Polski przemysł stoczniowy ma ogromy potencjał. Jednak od lat znajduje się w zapaści. Na ratunek przyszło Ministerstwo Obrony Narodowej, które poprzez zależne od siebie podmioty przejęło niedawno kontrolę nad Stocznią Szczecińską i Stocznią Marynarki Wojennej. Pozostaje pytanie co dalej?

Przejęcie kontroli przez państwo nad ważnymi obiektami przemysłowymi, nie oznacza automatycznie sukcesu. Aby było to możliwe w przejętych stoczniach konieczne jest uruchomienie produkcji. Mało tego, wytworzone statki muszą znaleźć nabywców. Dobrym klientem może być polska armia.

Jednak nawet polska armia musi kupić coś, co będzie przydatne wojsku. Ze względu na fakt, że o okręty marynarki wojennej, z uwagi na ich zabytkowy charakter, zabiega muzeum, pole do popisu jest duże. Pozostaje jeszcze pytanie czy polskie stocznie dysponują odpowiednią wiedzą i doświadczeniem, aby wytworzyć okręty wojenne, które okażą się przydatne na polu walki w XXI wieku?

Według mojej oceny doprowadzone do stanu agonii polskie stocznie nie dysponują obecnie nowoczesną myślą techniczną i wojenną pozwalającymi samodzielnie zaoferować uzbrojenie jakie może potrzebować Marynarka Wojenna. Nasz stocznie mogą jednak wejść w kooperację, w wyniku której będą uczestniczyć w wytwarzaniu sprzętu, którym może być zainteresowana polska armia.

Gdyby znalazł się kooperant gotowy podzielić się swoją myślą techniczną z polskimi stoczniami skupionymi pod egidą Polskiej Grupy Zbrojeniowej mogłaby na poważnie ruszyć produkcja. Mogłoby to być koło zamachowe potwierdzające potencjał polskiego przemysłu stoczniowego. W efekcie mogliby się pojawić też nowi zagraniczni klienci.

Jeden z potencjalnych kooperantów już jest, to francuska stocznia DCNS. Polska Grupa Zbrojeniowa zawarła już w tym roku z tym przedsiębiorstwem porozumienie, które przewiduje transfer francuskich technologii do polskich spółek stoczniowych. DCNS zaoferował jako jedyny, oprócz współpracy przy budowie okrętów podwodnych, pociski manewrujące o dalekim zasięgu (ponad 1000 km) i zmiennej trasie lotu. Francuzi zaproponowali budowę pierwszego okrętu dla Polski w stoczniach DCNS, a także równoczesne szkolenie zespołów polskich specjalistów. Druga i trzecia jednostka mogłaby zostać zbudowana w Polsce z możliwością wyposażania przez krajowych poddostawców. Specjaliści ze spółek należących do PGZ zostaliby również włączeni do testów i procedur odbiorczych gotowych okrętów.

Janusz Przyklang, Dyrektor Przedstawicielstwa DCNS w Polsce poinformował, że jego organizacja dokonała analizy wszystkich stoczni należących do PGZ oraz ponad 100 jej kooperantów. Według niego, wykazała ona, że większa część wyposażenia może być z powodzeniem produkowana w Polsce. Wyjątkiem są podzespoły wykonywane w stoczniach francuskich, takie jak np. wyrzutnie torpedowe czy kadłub mocny. Szkolenia oraz podniesienie kwalifikacji kooperantów ze strony polskiej, będzie służyć potem przez wiele lat aby 30-40 lat eksploatacji okrętów. Jest to także szansa, dla krajowych stoczni, że dzięki zdobytej wiedzy i doświadczeniu nie powtórzy się już historia polskiej korwety „Gawron” budowanej 13 lat.

Komentarze (47):

  1. Ryży

    Nowoczesne okręty podwodne są potrzebne polskiej armi. Zwlaszacza gdyby udało sie je kupić z rakietami manewrującymi. Musimy bronić polskie szlaki handlowe (zwłaszcza w kontekście gazoportu), a gdyby jeszcze mieć dzięki rakietom manewrującym broń odstraszającą, to bylby prawdziwy majstersztyk.

  2. Zenek

    Dłuuuuuga, bardzo dłuuuuga droga przed stoczniami, żeby nadrobiły lata zaległości i produkowały statki i okręty na najwyższym światowym poziomie, ale trzymam kciuki : )

  3. Angelaaa

    Czekam co z tego wyjdzie, ale jakoś coś „państwowe” nie kojarzy mi się za dobrze…. oby tym razem było inaczej.

  4. Aneta Kotek

    Bardzo długa i kręta droga przed stoczniami ale najważniejszy jest cel jakim jest nadrobienie zaległości oraz produkcja statków na wysokim poziomie.

  5. Arkadiusz Kowalski

    Moim zdaniem będzie bardzo trudno zaległości z przeszłości i produkować statki na wysokim poziomie ale nie ma rzeczy nie możliwych, może się uda.

  6. ~monss

    Sama wiedza nie wystarczy, skąd wziąć technologie? czuję, że mogą zostać one sprzedane, w końcu potrzebujemy pieniędzy na zaczęte juz programy.

  7. XYZ

    Oferta wyglada na słuszny kierunek współpracy, co mnie jednak martwi, że Francja przewiduje wszystkie działania u siebie. Nie wiem czy wyjdziemy na tym korzystnie. Z tekstu wyczytać można same superlatywy, nie mając jednak wiedzy na temat dokładnych warunków, nie chcę się wypowiadać

  8. ________

    Nie wiem jaki jest faktyczny cel przejęcia stoczni, nie jestem wyrocznią, ale cieżko wypracować coś z niczego. Przyglądam się dalszym „perypetiom”

    1. Marcin

      Nie no aż takiej tragedii to jeszcze nie ma. Nasze stocznie są zdatne jeszcze do remontów. Najwyższy czas, by wróciły do budowy. Oby ten plan wypalił, a doczekamy się w końcu odnowy Polskiego Przemysłu Stoczniowego.

  9. MR

    Cytuje defense z dzisiaj „Jak PGZ dogaduje się z syndykiem”: Polska Grupa Zbrojeniowa może stracić Stocznię Marynarki Wojennej. „Może się zdarzyć, że zamiast przejąć zakład. Grupa straci wadium, a Stocznia Marynarki Wojennej znów trafi na sprzedaż. Rozmowy stron się przeciągają.”

  10. Jacek

    Być może długa droga przed naszą stocznią, bo lata świetności ma już dawno za sobą.
    Z drugiej strony szkoda by było zaprzepaścić szanse na jej modernizacje.

    1. Rafał

      Toż to szansa, której odpuścić nie można. Jak nie teraz, to już nigdy, bo stocznie niszczeją. Trzeba teraz chwycić byka za rogi i pociągnąć nasz przemysł stoczniowy. Może dożyjemy jeszcze czasów, gdy nasze stocznie zaczną same budować okręty i sprzedawać za granicę.

  11. Jakub

    Mądrym posunięciem byłoby nawiązanie kooperacji. Pozwoli to podźwignąć się z kolan naszym stoczniom. W głowie jednak pozostaje niesmak po kopalniach. Otóż istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że osoby, które będą zajmowały się zatrudnianiem, nie będą myślały o rentowności stoczni, a priorytetem będzie „upychanie” jak największej liczby ludzi. Zamiast minimalizować koszty, będą je maksymalizować.

  12. bm

    A nie lepiej kupić kilka mistrali za dolara? Poprzedni rząd robił dziwne łamańce wokół okrętów, ten łączy stocznie z czego póki co nic nie wynika. A mógł do tego czasu przynajmniej podpisać umowę przedwstępną z Francuzami. Nie wiadomo, czy po wyborach będą chcieli drażnić Rosję swoją ofertą dla Polski. To nie jest tylko biznes, ale też duża polityka.

    1. Highlander

      Zaskakuję efekty z pewnością, ważniejsze jednak czy okażą się to efekty pozytywne czy negatywne?

  13. Miłosz

    Zobaczymy co z tego wyjdzie, bo czyta sie dobrze. Ciekawe jak w praktyce wypadnie na współpraca i czy czasem nie bedzie do ostatni gwóźdź do stoczniowej trumny.

  14. Miron

    Współpraca jak najbardziej, tylko jeśli będziemy mieli z tego rzeczywiste korzyści. Nie tak jak to miało miejsce ze śmigłowcami od Airbus Helicopters.

  15. Monaliza

    Tak długo jak Polska sama będzie zamawiała statki w stoczni, tak długo stocznia będzie istniała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.