfunkcyjność owych „demokratycznych ram” Komisji Trójstronnej stała się niemożliwa do zamaskowania. Zauważmy, że protesty związkowe rozgorzały na dobre nie wtedy, gdy rząd forsował niekorzystne dla pracowników ustawy, ale gdy wyszło na jaw, że ustawy te nie noszą żadnych znamion konsultacji ze stroną pracowniczą, ” – pisze m. in. Czarnacka po świetnym wstępie o roli nieufności wobec państwa i klasy politycznej w nowych formach protestu.

Jest też i całkiem ciekawa interpretacja Dni Protestu w duchu ultraliberalnym (z którą to interpretacją autor przeglądu radykalnie się nie zgadza). „Nie wierzę w działania związkowców. Nie wierzę, że obudzą się dusze milionów ludzi uzależnionych od państwa i jego pstrej łaski. Nikt, kto oczekuje łaski i wsparcia ze strony Lewiatana nie może mu zaszkodzić, ani go zmienić” – pisze Artur Żak na łamach Rebelyi. Żak oskarża też (o karmienie hobbesowskiego Lewiatana!) nie kogo innego, a obecną ekipę rządzącą.

Warto także z pewnością przeczytać świetną (jak zawszę) analizę Rafała Matyi – tym razem dotyczącą tego, jak rozkładają się siły polityczne na miejsko-prezydenckim poziomie samorządów. Na rok przed wyborami lokalnymi może to być pouczająca lektura.

Zupełnie inny kaliber i ciężar gatunkowy ma natomiast opublikowany przez Krytykę Polityczną fragment  książki Łukasza Modelskiego Fotobiografie PRL. To część obszernej, barwnej i bardzo ciekawej rozmowy z Janem Morkiem, jednym z najlepszych fotoreporterów powojennej Polski.

To wszystko w tym odcinku. Nieodmiennie natomiast zapraszam do czytania wielu innych – bardzo czytania wartych! – tekstów, które w trakcie pracy nad kolejnymi odcinkami Przeglądu codziennie dodaję do naszego sieciowego magazynu.*

MAGAZYN PRZEGLĄD IDEI* MOŻNA ZAWSZE CZYTAĆ TUTAJ:

PRZEGLADIDEI.PL

Screenshots_2013-09-22-18-03-05

Linki do najciekawszych tekstów udostępniam również stale na Twitterze: @PRZEGLADIDEI. Na stronie Przeglądu na Facebooku: FACEBOOK.COM/PRZEGLADIDEI codziennie informuję zaś o nowych wpisach na blogu i o aktualizacjach Flipboardowego magazynu. Zapraszam!


*Magazyn Przegląd Idei na Flipboardzie to najwygodniejszy zbiór tekstów wybranych do tego przeglądu. Jest aktualizowany codziennie – najnowsze teksty znajdziemy zawsze na początku. Możemy go czytać w niemal każdej komputerowej (lub mobilnej) przeglądarce. Używamy wtedy klawiszy strzałek, przewijania lub odpowiednich gestów, by “przerzucać” kolejne strony. Kliknięcie na tytuł  otwiera natomiast dany tekst w takiej postaci, w jakiej udostępnił go wydawca. Użytkownicy smartfonów i tabletów z systemami iOS (Apple) oraz Android (dowolna marka) mogą natomiast czytać i subskrybować (konieczne jest do tego konto na Flipboardzie) magazyn Przegląd Idei także w dedykowanej na te urządzenia aplikacji. Aktualny magazyn znajdziemy zawsze pod adresem PRZEGLADIDEI.PL . Flipboard nie pobiera żadnych opłat od czytelników.

 

 

Do magazynu Przegląd Idei powędrowało dziś ponad 20 dobrych i świetnych tekstów opublikowanych w niezależnych serwisach, w internetowej prasie i na stronach think-tanków. Zdecydowanie mamy więc co czytać. A co warto przeczytać najbardziej?

W Nowej Politologii rewelacyjna analiza Rafała Matyi dotycząca „kadrowych ławek” Prawa i Sprawiedliwości. Politolog bardzo szczegółowo przegląda PiS-owskie personalia, przypomina nazwiska, których z różnych przyczyn (od Smoleńska po rozłamy) nie ma już na . Ale Matyja tworzy też najpełniejszą chyba jak dotąd listę potencjalnych kandydatów PiS na stanowiska ministrów, wiceministrów i szefów urzędów centralnych. Jestem przekonany, że do tego tekstu zajrzy jeszcze niejeden dziennikarz i polityk.

Czytaj dalej

Rafał Matyja w Nowej Politologii bardzo wnikliwie pisze o Donaldzie Tusku i lekcjach, jakie odebrał on dzięki klęskom Leszka Millera i Mariana Krzaklewskiego. Jak dotąd to „Tusk jest tym politykiem, który najwięcej nauczył się na porażkach swych poprzedników” – zaznacza na samym wstępie politolog, który następnie podaje liczne na to dowody.  Ale jest przynajmniej jeden błąd wspólny i dla szefa SLD i dla byłego lidera AWS, który dziś – zdaniem Matyi – może popełniać także Tusk. A jaki – to już trzeba doczytać.

O „dziewczynie, która zdobyła posadę” i opiewającej ją „baśni” pisze na łamach Nowego Obywatela Jarosław Górski. Ten tekst, to najpierw cięta polemika z wizją rynku pracy prezentowaną przez jednego z autorów natemat.pl. Ale później Górski wychodzi dalej – i zastanawia się nad naturą relacji pracodawca-pracownik w neoliberalnej rzeczywistości. Ciekawe.

Czytaj dalej