Polski przemysł obronny osnuty jest mgiełką tajemnicy. Tak przynajmniej widzi to polski podatnik. Podejrzewam, że dla służb wywiadowczych obcych państw, ta mgiełka nie istnieje. Boję się natomiast, że, podobny obraz jaki mają polscy podatnicy, mają również decydenci.

Raport Najwyższej Izby Kontroli bardzo krytycznie odnosi się do sposobu korzystania, przez polską armię, z możliwości krajowego przemysłu obronnego. Prawdę mówiąc, dla polskiego podatnika, lepiej byłoby chyba, żeby NIK nie rozwiewał mgiełki tajemnicy. Podejmowane decyzje dotyczące, zapotrzebowania wojska w zakresie uzbrojenie, są co najmniej niejasne, jeśli nie stanowią sabotażu, a w najlepszym razie sprawiają wrażenie podejmowanych wyłącznie z kunktatorskich powodów politycznych.

Analiza przekształceń, które miały miejsce w przemyśle obronnym, kontrolowanym przez państwo, jest po prostu smutna. Nawet jeśli rządy koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego miały jakieś dobre intencje, to już ich realizacja daleko odbiegała od przyjętych założeń.  Efekt jest taki, że przemysł obronny, zatrudniający kilkadziesiąt tysięcy pracowników i należący do obszaru strategicznego jest inercyjny i oczekuje wyłącznie na dyspozycje od państwowego właściciela. Brak jest pomysłu w jaki sposób ma się rozwijać.

Koncepcja przyszłości polskiego przemysłu obronnego została zarysowana w dziale „Obszar Bezpieczeństwo narodowe” w projekcie „Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” przedstawionego przez Mateusza Morawieckiego Ministra Rozwoju. Jest tam wiele wzniosłych i słusznych rad, takich, że dojdzie do ścisłej współpracy między wojskiem i przemysłem, który stanie się kluczowym źródłem zaopatrzenia sił zbrojnych w sprzęt wojskowych, że placówki naukowo-badawcze staną się znaczącym dostawcą technologii i myśli technicznej w zakresie obronności itd. Dużo słusznych idei, z których nie wiele wynika, poza gwarancją, że polskie przedsiębiorstwa, wytwarzające urządzenia dla armii, mogą być bezpieczne, jeśli chodzi o niej i jej pracowników.

Niestety dokument nie mówi jak to się ma stać w praktyce? Nic w tym dziwnego, bo jest on koncepcją wizji, a nie zapisem sposobu realizacji. Jednak obawiam się, że nie ma pomysłu jak te piękne frazesy przekuć na rzeczywistość. Warto w takiej sytuacji przyjrzeć się jak to robią inni. Nie myślę o przemyśle zbrojeniowych Stanów Zjednoczonych, Chin czy Rosji, albowiem Polska nie gra w tej lidze.

Ciekawy pomysł na rozwijanie przemysłu obronnego ma na przykład IMI System (dawniej Israel Military Industries), największe, państwowe przedsiębiorstwo zbrojeniowe w Izraelu. Organizacja wyspecjalizowała się w produkcji rakiet ziemia–ziemia i amunicji. Spółka zorientowała się, że trudno jest jej konkurować z amerykańskimi czy rosyjskimi koncernami zbrojeniowymi. Przykładem mogą być rakiety. Amerykanie posiadają doskonałe rakiety, które precyzyjnie trafiają w cel. Mają one jednak taką wadę, że są bajońsko drogie. Istnieje inne rozwiązanie zdecydowanie tańsze. Jednak precyzja takich rakiet przewiduje granice błędu 200 metrów. To oznacza, że można wystrzelić wiele rakiet i na zasadzie gry w totolotka zakładać, że któraś trafi w cel. W tej sytuacji IMI System skoncentrowało się na produkcji rakiet za rozsądną cenę, a granica błędu wynosi zaledwie 5 metrów.

Wydaje się, że taka perspektywa strategii rozwoju – produkowanie przyzwoitego sprzętu dostępnego dla wielu krajów, co pozwoliłoby rozwinąć eksport – jest też ciekawą koncepcją dla polskiego przemysłu obronnego. IMI System widzi w Polsce rynek dla swoich produktów (głównie rakiet). Jednak, w przeciwieństwie do większości innych oferentów, jest zainteresowana nie tylko sprzedażą, ale również uruchomieniem produkcji w Polsce. Przedsiębiorstwo deklaruje nawet  podzielenie się z polskimi organizacjami swoim doświadczeniem i wiedzą. Skorzystanie z takiej propozycji można uznać za atrakcyjne. To rozwiązanie, poza powyższymi korzyściami, pozwoli również poznać w jaki sposób można prowadzić przedsiębiorstwo państwowe i jednocześnie je rozwijać? To wygląda na zysk.

 

Komentarze (20):

  1. Mar_Wegi

    Zgadzam się z tym, co twierdzi NIK. Powinniśmy bardziej zainwestować w naszą gospodarkę w temacie obronności. Jeżeli będziemy w tym temacie niezależni, będziemy mogli mówić o sukcesie. Jak na razie, pozostawia to wiele do życzenia.

  2. Miranth

    Obronność wpływa również na ekonomię… Własne bazy i linie produkcyjne zwiększają wzrost gospodarczy Jestem jak najbardziej za

  3. IrekZak

    Podoba mi się wizja IMI gdzie Polska współpracując może rozwijać się w kierunku przemysłu obronnego, ale druga racja jest taka, że Polska powinna pomysleć o zakładach, które znajdują się już na jej terenie, gdzie inwestując zapewnia poprawę gospodarki jak i wiele innych korzysci.

  4. Premium

    Dla Polski lepsi są mniejsi partnerzy od światowych gigantów, ponieważ dla nich jesteśmy partnerami, a nie petentami

  5. Trojan

    Wątpię, żeby polski przemysł czy polska armia mieli jakieś tajemnice, nawet przed Polakami, kto chce ten wie i jest załamany, a ludzie, którzy chą być szczęśliwi wolą nie wiedzieć.

  6. Demostenes

    Oprócz argumentów ekonomicznych (wsparcie polskiego przemysłu) inwestycja w polski przemysł zbrojeniowy, zamiast kupowania zagranicznego (nawet tańszego) uzbrojenia, ma także zalety militarne. Podczas przedłużającej się wojny zakłady mogą ciągle produkować uzbrojenie i uzupełniać wyczerpujące się zapasy. Odstrasza to w ten sposób potencjalnych agresorów, którzy będą się musieli dwa razy zastanowić zanim zaatakują państwo zdolne do długotrwałej obrony.

  7. Zasmucony Zbyszek

    Dozbrajanie naszej armii powinno sie odbywać z korzyścią dla polskiej gospodarki, a zwłaszcza krajowego przemysłu zbrojeniowego. Kupując technologie, powinnismy nastawiać sie nie tylko na rynek wewnętrzny, ale właśnie na eksport produktów.

      1. Polon

        Pieniądze? Pieniądze MUSZĄ SIĘ ZNALEŹĆ ! – Jak mówiła polska szlachta, a teraz PiS też tak uważa, a jak zabraknie to dodrukują.

  8. Rebus

    Polska ma 17 największą armię na świecie, niestety jej położenie geopolityczne, wskazuje, że to kropla w morzu potrzeb, bo po pierwsze nadal sąsiaduje z Niemcami i Rosją, no i nie ma broni nuklearnej.

  9. Wirtuoz

    Z tą bronia nuklearną to nigdy nic nie wiadomo, Turcja jej też nie miała, dopóki nie zbliżyła się do Rosji i nagle Amerykanie postanowili ewakuować broń nuklearną, której nie ma do Rumunii, aż dziwne, że Rumunia jest, a może Polska?

  10. Zgryz

    Przede wszystkim warto się zastanowić, czy Polska rzeczywiście ma szanse, w przypadku konfliktu na obronę? Osobiście wątpię. Możemy podejmować co najwyżej działania ratunkowe po jakimś kataklizmie czy klęsce żywiołowej. Wówczas należy przestać myśleć o niekończącym się dozbrajaniu armii, a przemysł obronny powinien zająć się produkcją dla innych krajów, oczywiście z wyjątkiem Niemiec, Rosji i Ukrainy.

  11. Armagedon

    „Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” to stek bogobojnych życzeń. Morawieckiemu marzy się sława Andersena.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.