Miesięczne archiwum: Styczeń 2014

C2391-30-110203-Bolek

Kiedy pisałem o Rzeczpospolitej Obłudy czy Zielonej Wyspie Kłamstw i Oszustw, spodziewałem się jakiegoś oburzenia i ataków. Nic takiego się nie stało. Byłem zdziwiony, bo myślałem, że jestem odosobniony, a okazuje się, że wyraziłem pogląd dominujący. Przeprowadzono badania, z których wynika, że Polacy deklarują najniższy poziom zaufania wśród wszystkich analizowanych społeczeństw.

Zaufanie Polaków do wszystkich instytucji: rządu, biznesu, organizacji pozarządowych i mediów, spadło w Polsce znacząco (o co najmniej 10 punktów) w porównaniu do poziomu z 2012 roku. Tak wynika z badania Edelman Trust Barometer 2014. Po raz trzeci z rzędu spada poziom deklarowanego zaufania do mediów, w 2011 r. wynosił on 53 proc., w tym roku jest to już tylko 30 proc. Polacy ufają bardziej rezultatom użycia wyszukiwarek internetowych (57 proc. deklarowanego zaufania), niż mediom tradycyjnym, którym ufa mniej niż połowa badanych – 41 proc. Bardzo zastanawiający jest też spadek (o 15 punktów, do 47 proc) .wiary w organizacje pozarządowe. Może to i dobrze, że skoro Polacy czują się oszukiwani, to nie ufają, może dzięki temu per saldo okaże się to korzystne.

Zastanawia jednak co się takiego dzieje, że Polacy są światowymi liderami w braku zaufania. Politycy kłamią i gadają głupoty tak absurdalne, że obraża to nawet inteligencję sześcioletniego dziecka. Brak zaufania do mediów, których służalczość wobec mocodawców, zleceniodawców, sponsorów i mecenasów jest tak karykaturalna, że publiczność przestała w ogóle reagować na to. Tutaj niestety pojawia się nowy problem związany z wiarą w wyszukiwarki internetowe. To raczej nowy objaw naiwności i braku świadomości jak działają algorytmy wyszukiwarek, aby użytkownik znalazł nie to co potrzebuje tylko co potrzebować powinien. Z powyższego wynika, że w Polsce najbardziej pożądaną wartością jest wiarygodność. Produkt rzadki, a przez to cenny. Co ważne tani w produkcji, albowiem wystarczy mówić prawdę. Okazuje się tylko, że mało kto to potrafi.

Jednak nie jest tak, że Polacy utracili zupełna wiarę. Największym zaufaniem cieszą się firmy rodzinne (68 proc.), na drugim miejscu znajdują się małe i średnie przedsiębiorstwa (58 proc.). Trzecie miejsce pod tym względem zajmują korporacje międzynarodowe (56 proc.). Obecnie najbardziej wiarygodnym źródłem informacji o przedsiębiorstwie pozostaje ekspert techniczny/technologiczny (63 proc., spadek o 3 punkty) i ekspert akademicki (60 proc., spadek o 6 punktów). Znaczący wzrost zaufania uzyskują w tym roku; „osoba, taka jak ja” (59 proc., wzrost o 13 punktów) oraz analityk finansowy (59 proc., wzrost zaufania o 10 punktów). Z czego wynika, że w dalszym ciągu Polacy są zdolni zaufać na kredyt.

Juliusz Bolek

Na prestiżowej, historycznej ulicy Miasta Stołecznego, w sąsiedztwie Pałacu Prezydenckiego, kościołów, prokuratury, słynnym deptaku, wybudowanym gigantycznym kosztem, przez władze miasta, w bezmyślnym papugowaniu mody z innych zakątków świata, który miał cieszyć oczy gawiedzi, a w praktyce zniszczył zdrową tkankę funkcjonowania jednej z głównych ulic miasta, powstał przybytek uciech cielesnych. Wszyscy są wstrząśnięci.

Polska jest krajem, w którym prostytucja nie istnieje. To znaczy znajduje się ona poza nawiasem postrzegania. W tej sprawie panuje zmowa milczenia. Czasem tylko się okazuje, że jakiś polityk, korzysta z usług prostytutek, których, w kraju pełnej szczęśliwości nie ma. Oczywiście prostytucja istnieje. Kto chce łatwo się może o tym przekonać. Kto nie chce, może się o tym dowiedzieć z publikacji prasowych, reklam, reportaży a nawet filmów. Prostytucja jednak nie pasuje to fałszywego obrazu „zielonej wyspy”, Rzeczpospolitej Obłudy. Teraz, kiedy przybytek uciech cielesnych zalęgł się w centrum zakłamania, rozgorzała awantura.

Nikt nie rozumie (to zresztą szokujące, jak trzeba mieć infantylne pojęcie o polskiej rzeczywistości, aby nie rozumieć) jakim sposobem przybytek uciech cielesnych został uruchomiony w centralnym punkcie obłudy i zakłamania? A to takie proste. Stała sobie kamienica. Nikt jej nie chciał. Pojawił się inwestor, który postanowił wyłożyć pieniądze, na uruchomienie działalności. Otrzymał wszystkie wymagane prawne zgody i otworzył przybytek uciech cielesnych.

Dla mnie to co się wydarzyło ma charakter symboliczny. Jest jak krzyknięcie „król jest nagi” w świecie, gdzie wszyscy o tym doskonale wiedzą, ale udają, że jest inaczej. Rzeczpospolita Obłudy znajduję w krytycznym stadium moralnego rozpadu. Nowa przedsiębiorczość, można by ją nawet nazwać innowacyjna, tylko to potwierdza. Rzeczpospolita Obłudy jest jednym, wielkim przybytkiem uciech cielesnych, bo od wielu lat władze dbają o to aby Polacy nie interesowali się uciechami duchowymi. No to mają czego chcieli.

Juliusz Bolek

P.S.
Podążając za światowymi trendami, należy się cieszyć, że znalazł się, w Rzeczpospolitej Obłudy, człowiek, który, za własne pieniądze, stworzył nową atrakcję turystyczną, która może kiedyś dorówna ulicy „czerwonych latarni” w Amsterdamie.

Premier pewnego Królestwa, mieszczącego się na wyspach, postanowił zbić kapitał polityczny na niechęci do Polaków, którzy uciekli do jego kraju, z Zielonej Wyspy Kłamstw i Oszustw. Spotkało się to z różnymi, lecz nieprzemyślanymi reakcjami. Przyczyna jest prosta, polscy politycy też myślą tylko o zbijaniu kapitału przez wyborami, co tak ich zaślepia, że odbiera im rozsądek.

Skutek tego pokrzykiwania jest taki, że Polacy, którzy pozostali na Zielonej Wyspie Kłamstw i Oszustw zostali wezwani, w odwecie, do bojkotu sieci handlowej, której kapitał ma rodowód w Królestwie. Wzburzenie sprowokowane, tym apelem, w krainie niefrasobliwego Premiera, wywołało ogromne oburzenie, przynajmniej w mediach, dzięki czemu nikomu nieznani politycy z Zielonej Wyspy Kłamstw i Oszustw nagle stali się politykami, o których zrobiło się głośno. Są z tego powodu bardzo szczęśliwi, nie patrząc zupełnie na skutki uboczne, a w rzeczywistości, skutki główne swej chorej działalności.

Oczywiście sieć handlowa natychmiast zareagowała na apel o bojkot, przypominając, że stworzyła w Polsce 30.000 miejsc pracy. W ten sposób, rykoszet jaki w nią trafił, w postaci apelu o bojkot, postanowiła zamienić w sukces. Warto jednak zauważyć, że sieć handlowa korzysta z wielu ekstra ulg przyznanych przez Zieloną Wyspę Kłamstw i Oszustw, a zdaje się, że i podatków płaci niewiele, więc wypinanie piersi do orderów jest żenujące. Obłuda w tej sprawie jest większą, albowiem te 30.000 miejsc pracy jakby nie stworzyła ta sieć handlowa, to zrobiłaby to inna. Ba gdyby nie idea wielkopowierzchniowych sklepów miejsc pracy w handlu byłoby znacznie więcej. Żadna atrakcja.

Co więcej biorąc pod uwagę, że związki zawodowe, działające w tej sieci handlowej, głośno protestują przeciwko niskim wynagrodzeniom i warunkom pracy, wskazuje raczej, na to, że sieć wykorzystuje tanią siłę roboczą. Słynna była też sprawa sprzed kilku lat kiedy sieć przystąpiła do zwolnień grupowych, w wyniku czego w spółce w skali kraju pracę miało stracić blisko tysiąc osób, w tym kobiety po 50. roku życia i jedyni żywiciele rodziny. Stosunek do pracowników pokazuje też bardzo wysoki współczynnik rotacji załogi oraz rosnące zatrudnianie większości tylko na część etatu. I tyle w tym temacie.

Osobiście jestem przeciwko bojkotom, zwłaszcza tym bezskutecznym, bo sieć handlowa ma znaczący udział w rynku, a w wielu miejscowościach jest to jedyny duży sklep spożywczy. Oburza mnie również cynizm samej Spółki. To smutne kiedy nic nikogo nie interesuje, ani prawda, ani uczciwość. Jest tylko walka kto kogo głośniej przekrzyczy. W tej walce najbardziej są przegrani Polacy, zarówno Ci wygnani z powodów ekonomicznych z Zielonej Wyspy Kłamstw i Oszustw, jak i Ci, którzy wygnać się jeszcze nie dali.

Juliusz Bolek