Zatrute ziarna teorii spiskowych

Kategorie: Bez kategorii

Kiedy samozwańczy eksperci zespołu Macierewicza przedstawiają kolejne teorie na temat katastrofy smoleńskiej – dla jednych wiarygodne, dla innych sprzeczne z logiką, nauką i zdrowym rozsądkiem – nie można zapominać, że cały ten medialny teatr nakręcany zręcznie przez posła Antoniego Macierewicza – i szkodzący polskiemu życiu publicznemu – zawdzięczamy także premierowi Tuskowi oraz jego otoczeniu. O tym, że narodzą się spiskowe teorie katastrofy wiadomo było kilka godzin po tym, jak do niej doszło. Premier i jego otoczenie musiało wiedzieć z historii także naszego narodu, że wypadki, zwłaszcza takie, w których giną głowy państw, zawsze budzą mnóstwo spekulacji i nie ma możliwości, by zwolennicy teorii spiskowych nie snuli własnych wizji. Jedynym sposobem ich powstrzymania jest pełna jawność i wnikliwość w badaniu przyczyn katastrofy. Tylko tak można wytrącić spiskowcom argumenty z ręki.

Przykładem katastrofą pod Gibraltarem, kiedy zginął generał Władysław Sikorski (do dziś mimo braku dowodów wielu uważa, iż był to zamach), czy zabójstwo prezydenta Kennedy’ego (nie milkną teorie, że zlikwidowały go służby specjalne). Zamiecione pod dywan przez Brytyjczyków dokumenty w sprawie katastrofy w Gibraltarze sprawiły, że do dzisiaj wielu uważa tamten wypadek za zamach, chociaż przeczą temu nawet badania po niedawnej ekshumacji zwłok generała Sikorskiego.

Premier Tusk powinien był dopilnować, by śledztwo smoleńskie było prowadzone bardziej wnikliwie, powinniśmy mocniej naciskać na Rosję w sprawie dowodów. Na łamach naszej gazety pisaliśmy już trzy dni po katastrofie smoleńskiej, piórem brytyjskiego komentatora i historyka Bena Macintyre’a, że w przypadku zaniedbania śledztwa w sprawie tej tragedii, Polska pogrąży się w czarnej nocy spiskowców. Macintyre pisał: – „Jedynym lekarstwem na szaleństwo teorii spiskowych jest przeprowadzenie śledztwa w sprawie wypadku w pełnym świetle; odrzucenie aury tajności, którą Moskwa instynktownie przyjmuje; zapewnienie, że historyczny werdykt o tym wypadku zostanie w pełni udowodniony, a przynajmniej będzie wiarygodny dla Polaków.”

Polacy czują wewnętrznie, że rząd premiera Tuska do śledztwa smoleńskiego podchodził, jak pies do jeża. Nie było mowy o naprawdę poważnych naciskach na władze rosyjskie, by polskim śledczym udostępniano wszelkie dowody, czy choćby tego, by do Polski przewieziono wrak. Zadowalano się absurdalnymi tłumaczeniami strony rosyjskiej. Nie zareagowano właściwie i szybko nawet na kłamliwy rosyjski raport po katastrofie Tatiany Anodiny. Zdecydowane działania rządu nie wykluczyłyby wszystkich teorii spiskowych, ale poważnie ograniczyłoby możliwość fantazjowania dokonywanego przez wątpliwych kwalifikacji ekspertów. A tak, kiedy dzisiaj eksperci zespołu Laska czy prokuratorzy przedstawiają swoje wnioski, ludzie posła Macierewicza mogą zawsze zapytać na przykład: – A skąd to wiecie? Macie wrak?

Tusk, albo jego otoczenie, musiało wiedzieć, jakie będą konsekwencje zaniechania w śledztwie i naciskach na Rosję. Być może zbytnio premier bał się pogorszenia relacji z Moskwą, a może bał się, że drobiazgowe śledztwo prowadzone przy światłach jupiterów wykarze niedociągnięcia w organizacji lotu, za co wina spadnie na rząd. Konsekwencji tych zaniechań doświadczamy dziś wszyscy, gdy społeczeństwo coraz bardziej jest dzielone przez „spiskowców”. Tragiczne w tym wszystkim jest i to, że raz zasiane ziarno teorii spiskowej zatruwać będzie polityczne i społeczne życie w naszym kraju przez długie lata, a nawet dekady. Nie tylko poseł Macierewicz za to odpowiada. Ktoś przygotował podatny grunt dla jego działań.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>