Miesięczne archiwum: Wrzesień 2014

S

Telewizja Polska jest obciążona dziedzicznie pojęciem misji. Na tej podstawie rości sobie prawo do tak zwanego abonamentu, który w praktyce jest podatkiem za posiadanie telewizora. Jednocześnie uczestnicy w komercyjnym rynku telewizyjnym, będąc na nim znaczącym graczem, również z tytułu wpływów z reklam.

Zawłaszczanie „podatku” i jednoczesne rywalizowanie z emitentami, którzy nie otrzymują subsydiów powoduje, że rynek telewizyjny w Polsce jest chory. Zasłanianie się argumentem, że komercyjni nadawcy mogą przerywać program reklamami, a „publiczna” TVP nie, to kiepskie alibi. Zwłaszcza, że działalność „misyjna” została wypchnięta do tak zwanych kanałów tematycznych, a główne programy wypełnione są praktycznie wyłącznie komercyjną treścią. Teraz pojawia się nowa informacja, że cześć misyjna czyli takie kanały jak TVP Info, TVP Kultura, TVP Historia mają zostać zakodowane. W niedalekiej przyszłości jest tez plan likwidacji Telewizji Polonia. W tej sytuacji słynne „alibi” traci nawet swoje pozory.

To nie koniec hiobowych wieści. TVP zapowiedziało także, że rezygnuje z przekazu swojego programu przez satelitę Astra. W praktyce oznacza to, że kilka milionów Polaków w kraju i poza jego granicami zostanie pozbawionych dostępu do bezpłatnej oferty TVP. Koncepcja teoretycznie słuszna, zwłaszcza wobec tych, którzy będąc na emigracji nie płacą abonamentu. Tylko jak to się ma do misyjności? Jak to się ma do potrzeby utrzymywania więzi rodaków z krajem? Jak to się ma do promocji Polski poza granicami?

Odcinanie się od komunikacji z Polonią to bardzo poważny błąd. Tylko tak można ocenić decyzję o rezygnacji z rozpowszechniania programów TVP przez satelitę Astra. To również odcinanie się od komunikacji z osobami, które nie są Polakami, ale znają jezyk polski. Decyzje te pozbawiają możliwości przedstawiania polskich opinii i stanowisk na temat bieżących wydarzeń, a także popularyzacji szeroko rozumianej polskiej kultury. Dzieje się to wszystko w tym samym czasie kiedy inne kraje np. Rosja odnosi światowy sukces, poprzez, masowe udostępnianie, gdzie tylko się da, swój kanał „Russia Today”. Wygląda na to, że interwencja w tej sprawie Grzegorza Schetyny nowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych (resort  finansuje Telewizję Polonia) powinna być jednym z pierwszych jego działań.

Niekończące się braki pieniędzy w TVP skłoniły też Krajową Radę Radiofonii i Telewizji do odejścia od zasady, że płaci się za odbiornik. Powstała idea, aby teraz opodatkować pracodawców tak zwanym abonamentem audiowizualnym. Niezależnie od tego, czy firma ma 100 telewizorów, czy też nie ma ich wcale, będzie musiała płacić. Wysokość opłaty ma być uzależniona od ilości pracowników. Opodatkowane mają zostać nawet osoby prowadzą działalność gospodarczą czyli samozatrudnieni. To nie tylko oznacza oderwanie przyczyny od skutku, ale również będzie bardzo silnym ciosem w już i tak lichą gospodarkę, albowiem jeszcze bardziej obciąży koszty pracy. Trudno uwierzyć, że takie koncepcje rodzą się w kraju, w którym stale utrzymuje się wysokie bezrobocie, mimo, że miliony obywateli wyjeżdżają za granice w poszukiwaniu pracy i chleba.

Te wszystkie wiadomości wskazują na chaos oraz brak refleksji co do podejmowanych działań, które bardziej szkodzą niż pomagają. Misja TVP wydaje się zgubiona, a zapowiadana zmiany zwiastują poważne straty.

KIE

Chyba już nikt nie nadąża za wszystkimi nagrodami i tytułami, które są co chwila komuś przyznawane. Jednak są takie, które warto wyłowić z całego oceanu. Mam na myśli tytuł Niezwykłe Osobowości Roku 2014 przyznane przez Europejskie Forum Przedsiębiorczości i Klub Integracji Europejskiej.

Jestem po tak zwanej Wielkiej Gali w Teatrze Capitol, na której po raz pierwszy przyznano tytuły „Niezwykłych Osobowości”. Celem organizatorów jest bezinteresowne zwrócenie uwagi, docenienie i wyróżnienie wybitnych postaci życia publicznego, których niezwykła pasja i niepowtarzalna osobowość doprowadziły do sukcesu, w wymiarze sięgającym szeroko rozumianej potrzeby społecznej i dobra człowieka. Tytułami wyróżniono:

Janinę Ochojską za zasługi, jakie położyła tworząc i kierując Polską Akcją Humanitarną, znaną choćby z działań na rzecz zapewnienia dostępu do wody mieszkańcom Afryki, czy pomocy ofiarom klęsk żywiołowych,

Ewę Ewart, producentkę filmów dokumentalnych i jedną z najbardziej cenionych dziennikarek dochodzeniowych;

– Jacka Pałkiewicza, podróżnika, odkrywcę źródeł Amazonki;

– Czesława Czaplińskiego, wybitnego, światowej sławy fotografika i dziennikarza;

Inarę Wiłkaste, łotewską przedsiębiorczynię, ofiarę prześladowań ze strony władz i służb specjalnych swojego kraju, walcząca o swoje prawa przed Trybunałem w Strasburgu.

Ponad to przyznano Statuetkę „Temidy” byłemu sekretarzowi Rady Europy Walterowi Schwimmerowi, przewodniczącemu międzynarodowego komitetu „Sprawiedliwość dla Inary”.

Całą imprezę świetnie prowadziła Laura Łącz. Gala była też wzbogacona o część artystyczną, sztuką „Własność znana jako Judy Garland” Billy van Zandta, która kilka lat temu za oceanem podbiła Brodway. W roli głównej wystąpiła Hanna Śleszyńska, która fantastycznie wcieliła się w postać gwiazdy-celebrytki. Na zakończenie wypada podziękować pomysłodawcom i organizatorom Barbarze i Krzyszfowi Jończyk, bez których całe wydarzenie nie miałoby miejsca. Celebracja „Niezwykłych Osobowości” z pewnością jest zyskiem, ponieważ wskazani są ludzie wybitni, którzy powinni stanowić inspirację.

F

Zdawać by się mogło, że rozwój grup kapitałowych z polskim rodowodem to oczywista oczywistość. Kolosy działające na krajowym rynku, z naturalnych powodów, dalszego rozwoju muszą szukać poza granicami. Fakt, że nie jest to tak oczywiste, dowodzi choćby sytuacja na krajowym rynku bankowym. Tym bardziej z zaciekawieniem przyglądam się grupie PKP Cargo, której międzynarodową ekspansja pozytywnie zaskakuje.

W ostatnim czasie giełdowa spółka PKP Cargo poinformowała o chęci przejęcia swoich dwóch potencjalnych konkurentów: AWT I CTL Logistics. Pierwsza z tych organizacji jest jednym z największych, prywatnych, kolejowych przewoźników towarowych w Europie. AWT posiada, stale rozwijający się, otwarty terminal transportu intermodalnego Ostrava-Paskov, zlokalizowany przy granicy z Polską, a także obsługuje kilkadziesiąt bocznic kolejowych dla największych zakładów przemysłowych w Czechach. CTL Logistics (dawnej Chem Trans Logistic Holding Polska) to holding transportowy, w którego skład wchodzi około kilkunastu prywatnych przedsiębiorstw kolejowych i samochodowych w kraju i za granicą. Koncentruje się głównie na przewozie artykułów chemicznych. Posiada też około 30 bocznic, 5.000 wagonów, 203 lokomotywy i 138 km własnych torów.

Jeśli dojdzie do przejęcia AWT przez PKP Cargo to zwiększy ono swój udział w rynku czeskim do 10 proc., a także na innych rynkach europejskich, na których działa potentat. Możliwość zakupu takiego przedsiębiorstwa to rzadka okazja. Jeśli nie zrobi tego PKP Cargo, to zrobi to konkurencja. Przewoźnicy działają w dużej części na tych samych rynkach (Niemcy, Słowacja, Polska, Czechy, Węgry), co pozwoli na umocnienie pozycji kupującemu w tych krajach oraz pomoże uzyskać nowe rynki takie jak: Słowenia, Rumunia, Bułgaria i Chorwacja.

Podobna sytuacja dotyczy inwestycji związanej z CTL Logistics. Znów, jeśli zakupu nie dokona PKP Cargo, zrobi to konkurencja. To przejęcie jednak nie jest takie pewne, albowiem uzależnione jest od zgody Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który może uznać to działanie za zagrożenie dla rynku krajowych przewozów towarowych. Trzeba jednak pamiętać, że poprzez tę akwizycję PKP Cargo zwiększy swój udział nie tylko w rynku polskim, ale także w niemieckim. Dobrze by było zatem, aby przy rozpatrywaniu tej sprawy uwzględniać perspektywę europejską, a nie tylko fragmentarycznie krajową.

To zresztą nie koniec apetytów PKP Cargo. W pierwszej połowie 2015 roku przewoźnik planuje objąć do 50 procent udziałów w należącej do grupy KGHM spółce Pol-Miedź Trans, która ma skoncentrować się na działalności kolejowej. Zakup pozwoli PKP Cargo uzyskać kolejne źródło stałych przychodów oraz dodatkowe kontakty handlowe, a także zwiększy skalę działalności.

Generalnie jestem przeciwny wszystkim fuzjom, które są wynikiem globalizacji i koncentracji kapitału, ale to jest tak jakby być przeciwnikiem zamarzania wody. Jak temperatura spada poniżej zera przeważnie woda zamarza. Skoro zasadami działalności gospodarczej są wzrost, osiąganie korzyści z efektów synergii i zysku, z racji skali prowadzonych przedsięwzięć, to jedyne co pozostaje, to kibicować, aby to grupy z polskim rodowodem włączyły się do tej międzynarodowej gry. Jeśli globalizmu nie można odwołać, to trzeba się do niego przyłączyć.

 IB PIENIĄDZE

Miałem przyjemność, przez chwilę, być oddelegowany, przez radę nadzorczą, do pełnienia funkcji członka zarządu pewnej spółdzielni. Okazało się to zarówno ciekawym doświadczeniem jak i wyzwaniem.

Chwila, co nie było zapowiadane, przedłużyła się do trzech miesięcy, a to już jest pewien czas, pozwalający nie tylko przyjrzeć się organizacji, ale również dokonać pewnych analiz. Ich wynik skłonił, tymczasowy zarząd, do podjęcia działań, zmierzających do zmian kontrahentów oraz usług. W ich wyniku dokonano oszczędności, które, w skali roku, wynoszą około 150 tysięcy złotych. Dużo? Mało? Zawsze lepiej mieć niż nie mieć. W skali 10 lat jest to prosta oszczędność w wysokości półtora miliona złotych. Dla tej spółdzielni to istotne.

Pierwszym krokiem do oszczędności była weryfikacja umów z podwykonawcami. Okazało się, że stawki w zaskakujący sposób odbiegają od rynkowych. Inne oszczędności pojawiły się w wyniku negocjacji z dostawcami energii. Jeszcze inne z przypomnieniem najemcom obowiązków, z których się nie wywiązywali.

W spółdzielni udało się także zwiększyć przychody, między innymi dzięki wynajmie powierzchni użytkowych oraz zmianie banków, w których były założone lokaty. Sprawa z bankami okazała się najzabawniejszą przygodą.

Spółdzielnia miała założone konta w trzech bankach komercyjnych, z pierwszej dziesiątki, pod względem wielkości, w tym jednym, który wyspecjalizował się w obsługiwaniu spółdzielni mieszkaniowych. Tak przynajmniej twierdził dział księgowości oraz pracownicy tego banku. Współpraca z tą instytucją finansową nie potwierdziła deklaracji. Jeszcze gorzej było z drugim bankiem komercyjnym, w którym wszystko miało być cudowne, ponieważ elektroniczne. Niestety 6 godzin to za mało, aby się tam można było zalogować, nawet jeśli korzystało się z wykwalifikowanego informatyka i wsparcia służb technicznych banku. Ten czas pozwolił jednak na podjęcie decyzji o rezygnacji z usług tej jakże mocno reklamującej się w telewizji instytucji finansowej. Nie miałem aż tyle czasu, ani cierpliwości, no i przyznam, że rozrywka była nędzna.

Jako zarząd, zleciliśmy zebranie ofert od instytucji finansowych, które mogą obsługiwać spółdzielnię. Poprosiliśmy, aby oprócz dziesięciu najbardziej znanych banków komercyjnych, sprawdzić też inne banki, w tym banki spółdzielcze i spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe. Okazało się to, co wiedziałem od początku. Banki, które natarczywie się reklamują, są przereklamowane. Mają kiepskie oferty, ponieważ muszą mieć zamiast pieniędzy dla klientów duże środki przeznaczyć na reklamę. Ponadto, ponieważ są komercyjne, muszą również wygospodarować znaczące, możliwie jak największe, zyski dla akcjonariuszy.  Instytucji mniej znane miały dużo korzystniejsze propozycje lokat. Różnica w oprocentowaniu wyniosła 1.5 % w skali roku, na niekorzyść ofert banków komercyjnych. Tak na prawdę, na niekorzyść spółdzielni. Niby nic, ale jednak znów dla organizacji oznaczało to dodatkowe przychody w wysokości kilkunastu tysięcy złotych.

I taka jest geneza powstania „Analizy ofert finansowych dla spółdzielni mieszkaniowych i wspólnot” przygotowana przez Instytut Biznesu. Z jej szczegółami można się zapoznać pod adresem http://www.instytutbiznesu.com.pl/skok_oferta_analiza_ib/ . Cóż, pokazuje ona, że banki spółdzielcze i spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe są godne zainteresowania, a zwłaszcza Kasa Stefczyka, SKOK Wołomin i Podkarpacki Bank Spółdzielczy, które jak się okazało naprawdę zabiegają o spółdzielnie mieszkaniowe i wspólnoty, a jest o co bo to około 120 tysięcy podmiotów!