Miesięczne archiwum: Sierpień 2016

sport6

W Polsce żyje ponad 5 milinów osób z niepełnosprawnością. To dla 36 milionowego kraju znaczący odsetek. Na co dzień ich mijamy, a czasem z nimi pracujemy, często nie będąc świadomymi. Dla większości przecież osoba z niepełnosprawnością to osoba na wózku inwalidzkim (co za nazwa!). Tymczasem oni mają prawo cieszyć się życie tak jak wszyscy inni.

Z myślą o aktywizacji osób z niepełnosprawnością oraz możliwości ich wykazania się wymyślono idee Paraolimpiad i Olimpiad Specjalnych. To bardzo ważne i potrzebne imprezy sportowe. W grupie 5 milionów Polaków z niepełnosprawnością jest około 1,2 mln osób z niepełnosprawnością intelektualną. To też bardzo znacząca liczna. Dla nich właśnie są organizowanego Olimpiady Specjalne. Zrzeszają one blisko 5 milionów sportowców na całym świecie, reprezentujących 32 dyscypliny sportowe z ponad 170 krajów. Olimpiady Specjalne są oficjalnie uznane przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Polska była pierwszym krajem Europy Środkowo-Wschodniej, w którym ruch Olimpiad Specjalnych rozpoczął działalność, na początku lat osiemdziesiątych. W naszym kraju Olimpiady Specjalne to ponad 17 tysięcy zawodników, 1,5 tysiąca trenerów i 4 tysiące wolontariuszy zrzeszonych w 507 klubach w 18 Oddziałach Regionalnych, którymi kieruje Biuro Narodowe.

Jedną z misji Olimpiad Specjalnych jest uświadomienie i udowodnienie wszystkim Polakom, że włączenie tej grupy do codziennego funkcjonowania społeczeństwa przynosi ogromne korzyści obu stronom. Dlatego też te imprezy sportowe zainteresowały Małżonkę Prezydenta RP, Agatę Kornhauser-Dudę, która objęła je Honorowym Patronatem.

Prezesem Olimpiad Specjalnych została Anna Lewandowska. Jest ona mistrzynią Polski, Świata i Europy w karate tradycyjnym, trenerką oraz propagatorką zdrowego stylu życia. Anna Lewandowska powiedziała, że „związała swoją przyszłość z Olimpiadami Specjalnymi Polska, aby wspierać działania sportowe, kampanie prozdrowotne dla zawodników i ich rodzin oraz akcje społeczne, które uświadamiać wszystkim, czym jest ruch Olimpiad Specjalnych.”

Termin „szara strefa” przeważnie odnosi się do gospodarki. W rzeczywistości można też powiedzieć, że większość z 5 milionów osób z niepełnosprawnością też żyje w „szarej strefie”. O ile termin ten w przypadku gospodarki z punktu fiskalnego może mieć pejoratywne znaczenie (chociaż ma znaczący wpływ na wzrost PKB), to w przypadku odniesienia do grupy osób z różnego typu dysfunkcjonalnosciami już tak być nie powinno. Przede wszystkim nie powinni się w ogóle znajdować w takiej strefie. Organizacja Olimpiad Specjalnych to, dla mnie, pomysł na wyciąganie ludzi z „szarej strefy” zanim ten nieformalny ich statut przestanie istnieć. Na tym właśnie polega zysk z tego typu imprez.

 

 

 

 

1742516-flaga-turcji-657-323

Obok Welconomy Forum w Toruniu, Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, Forum Ekonomicznego w Krynicy, w Świnoujściu jest organizowane, przez stowarzyszenie Europe North East International Association, Baltic Business Forum w Świnoujściu. Najbliższa, już ósma, edycja tego wydarzenia już w dniach 14 – 16 września 2016 roku.

Każde spotkanie przedsiębiorców, inwestorów, decydentów i polityków ma swój profil. Baltic Business Forum to jedno z najważniejszych wydarzeń gospodarczych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Forum ma charakter międzynarodowy, jest miejscem spotkań przedstawicieli świata biznesu i polityki z obszaru państw Europy i Azji. Każdego roku w konferencji biorą udział aktualni i byli przywódcy państw świata, ministrowie, przedstawiciele jednostek samorządu terytorialnego, szefowie agend rządowych, a także znani i cenieni eksperci oraz przedstawiciele organizacji pozarządowych.

Gościem honorowym VIII. edycja Baltic Business Forum będzie Republika Turcji, reprezentowana przez delegację rządową oraz licznych inwestorów i menedżerów. W ramach BBF 2016 odbędą się posiedzenia Krajowej Izby Gospodarczej i jej tureckiego odpowiednika TOBB oraz Polsko Tureckiej Izby Biznesu i jej partnera DEIK. Forum zostało podzielone na bloki tematyczne, m.in. Inwestycje, Rynek, Przemysł i energia, Samorządy. Dyskusję rozpocznie temat dotyczący obecności polskich i tureckich firm na rynkach zagranicznych, a także doświadczenia polskich przedsiębiorców, którzy inwestują w Turcji. Na półwyspie Azji Mniejszej obecne są takie firmy jak Selena, Polpharma, Grupa Azoty czy Rafko. W efekcie zaangażowanie polskiego kapitału w Turcji znacząco przewyższa inwestycje tureckie w Polsce, co sprawia, że Turcja jest ważnym partnerem gospodarczym dla Polski.

Turcja jest zaliczana do tzw. krajów nowo uprzemysłowionych, które cechują się dynamicznym rozwojem przemysłów zaawansowanych technologii, ogromnymi zasobami taniej siły roboczej, korzystną polityką podatkową dla obcych inwestorów oraz bardzo dużym tempem wzrostu PKB. Obecnie państwo to, po dziwacznej, nieudanej próbie zamachu stanu, nie mogąc doczekać obiecywanych przywilejów przez Unię Europejską, gwałtowne zbliżyło się do Rosji. W ten sposób kraj ten podważył zaufanie do siebie jako do członka NATO. Ta zmiana w polityce zagranicznej Turcji z pewnością stanie się również żywym tematem wielu dyskusji w Świnoujściu.

Kolejnym ciekawym tematem Forum będzie współpraca gospodarcza portów adriatyckich, bałtyckich i czarnomorskich w regionie, w którym krzyżują się najważniejsze arterie transportu surowców energetycznych, a wraz z nimi – interesy polityczne wielu mocarstw. Organizatorzy Forum dużo miejsca poświęcą też na dyskusję o przyszłości Europy, do której zaprosili młodych przedsiębiorców. W ramach Baltic Youth Forum prelegenci będą się zastanawiać, jak pobudzać przedsiębiorczość i kreatywność młodych.

Dopóki ktoś nie weźmie udziału w jakimś forum gospodarczym, może uważać, że tego typu imprezy to strata czasu i pieniędzy. Kto był takich myśli z pewnością nie ma. Prawda jest też taka, że uczestnicy tego typu imprez to ludzie, którzy bardzo dokładnie umieją liczyć zarówno pieniądze i czas, a co więcej nienależną do rozrzutnych, więc dla nich takie przedsięwzięcia muszą, przynajmniej per saldo, oznaczać zysk.

 

ptRktkpTURBXy8zNWFhNTQ2NTY3Mjg4OWRkYjIxZjJiYTg1ODQxODU4MS5qcGeUlQMAzJ7NCePNBY-TBc0DIM0BwpUDCg3NAwzNAWiTBc0DDM0BaA

Polski przemysł obronny osnuty jest mgiełką tajemnicy. Tak przynajmniej widzi to polski podatnik. Podejrzewam, że dla służb wywiadowczych obcych państw, ta mgiełka nie istnieje. Boję się natomiast, że, podobny obraz jaki mają polscy podatnicy, mają również decydenci.

Raport Najwyższej Izby Kontroli bardzo krytycznie odnosi się do sposobu korzystania, przez polską armię, z możliwości krajowego przemysłu obronnego. Prawdę mówiąc, dla polskiego podatnika, lepiej byłoby chyba, żeby NIK nie rozwiewał mgiełki tajemnicy. Podejmowane decyzje dotyczące, zapotrzebowania wojska w zakresie uzbrojenie, są co najmniej niejasne, jeśli nie stanowią sabotażu, a w najlepszym razie sprawiają wrażenie podejmowanych wyłącznie z kunktatorskich powodów politycznych.

Analiza przekształceń, które miały miejsce w przemyśle obronnym, kontrolowanym przez państwo, jest po prostu smutna. Nawet jeśli rządy koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego miały jakieś dobre intencje, to już ich realizacja daleko odbiegała od przyjętych założeń.  Efekt jest taki, że przemysł obronny, zatrudniający kilkadziesiąt tysięcy pracowników i należący do obszaru strategicznego jest inercyjny i oczekuje wyłącznie na dyspozycje od państwowego właściciela. Brak jest pomysłu w jaki sposób ma się rozwijać.

Koncepcja przyszłości polskiego przemysłu obronnego została zarysowana w dziale „Obszar Bezpieczeństwo narodowe” w projekcie „Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” przedstawionego przez Mateusza Morawieckiego Ministra Rozwoju. Jest tam wiele wzniosłych i słusznych rad, takich, że dojdzie do ścisłej współpracy między wojskiem i przemysłem, który stanie się kluczowym źródłem zaopatrzenia sił zbrojnych w sprzęt wojskowych, że placówki naukowo-badawcze staną się znaczącym dostawcą technologii i myśli technicznej w zakresie obronności itd. Dużo słusznych idei, z których nie wiele wynika, poza gwarancją, że polskie przedsiębiorstwa, wytwarzające urządzenia dla armii, mogą być bezpieczne, jeśli chodzi o niej i jej pracowników.

Niestety dokument nie mówi jak to się ma stać w praktyce? Nic w tym dziwnego, bo jest on koncepcją wizji, a nie zapisem sposobu realizacji. Jednak obawiam się, że nie ma pomysłu jak te piękne frazesy przekuć na rzeczywistość. Warto w takiej sytuacji przyjrzeć się jak to robią inni. Nie myślę o przemyśle zbrojeniowych Stanów Zjednoczonych, Chin czy Rosji, albowiem Polska nie gra w tej lidze.

Ciekawy pomysł na rozwijanie przemysłu obronnego ma na przykład IMI System (dawniej Israel Military Industries), największe, państwowe przedsiębiorstwo zbrojeniowe w Izraelu. Organizacja wyspecjalizowała się w produkcji rakiet ziemia–ziemia i amunicji. Spółka zorientowała się, że trudno jest jej konkurować z amerykańskimi czy rosyjskimi koncernami zbrojeniowymi. Przykładem mogą być rakiety. Amerykanie posiadają doskonałe rakiety, które precyzyjnie trafiają w cel. Mają one jednak taką wadę, że są bajońsko drogie. Istnieje inne rozwiązanie zdecydowanie tańsze. Jednak precyzja takich rakiet przewiduje granice błędu 200 metrów. To oznacza, że można wystrzelić wiele rakiet i na zasadzie gry w totolotka zakładać, że któraś trafi w cel. W tej sytuacji IMI System skoncentrowało się na produkcji rakiet za rozsądną cenę, a granica błędu wynosi zaledwie 5 metrów.

Wydaje się, że taka perspektywa strategii rozwoju – produkowanie przyzwoitego sprzętu dostępnego dla wielu krajów, co pozwoliłoby rozwinąć eksport – jest też ciekawą koncepcją dla polskiego przemysłu obronnego. IMI System widzi w Polsce rynek dla swoich produktów (głównie rakiet). Jednak, w przeciwieństwie do większości innych oferentów, jest zainteresowana nie tylko sprzedażą, ale również uruchomieniem produkcji w Polsce. Przedsiębiorstwo deklaruje nawet  podzielenie się z polskimi organizacjami swoim doświadczeniem i wiedzą. Skorzystanie z takiej propozycji można uznać za atrakcyjne. To rozwiązanie, poza powyższymi korzyściami, pozwoli również poznać w jaki sposób można prowadzić przedsiębiorstwo państwowe i jednocześnie je rozwijać? To wygląda na zysk.

 

2fab4178ea083986159073319af4df50,640,0,0,0

Latem przez Polskę przetoczyły się dwie apokalipsy. Jedna nazywała się szczyt Paktu Północnoatlantyckiego ( NATO), a druga Światowe Dni Młodzieży. Chór przerażonych obserwatorów twierdził, że to się nie może udać i dojdzie do tragedii.

Państwo przejęło się poważnie organizacją zarówno szczytu NATO i ŚDM. Wydano specjalne ustawy, które miały pomóc organizatorom w pomyślnym przeprowadzeniu imprez pod względem logistycznym i bezpieczeństwa. To ostatnie było szczególnie ważne, albowiem Unia Europejska jest, praktycznie co chwila, wstrząsana różnymi informacjami o atakach terrorystycznych, a obydwie imprezy były dużą atrakcją dla potencjalnych zamachowców.

Szczyt NATO odbywał się, po raz pierwszy w Polsce, w dniach 8-9 lipca 2016 roku. Gospodarzem wydarzenia była Warszawa, znana z tego, że wcześniej miasto to było miejscem założenia, zupełnie innego, międzynarodowego sojuszu polityczno-wojskowego państw tzw. Socjalistycznych, z dominującą rolą ZSRR. Formalnie nazywał się on Układem o Przyjaźni, Współpracy i Pomocy Wzajemnej, ale powszechnie był określany jako Układ Warszawski. Pretekstem do jego powstania, u schyłku doktryny stalinowskiej, była militaryzacja Republiki Federalnej Niemiec i włączenie tego państwa w struktury NATO. Z tego powodu wybór miejsca można uznać za symboliczny.

Na obrady, 2.5OO delegatów, 400 ekspertów i 1.8OO dziennikarzy, wybrano Stadion PGE Narodowy, obiekt, którego elewacja, na skutek żałosnego projektu architektonicznego, ciągle wygląda jakby był w budowie. Wtajemniczeni twierdzą, że przypomina on koszyk wiklinowy, w kolorach narodowych.  Równie dobrze Pałac Kultury i Nauki przypomina Godzilę, a osobom, które nie znają kolorów, przypominam, że barwy narodowe to biały i czerwony, a nie szary i buraczany.

Szczyt NATO na 2 dni zamienił centrum stolicy w twierdzę. Wiele ulic zostało wyłączonych z ruchu. Wokół Stadionu PGE Narodowego powstał 2,5 metrowy płot. Dodatkowo obiekt chroniły policyjne patrole. W Warszawie obowiązywały też ograniczenia lotów, a część ulic wyłączono z ruchu, a nawet zakazano parkowania. Uruchomiono system Skyeye, który identyfikuje w obszarze 5.OOO metrów kwadratowych każdą osobę, każde zachowanie i potrafi pokazać przebieg wydarzeń wstecz, pozwalając zidentyfikować ewentualne przygotowania do niebezpiecznego zachowania. Prewencja była realizowana przy użyciu dwóch dronów – Hermes 450 i Hermes 900. W zabezpieczenie szczytu zaangażowanych było ok. 7.OOO policjantów, wspieranych przez 1.4OO żołnierzy z Żandarmerii Wojskowej, kilkuset funkcjonariuszy Biuro Ochrony Rządu i ponad 3OO strażaków.

Wśród chronionych przez BOR osób znalazło się 17 prezydentów, 20 premierów, 2 wicepremierów, 37 ministrów spraw zagranicznych, 4 przedstawicieli organizacji międzynarodowych, 5 osób objętych ochroną na podstawie odrębnych decyzji oraz 1 małżonka prezydenta. Funkcjonariusze poddali kontroli prawie 22.OOO osób na samym Stadionie PGE Narodowym, sprawdzili prawie 18.5OO sztuk bagażu oraz poddali kontroli pirotechnicznej 3.OOO pojazdów. W trakcie sprawdzania zatrzymano 3O1 sztuk przedmiotów potencjalnie niebezpiecznych. W ramach działań profilaktycznych BOR zweryfikował 17.OOO osób, z czego 7OO udzielono odmowy dostępu do wydarzeń z udziałem osób ochranianych. Odnotowano też 4 incydenty z dronami. Te liczby pokazują z jakimi ogromnymi wyzwaniami logistycznymi uporały się służby. Warto też mieć świadomość, że ten ogromny sukces logistyczny i organizacyjny nie byłby możliwy bez sprawnego i profesjonalnego działania Spółki PL.2012+, która jest operatorem Stadionu PGE Narodowy.

Drugim wielkim wyzwaniem była organizacja Światowych Dni Młodzieży udziałem papieża Franciszka, w dniach 26-31 lipca 2016 roku, w Krakowie zoraz podkrakowskich Brzegach (gmina Wieliczka). Co prawda Polska już drugi raz jest gospodarzem ŚDM (pierwsze były zorganizowane w 1991 r. w  Częstochowie), jednak w związku z zagrożeniem terrorystycznym, teraz był to zupełnie inny wysiłek. O ile w przypadku szczytu NATO było bardzo wielu V.I.P.ów, ale wydarzenie dotyczyło kilku tysięcy osób, o tyle ŚDM to impreza masowa, w której uczestniczyło blisko 2.OOO.OOO wiernych.

W zabezpieczaniu Światowych Dni Młodzieży było zaangażowanych 900 funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu, sprawdzono 73.OOO osób, z czego 575 odmówiono wstępu, dokonano 3OO.OOO sprawdzeń pirotechnicznych, w wyniku czego zakwestionowano 31.457 przedmiotów. Tak wielkie skupisko ludzi, wymagało wsparcia ze strony służby zdrowia. Za służby ratownicze odpowiedzialny był Wiceminister Zdrowia Marek Tombarkiewicz. Podczas ŚDM obecnych było kilkaset pieszych patroli medycznych, kilkadziesiąt zespołów wyjazdowych, a w pogotowiu czekały helikoptery Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Z racji dużej liczby uczestników zwiększona została liczba karetek, uruchomione zostały również stałe punkty medyczne oraz namioty szpitalne. Wszystkich osób zaangażowanych w udzielanie pomocy, łącznie z dodatkowymi obsadami personelu dyżurnego w szpitalach, w których zarezerwowano sale operacyjne, z personelem w namiotach medycznych, patrolami pieszymi, patrolami na quadach, 130 dodatkowymi zespołami ratownictwa medycznego i zespołami w przewoźnych ambulatoriach, było około 3.5OO tysiąca. W efekcie pomocy udzielono 9.OOO pielgrzymom, przy czym w samą niedzielę, w Brzegach, 5.OOO. Na szczęście przeważały błahe wydarzenia, głównie omdlenia.

Krytycy organizacji szczytu NATO i ŚDM wymieniali cała listę zagrożeń, które wskazywały na możliwe ryzyka. I dobrze, może częściowo właśnie dzięki temu te dwa wielkie wydarzenia zakończyły się powodzeniem. Finalnie szczyt NATO okazał się sukcesem politycznym, Światowe Dni Młodzieży wielkim przeżyciem duchowy. Obydwie zostały przeprowadzone profesjonalnie od strony organizacyjnej i logistycznej. W znaczący sposób poprawia to wizerunek Polski, a w perspektywie zwiększa atrakcyjność turystyczną. Moim zdaniem wszystko to było inwestycją, opatrzonym dużym ryzykiem, ale zakończoną zyskiem.

LEKI WYKAZ

8 lat rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego nauczyło mnie, że każda obietnica zostanie złamana, a każdy dobry pomysł, na etapie realizacji – zepsuty. Dlatego ze strachem zajrzałem na stronę internetową Ministerstwa Zdrowia, gdzie zamieszczono projekt wykazu bezpłatnych leków dla wszystkich osób, które ukończyły 75 lat.

Okazuje się, że projekt wykazu obejmuje leki, które na podstawie obowiązującego obwieszczenia są obecnie wydawane pacjentom za odpłatnością ryczałtową, 30% lub 50%. Znalazło się tam 68 substancji czynnych, w tym 6 cząsteczek z ryczałtowym poziomem odpłatności, co daje szacunkowe oszczędności dla pacjentów w wysokości ponad 30 milionów zł. Leki umieszczone na wykazie pokrywają ponad 81 % zapotrzebowania pacjentów powyżej 75 roku życia, na leki refundowane z poziomem odpłatności 30 %.

Projekt wykazu został opracowany na podstawie danych Narodowego Funduszu Zdrowia z uwzględnieniem opinii Rady Przejrzystości i opinii Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji,  w sprawie oceny efektywności produktów leczniczych, w populacji osób, które ukończyły  75 lat. Wydając opinię  uwzględniono: znaczenie jednostki chorobowej, w ramach potrzeb zdrowotnych pacjentów z populacji 75+, na podstawie podręczników medycznych; dane o chorobie;  jej wpływ na stan pacjenta; skuteczność i bezpieczeństwo stosowania leku na podstawie najnowszych rekomendacji klinicznych i dostępność wskazanych terapii. Prezes AOTMiT podkreślił, że w populacji pacjentów 75 + wystąpienie jednej jednostki chorobowej często zwiększa prawdopodobieństwo rozwoju innych schorzeń. Z tego względu wytypowano jednostki chorobowe typowe dla pacjentów w podeszłym wieku, które mają znaczący wpływ na jakość życia.

Wśród najczęściej występujących chorób oraz ich przyczyn i czynników ryzyka znajdują się: nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, leczenie hormonalne, choroba niedokrwienna serca, niewydolność serca, udar mózgu, choroba zakrzepowo-zatorowa, astma, przewlekła obturacyjna choroba płuc, cukrzyca, depresja,  otępienie. I to właśnie one zostały uwzględnione w projekcie wykazu.  Ostateczna lista leków zostanie opublikowana wraz z projektem obwieszczenia refundacyjnego na 1 września 2016 roku.  Stanie się to prawdopodobnie 15 sierpnia 2016 roku i mam nadzieję, że nie będzie istotnych zmian w stosunku do projektu.

Cieszę się, że na zaproponowanym, przez Ministerstwo Zdrowia, projekcie listy znalazły się farmaceutyki najczęściej stosowanie obecnie przez osoby powyżej 75 roku życia, co umożliwi im kontynuację dotychczas stosowanych terapii, przy odciążeniu kosztami leków. To bardzo dobra wiadomość. Objęcie wykazem wszystkich leków zawierających daną substancję leczącą nie faworyzuje żadnych dostawców i nie ingeruje w mechanizmy rynkowe. To rozwiązanie sprawia, że nie powinny pojawić się żadne niedobory leków w aptekach. Jestem pozytywnie zaskoczony roztropnością w decyzjach przyjętych przez Ministerstwo Zdrowia.

Mam nadzieję, że przy dodawaniu nowych leków do listy będą stosowane kryteria przyjęte przy powyższym projekcie wykazu czyli farmaceutyki używane przez seniorów najczęściej, w tym również leki z odpłatnością ryczałtową. Jednocześnie liczę na to, że w nowych wykazach nie zostaną  wykreślone leki obecne na liście, bo byłoby to odbieranie praw nabytych, które mogłoby być źle zrozumiane przez pacjentów.

Wiadomo, że obecnie wielu pacjentów, ze względu na brak pieniędzy, nie korzystało z zaordynowanych terapii lekowych lub je ograniczało. Dlatego jestem ciekaw jak bezpłatne ordynowanie leków dla osób, które ukończyły 75 lat wpłynie na ich zdrowie i jakość życia oraz na ile spowoduje zwiększenie zapotrzebowania? Liczę na zysk.

Orlen_zaklad_produkcyjny_04-f3aa3650

Przeciętny Polak myśli, że Polski Koncern Naftowy „Orlen” zwany też przeważnie, po prostu, Orlen to sieć stacji paliw.  W rzeczywistości to przedsiębiorstwo zajmuje się wieloma innymi sprawami niż tylko lanie benzyny, oleju napędowego i gazu do aut oraz sprzedawanie hot dogów. Co więcej Orlen w tym zakresie szybuje już również poza granicami kraju.

PKN „Orlen” jest polskim przedsiębiorstwem przemysłu petrochemicznego. Głównym obszarem działalności jest  przetwarzanie ropy naftowej oraz dystrybucja produktów ropopochodnych. Posiada  trzy rafinerie w Polsce, dwie w Czechach oraz jedną na Litwie. Jest właścicielem ponad 1.7OO stacji paliw w Polsce, 5OO w Niemczech, 337 w Czechach, 24 na Litwie i 4 na Słowacji. Poza tym zajmuje się wydobyciem surowców nie tylko w kraju, ale i w Kanadzie. Produkty Grupy Orlen znajdują nabywców w ponad 5O krajach na 4 kontynentach. Wspierają przemysł chemiczny, motoryzacyjny, lotniczy, elektroenergetyczny, budownictwo, produkcję opakowań, rolnictwo i przemysł spożywczy. Orlen jest zaliczany jako jedyna polska organizacja do pierwszej 5OO największych przedsiębiorstw świata.

W Republice Czeskiej Orlen jest obecny od 2005 r. poprzez Unipetrol, w którym posiada 62,99 proc. udziałów. Ta spółka zaś jest m. in. właścicielem CeskaRafinerska, zarządzającej jedynymi w Czechach rafineriami w Litvinowie i Kralupach. Republika Czeska stała się drugim najważniejszym obszarem aktywności biznesowej Orlenu. W zakładzie w Litvínowie rozpoczęła się właśnie budowa nowej instalacji polietylenu (PE 3). To największa, w historii czeskiej branży petrochemicznej, inwestycja oraz jedna z najnowocześniejszych instalacji produkcyjnych tego typu w Europie. Zrozumiałe jest zatem, że w uroczystości,  wmurowania kamienia węgielnego pod budowę instalacji, udział wzięli m. in. Premier Czech Bohuslav Sobotka, podsekretarz stanu w polskim Ministerstwie Skarbu Państwa Paweł Gruza oraz Wojciech Jasiński, który jest Prezesem Zarządu PKN Orlen i Przewodniczącym Rady Nadzorczej Unipetrolu.

Projekt budowy nowej instalacji do produkcji polietylenu (PE 3) to jeden z najbardziej wyczekiwanych projektów inwestycyjnych Orlenu, który istotnie wzmocni pozycję Grupy na chemicznym i petrochemicznym rynku w Europie Środkowej. Koszt jej budowy wyniesie 213 mln euro, natomiast całkowity koszt inwestycji szacowany jest na 314 mln euro. Oznacza to, że o tyle powiększy się pula nakładów inwestycyjnych, które Orlen poniósł na rozwój czeskiej spółki od momentu wejścia na ten rynek, a które dotychczas były się na poziomie ponad miliard euro.

Moce produkcyjne nowej instalacji PE 3, która zastąpi funkcjonującą obecnie jednostkę PE 1, wyniosą 270 tys. ton rocznie. Niezależnie od tego eksploatacja instalacji polietylenu PE 2 (o rocznej mocy produkcyjnej na poziomie 200 tys. ton) będzie kontynuowana. Nowa inwestycja pomoże zwiększyć wykorzystanie instalacji etylenu i umożliwi głębszą integrację produkcji petrochemicznej i rafineryjnej w Grupie Unipetrol. Dzięki zastosowaniu nowych technologii spółka będzie mogła poszerzyć swoją działalność o nowe segmenty rynku, w tym segmenty kosmetyków i opakowań.

Kiedy się o tym wszystkim myśli, zwłaszcza o tym jak Orlen zaczyna sobie radzić na światowym, hermetycznym rynku naftowym rośnie uznanie. Zwłaszcza kiedy ktoś sobie przypomni, że wszystko zaczęło się od niepozornych stacji CPN (Centrali Produktów Naftowych). Kołem zamachowym rozwoju było połączenie z Petrochemią Płock, dzięki czemu powstał Polski Koncern Naftowy, który w 2000 roku dodał do firmy nazwę handlową Orlen. Tak na naszych oczach powstało największe przedsiębiorstwo w Polsce.