Czy jabłko jest pępkiem świata?

Kategorie: Bez kategorii

Tagi: , , , , , ,

JABŁKO

Jak wiadomo jabłka stanowiły nawet problem w raju. Mimo różnych doświadczeń przez szmat czasu, ciągle ten owoc staje się zarzewiem bólu głowy.

Pojawiła się sugestia, że niechęć do krajowych jabłek nagle zaczęli wykazywać ich dotychczasowi cudzoziemscy amatorzy. Ma to być odwet za inne, nieprzyjazne wobec nich, zachowania, które są spowodowane, ich samych, agresywnym działaniem. Ofiarą tego chaosu mają być jabłka. Dlatego powstał patriotyczny zryw, który nakazuje samodzielną, codzienna konsumpcję tych owoców. Ma to być przejaw odruchu solidarnej postawy z sadownikami, którzy stali się ofiarami światowych zawirowań.

Z dnia na dzień milion ton dorodnych owoców stał się bezpański. Aby adoptować osierocone jabłka trzeba zwiększyć konsumpcję dwukrotnie. Nie bardzo wiadomo co mają robić ci, który do tej pory spożywali już jabłka w dużych ilościach? Wiadomo natomiast, że kto nie lubi tych owoców, powinien z pobudek patriotycznych pić cydr. Jakoś nikt nie wspomniał o możliwości picia soku jabłkowego, choć to jest najszybszy i najzdrowszy sposób konsumpcji dużych ilości tych owoców. W ogóle zalecanie spożywanie tych owoców w postaci płynnej jest mało ważne, bo przecież w rzeczywistości nie chodzi o konsumpcję, a o zagwarantowanie odpowiedniego popytu, na zwiększoną podaż. Surowiec, przewidziany do przetworzenia w formie płynnej, sprzedawany jest dziesięciokrotnie poniżej kosztów produkcji. Nie ważne, akcja się już tak rozwija, że wszyscy manifestują jedzenie jabłek, choćby nawet nie tych co trzeba, a internet zalały śmieszne memy.

Jabłko symbolizuje całość, wieczność, ziemię, zdrowie, życie, gwiazdy, nieśmiertelność, początek, wiosnę, koniec, śmierć, odkupienie, władzę królewską, miłość, niebezpieczeństwo, oszustwo, niezgodę, grzech, nowoczesne technologie, teraz walkę i opór. To piękna mitologizacja oraz ogromna naiwność i infantylność, że los plantatorów jest kwestią polityczną, która sobie zaprzątają główni gracze świata. O tym, że przy pomocy zjadania owoców można wygrać wojnę już zamilczę.

W tej wielkiej wrzawie nikt też nie zauważył, że ten sam problem, który dotyka jabłek, tak naprawdę, dotyczy też gruszek, śliwek i innych płodów sadowniczych. Któż by się jednak przejmował szczegółami i tym, że poza plantatorami, cierpieć będą też inni pracujący, zatrudnieni w całym procesie produkcji, dystrybucji i sprzedaży owoców? Tymczasem, nawet bez chaosu związanego ze światową polityką, sytuacja plantatorów owoców, już wcześniej wyglądała źle, albowiem przetwórcy proponują zaniżone ceny skupu w stosunku do kosztów produkcji. To wskazuje, że przyszłość sadowniczego sektora krajowej gospodarki wygląda co najmniej mętnie.

A zatem czy z pobudek patriotycznych, dla zabawy, z mody, dla zdrowia, z nudy spożywajmy krajowe jabłka surowe, pieczone, z ryżem, w szarlotce, plackach, sokach, cydrze czy nawet produkowanej z nich wódce. Jeśli możemy używajmy ich także do dekoracji i dla zapachu. Zasada jest bowiem taka, że wzrost poziomu wody wszystkie łodzie podnosi. Tłumacząc jaśniej, kiedy sadownikom się będzie działo dobrze i nam się będzie działo lepiej.

Komentarze (19):

  1. Avatar
    Teofil

    Powinniśmy jeść owoce z naszej strefy klimatycznej czyli jabłka, gruszki, wiśnie lub porzeczki. To lepsze dla naszego zdrowia oraz wspiera naszych producentów.

    1. Avatar
      góral

      Ludzie na portalach społecznościowych podają różne przepisy z jabłkami, ciasta itp. I szukają w sklepach polskich produktów. Moda na cydr też się rozkręca. Polecam z Biedronki, jest bardzo smaczny, tylko trzeba trochę schłodzić.

  2. Avatar
    bm

    Ministerstwo gospodarki pracuje nad zniesieniem zakazu reklamowania cydru a Polska wystąpiła do Komisji Europejskiej o 500 mln euro rekompensaty za nałożone przez Rosję embargo na polskie owoce i warzywa. Chodzi o środki z unijnego mechanizmu solidarności. Bo na razie wygląda na to, że UE nakłada sankcje na Rosję, a Rosja jedynie na Polskę.
    Eksport na Ukrainę może spaść o 40 proc. a do Rosji o 20 proc., co wpłynie na PKB. Z tego wszystkiego wynika, że sprawa symbolizowana przez jabłka jest poważna. Dobrze, że rząd zajmie się reklamą cydru, lepiej byłoby, gdyby przepisy o cydrze potraktował całościowo.
    Może też powinien szukać porozumienia z partią Jabłoko 😉

  3. Avatar
    Zbychu

    Zamiast eksportować jabłka czy inne owoce, skupmy sie na ich przetwarzaniu. Jest to o wiele bardziej dochodowe od eksportu półproduktów.

    1. Avatar
      Fokus

      Racja. Ja na przykład z okazji ostatnich upałów odkryłem cydr. Dobrze schłodzony jest o wiele lepszy od piwa – ma mniej alkoholu i nie jest taki ciężki w smaku. Jak temperatury są powyżej 30 st. dodatkowo dolewam do niego zimnej gazowanej wody. Mniam!

      1. Avatar
        Zbychu

        Oprócz cydru polecam tez wyciskamy sok z jabłek próżniowo pakowany w pięcioliterowe torebki. Jest naprawde pyszny. Problem jest tylko z jego dystrybucją. Rzadko gdzie można go dostać.

  4. Avatar
    wodnik

    Resort Arłukowicza już protestuje przeciwko zniesieniu zakazu reklamy na cydr. Bo to rozpijanie Polaków. Pewnie uważa, że zdrowiej jest gasić pragnienie chmielem, niż jabłkami. W każdym razie rosyjska ambasada powinna komuś wysłać kwiaty ze stoliczną.

  5. Avatar
    Marecki

    Szkoda, że tak późno zaczynamy doceniać to co polskie, a jak Biedronka chwaliła to co polskie po przez Daniela Olbrychskiego to wielu się krzywiło… a miał rację! Polskie jest dobre w każdej postaci! :))

  6. Avatar
    Marian

    Sieci handlowe pomogą i miejmy nadzieję, że również poza granicami wprowadzą modę na polskie jabłka, potem na wiśnie, mięso itd. Dzięki temu nie tylko sadowdnikom będzie się lepiej żyło…:))

  7. Avatar
    Raku

    Cydr to fajna rzecz. Niestety w większości lokali jest dosyć drogi i najcześciej słabo dostępny. Jego producenci jeszcze muszą sporo sie najtrudniej zanim stanie sie realną konkurencja dla piwa.

  8. Avatar
    Pacyniak

    Odpowiadając na pytanie z tytułu odpowiadam: jabłko nie jest pępkiem świata.
    Ponieważ wiem, że jest to prawidłowa odpowiedź, pozwalam się zrewanżować pytaniem:
    jaka jest nagroda?

  9. Avatar
    Jacek

    Cała ta sprawa jabłkowa służy najwyraźniej do robienia ludziom wody z mózgu. Jest kompletną bzdurą łączenie tego z patriotyzmem. Jakby nikt nie rozumiał rzeczy podstawowych. Przecież jeśli sprzedamy jabłka za granicę, to zapłaci za nie obcy obywatel, nie Polak i skutkiem tego do kraju napłyną pieniądze, które wzbogacą nas wszystkich, a przede wszystkim polskich producentów. Jeśli natomiast zjemy te jabłka „patriotycznie” sami, to zyskać na tym mogą tylko ich producenci, ale za to stracą producenci innych produktów, bo suma pieniędzy na rynku jest określona; jak kupię więcej jabłek, to kupię, np., mniej mięsa. To jest po prostu namawianie do dzielenia biedy. Prawdziwym patriotyzmem byłoby, gdyby ktoś załatwił innych eksportowych odbiorców, np., kraje arabskie, co jest stosunkowo łatwe, ale producenci, w takich sprawach oglądają się tylko na osoby „ustosunkowane”, takie jak posłowie czy ministrowie, którzy nic nie potrafią, ale którym trzeba coś odpalić. Producenci powinni zatrudniać osoby znające języki obce oraz zasady marketingu i po prostu kazać im szukać, ale coś takiego nie mieści im się w głowie. Poza tym, jeśli te jabłka są takiej jakości jak te, którymi za darmo częstują w supermarkecie Leroy – rzekomo, aby pomóc sadownikom – to takich jabłek nikt nie weźmie nawet za darmo.

  10. Avatar
    Bohdan

    Tak, to prawda – fala podnosi wszystkie łodzie. Jedzenie i przetwarzanie jabłek jest bardzo ważne. Jeszcze ważniejsze jest eksportowanie cydru i bliźniaczo produkowanego napoju z gruszek.

    Ale czy nasze władze postąpią tak jak rząd japoński, gdy wszelkimi zachętami chciał i rozruszał kolejne sektory gospodarki? Wątpię. U naszych urzędników jest jeszcze za dużo myślenia post-sowieckiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.