Podręcznik narzędziem skrajnego populizmu

Kategorie: Bez kategorii

spirala-nupow

Jaka książka jest dziś największym bestsellerem? Darmowy podręcznik dla pierwszoklasistów! Oto genialna metoda jak z jałmużny uczynić trampolinę wyborczej propagandy, zdobyć kolejny szczyt obłudy i zakłamania.

Jest sobie kraj, w którym od lat Ministerstwo Edukacji Narodowej w mozole i trudzie pracuje nad tym jak skutecznie zniszczyć system edukacji. Z perspektywy czasu, trzeba uczciwie powiedzieć, że odnosi w tym zakresie znaczące sukcesy. Jako wykładowca na wyższych uczelniach, z przykrością stwierdzam, że poziom ogólnej wiedzy kolejnych roczników studenckich obniża się. Nie wierzę, że jest to wynikiem kurczących się mózgów młodzieży. Upatruję przyczyn tej tendencji w coraz bardziej automatycznym i bezmyślnym systemie edukacyjnym.

Dopiero co MEN propagował ideę produkcji powszechnych i jedynie słusznych, produkowanych przez ministerstwo e-podręczników. Mówiąc po polsku chodziło o państwową monopolizację rynku podręczników szkolnych. Zmienił się szef resortu i zostało ogłoszone nowe objawienie w postaci darmowego podręcznika dla pierwszoklasistów. Jest to ta sama idea monopolizacji rynku, tylko przy użyciu innej retoryki. Państwo łaskawie sfinansuje druk podręcznika raz na kilka lat (z zapowiedzi wynika, że raz na trzy), bo, dzięki wyssanemu, przez ptasi móżdżek, z palca, mądrości, istnieje metafizyczne przekonanie, że wydawnictwo będzie ulegało zniszczeniu właśnie w takim czasie. To pomysł, na który mógł wpaść tylko ktoś kto nigdy nie był dzieckiem korzystającym w szkole z książek, albo sabotażysta.

Idea ma ewidentnie charakter, już nawet nie propagandowy, a skrajnie populistyczny, bo kto odważy się przeciwstawić koncepcji powszechnej darmoszki? Przyjęta przez Sejm ustawa ma doprowadzić do powstania jedynego słusznego podręcznika dla pierwszoklasistów. Z tego co mi wiadomo tylko Rosja, Ukraina, Grecja, Islandia i Węgry mają podręczniki opracowane przez agendy rządowe. Kraje o zupełnie innej specyfice jeśli chodzi o populację lub takie, z których naśladowania trudno być dumnym.

Niekompetencja urzędników, którzy przygotowali ustawę umożliwiającą MEN, a w perspektywie również Ministerstwu Kultury, wydawanie podręczników, doprowadziła do powstania legislacyjnego knota, który skrytykowało Biuro Analiz Sejmowych. Zastrzeżenia miał także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, za co głową zapłaciła szefowa tego urzędu, zwolniona chwilę po tym, jak skrytykowała ustawę umożliwiającą MEN wydawanie podręczników. Posłowie opozycji, przedstawiciele wydawców, nauczycieli i rodziców także nie pozostawili suchej nitki na projekcie ministerialnego dokumentu. Wszyscy widzą, że akcja realizowana jest według kalendarza wyborczego, a nie potrzeb uczniów, rodziców, czy nauczycieli.

Rządzący krajem najpierw doprowadzili do skrajnego ubóstwa znacznej części społeczeństwa, a teraz udają, że z troska pochylają się nad biednymi. Jeśli tak, to po co fundować bezpłatne podręczniki zamożnym? Uczciwej byłby wprowadzić ulgę podatkową na zakup podręczników i niech każdy kupi taki podręcznik jaki uzna za stosowny. To rozwiązanie jest jednak za proste. Dzieje się tak ponieważ projekt ma pomóc przede wszystkim politykom w kampanii wyborczej.

Juliusz Bolek

Komentarze (11):

  1. Avatar
    Jolanta Maria Budniak

    Bardzo bym chciała, aby tekst przeczytali nasi rządzący…choć pewnie by za bardzo nie zrozumieli o co chodzi…
    Myślę, że tak jak jest napisane „Wszyscy widzą, że akcja realizowana jest według kalendarza wyborczego, a nie potrzeb uczniów, rodziców, czy nauczycieli” to trafne spostrzeżenie autora….

    czyli cierp obywatelu tego KRAJU głupotą płynąca..

    1. Avatar
      Konrad

      Jestem przekonany, ze rządzący maja gdzieś zdanie obywateli na ten temat. Obywatel ma glosować i nie wtrącać się w sprawy rządzących.

  2. Avatar
    mb

    Czas na produkcję darmowego chleba – bo dlaczego nie? I chciałbym zobaczyć miny Tuska i Millera, gdy za pisanie podręczników weźmie się rząd Kaczyńskiego. Szczególnie do historii.

  3. Avatar
    Konrad

    Naszemu Premierowi bardzo imponuje Putin. Nic dziwnego, ze wzoruje się na rosyjskich rozwiązaniach w edukacji. Jeden rządowy podręcznik, to dopiero początek…

  4. Avatar
    Kama

    Sam pomysł, zeby ulżyć Rodzicom w kosztach zakupu podręczników bardzo fajny. Tylko te wykonanie pomysłu do niczego. Nie prościej było kupić bezpośrednio od wydawców, pomijając pośredników. Podrecznik można ponoć kupić od wydawcy za jedna trzecia ceny końcowej. Reszta to prowizje pośredników i koszty reklamy!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.