Stare powiedzenie mówi, że lepsze jest wrogiem dobrego. Można to rozumieć dwuznacznie. Przeważnie jednak dzieje się tak, że lepsze jest gorsze od dobrego. Przykładem może być psucie rynku aptecznego.

Kilka lat temu w mojej okolicy było wiele aptek, zarówno prywatnych jak i sieciowych świetnie zaopatrzonych, aż człowiekowi chciało się leczyć. Minęło parę lat. W prawie farmaceutycznym nastąpiły zmiany. Liczba aptek się skurczyła, a te które pozostały mają bardzo ograniczony asortyment. Przykłady mogą być następujące: smecta – 4 saszetki (z pudełka zawierającego 10), sól fizjologiczna – 6 ampułek itd. Kiedy mowa o prawdziwych lekach, z jaką receptą bym nie przyszedł słyszę, że to lek na zamówienie, który może być dostarczony następnego dnia. Kiedy jest to poniedziałek, to powiedzmy, że to nie problem. Jednak kiedy z taką receptą przychodzą w piątek, oznacza to, że lek będzie dostępny w poniedziałek, a zatem po trzech dniach. Leki, to nie ciasteczka, opóźnianie terapii, nie tylko może wydłużyć okres leczenia, ale w skrajnych przypadkach może być niebezpieczne dla zdrowia. Takie właśnie są skutki poprawiania prawa farmaceutycznego na wniosek samorządu aptekarskiego…..

Teraz wraca stary pomysł ustawy, której ideą jest tzw. „apteka dla aptekarza”. Pomyślana jest ona głównie jako zabezpieczenie przywilejów aptekarzy. Najlepszy dowodem jest to, że projekt przewiduje nawet dziedziczenie prawa do prowadzenia apteki, o ile spadkobierca posiada odpowiednie uprawnienia. Inicjatorzy ustawy twierdzą, że chcą walczyć z zagrożeniem jakim są zagraniczne apteki sieciowe. Z takim zagrożeniem oczywiście chce walczyć każdy. Jednak rozdrobniony rynek apteczny to fantastyczna wiadomość dla koncernów farmaceutycznych i hurtowni lekarstw, które mając słabych partnerów mogą z nimi robić co zechcą. Jednak projekt ustawy w żaden sposób nie odnosi się do tych oczywistych zagrożeń. Prawdę mówiąc czeka na ustawę, której ideą byłaby „apteka dla pacjenta„.

Jeśli chodzi zaś zagrożenie monopolizacją rynku aptecznego to stan przedstawia się następująco. Na blisko 15.000 aptek, dwie trzecie stanowią placówki indywidualne. Aktualnie na rynku działa aż 390 sieci aptecznych, z czego zaledwie 16 sieci ma powyżej 50 aptek w skali całego kraju i tylko 5 należy do organizacji z udziałem kapitału zagranicznego, które mają zaledwie 4 proc. udziału w całym rynku. Oznacza to, że 96 proc. rynku należy do polskich przedsiębiorców, a inicjatorzy ustawy chcą walczyć z 4 procentami. Pomysł ustawy jest ćwiczony na różne sposoby od 25 lat. Jednak już w 1992 roku Trybunał Konstytucyjny, uznał niekonstytucyjność proponowanych rozwiązań z uwagi na nieuzasadnione ograniczenie swobody działalności gospodarczej.

Gdyby ustawodawca bezkrytycznie odniósł się do inicjatywy samorządu aptecznego, skutki tego ulepszenia pogorszyłyby istniejącą sytuację. Z pewnością wzrosną ceny leków (co jest sprzeczne z dążeniami rządu, który choćby na przykładzie ustawy 75+ czyli darmowych leków dla seniorów stara się obniżyć koszty leczenia). Doprowadzi do  to też do wywłaszczenia polskich przedsiębiorców (96 proc. rynku dystrybucji farmaceutycznej to polski kapitał). Aptekarze, którzy mogą posiadać maksymalnie 4 placówki staną się bezbronni w negocjacjach handlowych z wielkimi, międzynarodowymi korporacjami farmaceutycznymi, które praktycznie w dowolny sposób będą  mogły kształtować ceny leków. czy na tym właśnie zależy inicjatorom ustawy?

 

 

Komentarze (35):

  1. Avatar
    Kermit

    Sprytnie, bardzo sprytnie, pod płaszczykiem walki z sieciami, chce się rozwalić system sprzedaży leków w Polsce. Gdyby to było za rządów platformersów to bym jeszcze rozumiał, ale dlaczego PiS się na to zgadza, pojąć nie mogę!

    1. Avatar
      Rozczarowany obywatel

      Każdy przedsiębiorca chciałby miec monopol w swojej branży. Ale rolą Państwa jest pilnowanie, zeby nie dopuszczać do takich patologicznych sytuacji.
      Ziobro i Gowin zawsze walczyli z korporacjami i ich nadmiernymi przywilejami. Myśle, że lobbystów aptekarskich też pogonią.

      1. Avatar
        Bodzio

        Nie wiem czy pokładanie nadziei w Jarosławie Gowinie ma sens? On jest teraz Ministrem Nauki i Szkolnictwa Wyższego, stąd do aptek jest daleko.

  2. Avatar
    Hill

    To może aptekarze niech sobie jescze zagwarantują, że ustawowo nie mogą zarobić mniej niż 20 tys. miesięcznie. Miałem całodobową aptekę 200 metrów od domu. 3 lata temu stała się apteką otwartą do godz. 22, a teraz już jej nie ma. Nie idzie to w dobrym kierunku

  3. Avatar
    bm

    Mali aptekarze idą na rękę wielkim zachodnim koncernom, byleby pozbyć się sieciówek. Stracą na tym pacjenci bo z rynku będą znikać tańsze apteki. Ale mali aptekarze nie rozumieją że kręcą też bat na własne 4 litery.
    W projekcie ustawy stoi, że nowego zezwolenia na aptekę nie wydaje się, jeśli jedna apteka przypada na 3 tys. mieszkańców. Więcej aptek być nie może.
    Załóżmy teraz, że aptekarz ma w rodzinie syna farmaceutę, więc teoretycznie syn może odziedziczyć aptekę. Ale co będzie, jeśli syn, odpukać, dajmy na to postrada zmysły? Wdowa z synem odziedziczą lokal z lekami. Lecz wdowa nie będzie mogła prowadzić apteki, bo nie jest farmaceutką. A może okazać się, że nikt nie będzie chciał kupić lokalu z lekami, bo ze względu na kryterium demograficzne nowych zezwoleń się nie będzie wydawać. Wdowa zostanie z lokalem, który sprzeda np. na sklep. A jeszcze będzie musiała pokryć horrendalne koszty utylizacji leków.
    A tak w ogóle, to posłowie PiS z posłem Budą na czele razem z małymi farmaceutami twierdzą, że duża liczba aptek obniża jakość obsługi pacjentów. Czyli że im mniej konkurencji, tym lepiej dla klientów. Jest to epokowe odkrycie, zaprzeczające całemu doświadczeniu ludzkości. Miszczowie ekonomii!

  4. Avatar
    Li

    Wygląda na to, że ktoś sobie pragnie wygodnie pościelić, jednocześnie podcinając gałąź na której siedzi. Jak to mawiają, głupich nie sieją w aptekach, sami się rodzą.

  5. Avatar
    Monaliza

    Są ludzie, którzy na złość mamie są gotowi sobie odmrozić uszy, cóż szkoda, że przy zaszkodzą też innym. Jedyna nadzieje w politykach, że będą mieli więcej rozsądku niż samorząd aptekarski.

  6. Avatar
    Rozczarowany obywatel

    W Niemczech monopol Aptekarzy skończył sie wielomiliardowymi aferami i wyłudzeniami z budżetu.
    Nie mówiąc juz o tym, ze nawet bogatych Niemców nie stać na to rozwiązanie, ktore chce wylobować Izba Aptekarska u nas. Zamierzają zlikwidować dotychczasowy nieefektywny system i uwolnić ten rynek od dyktatu korporacji.

  7. Avatar
    IrekZak

    Przeczytawszy artykuł, nie widzę najmniejszego sensu tej ustawy. Walka z rynkiem zagranicznym 4 procentowym to nie walka, a wręcz odwrotnie. Pozbawienie niektórych obywateli zakupu potrzebnych leków. Sam jestem najlepszym tego przykładem. Od kilku lat biorę lek, ktory cenowo w polskiej aptece wychodzi drogo bo 160 zł, ale jak mus to mus. Historia niebywała lek zaczęto wycofywać. Udało mi skontaktować z samym producentem, ktory stwierdził krótko lek jest bardzo drogi, a nie ma sprzedaży. Pytałem o sprowadzenie leku do apteki, ale niestety, nie współpracują z zagranicznym rynkiem bo się nie opłaca. Tak usłyszałem. Ale jeżeli Pan chce to w Berlinie jest na pewno dostępny, więc moze Pan jechać, oni honorują polskie recepty.
    Okazało się, że lek nie ma zamiennika w Polsce i przyszło po tylu latach zmienić lek, ktory bardzo pomagał. Oczywiście potrzebne mi leki, muszę zgłosić wcześniej do apteki, że będę potrzebował na drugi dzień, ponieważ standardowo nie ma ich na stanie.

  8. Avatar
    Politan

    Usłyszałem kiedyś, że farmacja to władza.
    Jeżeli walka z ustawą trwa od 25 lat, a nadal jest chęć jej wprowadzenia. Znakiem tego jest, coś na rzeczy. Osobiście korzystam z internetowej apteki DOZ, a i tam wszystkiego nie ma :-/

  9. Avatar
    Justyna

    Czy obecna władza pomyślała o skutkach tej ustawy, gdzie korzyści dla pacjenta? Jakie jest drugie dno? Nic nie dzieje się bez przyczyny. Kto na tym zarobi? Mnóstwo pytań bez odpowiedzi.

  10. Avatar
    Aneta Kotek

    Zmiany w prawie farmaceutycznym nie są korzystne dla pacjenta. Wg mnie pacjent powinien mieć prawo wyboru, w jakiej aptece chce kupić leki

  11. Avatar
    Mar_Wegi

    Zmiany, zmiany, zmiany. Wszyscy chcą zmieniać, lecz za bardzo nie wiedzą jak. Oczywiście zmiana prawa co do osób prowadzących apteki jest słuszna, za to walka z ich ilością już niekoniecznie. Człowiek chce mieć łatwy dostęp do leków i do profesjonalnej obsługi jednocześnie. Nie chce podążać za lekami na drugi koniec miasta. Apteka „pod ręką” jest bardzo ważna.

  12. Avatar
    Pi_Ruc

    Likwidacja sieciówek miałoby swoje plusy, gdyby Polskie zakłady farmaceutyczne produkowałyby tańsze leki. Gdy jednak zza granicy docierają do nas zamienniki leków polskich, za które płacimy przynajmniej o połowę mniej, logiczne jest, że wybieramy te tańsze. Widać, że rząd tutaj nie myśli o obywatelach, lecz o ogromnych korporacjach farmaceutycznych, które po wycofaniu sieciówek z naszego kraju, będą miały oligopol na cały kraj i dopiero wtedy zobaczymy, jak wysokie mogą być leki. Ceny będą ustalane na innych warunkach, jak dzisiaj. Na gorszych, oczywiście dla konsumentów.

  13. Avatar
    Julia Kosińska

    Wiadomą rzeczą jest że zmiany są potrzebne tylko jak to zrobić, aby 2 strony pacjenci i aptekarze byli usatysfakcjonowani?
    Ten dylemat powinni rozwiązać rządzący.

  14. Avatar
    Piotr O.

    Wiele jest aptek gdzie właścicielami nie są aptekarze, mi to osobiście nie przeszkadza bo i tak muszą zatrudnić wykształconą kadrę po farmacji. A prowadzenie rodzinnego interesu nie koliduje chyba z fachowością, wręcz z dostępnością zwłaszcza w mniejszych miejscowościach.

  15. Avatar
    Alicja

    Chyba, że odgórnie rząd będzie regulował ceny leków to w takiej sytuacji dojdziemy ponownie do komunizmu co nie będzie dobrym skutkiem, ograniczanie ilości aptek raczej nie jest dobre dla klientów.

  16. Avatar
    Katarzyna Norkowska

    Nasi rządzący powinni popracować nad zmianą prawa farmaceutycznego i wtedy już większość dylematów zniknie.

  17. Avatar
    Szymon Bułka

    Osoby, które zabiorą się za zmianę prawo farmaceutycznego, nie będą miały łatwego zadania, gdyż trudno jest znaleźć takie rozwiązanie, ażeby wszyscy zainteresowani byli zadowoleni.

  18. Avatar
    Rafał Polak

    Każda ze strony w tym aptecznym konflikcie ma swoje rację, trudno będzie znaleźć rozwiążanie, aby wszystkich uszczęśliwić.

  19. Avatar
    Robert Bereza

    Są apteki i apteki przykład Hali Mirowskiej  apteki dwie położone przy obu wejsciach do Hali kolejki od rana do wieczora jak w hipermarkecie przed świętami sami starsi ludzie wychodzą z pełnymi światami, powód troszkę tańsze leki niż gdzie indziej. Ludzie przyjezdzaja z calej Warszawy mowiac z sie oplaca. Te apteki nie boją się że wchłonie je jakaś sieć. Klient ma prawo do wyboru nawet jakby miał jechać z końca miasta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.