Wszystko wskazuje na to, że kurs na repolonizację jest stanowczy i konsekwentny. Po bankach czas przyszedł na energetykę. Idea mi się podoba, w przeciwieństwie do realizacji, która budzi wątpliwości.

W przypadku repolonizacji banków, nie podoba mi się, że przejmowane, przez spółki, kontrolowane przez Skarb Państwa, są instytucje finansowe, które mają poważne problemy, w tym bogate portfele wątpliwych kredytów udzielonych niby to we frankach szwajcarskich. W przypadku jednego z przejmowanych podmiotów, wygląda to na wyciąganie pomocnej dłoni, a zatem udzielanie pomocy publicznej, która jest niedozwolona w Unii Europejskiej. Jeszcze bardziej bulwersujące jest to, że cała akcja dzieje się, po tym jak akcjonariusz tego banku wyssał z polskiego systemu finansowego kilka miliardów euro. To jest co najmniej niemoralne.

Teraz dzięki Instytutowi Staszica dowiaduję się, że są czynione, na drodze sądowej, próby unieważnienia prywatyzacji PKP Energetyka. Może to niekorzystnie wpłynąć na postrzeganie Polski przez inwestorów zagranicznych. Jeżeli sąd uzna, że w procesie prywatyzacji dopuszczono się czynów zabronionych lub nie dopełniono formalności, co byłoby dziwne, biorąc pod uwagę, że wcześniej zarówno prokuratura, jak i Najwyższa Izba Kontroli nie stwierdziły zastrzeżeń do tej transakcji, to będzie to przede wszystkim sygnał, że w Polsce warto przestrzegać prawa i prowadzić procesy zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Wynik procesu sądowego, którego skutkiem miałoby być unieważnienie prywatyzacji PKP Energetyka jest niepewny. Inwestorzy podlegają szczególnej  ochronie prawnej. Przepisy prawa międzynarodowego chronią takie transakcje inwestycyjne i często w sądach arbitrażowych wygrywa kapitał prywatny. Gdyby wyrok sądu był dla Polski niekorzystny trzeba by się liczyć z zapłaceniem odszkodowania.

Ciekawe, że w przypadku instytucji finansowych, w celu polonizacji wybrano drogę handlową, a w przypadku energetyki – sądową. Do tego typu akcji nie doszłoby gdyby nie neoliberalne koncepcje gospodarcze, które, co do zasady, wrogie były przedsiębiorstwom kontrolowanym przez państwo. Zło zaczęło się 20 lat temu, kiedy zaczęto wykreślać poszczególne przedsiębiorstwa z tak zwanej listy spółek strategicznych, które miałby być zawsze pod kontrolą państwa i nigdy nie być prywatyzowane. Cóż, podobno, trzeba było je sprzedawać, ponieważ trzeba było sfinansować deficyt budżetowy. Jak to mawiają, kiedy chce się coś zepsuć powód się zawsze znajdzie.

Idea repolonizacji jest oczywista. Jest to po prostu naprawianie zła i szkód jakie miały miejsce od kilkunastu lat. Niemniej piszę o pomysłach na repolonizację z niepokojem, albowiem wiem, że jeszcze kilka sektorów czeka w kolejce na bolesny i ryzykowny powrót z rąk obcego kapitału, które choć podobno nie mają obywatelstwa, to jednak potrafią płatać kłopotliwe psikusy, które zamiast zyskiem okazują się stratą.

 

 

 

 

Komentarze (16):

  1. Avatar
    Monaliza

    Bardzo podoba mi się myśl, że jak ktoś coś chce zepsuć to zawsze znajdzie powód, trochę to dziecinne, ale jak pięknie opisuje polską rzeczywistość.

  2. Avatar
    Nihil novi

    Po mojemu to jest tak, żeby coś można sprywatyzować, trzeba najpierw znacjonalizować, a ponieważ już wszystko sprywatyzowano, to nadszedł czas powtórzenia całej zabawy.

  3. Avatar
    Trzeźwy

    Podobno transakcja sprzedaży PKP Energetyka była niezgodna z prawem i doszło przy niej do karygodnych uchybień, co nie dziwota, skoro robiły to POkemony.

    1. Avatar
      Rozczarowany obywatel

      Dodam, że inwestorem jest fundusz amerykański, a tych inwestorów z powodów geopolitycznych przydałoby się w Polsce jak najwiecej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.