Jest kraj, który ma dwie fabryki helikopterów wojskowych. Wojna, choć o tym się oficjalnie nie mówi, podmywa jego granice. W tej sytuacji oczywiste wydaje się dozbrojenie armii w nowoczesny sprzęt, na wypadek ewentualnego konfliktu zbrojnego. Na ten cel przeznacza się kosmiczną kwotę kilkunastu miliardów. Skoro są dwie fabryki, trzeba zorganizować przetarg, aby podjąć roztropna decyzję. Jednak wszystko wskazuje na to, że to się nie udaje.

Konkurs na dostawę na dostawę helikopterów dla polskiego wojska wygrywa francuski koncern Airbus Helicopters, który w Polsce nie posiada żadnej fabryki. Warto dodać, że nie był to przetarg otwarty lecz zamknięty, do którego oprócz zwycięskiego producenta zaproszono dwa polskie podmioty. Wygląda to na świadome i planowe działanie. Zwłaszcza, że z przedstawiciele Ministerstwa Obrony Narodowej podają informacje, iż krajowi producenci helikopterów nie dysponują odpowiednią ofertą. Jeśli tak, to po co w ogóle byli wciągani do zabawy w przetarg? W ten sposób Ministerstwo Obrony Narodowej, a w konsekwencji i rząd, pokazuje czerwone kartki polskim producentom helikopterów wojskowych i wydaje rekomendację: kupujemy za granicą, bo to co jest kraju jest słabe. Obniża się w ten sposób rangę i potencjał narodowej gospodarki.

Polskie fabryki helikopterów są poważnymi przedsiębiorstwa, tworzącymi wiele miejsc pracy i stanowiącymi ważny element gospodarki. PZL-Świdnik zatrudnia 3,5 tys. ludzi w tym 630 inżynierów, a wartość jego eksportu wynosi 700 mln zł. Fabryka kooperuje z 900 polskimi dostawcami, generując dodatkowe 4 tys. miejsc pracy. Drugim producentem jest PZL-Mielec Sikorsky. Zakład zatrudnił ponad 1,5 tys. pracowników, dorobił się ponad 50 kooperantów, ośmiokrotnego wzrostu wartości eksportu i pięciokrotnego wzrostu sprzedaży. Okazuje się, że takie podmioty potrafią zadowolić zagranicznych kontrahentów, ale nie rządowe Ministerstwo Obrony Narodowej.

Warto też dodać, że w krajach europejskich o zakupach tej rangi i znaczeniu decydują zespoły i one nie są ograniczone do jednego ministerstwa. Nadzór nad nimi mają też parlamentarzyści. Traktaty Unii Europejskiej przewidują wyłączenie z otwartych przetargów decyzji, które dotyczą obrony narodowej i bezpieczeństwa.

Po ogłoszeniu wyników wybuchła prawdziwa awantura. Największym skandalem jest to, że zwycięzcę przetargu ogłosił Prezydent Bronisław Komorowski, tak jakby to on organizował przetarg, albo co najmniej w nim uczestniczył. Ponieważ tak nie było, w najlepszym wypadku wygląda to zatem na przekroczenie kompetencji. Kilka miesięcy wcześniej podpisał on dokument Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP, w którym napisano, że „Polski przemysłowy potencjał obronny – istotny element gospodarczej sfery bezpieczeństwa – powinien być w maksymalnym stopniu angażowany w proces modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP, a w szczególności w realizowane przez resort obrony narodowej priorytetowe programy modernizacyjne. (…) Administracja rządowa powinna tworzyć warunki prawne, zachęty inwestycyjne oraz mechanizmy instytucjonalno-koordynacyjne dla rozwoju przemysłowego potencjału obronnego, w tym dla zwiększenia jego innowacyjności”. Jak widać, treść tego dokumentu stoi w jaskrawej sprzeczności z ostatnimi wydarzeniami.

Negatywnie o wynikach przetargu wypowiedział się, były premier Leszek Miller, stwierdzając, że „sposób podjęcia, rozstrzygnięcia tych decyzji dowodzi, że nie uwzględniono interesów polskiej gospodarki”. Zapowiedział też, że Sojusz Lewicy demokratycznej zwróci się do „Najwyższej Izby Kontroli, by przeanalizowała wszystkie okoliczności prowadzonych przetargów i podejmowanych decyzji” oraz „do marszałka Sejmu o debatę sejmową w tej sprawie na najbliższym posiedzeniu Sejmu.” Dziwne, że opozycja nie zamierza w tej sprawie ani skierować zawiadomienia do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego ani Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Sytuacja musi być rzeczywiście jednak bardzo poważna skoro nawet były premier Jerzy Buzek, reprezentujący interesy Platformy Obywatelskiej również krytycznie wypowiada się o tym wydarzeniu. „Nie wyobrażam sobie, żeby Francja, USA, czy jakikolwiek inny kraj, który produkuje na swoim terenie dwa niezłe śmigłowce, które kupuje cały świat, zdecydował się na zakup innych maszyn.” Zauważył on tez oczywistą oczywistość, że „Siła kraju zależy od jego gospodarki. Wobec tego dla MON powinna mieć znaczenie siła naszej gospodarki, by Polska była krajem znaczącym na arenie międzynarodowej.” Właśnie w ten sposób wygra się przecież dzisiaj wojny.

Pojawiają się różnego rodzaju dziwne hipotezy, a to że to wybór francuskiego koncertu to rachunek za wybór Donalda Tuska Przewodniczącego Unii Europejskiej, albo, że rekompensata za straty jakie Paryż poniósł wyniku sankcji nałożonych na Rosję itd. itp. Tego typu wypowiedzi nie pojawiałby się, gdyby przetarg i jego wyniki dało się ogarnąć rozumem. Tak nie jest i to gigantyczna strata.

Komentarze (27):

  1. Avatar
    Rozczarowany

    Brawo dla autora, zreszta jak zwykle, tego naprawde rozumem sie ńie pojmie. Ale moze to dobrze – ale tylko pod jednym wzgledem, moze wreszcie ludzie pojma ze PO i sam Bronislaw K. nie dba o interesy panstwa!

    1. Avatar
      Olek

      A swoja droga niesamowita jest ta wrzutka pijarowska, którą poniżej nieświadomie prezentuje Piotr Konopka. Natknąłem się już na nią co najmniej kilkanaście razy w sieci w różnych miejscach. Pogratulować Francuzom pomysłu. Na zachodzie by coś takiego pewnie nie przeszło, a osoby które dały się tak wykorzystać do propagowania czarnego PR, przez jakiś czas byłyby wykluczone z publicznej dyskusji, ale Polska, to nie Zachód… :).

      1. Avatar
        Rezerwista

        Bardzo intersujacą publikacje w tej sprawie opublikował redaktor Boguslaw Mazur z Polska The Times. Myśle, ze ten artykuł zamyka dyskusje w tej sprawie…:

        „O wyniku przetargu Ministerstwa Obrony Narodowej na śmigłowce wielozadaniowe dla armii decydujące znaczenie mogą mieć względy polityczne, a nie merytoryczne. Wskazują na to nieścisłości i półprawdy, którymi szafują decydenci, broniąc decyzji o dopuszczeniu do testów śmigłowca Caracal francuskiego koncernu Airbus Helicopters. W przetargu brali udział producenci: francuski Airbus Helicopters oferujący śmigłowce EC725 Caracal, amerykański Sikorsky Aircraft Corporation, mający w Polsce zakład PZL-Mielec i proponujący śmigłowce Black Hawk oraz włosko-brytyjska AgustaWestland, dysponująca w Polsce zakładem PZL-Świdnik, który oferuje śmigłowce AW149. Do testowania, po którym ma nastąpić podpisanie umowy, MON wybrał śmigłowce Caracal. Odrzucenie oferty koncernu Sikorsky resort tłumaczył brakiem uzbrojenia maszyn, a oferty PZL Świdnik, zakładu wchodzącego w skład Grupy AugustaWestland, zbyt długim terminem dostaw. – Resort chce je otrzymywać od 2017 r., tymczasem PZL Świdnik oferował dostawy dopiero w 2019 r. Z powodów formalnych obydwie oferty musiały zostać odrzucone – stwierdziło ministerstwo. I w tym momencie doszło do nader interesującej wymiany ognia między PZL Świdnik a MON. Przedstawiciele firmy stwierdzili, że nieprawdą jest, jakoby chcieli dostarczać swoje śmigłowce AW149 dopiero od 2019 r. gdyż deklarowali pierwszą dostawę w 2017 roku. Reakcja resortu była błyskawiczna – tak, zakład ze Świdnika zaoferował dostarczanie pierwszych śmigłowców w 2017 r., tyle że w wersji cywilnej, oczywiście nieprzydatnej dla armii. Wynikało z tego, że PZL Świdnik chciał chytrym wybiegiem obejść wymaganą datę 2017 roku. Rzeczywistość okazała się inna, bo w odpowiedzi PZL Świdnik sprostował, że w ogóle nie istnieje wersja cywilna AW149, jest tylko wersja wojskowa, posiadająca wszelkie niezbędne certyfikaty. Przy czym Sztab Generalny poinformował, że polskie wojsko potrzebuje pierwszych śmigłowców w 2017 r. by rozpocząć ich wdrażanie i szkolenia. Natomiast do służby w armii nowe śmigłowce mają wejść w 2019 roku. Dlatego świdnicki zakład zaoferował dostarczenie w 2017 r. na własny koszt śmigłowców AW149 w wersji standardowej. Natomiast śmigłowce w pełni dostosowane do wymagań MON, czyli AW149PL, byłyby dostarczone, zgodnie z planami Sztabu Generalnego, w 2019 r. Co istotne, obydwie wersje śmigłowców są prawie identyczne. W tym momencie MON zakończył wymianę uprzejmości oświadczając, że wymogi formalne są jakie są i trzeba trzymać się procedur, chociaż sam wielokrotnie zmieniał warunki przetargu w czasie jego trwania. Koniec, kropka. Jednak tego samego dnia, w którym podjęto decyzję o odrzuceniu z przyczyn formalnych dwóch ofert na śmigłowce, zdecydowano o przystąpieniu do rozmów na szczeblu rządowym w sprawie zakupu amerykańskiego systemu przeciwrakietowego i przeciwlotniczego Patriot. Równocześnie MON zaprosił Amerykanów do tymczasowego ulokowania w Polsce systemu starego typu, zobowiązując dostawcę do wyprodukowania zmodernizowanego systemu i przesuwając termin dostawy o trzy lata., czyli do 2025 roku. Wychodzi na to, że w przypadku systemu Patriot rząd, nie bacząc na formalności, mógł zdecydować się na opóźnienie gotowości operacyjnej, aby mieć lepszy system obrony, a w przypadku PZL Świdnik i PZL Mielec z powodów formalnych „musiał” odrzucić oferty. Odpowiedzi na pytanie, dlaczego rząd tak diametralnie odmiennie zachował się w obydwu sprawach, można doszukiwać się w jeszcze innych warunkach przetargu. Tomasz Siemoniak, wicepremier i szef MON oświadczył, że śmigłowiec Caracal był największym, więc najbardziej odpowiadającym potrzebom armii, po czym wyraził zdziwienie, że Sikorsky (PZL Mielec) i AugustaWestland (PZL Świdnik) nie zaoferowały większych maszyn, choć takowe posiadają. I jest to prawda, posiadają. Tylko że większe śmigłowce koncernu Sikorsky (maszyna H92) i AugustaWestland (AW101) ważą odpowiednio 13 ton i 16 ton. A resort oczekiwał propozycji sprzedaży śmigłowców o wadze do 11 ton. Taką mógł zaoferować jedynie francuski Airbus Helicopters, bo tyle mniej więcej waży śmigłowiec Caracal. Z tego wynika, że aby mieć jakąkolwiek szansę w przetargu, PZL Mielec i PZL Świdnik powinny zaoferować francuskie Caracale. Albo wyprodukować zupełnie nowe śmigłowce, bo o takich parametrach, jakie sformułował w swych oczekiwaniach MON, nikt na świecie nie produkuje. Zresztą Caracal też nie spełnia całego pakietu oczekiwań, tylko rzekomo w największym stopniu odpowiada potrzebom armii, choć w opinii specjalistów jest to nie tyle śmigłowiec wielozadaniowy, ile poszukiwawczo – ratowniczy pola walki. Jeszcze jeden przykład z przetargowych postępowań. Otóż MON zobowiązał wszystkich oferentów, aby w przypadku wygranej zgodzili się na lokalizację remontów swych śmigłowców w zakładzie WZL1 w Łodzi. Idea była szczytna, chodziło o tzw. polonizację usług remontowych, czyli wykonywanie ich na terytorium Polski. Tylko że łódzki zakład stworzył wcześniej spółkę… z francuskim Airbus Helicopters. Na dokładkę we wrześniu ub.r. resort próbował zmusić PZL Świdnik i PZL Mielec do przekazania łódzkiemu zakładowi, związanemu z francuskim konkurentem, wszystkich tajnych technologii związanych z remontami śmigłowców. Oczywiście dla obydwu zakładów było to żądanie niemożliwe do spełnienia. Ze zrozumiałych względów mógł je jedynie spełnić Airbus Helicopters. I znów pojawia się pytanie – dlaczego związany z francuską firmą zakład w Łodzi rząd uznał za bardziej polski, niż PZL Świdnik, który jest jedynym polskim oferentem czy PZL Mielec, należący do drugiego oferenta, firmy Sikorsky? Przecież PZL Świdnik zatrudnia 3,5 tys. pracowników, PZL Mielec 2,1 tys., podczas gdy Airbus Helicopters zatrudnił niedawno w Polsce 10 osób. Bo należący do francuskiej firmy mały zakład na Okęciu nie zajmuje się śmigłowcami. Wicepremier Siemoniak stwierdził, że armia oczekiwała na samochód klasy poloneza, a otrzymała dwie oferty maluchów. Wygląda jednak na to, że armia dostała dwie oferty na samochody kompaktowe, bo takich rzeczywiście potrzebuje, a zrobiono wszystko, aby do testowania przeszła francuska półciężarówka.

        Czytaj więcej: http://www.polskatimes.pl/artykul/3842057,polprawdy-w-helikopterowym-przetargu,id,t.html#komentarze

    2. Avatar
      Kasia S.

      Oficerowie uczestniczący w wyborze śmigłowca dla polskich sił zbrojnych otrzymają od ustępującego prezydenta Bronisława Komorowskiego awanse generalskie. – Wszystko jasne, bez komentarza.

  2. Avatar
    Piotr Konopka

    Juliusz, nie wierzę że tak tendencyjny felieton wyszedł od Ciebie. Troche miast się z prawdą. Kilka uwag do przetargu masz poniżej (znalezione na jednym z forów, nie jestem autorem).
    1. MON ogłosiło przetarg na zakup 70 średnich śmigłowców. Podało wymaganą specyfikację i terminy (2017 rok pierwsze dostawy)
    2. MON w przetargu nakazała firmie zwycięskiej utworzenie centrum serwisowego w WZL1 w Łodzi aby państwo miało kontrolę nad serwisowaniem maszyn i aby nie dochodziło do sytuacji jak obecna se Świdnikiem, który wykręca się jak może i 8 lat! modernizuje nasze Sokoły!
    3. Pomimo, że Agusta Westland (PZL Świdnik) posiada w ofercie śmigłowce sprawdzone, spełniające wymagania jak AW101 wystawia do przetargu mały, niesprawdzony AW149, który żaden inny kraj nie chce kupić gdyż jest to przerobiony cywilny śmigłowiec (Rosnieft kupił sobie takie cywilne śmigłowce).
    4. Tak samo firma Sikorsky mając w ofercie śmigłowiec S-92, wystawia do przetargu mniejszy S-70i który spełnia tylko część wymagań.
    5. Airbus jako jedyny wystawia odpowiednio duży śmigłowiec EC725 Caracal, który spełnia nasze wszystkie wymagania techniczne.
    6. Śmigłowiec AW149 nie zapewnia wystarczającej pojemności aby zmieścić sensowną ilość żołnierzy (wymagane 12) z ekwipunkiem. Jak śmigłowiec na bazie wersji cywilnej nie zapewnia ani sensownej osłony przedziału załogi, charakteryzuje słabymi parametrami takimi jak: maksymalny pułap, czas wznoszenia, prędkość przelotowa, ładowność, masa startowa. Jednym słowem śmigłowiec dobry na wycieczki VIP, a nie do latania w wirze walki.
    7. Śmigłowiec S-70i to eksportowa wersja śmigłowca UH-60 Black Hawk (swoją drogą świetny śmigłowiec) z którym ma wspólny niestety tylko kadłub. Śmigłowiec proponowany Polsce przez firmę Sikorsky (PZL Mielec) jest pod każdym względem gorszą konstrukcją od wersji użytkowanej przez US Army (a nawet Słowacji sic!). Posiada słabsze silniki, stary typ wirnika(pogarszając parametry lotne), uproszczoną awionikę, oraz brak wyposażenia dodatkowego poprawiającego świadomość sytuacyjną załogi oraz jej skuteczność na polu walki. Jak bardzo jest to odchudzona wersja może świadczyć fakt, że S-70i jest lżejszy od UH-60 o 0,5t! Dlaczego zaoferowano nam taką słabszą wersję. Ponieważ podobnie jak AW149 nikt nie chce jej kupować tylko wybiera UH-60 lub najbardziej odpowiedni dla nas S-92. Próbie sprzedania nam gorszego Black Hawk’a sprzyjał fakt jego produkcji w PZL Mielec.
    8.EC725 Caracal to sprawdzona konstrukcja, podobnie jak Black Hawk od wielu lat unowocześniana i choć konstrukcyjnie nie najnowsza będąca w czołówce. Wbrew powszechnej opinii laików data powstania prototypu nie ma znaczenia jeśli założenia konstrukcyjne były słuszne i tak jest w przypadku Caracala. Jeśli chodzi o parametry samej maszyny Caracal bije swoich konkurentów na wszystkich płaszczyznach. Zapewnia wystarczającą osłonę przedziału załogi, oraz siłę ognia. Posiada ze wszystkich konkurentów największą prędkość przelotową, najwyższy maksymalny pułap, największy zasięg, największą ładowność, Ze względu na wysoki przedział załogi także najlepszą ergonomię dla żołnierzy. Wszystkie dane można sprawdzić na stronach producentów i porównać.
    9. PZL Świdnik należy do grupy Agusta Westland, której właścicielem są Włosi. Nie jest to Polski zakład, wpływy z produkcji nie trafiają do polskiego budżetu tylko włoskiego i wspierają rozwój tylko ich rozwój.
    10. PZL Mielec także nie jest Polską fabryką tylko należy do Sikorsky’go i tak samo kontrakt nie wspiera naszego przemysłu tylko ich firmę.
    11. Jedynymi Polskimi zakładami są WZL1 w Łodzi i Dęblinie.
    12. Airbus nie posiada w Polsce zakładów produkcyjnych dlatego zaoferował produkcję swojego śmigłowca Caracal właśnie w WZL1 należących tylko do Państwa Polskiego
    13. Oferta Agusta Westland (PZL Świdnika) – Zaproponowano śmigłowiec w cenie zbliżonej do pozostałych konkurentów. PZL Świdnik zaproponował dostarczenie pierwszych śmigłowców w 2019 roku co jest o 2 lata później niż wymagane w przetargu. Aby obejść ten punkt, zaproponował, że w 2017 roku dostarczy dla naszego wojska wersję cywilną (podkreślam cywilną!) tego śmigłowca co jest skandalem i byłoby hańbą dla Polski na arenie międzynarodowej! Należy też się zastanowić co by później zrobili z tymi cywilnymi śmigłowcami. Przerobili na wojskowe? Wstyd i krętactwo wychodzi. PZL Świdnik w swojej ofercie nie zaproponował pełnego przekazania zdolności serwisowych śmigłowców do należących do Państwa Polskiego zakładów WZL1. Powodem tego była chęć dyktowania warunków cenowych, opóźnianie prac serwisowych (tak jak w przypadku modernizacji śmigłowców Sokół) i niedopuszczenie aby Państwo Polskie uzyskało zdolności nacisku na PZL Świdnik w kwestii posiadanych śmigłowców. Co więcej PZL Świdnik nie sprecyzował gdzie i ile bedzie produkował śmigłowców AW 149 gdy wygra kontrakt. Należy pamiętać, że obecnie linia produkcyjna tego śmigłowca jest we Włoszech!
    14. Oferta Sikorsky (PZL Mielec) – Zaproponowano śmigłowiec w cenie zbliżonej do konkurentów jednak bez uzbrojenia. Jest to sytuacja niedopuszczalna z dwóch powodów: 1 – Dodatkowy koszt zakupu uzbrojenia windujący cenę do góry; 2 – Znaczne opóźnienia wprowadzenia śmigłowców do Polskiej armii ze względu na konieczność przeprowadzenia atestów po integracji uzbrojenia ze śmigłowcami. Wybierając tą ofertę nasze Wojska otrzymałyby „wojskowy, nieuzbrojony śmigłowiec” co brzmi jak chory żart. Oferta także nie obejmowała przekazania kontroli nad serwisem w ręce Polskich władz co powtarzałoby sytuację opisaną w punkcie wyżej.
    15. Oferta Airbus – Zaproponowano śmigłowiec w cenie zbliżonej do konkurentów. Firma Airbus zobowiązała się do wybudowania fabryki w Łodzi. Produkcja jednak będzie ograniczona na kształt znany z PZL Świdnik i PZL Mielec. Airbus w ramach umowy przekaże do WZL 1 w Łodzi należącego do Państwa Polskiego pełne zdolności serwisowe śmigłowców Caracal, oraz zdolności budowy i serwisowania silników w Dęblinie. Śmigłowce będą uzbrojone i pierwsze sztuki otrzymamy w 2017 roku.
    16.Offset czyli co zyskamy? PZL Świdnik oraz PZL Mielec zaproponowały zainwestowanie tych pieniędzy w fabryki w Świdniku i Mielcu zwiększając ich możliwości. Słowa pięknie brzmią ale gdy weźmiemy pod uwagę, że jedynymi ich właścicielami są właśnie te firmy taki offset w ich wykonaniu będzie oznaczał wyciągnięcie sobie pieniędzy z prawej kieszeni i przełożenie ich do lewej – kreatywna księgowość godna pozazdroszczenia. Airbus nie posiada fabryk w Polsce w związku z tym będzie musiał zainwestować w należące do państwa Polskiego zakłady WZL1 w Łodzi. Z tego powodu jest to jedyny offset który może nam – Polsce coś więcej dać.

      1. Avatar
        bm

        Te 16 punktów AA spotkały się z ripostą p. Wilka, poniżej jest wpis od jednego z dyskutantów. Sprawa zaczyna wyglądać coraz dziwniej, warto zobaczyć punkt 13, w którym Wilk rozprawia się z mitem, że Świdnik chciał dostarczyć śmigła za 2 lata, ale cywilne. Zaprzeczył też temu sam PZL-Świdnik. Tymczasem Siemoniak z uporem twierdzi ze prawdziwe bojowe śmigłowce Świdnik chciał dostarczyć dopiero w 2019 r. i że Buzek „nie miał pełnej wiedzy”.
        Siemoniak dostał informacje od swej komisji przetargowej, bo przecież nie analizował sam tysięcy stron skomplikowanych ofert. Pytanie, czy komisja właściwie zinterpretowała zapisy oferty Świdnika. Bo nie chcę nawet sugerować, że celowo wprowadziła ministra w błąd, to nie są samobójcy. Tak czy inaczej, mamy jaskrawą sprzeczność i żadnych możliwości sprawdzenia, kto ma rację.
        Co dowodzi, że Buzek miał rację sugerując wyrwanie przetargów dla armii spod wyłącznej jurysdykcji MON. Nie może być tak, że o wielomiliardowych wydatkach decyduje de facto nie podlegająca merytorycznej kontroli grupa oficerów i mecenasów ulokowanych w jednym resorcie.

    1. Avatar
      Pospalisko

      Co zastanawia to fakt, że te szesnaście punktów krąży po sieci jak złe.
      Tekst jest super popularny a nie ma autora. Ten fakt jest co najmniej zastanawiający bo nie wierzę, że ktoś kto pisze tak popularny tekst nie podpisałby się pod nim.

      Poniżej odpowiedź Andrzeja Wilka Głównego specjalistę ds. wojskowych aspektów bezpieczeństwa międzynarodowego
      w Ośrodku Studiów Wschodnich

      „Ad 1)
      Przyjęty jeszcze za PiS-u program modernizacji floty śmigłowców zakładał zakupienie 156 śmigłowców do różnych zadań opartych o tę samą platformę (innymi słowy typ śmigłowca). Po wyborach w 2007 r. sprawę odłożono i przetarg rozpisano dopiero w marcu 2012 r. Od początku MON – zależnie od aktualnej sytuacji ofertowo-politycznej – zmieniał jego warunki. Początkowo planowano nabycie 26 śmigłowców: 16 transportowych i 3 poszukiwawczo-ratownicze (SAR), dla Wojsk Lądowych oraz 4 do zwalczania okrętów podwodnych (ZOP) i 3 SAR dla Marynarki Wojennej. Miały być wyprodukowane w Polsce, z terminem dostaw 2015-2017. Do przetargu zaproszono Sikorsky’ego i AgustaWestland (obie firmy zainwestowały odpowiednio w zakłady w Mielcu i w Świdniku). Co ciekawe wskazano firmy, ale nie konkretny śmigłowiec (utrzymało się to po dołączeniu Francuzów), ale nie wiadomo skąd przyjęło się uważać, że rywalizują ze sobą S-70 i AW149. W 2012 r. MON nie przejmował się tym, że wybiera wśród śmigłowców o walorach taktycznych zupełnie innych niż użytkowane przez naszą armię Mi-8/Mi-17 (tzn. mniejszych, przewożących drużynę a nie pluton) i czynił to jak najbardziej świadomie (parę pogadanek nawet było o zmianie taktyki wykorzystania śmigłowców).
      W grudniu 2012 r. rozszerzono zamówienie do 70 maszyn (48 wielozadaniowych, tzw. wsparcia bojowego, mogących poza zadaniami transportowymi atakować cele naziemne, 16 ratownictwa bojowego (SCAR) i 6 ZOP. Pierwsze z nich miały trafić do służby w 2017 r. Po wizycie Bronka w Paryżu w maju 2013 r. do przetargu został doproszony Eurocopter/Airbus (kiedy dokładnie Francuzi przystąpili do procedury nie wiem, na pewno w 2014 r. są już jako pełnoprawny uczestnik, obiecujący inwestycję w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 w Łodzi). Złożenie ofert miało nastąpić w listopadzie 2014 r., ostatecznie – na prośbę Amerykanów – przesunięto je do 30 grudnia. W momencie ogłoszenia wygranej Airbusa okazało się, że zamówienie zostało ponownie zmienione (musiało to nastąpić w okolicach ostatniego weekendu, na co wskazują informacje z ubiegłego tygodnia powielające założenia z grudnia 2012 r.). Aktualnie MON zamierza nabyć 50 maszyn: 16 wielozadaniowych, 13 SCAR, 8 ZOP, 8 dla wojsk specjalnych i 5 ewakuacji medycznej. Ujawniono także po raz pierwszy informację o offsecie, jednakże tylko na poziomie podania liczby kryteriów. Ze 105 kryteriów offsetowych Airbus miał spełnić 71, Sikorsky 50, a AgustaWestland 41. Co zawierają kryteria może się kiedyś dowiemy.

      Ad 2)
      Jeśli to prawda, to jest to najdobitniejszy dowód ustawienia przetargu pod Airbusa, który odpowiednią umowę z WZL 1 podpisał jeszcze w 2013 r. Pozostali oferenci nie mieli już chyba później takiej możliwości, ale zgodnie ze znanymi wymogami przetargu nie było takiej potrzeby, by był to konkretnie WZL 1. Przedstawicielowi rządu, który teraz opowiada o problemach z Sokołami należałoby przypomnieć, że tenże rząd RP sprzedając PZL Świdnik wypiął się na postulaty wymuszenia na nowym właścicielu gwarancji respektowania zobowiązań zakładu w zakresie serwisowania jego dotychczasowej produkcji. Obecnie jeśli rząd zapłaci tzw. cenę rynkową, to Sokoły zostaną zmodernizowane od ręki. Jeśli rząd RP podpisze z Airbusem umowę analogiczną do podpisanych z Sikorskym i AgustaWestland, to i z serwisowaniem w WZL 1 mogą być problemy.

      Ad 3)
      Przedstawiciele MON nigdy oficjalnie/publicznie nie wykazali zainteresowania AW101, który jest śmigłowcem ciężkim i już cokolwiek starawym (choć o ponad dekadę młodszym od Francuza), bo nigdy w ogóle nie pojawiła się koncepcja, byśmy zakupili jakiekolwiek ciężkie śmigłowce dla wojska. AW149 nie jest mały, to śmigłowiec średniej wielkości, większy od S-70 i nieco mniejszy od Caracala. Mała to jest poprzednia wersja rozwojowa tego śmigłowca – AW139, a Rosnieft to kupił sobie AW189, który jest przystosowaną do celów cywilnych modyfikacją AW149, a nie odwrotnie! Wojskowy AW149 został oblatany w listopadzie 2009 r., a cywilny AW189 w grudniu 2011 r.

      Ad 4)
      (nie spodziewałem się, że przyjdzie mi bronić dobrego imienia Amerykanów)
      S92 to ciężki śmigłowiec, którym nasze wojsko nie było zainteresowane z założenia także dlatego, że to maszyna cywilna, kupują ją głównie firmy obsługujące platformy wiertnicze. Zmontowana na bazie cywilnej wersja wojskowa H92 ogranicza się do wariantu morskiego (ZOP/SAR) i jak na razie spodobała się tylko Marynarce Wojennej Kanady. W przypadku S-70i prze wiele lat nikomu w MON/rządzie RP nie przeszkadzało, że jest to faktycznie śmigłowiec mały i na dodatek zubożony (wariant eksportowy dla krajów trzeciego świata, ale jaka radocha była, że go montujemy w Mielcu).

      Ad 5)
      EC725 Caracal to taki Mi-8/Mi-17, więc nie ma konieczności zmiany filozofii wykorzystania śmigłowców, tzn. nie byłoby gdyby nie drobne różnice. Francuz nie ma możliwości przewozu w kabinie sprzężonej armatki 2×23 mm ZUR, będącej podstawową bronią wsparcia przewożonego pododdziału, nie ma także wrót desantowych, zdecydowanie ułatwiających wyładunek na polu walki. Co więcej – jest śmigłowcem o zdecydowanie mniejszym potencjale modernizacyjnym niż maszyna rosyjska (jak na mój gust nie ma już żadnego potencjału modernizacyjnego).

      Ad 6)
      AW149 może przewozić 12/15 żołnierzy z pełnym wyposażeniem (maksymalnie 18 żołnierzy) i ma chyba najlepsze charakterystyki taktyczno-techniczne ze wszystkich oferowanych nam śmigłowców. Jak już pisałem, nie powstał na bazie wersji cywilnej (było dokładnie odwrotnie). Warto przy okazji zaznaczyć, że w punkcie 6 autorowi uzasadnienia wyboru Caracala przypomniało się, że w pierwotnych założeniach wymagano przewozu 12 żołnierzy z ekwipunkiem. Taki warunek spełniał nawet S-70i.

      Ad 7)
      S-70i, klepane w Polsce, kupują kraje trzeciego świata, których nie stać na wersję UH-60. S-70i zaoferowano Polsce dlatego, że chcieliśmy produkować śmigłowiec u siebie, a jak wiadomo towarzysze amerykanie nie oddadzą żadnej sensownej technologii wojskowej krajowi trzeciego świata (taką niestety ustaliliśmy sobie pozycję w relacjach wzajemnych). AW149 nikt jeszcze nie kupił na identycznej zasadzie jak nikt nie kupił przed nami Rosomaka (i być może już nikt nie kupi, co nie znaczy, że nie jest to obecnie jeden z dwóch najlepszych KTO świata) – swobodę sprzedaży zaawansowanego technologicznie uzbrojenia na rynkach zewnętrznych mają tylko mocarstwa, a pozostali muszą liczyć na łut szczęścia (warto popatrzeć, ile Szwedzi muszą się namęczyć, by komukolwiek opchnąć Gripena).

      Ad 8)
      Szkoda słów, T-34 to także sprawdzona konstrukcja i aż dziw bierze, że jej nie wprowadzamy na wyposażenie. Caracal to ostatnie podrygi rozwojowe konstrukcji z lat 60-tych, produkowanej przez Rumunów na licencji w latach 80-tych. Jeśli jest jakiś śmigłowiec, którego nie kupi obecnie żadna szanująca się armia, to dokładnie to (choć parę lat temu 20 sztuk kupił Kazachstan). W kwestii przewag taktyczno-technicznych – większy śmigłowiec z założenia ma większe wymiary niż mniejszy, najczęściej ma także większy zasięg, ot, wszystko.

      Ad 9)
      Smutna konstatacja rezultatów prywatyzacji naszego przemysłu, z tym, że dotyczy wszystkiego, a nie tylko Świdnika. Jeden podstawowy błąd – AgustaWestland to firma, w której oferowana jest konstrukcja nominalnie włoska, ale w sprawach biznesowych pierwsze skrzypce grają Brytole (nb. główny użytkownik AW101).

      Ad 10)
      Jak wyżej.

      Ad 11)
      Dopóki nie podpiszemy porozumienia z Airbusem.

      Ad 12)
      Z przecieków (nie ma wszak żadnych danych oficjalnych) wynika, że Airbus zaoferował nam jak dotychczas końcowy montaż śmigłowców w WZL 1 i silników (częściowo z wykorzystaniem produkowanych w Polsce podzespołów) w Dęblinie, a uwagę na te zakłady zwrócił nie z miłości do Polski, ale dlatego, że lepsze wcześniej łyknęła konkurencja.

      Ad 13)
      Podstawowy mankament AW149 stanowi to, że jest to konstrukcja zupełnie nowa i w związku z tym cały czas rozwijana. Biorąc pod uwagę, że chcemy kupić śmigłowce w kilku wariantach dla Wojsk Lądowych i Marynarki Wojennej (a teraz to już i dla Wojsk Specjalnych), AgustaWestland po prostu nie poradziłaby sobie z czasem. W 2017 r. zaoferowali jednak nie dostawę maszyn cywilnych (sic!) a rozpoczęcie dostaw podstawowej wersji wielozadaniowej dla Wojsk Lądowych, pozostałe wersje specjalistyczne miałyby być dostarczane po zakończeniu programu testów od 2019 r., ale tez i później.

      Ad 14)
      Nie rozumiem skąd raptem panika, że Amerykanie trzymają w garści uzbrojenie. Od dekady mamy tak z F-16, a jak jeszcze kupimy Patrioty, to będzie jak z kolejką, którą tatuś kupił dla synka, żeby pobawić się nią z wujkiem.

      Ad 15)
      Z budową fabryki to bujda jakaś. Zastanawiam się ponadto nad logiką autora wypocin, do których się odnoszę – w punkcie 15, bliższym rzeczywistości, podważa to, co napisał w punkcie 12.

      Ad 16)
      Nie mogłem znaleźć żadnego meritum.

      Reasumując, państwo polskie istnieje tylko teoretycznie.”

      Naprawdę zastanawiające jest, że wiele myślących osób podeszło do tego tekstu tak bezkrytycznie.
      Od siebie dodam że punkt drugi jest dla mnie najbardziej zastanawiający.

    2. Avatar
      Olek

      Te argumenty, które rozpowszechniają w internecie lobbyści francuzów, a na które powołuje się Pan Konopka, to w większości zwykłe pomówienia i kłamstwa. Wyśmiali je już eksperci z Collegium Civitas i Instytutu Jagiellońskiego.
      Ja tam bardziej wierze Panu Premierowi Buzkowi, który ostro skrytykował decyzje Ministra Siemoniaka, niż jakiejś pijarowskiej wrzutce speców od czarnej propagandy.
      Dziwne, ze tak wytrawny analityk jak Pan Konopka nie poznał się na tym zagraniu.

      Poniżej jeszcze raz przypomnę opinie Premiera Buzka:
      „Nie wyobrażam sobie, żeby Francja, USA, czy jakikolwiek inny kraj, który produkuje na swoim terenie dwa niezłe śmigłowce, które kupuje cały świat, zdecydował się na zakup innych maszyn – ocenił decyzję w sprawie przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii Jerzy Buzek, były premier i przewodniczący Parlamentu Europejskiego w latach 2009-2012.”

    1. Avatar
      Czytelnik

      Bardzo trafny komentarz redaktora Ziemkiewicza, podobnie zresztą jak analiza Pana Bolka. Nie liczenie się z interesem narodowym naszej obecnej władzy woła o pomstę do Nieba.

  3. Avatar
    Patriota

    Mając w Polsce dwie nowoczesne fabryki helikopterów, kupujemy je we Francji. To rzeczywiście godne filozofii Wojaka Szwejka. Myśle, ze nasz Minister Obrony Narodowej łatwo znalazby wspólny język z tym intelektualista znad Wełtawy. Podobne poczucie absurdu. Tyle, ze Szwejk nabijal sie z takich absurdów, a Minister Siemoniak z powaga je ogłasza.

  4. Avatar
    bm

    Te wszystkie argumenty są słuszne, ale tu już nie chodzi o fakty, skoro Siemoniak opowiada jakieś dziwne rzeczy o terminach dostaw śmigłowców i jakichś rzekomo cywilnych wersjach. A Jaśnie Oświecony Pan Prezydent hu hu huu? W Lublinie zdyskredytował zakłady produkujące maszyny w Polsce na rzecz fabryk zagranicznych. A jeden europoseł PO jako przedstawiciel sztabu Komorowskiego bredził w radiu, że Airbus zatrudnia tylu ludzi w Polsce, co Świdnik i Mielec. Mamy więc wojnę propagandową. Można mieć tylko nadzieję, że badaniem faktów zajmie się NIK.

  5. Avatar
    boolo

    Autor, ma rację, cały ten przetarg to jakaś dziwna gra, toczona pod konkretny produkt.. dlatego już kilka miesięcy temu Sikorsky chciał się wycofać. dlaczego nie dano szans innym śmigłowcom do testów a wybrano tylko Francuza? Podejrzana sprawa

  6. Avatar
    tomasoburkaso

    Dyskusja wikła się w szczegółach specyfikacji z konkretną niewiadomą jakie były warunki przetargu. Z daleka widać że przy Airbusie – dobry czy zły do wyznaczonych zadań nie do końca wiemy, ale na pewno stary – pieniądze zostaną wytransferowane to Francji. A przynajmniej część wraz z zatrudnieniem mogłaby zostać w Polsce.
    Francuzi są znani z tego że współpracują z francuzami. Do absurdu, często wolą zapłacić więcej i czekać dłużej wyłącznie po to żeby wszystko zostało „w rodzinie”. A rządząca partia, ta która tak dba o zatrudnienie, o przedsiębiorców. Tak dba, tym razem o francuskie zatrudnienie i przedsiębiorstwa. Francja pozostaje z wdzięcznością.

  7. Avatar
    Głowacki

    Samo to, że powstała z tego przetargu taka burza o czymś świadczy i to nie tylko tutaj, tylko pod dosłownie każdym tekstem dotyczącym tego tematu. Faktem jest, że koło nosa przechodzą nam nawet tysiące miejsc pracy. Pomijam już aspekty, że kupimy od airbusa mniej i drożej niż zakładano

  8. Avatar
    Zoltan

    Opowiadając Panu Bolkowi na pytanie postawione w tytule:
    helikoptery kręcą lody….
    i jakoś radość mnie nie bierze 🙁

  9. Avatar
    Marta i Magda

    Zgadzamy się z tym co Pan pisze. Nie znamy się na przetargach itp. Jednak wydaje nam się że powinno się jednak wspierać to co krajowe, bo przecież to tak naprawdę daje zysk dla nas. Bo są miejsca pracy, firmy około lotnicze też się rozwijają. Wszędzie na świecie jest tak że wspiera się swoich, a u nas gdy coś takiego się dzieje to zaraz lobbing czy zatrudnianie swoich. Nadal mamy z tym problem…

    Ale dziwne że nasze firmy nie potrafiły się jednak przygotować do tego przetargu perfekcyjnie…

    1. Avatar
      Kinga A

      Koledzy z ABW iCBA pudrują…..
      Zresztą po wyroku jaki przyfasolili Kamińskiemu, to już chyba nikt się nie odważy ścigać złodziei i łapówkarzy.

  10. Avatar
    Daniel

    Przeczytam tekst, przeczytałem komentarze. Powiem krótko: wygląda to ponuro. Chodzi o gigantyczną kasę i gigantyczny skok i najgorsze, że ta cała zabawa z moich podatków.

  11. Avatar
    LG

    Spokojnie, śmigłowce nie mają żadnego znaczenia dla rozstrzygania o wojnach od czasu wojny w Korei. Jeśli ktoś zna późniejsze zdarzenie militarne, którego powodzeniu rozstrzygnęły śmigłowce – ręka do góry!

  12. Avatar
    Przemko

    Bardzo cieszy mnie decyzja MON, co prawda nie jesteśmy mocarstwem jeśli chodzi o produkcję samochodów, ale z tego co rozumiem zostajemy światową potęgą jeśli chodzi o produkcję helikopterów. Nie rozumiem tego, ale podoba mi się to.

  13. Avatar
    gral

    Z tego co słyszałem to te wiatraki dla wojska mają kosztować około 13 miliardów złotych. To ja się pytam kto za to zapłaci? To są jakieś marzenia i mrzonki, Polska zapada się gospodarczo. W tym roku obsługa polskiego długu pochłonie więcej pieniędzy niż wydatki na wojsko i administrację, a te zobowiązania rosną geometrycznie, więc w 2019 to Polska się będzie przygotowywać do ogłoszenia bankructwa tak jak Grecja.

  14. Avatar
    Dobrawa

    6 maja o godzinie 15:15 przed bramą główną WSK PZL Świdnik S.A. odbędzie się biało-czerwony Marsz Milczenia. Pracownicy i związkowcy z zakładów w Świdniku decyzję MON ws. Przetargu na śmigłowce nazywają wprost „antypolską”.

    – Decyzja MON o odrzuceniu dalszego postępowania przetargowego na śmigłowce wielozadaniowe dla polskiej armii, oferty PZL-Świdnik uderza w interes gospodarczy Świdnika, Lubelszczyzny i Polski. Jest decyzją antypolską, która niesie poważne zagrożenie utraty miejsc pracy i degradacji całego naszego regionu – czytamy w oświadczeniu organizatorów Marszu Milczenia.

    Wyjaśniają oni, że akcja protestacyjna w formie manifestacji spowodowana jest głównie prowadzona przez MON próba medialnej dyskredytacji firmy.

    – Zapraszamy mieszkańców Świdnika i regionu, pracowników PZL-Świdnik i ich rodziny, osoby bezrobotne, które miały nadzieję na nowe miejsca pracy do zamanifestowania i wyrażenia swojego „NIE” dla sprzedawania suwerennych interesów Polski w imię jakichkolwiek zobowiązań politycznych wobec naszych tzw. Sojuszników – czytamy w oświadczeniu.

    http://niezalezna.pl/66721-marsz-milczenia-w-pzl-swidnik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.