Miesięczne archiwum: Styczeń 2017

prod_pic_03_apteka

„Nie wszystko złoto co się świeci” – tak najkrócej można by skomentować poselski projekt zmiany ustawy o prawie farmaceutycznym. Teoretycznie ma rozwiązać problem nierównomiernego rozmieszczenia aptek i poprawić nadzór nad nimi. Tak wynika z uzasadnienia propozycji zmian. Może jednak, zamiast oczekiwanych rezultatów, spowodować chaos na rynku farmaceutycznym, co dla pacjentów będzie skutkować podwyżką leków. To nie jedyne negatywne efekty.

Projekt zmian, w praktyce, wyłącznie, zabezpiecza interesy farmaceutów. Nie ma to żadnego wpływu na poprawę jakości obsługi pacjentów, wręcz przeciwnie. Efektem proponowanej nowelizacji ustawy będzie zmniejszenie konkurencji i prawdopodobnie zmniejszenie ilości aptek. Rozdrobnienie rynku osłabi pozycję  aptekarzy w negocjacjach cenowych z hurtowniami farmaceutycznymi (chyba, że powstaną grupy zakupowe?). To może oznaczać tylko wzrost ceny leków dla pacjentów. Jednocześnie podwyżki cen medykamentów będą wynikiem wyższych kosztów prowadzenia apteki, ze względu, na zakładane w projekcie, ograniczenie ilości placówek do maksymalnie czterech punków.

Powyższe, negatywne skutki nowelizacji ustawy, to jeszcze nie wszystko. Tak daleko idąca ingerencja państwa w strukturę własnościową aptek, jak to przewiduje projekt zmiany ustawy o prawie farmaceutycznym, może być zakwestionowana przez wymiar sprawiedliwości. Prawdopodobnie zapisy będą naruszać zasady rynku wewnętrznego Unii Europejskiej, przez co mogą narazić Polskę na konieczność wypłaty odszkodowań wobec podmiotów, które w wyniku uchwalenia noweli, poniosą straty.

Nowelizacja ustawy o prawie farmaceutycznym zapewne jest potrzebna. Jednak jej brzmienie powinno mieć zupełnie inny charakter. Ilość aptek w Polsce z roku na rok maleje. Jest to trend odwrotny do ilości pacjentów, którzy nie tylko coraz częściej odwiedzają placówki farmaceutyczne, ale także zostawiają tam coraz więcej pieniędzy. Jest to naturalne zjawisko, wynikające z procesu demograficznego jakim jest systematycznie wydłużająca się średnia wieku. Rośnie też zapotrzebowanie na konsultacje w aptekach, a więc chodzi o to aby ilość aptek i profesjonalnej obsługi się zwiększała. Nowelizacja powinna uwzględniać tę tendencję, a nie ją ignorować, albowiem apteki są ważnym elementem sytemu opieki zdrowej. I to powinno być główną myślą przyświecającą projektom zmian ustawodawczych.

zmiana

Ministerstwo Sprawiedliwości  przygotowuje ważne zmiany w ustawach dotyczących pożyczek i kredytów konsumenckich. Chodzi w nich o zabezpieczenie potencjalnych korzystających przed krytycznymi ryzykami z tym związanymi. Zbyt restrykcyjne ograniczenia mogą, wbrew woli autorów, pogorszyć sytuacje.

Dobry zwyczaj, nie pożyczaj” – mówi mądre przysłowie. Jednak gdyby nie pożyczki wiele przedsięwzięć by się w ogóle nie udało. Dotyczy to zarówno przedsiębiorców jak i osób indywidualnych. W pożyczkach najważniejszymi sprawami jest to oprocentowanie i zabezpieczenie kredytu. Dobrze, też, jest, zawsze, przekazanie pieniędzy opisać w umowie. Dokument warto bardzo uważnie przeczytać jeszcze przed podpisaniem, albowiem zawsze jest tak, że pożyczający uważa, że pieniędzy trzeba oddać więcej i/lub wcześniej, natomiast pożyczkobiorca sądzi, że mniej i/lub później. Niestety, osoby potrzebujące pieniędzy często nieuważnie czytają umowy lub nie rozumieją wszystkich zapisów i wynikających z nich konsekwencji, albo przymuszeni jakimś imperatywem nie zwracają na to uwagi. Na takie zachowania czyhają nieuczciwi pożyczkodawcy.

W obecnym prawie poważną luką jest brak regulacji, które pozwoliłyby sprawnie interweniować w sytuacjach lichwiarskich pożyczek, zwłaszcza wtedy gdy są one udzielane pod zastaw nieruchomości. Bardzo wysokie oprocentowanie, często w powiązaniu z jeszcze szybsza wymagalnością, jest niezwykle ryzykowne zwłaszcza dla osób prywatnych (szczególnie starszych) i małych firm. Często kończy się to nie tylko bankructwem, ale też odebraniem mieszkań lub miejsc, w których jest prowadzona działalność gospodarczą. W związku z tym bardzo dobrze, że wreszcie ustawodawca, postanowił uregulować te kwestie. Jest to nawet w interesie rynku pożyczkowego, który, przez różnego rodzaju kombinatorów, traci reputację.

Projekt inicjatywy ustawodawczej idzie jednak dalej. Przewiduje on również wprowadzenie nowych ograniczeń, dotyczących wszystkich pożyczek krótkoterminowych, również tych udzielanych przez banki. Nowelizacja zakłada, że całkowite pozaodsetkowe koszty pożyczki nie mogą przekraczać 20 proc. w skali roku. Złamanie tego zakazu ma skutkować odpowiedzialnością karną. Sztywne określanie wysokości oprocentowania jest ryzykowne, albowiem sytuacja w gospodarce podlega koniunkturalnym zmianom. Poza tym, wiadomo, że w biznesie obsługa i koszt pożyczki jest powiązany z usługą i ryzykiem jej zwrotu.

Zmiany, proponowane w obecnym kształcie, dotkną, nie tylko rynek pożyczek udzielanych przez wyspecjalizowane firmy, lecz także pożyczki bankowe. Tak daleko idące obostrzenia mogą zagrozić legalnemu rynkowi pożyczek. Istnieje również uzasadnione ryzyko, że niezaspokojone potrzeby będą realizowane nielegalnie przez wyspecjalizowane grupy przestępcze. Może to oznaczać rozwój czarnego rynku. Gdyby doszło do takiej sytuacji byłoby gorzej niż lepiej. Dlatego warto, teraz, na etapie kształtowania się nowelizacji, przemyśleć, ze szczególną dbałością, wszelkie możliwe konsekwencje planowanych zmian. W tej sprawie uaktywnił się  Instytutu Staszica. Jego eksperci przygotowują analizę potencjalnych skutków proponowanych rozwiązań, uwzględniającą m.in. obecne uwarunkowania funkcjonowania rynku pożyczek i kredytów konsumenckich w Polsce i w innych krajach europejskich. Mam nadzieję, że ten dokument zostanie wykorzystany w pracach nad nowelizacją prawa.

196135_65uhviylxl4tp23_4jjeom0ac

Coraz częściej klienci uważają, że polskie wyroby to sznyt i jakość. To zmiana bo kiedy, były postrzegane jako obciach i tandeta. Wiele produktów i usług powstających w kraju jest najwyższej jakości, nawet lepszej od oferty zagranicznej. Można nawet chyba już mówić o modzie na polskie wyroby.

Z pewnością obserwujemy narodziny patriotyzmu konsumenckiego, zwanego też ekonomicznym, gospodarczym lub etnocentryzmem. Generalnie jest to zachowanie klienta polegające na świadomym preferowaniu zakupu produktów lub usług rodzimego pochodzenia, mając do wyboru oferty pochodzące z rynków zagranicznych.

W czasach wspólnego rynku Unii Europejskiej często trudno się zorientować,  gdzie powstaje konkretny produkt lub usługa. Sytuację komplikuje też fakt, że często surowce, podzespoły, technologia, know how, pochodzą z innego kraju już ostateczna oferta skierowana do konsumenta. Jednak w patriotyzmie konsumenckim ważna jest nie tylko jakość i prestiż, ale również świadomość, że w ten sposób konsumenci chcą wspierać się krajowa gospodarkę.

Drogowskazem, który pomaga klientom, kierującym się patriotyzmem konsumenckim, odnaleźć to co jest ich kryterium zakupowym jest logo Godła „Teraz Polska”, które jest od blisko trzydziestu lat przyznawane produktom i usługom o najlepszych walorach jakościowych, technologicznych i użytkowych.  Wyróżnienia otrzymują laureaci Konkursu organizowanego  przez Fundację Polskiego Godła Promocyjnego. Jest on realizowany  w trzech kategoriach: dla produktów i usług, dla gmin oraz dla przedsięwzięć innowacyjnych. Laureatami zostają zarówno małe, rodzinne firmy, jaki i największe polskie przedsiębiorstwa. Wnioski konkursowe do tegorocznej edycji można zgłaszać do 23 stycznia 2017 r. Aby wziąć udział w konkursie należy wypełnić ankietę rejestracyjną, która znajduje się na stronie www.terazpolska.pl

Dla ponad 70 % konsumentów Godło „Teraz Polska” jest gwarancją najwyższej jakości, a ponad 80 % ankietowanych decyduje się na zakup produktów oznaczonych właśnie tym znakiem. Laureaci konkursu zyskują prawo posługiwania się Godłem „Teraz Polska”. Legitymowanie się tym logo ma charakter prestiżowy. W czasach budzącego się patriotyzmu konsumenckiego decyduje też o przewadze konkurencyjnej, a to ma wpływ realne przychody i prosperitę krajowych przedsiębiorstw. Oczywiście w tym przypadku mówię o zysku.

ile_wyniesie_emerytura_4928783

Starość jest tematem tabu, praktycznie nie istnieje. Żyjemy w świecie, w którym panuje przekonanie o wiecznej młodości, a nawet nieśmiertelności. Z przykrością informuję, że dla większości może to być bardzo gorzkie złudzenie.

Większość osób dożyje starości, o ile nie dojdzie do jakiegoś nadzwyczajnego kataklizmu lub wojny. Wydłużanie się średniej wieku jest faktem. Jednocześnie parlament zmienił ustawę wydłużającą aktywność, po której przysługuje zasłużona emerytura. Nie oznaczało to jednak zwiększenia składek na ubezpieczenie emerytalne. Szacuje się, że świadczenie po zakończeniu aktywności zawodowej będzie wynosić około 30 – 40 procent ostatniej pensji. Oczywiście można powiedzieć, że na emeryturze potrzeby konsumpcyjne są znacznie mniejsze niż we wcześniejszych okresach życia.

Jeśli ktoś zarabia 3.000 złotych to szacuje się, że będzie mógł liczyć na 1.000 złotych emerytury. W mojej ocenie to bardzo niewielkie środki. Co prawna na emeryturze już przeważnie nie wychowuje się dzieci i nie inwestuje, ale pojawiają się wydatki związane z chorobami. Wątpię aby 1.000 złotych wystarczyły na opłaty za mieszkanie, energię, wyżywienie i jeszcze starczyło na koszty leczenia. Pozostaje w tej sytuacji dokonać dodatkowego zabezpieczenia.

Do dyspozycji są Pracownicze Programy Emerytalne organizowane przez zapobiegliwych pracodawców. Kiedy brak takiej inicjatywy ze strony zakładu pracy każdy ma jeszcze możliwość skorzystania z Indywidualnego Konta Emerytalnego oraz Indywidualnego Konta Zabezpieczenia Emerytalnego. To ostatnie jest o tyle interesujące, że umożliwia obniżenie podatku dochodowego. Pozwala jednak zaoszczędzić na emeryturę zaledwie 5.000 zł rocznie, co w przypadku wypłaty świadczeń w ciągu 20 lat może dawać dodatkowy zasiłek w wysokości około 400 zł, w zależności od ilości lat zbierania funduszy. Z podstawą emeryturą daje to 1.400 zł miesięcznie. Moim zdaniem to nadal mało.

Ponad trzy czwarte pracujących Polaków nie podejmuje żadnych działań pozwalających na podwyższenie swojej emerytury. W mojej ocenie starość jest dlatego tematem tabu, ponieważ będzie przeważnie oznaczać ubóstwo. Prawdopodobnie zresztą Zakład Ubezpieczeń Społecznych ostatecznie okaże się tak bardzo nie wydolny, że będzie zlikwidowany, a jego zadanie zabezpieczenia finansowego dla osób po za kończeniu aktywności zawodowej przejmie renta socjalna. Prawdopodobnie zbyt mała by żyć i zbyt duża by umrzeć.

Czy jest jakieś rozwiązanie? Tak, na emeryturę należy oszczędzać znacznie więcej ni z się to robi. Najlepiej dodatkowo około 15.000 zł rocznie (zależnie od długości okresu zbierania środków). Taka wysokość zgromadzonego kapitału powinna pozwolić na przyzwoitą emeryturę. Tylko kogo stać na oszczędzanie takie kwoty rocznie, biorąc pod uwagę, że wynagrodzenia w Polsce należą do najniższych w Europie?