Welconomy 2015 czyli XXII Forum Gospodarcze w Toruniu w tym roku zgromadziło ponad 2000 uczestników, którzy wzięli udział w 36 dyskusjach, debatach i panelach, na których wystąpiło ponad 220 prelegentów i mówców. Tak powstał znaczący potencjał, który, mam nadzieję, przyniesie swoje dobre plony.

Tak ogromna mnogość spotkań, czasem kilka w tym samy czasie, nie daje szansy uczestniczenia we wszystkich. Niestety nie udało mi się rozdwoić, a czasem to bym musiał nawet się rozpięćić (jeśli istnieje takie słowo, a jak nie to powstało nowe). Niemniej uczestniczyłem w kilku debatach, które uznałem za ważne.

Tegoroczne Welconomy odbyło się pod hasłem innowacyjności. Słowo było zamiennie używane z nowoczesnością, nowością, nowatorstwem. Warto jednak zauważyć, że takich słów jak „przełomowe” czy „rewolucyjne” nie usłyszałem, co uważam za znamienne. Jedna z debat była zatytułowana „Innowacyjność”. Refleksje z niej płynące napawają smutkiem. Innowacyjność w przypadku Polski to mit. Największy problem ma z tym gospodarka. Patenty są zgłaszane przez uczelnie, a nie przez przemysł, który praktycznie nie ma pionów badawczo-rozwojowych. Brak jest transferu innowacji z nauki do przemysłu. Bożena Lublińska-Kasprzak, Prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, powiedziała o barierach w rozwoju innowacyjności: „przeważają u nas mikroprzedsiębiorstwa (97% wszystkich działających) – z natury rzeczy słabsze i mniej skłonne do inwestowania w innowacyjność niż duże organizacje, które powinny starać się o zwiększenie swej produktywności, m.in. dlatego, że tylko niewielka ich część inwestuje we wdrażanie innowacyjnych technologii.”

Polska jest 41 miejscu na świecie jeśli chodzi o innowacyjność. W Europie zajmuje jednak 3 miejsce, tyle, że nie od początku, ale od końca. Polska ma dwa razy mniej naukowców niż Portugalia. Pieniądze, które powinny iść na ludzi, mających zajmować się innowacyjnością, są przeznaczane na sprzęt, który kupuje się oczywiście za granicą, a zatem wspiera się w ten sposób obcą myśl techniczną. Dlatego właśnie okazuje się, że innowacyjny w Polsce może być Zakład Ubezpieczeń Społecznych…

W zaistniałej sytuacji, do czasu jakościowego przełomu, który się nie zapowiada, lepiej mówić o inteligentnym rozwoju. Taką szansę dają klastry przemysłowe. Być może dobry przykładem będzie Lubelski Klaster Lotniczy, który ruszył za sprawą PZL-Świdnik. Jego Prezes Krzysztof Krystowski powiedział, że spółka „chce wziąć odpowiedzialność za rozwój miejscowego klastra, jako ważny partner dla władz lokalnych i pozostałych lokalnych przedsiębiorców. O tym jak ważne jest współdziałanie grupy przedsiębiorców widać choćby na przykładzie ostatniego, dużego przetargu, w jakim uczestniczy PZL-Świdnik – na dostawę 70 helikopterów dla MON. Uczestniczymy w nim wraz z 900. naszymi poddostawcami, zatrudniającymi ok. 4 tys. osób.” Według Krystowskiego zatrudnienie w zakładach PZL-Świdnik może wzrosnąć o nawet 2 tys. osób w perspektywie najbliższych siedmiu lat, o ile spółka zwycięży w kontrakcie dla MON. To obrazuje, że tylko inwestycje mogą prowadzić do rozwoju gospodarczego i spadku bezrobocia, oczywiście o ile będą wspierane.

Innowacyjność w naturalny sposób łączy się z IT czyli technologią informacyjną. Jedna z debat zatytułowana została pytaniem: „Rozwój IT szansą czy zagrożeniem dla Polski?” Cóż moim zdaniem, niektóre szanse są zagrożeniami. Grzegorz Napieralski Zastępca Przewodniczącego sejmowej Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii, odpowiadając na pytanie stwierdził, że „zagrożeniem jest powstrzymywanie się od rozwoju, zwłaszcza kiedy wszyscy się rozwijają. Grozi to utratą kompatybilności z rzeczywistością.” Pragmatycznie potwierdził to Andrzej Halicki Minister Administracji i Cyfryzacji dostrzega „bariery technologiczne, związane z nakładami, poziom kompetencji czyli świadomość jak to można wykorzystać. Wśród urzędników panuje przekonanie o niebezpieczeństwach, ryzykach, a nawet nieopłacalności z technologią informacyjną. Wciąż obowiązuje kult pieczątki i papierowego obiegu dokumentów.” Z pewnością te dogmaty stanowią poważny hamulec.

Praktycznym przykładem zawracanie kijem rzeki jest to co się dzieje w sprawie pobierania opłat za przejazd autostradami w Polsce. Zostało to omówione podczas debaty „Nowoczesne rozwiązania i produkty dla infrastruktury”. Krzysztof Król Doradca Prezydenta RP zauważył, że „nowoczesne urządzenia pozwalają systemom elektronicznym rozpoznawać pojazdy. To w praktyce oznacza, że można stworzyć system pozwalający zlikwidować bramki płatnicze na autostradach. W efekcie rozwiązuje to problem korków na drogach, bo bramki są wąskim gardłem. Odejście minister  Elżbiety Bieńkowskiej przekreśliło te projekty, którymi nikt się teraz nie zajmuje.” Szkoda, albowiem elektroniczna identyfikacja pojazdów może być rozwiązaniem dla wiele innych spraw. Wskazywał na to Marek Cywiński Dyrektor Generalny Kapsch Telematic Services „system viaTOLL może minimalizować zajeżdżanie miast przez samochody, zmniejszać ilość wypadków drogowych, ograniczać ruch i kłopoty z parkowanie dzięki inteligentnej komunikacji radiowej”.

Wielką szansą jest też rozwój telemedycyny. Przekonywali o tym z kolei mówcy uczestniczący w debacie pod takim tytułem. Prof. Ryszard Piotrowicz kierownik Kliniki Rehabilitacji i Kardiologicznej i Elektrokardiologii Nieinwazyjnej wskazywał, że „telemedycyna sprawdza się chociażby w kardiologii polega na monitorowaniu kondycji i zachowań serca. Transmisje EKG można przeprowadzać z domu pacjenta. Na podstawie algorytmu jest możliwe podejmowana konkretnych decyzji terapeutycznych. To doskonałe rozwiązanie w przypadku opieki nad pacjentami, którzy mają wszczepiony rozrusznik lub fibrylator.” Jednak dla Narodowego Funduszy Zdrowia i Ministerstwa Zdrowia sprawa nie jest już tak oczywista i nie chcą uwzględnić wydatków telemedycyny w koszyku refundowanych usług medycznych. Przyczyną jest brak definicji takiego terminu jak telemedycyna i regulacji prawnych na ten temat.

Cóż w zasadzie, z wszystkich debat, w których uczestniczyłem wynika, że jeśli chodzi o innowacyjność, a nawet tylko o inteligentny rozwój nie będzie łatwo. Perspektywy są nędzne. Jeden z urzędników, którego, z litości nie będę tu sławić powiedział: „Panie, nie przesadzajmy z tą innowacyjnością, ona bardzo szybko się starzeje. Cała Europa jest w defensywie. Wśród światowych liderów innowacyjności nie ma przedsiębiorstw z Unii Europejskiej”. To żadne pocieszenie, ale temat do zastanowienia się.

P.S. W opowieści o Welconomy 2015 nie napisałem o debacie na temat CSR czyli społecznej odpowiedzialności biznesu, stało się tak, bo to materiał na oddzielny tekst, którego bohaterem będzie m. in. pewna Biedronka Jeronimo Martins Polska…..

Komentarze (14):

  1. Avatar
    przemek

    Państwo powinno wspierać i dawać preferencyjne warunki tylko tym zagranicznym inwestycjom, które dają szanse na rozwój nowych technologi i innowacyjności. Wspieranie i dopłacanie z budżetu ogromnych środków do tworzenia tanich miejsc pracy np. przy rożnego rodzaju montowniach, to czysty idiotyzm i marnotrawstwo.

  2. Avatar
    LG

    Można by to napisać krócej: w Polsce nie ma ŻADNEJ innowacyjności, to tylko zaplecze taniej siły roboczej, terytorium do eksploatacji i rynek zbytu syfu.

  3. Avatar
    CEO

    Dofinansowania z Unii Europejskiej specjalnie zostały tak skonstruowane, aby na środki mogły liczyć tylko projekty finansujące infrastrukturę, a skąd w Polsce wziąć innowacyjną infrastrukturę? Trzeba ją było kupić za granicą. To oczywiście obłuda i w ten sposób nie ma mowy o żadnym stymulowaniu innowacyjności w Polsce.

  4. Avatar
    Daniel

    Rzeczywiście, nawet według definicji PARP-u, innowacyjność ma termin przydatności do spożycia, bodajże na dwa lata, a potem już przestaje być innowacyjna.

  5. Avatar
    Kinga A

    Siedzimy tak sobie z ręką w nocniku i cieszymy się bo dookoła nas też wszyscy są rękami w nocniku.

  6. Avatar
    Marcus

    Inteligentnemu rozwojowi daleko do innowacyjności, to jest taka różnica jak między 2D, a 3D, albo metrem kwadratowym, a sześciennym – przepaść!

  7. Avatar
    Przemko

    Jeśli jest prawdą, że patenty są zgłaszane przez uczelnie, a nie przez przemysł, co oznacza, że brak jest transferu innowacji z nauki do przemysłu to po prostu K A T A S T R O F A ! ! ! ! ! !

  8. Avatar
    SYL

    To, że gospodarka jest nieinnowacyjna to tragedia, a to że państwa ma to w nosie to już inna sprawa. Innowacyjność potrzebuje kapitału, a skąd go brać w państwie, które istnieje teoretycznie? które pozbyło się banków, a teraz rząd tego państwa jest na usługach obcych banków?

  9. Avatar
    przemek

    Ogromną szansą na skok technologiczny i rozwój innowacyjności jest polski program zbrojeniowy. ale pewnie skończy się to jak zwykle. Zamiast stawiać na rozwój rodzimego przemysłu, kupimy jakiś zagraniczne produkty, których nawet naprawiać sami nie będziemy w stanie. Mamy dwie fabryki helikopterów (rodzimego Świdnika zatrudniającego kilka tysięcy polskich inżynierów i trochę mniejszy Mielec), ale politycy wola przepuścić kasę u Francuzów, bo wcześniej umówili się na polityczne dile.

  10. Avatar
    Głowacki

    Naukowców to my mamy, ale co z tego, kiedy dużo lepsze perspektywy i pieniądze oferuje im zachód? Młodzi uciekają i uciekać będą, dopóki tu nikt im nie zagwarantuje godnego życia

  11. Avatar
    Martyna

    Z tymi bramkami na autostradach to PO sobie strzela w kolano. Tyle było gadania, że zlikwidują, że będzie szybciej i przyjemniej, a tu proszę. A zaraz wybory…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.