Historia zakupu francuskich helikopterów Caracali dla polskiej armii dobiegła końca. Od początku, cały proces przetargowy budził nie tylko wielkie emocje, co nie dziwne, biorąc pod uwagę wartość kontraktu, ale również kontrowersje, związane z zagadkowymi zmianami dotyczącymi kryteriów. Ewidentnie ofiarą tego przedsięwzięcia jest były Prezydent Bronisław Komorowski, który firmował swoim nazwiskiem ten projekt i przez to utracił kilkaset tysięcy głosów poparcie w trakcie wyborów.

Kiedy się okazało, że polska armia nie zakupi Caracali, ponieważ Francja nie potrafiła sprostać oczekiwaniom Polski w zakresie offsetu (rodzaj transakcji zawieranej między państwami, w sytuacji gdy jeden z partnerów oczekuje kompensacji za wydatki poniesione na zakupy za granicą), w mediach rozległ się krzyk rozpaczy wydany przez opozycję. Jednak nawet wśród polityków opozycji znalazł się głos rozsądku. Jacek Saryusz-Wolski, eurodeputowany Platformy Obywatelskiej stwierdził, że „każde państwo ma prawo wybierać technicznie, ekonomicznie i politycznie najlepsze uzbrojenie. To są zbyt wielkie pieniądze i zbyt ważne sprawy”. Dodał przy tym, że w dojrzałych demokracjach podobne kwestie nie są poddawane pod debatę publiczną.

Sprawa debaty publicznej, w sprawie uzbrojenia, która, co do zasady, powinna być tajna, napawa dużym niepokojem. Pomijam przy tym aktywność rzeszy dyletantów i domorosłych ekspertów, jednak również bardzo aktywni zapewne byli w tej dyskusji agenci wpływu najrozmaitszych państw, nie tylko tych które produkują helikoptery, lecz również tych, które są zainteresowane, aby polska armia nie miała dobrego uzbrojenie.

Tym, którzy są rozczarowani, że polska armia nie dostanie „świetnych” Caracali przypomnę, że to stare helikoptery, które zostały opracowany w drugiej połowie lat 60. W połowie zeszłego roku sami szefowie Airbus Helicopters, producenta francuskich helikopterów poinformowali, że właśnie przystępują do budowy nowej maszyny, która ma zastąpić Caracala. W kontekście tego, chyba już można otrzeć łzy i cieszyć się, że nie inwestujemy miliardów w zabytki.

Instytut Biznesu, z którym jestem związany, od dwóch lat krytycznie wypowiadał się o procedurze przetargowej jak również o ofercie Airbus Helicopters. Jednak w tej chwili nikt nie czerpie z tego satysfakcji, albowiem straconego czasu nikt nie zwróci. Wszyscy są zmartwieni, że nowy przetarg odsunie zakup helikopterów o kilka lat. Tak wcale być nie musi, albowiem Ministerstwo Obrony Narodowej może dokonać zakupu z wolnej ręki. Pozostają pytania:

  • Czy Minister Antonii Maciarewicz podejmie decyzję o zakupie helikopterów z „wolnej ręki”?
  • Ile będą kosztowały nowe helikoptery?
  • Czy zakupione maszyny okażą się przydatne polskiej armii?
  • I najważniejsze kiedy znajdą się na wyposażeniu polskiej armii?

Jak to będę wiedział, wtedy powiem: czy to zysk czy strata?

Komentarze (16):

  1. Avatar
    Student

    To śmieszne, ze czesc polskich publicystów rozpacza nad odwołaniem wizyty francuskiego Prezydenta z powodu nie podpisania kontraktu na zakup przez Polskę francuskich helikopterów za 13 miliardów złotych. Dodam, ze w Polsce jest nowoczesna fabryka helikopterów w Świdniku i bardzo nowoczesna montownia w Mielcu.
    Nie słyszałem, zeby polski Prezydent odwoływał wizytę w Niemczech z powodu barier i przeszkód stawianych przez niemieckich urzędników Ursusowi, czy polskim producentom pociągów i autobusów.
    A juz na pewno nie wyobrażam sobie, zeby z tego powodu niemiecka prasa wylewała krokodyle łzy.
    Niestety to bardzo źle świadczy o części polskich dziennikarzy i polityków.

  2. Avatar
    Greta

    Francuzi wyznawali zasadę im wiecej tym drożej, Kwejt zamówił 30 po 33 mln euro za sztukę Polska zamawiając 50 miała zapłacić 62 mln euro za sztukę, nastały czasy, że w hurcie jest drożej

  3. Avatar
    krzysztof Sz.

    Smigłowców nie kupuje się na sztuki. Ważny jest nie tylko korpsus, ale i zawartość! Ciekawe, ze jak rządziła PO Caracal był najlepszym śmigłowcem, czemu teraz piS nie zaprzecza, tylko wymiguje się od realizacji umowy jakimś offsetemm, śmiechu warte!

    1. Avatar
      Student

      Ale przyznaj, że pomysł jednej platformy był kuriozalny. Wiadome jest, ze śmigłowce morskie sa najbardziej skomplikowane i przez to najdroższe. Pomysł, żeby proste śmigłowce transportowe były budowane w podobnej technologii co morskie, to pomysł z księżyca.

    2. Avatar
      bm

      Jak ktoś o offsecie pisze „jakiś offset” to tak jakby pisał o miliardach „jakieś miliardy” albo o tysiącach miejsc pracy „jakieś tysiące miejsc pracy”. Zanim się napisze, trzeba pomyśleć, zanim się pomyśli, trzeba poczytać i posłuchać.

  4. Avatar
    Roger

    Powiem tak: uffff! Mamy w Polsce dwie fabryki śmigłowców. Owszem, należą do międzynarodowych firm, ale zatrudniają kilka tysięcy ludzi w Polsce, korzystają z całej sieci poddostawców – zaczynając od producentów jakichś śrub czy podkładek, po firmy ochroniarskie, sprzątające, czy serwisujące samochody służbowe. Jednym słowem – realnie uczestniczą w polskiej gospodarce. Francuzi za to mętnie obiecywali postawienie fabryki – pod jeden projekt? Dla śmigłowca, którego produkcja się kończy?

    Mam nadzieję, że jednak kupimy te śmigłowce jakoś sensownie. A PO za ten przetarg powinno smażyć się w piekle.

  5. Avatar
    bm

    Popatrzmy chłodno. Francuzi wiedzą, że mogą nam sprzedać 3 okręty podwodne z pociskami sterującymi, ich oferta tu jest chyba najlepsza. Hollande jednak musiał pohałasować bo ma wybory. O przetargu i caracalach nie ma nawet sensu pisać, ważne że idziemy kursem wzmacniania już istniejącego potencjału produkcyjnego a nie jego osłabiania poprzez budowę trzeciej fabryki czy raczej montowni.
    Już wiemy, że Antoni Macierewicz wybrał z wolnej ręki black hawki, tylko nie znamy szczegółów. To dobra decyzja, bo maszyny są znane i sprawdzone. Pytanie, co dostanie PZL Świdnik, jego oferta była najbardziej rozbudowana zaś AW149 byłyby maszynami z najdłuższą perspektywą produkcyjną i możliwością eksportu. Ale są też potrzebne śmigłowce dla Marynarki Wojennej, mamy również program „Kruk” na śmigłowce szturmowe, w którym Świdnik też może wziąć jakiś udział. No i pewnie coś się dostanie WZL1 w Łodzi.
    I trzeba przyznać, że i wśród polityków PO są myślący racjonalnie, czego dowodzi wypowiedź Jacka Saryusza-Wolskiego.

  6. Avatar
    Daria Sandomierska

    Moim zdaniem Polska dokonała słusznego wyboru, wycofując się z przetargu o Caracale, jak wiemy we wszystkich inwestycjach ponosimy zyski i straty.

  7. Avatar
    Robert B

    O rozpisaniu na nowo przetargu mówiło się już od bardzo dawna . Szkoda tylko że ostatecznie zabrało to tak wiele czasu i pozostawili, aż tak duży nie smak po wycofaniu się z kontraktu. Partia rządząca powinna pracować nad dyplomacją .

  8. Avatar
    poligraf

    Black Hawk Black Hawk’owi nie równy, po co specjalsom maszyna która może latać tylko w dzień, ze słabszymi silnikami niż te które są w wersji używanej w US sensu strikte maszyna cywilna. Padnie rozkaż że akcja ma być w nocy a spacjalsi Antoniemu powiedzą sorry wodzu poczekamy do świtu bo w nocy to nie polecimy bo nie mamy wyposażenia. Wersja morska Sea Hawk to raczej do nas nie trafi bo na to nie mam y licencji. No chybą że Antek ze Świdnika zakupi na szybko Westlandy w wersji morskiej ale czy dostanie je od ręki raczej, czy to najlepsze helikoptery do tych celów nie wiem, może są inne lepsze, a czy to będą takie jak używają brytole, też pewno nie, a co ze szturmowymi?

  9. Avatar
    BoB

    Czasu owszem, nikt nie zwróci, ale zakłady w Polsce i polska kadra na nowo może uzyskać zastrzyk dofinansowania i możliwości rozwoju. Nie mniej jednak, sprawa jeszcze będzie się długo ciągnęła. Oby jak najkrócej – z korzyścią dla polskiego przemysłu i armii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.