Archiwa tagu: fundacja

Instytut Stosunków Międzynarodowych i Fundacja imienia K. Skubiszewskiego zorganizowały IV Sympozjum imienia Ministra Krzysztofa Skubiszewskiego, pt. Mocne Niemcy w słabej Europie. Między szansą a niepokojem. 

Plakat-Skubiszewski-2015-572x809
Mowa była o twardej polityce realnej rządu Angeli Merkel, o wartościach ani słowa. Czyżby w obliczu zagrożenia prawdziwą wojną nie u bram, ale w Europie, takie elementy jak prawa człowieka czy walka o pokój zeszły na drugi plan? Czy tak jest w rzeczywistości w polityce niemieckiej czy taki jest tylko odbiór tych działań w Polsce? Czy Niemcy negocjujący z Rosją zawieszenie broni na Ukrainie w formule normandzkiej reprezentują poglądy Pani kanclerz, stanowisko partii, własnego kraju czy jednak głos UE? Czy w przypadku interwencji wojsk rosyjskich w innym państwie ze wschodniej części UE Merkel nie wyśle swoich żołnierzy ze względu na pacyfistyczne i anty-NATOwskie nastroje w społeczeństwie? Na te pytania eksperci nie znaleźli definitywnych odpowiedzi. Niemcy to dziś wielka zagadka, kraj zagubiony, na rozdrożu historii, obawiający się rewizji ładu międzynarodowego i niepewny swojej roli w nim, znowu zbyt duży dla Europy, choć pod wieloma względami słaby, bo bez wizji i strategii politycznej, ale dla świata zbyt mały. My jako UE/NATO nie wiemy, czego chcemy od Niemców, a Niemcy nie wiedzą, czego chcieć od nich można. Krótko mówiąc, niemcoznawcy w najbliższych latach nie będą się nudzić. :-)

Oto kilka cytatów/parafraz wartych odnotowania:

Prof. Anna Wolff-Powęska

Kwestia niemiecka sprowadzała się do tego, jak silne powinny być Niemcy, aby się obronić, a jak słabe, by nikomu nie zagrozić. Stary problem niemiecki dotyczył wielkości, usytuowania, niemieckiej Sonderweg i postrzegania samych siebie. Nowy problem niemiecki dotyczy faktu, że te cztery czynniki przewartościowały się o 180 st.

Pomiędzy oczekiwaniami świata a gotowością Niemiec do podjęcia odpowiedzialności istnieje przepaść. Można to stwierdzić na podstawie ekspertyz przygotowanych przez 60 ekspertów z 27 krajów świata, którzy przedstawili, czego ich kraje oczekują od Niemiec w skali globalnej. Odpowiedź zbiorowa: wszystkiego, zaangażowania w każdy problem na każdym kontynencie, przywództwa militarnego i moralnego na najwyższym poziomie.

Prof. Włodzimierz Borodziej

W Niemczech elity polityczne nie są na tak wysokim poziomie jak gospodarcze.

Włochy ponad 150 lat po zjednoczeniu nadal są bardziej podzielone ekonomicznie niż Niemcy po inkorporacji NRD do RFN.

W 1990 r. polscy dyplomaci bali się powołania attaché obrony w Polsce, bo oznaczało to, że Niemiec w mundurze Bundeswehry będzie chodził po ulicach Warszawy. [przyp. własny: dla porównania – tylko w tym roku na ćwiczenia Sojuszu przyjedzie do Polski 1800 Niemców.]

Prof. Marek Cichocki

Niemcy, gdyby mieli podać definicję własnego kraju, powiedzieliby: mocarstwo handlowe. Priorytetem jest ekspansja na rynki zewnętrzne.Interesy handlowe powodują, że łatwiej jest Niemcom sprzedać technologie wojskowe do krajów arabskich, którym daleko do demokracji, niż podzielić się nimi z najbliższymi sojusznikami. Niemcy są obecne wszędzie, ale mają kłopot z nawiązaniem bliższych relacji. Do tego dochodzą anty-amerykańskie i anty-NATOwskie nastroje.

Trzeba uznać, że sąsiad już dojrzał do pewnych decyzji i ustalić, które z nich mają odzwierciedlenie w rzeczywistości. Głoszenie przez Niemcy etycznej odpowiedzialności za cały świat jest nieodpowiedzialne. Istotne jest, aby te deklaracje odpowiadały rzeczywistości. W razie poważnego zagrożenia, to będzie najważniejsze.

Niemcy charakteryzuje brak strategicznego myślenia politycznego. Opierają swoją politykę na zasadach wypracowanych po II Wojnie światowej. Działają na zasadzie przeciwdziałania pewnym zjawiskom, ale nie szukania rozwiązań, nowej formuły. Stąd wynika ich stosunek do Rosji – z nostalgii za porządkiem relacji z Rosją, w którym Niemcy doskonale się odnajdywali. Stąd kolejne próby Merkel powrotu do status quo ante – a może tym ostatnim razem się uda z Rosją porozumieć…

Piotr Buras

Kryzys na Ukrainie i kryzys euro podważyły pewniki w polityce zagranicznej Niemiec, w tym wiarę w prymat geoekonomii. To, co rodzi się na naszych oczach, to nie jest niemiecka Europa, a jej zaprzeczenie. W dodatku Niemcy mają za zadanie przewodzić reformom, które mogą zagrozić niemieckiemu modelowi gospodarki. Np. muszą redukować nadwyżki handlowe, co jest sprzeczne z niemieckim instynktem.

Głos z publiczności, prof. Klaus Ziemer z UKSW 

Byłem niedawno w uniwersytecie w Trewirze na dyskusji z udziałem specjalistów od polityki zagranicznej Niemiec. Spytałem ich wprost: co cenią wyżej w kontekście Ukrainy: prawo do samostanowienia, czy uszanowanie stref wpływów. Odpowiedź była jasna: trzeba uznać strefy wpływów (sic!) i później próbować je zmieniać. Potrzebny jest nowy twór, OBWE 2.0., który ureguluje z Rosją spory, w tym terytorialne. Tak wygląda pomysł Niemców na dalszą politykę z Rosją.