Ghazni. Jak się rodzi bohaterstwo.

Kategorie: Bez kategorii

FOT.Bartek Syta

FOT.Bartek Syta

Gdybyście chcieli kiedykolwiek usłyszeć, jak tu, w polskiej bazie Ghazni rodzi się bohaterstwo, albo gdzie i kiedy się ono w człowieku zaczyna, nie dowiecie się tego od Michała. Zresztą. Mnie też tego nie powiedział, chociaż spotkałam się z nim kilka razy i rozmawiałam kilka razy. Podejrzewam też, że nie puścił na ten temat pary ani w rozmowie ze swoim dowódcą, ani z kolegami, którzy, kiedy było już po wszystkim, serdecznie klepali go po ramionach, radośnie przybijali „piątkę”, ciesząc się, że wrócił do nich cały i zdrowy.

W Ghazni jesteśmy od piątku, minęło ledwo kilka dni, ale zorientowałam się, że dzieją się tu sprawy, które nie potrzebują wielkich słów. I żołnierze też ich nie potrzebują. Dlatego postaram się opowiedzieć historię Michała, starszego szeregowego z Centralnej Grupy Działań Psychologicznych bez zbędnego patosu, w krótkich, nomen omen, żołnierskich słowach.

Jest 28 sierpnia, godzina ok. 15.50 czasu afgańskiego. Starszy szeregowy Michał pełni służbę ochronną na jednej z wież umiejscowionych w bazie. Do końca służby zostało mu już parę minut. I wtedy nieomal w jednym czasie wydarza się kilka rzeczy: Michał słyszy potężną eksplozję i jak większość w pierwszej chwili myśli, że gdzieś blisko jego wieży musiała uderzyć rakieta. Ale tuman kurzu, jaki się podniósł uświadamia mu, że to nie rakieta, to coś większego. Jednocześnie w tym tumanie dojrzał swojego zmiennika, który zmierzał właśnie honkerem do wieży. Pojazd nagle znika w chmurze pyłu. W stronę wieży lecą kamienie, odbijają się od szyb, na szczęście ich nie przebijają. Jednocześnie na bazę prowadzony jest ostrzał z wioski. Jeden RPG wpada pod wieżę, drugi przelatuje nad nią. Michał składa meldunek dowódcy. Prosi o wsparcie. Jego zmiennik w tym czasie zdążył opuścić honkera. Michał widzi, że zmiennik z krwawiącym uchem, podtrzymywany przez kolegę biegną do schronu przy wieży.

– Obserwowałem ich, dbając, aby nikt w ich stronę nie oddał strzału. Asekurowałem ich – relacjonuje. Zmiennikowi udało się następnie dostać ze schronu do wieży. Michał dostrzegł, jak przez wyrwę w ogrodzeniu, którą spowodował wybuch, wbiegają napastnicy. Chwycił za lornetkę. Sprawdził przedpole, ocenił, czy możliwe jest oddanie strzału. Kiedy upewnił się, że jest to możliwe, wyszedł na schody i rozpoczął ostrzeliwać napastników. Nie działał na szczęście sam. Talibowie zgłupieli. Nie wiedzieli, z której strony lecą do nich strzały. Michał dostał wsparcie dwóch Amerykanów. Nie znał ich osobiście, tylko z widzenia. Potem Amerykanów podmienili koledzy z jego zespołu. Wtedy wysłał rodzicom wiadomość: „Jestem cały”. Zszedł ze służby po 12 godzinach, o północy. – Idę do biura do zespołu. Koledzy witają z uśmiechem, przybijamy piątki – opowiada. Porozmawiał z dowódcą. – Mój major zachował się tak, jak powinien się zachować dowódca – ucina moje pytania. Zresztą. Tego, kto i co powiedział, co odpowiedział – nie pamięta. To nie są ważne rzeczy. Ważne jest to, że w tym ekstremalnym momencie zachował zimną krew. Zastopował z kolegami talibów. Nie pozwolił, aby zrobili krzywdę ludziom w bazie.

– Jesteśmy odpowiedzialni za innych, szczególnie cywilów. O tym myślałem. Pewnie, że był moment, kiedy całe życie przewinęło mi się przed oczami. Ale na strach nie ma w takim momencie czasu. Dzięki szkoleniom, jakie przechodzimy w jednostkach w Polsce zdobyłem potrzebne doświadczenie i ten atak pokazał, że to doświadczenie rzeczywiście posiadam. Zachowałem się prawidłowo, jak zachowałby się każdy z nas – mówi, skromnie wzruszając ramionami.

Do rana, jak większość, przesiedział w schronie. Wyspał się dopiero na drugi dzień. Nie roztrząsa tego, co się wydarzyło. Nie widzi w tym sensu. – Nie ma potrzeby myśleć o tym, co się już stało – mówi.

Dowódca Michała chcąc docenić jego poświęcenie wysłał wniosek do dowódcy XIII zmiany PKW o odznaczenie Michała Krzyżem Wojskowym za walkę z terroryzmem w bezpośrednim kontakcie. Jeśli generał Marek Sokołowski zaopiniuje wniosek pozytywnie, trafi on następnie do ministra Obrony Narodowej, a potem do prezydenta.

Michał ma 25 lat, jest kawalerem, pochodzi z Bydgoszczy, w wojsku służy od pięciu lat, w Afganistanie jest od 5 miesięcy, to jego pierwsza misja. 28 sierpnia będzie dla mnie datą, przypominającą mi, że jestem szczęściarzem – uśmiecha się.

A jako ciekawostkę dodam, że Michał urodził się 6 marca. To też dzień, w którym ja po raz pierwszy zostałam mamą.

Komentarze (39):

  1. Avatar
    Hania

    Smutne to. Szkoda, ze nie wysili się Pani na elementarna uczciwość. Jak Polka może nazywać ludzi walczących na własnej ziemi, we własnej Ojczyznie „terrorystami”? Żadna znana mi definicja terroryzmu nie obejmuje takich przypadkow. Proszę pisać „partyzanci”, „bojownicy” etc. To ma być dziennikarstwo? Wstyd!

    1. Avatar
      lalek

      Większość tych jak to nazywasz partyzantów to terroryści wszystkich możliwych narodowości poza rodzimymi „afgańczykami”. Przyjedź, zainteresuj się, poznaj prawdę w różnych wersjach!

    2. Avatar
      Filip

      partyzantami czy bojownikami to można nazwać ludność rdzenną, jeżeli przyjeżdżają z Pakistanu żeby się pod płotem wysadzić to nazywamy ich terrorystami.

    3. Avatar
      ARO 55

      Posłuchaj dziewczyno. Jestem tu i teraz. Nie byłaś nie wypowiadaj się. Wypowiadasz się pomyśl. Zapoznaj się z 22 – ma prawami Talibów ( zwanymi przez ciebie ” partyzantami ” ) i odpowiedz sobie na pytanie czy chciała byś żyć i rodzić dzieci. Nie wiesz o czym piszesz. I nie porównuj ich do partyzantów bo obrażasz tych co przelewali w Polsce krew w walce z Faszyzmem.

    4. Avatar
      irek

      haniu to są terroryści bo ci którzy zaatakowali bazę to nie byli afgańczycy bo mało kto wie że ci z którymi tu walczymy to są ludzie z państw ściennych tak zwani najemnicy gdyby to byli afgańczycy to wtedy byli by to partyzanci

  2. Avatar
    Dan

    Wspaniały człowiek, znam go i dobrze go jest mieć po sąsiedzku. Wesoły, spokojny, skromny. Co do tego jakim sa tutaj partyzantami Ci terroryści to niech obrońcy talibów, wiedzą, że atak ten przyczynił się do śmierci wielu niewinnych osób, w dodatku w Ghazni nastroje są antytalibskie, atak wywołał protesty. W Afganistanie jest regularne wojsko, policja, struktury władzy sądownictwo i ludzie mają dość wojny w dodatku prowadzonej przez ludzi z Pakistanu, którzy wymuszają posłuszeństwo siłą. Tak, wielcy obrońcy talibów, partyzanci nie płacą 3-5 dol. za zasinienie paczki 8 letniemu dziecku i wysadzają go wraz z paczką w powietrze jak podejdzie do miejscowego sędziego, partyzanci nie zabijają nauczycieli za prowadzenie szkoły dla dziewcząt, partyzanci nie wysadzają w powietrze pojazdu niszcząc przy okazji całej wioski… To są przykłady za ostatnie 7 dni… Proszę aby osoby których wiedza o świecie sprowadza się do porównań z historii Polski za lata 1939- 1946 nim zabiorą zdanie w tematach o których nie maja pojęcia. Michał jest tu po to abyście Wy tam mogli spokojnie siedzieć przed komputerami i nikt nie narzucał Wam sposobu na życie według ludowych guseł z centralnej Azji w imię religii która wyklucza samobójczą śmierć. Zawsze możecie przyjechać tutaj i skorzystać z gościnności tych partyzantów… proszę, są odważni? Pewnie ugoszczą Was bardzo ciepło. Paweł gratulujemy. Sąsiedzi z 5.

  3. Avatar
    bardzo_dobry_znajomy

    Michał jesteśmy tutaj razem i jestem dumny, że Ciebie znam. To tutaj Ciebie poznałem. Życze nam szczęśliwego powrotu do Polski. 😉

  4. Avatar
    zb

    Ale mnie nikt nie przekona o słuszności pobytu tam w tym afgańskim tyglu naszych młodych odważnych ludzi – a im tam być jest bez logicznego sensu wg mojej opinii. Nadstawiają karki w imię czego – chorych ambicji naszego rządu i chęci przypodobania się jankesom. Żal mi naszych, którzy ryzykują zdrowie i często życie i nic z tego nie mają. Tego co oni tam utracą nikt i nigdy nie jest w stanie im wynagrodzić. Robi im się wodę z mózgu, ba pranie mózgu i chłopaki robią co im się każe – na litość Boską w imię czego!!! i za jakie winy !!!

  5. Avatar
    alex

    tak obserwowal ze pozwolil podjechac tak blisko ciezarowce. no super naprawde bohater. kreujecie w tych mediach to co i jak chcecie, najczesciej niewiele majace cos z prawda…

  6. Avatar
    Radzio

    Gratulacje ,że zachowałeś zimną krew wracaj cały łobuzie z Afganistanu.Mam nadzieję.że takiej sytuacji już nie doświadczysz. Trzymaj się zbóju.GRATULACJE,GRATULACJE I JESZCZE RAZ GRATULACJE !!!.

    Pozdrawiam.
    Twój kuzyn
    Radzio.

  7. Avatar
    Bagera

    O LOSIE 🙂 DZIĘKI STARY ŻE TAM BYŁEŚ I URATOWAŁEŚ MI ŻYCIE JESTEŚ WIELKI HA HA HA 🙂 PS. TAK NA MARGINESIE I DO WSZYSTKICH TO CO TU JEST NAPISANE TO JEST JEDNA WIELKĄ BZDURĄ !!!!!!!!!! POZDRO DLA KUMATYCH

  8. Avatar
    tantawi

    Anito , bardzo dobrze to napisalas. A co do tumanow nazywajacych talibow rdzennymi mieszkancami – szkoda slow. Pewnie usprawiedliwia ich prawo koraniczne – a raczej tego jak jakis mulla je interpretuje. Dlatego nie znosze religii. Wiem, ze mam starac sie byc dobra osoba I tyle. Czekam na swojski post jak Ci sie tam zyje.

  9. Avatar
    bardzo_dobry_znajomy

    O co tutaj właściwie chodzi? Już w bazie jest grono ludzi, które nie może sobie poradzić z tym, że ktoś zasługuje na kilka słów uznania. Te plakaty na dfac’u są żenujące. Ludzie opamiętajcie się!

  10. Avatar
    obiektywny

    Prawda jest taka, że po ataku wysypało całą masą bohaterów. Nagle ci, którzy pół roku byli na wakacjach mają swoje pięć minut i mogą pofantazjować jak dzielnie walczyli i ilu ubili. Gdyby zsumować z opowieści kto ile ma trafień to wychodzi ze bazę atakowało ze 300 talibów. A to, że prawda jest zupełnie inna i to, że ten blog to wylew surrealistycznych opowieści, oderwanych od codziennej prozy bazy to to już wiedzą nieliczni. Gdyby każdemu kontaktowi ogniowemu chłopaków z bojówki poświęcać artykuł trzeba by stworzyć naprawdę grubą księgę. Ale to przechodzi bez echa jak i to, że zgrupowania bojowe ruszyły w tym czym były do pojazdów, zabierając tylko broń i kamizelki w stronę wyłomu w hesco walcząc w bieliźnie, czy spodenkach podczas gdy większość z tych bohaterskich wojowników chwalących się walką okopywała się głęboko w schronach.
    Pani Anito – fajnie, że Pani chce przekazać coś do kraju z tej misji. Niestety przekazuje Pani zupełnie zafałszowany, pokolorowany obraz Afganistanu i misji. Niech Pani opowie o codzienności tej prawdziwej, o prawdziwej pracy np na bojówkach czy innych ekipach, które robią tu prawdziwą robotę dzień w dzień a nie fajnie pozują do aparatu. Bo jeśli gdzieś się rodzi bohaterstwo to właśnie tam. I to nie raz na pół roku tylko podczas każdego patrolu czy każdej akcji.
    P.S Panie Bardzo_dobry_znajomy
    A chodzi tu tylko i wyłącznie o prawdę. O to jak wyglądał ten dzień i o to co kto wtedy zrobił a co mówi, że zrobił. Bo jest duże grono osób, które zrobiły więcej i wykazały się bardziej ale siedzą cicho i bohaterów z siebie nie robią.

    1. Avatar
      szyderca

      hahahaaaa…. Dobry wpis obiektywny. Cichy bohater, który beczy jak baba i jest obrażony na cały świat za to, że nie jest o nim głośno. hahaaaaa…
      Obiektywny, ty już w tym komentarzu opisałeś swoje wielkie bohaterstwo i swoją ciężką robotę. I co narobiłeś? Teraz już Anita nie będzie miała o tobie co napisać. hahahaaaaa…
      Ale muszę przyznać że kozak z ciebie jest niezły. Oskarżasz innego żołnierza o kłamstwa i jednocześnie opisujesz swój heroizm. Bardzo sprytnie ty cichusieńki i skromniusi bohaterku. hahhahaaaa…

      No ale nie martw się tak. Jeszcze będziesz kiedyś sławny i ty. No może twoja sława nie będzie wynikała z twoich czynów wojennych, ale na pewno z wpisów krytykujących ten artykuł na przeróżnych portalach, fejsbukach i innych pierdołach, tylko podpisuj się tym samym nickiem, bo jak ciągle go zmieniasz to nikt nie wie, że taki fachowy komentarz wystawił nasz cichutki bohater i jeszcze ktoś pomyśli że to pisze jakiś sfrustrowany i niedowartościowany nieudacznik, a po co nam takie nieporozumienia? hahahahahahha

      A tak na poważnie, to wszystkiego dobrego ci życzę, a przede wszystkim szczęśliwego powrotu do domu.
      I nie przejmuj się tak tym artykułem. Przecież to tylko artykuł.

    2. Avatar
      naoczny świadek

      kolego nikt chyba lepiej tego nie nie mógł napisać w pełni się z tobą zgadzam,a pan szyderca nasłuchał się fantazji od tych co mają właśnie swoje pięć minut,i tych co do rana się okopywali w schronach gdy bojówka stała na hesko

  11. Avatar
    ja

    Dokładnie tak jak kolega powyżej powiedział. po jednej akcji robi si z kogoś bohatera. Każdy w tym dniu robił to co do niego należy i każdy powinien zostać bohaterem w takim wypadku. Ludzie którzy naprawdę narażają swoje życie na patrolach codziennie ratując innych o nich się nie mówi. Szkoda że tacy wielcy bohaterowie nie są tacy wylewni w działaniu jak wyjadą na patrol, co im się zdarza trzy razy w miesiącu aby złapać tzw. „Kazika ” jakoś w tedy się nie wychylają z pojazdu.A tu ma bazie są wielkimi bohaterami.
    Dziękuję

  12. Avatar
    człowiek z bazy

    Szanowni koledzy. Przeczytajcie tekst ze zrozumieniem i dokładnie go przeanalizujcie, a wtedy na pewno przestaniecie oskarżać chłopaka, który robi przez te pół roku to samo co wy: TO CO DO NIEGO NALEŻY !!! Wtedy pełnił tylko służbę na wieży, a w czasie ataku na bazę też zrobił tylko TO CO DO NIEGO NALEŻAŁO!!! Tak jak każdy z was. I zgadzam się, że każdy tu powinien zostać bohaterem, ale w artykule nie ma przecież ani słowa o tym, że TYLKO on nim jest.
    Panowie, przecież to jest artykuł o przeżyciach i odczuciach jednej osoby, a nie o pracy na misji, w którym wasze poświęcenie zostało przemilczane !!! Zrozumcie to, a przestaniecie szkalować normalnego, skromnego żołnierza. Wasze komentarze powiewają zwykłą zazdrością (Czy na pewno Michał jeździ tylko trzy razy w miesiącu na patrol ? – prowadzisz jego statystyki panie „ja” ? ; Skąd wiesz że jeździ TYLKO dla „Kazików” ? – kto ci powiedział jaka jest jego motywacja do wyjazdów ? ; Czy na pewno nie wychodzi z pojazdu na patrolu ? – Wszyscy, z którymi wyjeżdżał wiedzą że jest inaczej !!! , a jeśli kiedyś nie wyszedł, to skąd ci przyszło do głowy, że ze strachu? , skąd wiesz, że nie miał po prostu takiego polecenia?).
    Panowie, każdy żołnierz w bazie wie, że bojówki „robią dobrą i niebezpieczną robotę”, że jest tam dużo bohaterów, ale moim zdaniem, obrzucając błotem innego żołnierza, tylko dlatego że dziennikarka napisała o nim artykuł, jest żenujące i po prostu nie przystoi. Pisząc takie kłamliwe bzdury na temat tego chłopaka poniżacie samych siebie.
    Panowie inteligentniejsi. Apeluję do was: jeżeli widzicie że jakiś mało rozgarnięty zazdrośnik pisze tego typu komentarz – zabierzcie mu komputer. Proszę. To czytają również cywile w Polsce. Co sobie o nas myślą ???
    Propozycja: Zaproście Panią Anitę, opowiedzcie o swojej robocie. Na pewno ją zainteresujecie swoją pracą.

  13. Avatar
    obywatel

    Tak czytam te komentarze i szczerze powiem, że Pan Ja powiedział prawdę że robi się bohaterów za to co jest normą. Apeluje ludzie zobaczcie co się dzieje na zewnątrz i wtedy to opiszcie. Szkoda że nikt nie zobaczył działa chłopków na „HOTELU” nikt nawet o nich nie wspomniał i nie zauważył że im śmierć zajrzała w oczy. Ale oni o tym nie mówią i nie szukają rozgłosu bo robili swoją robotę i to jest a przynajmniej powinno być normą, ale niektórzy uważają niestety inaczej. A co do kartek wywieszonych na bazie na ten temat to świadczy tylko o jednym że większość ludzi to drażni i się z tego śmieją bo co im pozostało. Każdy wie jak było……..

      1. Avatar
        ja

        jestem jednym z wielu który bronił tego co zwą FOB GHAZNI jak chce pani porozmawiać i napisać artykuł naprawdę obiektywny i nie tylko o ataku na ten niby polski bastion w Ghazni to niech sie pani przypomni za 2 miesiące chciałbym porozmawiać. co pani na to

  14. Avatar
    zawiedziony

    Szanowna Pani, niech pani już nic więcej nie pisze.
    Po Pani artykuliku aż krew w żyłach buzuje…..
    Bohater który bronił bazy (jako jeden z pierwszych) jest już w Polsce, Niestety 🙁
    CHWAŁA BOHATEROWI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  15. Avatar
    obiektywny

    @szyderca

    Twój nick mówi wszystko o Tobie i o powadze Twego posta to raz, dwa – nie mam parcia na jakieś pseudo bohaterstwo i nie pali mnie do kontaktów z mediami. Trzy to nie zmieniam nicków, nie wypisuje po portalach, gdyż wpis tutaj jest moim pierwszym i jedynym… Nie zarzucam kłamstwa konkretnemu przypadkowi, tylko piszę o zjawisku występującym na bazie. Tyle. Pozdrawiam

  16. Avatar
    lalek

    Jest tysiące różnych wydarzeń do opisania. Co człowiek to historia. Ale niestety o wszystkim napisać się nie da. Czytając niektóre posty pod artykułem zastanawiam się czy w ogóle jest sens pisania o czymkolwiek bo jak widać Polak Polakowi najchętniej wbiłby nóż w plecy. Kurde na różnych forach szkalują polskich żołnierzy, ale jak mają szanować skoro sami byście się pozabijali! Wstyd Panowie!

  17. Avatar
    SIS

    Codziennie czytam blog Pani Anny i naprawdę bardzo mi się podoba, tak trzymać Pani Anno!! trochę śmiechem, trochę żartem, wiadomo, że nie jest w stanie Pani opisać wszystkiego i wszystkich…ja dzięki temu czuję, że więcej wiem na temat tego co dzieje się w Afganistanie, a przede wszystkim wiem, czym się zajmują żołnierze, bo przez telefon informacje są ubogie niestety. A szydercy zawsze się znajdą, wszędzie…taka już nasza natura niestety..nie ma co zwracać uwagi. Jednak dziwię się żołnierzom, którzy są tam, wykonują zadania, taka ich praca, a potrafią wybuchać z powodu blogu, bo jeden został opisany jako „bohater” a drugi nie…. chyba nie o to chodzi w misjach, tak mi się wydaje… żołnierza zadaniem, a zarazem pracą jest wykonywanie rozkazów, właśnie w tym kierunku jesteście szkoleni….dla mnie wszyscy jesteście bohaterami, bo to „ciężki kawałek chleba”, ale nie znam żołnierza, który z zazdrości pisze, że „ktoś o nim nie napisał”…a „komuś się nie należało”. To po co tam jesteś, tak naprawdę? Róbcie swoje jak najlepiej i wracajcie do domów cali i zdrowi, tego Wam życzę!!! Naprawdę skromność popłaca:)

  18. Avatar
    Tomek

    Do tych co dziwią się obecności Wojska Polskiego w Afganistanie…

    Proszę Państwa,
    to politycy których wybiera każdy z nas
    (nawet Ci co nie oddają głosu – bo to też jest wybór!)
    wydają rozkazy wojsku (poprzez Prezydenta czy ministra ON).
    Proszę nigdy nie oceniać w tym kontekście ludzi w mundurach.
    Są oni od wykonywania rozkazów polityków. W Polsce mamy cywilne zwierzchnictwo nad armią.
    Chyba każdy z nas chce by nasz kraj chroniła armia bezwzględnie wykonująca rozkazy – a nie z nimi dyskutująca.

  19. Avatar
    ja

    Zanim tu przyjechałem przyjaciel zadał mi pytanie. Zapytał dlaczego chcesz walczyć w cudzej wojnie? Uważacie się za bohaterów? Wtedy nie wiedziałem co mu odpowiedzieć, ale gdyby spytał mnie teraz powiedziałbym nie, za nic w świecie. Nikt nie prosi się by zostać bohaterem, czasem samo tak wychodzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.