Trwają prace sejmowej Komisji Śledczej ds. Amber Gold, w której zostało poszkodowanych kilkanaście tysięcy Polaków. Tymczasem w sprawie kredytów denominowanych we frankach szwajcarskich, w których zostało oszukanych blisko milion polskich rodzin nie budzi praktycznie żadnej wrażliwości polityków i to z żadnej opcji.

Sprawa Amber Gold to historia piramidy finansowej, w której osoba, która nie powinna móc prowadzić działalności gospodarczej, stworzyła znaczące konsorcjum. W pewnym momencie zagroziła interesom narodowego przewoźnika lotniczego i wówczas okazało się, że w prowadzeniu przestępczej działalności nie pomaga nawet zatrudnianie syna premiera.

Z wypowiedzi świadków, zeznających przed Komisją Śledczą,  wynika, że tylko głupcy nie wiedzieli, że Amber Gold to oszustwo. To niezwykła arogancja, ponieważ obraża wszystkich tych, którzy powierzyli, w dobrej wierze, swoje oszczędności piramidzie finansowej i z pewnością nie zrobili tego aby stracić własne pieniądze. Bezczelność wypowiadających takie twierdzenia jest tym większa, że z racji pełnionych funkcji, w przypadku posiadania wiedzy o dokonywam przestępstwie, mieli ustawowy obowiązek powiadomić o tym odpowiednie organy. Jednak nic takiego nie robili, bo jak twierdzili, nie było to w ich kompetencjach. Tymczasem KAŻDY MA OBOWIĄZEK INFORMOWANIA O PRZESTĘPSTWIE nie tylko z racji pełnionej funkcji.

Historia Amber Gold to opowieść o „państwie istniejącym teoretycznie”, która jest interesująca ze względu na pojawiające się w niej nazwisko byłego premiera, a teraz jednej z najważniejszych osób w strukturach Unii Europejskiej. Historia „frankowiczów” jest o wiele mniej seksowna i bardziej nadaje się na łzawą operę mydlaną niż abstrakcyjna opowieść o pokrzywdzonych bogaczach i celebrytach.

W przypadku akceptacji przez państwo, poprzez zezwolenie na taki proceder, udzielania przez banki, działające w kraju, kredytów denominowanych we frankach szwajcarskich, ofiarami padło około 1.OOO.OOO osób, których celem nie było pomnażanie swojego majątku, tylko spełnienie największego marzenia życia, a jednocześnie pragnienie zaspokojenia najważniejszej potrzeby życiowej czyli posiadania własnego dachu nad głową. Państwowa Komisja Nadzoru Finansowego w przypadku zawierania umów kredytowych w obcej walucie informowała o tzw. ryzyku kursowy, wskazując, że wahania w cenie mogą wynosić do 20 proc. To zapewnienie, oficjalnie prezentowane przez państwową instytucję, wystarczały pożyczkobiorcom, którzy uwzględniali możliwość takiego wzrostu kredytu. Jednak okazało się, że ich kredyty nieoczekiwanie się podwoiły.

„Frankowicze” zaufali państwu polskiemu i zostali przez nie oszukani. Co więcej, w zależności od sytuacji grozi im albo utrata dachu nad głową, niestety bez utraty spłaty toksycznego kredytu lub spłata dwa razy większego zobowiązania niż zakładali. Teraz, w ramach repolonizacji banków, państwo przejmuje banki z toksycznymi kredytami frankowymi, wchodząc, de facto, w rolę pasera. Być może to wyjaśnia, dlaczego w sprawie kredytów frankowych nie powstaje żadna komisja śledcza….

Komentarze (11):

  1. Slowly

    Sprytne posuniecie, upchnięcie państwa w buty pasera, sprawi, że komisja śledcza w sprawie oszustw kredytowych nigdy nie zostanie wyjaśniona. 🙁

    1. Zefir

      Sądzę, że to fatalna konstatacja dla frankowiczów, bo teraz jeśli to państwo będzie właścicielem kredytów frankowych już na pewno nie kiwnie palcem, aby unieważnić te oszukańcze umowy, pewnie za chwilę i na sądy nie będzie co liczyć.

  2. Kermit

    Z przykrością to piszę: nie pierwszy to juz raz państwo polskie udowodniło, że nie zasługuje na zaufanie. 🙁

  3. Aga

    Dlatego właśnie tak mnie to wkurza! ? Nie mogę pojąć w jaki sposób sytuacja dotycząca kilkunastu tysięcy osób budzi tak wiele emocji i tak mocno dąży się do jej wyjaśnienia i osądzenia winnych podczas gdy sytuacja dotycząca ponad 700 tysięcy umów kredytowych jest ciągle zamiatana pod dywan? Jedyne wyjaśnienie jakie przychodzi mi do głowy to takie, że w Amber gold zamieszani są politycy PO- odwieczni wrogowie PIS, natomiast w sprawie kredytów tzw. frankowych PIS najpierw musiałoby samo przyznać się do błędu. Bo przecież to oni grzmieli, że KNF ogranicza możliwość zakupu własnego mieszkania rodzinom wprowadzając rekomendację s. Wiele z tych rodzin zostało w tej chwili bez mieszkań, za to nadal z ogromnym długiem do spłacenia. I nie ma winnego. Nikt go nie szuka i nikt nie wyciąga konsekwencji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.