Warszwiacy pokazali, że są realistami

Kategorie: Bez kategorii

Słoiki, element napływowy, lemingrad – oto według prawicy główni winowajcy tego, że nie udało się odwołać Hanny Gronkiewicz Waltz z funkcji prezydenta Warszawy. Co bardziej umiarkowani winią z kolei PiS, że niepotrzebnie mieszał się do kampanii i zniechęcił warszawiaków do udziału w referendum. Inni winią „zamach na demokrację”, jakiego miała dokonać PO. Jakoś nikt natomiast nie wpadł na pomysł, że warszawiacy to po prostu realnie myślący ludzie, którzy nie kupili bajeczek zwolenników referendum. Bajeczek – z jednej strony o zapaści w mieście i wręcz katastrofie, jaką funduje im HGW, a z drugiej o tym, że wystarczy odwołać Hankę, by w Warszawie noc zamieniła się w dzień, zakorkowane ulice w przejezdne, a piach w złoto.

Nie ma cwaniaka nad warszawiaka – oklepane powiedzenie sprawdziło się znowu. Warszawiak potrafi myśleć i kalkulować. Z jednej strony mówili mu, że „Bufetowa” rządzi źle, że w Warszawie żyje się paskudnie i nastąpiła zapaść nie widziana tu od niemalże II wojny. No ale warszawiak – nieważne, leming czy słoik czy rodowity taki, co to ma dziadków na Powązkach – pomyślał: kurczę, pamiętam, jak tu było 5 lat temu, 10, 20 czy 30. I jak jest teraz. I wychodzi mi na to, że lepiej niż teraz nie było. No może Hanka zawaliła i nie dopilnowała paru spraw, są opóźnienia w budowach ulic czy metra, może za bardzo popadła w samozachwyt i arogancję władzy, ale wcześniej tak wielu inwestycji nie było.

Jasne, fajnie się oglądało na Facebookach śmieszne memy po zalaniu trasy AK czy tunelu Wisłostrady podczas budowy metra. Można się było pośmiać, tyle, że nie miało to nic wspólnego z profesjonalną kampanią przeciwników HGW. Bo warszawiacy doskonale wiedzieli, że gdyby rządził pan Guział czy Gliński, trasę zalałoby tak samo, podobnie, jak i tunel Wisłostrady.
Można było czuć sympatię – za pełne zaangażowania działanie – do osób skupionych wokół projektu Polityka Warszawska, jednak w ich kampanii na zewnątrz naprawdę nie było widać mocnych argumentów przeciwko prezydent. Drogie bilety? Miesięczne zdrożały raptem o 10 zł., a to głównie te kupują Warszawiacy. Jednorazowe kupują przyjezdni. A jeździmy teraz coraz większą liczbą nowoczesnych autobusów i tramwajów. Ludzie wiedzą, że za darmo nikt nam ich nie da. Jeśli PiS obiecuje tanie bilety, to znaczy, że obiecuje też np. przestarzały tabor. Wolę zapłacić 10 zł więcej i jeździć wygodniej. Ulica zablokowane przez remonty? OK, teraz jest to męczące, ale za kilkanaście miesięcy w końcu będzie się jeździć o wiele szybciej niż przed remontem. Poza tym, jak można modernizować miasto bez remontów? Tak mogli myśleć ci, którzy nie poszli odwoływać HGW.

Warszawiak, to realista. Skoro chodzi o wojenkę na górze, to  trudu mógł sobie odpowiedzieć na pytanie, co będzie, jak HGW przegra. Ano będzie tyle, że nadal rządzić będzie PO, tyle, że w osobie komisarza, że kierunek zarządzania Warszawą się nie zmieni, a będzie jedynie mniej skuteczności i więcej utrudnień oraz chaosu związanych z całym zamieszaniem na szczytach władzy. Że komisarz nie ma takich uprawnień jak prezydent, że jakieś ważne inwestycje staną. Po co się w to pakować, skoro za rok znowu wybory i może znowu kolejne zamieszanie? Może jedne zaplanowane decyzje pójdą w odstawkę a inne trzeba będzie od nowa? I znowu dłużej będę czekał na remont jakiejś ulicy, chodnika, czy wodociągu.
Dla wielu wyborców zafundowanie stolicy takiego roku przejściowego z polityczną nawalanką w tle oznaczało po prostu czysty absurd i brak racjonalnego myślenia.

W dodatku HGW odpowiedziała najlepiej, jak mogła na zarzuty konkurencji – merytorycznie. Przyspieszeniem remontów, inicjatyw (jak Karta Warszawiaka i rodziny), więcej obecności w mediach, ruszeniem sprawy janosikowego, wywalczeniem pomocy ze strony rządu w sprawie południowej obwodnicy. Pustej demagogii przeciwstawiła konkrety. A że rywale kpili z jej nagłej nadaktywności? Kpina może zastąpić argumenty na Twitterze, ale nie w realu.

Wnioski nasuwają się same. To referendum od początku zostało zorganizowane w sposób skazujący je na porażkę. Okazało się, że jego organizatorzy nie mają argumentów, są nieprzygotowani na różne scenariusze polityczne, nie umieją prowadzić kampanii, kierują się nie realizmem, ale politycznym chciejstwem i – najważniejsze – mylą się w ocenie społecznych nastrojów.

Argumenty można mnożyć i silić się na polityczne wyjaśnianie przyczyn – porażki jednych, zwycięstwa drugich. A przyczyny są bardzo prozaiczne, bo ludzie są realistami. Wydaje się, że HGW zrozumiała to najszybciej i dlatego za rok to ona znowu będzie górą. Jeśli oczywiście po tym referendum nie wpadnie w samozachwyt.

 

 

 

Komentarze (1):

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.