Miesięczne archiwum: Grudzień 2015

Kubuś Puchatek mawiał: „wypadek to taki dziwna rzecz, której nigdy nie ma dopóki się nie wydarzy”. Niestety, jak pokazuje historia wszechświata, wypadków nie da się przewidzieć. Można jednak, na część z nich, się przygotować, aby ich uniknąć lub ograniczyć negatywne skutki.

Jeśli chodzi o wypadki drogowe, to najczęstszą przyczyną jest brawura, alkohol i zmęczenie. Z mojego, prywatnego, doświadczenia kierowcy, z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem, wynika, że również brak wyobraźni, zamyślenie i zły stan zdrowia. Każdy prowadzący pojazd może zadbać o to by prowadzić pojazd na trzeźwo, starać się przewidywać różne zdarzenia na drodze. Trudniej wyczuć kiedy jest obniżenie formy psychofizycznej. Jeszcze trudniej być pewnym co do kondycji pozostałych uczestników ruchu drogowego.

O zwiększenie bezpieczeństwa można także zadbać pamiętając o kilku prostych ćwiczeniach, a także o właściwym ułożeniu ciała podczas jazdy, co skutecznie wpływa na poprawę sprawności kierowcy, a co za tym idzie, także na szybkość reakcji w sytuacji zagrożenia. Większość prowadzących pojazdy, nie zwraca uwagi na drobne rzeczy podczas jazdy jak na przykład: ustawienia fotela. Istnieje cała gama ćwiczeń, bardzo przydatnych dla kierowców, niektóre z nich można stosować nawet siedząc przed kierownicą w korku, bądź na światłach.

W sieci znalazłem cykl krótkich filmów „Dobra Jazda”, sponsorowanych przez PKN Orlen, w ramach kampanii „ORLEN. Bezpieczne Drogi”. W edukacyjnych filmach: „Zasada wzmacniania mięśni”, „Korekcja postawy ciała”, „Rozciąganie mięśni”, „Prawidłowa pozycja podczas jazdy” Tomasz Chomiuk, specjalista w zakresie rehabilitacji i fitness wyjaśnia co można zrobić aby poprawić jakość jazdy i zwiększyć bezpieczeństwo podróży. To szczególnie ważne w okresie wzmożonego ruchu drogowego, świątecznego czy wakacyjnego.

Zachęcam do obejrzenia cyklu filmów „Dobra Jazda”. Można się z nimi zapoznać klikając tutaj

Narodowe Centrum Studiów Strategicznych przygotowało specjalny raport na temat „Ochrona granic państwowych RP a bezpieczeństwo wewnętrzne”. Okazuje, że to zagadnienie było lekceważone, a jest bardzo ważne. Unia Europejska właśnie zapowiedziała chęć wprowadzenia czegoś na wzór międzynarodowej służby celnej, która będzie wspierać lub kontrolować ochronę granic przez poszczególne państwa członkowskie.

Aktualnie, kiedy mówi się o ochronie granic, wszyscy myślą głównie w kontekście nielegalnych imigrantów. Agencja Frontex podała, że w przeciągu ostatnich 11 miesięcy całkowita liczba wykrytych nielegalnych przekroczeń granicy Unii Europejskiej wyniosła rekordową liczbę1,55 miliona ludzi (co z niewykrytymi?). Sprawa niekontrolowanego napływu imigrantów wiąże się też realnie z zagrożeniem terroryzmem. Ludzie, którzy chcą zastraszyć innych, działając z pobudek ideologicznych, chętnie współpracują z przestępcami. Zdarza się, że potrafią przejąć rynek przemytniczy, aby mieć źródło finansowania swojej działalności. Bywa, że terroryści są również wspierani przez obce służby specjalne.

Wielki napływ imigrantów unaocznił nieprzygotowanie państw i instytucji Unii Europejskiej na takie wydarzenia i zagrożenia. Nieszczelne granice państw, które przystąpiły do układu z Schengen to fakt. To doświadczenie pokazuje, że Polska posiadająca zewnętrzną granicę wspólnoty, powinna przeanalizować jakość skuteczności ochrony. Państwo musi być gotowe samodzielnie stawić czoła zagrożeniom, zarówno finansowo jak i kadrowo.

Krytycznie należy się odnieść do delegowania wydawania polskich wiz prywatnym przedsiębiorstwom. W 2013 roku zmieniono ustawę o ochronie granic w taki sposób, że pozwolono delegowanie ochrony lotnisk prywatnym przedsiębiorstwom. Przeprowadzona w 2015 roku kontrola na warszawskim lotnisku Okęcie udowodniła, że na pokład samolotu można wnieść broń, a na płytę lotniska może wjechać nieupoważniona ciężarówka. Są to szokujące informacje. Obawiam się, że bezpieczeństwo na Polskich lotniskach jest porównywalne z tym w Egipcie, przed zniszczeniem rosyjskiego samolotu.

Bezpieczeństwo granic to nie tylko sprawa terrorystów i obcych służ specjalnych, ale równie przemyt towarów i ludzi. Najchętniej do Polski nielegalnie sprowadza się papierosy, alkohol, paliwa, narkotyki i broń. Skala procederu jest trudna do uchwycenia. Najłatwiej prześledzić to na badaniach śmieci, w których znajdują się opakowania po papierosach. Utrata samych przychodów z tytułu braku wpływów z akcyzy szacowana jest na kilka miliardów złotych. Służby celne w zeszłym roku udaremniły wprowadzenie do obrotu wyroby tytoniowe o wartości dwóch miliardów złotych. To najlepiej pozwala na wyobrażenie skali zjawiska. Przemyt papierosów jest uważany za bardziej atrakcyjny niż narkotyków. Dzieje się tak m. in. dlatego, że ich cena w Polsce jest najwyższa w Europie w stosunku do siły nabywczej. Poza przemytem hurtowym, trudnią się tym też detaliści, którzy korzystają z faktu, że niewielkie ilości obłożona niską sankcją karną, a do tego jeszcze praktycznie nieegzekwowaną.

Niektórzy traktują przemyt jako dziedzinę gospodarki. Dla nich „szara strefa” to jedne z elementów rynku. W rzeczywistości przemyt osłabia gospodarkę. Z punktu widzenia państwa, tego typu działalność to czysty rabunek i niszczenie legalnych przedsiębiorstw, a to z kolei wiąże się z redukcją miejsc zatrudnienia.

Straty budżetu związane z przemytem to nie tylko akcyza, ale również cło i wszystkie podatki od polskich sprzedawców oraz zmniejszone przychody od polskich producentów. Jak minimalizować straty? Sprawa ma delikatny charakter, albowiem z jednej strony przychody budżetu ze sprzedaż używek, nawet przy tak wielkim przemycie, są wysokie. Z drugiej strony ich konsumpcja jest bardzo szkodliwa dla zdrowia. Nie ma zatem zainteresowania, aby obniżać cło i akcyzę. To jednak oznacza, że zainteresowanie przemytem nie będzie maleć.

Tymczasem istnieją sposoby na poprawę sytuacji. Z drobnymi przemytnikami można sobie szybko poradzić wprowadzając rejestr sprawców wykroczeń. Do tego należy jeszcze zmienić przepisy tak aby można sumować nielegalne działania. Wówczas przestaną one być wykroczeniami, a staną się przestępstwami. Będą one wówczas karane znacznie surowiej. W walce z przemytnikami hurtowymi pomocny może być system viaTOLL, wsparty dronami czy niewielkimi samolotami, pozwalający na monitorowanie ciężarówek.

Nielegalne przekraczanie granicy oraz przemyt to zjawiska niepożądane, z którymi trzeba podjąć zdecydowaną walkę. W świetle wniosków z raportu NCSS, istnieje pilna potrzeba stworzenia całościowej i długofalowej strategii, zwalczania problemu nieszczelności granic. Będzie się to wiązać z wydatkami, które bardziej należy traktować jako inwestycję, która będzie się opłacać.

Dwadzieścia pięć lat Polskiej Izby Turystyki to święto całego rynku turystycznego, który mimo, że przeżył wiele burzliwych chwil stale się rozwija. Per saldo to bardzo dobra wiadomość.

Polska Izba Turystyki jest największą ogólnopolską organizacją samorządu gospodarczego przemysłu turystycznego. Jest ona pełnoprawnym członkiem Europejskiej Organizacji Związków Biur Podróży Unii Europejskiej (ECTAA). PIT posiada swoje przedstawicielstwa w: Białymstoku, Bydgoszczy, Katowicach, Łodzi, Olsztynie, Poznaniu, Gdańsku, Warszawie, Szczecinie, Wrocławiu i Krakowie.

Bardzo ważną rolą PIT była edukacja, pomagająca podróżującym podejmować świadome decyzje. Izba uczestniczyła w procesach legislacyjnych, dotyczących problematyki turystycznej, pomagając znaleźć parlamentarzystom najlepsze rozwiązania. PIT jest też bardzo aktywnym członkiem ECTAA. Odgrywa dużą rolę przy kształtowaniu turystycznego prawa na szczeblu europejskim.

Członkami Polskiej Izby Turystyki są najważniejsze i największe: biura podróży oraz agencje turystyczne. Ponadto do Izby przystąpiły towarzystwa ubezpieczeniowe, wyższe szkoły turystyczne, znani przewoźnicy, gestorzy bazy noclegowej, atrakcji turystycznych i kulturalnych, korporacje targowe, a także inni przedstawiciele szerokiej reprezentacji branży turystycznej.

Dziś PIT jest dojrzałą organizacją, a członkostwo w niej wiąże się z dużym prestiżem. Jest to zasługa wszystkich dotychczasowych prezesów Izby: Mariana Kubickiego, Alojzego Hamerskiego, Włodzimierza Sukiennika, Andrzeja Kozłowskiego, Jana Korsaka i Pawła Niewiadomskiego oraz członków, którzy aktywnie działają w Izbie.

Pewne są tylko śmierć i podatki. Na śmierć człowiek ma znikomy wpływ. Większy na podatki, zwłaszcza nieefektywne, które są głupie. Chory system fiskalny ma zgubne konsekwencje dla krajowej gospodarki i państwa.

Przy okazji tak zwanych sklepów wielkopowierzchniowych, których przychody pozostają w szokującej rozpiętości z podatkiem dochodowym, na niekorzyść tego ostatniego, doszło do dyskusji o podatku CIT. Jest to marginalny instrument fiskalny. Większość przedsiębiorców, nie tylko sklepów, znajduje sposoby księgowe, aby go uniknąć lub zminimalizować. Nic dziwnego, skoro wynosi on 19 procent. Podobnie opłakane skutki są związane z dużo łatwiej egzekwowanym podatkiem VAT, który wynosi aż 23 procent. Szacunkowe wyliczenia wskazują, że straty z tego ostatniego instrumentu fiskalnego rocznie sięgają 50 miliardów złotych. Warto dać jeszcze do tego, że obsługa podatku VAT kosztuje 80 procent pozyskanej wartości. To pokazuje jak z bardzo absurdalnym system fiskalnym mamy do czynienia.

Atakowanie dodatkowymi podatkami określonej grupy przedsiębiorców tylko dlatego, że umieją sprawniej niż inni wykorzystać obowiązujące przepisy to rozwiązanie słabe, ponieważ odnosi się ono do skutków, a nie przyczyn. Łatwo, przy tego typu poczynaniach, wylać przysłowiowe „dziecko z kąpielą”. Uderzając w sklepy wielkoprzemysłowe, uderza się też przecież w konsumentów oraz polskich producentów. Najbardziej poszkodowane będą te sklepy, które korzystają z towarów krajowych dostawców. Tego typu wybiórcze rozwiązanie bardziej będzie przypominać polowanie kotka na myszkę, niż mieć skutek, na którym zależy inicjatorom. Im bardziej skomplikowany system podatkowy, tym więcej zużywa on bezproduktywnej energii i daje więcej możliwości do jego obejścia. Najlepszym rozwiązaniem jest prosty system.

Podatki to skomplikowana i delikatna materia. Nie jest dobrze jeśli przepisy fiskalne ciągle się zmieniają. To czyni działalność gospodarczą, zwłaszcza długofalową, bardziej ryzykowną. Jasny i stabilny system fiskalny przedsiębiorcom jest bardziej potrzebny niż poprawa warunków infrastruktury, albowiem dotyczy on wszystkich uczestników. Dlatego przy wprowadzaniu zmian tak bardzo wskazana jest rozwaga i konsultacje społeczne. Warto też pamiętać, że pomiędzy państwami istnieje konkurencja podatkowa. Oznacza to, że Polska konstruując swój system fiskalny musi uwzględniać rozwiązania innych krajów, zwłaszcza pozostałych członków Unii Europejskiej.

Nie ma dobrych podatków. Są tylko mniej szkodliwe. Dlatego idea idea wprowadzenia 1 procentowego podatku obrotowego wydaje się interesująca. To rozwiązanie jest w stanie zupełnie zmienić przychody do budżetu, a dokładniej sprawić, że jego zasilanie stanie się realne, a nie wirtualne.

Tak na marginesie wiele się mówi o podatku PIT, CIT akcyzach, a w rzeczywistości największe obciążenia finansowe związane są z kosztami pracy. Ani paliwa, ani alkohol, ani papierosy nie wiążą się z tak wysokimi narzutami jak zatrudnianie ludzi, a to właśnie pracownicy są największym kołem zamachowym gospodarki. Wysokie koszty pracy, nie tylko wypychają wielu ludzi na bezrobocie, ale również hamują rozwój.