Pasjonaci w polskiej bazie Ghazni – Waldek

Kategorie: Bez kategorii

Gigantyczny, czerwony skorpion na zielonym tle rzucił mi się w oczy już drugiego dnia, kiedy przybyłam do polskiej bazy Ghazni. Nie sposób go pominąć: namalowany na kilkumetrowej drewnianej płycie przytwierdzony jest do „tiłola” (T-wall – wysoki betonowy blok ogrodzenia) obok którego przechodzę, gdy zmierzam codziennie do „difaku” dwa, albo nawet i trzy razy o różnych porach, na posiłki.

 O tym, że czerwony skorpion to jest logo XIII zmiany PKW dowiedziałam się wcześniej, jeszcze zanim poznałam jego autora – Waldka, chorążego z I Dywizjonu Lotniczego w Leźnicy Wielkiej koło Łodzi, który w bazie pracuje jako technik uzbrojenia śmigłowców.

Waldka poznałam któregoś dnia, kiedy usiadłam w przykościelnym patio, żeby ciepło pomyśleć o różnych wypadkach. Nieco wcześniej zdążyłam narazić się paru osobom, ale zaspokoiwszy swoją uzasadnioną potrzebę zdenerwowania się, mogłam wyrzucić to z głowy i zacząć myśleć o rzeczach, które przynoszą ulgę.

– Jakiś problem? Coś potrzeba, coś załatwić? – usłyszałam nagle głos i zobaczyłam nad sobą poczciwą twarz z bystro patrzącymi oczami.

I to był właśnie Waldek.

„Krawaty wiąże, usuwa ciąże” – przyznaję, tak pomyślałam w pierwszym momencie. No, ale sami już wiecie, że o szyderę w takim miejscu jak Ghazni nietrudno, a nawet jest wskazana. Co nie znaczy, że zawsze trzeba mówić wszystko, o czym akurat się pomyśli. Ugryzłam się więc mentalnie w język i nawiązałam znajomość.

Waldek ma 45 lat, w Afganistanie jest pierwszy raz, ale myliłby się ten, kto wziąłby go za niedoświadczonego „misjonarza”. To prawdziwy weteran, jeśli chodzi o misje: był w Iraku na I, IV i IX zmianie, był w Czadzie na dwóch pierwszych zmianach. Łatwo więc obliczyć, że Afganistan to jego szósta misja.

Ale chyba dopiero tu dochrapał się swojej własnej pracowni, w której po godzinach służbowych oddaje się pasji malowania. Jego pracownia, o czym przekonałam się wczoraj, mieści się w jednej z „bichat” niedaleko lotniska, na którym Waldek pracuje za dnia. Niewielki, długi jak kiszka pokój, którego ściany i szafki Waldek przyozdobił kolorowymi malunkami i różnymi afirmującymi sentencjami. Poza tym pracownia wygląda tak, jak powinna wyglądać: jest stół, są kartki, pędzle i słoiczki z farbami. Pewnym odstępstwem mogłaby być gitara akustyczna, pieczołowicie ustawiona w rogu, jaką Waldkowi pożyczył pewien Amerykanin. Waldek brzdąka sobie na niej, kiedy robi przerwę w malowaniu.

Malarstwo „misyjne” zaczął uprawiać jeszcze w Iraku na I zmianie .Malował wtedy święte postacie w kaplicy, jaką tworzył z kolegami od zera. Na IV zmianie , kiedy zmarł papież Jan Paweł II, ksiądz kapelan poprosił Waldka o namalowanie w kaplicy wizerunku ojca świętego.

-Podszedłem do tego z obawami – mówi szczerze. – Bo wielka osobowość pociąga za sobą wielką odpowiedzialność. Użyłem wtedy tylko jednej farby – białej i jej odcieni, by choć w taki sposób oddać wielką duchowość naszego papieża.

Papież z obrazu Waldka siedział za przezroczystym pulpitem, a w jego stronę leciały gołębie. Pod spodem był napis: „Niech pokój ogarnie nasze serca i cały świat”. Obraz Waldka pokazało główne wydanie „Wiadomości” w TVP, ale on sam nie ma nawet zdjęcia swojego dzieła.

Kiedy przyjechał do Afganistanu, przez pierwsze trzy tygodnie aklimatyzacji spał może godzinę – od 1 do 2 w nocy. – To było irytujące, pomyślałem, że ten czas bezsenności powinienem wykorzystać. Wpadłem na pomysł zaprojektowania logo XIII zmiany. W Iraku takim logo był wielbłąd (Waldek w konkursie na logo wygrał pomarańczowym uśmiechniętym wielbłądem), który malowałem też żołnierzom na koszulkach. W Czadzie był jaszczur. Tu w sposób naturalny przyszedł mi do głowy skorpion. Zrobiłem kilka projektów, z dziesięciu wybrałem trzy, jak mi się wydawało, najlepsze i poszedłem z tym do dowódcy, generała Marka Sokołowskiego. Generał zasugerował, aby w wizerunek skorpiona wpleść napis Afganistan. Ale jeśli ktoś o tym nie wie, to nawet tego nie zauważy. Trzeba się skorpionowi dobrze przyjrzeć .

Wielkie logo ze skorpionem przy sztabie zaistniało jakieś półtora miesiąca temu. Waldek malował je w hangarze lotniczym, po pracy, wieczorami.

– To jest hobby wyłącznie po godzinach służbowych, nie oddaję się pasji kosztem obowiązków – podkreśla.

W swojej pracowni najczęściej maluje loga dla pozostałych pododdziałów. Maluje też ręcznie koszulki – . Koszulki ze skorpionem szczególnie cenią sobie Amerykanie, bo dla nich ręczna robota jest czymś specjalnym, zwłaszcza, że malowanie cienkim pędzelkiem zabiera mnóstwo czasu – mówi.

Waldek maluje logo na koszulkach farbami akrylowymi przeznaczonymi do tkanin, potem utrwala malunek termicznie za pomocą zwykłego żelazka. Koszulki z wymalowanymi przez Waldka skorpionami należy prać ręcznie, w delikatnym płynie.

Malowanie go relaksuje. Podobnie jak gotowanie (jego daniem popisowym jest polski żurek z kiełbasą i jajkiem) i granie na gitarze. Projektuje też chłopakom tatuaże, jakie chcieliby sobie w przyszłości zrobić.

Nie jest Waldek jedynym malującym żołnierzem w bazie. Jest tu też kapitan, który ołówkiem rysuje ze zdjęć idealne portrety dziewczyn, czy dzieci żołnierzy, ale Waldek na zamówienia też nie narzeka. Teraz o logo poprosili go strażacy, dla PSZ wymalował godło – diabła Borutę, o swoje godło upomniały się też u Waldka Polskie Siły Zadaniowe.

– Nie jestem artystą. To, co robię, to malarstwo użytkowe, osobisty zapełniacz wolnego czasu, który ma też pożyteczny wymiar – mówi.

Malował od dzieciństwa. W podstawówce – przez dowcipne rysunki nauczyciele, zdarzało się, wyrzucali go z klasy.

W szkole chorążych był autorem pomocy naukowych do wykładów: rysował tablice, schematy, rodzaje  broni. Kiedy miał 21 lat zaprojektował logo firmy samochodowej, ale potem miał długą przerwę. Wrócił do malowania w wieku 36 lat, kiedy pojechał na misję do Iraku.

Waldek lubi malować suchymi pastelami, bo jak mówi, w tym jest ekspresja i nic człowieka nie blokuje.

Potrafi też powiedzieć ludziom, którym kolorem powinni się otaczać, który jest dla nich. – Nie mam talentu do tworzenia dzieł, ale potrafię odkryć duszę kolorystyczną człowieka, coś, co będzie dla innych działać jak ich wewnętrzny talizman – śmieje się. Bo rzeczywiście – z jednej strony racjonalny wojskowy, a z drugiej znawca kolorystycznej ezoteryki. Sceptyk o dociekliwym umyśle, który zgłębia kosmoekologię kultury.

No, ale jeszcze nie raz przekonacie się, że ludzie w bazie Ghazni to nie są postaci jednego tylko wymiaru.

FOT. Archiwum Waldka. Minister Tomasz Siemoniak prezentuje koszulkę z logo XIII Zmiany PKW. Obok dumny autor logo - Waldek. Z lewej strony kpt. Grzegorz Jargot, z prawej - gen. Marek Sokołowski

FOT. Archiwum Waldka. Minister Tomasz Siemoniak prezentuje koszulkę z logo XIII Zmiany PKW. Obok dumny autor logo – Waldek. Z lewej strony kpt. Grzegorz Jargot, z prawej – gen. Marek Sokołowski

FOT. Archiwum Waldka.

FOT. Archiwum Waldka.

Komentarze (1):

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.