Miesięczne archiwum: Październik 2014

 lekarze

Od czasu pyrrusowego zwycięstwa Romana Kluski z fiskusem o przypadkach nadużyć urzędników – nie tylko skarbowych – wobec przedsiębiorców pisze i mówi się coraz śmielej. Ukoronowaniem tego procesu był wstrząsający film „Układ zamknięty”. Urzędnicy walczą, nie tylko z biznesmenami, lecz, z sobie tylko wiadomych powodów, również lekarzami.

Na ekrany wszedł film „Bogowie” o profesorze Zbigniewie Relidze, a na księgarskich półkach pojawiła się biografia wielkiego lekarza, który w zakresie polskiej kardiologii stał się ikoną. Jego działalność polityczna można uznać, za dyskusyjną, jednak jest on przykładem tego, że nawet w przaśnej Polsce Ludowej można było dokonywać w medycynie rzeczy, które wydawały się niemożliwe, i już wówczas miał przeciwników byli nimi urzędnicy, którzy rzucali kłody pod nogi.

Dzisiaj mówi się o szansach, które stoją przed polską medycyną, o wspieraniu młodych, zdolnych, o szukaniu środków na rozwój placówek, które mogą być wizytówkami Polski za granicą. „Słowa, słowa, słowa”. Praktyka wygląda zupełnie inaczej. Osoby i placówki, które mają wszelkie podstawy ku temu, by być wizytówkami naszej medycyny i w ogóle naszego kraju za granicą, mają podcinane skrzydła. Lista przykładów jest długa i wyjątkowo smutna, a świadczy o krótkowzroczności, małostkowości, (a może i bezmyślności?) decydentów i urzędników, którym powierzono zarządzanie polską służbą zdrowia.

Przykłady? Proszę bardzo. Światowej sławy okulista profesor Jerzy Szaflik, usunięty przez niezatapialnego ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza ze stanowiska konsultanta krajowego ds. okulistyki – mimo głośnych i licznych protestów środowiska lekarskiego. Profesora, jak donosiły media, zastąpił znajomy pana ministra. Przykład kolejny – Centrum Onkologii w Bydgoszczy, rozwinięte do poziomu jednej z najlepszych polskich klinik onkologicznych przez profesora Zbigniewa Pawłowicza, notabene senatora Platformy Obywatelskiej. Okazuje się, że nawet mandat senatora miłościwie panującej partii nie ratuje przed kopaniem dołków, zawiścią środowiska i chęcią pokazania przez resort, kto tu rządzi. Profesor przegrał z biurokracją.

Tajemnicą poliszynela jest również upodobanie, z jakim ludzie ministra zdrowia szukają „czegoś” na profesora Mariana Zembalę, dyrektora Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Nieprzypadkowo również – i również nie jest to tajemnica dla środowiska – po mediach chodzą osoby, którym przeszkadza, że Światowe Centrum Słuchu w Kajetanach nie kupuje sprzętu medycznego od tych firm, od których powinno.

Państwowi urzędnicy robią wiele, by pokazać lekarzom, którzy tworzą autorskie projekty, że ponad przeciętność, to jest ponad urzędnika, wyrastać nie należy, na tym, niestety, polega słynne już „państwo w państwie”. Premier Ewa Kopacz wywodzi się ze środowiska lekarskiego. Chciałoby się powiedzieć: na szczęście, albowiem chciałbym, aby w ramach zapowiedzianego przez nią „nowego otwarcia” znalazło się miejsce dla wnikliwego przyjrzenia się praktykom, które jako żywo przypominają opowieści o fiskusie i przedsiębiorcach. Z tą różnicą, że i po jednej, i po drugiej stronie są w tym przypadku podmioty publiczne – co szkodzi wszystkim nam, nie tylko potencjalnym pacjentom.

 

czerwony lew_pic.php

Czerwony Lew z podwójnym ogonem udowadnia, że rozmiar XXS jest godny uznania choćby dlatego, że ma jeden z najwyższych PKB per capita w świecie. Powstaje on w kraju, który ma zaledwie 500 tysięcy obywateli, z czego połowa to cudzoziemcy i do którego codziennie przyjeżdża ponad 150 tysięcy pracowników z zagranicy. Cóż to za zagadka?

Chodzi mi oczywiście o Luksemburg. Na egzaminach, zwłaszcza komisyjnych, lubię zadawać trudne pytania, należy do nich, między innymi: „jak nazywa się stolica Luksemburga?” Cóż, jak do tej pory żaden student nie znał odpowiedzi na to złośliwe pytanie. Szkoda, bo choć Luksemburg jest drugim najmniejszym państwem Unii Europejskiej to odgrywa istotną rolę nie tylko w tym gospodarczo-politycznym związku demokratycznych państw, ale również na świecie.

Formalnie Luksemburg jest jedną ze współczesnych dziedzicznych monarchii konstytucyjnych, ale jest jedynym obecnie na świecie Wielkim Księstwem. Współcześnie o jego pozycji decyduje fakt, że znajduje się tutaj jedno z największych globalnych centrów finansowych. Ma tutaj siedzibę aż 166 banków, w tym Europejskiego Banku Inwestycyjnego Unii Europejskiej. Usługi stanowią 70 procent produktu krajowego.

Luksemburg to jednak nie tylko finanse. Kiedyś o zamożności tego kraju decydowało rozwinięte hutnictwo żelaza. Wraz ze schyłkiem przemysłu stalowego Wielkie Księstwo zaczęło rozwijać nowe sektory gospodarki jak np. finanse, czy telekomunikację. Dobry grunt do rozwoju mają tutaj także sektory logistyczny, zdrowia, zielonych technologii, technologii informatycznych i telekomunikacyjnych. W Luksemburgu ma też siedzibę globalny lider usług telekomunikacyjnych i satelitarnych SES ASTRA, która ma już ponad 50 satelitów telekomunikacyjnych, a sygnał przez nie transmitowany obejmuje zasięgiem 99 procent światowej populacji. Pierwszym polskim historycznie polskim klientem było radio RMF. Dziś przedsiębiorstwo rusza na podbój świata z nową jakością obrazu tzw. Ultra HD.

Największą atrakcją, dla miliona turystów odwiedzających rocznie Luksemburg, są średniowieczne zamki. Jeden z najsłynniejszych znajduje się w Vianden, ale w tym maleńkim kraju jest ich aż 108! Turystów też przyciągają restauracje. W Luksemburgu znajduje się najwięcej na świecie lokali gastronomicznych z gwiazdkami Michelin na m2. Atrakcją są również lokalne, uznawane przez koneserów wina, pochodzące ze słynnej „Route du vin”, która ciągnie się przez 42 km. Odwiedzając Luksemburg warto też pamiętać o wspaniałej filharmonii, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Muzeum Drai Eechelen, Muzeum Narodowe Historii i Sztuki i Teatr Wielki, uchodzącym za jeden z najnowocześniejszych w Europie.

Historia Luksemburga nie jest bajeczna. Małemu krajowi w Centrum Europy trudno było zachować suwerenność i przetrwać, a jednak się to udało! Ba Luksemburczycy mają swój własny język, co świadczy o wysokiej tożsamości narodowej. Jest co podziwiać, jest czego gratulować, i najważniejsze jest się czym inspirować!

?????????????????????????????????

Atak polityków przeciwko spółdzielczym podmiotom finansowym inspirowany jest, zapewne, przez komercyjne banki, które dążą do eliminacji konkurencji i hegemonii. Inaczej trudno zrozumieć tę psychopatyczną niechęć. Urzędnicy pragną świata zbudowanego według jednego szablonu. To jest tak jakby zażądać aby woda zawsze była w stanie płynnym i dążyć do eliminacji stanu stałego i gazowego. Głupia logika, która może prowadzić do zagłady.

Jest o co toczyć bój. Z usług samych spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych korzysta dziś ponad 2,5 miliona klientów i stale przybywa nowych. Taka liczba prawdopodobnie omija oferty komercyjnych banków. Z pewnością też, tendencja wzrostowa, musi niepokoić banki komercyjne. Mają one poważne instrumenty wywierania nacisku na rząd, choćby w postaci ceny za jaką kupują obligacje państwowe, że o innych, tańszych, działaniach „lobbingowych”, cokolwiek by to miało znaczyć, nie wspomnę.

Jaka jest różnica pomiędzy instytucjami finansowymi działającymi w naszym kraju? Banki komercyjne, w zasadzie wszystkie, są w rękach obcego kapitału i kierują się interesem swoich macierzystych rynków, a nie polskiego. Na czym to polega, doświadczyło wielu polskich przedsiębiorców, usiłujących bezskutecznie uzyskać kredyt. Kiedy zaś go posiadali, w nieoczekiwany sposób, banki wypowiadały umowę kredytową, stawiając pożyczkę jako wymagalną i żądając natychmiastowego zwrotu, wiedząc, że jest to nie realne. W efekcie przejmowały przedsiębiorstwo, a następnie sprzedawały zagranicznemu konkurentowi. Komercyjne banki wytransferują również osiągane zyski z polskiego systemu podatkowego. Filozofia spółdzielczych instytucji finansowych jest zupełnie odwrotna. Ponieważ działają wyłącznie na polskim rynku, dysponują krajowym kapitałem, nie mogą kierować się obcym interesem ani nie mają gdzie przekazywać pieniędzy. Dlaczego właśnie te ostatnie instytucje przeszkadzają polskim politykom?

Pomijając wyszczególnione powyżej różnice, są jeszcze inne. Niedawno Instytut Biznesu przeprowadził analizę ofert wiodących banków komercyjnych, spółdzielczych i spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych dla wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych. Okazało się, że najgorsze warunki proponują komercyjne instytucje finansowe (szczegółowe informacje pod adresem: http://www.instytutbiznesu.com.pl/skok_oferta_analiza_ib/ ), które posiadają teoretycznie najbardziej profesjonalne kadry. Co być może jest i prawdą, ale głównie koncentrują się  na generowaniu maksymalnego zysku, a nie na interesie klienta. Taki cel, w przypadku banków spółdzielczych i SKOK-ów, nie jest jedynym kryterium działalności. Nic dziwnego, że z takiej konkurencji banki komercyjne są niezadowolone.

Głównym przeciwnikiem, walczącym ze SKOK-ami, jest Komisja Nadzoru Finansowego, która wobec 44 kas wszczęła postępowania naprawcze. W 22 kasach wydano postanowienia administracyjne o ustanowienie zarządcy komisarycznego, a w 3 komisaryczny zarząd wprowadzono. We wszystkich 55 kasach zaledwie 9 prezesów otrzymało zgodę KNF na dalsze sprawowanie swej funkcji. Po takich informacjach można by sądzić, że doszło do jakiegoś kataklizmu. Warto jednak zwrócić uwagę, że spółdzielcze kasy oszczędnościowo kredytowe to ponad 100 lat tradycji oraz cały okres po 1989 roku. W tym czasie, żadna kasa nie zbankrutowała. Natomiast paru komercyjnym bankom się to przytrafiło.

Za zagraniczne  odpowiedniki kas mogą uchodzić unie kredytowe, które funkcjonują w 101 krajach na świecie. Są one stworzone z myślą o obsłudze osób pozbawionych możliwości skorzystania z ofert banków komercyjnych. Dostrzegając te wartości instytucji spółdzielczych politycy, w wielu państwach, starają się zapewnić  dogodne rozwiązania legislacyjne a nawet dotacje, umożliwiające rozwój instytucji spółdzielczych. W Polsce oczywiście jest odwrotnie.

Widząc zaskakującą postawę polityków i urzędników, wykonujących ich wolę, narodziła się idea przeprowadzenia Narodowych Konsultacji, to jest odwołania się do zasięgnięcia opinii suwerena czyli polskich obywateli, aby wyrazili swoje opinie: co sądzą o roli i przyszłości spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych? Jest to akcja społeczna, w ramach której, każdy będzie mógł wyrazić swoje zdanie. Niezależnie od tego, organizatorzy zwrócili się do wybranych ekspertów i przedstawicieli organizacji pozarządowych o wyrażenie stanowiska. Zdaniem pomysłodawców, przyszłość sektora SKOK, jego miejsce w systemie instytucji finansowych, status prawny i możliwości rozwoju wymagają rozstrzygnięcia, poprzedzonego szeroką dyskusją i konsultacją społeczną.

Wśród organizacji-partnerów Narodowych Konsultacji są m.in. Fundacja na Rzecz Rozwoju Spółdzielczości i Samorządności „Nasza Sprawa” (inicjator przedsięwzięcia), Stowarzyszenie Pomoc Bliźniego, Spółdzielcza Kasa Oszczędnościowo-Kredytowa w Wołominie, ale lista partnerów jest otwarta, a zainteresowanie wsparciem projektu zgłaszają kolejne podmioty. Szczegółowe informacje o kampanii można znaleźć na specjalnie uruchomionej stronie internetowej www.polskieskoki.pl. Za jej pośrednictwem każdy może przekazać swoje uwagi i opinie na temat przyszłości kas spółdzielczych. Podsumowaniem akcji będzie publikacja wspólnego stanowiska ekspertów zaproszonych do debaty oraz synteza opinii, przekazanych przez Polaków. Niebawem będzie się można przekonać co tak naprawdę myślą obywatele na temat spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych. Zdobyta wiedza, mam nadzieję, będzie zyskiem dla wszystkich.

 

ABRA 3

Stare powiedzenie mówi, że „to co nie zabije to wzmocni„. Odnosi się to też do działalności gospodarczej. Przykładem może być Grupa Pelion, której zmiany w prawie oraz inne niezależne uwarunkowania wybitnie utrudniają działalność. Pojawiają się ciągle nowe ograniczenia, które komplikują jej prowadzenie biznesu, a jednak…

Pelion ma menadżerów, którzy każde pogorszenie warunków biznesowych traktują jako wyzwanie i…. znajdują nowe rozwiązania na coraz trudniejszą sytuację rynkową. W ciągu kilku lat znacząco pogorszyły się warunki rynkowe w obszarze, którym działa Grupa. Najbardziej znaczącym utrudnieniem, w zasadzie w ogóle absurdalnym jest zakaz reklamy aptek, za który uważa się nawet informowanie na drzwiach wejściowych o możliwości płacenia kartą płatniczą. Spory kłopot sprawia też pojawianie się nielegalnych kanałów dystrybucji leków. Poważny problem stanowi ustawowe ustalenie wysokości marż na leki, a do tego systematyczne ich obniżanie, co znacząco wpływa na spadek rentowności działalności, co jest szczególnie dotkliwe dla organizacji notowanych na giełdzie. Ponad to negatywny wpływ na prowadzenie biznesu aptecznego mają zmiany demograficzne oraz  rozwój chorób cywilizacyjnych,.

Wszystko to wymaga reakcji, przemodelowania biznesu, tworzenia nowych strategii.  Odpowiedzią Pelionu jest aktywne uczestniczenie w kreowaniu trendów i wyznaczaniu kierunków zmian. Innowacyjność stała się fundamentem prowadzonej przez firmę działalności. Dla menadżerów innych przedsiębiorstw powinno to stanowić podręcznik i elementarz jak działać, kiedy działać, wydawać by się mogło, że już nie można.

Ten elementarz to oczywiście zwiększanie wydajności, efektywności, nowoczesne zarządzanie, podnoszenie jakości, wykorzystywanie efektu synergii, tworzenie nowych standardów, reorganizacja logistyki. Teraz przyszedł czas na dalszy rozwój. Pelion postanowił rozszerzyć kanały dystrybucji poza apteki. Niedawno pojawiła się informacja, że CEPD (Corporation of European Pharmaceutical Distributors), spółka z Grupy Pelion, będąca wiodącą europejską organizacją w branży detalicznej dystrybucji farmaceutyków nabyła, od Alior Bank, firmę Polbita, która jest właścicielem drogerii Natura. To bardzo ciekawe posunięcie, przy zastosowaniu skomplikowanej procedury finansowej. Przede wszystkim w ten sposób Grupa zwiększa sieć dystrybucji o ponad 250 punktów, ale również buduje bazę do sprzedaży własnych produktów z segmentu zdrowie i uroda. Oklaski za pomysłowość!