Miesięczne archiwum: Lipiec 2016

????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

Prowadzenie biznesu to bardzo łatwa sprawa. Jednak, mimo, że takie to proste, wiele przedsiębiorstw upada. To oznacza, że prowadzenie własnego przedsięwzięcia, wcale nie jest takie oczywiste jakby się mogło wydawać. Jak się jednak przekonać, czy człowiek się do tego nadaje? Jest tylko jeden sposób: rozpoznanie bojem czyli rozpoczynając własną działalność.

Przedsiębiorczość jest w Polsce wspierana przez różnego rodzaju projekty. Osoby, które otwierają własną działalność gospodarczą, mogą liczyć na ulgi w opłatach na ubezpieczenia społeczne oraz otrzymać dofinansowanie w wysokości do kilkudziesięciu tysięcy złotych, w zależności od rodzaju prowadzonej aktywności i miejsca zamieszkania. Można też skorzystać z oferty akademickich inkubatorów przedsiębiorczości, które pomagają w uruchomieniu przedsięwzięcia i wspierają w zakresie administracyjnym. Należy jednak pamiętać, że w tym typie przedsiębiorczości, za biznes odpowiada się całym swoim majątkiem. Co więcej, osoby, prowadzące działalność gospodarczą, przez dziesięć lat, od jej zamknięcia, nie mogą ogłosić upadłości konsumenckiej. Dlatego też przystępując do otworzenia własnego biznesu warto się zastanowić czy nie lepiej będzie rozpocząć od spółki kapitałowej np. od spółki z ograniczoną odpowiedzialnością? Jej prowadzenie jest bardziej kosztowne niż działalność gospodarcza, jednak dla osób, które nigdy wcześniej nie prowadziły własnego przedsiębiorstwa, może okazać się bezpieczniejsze.

Przedsięwzięcie gospodarcze można prowadzić w tradycyjny sposób lub przenieść je do świata wirtualnego jako e-biznes. Wybór zależy oczywiście od pomysłu na rodzaj przedsiębiorczości. Trudno sobie wyobrazić np. zakład fryzjerski, że będzie strzygł wirtualnie. Domeną sieci jest przede wszystkim działalność na odległość, a więc są to najczęściej sklepy internetowowe. Jednak w ten sposób można prowadzić wiele innych rodzajów biznesu, chociażby usługi tworzenia i zarządzania stronami internetowymi, e-learning, pomoc prawną, wsparcie systemów komputerowych, usługi księgowe, doradztwo dietetyczne itd. W tym zakresie ograniczeniem jest w zasadzie tylko wyobraźnia i kompetencje. Jeśli nawet całego biznesu nie da się przeprowadzić w sieci, to zawsze może być to ważne narzędzie marketingowe.

E-biznes ma wiele zalet w stosunku do klasycznej działalności. Jego założenie i prowadzenie jest zdecydowanie tańsze. Dlatego warto rozważyć ten typ biznesu, jako pierwszej przedsiębiorczości, ponieważ wymaga on zdecydowanie mniejszych inwestycji. W przypadku e-sklepu czy e-biura nie trzeba wynajmować lokalu, urządzać go, sprzątać, chronić. Początkowo można prowadzić działalność w domu. Nie ma konieczności zatrudniania pracowników, którym bez względu na osiągane przychody trzeba płacić za obecność w pracy. Często przyczyną kłopotów klasycznych sklepów są niewłaściwe lokalizacje i ograniczenie terytorialne i co się z tym wiąże zbyt mała ilość potencjalnych klientów, którzy fizycznie muszą dotrzeć do placówki, aby dokonać transakcji.

Działalność biznesowa w Internecie pozwala na dotarcie do praktycznie nieograniczonej ilości klientów. Sieć znosi ograniczenia terytorialne. Poza zasięgiem pozostają osoby nie korzystające z Internetu. Barierą będzie też ograniczenie językowe. Jeśli jednak strona internetowa będzie prowadzona np. tylko w języku polskim to i tak uzyskuje się dostęp do kilkunastu milionów potencjalnych użytkowników. Żadna klasyczna placówka handlowa nie ma szansy na taki zakres.

Oczywiście w sieci istnieje wielka konkurencja. Oznacza to, że trudniej jest się przebić ze swoją ofertą. Jednak, w większości przypadków, nie chodzi o globalne działania, a wytworzenie własnej niszy dla swoich klientów. Każda działalność wymaga wiedzy i doświadczenia, również ta w Internecie. Ważne jest zatem też aby mieć dobry pomysł na biznes, albowiem trzeba pamiętać, że w prowadzeniu działalności gospodarczej, zawsze chodzi o zaspokajanie potrzeb klientów.

autostrada-Kopia

Niedawno było mi dane doświadczyć weekendowych korków na autostradzie Gdańsk – Łódź. To, prawdę mówiąc, paranoja, że kierowcy mają płacić dodatkowe pieniądze za wielogodzinne stanie do bramki poboru opłat. Z tego punktu widzenia autostrady stały się po prostu absurdem. 

Rządy Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego nie potrafiły znaleźć żadnego rozsądnego remedium. Dlatego głupcy wymyślili, że będą sponsorować weekendowych podróżnych na autostradach w okresie wakacyjnym. Czegoś bardziej złodziejskiego, demoralizującego i niesprawiedliwego już wymyślić się nie dało. Tymczasem, prostym rozwiązaniem, znanym w wielu krajach, jest elektroniczny system poboru płat za przejazdy. Dlaczego politycy z PO i PSL nie chcieli skorzystać z tych rozwiązań? Rozumiem. Dlaczego PiS nic w tej sprawie nic nie robi? Jest dla mnie zagadką, przykrą, bo chciałbym widzieć różnicę pomiędzy tymi partiami.

Zarządzający autostradą A4 między Katowicami i Krakowem już chyba nie wytrzymał nerwowo w kwestii zatorów samochodowych. Od 20 lipca na tej trasie kierowcy nie będą musieli stać w korkach przed  bramkami. Umożliwi im to urządzenie A4Go, dzięki któremu można uiścić opłatę elektronicznie – czyli można! Dlaczego nie skorzystał z najbardziej powszechnego system viaTOLL, tylko wprowadził inny jest zagadką.

Kierujący pojazdów o masie powyżej 3,5 ton nie mogą skorzystać na tym odcinku z posiadanego już urządzenia viaBOX, które pozwala płacić za przejazd zarówno na płatnych drogach krajowych, jak i na autostradach, bez konieczności zatrzymywania się. Kierowcy ciężarówek, którzy chcą bez korków przejechać po całej autostradzie A4 muszą, więc posiadać dwa urządzenia pokładowe. viaBOX, dzięki spółce Kapsch, która zarządza systemem viaTOLL, na ponad 3,1 tys. km dróg krajowych i autostrad w Polsce, nie wystarczy by przejechać na prywatnym odcinku A4.Tak oto na gruncie paranoi i absurdu rodzi się chaos.

Dzięki elektronicznemu systemowi poboru opłat zwiększa przepustowość na płatnych odcinkach autostrad, gdyż skraca czas oczekiwania na bramkach – samochód zwalnia, a szlaban podnosi się automatycznie. Według analiz na pasach, na których opłata pobierana jest manualnie, przepustowość wynosi ok. 120 pojazdów na godzinę. W przypadku korzystania z urządzeń pokładowych w ciągu godziny może przejechać nawet 500.

Skąd się bierze takie radykalne rozróżnianie kierowców ciężarówkę i aut osobowych, co do sposobu regulowania należności za korzystanie z płatnych odcinków dróg? Dlaczego kierowcy samochodów nie mogą płacić elektronicznie? Dla mnie cała ta sytuacji wygląda bardziej na zmowę niż niekompetencję. Żeby było jasne, na dotychczasowych rozwiązaniach tracą kierowcy (czas) operatorzy dróg i państwo (ponieważ zarabiają mniej). Nie wiem czy jest ktoś kto zyskuje?

 

142628_r0_620

Pierwszą w Polsce operację wszczepienia implantu ślimakowego osobie niesłyszącej przeprowadził profesor Henryk Skarżyński w 1992 roku. Był to jego autorski projekt. W ten sposób rozpoczęła się epoka powracania z Krainy Ciszy osób niesłyszących. W Kajetanach pod Warszawą powstał Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu, w który wszczepiono ponad 5.OOO różnego rodzaju implantów słuchowych, co usytuowało placówkę w pierwszej trójce tego typu ośrodków na świecie.

Przywracanie słuchu jest oczywiście wielkim sukcesem. Wątpliwości budziło jedynie jakość percepcji dźwięków przez pacjentów. Stałe udoskonalanie elektrody implantu, w coraz większym stopniu zwiększa zachowanie struktur ucha wewnętrznego oraz poprawia jakość przekazu informacji, za pomocą stymulacji elektrycznej. W efekcie pacjenci są w stanie odbierać nawet muzykę w sposób zbliżony do naturalnego.

Dowodem na skuteczność metod leczenia przy pomocy implantów jest Międzynarodowy Festiwal Muzyczny Dzieci, Młodzieży i Dorosłych z Zaburzeniami Słuchu „Ślimakowe Rytmy”, który jest już organizowany po raz drugi w Sali Koncertowej Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina. W tym roku na Konkurs wpłynęło blisko 15O zgłoszeń z całego świata. Organizatorzy wyłonili 32  uczestników m. in. z Ekwadoru, Chin, Kazachstanu, Ukrainy, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Włoch oraz Hiszpanii. Wszyscy wyłonieni muzycy są użytkownikami implantów słuchowych, które pozwalają im śpiewać i grać.

Przesłuchania kandydatów oceniało profesjonalne jury w skład którego weszli: prof. Janusz Olejniczak, prof. Ryszard Karczykowski, Stanisław Leszczyński, Bogna Kowalska, Piotr Metz, Jacek Wójcicki, prof. Jerzy Stuhr, Monika Zalewska, Roman Czejarek, Vadim Brodski, Irena Santor, Grzegorz Wilk, Janusz Tylman, dr Alicja Węgorzewska-Whiskerd, Jacek Wroński, prof. Katarzyna Popowa-Zydroń i Johanna Patzold. To zacne grono wyłoniło 1O laureatów, którzy wystąpią podczas Koncertu Galowego, w którym uczestniczyć będzie Polska Orkiestra Radiowa pod batutą prof. Krzesimira Dębskiego oraz Chór Politechniki Warszawskiej.

Podczas Koncertu Galowego Festiwalu „Ślimakowe Rytmy” wystąpią też zaproszeni artyści, którzy mieli problemy ze słuchem. Będzie można usłyszeń Macieja Miecznikowskiego – znanego multiinstrumentalistę, Alicję Węgorzewską-Whiskerd – światowej sławy śpiewaczkę operową, Jana Bukowskiego – ucznia Szkoły Muzycznej z pieknym barytonowym głosem, który został zoperowany w Instytucie Fizjologii i Patologii Słuchu, Oliviera Palmera – śpiewaka o nietypowym głosie, który urodził się niesłyszący i Johannę Patzold – śpiewaczka operowa – obydwoje również mają wszczepione implanty ślimakowe oraz dwoje ubiegłorocznych laureatów konkursu Esterę Łabigę i Grzegorza Płonkę.

Być może czytelnicy zastanawiają się, dlaczego w cyklu „Zyski i Straty” piszę o wydarzeniu muzycznym. Otóż przywracanie słuchu ma też ważny wymiar ekonomiczny. Osoby wracające z Krainy Ciszy mogą w pełni samodzielnie funkcjonować w społeczeństwie. Osiągają wysoki komfort życia sprawia to, że są bardziej szczęśliwe. Ponadto nie obciążają systemu swoją dolegliwością, a zatem mówiąc troszkę patetycznie przechodzą ze Świata Straty w Krainę Zysku i to powód do radości.

leki-stoma

Czy zgodzisz się aby twój ojciec, matka, dziadek lub babcia umarli tylko dlatego, że nie mieli pieniędzy na wykupienie lekarstw? Sądzę, że mało kto by zaakceptował taka koncepcje. Dlatego dobrze, że w życie weszła ustawa zapewniające bezpłatne leki dla pacjentów powyżej 75 roku życia.

Nowa regulacja wzbudziła szereg emocji. Dały one o sobie znać w debacie „czy polską gospodarkę stać na darmowe leki?”, w której miałem zaszczyt uczestniczyć. Szczerze się przyznam, że tytułu debaty nie zrozumiałem. Cóż bowiem ma gospodarka do darmowych leków? Ich produkcję i sprzedaż będzie finansować państwo, a nie przedsiębiorstwa. Gdyby jednak postawić pytanie „czy państwo stać na darmowe leki?” to jest ono zupełnie zasadne. Podobno stać i środki na to zostały zapewnione w budżecie.

W błędzie jednak byłby ten, kto by myślał, że wszystkie leki pacjentów po 75 roku życia będą refundowane w 1OO procentach. Będzie to dotyczyć tylko części preparatów, które zostaną wytypowane przez Ministerstwo Zdrowia. To właśnie budzi skrajne emocje. Producenci leków, które znajdą się na liście refundacyjnej wygrają los na loterii, pozostali zaś będą mieć kłopoty. Będzie to również generować nowe problemy dla państwa. Dlatego też przed Konstantym Radziwiłłem Ministrem Zdrowia stoi trudne zadanie.

W krajowym przemyśle farmaceutycznym pracuje ponad 1OO.OOO osób, a sektor wytwarza 1 procent Produktu Krajowego Brutto. Są to znaczące wyniki. Jeśli na listach refundacyjnych nie znajdą się leki krajowych producentów, będzie to oznaczać zmniejszenie liczby zatrudnionych. Dla państwa powstanie nowy kłopot ze wzrostem bezrobocia. Jeśli zaś Ministerstwo Zdrowia  na listach refundacyjnych umieści leki krajowych producentów farmaceutycznych, prawdopodobnie wzrośnie zatrudnienie. To zaś przekłada się na większe przychody dla budżetu. W perspektywie natomiast spowoduje wzrost nakładów na leki innowacyjne. Wszystko to będzie sprawiać dodatkowe dochody dla państwa, co będzie oznaczać możliwość zwiększenia wydatków choćby na refundację. Można powiedzieć, że od decyzji, które zapadną w Ministerstwie Zdrowia częściowo uzależniony jest los programu gospodarczego Wicepremiera Mateusza Morawieckiego.

W przypadku leków produkowanych zagranicą pojawia się zagrożenie w postaci zapewnienia pełnego zapotrzebowania na nie w polskich aptekach, zwłaszcza na skutek nieprzewidzianego konfliktu zbrojnego. Obecnie jest duża różnorodność medykamentów. W sytuacji kiedy jedne leki będą bezpłatne, a inne nie, gwałtownie wzroście zapotrzebowanie na te pierwsze. Nie jest pewne: czy zagraniczne fabryki będą w stanie zaspokoić zwiększone zapotrzebowanie i to w odpowiednio krótkim czasie? Pacjenci, posiadający recepty, poczują się bardzo źle, kiedy nie będą mogli zrealizować zaordynowanych terapii. Wówczas nieoczekiwanie może wzrosnąć niezadowolenie społeczne, które może zagrozić dobremu wizerunkowi rządu. Okazuje się, że prosta lista leków refundacyjnych ma istotne znaczenie nie tylko dla zdrowia pacjentów, ale również dla pomyślnego rozwoju Polski.